Glenn Tinder:
Myślenie polityczne
Odwieczne pytania
Przełożył Andrzej Dziurdzik
Wydawnictwo Naukowe
PWN, Warszawa 2003
------
Dane
o oryginale:
Glenn Tinder, Political Thinking
The Perennial Questions
Fifth edition, HarperCollins Publishers Inc.1991
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cytuję:
- całość z „Okładki książki”,
- spis treści,
- bardzo obszerne fragmenty
z „Wstępu”.
Anonimus
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Z Okładki książki
Glenn Tinder – emerytowany
profesor nauk politycznych Uniwersytetu Massachusetts
w Bostonie. Autor wielu książek – między innymi: Against
Fate, In Defense of Human Dignity.
„Mówi się, że każdy, kto daje ludziom
złudzenie, że myślą, będzie przez nich kochany, każdy zaś, kto rzeczywiście
sprowokuje ich do myślenia, zostanie znienawidzony” pisze amerykański politolog,
Glenn Tinder, we wstępie do książki, której drugie wydanie Czytelnik polski
trzyma właśnie w rękach. Czy autor Myślenia
politycznego będzie należał do kochanych, czy
znienawidzonych? O tym musi zdecydować
Czytelnik.
Niezależnie jednak od tego, jakie emocje wzbudzi książka Tindera, ci, którzy ją
przeczytają, na pewno docenią jej otwartość i sposób podejścia autora do
najtrudniejszych problemów, jakie się napotyka myśląc o szeroko rozumianej
polityce, m.in. problemów równości, nierówności, wyobcowania, wolności, władzy,
odpowiedzialności rządzących i rządzonych, feminizmu, praw człowieka. Tinder unika bowiem wszelkich
kategorycznych rozstrzygnięć i nie usiłuje nas przekonać, że którykolwiek z
tych problemów znalazł
ostateczne rozwiązanie w ponad dwuipółtysiącletniej historii myśli politycznej. Toteż w książce swojej stawia pytania (jest
ich trzydzieści, a na pewno mogłoby być znacznie więcej) i zachęca Czytelnika
do ich przemyślenia, uwzględnienia różnych możliwych odpowiedzi, których
niejednoznaczność i kontrowersyjność ukazuje bez narzucania własnej opinii.
Jest to niewątpliwie wielka zaleta tej książki, a zarazem powód, dla którego
warto ją przeczytać. I przemyśleć.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Spis treści
Przedmowa
......... 5
Wstęp ......... 7
I. Dlaczego
zajmujemy się myślą polityczną? .........
17
II. Wyobcowanie i jedność ......... 30
1. Czy człowiek jest
w samej swej istocie wyobcowany? .........
31
2. Jeżeli ludzie nie są w samej
swej istocie wyobcowani, to dlaczego istnieje między nimi tak wiele podziałów i
konfliktów?
......... 35
3. Czy za pomocą
rozumu można przezwyciężyć wyobcowanie?
......... 38
4. Czy wiara religijna
jest nam potrzebna do przezwyciężenia wyobcowania? .........
44
5. Czy cała ludzkość powinna być
zjednoczona w jednym globalnym społeczeństwie? .........
51
6. Czy wszystkie różnice klasowe
powinny zostać zniesione?
......... 56
Proponowane lektury
......... 62
III.
Nierówność i równość ......... 64
7. Czy
ludzie są w samej swej istocie nierówni? .........
65
8. Jeżeli wyższość niektórych
ludzi pochodzi z samej istoty człowieka, to w jaki sposób i przez kogo mają oni
być rozpoznawani?
......... 74
9. Jeżeli ludzie są w samej swej
istocie równi, to czy każdego rodzaju konwencjonalna nierówność jest niesłuszna? ......... 80
10. Czy wolność mogłaby przetrwać, gdyby zniknęły
wszystkie konwencjonalne nierówności? .........
83
11. Gdyby
zostały zniesione wszystkie konwencjonalne nierówności, czy zniknęłoby również wyobcowanie? ......... 88
12. Czy mężczyźni i kobiety zawsze i pod każdym względem
powinni być traktowani równo? .........
94
Proponowane lektury
......... 106
IV.
