Andrzej Karpiński:
Unia Europejska - Polska
Dylematy przyszłości
Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1998
======================================================================
Cytuję wybrane fragmenty (strona w budowie
). Inną czcionką i inicjałami Z.U.lub pseudonimem „Anonimus”, oznaczam własne uwagi:
 ======================================================================
Z okładki książki

Praca przedstawia podstawowe problemy i dylematy stojące przed Polską w obliczu zamierzonego wejścia do Unii Europejskiej. Wiele miejsca zajmuje wśród nich modernizacja struktury gospodarczej kraju, problem konkurencyjności i roli Polski na rynkach Europy, stosunku do kapitału zagranicznego, pogodzenia wzrostu gospodarczego z postępem społecznym i ochroną środowiska a wreszcie relacji zachodzących pomiędzy potrzebą naśladowania obcych wzorów a koniecznością tworzenia równocześnie własnych rozwiązań o charakterze innowacyjnym. Przedstawia te problemy na szerokim tle prognoz światowych. Omawia główne polemiki i spory co do sposobu rozwiązywania tych problemów. Polemizuje z aktualnymi poglądami w niektórych sprawach i formułuje własne wnioski i postulaty.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SPIS TREŚCI

Przedmowa ............ 12
Od autora ......... 13
Rozdział I. Czy i jak można zdynamizować rozwój Europy ......... 18
1.
Główne przejawy słabości współczesnej Europy ......... 20
2.
Przemysły, w których przoduje Europa ............ 24
3.
Potrzeba europejskiej polityki strukturalnej ......... 27
4.
Najbardziej prawdopodobne zastrzeżenia przeciwników ......... 29
5.
Cele i założenia europejskiej restrukturyzacji ......... 33
6.
Strukturalne wyzwania przyszłości w świetle prognoz światowych ......... 36
7.
Inne atuty Europy ......... 38
8.
Polska czynnikiem prodynamizacyjnym w zjednoczonej Europie ......... 43
Rozdział II. Jak maksymalizować korzyści i minimalizować zagrożenia w procesie integracji Polski z Unią Europejską ......... 44
1.
Historyczne szanse wejścia do Unii ......... 44
2.
Główne korzyści z wejścia do Unii ............ 45
3.
Globalizacja a integracja z Unią Europejską ......... 47
4.
Specyficzne problemy okresu przejściowego ......... 50
5.
Zagrożenia dla producentów krajowych w warunkach pełnego otwarcia rynku ......... 54
6.
Sytuacja na rynku pracy ......... 61
7.
Rolnictwo w obliczu integracji ......... 64
8.
Zagrożenia dla nauki i zaplecza badawczo-rozwojowego ......... 66
9.
Konsekwencje dla struktury gospodarczej Polski ......... 70
10.
Główne kierunki wykorzystania szans i minimalizacji zagrożeń ...... 76
11.
Kluczowa rola aktywnej polityki przemysłowej ......... 81
Rozdział III. Sterować czy nie sterować napływem kapitału zagranicznego - szanse i niebezpieczeństwa ......... 91
1.
Główne kierunki angażowania się kapitału zagranicznego w przemysł w Polsce ......... 91
a
) "Penetracja importowa" rynku dóbr przemysłowych w Polsce ......... 92
b) "Internacjonalizacja" produkcji ......... 102
c) Rola kapitału zagranicznego w inwestycjach ......... 104

2. Pozytywne konsekwencje działania kapitału zagranicznego w Polsce ............ 109
a
) Kapitał zagraniczny szansą rozwoju kraju ......... 109
b) Zasilanie gospodarki polskiej w kapitał ......... 110
c) Nowe miejsca pracy ......... 110
d) Unowocześnianie struktury sprzedaży na rynku wewnętrznym ......... 111
e) Unowocześnianie technologii i asortymentu wyrobów ......... 112
f) Upowszechnianie nowoczesnych metod zarządzania ......... 113
g) Wzrost wydajności pracy ......... 114
h) Dynamizująca wzrost produkcji rola kapitału zagranicznego ......... 114
i) Socjologiczne paradoksy w społecznej ocenie działania kapitału zagranicznego ......... 115
j) Próba reasumpcji ......... 116

