Anthony
Pratkanis i Elliot Aronson:
Wiek propagandy
Używanie i
nadużywanie perswazji na co dzień
Przetłumaczyli
Józef Radzicki (rozdz. 6-28)
Marcin Szuster (rozdz. 1-5 i 29-40)
Wydawnictwo Naukowe
PWN, Warszawa 2003
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cytuję:
- całość z „Okładki książki”,
- spis treści,
- bardzo obszerne fragmenty
z „Przemowy do wydania
polskiego”,
- bardzo obszerne fragmenty z „Dlaczego
napisaliśmy tę książkę”,
- „O autorach”.
Zachęcam też do zapoznania się z książką Stefana Garczyńskiego pt. „Z
Informacją Na Bakier” (poz. 29 prezentowanej literatury).
Anonimus
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Z Okładki książki
Znakomita
bezkonkurencyjna książka o propagandzie, napisana przez światowej sławy
psychologów amerykańskich!
• Ukazuje rosnącą
rolę informacji i propagandy we współczesnym świecie,
• pozwala rozróżnić propagandę,
perswazję i edukację,
• przedstawia formy i mechanizmy
skutecznej perswazji zarówno w bezpośrednich kontaktach międzyludzkich, jak i
upośrednianych przez media,
• uwzględnia najnowsze badania w tej
dziedzinie,
• napisana w sposób wyjątkowo ciekawy i
żywy, ilustrowana licznymi przykładami z historii i współczesności,
• ma dwojaki charakter: dla studentów
kursu podstawowego jest podręcznikiem, może też stanowić lekturę do zajęć typu
seminaryjnego.
Książka
ta skierowana jest przede wszystkim do studentów psychologii, dla których same
nazwiska autorów są wystarczającą rekomendacją. Będzie to jednak z pewnością
także lektura obowiązkowa na studiach dziennikarskich, politologicznych,
socjologicznych i pedagogicznych. Co więcej, lekturą po którą sięga się z przyjemnością. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że
podobnie jak na całym świecie, także w Polsce książka ta stanie się
bestsellerem. Tego typu pozycji na naszym rynku po prostu nie ma.
(z recenzji prof. Dariusza Dolińskiego)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Spis treści
Przedmowa do wydania polskiego. Wolność słowa, pluralizm opinii czy
zamykanie umysłów
......... VII
Dlaczego napisaliśmy tę książkę .........
3
1. Nasz wiek propagandy .........
9
Psychologia codziennej perswazji ......... 23
2. Tajemniczy wpływ .........
24
3. Bezmyślna propaganda, rozważna
perswazja
......... 34
4. Zwierzę skłonne do racjonalizacji
......... 39
5. Cztery techniki wywierania wpływu ......... 46
Perswazja wstępna: przygotowanie
gruntu pod skuteczne oddziaływanie .........
63
6. Słowa, które mają wpływ na ludzi .........
64
7. Obrazy w naszych głowach ......... 72
8. Saddam Husajn: Hitler z Bagdadu? ......... 78
9. Wątpliwe sposoby perswazji ......... 84
10. Siła wabików .........
89
11. Psychologia faktoidów ......... 92
Wiarygodność nadawcy komunikatu:
prawdziwa i sfabrykowana
......... 107
12. Wiarygodny nadawca
komunikatu
......... 108
13. Śniadanie mistrzów, tandetne
pożywienie dla naszego ja
......... 114
14. Jak
przekonywać, jeśli każdy wie, że nie zasługujesz na zaufanie, jesteś
niewiarygodny i nielubiany
......... 118
15. Fabrykowanie wiarygodności
......... 123
16. Bokser zawodowy uśmierca
jedenastu jednym spojrzeniem: wpływ modeli prezentowanych w środkach masowego przekazu ......... 130
Komunikat i sposób jego przekazania ......... 137
17. Opakowania .........
138
18. Przekonywanie
samego siebie
......... 146
19. „Gołe” strychy i bohaterowie
wojenni z naszego sąsiedztwa: o żywości i obrazowości komunikatów .........
150
20. Dlaczego oni ciągle
powtarzają te same reklamy?
......... 157
21. Jeśli nie masz nic do
powiedzenia – odwróć ich uwagę .........
162
22. Jeśli chcesz zyskać trochę,
proś o dużo!
......... 166
23. Ideał Protagorasa.
Jednostronne zachwalanie a dwustronna debata .........