Władza i ci, którzy ją
posiadają
......... 107
13. Czy władza jest jedynym źródłem
porządku? ......... 108
14. Kto
powinien rządzić?
......... 113
15. Jeżeli
władza należy do ludu, to czy powinna być sprawowana przez sam lud, czy przez
jego przedstawicieli?
......... 117
16. Czy dobrze jest posiadać władzę? ......... 122
17. Dlaczego mamy być posłuszni? ......... 125
Proponowane lektury
......... 134
V.
Ograniczenia władzy ......... 136
18. Czy rządy powinny
podlegać tym samym ograniczeniom moralnym co jednostki? .........
137
19. Czy w każdych warunkach rządy
powinny podlegać ograniczeniom konstytucyjnym? .........
144
20. Czy
w normalnych warunkach rządy powinny pozostawić własność i kontrolę nad produkcją w rękach
prywatnych? ......... 153
21. Czy władza
polityczna i doskonała wiedza mogą zostać połączone? .........
162
Proponowane lektury
......... 170
VI.
Cele władzy ......... 171
22. Czy każdy rząd służy jedynie „interesowi
silniejszego”? ......... 172
23. Czy
ostatecznym celem rządu jest po prostu umożliwienie jednostkom życia zgodnego z
ich wyborem?
......... 177
24. Czy rząd
ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za prawdę i moralność? .........
187
25. Czy karanie za przestępstwa jest właściwym celem
rządu? ......... 197
26. Czy rządy
powinny starać się tworzyć społeczeństwa, które zaspokajają wszystkie potrzeby
i pragnienia?
......... 205
Proponowane lektury
......... 211
VII.
Zmiany historyczne ......... 212
27. Czy ludzie mogą
kontrolować bieg historii?
......... 215
28. Czy możemy kształtować historię bez nadmiernego stosowania
przemocy? ......... 224
29. Czy prawda i dobro
zmieniają się w trakcie historii? ......... 231
30. Czy historia w sposób
naturalny prowadzi do „dobrego społeczeństwa”?
......... 236
Proponowane lektury
......... 241
Epilog. Idea humanistycznej niepewności ......... 243
Indeks osób .........
259
Indeks rzeczowy
......... 262
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wstęp .........
7
Dla niektórych czytelników, być może dla czytelników
uważnych i dociekliwych, książka ta może okazać się trudna i wymagająca
szczególnego wysiłku. Składają się na nią bowiem
głównie pytania. Ja zaś nie tylko nie wskazuję na odpowiedzi, które sam
akceptuję, ale często jestem ich niepewny tak samo jak prawdopodobnie będzie
czytelnik. W rezultacie książka ta nie daje owej satysfakcjonującej pewności co do ostatecznych rozwiązań, jaka charakteryzuje
większość prac na temat teorii polityki.
Chcę w ten sposób ostrzec czytelnika,
a nie usprawiedliwić się. Brak ostatecznych rozwiązań wiąże się z podstawowym
założeniem tej książki. Moim celem jest stworzenie wprowadzenia do myśli
politycznej, a starałem się tego dokonać nie przez opisywanie wielkich
filozofii politycznych
z przeszłości, lecz raczej przez udzielenie czytelnikowi pomocy w
samodzielnym myśleniu o polityce. Wymagało to zadawania pytań, a zarazem
powstrzymywania się od prób udzielania odpowiedzi. Nawet wtedy, kiedy mogłem zaproponować
jakiś punkt oparcia – a nie zdarzało się to zbyt często – nie uczyniłem tego.
Mówi się, że każdy, kto daje ludziom
złudzenie, że myślą, będzie przez nich kochany, każdy zaś, kto rzeczywiście
sprowokuje ich do myślenia, zostanie znienawidzony. Jeżeli tak jest istotnie, to pewne
rozdrażnienie czytelnika (chociaż staram się nie
wywoływać go więcej niż potrzeba do intelektualnego pobudzenia) będzie
świadczyć o sukcesie książki.