3. Zjawiska i tendencje kontrowersyjne i niekorzystne w działaniach kapitału zagranicznego w Polsce ......... 116
a
) Tendencje do "uwstecznienia się" struktury produkcji ......... 116
b) Regres w produkcji finalnej ......... 118
c) Pogorszenie się struktury eksportu ......... 118
d) Zagrożenia w bilansie płatniczym ......... 120
e) Regres zaplecza badawczo-rozwojowego ......... 121
f) Opóźnienia w realizacji zobowiązań inwestycyjnych przez część inwestorów zagranicznych ......... 122
4. Wnioski na przyszłość ......... 123
Rozdział IV. Dziesięć węzłowych problemów i dylematów rozwoju Polski w najbliższym 15-leciu ......... 127
1.
Spełnienie wymogów integracji z Unią Europejską ......... 128
2.
Zapewnienie międzynarodowej konkurencyjności naszej gospodarki ............ 131
3.
Modernizacja struktury gospodarczej Polski ......... 133
4.
Niedopuszczenie do wzrostu bezrobocia ......... 137
5.
Podniesienie poziomu edukacji społeczeństwa do standardów Unii Europejskiej ......... 139
6.
Osiągnięcie Europejskich standardów przeciętnego trwania życia człowieka ......... 142
7.
Niedopuszczenie do pogorszenia stanu środowiska naturalnego i przejście do ekorozwoju ......... 143
8.
Proinwestycyjne przestawienie podziału dochodu narodowego ......... 145
9.
Dostosowanie społeczeństwa do wymogów cywilizacji informacyjnej ......... 147
10.
Pogodzenie postępu gospodarczego ze społecznym ...... 149
11.
Europa nie zaczeka. Polska na tle Unii w roku 2010 ......... 150
Rozdział V. Czy Polskę stać na rozwój przemysłów wysokiej techniki? Historia jednego sporu ......... 156
1.
Co to są przemysły wysokiej techniki ......... 156
2.
Rola przemysłów wysokiej techniki w gospodarce światowej ............ 158
3.
Rola przemysłów wysokiej techniki w Polsce ......... 164
4.
Argumenty sceptyków co do możliwości ich rozwoju w Polsce ......... 167
5.
Argumenty zwolenników ich rozwoju w Polsce ......... 169
6.
Konsekwencje rezygnacji z rozwoju tych przemysłów w Polsce ......... 173
7.
Ogólna ocena dyskusji i sporu ......... 174
8.
Przyszłość tych przemysłów w Polsce ......... 176
9.
Próba reasumpcji ......... 179
150
Rozdział VI. Czy koniec pracy - perspektywy rynku pracy w Polsce w okresie do roku 2010 ......... 180
1. Spór o przyszłość pracy ......... 180
2.
Specyfika sytuacji w Polsce ............ 185
3.
Najbardziej prawdopodobne zmiany w poziomie i strukturze zatrudnienia w Polsce do roku 2010 ......... 188
4. Procesy dostosowawcze w zatrudnieniu - kierunki przemieszczeń zasobów pracy ......... 194
5.
Obszary, które wchłaniać będą przyrost podaży pracy ......... 200
6.
Obszary najbardziej zagrożone redukcją zatrudnienia ......... 202
7.
Generalne wnioski dla polityki zatrudnienia ......... 202
8.
Kierunki walki z bezrobociem ......... 211
Rozdział VII. Rola przemysłu w społeczeństwie cywilizacji informacyjnej ......... 213
1.
Koniec ery przemysłowej czy koniec przemysłu ......... 213
2.
O potrzebie nowej interpretacji pojęcia "dezindustrializacja" ............ 217
3
. Rola przemysłu w roku 2020 - trzy typy krajów ......... 218
4.
Kierunki przekształceń struktury przemysłu w przyszłości ......... 220
5.
Inny przemysł, ale nadal przemysł ......... 223
Rozdział VIII. Doświadczenia 30-lecia Komitetu Prognoz Polskiej Akademii Nauk ......... 226
1.
Prognozowanie w świetle krytyki naukowej ......... 226
2. Naukowa krytyka - dynamiczna praktyka - rozbieżność tendencji ............ 228
3.
U źródeł rozbieżności między teorią a praktyką ......... 229
4.
Nowa doktryna i podejście do studiów nad przyszłością ......... 232
5.
Kariera studiów strategicznych nad przyszłością ......... 233
6.
Pozytywne doświadczenia Komitetu Prognoz PAN - siedem elementów trwałego dorobku ......... 234
7.
Niespełnione wzajemne oczekiwania oraz pretensje ......... 239
Rozdział IX. Najważniejsze dwa wspólne dylematy Polski i Europy ......... 245
1.
Sprzeczność pomiędzy potrzebą wzrostu gospodarczego a jego konsekwencjami ekologicznymi i społecznymi ......... 245
2.
Sprzeczność pomiędzy koniecznością imitacji a potrzebą innowacji ............ 249
Concise Abstract ......... 252
-----
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przedmowa

W niniejszym tomie publikujemy pracę Sekretarza Naukowego Komitetu Prognoz "Polska w XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, doc. dr. hab. Andrzeja Karpińskiego. Praca ta nieco odbiega od dotychczasowych publikacji Komitetu. Ma bowiem charakter bardziej publicystyki ekonomicznej niż referowania wyników badań. Zdecydowaliśmy się jednak na jej opublikowanie w ramach wydawnictw Komitetu przede wszystkim dlatego, że dotyczy problemów kluczowych dla naszych czasów i to tych, które są przedmiotem studiów Komitetu. Może więc odegrać istotną rolę w popularyzacji tych zagadnień, którymi Komitet się zajmuje. Przedstawia zaś te problemy w sposób najbardziej syntetyczny. Ponadto praca zawiera bardzo wyraźne, a czasami nawet ostro zarysowane indywidualne podejście autora do referowanych zagadnień, a więc ma charakter autorski. Jest to jedną z jej zalet. Życzę więc Czytelnikom ciekawej lektury i zachęcam do dyskusji, na którą praca niewątpliwie zasługuje.

Przewodniczący Komitetu Prognoz
„Polska XXI wieku”
/Leszek Kuźnicki/

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od Autora

Uczestnicząc, jako sekretarz naukowy, w pracach Komitetu Prognoz "Polska XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, musiałem z konieczności wyrobić sobie poglądy na niektóre węzłowe problemy naszego rozwoju i związane z tym dylematy. Oczywiście poglądy te, podobnie jak każde inne, podlegają wszystkim regułom krytyki naukowej, tym bardziej że dotyczą problemów kontrowersyjnych, w których obie strony mają swoje racjonalne argumenty. Nikt nie może mieć bowiem monopolu na prawdę. Uważam jednak, że jasne przedstawienie stanowiska w sprawach budzących kontrowersje może być przydatne w poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań i odmiennych opcji, ma więc samoistną wartość poznawczą i sprzyjać może zdrowym polemikom.

Dlatego zdecydowałem się na opublikowanie tych rozważań, zdając sobie sprawę, że co najmniej część z nich może być bardzo kontrowersyjna w odbiorze.

Praca zawiera osiem rozdziałów.

W pierwszym - próbuję odpowiedzieć na pytanie, czy i jakie są możliwości przyspieszenia rozwoju Europy. Impulsem do powstania tego szkicu była dyskusja w Zespole Problemowym Komitetu do spraw Problemów Globalnych i Stosunków Międzynarodowych, kierowanym przez prof. J. Kleera, na temat niebezpieczeństwa "marginalizacji" Europy.