172
Odwoływanie się do emocji: porusz
serce, przekonaj rozum
......... 181
24. Odwoływanie się do
strachu
......... 182
25. Technika granfalonu .........
189
26. Poczucie
winy ułatwia sprzedawanie
......... 196
27. Jaki wpływ ma jeden
podarowany kwiat?
......... 202
28. Serce
wierne swym zobowiązaniom
......... 207
29. Potwierdzaj słowa czynem ......... 213
30. Zjawisko niedostępności w
psychologii i magia przedmiotów pożądania .........
220
Kiedy informacja zawodzi:
propaganda jako wyzwanie
dla społeczeństwa
......... 227
31. Edukacja czy
propaganda?
......... 228
32. Czym są wiadomości? .........
234
33. O nieskuteczności kampanii informacyjnych
......... 244
34. Czasy podprogowe: kto kogo uwodzi? ......... 248
35. Perswazja bezpośrednia .........
256
36. Jak zostać przywódcą sekty ......... 263
37. Propaganda w Trzeciej Rzeszy:
poczucie zagrożenia
......... 275
Przeciwdziałanie technikom propagandowym
......... 285
38. Przezorny zawsze
ubezpieczony? Jak skutecznie przeciwstawiać się propagandzie .........
286
39. Jak możemy przeciwdziałać propagandzie?
......... 295
40. Dzieci Pejto .........
303
Przypisy ......... 309
Indeks osób
......... 335
Indeks rzeczowy
......... 341
O autorach
......... 347
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przedmowa do wydania polskiego
Wolność słowa, pluralizm opinii czy zamykanie umysłów?
......... VII
Powszechne
i pełne emocji dyskusje towarzyszą każdej wielkiej
kampanii medialnej, związanej wyborami politycznymi albo z ważną masową decyzją
o charakterze społecznym czy ekonomicznym (ostatnio mieliśmy do czynienia z akcją
propagującą ideę integracji europejskiej, kilka lat temu mieliśmy do czynienia
ze zmasowanym reklamowaniem emerytalnych funduszy inwestycyjnych). Opinia
publiczna wydaje także bardzo zróżnicowane i gorące sądy dotyczące
„codziennego” wpływu mediów na postawy, opinie i zachowania ludzi. Z jednej strony krytykujemy ich stronniczość, nadmierne
zainteresowanie tym, co negatywne, naruszanie prywatności, „urabianie” opinii
publicznej, a z drugiej – podkreślamy ich rolę w demokratycznym społeczeństwie.
Z jednej strony chcemy być dobrze poinformowani, z drugiej – boimy się utraty
samodzielności opiniowania i decydowania. Boimy się tym bardziej, iż we współczesnym świecie
występuje olbrzymie „zagęszczenie” różnych komunikatów i zróżnicowanie źródeł
potencjalnego wpływu. Czy wobec tego jesteśmy jeszcze zdolni do samodzielnego i
refleksyjnego odbioru i przetworzenia informacji płynących z różnych źródeł,
czy może raczej rozliczne „agendy wpływu” usypiają naszą czujność, czynią z nas
automatycznych konsumentów reklamowanych towarów i idei. Czy i jakimi sposobami można
skutecznie skłaniać ludzi do wyborów, które nie muszą być dla nich korzystne?
Książka
Anthony’ego Pratkanisa i Elliota Aronsona wnikliwie i
interesująco analizuje powyższe kwestie, przedstawiając bogaty i rzetelny
materiał empiryczny, na podstawie którego można poznać i zrozumieć różne techniki
wpływu społecznego i sytuacyjne uwarunkowania ich skuteczności. Chociaż w tytule jest słowo „propaganda”, książka
dotyczy dużo szerszego repertuaru oddziaływań, które określane są jako wpływ
społeczny, perswazja, reklama, edukacja, manipulacja, niezamierzony wpływ
mediów, reklama bezpośrednia, pranie mózgu.
Najszerszym z tych pojęć jest wpływ społeczny (social impact).
Rozumiany jest on jako proces, w wyniku którego dochodzi do zmian w zachowaniach, postawach, doświadczanych emocjach, czy motywacjach. Pratkanis i Aronson wyróżniają dwie kategorie
strategii wpływu:
perswazję i propagandę. Perswazja jest rozumiana jako forma wywodu lub debaty i
dyskusji, czyli rodzaj dyskursu, którego celem jest opowiedzenie się za lub
przeciw danemu stanowisku. Od propagandy
odróżnia ją dwukierunkowość; podczas debaty słuchający i mówiący mogą wymieniać
argumenty, spierać się i polemizować, modyfikując swoje opinie pod wpływem argumentów drugiej
strony. Innymi słowy, podczas perswazji obie strony
uczą się czegoś od siebie nawzajem.