Być może na uniwersytetach zbyt wiele
mówi się o tym, jak ekscytującym zajęciem jest myślenie. Myślenie niewątpliwie
daje chwile emocji i zadowolenia, lecz odczucia te nie ukazują nam jego
podstawowego charakteru i bezsprzecznie nieporozumieniem jest przekonanie, że
powinny. Myślimy nie po to, by uprzyjemniać sobie życie, lecz po to, aby
zrozumieć – a to jest źródłem niepokojów i problemów. Myślimy, gdyż jesteśmy do
tego zmuszani. A chociaż myślenie czasami prowadzi do fascynujących odkryć, to
w okresach między takimi odkryciami zaangażowanie i cierpliwość tego, kto
myśli, będzie poddane ciężkiej próbie. Kiedy myślimy, to nie powinniśmy sami
siebie przekonywać, że przeżywamy jakieś radosne wydarzenie; powinna nam
wystarczyć świadomość, że zachowujemy się z powagą, racjonalnością i
samodyscypliną, jakich wymaga od nas człowieczeństwo.
Taka powaga ma szczególne
zastosowanie w przypadku myślenia kategoriami politycznymi w tak tragicznych
czasach, jak XX wiek. Czy powinniśmy czerpać zadowolenie z rozważań nad
dylematami, które kosztują niezliczone miliony istnień ludzkich? Nie należy oczekiwać, że książka ta
będzie łatwa czy podnosząca na duchu. Jej celem jest raczej wdrożenie
czytelnika w trudy myślenia o polityce w czasach zamętu i wątpliwości.
Znalazłszy się już na otwartym morzu
myśli czytelnik może jednak odczuć, że książka ta nie dostarcza mu wystarczających wskazówek
dotyczących sposobu nawigacji i utrzymania się na powierzchni. W jaki sposób
ktoś może podjąć trud myślenia? W niniejszym wstępie przedstawię kilka sugestii
na ten temat, ale tego typu pomoc ma z konieczności ograniczoną wartość. Kłopot
z myśleniem polega przeważnie na tym, że nie da się w nim wykorzystać
wyuczonych metod. Chociaż dużo mówi się o „uczeniu myślenia”, to nauczyciel
może zrobić niewiele więcej niż zachęcać i krytykować. Pojawienie się jakiejś
idei jest wydarzeniem tajemniczym i nie wydaje się prawdopodobne, aby
kiedykolwiek możliwe było zrozumienie, w jaki sposób do tego dochodzi.
Student może jednak sam nauczyć się
myślenia. Powodem, dla którego stwierdzam, że myślenia nie można kogoś nauczyć,
jest chęć skoncentrowania się od samego początku na zależności całego procesu
od indywidualnego wysiłku każdego studenta. Myślenie jest przedsięwzięciem bardzo
osobistym – jest zarówno tytułem do chwały, jak i szczególnym ciężarem. Początkowy
myśliciel musi od samego początku oswoić się z tym, że jako myśliciel dojrzały
będzie samotny. Jak
dojrzały myśliciel oddaje się
swoim rozważaniom w samotności, tak początkujący musi nauczyć się rozmyślać w
samotności. Czasami można otrzymać pomoc w postaci słów poparcia lub
konstruktywnej krytyki, ale taka pomoc o niczym nie decyduje. Wszystko zależy
od zdolności do samotnego wysiłku.
Jak z tego wynika, nie jest możliwe
udzielenie na temat sztuki myślenia porad, które wykraczałyby poza następujące sugestie.
1. Nie należy dążyć do tworzenia idei, których nikt przed nami nie
wymyślił. Nawet największym myślicielom udawało się to dość rzadko. Celem myślenia jest formułowanie idei
skupiających w sobie elementy otaczającego nas świata, a więc i naszego bytu, a
nie tworzenie koncepcji dotychczas nie spotykanych. Idea
jest nasza własna, jeśli wyrasta z naszego wysiłku i jest zakorzeniona w
naszych uczuciach i doświadczeniach, nawet gdyby jej ziarno zasiał ktoś inny i
gdyby sama ta idea była podobna do wyznawanych przez wiele innych osób.
2. Należy być otwartym. Idei nie można z rozmysłem produkować, tak jak
produkuje się artykuły przemysłowe. Pojawiają się one samorzutnie; po
prostu się zdarzają, co przecież sami stwierdzamy, mówiąc: „Przyszło mi na
myśl, że...”. Stawiamy się zasadniczo w nieprawidłowym stosunku do idei, jeśli
zakładamy, że ich pojawienie się możemy kontrolować. Możemy tylko być na nie
otwarci.