W drugim - zajmuję się obiektywną analizą szans i zagrożeń, jakie w okresie przejściowym mogą powstać w okresie wchodzenia Polski do zjednoczonej Europy. Na tej podstawie podejmuję z kolei próbę odpowiedzi, jak zwiększyć szanse z tym związane, a zmniejszyć niebezpieczeństwa. Jest to rozszerzona wersja wykładu wygłoszonego na Uniwersytecie Jagiellońskim 9 grudnia 1996r.

W trzecim rozdziale próbuję odpowiedzieć na pytanie, czy należy sterować napływem kapitału zagranicznego, czy też nie, co rodzi silne kontrowersje w środowisku polskich ekonomistów. Jest to rozszerzona wersja wykładu wygłoszonego w klubie "Kontakt" w Warszawie 22 kwietnia 1997r.

W czwartym - podjąłem próbę zidentyfikowania podstawowych problemów, stojących przed nami i wymagających rozwiązania w okresie do roku 2010. Jest to materiał wynikający z prac nad koncepcją strategii długofalowej na najbliższe 15 lat, prowadzonej w Komitecie w latach 1995 - 1996.

W piątym - zajmuję się historią jednego sporu, który mieć może jednak kluczowe znaczenie dla przyszłości, a mianowicie próbą odpowiedzi na pytanie: "Czy jesteśmy zdolni rozwijać tzw. przemysły wysokiej techniki, które w największym stopniu są w stanie zmodernizować polską gospodarkę"?

W szóstym - zajmuję się podstawowym problemem współczesnej doby, a mianowicie ewolucją pracy, próbując odpowiedzieć na kluczowe pytanie, czy nastąpi zmierzch znaczenia pracy i jakie to może mieć reperkusje dla poziomu zatrudnienia i bezrobocia w Polsce. Jest to rozwinięta synteza ekspertyzy na ten temat opracowanej z inicjatywy Komitetu Prognoz w roku 1996.

W siódmym rozdziale staram się odpowiedzieć na pytanie, co można stwierdzić w świetle dotychczasowych prognoz światowych na temat, jaką funkcję będzie pełnił przemysł w społeczeństwie ery cywilizacji informacyjnej. Jak wiadomo, budzi to liczne kontrowersje.

W ósmym, a zarazem już ostatnim rozdziale, przedstawiam doświadczenia z pracy Komitetu Prognoz zebrane w ciągu niemal 30 lat od chwili jego powstania w 1969 r., zasługują one bowiem na uwagę. Przedstawiam w nim zarówno historię sporów na temat celowości studiów nad przyszłością oraz stanowisko współczesnej nauki w tej sprawie, jak bieżące, często kontrowersyjne problemy stosunków Komitetu z decydentami najwyższego szczebla oraz opinią publiczną.

W niniejszej pracy z konieczności ograniczam się głównie do problemów gospodarczych, co wynika z moich kwalifikacji jako ekonomisty. Nie oznacza to w żadnym razie, że problemy społeczne czy kulturowe związane z wejściem Polski do Unii mają mniejsze znaczenie, czy są łatwiejsze do rozwiązania. Takie problemy jak: adaptacja postaw społecznych do wymogów Unii, zachowanie tożsamości narodowej, zapobieganie "macdonaldyzacji" naszej kultury, emigracja stała i inne problemy kulturowe mogą mieć równe, a czasami nawet i większe znaczenie.

Dotyczy to także ochrony środowiska, gdzie wystąpić mogą wielkie trudne do rozwiązania problemy. Nie czułem się jednak dostatecznie kompetentny, aby je tu podjąć. Czytelnik znajdzie więcej publikacji na te tematy, gdyż są one bogatsze niż dotyczące spraw ekonomicznych.

Z drugiej strony treść pracy wykracza poza zakres wytyczony jej tytułem. Obejmuje bowiem szereg tematów (przyszłość pracy, rola przemysłu w społeczeństwie informacyjnym, czy ocena doświadczeń studiów nad przyszłością itp.), które nie wiążą się bezpośrednio z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Treść pracy jest więc w sumie szersza niżby to wynikało z jej tytułu. Nie widzę w tym nic złego - byłoby gorzej gdyby było odwrotnie.

Mam nadzieję, że problemy te zainteresują szersze grono czytelników, a nie tylko profesjonalistów, zwłaszcza zaś naszą młodzież. Będzie ona bowiem żyła w okresie tych wyzwań i będzie musiała im sprostać, podczas gdy dla mego pokolenia jest to już tylko problem abstrakcyjny i czysto teoretyczny.

Jedna z moich prac na podobne tematy, oparta na strategii opracowanej w Komitecie, spotkała się z nie przebierającą w formie krytyką ze strony profesora S. Kwiatkowskiego, a częściowo również prof. R. Galara. Przyszłość świata uważają bowiem moi polemiści za nieprzewidywalną i całkowicie zależną od ruchów oddolnych i spontanicznych, kwestionując samą ideę strategii. Dlatego chciałbym jasno podkreślić, że nie podzielam niewiary cytowanych autorów w sens strategii działania, a tym bardziej przekonania o niemocy państwa w tym zakresie. Jedynym wnioskiem ze stwierdzenia ogromnej zmienności i nieprzewidywalności współczesnego świata może być tylko ten, że strategia taka musi być przedmiotem stałej analizy i elastycznych korekt.

Zwolennikom poglądów takich, jak wyżej wymienione przez moich krytyków, praca niniejsza oczywiście nie będzie odpowiadać. Wyraża ona bowiem wiarę w możliwość rozumnego działania w każdych najbardziej nie sprzyjających okolicznościach. Ale tak jak w przypadku każdego sporu, rozbieżności w poglądach zwiększają zainteresowanie danym tematem.