Propaganda jest natomiast komunikowaniem jednego punktu
widzenia, jest raczej przekonywaniem do jakiegoś rozwiązania (decyzji, opinii,
towaru, wyboru polityka, zachowania się) niż formą informowania. Obejmuje zręczne posługiwanie się obrazami, symbolami,
stereotypami; odwołuje się do naszych
uprzedzeń i emocji. Zawsze jest jednokierunkowa: sugestie, co
robić, o czym i jak myśleć – płyną od źródła wpływu (często będącego
autorytetem lub przynajmniej przedstawianego w ten sposób) do mas (a nie odwrotnie).
Propaganda
często jest manipulacją i to w dwóch znaczeniach: po pierwsze, dlatego że
wykorzystuje mechanizmy psychologiczne (np. chęć zachowania dobrej samooceny,
dobrego nastroju, atrakcyjnej tożsamości), aby stworzyć tym sposobem pozory, iż
odbiorca „dobrowolnie” przyjął propagowany sposób widzenia rzeczywistości czy
zachowania; po drugie dlatego, iż nie liczy się z
szeroko rozumianym dobrem czy interesem osób, na które oddziałuje. Autorzy dostarczają naukowych argumentów, że współczesna
propaganda nie musi sięgać do kłamstw i oszustw. Jest skuteczna, gdyż wykorzystuje
nasze lenistwo myślowe, bezrefleksyjność (ale czasem także i specyficzny
namysł), emocje i potrzeby.
Krok po kroku pokazują, jak w wyniku zastosowania różnych technik
propagandowych społeczeństwo otrzymuje uproszczony obraz świata.
Atakują
nas wprawdzie bardzo różne komunikaty, pochodzące od różnych nadawców (co jest
możliwe dzięki demokratycznej zasadzie wolności słowa i pluralizmu opinii), co
oznacza, iż propagandowe mogą być różne doktryny, poglądy i wzory zachowania,
ale aby je zauważyć w „gęstym” środowisku komunikacyjnym – muszą być
szczególnie wyraziste, czyli widowiskowe, wzbudzające żywe emocje, krótkie i uproszczone. Z tym
zjawiskiem Autorzy wiążą ważny dylemat współczesnej demokracji: jak pogodzić
podstawową dla niej zasadę otwartego dyskursu i przekonanie, że tylko swobodna
wymiana idei prowadzi do lepszych i sprawiedliwych decyzji w różnych
dziedzinach życia – z tym, że większość komunikatów odbierana jest
bezrefleksyjnie, co w rezultacie kształtuje uproszczony i skrzywiony obraz świata. Pratkanis i Aronson obawiają się, iż demokratyczne media
mogą niszczyć podstawę demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego, czyli
skłonność i zdolność do otwartego myślenia i racjonalnego dyskursu.
Być
może jest to raczej ostrzeżenie niż diagnoza aktualnego stanu rzeczy. Warto jednak
wiedzieć, iż w pewnych warunkach demokratyczne media znacznie upraszczają
prezentowaną wizję ważnej kwestii społecznej czy politycznej, a także nie
przestrzegają zasady pluralizmu opinii i pokazują tylko jedną stronę problemu. Autorzy książki powołują się na badania Johna
Zellera2, który wykazał, iż w okresie poprzedzającym pierwszą wojnę
w Zatoce Perskiej
(1990/1991), kiedy to politycy amerykańscy byli dość
jednomyślni w sprawie wysłania wojsk do
Iraku, wszystkie stacje telewizyjne pokazywały to samo. W rezultacie, jednostronnie prezentowana
sytuacja wywarła olbrzymi wpływ na opinię widzów. Spośród tych, którzy w tym czasie
systematycznie oglądali telewizyjne wiadomości aż 76% poparło interwencję
Stanów Zjednoczonych w Iraku, a wśród nieoglądających wiadomości w telewizji
tylko 23% wyrażało takie poparcie. Inni badacze mediów wykazują także
ewidentne oszustwa medialne, stosowane w „propagandzie okrucieństw”, jakich w
roku 1990 Irak dopuszczał się rzekomo wobec Kuwejtu. Na przykład siedemset stacji
telewizyjnych pokazało w październiku 1990 roku film, w którym zapłakana
piętnastolatka opowiada o bestialstwie żołnierzy irackich, brutalnie
zabijających dziesiątki kuwejckich niemowląt. Również ówczesny prezydent Stanów
Zjednoczonych, Bush (senior) powoływał się na ten film, uzasadniając wojskową
interwencję w Iraku. Tymczasem okazało się, iż pokazywany film był
wyprodukowany na zamówienie rządu Kuwejtu przez firmę public relations, a
płacząca dziewczynka była córką ambasadora Kuwejtu w Stanach Zjednoczonych i w
1990 roku mieszkała w Waszyngtonie3.
