Produkt Krajowy Brutto (PKB) a wzrost gospodarczy i jego skutki


To, co było niemal oczywiste w ekonomii jeszcze z dziesięć lat temu, oczywistym już nie jest!


  Wątpliwości
  Kiedy i na co wzrost PKB faktycznie się przekłada?
  W  czym problem?
  Czy ciągle trzeba wracać do nadinterpretacji mierników?

  Struktura wzrostu gospodarczego i mierniki
  Mechanizmy rynku i konkurencji a wzrost gospodarczy i sytuacja społeczna
  Technika i zyski a ludzie

  Rola państwa i organizacji ponadpaństwowych a tendencje rynku, konkurencji i globalizacji 

  Wyobrażenia „z przeszłości” a wiek XXI
  Jak ograniczyć skuteczność manipulowania i propagandy
  Trochę z „areny politycznej” 
  Co dalej?

 

Jeszcze z dziesięć lat temu przyrost PKB, utożsamiany popularnie ze „wzrostem gospodarczym”,  przeważnie, aczkolwiek z pewnym „poślizgiem”,  oznaczał  ożywienie gospodarki danego kraju,  zmniejszenie bezrobocia, i korzyści nie tylko dla odpowiednich przedsiębiorców, udziałowców, niektórych pracowników  itp., ale, zazwyczaj,  w  pewnej mierze,  także i dla  dość szerokich  rzesz całego społeczeństwa.  Oczywiście, pomimo wzrostu gospodarczego, nie wszyscy mieli lepiej: upadały firmy, powstawały nowe,  spadało zapotrzebowanie na pracowników w jednych zawodach, wzrastało w drugich, zmuszone były ograniczać działalność jedne branże, szybko rozwijały się drugie. Postęp techniczny już wtedy był bardzo szybki, ale jeszcze, z wielu powodów, zbyt mocno nie „wypierał ludzi”. 
Wtedy, jeśli statystyka wykazywała  znaczny wzrost PKB, a prognozy wskazywały, że on się utrzyma przynajmniej kilka lat, można było, nawet bez wnikania w szczegóły struktury tego wzrostu i w szczegóły inwestycji, z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że już jest lepiej dla biznesu, a niebawem  powinno być lepiej dla szerszego ogółu. 

 

Niestety  (dla szerokich mas, i dla uproszczonego a mimo to na ogół trafnego wnioskowania), to już przeszłość.  Wznosząca się na coraz wyższy poziom „wolna konkurencja” po prostu wymusiła nie tylko konieczność szukania obniżki kosztów, tańszej siły roboczej, sprawniejszej organizacji,  sposobów na obniżenie podatków, ale także, generalnie, gdzie się tylko da a opłaci: zastępowania ludzi „urządzeniami wysokiej techniki” i wydajniejszą technologią. Ten ostatni trend będzie narastał.  Komputery, urządzenia sterowane komputerami  i w ogóle elektronika, robią wręcz zawrotną karierę.  Przy tym, to będzie relatywnie coraz tańsze, a przedsiębiorcy coraz lepiej,  taniej i efektywniej  będą potrafili się tym posługiwać. Można być filantropem, można nawet świadomie ograniczać efektywność przedsiębiorstwa na rzecz zwiększenia  zatrudnienia i w ogóle postaw prospołecznych, ale, są tego granice bez narażania się na upadek, są pewne nawyki nasze i u innych, jest bezwzględna  konkurencja,  przy której nawet znaczne ulgi podatkowe mogą okazać się niewystarczające. 

Krótko mówiąc, sam przyrost produkcji i eksportu jest na pewno dobry dla pewnych przedsiębiorców..., ale wcale nie gwarantuje automatycznie, ani teraz ani nigdy, spadku bezrobocia, ograniczenia strefy biedy, itp. Do tego potrzebne są także i inne działania. Oczywiście, nie gwarantuje, ale też i nie wyklucza. Po prostu, przedsiębiorcom może się udać znaleźć np. taką niszę rynkową, że opłaci się im (i nie zostaną pokonani przez konkurencję),  zwiększyć w kraju zatrudnienie, pośrednio, nawet mimowolnie,   wpłynąć  na  rozkręcenie czegoś  tam pożytecznego dla ogółu  itp., czyli, mówiąc inaczej, zdajemy się wtedy na „niewidzialną rękę rynku” i „opatrzność boską”.

 

Przypomina mi się stary dowcip:

„Pan Bóg pyta Świętego Piotra :
-  Co
tam dzieje się na Ziemi?
Święty Piotr odpowiada:
-  Amerykanie
się zbroją, ale się boją!
-  Rosjanie się zbroją, ale się nie boją!
No..., a Polacy?
-  Polacy?... 
Polacy się nie zbroją i się nie boją.
No tak, westchnął Pan Bóg, oni zawsze liczą na moją pomoc.”
 
Czy rozwijać stronę, zgodnie z tytułem i pod kątem, co wynika z PKB,  po to jedynie, żeby udowadniać rzeczy, które powinny być oczywiste, i zapewne dla bardzo wielu są oczywiste,  jeszcze nie wiem.  Posługiwanie się PKB, nawet bez rozeznania jego struktury i trendów, jeśli się z niego nie wyciąga zbyt daleko idących kategorycznych wniosków, jest pożyteczne. Natomiast, jeśli  się chce fachowo wyciągnąć szersze, w miarę trafne, wnioski, po prostu trzeba szerzej zapoznać się z odpowiednimi  strukturami, trendami, projektami  rozwiązań itp.  No i nie wolno zapominać o postępie techniczno-technologicznym, który wcale nie zamierza  zatrzymać się w miejscu, no i, oczywiście, o tym, że konkurencja i globalizacja coraz mocniej wręcz wymuszają szukanie tańszej siły roboczej, czy to u siebie w kraju, czy też, coraz częściej, gdzieś, gdzie można taniej...

Na marginesie.  W przyszłości, jeśli zdamy się głównie na „niewidzialną rękę rynku”,  nie tylko kandydatów na pracowników może okazać się „dużo za dużo”, ale i nie mających pieniędzy kandydatów na klientów też. Jeśli ktoś sądzi, że „niewidzialna ręka rynku” wymusi na producentach,  aby dawali pieniądze kandydatom na klientów , po to, aby ci ostatni mieli za co kupować, a oni komu sprzedawać, - myli się raczej. Pomoc boska może okazać się wtedy dla wszystkich bardzo potrzebna!  Chyba są to już ostatnie lata/dziesiątki lat, żeby  „niewidzialną rękę rynku” i  oczekiwaną pomoc boską wesprzeć nieco mocniej rozumem.
 

Maj/Listopad  2004 r.

Anonimus


----------------------------------------------------------------------
|
Strona główna | Literatura | albo* |Literatura | 
----------------------------------------------------------------------

* Ta sama treść, częściowo różne adresy. Wystąpiły pewne problemy z odczytem (nie wirus w każdym razie). Niepotrzebnie pozmieniałem adresy części plików, zanim doszedłem do przyczyny. Przepraszam za kłopoty.