Reprezentowane przeze mnie przekonanie o potrzebie strategii długookresowej nie jest tylko moim własnym poglądem. Podobny pogląd reprezentuje większość członków Komitetu. Postmodernistyczna, tak dzisiaj modna, niewiara we wszystko postawiłaby bowiem pod znakiem zapytania jakąkolwiek racjonalność działania w skali społecznej, pozostawiając nam jedynie świadomość ślimaka, leżącego na ścieżce i czekającego tylko, kto go rozdepcze.

(
Uwagi. O przepraszam, ślimak wcale nie czeka... On tylko nie wie... lub nie może z tej ścieżki szybko zejść! Po co właził? Z.U.).

Stanowisko, które przeważa w Komitecie, bardzo precyzyjnie sformułował prof. Jerzy Kołodziejski stwierdzając, że wzrost nieprzewidywalności współczesnego świata, nie może oznaczać zaniechania myślenia o przyszłości.

(
Uwagi. Budzi zdziwienie, że aż trzeba o tym przekonywać! Prawdopodobnie polemiści, widząc częste nieracjonalne skutki działań opartych na nietrafnym myśleniu, popadli w pewną przesadę w wyciąganiu wniosków. Po prostu "myślenie" o przyszłości trzeba usprawniać, postępować racjonalnie w jego wdrażaniu, a nie negować samą potrzebę myślenia... Być może zachodzi tu nieporozumienie. Z.U.).

Odwrotnie - zwiększa on tę potrzebę oraz narzuca konieczność zapewnienia większej ciągłości w tym myśleniu. Pogląd ten został przyjęty jako oficjalne stanowisko naszego Komitetu. Bliski jestem również poglądowi, którzy wyrazili ekonomiści niemieccy, autorzy 15-letniej projekcji rozwoju gospodarczego Niemiec, sięgającej swym horyzontem roku 2010, gdy stwierdzali: "Polepszenie perspektyw gospodarczych jest możliwe tylko wówczas, gdy uda się skoordynować całościową politykę gospodarczą", a w innym miejscu "procesy będące rezultatem takiej strategii polityki gospodarczej pozwalają znaleźć rozwiązania w wielu ważnych dziedzinach, w których występują problemy". Jest to więc zupełnie inne stanowisko niż wspomnianych wyżej krytyków wszelkiej strategii i konstruktywizmu społecznego.

Formułując opinie i poglądy zawarte w tej książce, szeroko korzystałem z wiedzy i doświadczenia najlepszych specjalistów i wybitnych ekspertów reprezentowanych w Komitecie. Im to właśnie muszę w pierwszej kolejności wyrazić podziękowanie.

Równocześnie jednak czuję się zobowiązany podkreślić, że przedstawione tu poglądy nie są wyrazem opinii Komitetu, chyba że się na to w tekście powołuję. Są to moje poglądy i za nie tylko ja jedynie odpowiadam. Nie ma więc żadnego uzasadnienia utożsamianie ich ze stanowiskiem Komitetu.

Szczególnie zaś dziękuję Panu Profesorowi Zdzisławowi Sadowskiemu, który był łaskaw dokonać recenzji niniejszego tekstu, zwrócił uwagę na szereg jego słabości w niektórych sprawach, co pozwoliło na chociaż częściowe ich uwzględnienie przed jej opublikowaniem. Za główne poglądy autora, rzecz jasna, tylko on sam ponosi odpowiedzialność.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ I
Czy i jak można zdynamizować rozwój Europy? ...... 18

W dyskusjach na temat integracji Polski z Unią Europejską stawia się często dość kłopotliwe pytanie, a mianowicie: "Dlaczego chcemy się integrować z jednym ze słabszych ogniw gospodarki światowej, jakim jest Europa?" Pytanie to najczęściej zadają Amerykanie, którzy wynaleźli termin "Euro-sclerosis" i posługują się nim z upodobaniem.

Krytyczna ocena obecnego stanu gospodarki Europy nie budzi na ogół większych zastrzeżeń Jeżeli bowiem porównać dynamikę trzech głównych elementów kapitalizmu światowego:  USA, Unii Europejskiej i Japonii to Unia Europejska jest wśród nich ogniwem najsłabszym, chociaż jej produkt krajowy brutto (PKB), to jest 15 państw wchodzących w jej skład, jest o ok. 10% większy niż w USA i prawie dwukrotnie wyższy niż w Japonii6. Stąd Unia jest wciąż jeszcze największym partnerem w gospodarce światowej, jeżeli mierzyć jej potencjał wielkością PKB.  Równocześnie Unia jest największym eksporterem na świecie, a jej eksport stanowi 20% eksportu światowego.

Niemniej na słabszą pozycję Europy  składa się jej relatywnie najniższe tempo rozwoju gospodarki spośród tych trzech regionów, mierzone dynamiką PKB. To samo dotyczy postępu technicznego i metod zarządzania, a w rezultacie także poziomu i dynamiki wydajności pracy. Europa boryka się też z bezrobociem w znacznie większej skali niż USA i Japonia.

Na tym tle rodzą się obawy przed „marginalizacją” Europy w XXI wieku, czyli utratą jej dzisiejszego znaczenia. Sprzyjać temu będzie sytuacja demograficzna. Według ostatniej prognozy ONZ szacuje się, że Europa zmniejszy swój udział w ludności świata z 13% w 1995 r. do 7% w roku 2050.  Problem ten zaostrzać będzie proces starzenia się ludności, który w Europie przebiega znacznie szybciej niż w USA i Japonii.