Oczywiście,
medialna informacja o planowanej lub aktualnie prowadzonej wojnie jest
specjalnie konstruowana i cenzurowana. Właściwie mamy wtedy do czynienia
wyłącznie z propagandą, a nie z informacją. Ale zamierzone manipulowanie
wiarygodnością polityków, kreowanie określonych wizerunków, zdarza się w
mediach na co dzień. Pratkanis
i Aronson pokazują, jak amerykańska telewizja „urabia” sympatię bądź niechęć w
stosunku do konkretnych postaci ze świata polityki...
W
Polsce wprawdzie wiele się dyskutuje o wpływie mediów na opinie i polityczne
zachowania ludzi, ale poważnych analiz skuteczności tego wpływu jest niewiele. Dlatego
szczególnie interesujący wydaje się profesjonalnie zanalizowany przez Wiesława
Godzica4 przypadek
„chwytu” propagandowego w kreowaniu obrazu kandydatów na
prezydenta RP w roku 1995, wykorzystujący mechanizm psychologiczny budowania
sympatii i wiarygodności polityka na podstawie jego zachowań niewerbalnych.
Polegał on na próbach wykreowania wizerunku jednego z uczestników debaty
przedwyborczej jako osoby niesympatycznej, niechętnie ustosunkowującej się do
swojego rywala, nie słuchającej go i lekceważącej jego
opinie – poprzez wykorzystanie technicznych możliwości tworzenia obrazu na
ekranie, poprzez odpowiednią pracę kamer (tzw. podzielony ekran oraz
skrzyżowany obraz z dwóch kamer). „Konfrontacyjne dziennikarstwo” nie jest więc specyfiką amerykańskich mediów. W Ameryce więcej
się jednak o tym mówi.
Polskie wydanie Wieku
propagandy otworzy więc oczy (a może i usta) wielu czytelnikom, którzy
dostrzegą dzięki tej lekturze różne (nie zawsze uprawnione) zabiegi wywierania
wpływu ze strony dziennikarzy i kreowania przez nich „medialnej rzeczywistości”.
Próby
wywierania wpływu na widza mogą być dokonywane różnymi środkami technicznymi, z
których istnienia przeciętny widz nie zdaje sobie sprawy5. Dlatego szeroko rozumiana edukacja
medialna oraz poznawanie psychologicznych mechanizmów wpływu jest jednym ze
sposobów ochrony jednostki przed propagandą. Jednak Pratkanis i Aronson uznają,
iż znajomość mechanizmów wpływu jest „dobrym pierwszym krokiem do wzmocnienia
oporu wobec propagandy”, ale nie wystarcza do tego, by całkowicie się jej nie
poddawać. Refleksyjny odbiór wszystkich komunikatów, unikanie uzależnienia od
jednego źródła informacji, a także obywatelskie zaangażowanie zmierzające do
eliminowania z rynku medialnego nieuczciwych reklam (wprowadzających widzów w
błąd) i wywieranie nacisku na to, by także w kampaniach politycznych było
więcej debat, otwartych dyskusji z publicznością niż reklamowych spotów,
odwołujących się do emocji, jest konieczne, jeśli chcemy być racjonalnymi
obywatelami w demokratycznym państwie.
Oczywiście, wpływ na nasze postawy i zachowania mają nie tylko media. W Wieku propagandy analizowane są różne
przykłady skutecznego przekonywania w interakcjach bezpośrednich. Sporo miejsca poświęcono tzw.
perswazji bezpośredniej, czyli zwracaniu się osobiście lub listownie do
indywidualnych konsumentów, po to, by poparli jakąś akcję, głosowali za jakimś
projektem lub kupili określony towar, działaniu sekt (sposobom rekrutacji i
uzyskiwania bezwarunkowego posłuszeństwa i wpływu), a także pewnym elementom
psychoterapii, poprzez które terapeuta może wpływać na klienta (na przykład
poprzez wywoływanie tak zwanych fałszywych wspomnień na temat traumatycznych
doświadczeń s dzieciństwa).