3. Nie należy się spieszyć. Wstępne wysiłki przy myśleniu o danym problemie są
często frustrujące. Najlepsze będzie tu porównanie do uprawiania gleby: plonów
możemy oczekiwać dopiero po upływie jakiegoś czasu.
4. Należy robić dużo notatek. Łatwiej jest pracować umysłem, jeśli wraz
myśleniem pracują ręce.
Często korzystne jest sporządzanie notatek na dużych kartkach,
gdzie mamy więcej miejsca na szkicowanie ogólnych modeli nasuwających się nam
pomysłów.
5. Należy uważać, by nie zastępować myślenia czytaniem. Czytanie o myślach
innych to nie to samo, co myślenie samodzielne. Oczywiście do samodzielnego
myślenia potrzebna jest jakaś znajomość myśli innych. Wielcy myśliciele
inspirują, prowokują, potwierdzają i na wiele innych sposobów pomagają nam we
własnych przemyśleniach.
Aby myśleć, trzeba jednak w jakimś momencie odłożyć książkę i
podejść do sprawy po swojemu.
Mam jeszcze jedną, ostatnią sugestię,
której nie nadałem kolejnego numeru, ponieważ musi ona mieć formę nie krótkiej
rady, lecz nieco poszerzonego komentarza na temat struktury myślenia
politycznego.
Większość idei politycznych, a być
może nawet wszystkie, opiera się na jakimś szczególnym rozumieniu natury człowieka. Na
przykład konserwatywna idea silnej i bardzo scentralizowanej władzy politycznej
opiera się na postrzeganiu ludzi jako istot egoistycznych i mających tendencję
do rywalizacji; liberalna koncepcja, według której w normalnych warunkach
znaczne zmiany społeczne mogą się dokonać bez użycia przemocy, może wynikać z
założenia, że człowiek jest przede wszystkim istotą rozumną. Są to przykłady bardzo proste,
natomiast w filozofii politycznej relacje między tkwiącą u jej podstaw
koncepcją natury człowieka a nadbudową idei politycznych mogą być o wiele
bardziej złożone; obrazują jednak ogólną strukturę, która implicite lub explicite istnieje
w każdej prawie teorii politycznej.
Jaki związek może mieć to
spostrzeżenie z pytaniem o sposób dochodzenia do własnych przemyśleń? Po prostu taki o to: prawdopodobnie
zauważysz, że twój umysł rozjaśni się i zostanie pobudzony, gdy wyartykułujesz
tę strukturę we własnych myślach. W trakcie przemyśleń o polityce od
czasu do czasu należy zatrzymać się i zadać sobie pytanie o swoje poglądy na
temat natury człowieka i o wynikające z tego skutki dla własnych idei politycznych.
Ktoś może odczuć, że zadanie takiego
pytania o naturę człowieka oznacza postawienie się wobec tajemnicy jeszcze
głębszej niż te spotykane na poziomie refleksji o polityce. Mimo nieskończonej złożoności natury
człowieka musimy tutaj wziąć pod uwagę dwa najistotniejsze problemy; czytelnik
może rozpocząć proces myślenia, starając się je rozstrzygnąć. Jeden problem dotyczy zakresu i genezy
zła tkwiącego w człowieku: czy jesteśmy do głębi i nieuleczalnie źli, czy też
zło jest powierzchownym i możliwym do usunięcia aspektem naszego charakteru? Drugi
problem, w dzisiejszych czasach nie tak powszechnie uznawany jak pierwszy,
dotyczy znaczenia śmierci: czy wraz ze śmiercią jednostka całkowicie przestaje
istnieć? Czy określenie życie wieczne
da się porównać z czymś, czego rzeczywiście możemy doświadczyć?