Główną przyczynę zagrożenia dla pozycji Europy upatruje się jednak nie w procesach demograficznych a w niezdolności Europy do rozwiązania problemów przyszłości.
Dlaczego więc Polska chce się integrować z Unią Europejską, która kumuluje wszystkie opisane wyżej cechy Europy? Najprostszą odpowiedzią jest tu, rzecz jasna, stwierdzenie, że decydują o tym względy geopolityczne. Całe doświadczenie światowe wskazuje bowiem, że "egzotyczne" sojusze z oddalonymi geograficznie partnerami nigdy nie dają spodziewanych rezultatów. Przemawia za integracją również wspólnota kulturowa powstała w długim procesie historycznym. Argumenty te można by jeszcze oczywiście mnożyć. Niemniej wszystkie one nie podważają zasadności postawionego na wstępie pytania.

(
Uwagi. Dodał bym, że chcemy - na razie abstrahuję od tych, którzy nie chcą - łączyć się " z jednym ze słabszych ogniw gospodarki światowej", bo sami jesteśmy jeszcze znacznie słabsi, a te "słabsze" ogniwo jeszcze nas chce jako partnera. Natomiast silniejsze ogniwa zapewne też nas chcą, ale niekoniecznie jako
partnera. Z.U
.).

Dlatego powstaje problem, czy zamiast szukać argumentów uzasadniających te racje, nie warto raczej inaczej postawić samo pytanie, a mianowicie: "Czy i jak można zdynamizować Europę?" i zwiększyć w rezultacie jej konkurencyjność oraz poprawić jej pozycje w stosunku do dwu pozostałych elementów układu światowego.

1. Główne przejawy słabości współczesnej Europy ...... 20

Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że co najmniej z czterech względów sytuacja Europy jest słabsza niż rozpatrywanych wyżej partnerów.

Po pierwsze - dlatego, że w gospodarce Europy gałęzie przestarzałe czy schyłkowe o zmniejszającym się znaczeniu /"declining"/ stanowią znacznie większą jej część niż w USA i krajach Azji Południowo-Wschodniej i dają znacznie większą część PKB niż w tamtych krajach. Ponieważ zaś popyt rynku światowego na wyroby wytwarzane w tych dziedzinach rośnie bardzo powoli lub nawet spada, to i dynamika PKB musi być niższa i słabsza.

Po drugie - w gospodarce Europy znacznie słabiej reprezentowane są dziedziny nowe i dopiero powstające, gdzie popyt rynkowy rośnie najszybciej i najbardziej dynamizuje gospodarkę.
Główną tego przyczyną są niepowodzenia Europy w rozwoju przemysłów najbardziej nowoczesnych. Pod tym względem została ona bowiem wyraźnie w tyle w stosunku do USA i Japonii.

Po trzecie - nauka europejska jest szczególnie opóźniona w dziedzinach najbardziej awangardowych. Ma ona wprawdzie określone osiągnięcia w dziedzinach pośrednich między teorią a praktyką (know-how), ale pozostaje w tyle w tych, które w największym stopniu wpływają na rozwój przemysłów nowoczesnych, o decydującym znaczeniu dla modernizacji struktur przemysłowych i poziomu technologicznego.

Po czwarte - przestarzała struktura gospodarki, a mianowicie znacznie wyższy udział przemysłów ciężkich w Europie, powoduje, że rola związków zawodowych, które działają głównie w tych przemysłach, jest znacznie silniejsza niż w USA i Japonii. Staje to na przeszkodzie szybszemu przesuwaniu zasobów pracy z dziedzin mniej do najbardziej dynamicznych. Związki zawodowe bronią bowiem często mechanicznie wszystkich miejsc pracy niezależnie od ich znaczenia dla modernizacji gospodarki.

2. Przemysły, w których przoduje Europa ...... 24

W przeciwieństwie do wyrobów najbardziej awangardowych, w produkcji wieku artykułów bardziej tradycyjnych Unia Europejska zachowuje nadal silną pozycję w gospodarce światowej. Najważniejsze wyroby przemysłu przetwórczego, w których produkcji Europa jest największym producentem światowym (world's largest producer), ilustruje następujące zestawienie:
...
Już na pierwszy rzut oka widać, że nie są to wyroby najwyższej techniki. W przeciwieństwie do tego Europa jest bardzo opóźniona w produkcji najbardziej awangardowych wyrobów, takich jak: elementy elektroniczne, sprzęt komputerowy, aparatura pomiarowa, badawcza i kontrolna, roboty i manipulatory, aparatura medyczna, zaawansowane materiały ceramiczne, chemikalia specjalizowane i szlachetne, biotechnologie.

Sam charakter tych wyrobów, w których produkcji Europa przoduje, przesądza już, że jest ona skazana na konkurencję cenową, a nie - jak w przypadku wyrobów nowoczesnych - na konkurencję innowacyjnością. Pomniejsza to atrakcyjność rozwoju produkcji tych wyrobów niezależnie od słabej lub słabszej dynamiki popytu rynku światowego na te wyroby.

W opinii publicznej Europy budzi niepokój ponadto fakt znacznego odpływu inwestycji realizowanych przez koncerny europejskie nawet w tych dziedzinach poza obszar Europy.  Jako przykład można podać inwestycje koncernów, zlokalizowanych w Europie, które w coraz większym stopniu omijają kraje macierzyste.  Rezultatem jest spadek udziału zakładów zlokalizowanych w Europie w całej produkcji tych koncernów. Przykładem mogą tu być Niemcy,  gdzie np. koncern chemiczny Hoechst zatrudniał 63% swojej załogi zagranicą, Bayer, w którym odsetek ten wynosił – 60%, Siemens – 49%.  W ankiecie Niemieckiej Izby Handlowej 25% badanych koncernów stwierdziło, że zamierza przenieść swą produkcję z Niemiec do krajów, gdzie jest tańsza siła robocza i korzystniejsze warunki inwestycji.  Jest to efektem globalizacji gospodarki światowej, rodzi jednak wielkie problemy społeczne. Byłoby to mniej niebezpieczne, gdyby na miejsce produkcji przesuwanej poza Europę, w przypadku zwłaszcza bardziej prymitywnych wyrobów..., gdzie koszt robocizny ma decydujące znaczenie, wchodziła produkcja wyrobów najbardziej nowoczesnych, których konkurencyjność wyznacza ich innowacyjność.  Tak jednak nie jest.  Może to być niebezpieczne, jeżeli powstałe w ten sposób szanse obniżki kosztów produkcji wyrobów tradycyjnych  nie zostaną wykorzystane dla rozwoju przemysłów nowych i zmniejszenia opóźnień Europy, jeśli chodzi o wyroby najbardziej awangardowe. 