Niemal
wszystkie badania, do których odwołują się Anthony Pratkanis i Elliot Aronson,
prowadzone były w Stanach Zjednoczonych. Warto więc zwrócić uwagę na cytowane
przez autorów badania prowadzone w Polsce przez Dariusza Dolińskiego i Ryszarda
Nawrata6 nad perswazyjną rolą tak zwanej „huśtawki emocjonalnej”,
czyli konsekwencjami nagłego wycofania źródeł lęku (por. s. 184-185). Mechanizmy wpływu społecznego wydają się
wprawdzie dość uniwersalne, ale gdyby czytelnicy Wieku propagandy chcieli poznać więcej przykładów działania reklam
i innych form perswazji na polskich konsumentów, znajdą je w wielu polskich
publikacjach7.
Ważnym
wątkiem Wieku propagandy jest
radzenie sobie z konfliktem między pragnieniem bycia dobrze poinformowanym i
„dopasowanym” do modelu człowieka lansowanego w
różnych komunikatach perswazyjnych, płynących do człowieka z różnych źródeł
zewnętrznych, a jego potrzebą podmiotowości i niezależności. Z jednej strony
widzimy, iż nasze opinie i zachowania są efektem zewnętrznych oddziaływań, a z
drugiej – chroniąc swoją pozytywną samoocenę – myślimy, że inni są bardziej od
nas podatni na wpływy.
Zjawisko to zostało opisane jako „efekt osoby trzeciej”8. Zarówno badania amerykańskie jak i
nasze, wskazują na występowanie zjawiska „wrogich mediów”, czyli tendencji do
spostrzegania wyłącznie informacyjnych, neutralnych przekazów jako
nieobiektywnych wtedy, gdy dotyczą one spraw wzbudzających silne emocje... Pratkanis
i Aronson wyjaśniają to zjawisko oczekiwaniami widzów, którzy są zaangażowani w
opisywany w komunikacie konflikt i silnie popierają jedną z uwikłanych w
konflikt stron lub identyfikują się z nią. (...) Wracając więc do naszych sporów o
informacyjny czy propagandowy charakter ważnych kampanii medialnych, można
powiedzieć, iż zawsze gdy kampanie te dotyczą spraw budzących silne emocje, a
opinia publiczna jest podzielona i każda ze stron przekonana wyłącznie o swojej
racji – kampanie te są i będą odbierane jako stronnicze i propagandowe. Ciekawe, że często widzimy
stronniczość i manipulacje tam, gdzie jej nie ma, a nie dostrzegamy propagandy
i manipulacji tam, gdzie ona rzeczywiście zamyka nasze umysły. Dlaczego tak się
dzieje – o tym właśnie mówi książka Wiek propagandy.
Krystyna Skarżyńska
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dlaczego napisaliśmy tę książkę ......... 3
Należymy
do różnych pokoleń. Jeden z nas (E.A.) urodził się w
1932 roku i dorastał podczas II wojny światowej. „Wierzyłem wtedy gorąco we
wszystko, czego dowiadywałem się w szkole i z mediów. Wiedziałem na przykład, że wszyscy
Niemcy są źli, wszyscy Japończycy przebiegli i zdradzieccy, natomiast wszyscy
biali Amerykanie to ludzie prostolinijni, uczciwi, bezstronni i ufni. Być może tylko
jedenastolatek mógł brać poważnie rasowe i narodowe karykatury przedstawiane w
filmach wojennych z początku lat czterdziestych. A jednak większość dorosłych – nie
wyłączając moich rodziców (którym dedykuję tę książkę) – naprawdę chciała
wierzyć w podstawowe przesłanie ówczesnych filmów wojennych i rzeczywiście
darzyła środki masowego przekazu niemal dziecinnym zaufaniem. Ludzie wsłuchiwali się w każde słowo wypowiadane
przez prezydenta Roosevelta podczas słynnych pogadanek przy kominku i nie śniło
się im kwestionować politycznych motywów naszego kraju. Uważali (podobnie jak
ja), że celem reklamy jest informowanie konsumenta”.
Od
tamtego czasu wiele
się zmieniło. A.R.P. dorastał w czasie wojny wietnamskiej i
wysłuchiwał jawnych kłamstw z ust osób
piastujących wówczas funkcje publiczne.