Odpowiedź, jakiej udzielicie na
pierwsze pytanie, w dużym stopniu określi wasze poglądy na takie sprawy, jak
zakres wolności, z której powinien korzystać człowiek, możliwości postępu w
procesie dziejowym czy stopień przemocy koniecznej do dokonania zmian. Odpowiedź na
drugie pytanie zadecyduje w sposób ogólny o tym, jaka jest wasza koncepcja
znaczenia życia. Jeżeli wierzycie, że śmierć oznacza całkowite unicestwienie,
to musicie wzywać ludzi, aby byli (używając słów Nietzschego) „wierni ziemi”;
jeżeli nie wierzycie, że śmierć oznacza unicestwienie, to musicie uważać
ziemską politykę za ważną tylko o tyle, o ile pomaga – bądź przeszkadza –
ludziom w ułożeniu sobie stosunków z wiecznością.
Być może na miejscu będzie powiedzieć
tu, że te obszary etyki i metafizyki kryją w sobie wiele pułapek i
niespodzianek oraz, że powinniśmy wystrzegać się zarówno nieprzemyślanych
odpowiedzi, jak i łatwych wniosków. Na przykład dziś przyjmuje się często,
że jeśli nawet stwierdzenie, iż rodzaj ludzki jest z natury dobry, jest błędem, to jest to
błąd niejako wspaniałomyślny i nieszkodliwy. Wobec tego w dyskusjach
politycznych często spotykamy nieco beztrosko wyrażaną wiarę w naturę ludzką.
Wiara ta może jednak prowadzić do paradoksalnych rezultatów. Jeżeli człowiek z natury jest istotą
dobrą, to dlaczego tak wiele jest zła w stosunkach międzyludzkich? Trudno wówczas uniknąć wniosku, że
musi tak być, ponieważ niektórzy ludzie są wyjątkami od ogólnoludzkiej normy.
Komuniści mieli skłonność do obarczania kapitalistów winą za całe zło na
świecie i vice versa. Oczywiste
jest, jaka to niebezpieczna linia rozumowania, gdyż następny krok to
zadecydowanie, że do uwolnienia świata od zła konieczne jest tylko usunięcie
tych niewielu, którzy są jego źródłem. W ten oto naturalny i logiczny sposób
osąd wyrażający życzliwość i wspaniałomyślność staje się zbrodniczy.
Z drugiej strony, nie powinniśmy
pochopnie osądzać ludzi jako istoty złe z natury. Gdy jesteśmy przekonani, że
ludzie są źli, to jak możemy uniknąć poddania się uczuciom nienawiści i
beznadziejności?
Ale w jaki sposób mamy oceniać prawdziwość naszych
idei? Pytanie to można postawić nie tylko w odniesieniu do idei dotyczących
natury człowieka, ale w odniesieniu do idei politycznych w ogóle. W jaki sposób
możemy sprawdzić słuszność jakiejś idei, która silnie do nas przemawia?
Istnieją tu pewne normy i dobrze znane
sprawdziany: idea
ta powinna być spójna z innymi wyznawanymi przez nas jednocześnie ideami i
powinna wyjaśniać wszystkie ustalone i znaczące fakty a przynajmniej nie
powinna być z nimi sprzeczna. Ale nawet
najbardziej skrupulatne i beznamiętne zastosowanie tych kryteriów nie
zaprowadzi nas daleko.
W dziedzinie teorii politycznej może nigdy nie doprowadzić do
uzyskania dowodu; prawdopodobnie nie nabierze żywotności czy znaczenia.
Idea jest żywa i ważna tylko o tyle, o ile wprowadza nas w zależności z samymi sobą oraz z rzeczywistością, o ile zatem tworzy więzi. Z obowiązujących norm zależności logicznych i ścisłych faktów wynika, że niczego nie można ukryć ani zignorować. Idea pełni funkcję poszerzania i integrowania tych wzajemnych zależności.
W poszukiwaniu prawdy dużą rolę muszą
odgrywać uczucia. Wiele z tego, co musi być zebrane i zestawione, nie ma
określonej i uświadomionej postaci faktu czy przekonania. Właśnie wielka idea
symbolizuje i jednoczy nie tylko fakty i przekonania łatwe do uchwycenia dla
świadomości, ale również intuicje i impulsy, na których się jeszcze nie
skoncentrowaliśmy i którym nie nadaliśmy kształtu.