Także więc i ten problem może być rozwiązany tylko pod warunkiem świadomej polityki strukturalnej i zwiększonej zdolności zintegrowanej Europy do negocjacji swego stanowiska z wielkimi korporacjami. Eksport tych korporacji stanowi dziś już 1/3 obrotów światowych, a dalsze 1/3 to obroty wewnętrzne realizowane przez te korporacje.   

3.
Potrzeba europejskiej polityki strukturalnej ...... 27

Przyspieszenie zmian strukturalnych wymagałoby szybszego przesuwania zasobów, obecnie nadmiernie zaangażowanych w przestarzałe przemysły i dziedziny do bardziej efektywnych i wydajnych, czyli procesu określanego terminem "restrukturyzacji".

W tej sytuacji odpowiedź na postawione na wstępie pytanie może być tylko warunkowa. Możemy zdynamizować gospodarkę Europy, jeżeli i jedynie pod warunkiem, że uda nam się przyspieszyć zmiany strukturalne w gospodarce. Jest to, moim zdaniem, jedyna szansa Europy. To zaś wymagałoby rezygnacji z określonych kanonów, czyli zasadniczej reorientacji polityki europejskiej. Przełamanie zaś dotychczasowych postaw jest jednak zawsze najtrudniejsze. Można mieć też wątpliwości, czy jest to osiągalne w ramach tradycyjnego modelu gospodarki rynkowej. Mechanizmy rynkowe optymalizują bowiem gospodarkę przede wszystkim pod kątem bieżących wyników, których kryterium stanowi zysk krótkookresowy, a tym samym raczej utrwalają istniejącą strukturę niż ją zmieniają. Nie można więc wykluczyć, że przyspieszenie tempa zmian strukturalnych będzie wymagać nowych form interwencji państwa. Może to brzmieć jak herezja w stosunku do kanonów ekonomii neoliberalnej, ale właśnie ona była w latach siedemdziesiątych uważana za herezję w porównaniu z poglądami panującymi w owym okresie.
Można mieć także wątpliwości, czy jest to w ogóle politycznie możliwe. Jednakże stawka jest zbyt wielka, aby cofać się przed analizą wszystkich możliwości, nawet tych najbardziej niepopularnych i przed obiektywnym rozpatrzeniem wszystkich "za i przeciw". Ludzie, którzy będą decydować o losach Europy, nieuchronnie staną przed tym problemem. Nie jest to przy tym tak niewyobrażalne, jakby to się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.

Jak wynika z powyższych rozważań, zdynamizowanie gospodarki europejskiej nie byłoby możliwe bez głębokich zmian strukturalnych. To zaś wymagałoby stworzenia czegoś na kształt europejskiej  polityki przemysłowej, i to polityki aktywnej, opartej na określonych preferencjach strukturalnych. Jak wiadomo zaś, pojęcie polityki przemysłowej jest dziś w kołach neoliberalnych odrzucane, a nawet zwalczane.

Główny organ neoliberałów "The Economist" stwierdza jednoznacznie: "Na temat polityki przemysłowej możemy się wypowiedzieć krótko: takiej nie powinno być w ogóle"16 (16 "The Economist" z 21 września 1996r., "Survey", s.24). Inna sprawa, że idąc do wyborów pod takim hasłem, konserwatyści sromotnie je przegrali.

Następstwem tego rodzaju poglądów jest właśnie obecna sytuacja w Unii Europejskiej, której z pełnym uzasadnieniem można zarzucić brak logiki. Jak można bowiem wytłumaczyć fakt istnienia w Unii wspólnej polityki rolnej (CAP), podczas gdy nie ma wspólnej polityki przemysłowej? Jest wręcz niezrozumiałe jeżeli uwzględnić, że problemy wymagające rozwiązania w przemyśle, zwłaszcza obecnie, w okresie powstawania na naszych oczach cywilizacji informacyjnej, są wielokrotnie większe niż w rolnictwie.

Wszelkie próby stworzenia europejskiej polityki przemysłowej, podejmowane w przeszłości m.in. przez Francuzów, spełzły jednak na niczym właśnie na skutek oporu środowisk neoliberalnych, obawiających się wzrostu ingerencji państwa. Głównym przeciwnikiem była tu zawsze Wielka Brytania, naśladująca z reguły aktualne mody w USA. A jak wiadomo, w USA polityki takiej w żadnej postaci się nie prowadzi, chociaż jest to krytykowane przez część ekonomistów amerykańskich (Reich, Thurow, Krugman).

Można więc z góry przewidzieć, jakie mogą być główne zastrzeżenia w stosunku do takich możliwości i co może być przedmiotem największego ataku ze strony tych kół.

4. Najbardziej prawdopodobne zastrzeżenia przeciwników ...... 29

Co najmniej sześć związanych z tym problemów może być prawdopodobnie poddane największej krytyce.

Po pierwsze - argumentem takim może być stwierdzenie, że wszelka polityka strukturalna narusza kanon ekonomii neoliberalnej, a mianowicie zasadę równego traktowania wszystkich partnerów, a więc zasadę "equal footing". Oczywiście, nie ma co ukrywać, że system preferencji zasadę tę narusza. Jednakże już obecnie jest ona podważana w praktyce, chociaż po cichu, ponieważ okazała się zupełnie nieżyciowa. Nie łatwo bowiem przekonać kogokolwiek, że w gospodarce równe jest znaczenie z jednej strony elektroniki czy przemysłu komputerowego, a z drugiej - górnictwa węglowego, typowego przemysłu schyłkowego. Dlatego nawet w Unii Europejskiej pojawił się termin "przemysły strategiczne", dotyczący tych, które wymagają odrębnego potraktowania ...