„Siedziałem przyklejony do telewizora, przerażony obrazem śmierci i
zniszczenia, jakie napływały z Wietnamu, nabierając przekonania, że kiedy
politycy otwierają usta – kłamią. Pełnoletność osiągnąłem w czasie
afery Watergate, kiedy zmuszono do ustąpienia urzędującego prezydenta Richarda
Nixona, przedstawiając mu niezbite dowody (część z nich stanowiły dokonane
przez niego samego nagrania) kłamstw, nieczystych zagrywek i prób ukrycia
prawdy przed społeczeństwem amerykańskim.
Reklamy – bez względu na to, czy zachwalały różne marki produktów czy
różne marki polityków – były dla mnie rozrywką służącą temu, by ktoś stal się
bogatszy i potężniejszy”.
W
pierwszym wydaniu tej książki ubolewaliśmy nad tym, że w latach
osiemdziesiątych w Białym Domu nie zainstalowano magnetofonu. Pozwoliło to prezydentowi Reaganowi uniknąć konsekwencji
okłamania narodu amerykańskiego (i świata), kiedy złamał Konstytucję,
sprzedając broń Iranowi i przeznaczając zyski na pomoc nikaraguańskm Contras1. O ile większość Amerykanów była wściekła na
Nixona i jego współpracowników, o tyle w momencie wybuchu afery Iran-Contras
zajęła wobec prób oszukania społeczeństwa bardziej cyniczne stanowisko i nie
wydawała się szczególnie rozdrażniona, gdy Oliverowi Northowi, Johnowi
Poindexterowi i samemu prezydentowi Reaganowi udało się w końcu wymigać od
kary. Uważaliśmy (i nadal uważamy), że jest to smutny komentarz do naszych
czasów. Dziś dowiadujemy się o kolejnych dochodzeniach – dotyczących plajty
kasy oszczędnościowo-pożyczkowej, kryzysu BCCI, Ruby Ridge, podejrzanych
dotacji przeznaczonych na finansowanie kampanii amerykańskich polityków
wszelkiej maści. Kto by się tym przejmował? Normalna kolej rzeczy. Za podobny
cynizm trzeba jednak płacić. Elektorat cyniczny* to
elektorat niefrasobliwy, czego dowodem jest fakt, że w wyborach bierze dziś
udział niespełna 50% uprawnionych do głosowania Amerykanów.
Potem
byliśmy świadkami
sławnego na całym świecie pościgu w zwolnionym tempie, medialnej
szopki stulecia: procesu O.J. Simpsona2. Międzynarodowa publiczność siedziała
przyklejona do telewizorów, gdy armia składająca się z ponad tysiąca
akredytowanych reporterów
i niezliczonych ekspertów analizowała w nieskończoność każdy
przerażający szczegół sprawy sądowej i historii oskarżonego – począwszy od
kosztów procesu, a skończywszy na jadłospisie w restauracji Mezzaluna i
wakacjach Marcii Clarc na Riwierze, podczas których pani prokurator paradowała topless.
Sam tylko kanał CNN
zatrudnił 70 korespondentów i 250 prawników, aby wyprodukować
1530 godzin sprawozdań i komentarzy z procesu O.J. Simpsona. Handlarze
gadżetami związanymi z osobą Simpsona zarobili ponad miliard dolarów na
sprzedaży takich skarbów jak zegarki... Od 1 stycznia 1995 roku do momentu, w
którym upłynął tydzień od wydania orzeczenia sądowego najważniejsze programy
informacyjne w telewizji poświęciły sprawozdaniom z procesu Simpsona 26 godzin
i 50 minut, czyli 13,6% czasu antenowego. To więcej niż poświęcono w sumie trzem
pozostałym najważniejszym wydarzeniom medialnym: wojnie w Bośni (13 godzin i 1
minuta), zamachowi bombowemu w Oklahoma City (8 godzin i 53 minuty) oraz
budżetowi Stanów Zjednoczonych (3 godziny i 39 minut).
Co
pozostało mediom informacyjnym po wydaniu wyroku O.J. Simpsona? Proces
okazał się złotą żyłą. Sprawozdania były stosunkowo tanie, miały wysoką
oglądalność i pozwalały uzyskać gigantyczne zyski z reklam. Za emisję trzydziestosekundowej
reklamy w czasie sprawozdania z rozprawy, na której sąd ogłosił werdykt,
telewizja żądała od reklamodawcy dziesięciokrotnie więcej niż w normalnym czasie antenowym. Co mogłoby „przebić” pikantny,
intrygujący proces słynnego sportowca? Co zapewniłoby dalsze wpływy z reklam? Może próba
odwołania prezydenta Stanów Zjednoczonych oskarżonego o przestępstwo na tle
seksualnym.