Natomiast jeżeli chodzi o najlepsze wykorzystanie
niniejszej pracy, to sądzę, że pożytek powinien przynieść typowy sposób
czytania, odpowiedni dla większości książek – to znaczy bez dłuższych przerw na
przemyślenia, dyskusje czy własne pisanie. Chociaż stawiane pytania pozostają
bez odpowiedzi, to zostały powiązane w ten sposób, że tworzą ścieżkę wiodącą
przez obszar myśli politycznej.
Książka ta została jednak zaplanowana
tak, aby nie tylko ją przeczytać, ale także wykorzystywać – przez dyskusję,
pisanie i dłuższą refleksję. Pytania postawiono nie po prostu po to, by
poinformować czytelnika o dylematach, jakie mają inni, ale także po to, by
skłonić go do przemyśleń na temat własnych dylematów.
Chociaż jestem zdania, że refleksja
nad polityką jest celem samym w sobie, książka ta może się również okazać
pomocna przy studiowaniu historii teorii politycznych. Zrozumienie wielkich myślicieli wymaga
dokonania próby wniknięcia w ich sposób rozumowania, a pomyślność tej próby
zależy od osobistego przeżycia podobnych wątpliwości i niepokojów.
Czy jednak pytania stawiane w XX
wieku to naprawdę te same pytania, nad którymi zastanawiali się ludzie w
poprzednich stuleciach? Czy rzeczywiście istnieją jakieś „odwieczne pytania”?
To pytanie zawiera bodaj najpoważniejsze wątpliwości, jakie mogą odczuwać
teoretycy myśli politycznej wobec mojego sposobu potraktowania idei w dalszej
części tej książki. Większość dzisiejszych intelektualistów ma głęboko zakorzenione poczucie
historii. Oznacza to, że postrzegają oni
sposoby życia i myślenia jako elementy ulegające ciągłym zmianom, różne w
różnych okresach historii. Są bardzo wyczuleni na wyjątkowość poszczególnych
generacji i epok. Twierdzą, że każda epoka nie tylko formułuje szczególne,
własne odpowiedzi, ale także zadaje szczególne, własne pytania. A jeśli tak, to
iluzją jest mniemanie, że nasze pytania są takimi samymi, które zadawał Platon
czy nawet Locke, i książka ta opiera się na błędnym założeniu.
Nikt oczywiście nie zaprzeczyłby
twierdzeniu, że nie tylko odpowiedzi, ale i pytania zmieniają się z upływem
czasu. Każda generacja ma jakieś szczególne problemy i podejście do nich, a
także szczególne sposoby wypowiedzi czy myślenia; każda generacja zadaje
pytania, które nie były zadawane przez poprzednią, a stare pytania przybierają
nowe formy. Z samego faktu występowania zmian w życiu intelektualnym nie wynika
jeszcze, że nie istnieją pytania powracające w toku dziejów i negowanie ich
istnienia jest z wielu powodów wielce wątpliwe.
Gdyby istotnie pewne pytania się nie
powtarzały, to wówczas idee
z przeszłości nie wzbudziłyby u nas żadnego głębszego i naglącego
zainteresowania.
Można pójść jeszcze dalej i zapytać: gdyby
nie istniały żadne odwieczne pytania, to czy idee z przeszłości byłyby w ogóle zrozumiałe?
Chociaż uważam, że istnieją takie
odwieczne pytania, to z pewnością nie twierdzę, że udało mi się je w sposób doskonały
wyróżnić i sformułować. Mogę jedynie powiedzieć, że książka ta dostarcza
pewnego impulsu oraz wskazuje kierunki, które pomogą czytelnikowi w
przemyśleniach nad politycznymi dylematami ludzkiej egzystencji, a więc
dylematami znanymi w każdej epoce, nie tylko obecnie. Zastrzeżenie to ma pewną praktyczną
konsekwencję: czytelnik powinien zadawać nowe pytania. Ponieważ przedstawiając
zestaw pytań nawet nie usiłowałem osiągnąć tego, aby był on w pełni
wyczerpujący, właściwe będzie zatem nie tylko podjęcie próby udzielenia na nie
odpowiedzi, ale także rozwinięcie samych pytań w kierunkach, jakie one same wskazują. Celem tej
książki jest włączenie czytelnika do intelektualnego ruchu, a stawianie pytań
jest właśnie źródłem każdego takiego ruchu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
| Wybrane myśli | Literatura | Strona
główna |