Po drugie - można się spodziewać argumentu, że koncepcja oznaczać by musiała wzrost roli państwa. Jak dotychczas zaś, obok osiągnięć Japonii i Izraela, dostarczyło ono raczej więcej przykładów złego gospodarowania (misnamagement). Co prawda, doświadczenia przeszłości są tu nie najlepsze, to jednak obecnie nie chodzi o bezpośrednią działalność rządów w gospodarce, ale o stymulowanie działalności sektora prywatnego drogą stworzenia najbardziej sprzyjających warunków w dziedzinach uważanych za najkorzystniejsze dla gospodarki Europy jako całości, a więc o zupełnie inną interwencję niż w przeszłości. Stąd wszelkie porównania z przeszłością nie mają większego sensu.*

(*
Uwagi. Odnoszę wrażenie, że jednak trochę mają. Interwencja Państwa powinna być mądra i opierać się na wszechstronnej analizie całokształtu zagadnień, w której państwo interweniuje bądź zamierza interweniować. Doświadczenia przeszłości nie są najlepsze nie tylko dlatego, że Państwo bezpośrednio angażowało się w działalność gospodarczą, ale głównie dlatego, że robiło to źle, w sposób zbiurokratyzowany, bez dostatecznej znajomości zagadnień i przy zniekształceniach syntetycznych wskaźników ekonomicznych. Jaki mamy procent pewności, że teraz, tylko stymulując tam, "gdzie się sprawdziło" - argumentacja "po szóste", państwo będzie to robiło dobrze, jeśli nie przeanalizuje wszystkiego, co trzeba, w tym błędów przeszłości, w tym także przyczyn i skutków tzw. "negatywnego dostosowywania się" podmiotów gospodarczych, w tym również przyczyn i skutków zachwiania się pozycji "azjatyckich tygrysów"? Reasumując: państwo powinno być w czymś aktywne pod warunkiem, że jest mądre,  i że się w tym zna . Jeśli nie, lub jeśli się na czymś nie zna, lepiej niech się do tego nie wtrąca. Z.U.).

Po trzecie - może być wysuwany argument, że polityka przemysłowa, oparta na uprzywilejowaniu jednych przemysłów kosztem innych, i wszelkie formy pomocy państwa dla przemysłu (state aid) są zakazane z mocy art. 94 układu rzymskiego. Jednakże układ europejski zabrania jedynie polityki przemysłowej w skali narodowej. Natomiast nic nie mówi o polityce przemysłowej w odniesieniu do całej wspólnoty. Jeżeli miałoby to być niedopuszczalne, to powstaje pytanie, na jakiej podstawie realizowana jest obecnie wspomniana wyżej wspólna polityka rolna.

(
Uwagi. Przypuszczam, że to jest temat dla prawników, dysponujących tekstem układu rzymskiego, przepisami wykonawczymi, interpretacjami itd. Ja tematu bliżej nie znam. Wiem tylko, z logiki, że zakazu polityki przemysłowej w skali narodowej - przyjmuję, że faktycznie taki jest   (mam jedynie pewne wątpliwości, do czego się on konkretnie odnosi)- nie wolno interpretować jako zakazu np. uprawiania polityki rolnej, czy jakiejś tam innej, nie bardzo więc wywody Autora rozumiem. Na marginesie: samo pojęcie "polityki wspólnej a polityki narodowej" jak i w ogóle "polityki", może mieć wiele różnych twarzy, począwszy od pragmatycznej, prawniczej, poprzez wszystkie inne możliwe niuanse. Z.U.).

Po czwarte - może być najprawdopodobniej podniesiony zarzut, że koncepcja ta musiałaby oznaczać wizję "Europy-twierdzy", a więc groźbę protekcjonizmu w postaci Europy zamykającej się na rynek światowy. Taki kierunek działania zaś byłby sprzeczny z zasadami liberalizacji handlu światowego leżącymi u podstaw funkcjonowania Światowej Organizacji Handlu (WTO). Niesłuszne jest jednak utożsamianie aktywnej i selektywnej polityki strukturalnej z protekcjonizmem. Istotą takiej polityki jest bowiem stwarzanie zachęt dla inwestorów na wybranych obszarach, a nie protekcyjna ochrona własnego rynku. Nikt również nie powiedział, że z proponowanych przywilejów powinny korzystać wyłącznie podmioty z krajów Unii. Wręcz przeciwnie, taka możliwość powinna być wyeliminowana już z samego założenia.

Po piąte - mogą się podnieść głosy, że propozycja taka oznaczałaby wzrost regulacji państwa i niebezpieczeństwo powrotu do nadmiernej regulacji (over-regulation), która tyle szkody wyrządziła w przeszłości gospodarce światowej. Nie jest to jednak słuszne. Nie dostrzega się bowiem faktu, że chodzi o zupełnie inny rodzaj regulacji .  O ile w przeszłości główną i dominującą tego formą były regulacje o charakterze restrykcyjnym, czyli ograniczające swobodę działania biznesmenów, to obecnie potrzebne będą takie, które muszą stwarzać przywileje dla podmiotów działających w obszarach o decydującym znaczeniu dla rekonstrukcji strukturalnej.