To
właśnie oglądaliśmy w następnej kolejności. Począwszy od stycznia 1998 roku
amerykańskie środki masowego przekazu, zwłaszcza programy informacyjne,
rozpoczęły nieprzerwaną emisję materiałów i spekulacji dotyczących złego prowadzenia się
ówczesnego prezydenta Billa Clintona, zwłaszcza jego przygód ze stażystką z Białego Domu, Moniką Lewinsky3. Podczas trwającej rok sagi liczba dowcipów na temat Clintona
opowiadanych w wieczornych talk shows wzrosła o 111,3%. Szacuje się, że telewizyjne przemówienie
Clintona z 17 sierpnia 1998 roku, w którym prezydent przyznał się do związku z
Moniką Lewinsky, oglądało 67,6 miliona Amerykanów. W ciągu miesiąca poprzedzającego to oświadczenie
poranne wiadomości poświęciły skandalowi seksualnemu z udziałem prezydenta 179 jednostek
reportażowych, a tylko 56 jednostek wszystkim innym wiadomościom dotyczącym
administracji Clintona. Wiele z tych
relacji balansowało na
granicy histerii – pogłoski walczyły o lepsze z plotkami i insynuacjami –
zupełnie jak w sprawozdaniach z procesu O.J. Simpsona.
Jak
zareagowali Amerykanie, gdy ich programy informacyjne zaczęły przypominać kanał
„Monica 24 godziny na dobę”? Odsetek poparcia dla Billa Clintona
znacznie w tym czasie wzrósł. Newt Gingrich i inni oskarżyciele
prezydenta stracili zaufanie amerykańskiej opinii publicznej (niektórzy zostali
zmuszeni do opuszczenia rządu, gdy ujawniono ich własne erotyczne grzeszki). Sondaże
opinii publicznej wykazały, że Amerykanie stracili szacunek dla programów
informacyjnych i że nie podobał się im sposób relacjonowania wydarzeń.
Coś
musi ulec zmianie. W odpowiedzi na naszą słabość do rozrywki i spektakli środki
masowego przekazu produkują „informacje” w stylu sprawozdań z procesu O.J.
Simpsona i sagi Moniki Lewinsky.
Tego rodzaju „informacje” sprzyjają cynicznemu nastawieniu do rządu i
stanu naszego społeczeństwa.
Rozważmy dla przykładu medialne sprawozdania z amerykańskich
wyborów prezydenckich w 2000 roku.
Kampania nie cieszyła się zainteresowaniem ani obywateli, ani mediów
informacyjnych. Jednak gdy pojawiło się coś, co miało zadatki na spektakl
rozrywkowy, a mianowicie ponowne liczenie głosów na Florydzie, sieci telewizyjne
rozpoczęły nieprzerwaną relację, która utwierdzała nas w cynicznym przekonaniu,
że sprawy wymykają się spod kontroli.
Przegranymi
są ci z nas, którzy szanują demokrację. O ile bowiem sprawozdania z procesu i
saga sprawiły, że siedzieliśmy przyklejeni do telewizorów, o tyle nie da się
tego powiedzieć o relacjach ze śledztwa w sprawie pogwałcenia ustawy o
finansowaniu kampanii politycznych lub o pogłębionych analizach najważniejszych
problemów dotyczących naszego kraju, takich jak: gwałtownie rosnące koszty
opieki zdrowotnej, ciągłe rozprzestrzenianie się broni atomowej w skali
międzynarodowej, kurczenie się klasy średniej, rosnąca liczba dzieci żyjących w
biedzie czy postępująca konsolidacja środków masowego przekazu w rękach kilku
dużych firm. Słabość
tej rozrywki ma swoją cenę: informacje potrzebne do tego, by uczestniczyć w demokracji zastępuje
trywialna rozrywka. Utrudnia to coraz bardziej wypełnianie obywatelskich
powinności.
Napisaliśmy te książkę, ponieważ jesteśmy głęboko przekonani, że
nie stoimy wyłącznie przed alternatywą: naiwna akceptacja owoców propagandy
albo totalny cynizm połączony z pragnieniem rozrywki. W epoce,
którą charakteryzuje
korzystanie z coraz bardziej wyrafinowanych technik propagandowych, ważne jest
– zwłaszcza w demokracji – aby obywatele byli informowani o tych technikach, o
psychologicznej dynamice tego, co czyni je skutecznymi oraz o tym, jak im
przeciwdziałać, unikając wycofywania się w pożałowania godny cynizm. O tym właśnie jest ta książka. W sumie badaliśmy zasady
funkcjonowania technik perswazyjnych przez ponad pięćdziesiąt lat, sądzimy zatem, że wiemy, co działa, a co nie, i dlaczego.
Wiemy także coś o tym, jak bronić się przed nadużywaniem tych technik przez
pozbawionych skrupułów nadawców – włączając w to (zwłaszcza) tych, którzy mogą
ubiegać się o najwyższe urzędy polityczne w kraju.
Doświadczenie
pozwoliło nam ponadto zrozumieć różnicę między perswazją a propagandą. Toteż
niniejsza książka zawiera także porady dla tych z was, którzy chcieliby
formułować komunikaty w sposób rzetelny i szczery. Sądzimy, że w
epoce propagandy tym, co najważniejsze z punktu widzenia trwałości demokracji
jest istnienie nadawców, którzy potrafią przedstawić swój komunikat w sposób
czytelny i uczciwy, a także istnienie wykształconego elektoratu, który
dostrzega różnicę miedzy rzetelną prezentacją a oszustwem. Nasza książka
ma być krokiem na drodze
do realizacji tych celów.
*
„Nie branie udziału w
głosowaniu”, u większości „nie głosujących”
nie wynika chyba z cynizmu. Najprawdopodobniejszym wyjaśnieniem ich
postaw jest zapewne: zniechęcenie, zobojętnienie, zawód, brak wiary w
skuteczność itp.
Znając realia, np. polskie, trudno się im nawet dziwić. Przy
wyższym poziomie zarówno całego społeczeństwa, jak i jego elit, sprawy prawdopodobnie
wyglądały by lepiej. Jeszcze lepiej by było, gdyby
wśród „elit” zmalał nieco kult pieniądza, a wzrosło nieco poczucie
przyzwoitości, etyki, wartości duchowych. A może to „elity” trzeba zmienić,
tylko nie aby z „gorszych” na „jeszcze gorsze”?
Anonimus
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
O
autorach
......... 347
Anthony Pratkanis jest
profesorem psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Cruz, na którym
prowadzi badania z zakresu psychologii społecznej, wpływu społecznego i
zapobiegania uprzedzeniom. Ten znakomity
nauczyciel rozpoczął karierę na wydziale biznesu Uniwersytetu
Carnegiego-Mellona, gdzie prowadził cieszące się wielkim powodzeniem zajęcia na
temat reklamy i zachowań konsumenckich. Doktor Pratkanis użycza swojej wiedzy
zarówno przedsięwzięciom prywatnym, jak i instytucjom publicznym. Jego zeznania
dotyczące perswazji podprogowej w czasie procesu CBS Records i grupy Judas Priest
przyczyniły się do wygrania sprawy przez pozwanych. Obecnie Anthony Pratkanis
współpracuje z grupami obywatelskimi i organizacjami ochrony porządku
publicznego nad strategiami zapobiegania oszustwom gospodarczym. Występował ponad dwieście razy w
mediach..., a raporty z jego badań zostały przetłumaczone na osiem języków. Często
pisuje do czasopism naukowych i prasy popularnej na temat perswazji i wpływu.
Elliot Aronson jest profesorem psychologii na Uniwersytecie
Kalifornijskim w Santa Cruz oraz, gościnnie, na Uniwersytecie Stanforda. Uważa
się go powszechnie za jednego z najbardziej wszechstronnych i najwybitniejszych
psychologów społecznych na świecie. Jego badania na temat perswazji, atrakcyjności
społecznej, dysonansu poznawczego oraz zapobiegania uprzedzeniom należą do
najważniejszych i najbardziej nowatorskich w dziedzinie psychologii społecznej.
Jest laureatem nagrody za wybitne osiągnięcia naukowe przyznawane przez
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. W 1970 roku otrzymał nagrodę
Amerykańskiego Stowarzyszenia Rozwoju Nauki za oryginalne badania w dziedzinie
psychologii społecznej. Utalentowany nauczyciel, laureat wielu wyróżnień pedagogicznych, w tym nagród
Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, Amerykańskiej Rady na rzecz
Rozwoju i Wspierania Edukacji, Uniwersytetu Kalifornijskiego oraz Uniwersytetu
Teksańskiego. Jest jedyną osobą w
historii Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, która zdobyła wszystkie
trzy przyznawane przez
tę organizację najważniejsze nagrody akademickie: za wybitne
osiągnięcia dydaktyczne, za twórczość naukową i za publikacje.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
| Wybrane myśli | Literatura | Strona
główna |