Uwagi
Nie widzę nic zdrożnego  w regulacjach restrykcyjnych, o ile będą one sensowne. Po prostu państwa w ramach inicjatyw wewnętrznych i w ramach porozumień międzynarodowych, muszą przeciwdziałać  gospodarce rabunkowej, grożącej wyczerpaniem zasobów,  szkodliwej dla otoczenia, szkodliwej dla większości ludzi itp.
Czy trzeba  na to przykładów!  A że w przeszłości ktoś coś robił źle, a może nawet i dobrze, tylko że naruszał czyjeś grupy interesów – wg mnie nie jest żadnym argumentem na przyszłość, poza tym, że każde działania oparte na przymusie państwowym muszą być dobrze przemyślane.
Anonimus
  
Wreszcie
po szóste - może się pojawić koronny argument w postaci krytyki dotychczasowej roli państwa w dokonywaniu wyborów strategicznych. Rzeczywiście, jak dotychczas obfitowało to w wiele nie trafionych wyborów strategicznych. Jednakże problem ten już dawno znalazł formułę, która gwarantuje większe sukcesy na przyszłość m.in. w zaleceniach OECD. Już kilka lat temu wykazano w nich, że nie chodzi o wybór ex ante tych, którzy rokują szanse na sukces, ale zapewnienie pomocy i poparcia tym, których działalność została już zweryfikowana przez rynek, a są w stanie rozwijać dziedziny rokujące modernizację struktury. Chodzi bowiem o określenie obszaru, gdzie przedsiębiorstwa podejmujące działalność mogą liczyć na określone przywileje tylko wtedy, gdy rynek zweryfikuje sukces tego przedsięwzięcia. W podobnym kierunku idą zalecenia OECD. W jednej z prac stwierdza się na ten temat  co następuje: „Polityka technologiczna  nie składa się ani z wyboru zwycięzców, ani z pozostawienia wszystkiego loterii rynku, ale raczej sprowadzać się powinna  do promowania rozwoju dobrych stajni, z których może wyłonić się najwięcej zwyciezców18

Nie można oczywiście podważać faktu, że propozycja powyższa wchodzi w kolizję z przedstawionymi wyżej sześcioma kanonami. Ale ludzie, na których spoczywać będzie odpowiedzialność za przyszłość Europy, sami muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze – doktrynerstwo czy interes Europy.  Dlatego jestem przekonany, że prędzej czy później do tego dojdzie. 

(...)
Już w cytowanym uprzednio opracowaniu „Wharton Econometrics” uznano, że przyspieszenie rozwoju Europy jest możliwe, jeżeli: "Nastąpi międzynarodowa koordynacja". Jak z tego wynika świadomość kluczowego znaczenia zmian strukturalnych dla Europy stopniowo narasta i pozwala dostrzegać szanse ich powodzenia.

5.
Cele i założenia europejskiej restrukturyzacji ...... 33

Jeżeli zwycięży ten ostatni pogląd, to odpowiedzią na pytanie postawione na wstępie, a zarazem jedną z głównych w przyszłości dróg, które mogłyby doprowadzić do zdynamizowania Europy, jest podjęcie realizacji Europejskiego Programu Restrukturyzacji (będziemy go określać dalej skrótem EPR).
W przeszłości elementy takiego działania w skali poszczególnych krajów podejmowano już w realizacji takich programów jak we Francji w 1978 r., w Szwecji w 1983 r., w Hiszpanii w 1984 r. nie mówiąc już o Japonii w 1978 r.  Obecnie chodziłoby o to, aby program taki powstał w gronie wybitnych strategów, reprezentujących interesy wszystkich krajów Europy jako koncepcja wspólnej polityki przemysłowej. Mogłoby to stać się zalążkiem planowania europejskiego nowego typu, w niczym nie przypominającego uprzednich koncepcji, które się skompromitowały. Natomiast potrzebne są rozwiązania bardzo bliskie pod względem treści planowaniu strategicznemu, uprawianemu w wielkich koncernach międzynarodowych oraz nowoczesnym koncepcjom planowania amerykańskiego. Te ostatnie są znane pod nazwą "planów programów działania”, z którą to formą wiąże się obecnie przyszłość planowania22).

Kanwą tego planowania mogłaby stać się suma i synteza obecnie realizowanych w Unii problemowych programów ramowych, dotyczących wybranych kluczowych problemów (np. komputerowy czy telekomunikacji). Cześć ekonomistów uważa, że stworzyłoby to określone szanse dla Europy. Na przykład, zdaniem prof. A. Kuklińskiego, Europa może „stać się jednym ze światowych centrum odnowienia czy renesansu planowania”23.   Niewątpliwie dałoby to jej przewagę komparatywną o istotnym znaczeniu w XXI wieku.  

23)  A. Kukliński w zbiorze: Świat przyszłości a Polska, wyd. Elipsa, Warszawa 1995, s.270


Nie trzeba podkreślać, że polityka taka w zasadniczy sposób wzmocniłaby pozycję rządów krajów Unii i władz wspólnoty w stosunku do korporacji międzynarodowych, które obecnie dość obcesowo traktują interesy narodowe.
   
Powstaje więc
pytanie, jaka powinna być treść takiego europejskiego programu. Musi ona obejmować co najmniej trzy elementy.

Pierwszy - to wyznaczenie obszaru preferencji, którym zainteresowana musi być europejska polityka przemysłowa. Pole polityki przemysłowej należy tu interpretować szerzej niż jako obejmujące sam przemysł.

Drugi - to system przemieszczania środków i zasobów na rzecz tego obszaru. Powinien on być oparty na zasadzie "transferu netto". Jego wzorem powinny być systemy funkcjonujące w przeszłości we Francji w postaci Funduszu Odnowienia Przemysłu. Oznaczać by to musiało obciążenie części zysków określoną wpłatą naliczaną na Europejski Fundusz Restrukturyzacji. Jest ważne, aby ten swoisty podatek europejski dotyczył nie kosztów, a zysku, aby nie pogarszać konkurencyjności we wszystkich europejskich przemysłach, nie objętych obszarem preferencji

Trzecim elementem takiego programu powinien być system przywilejów inwestycyjnych dla podmiotów inwestujących w tych obszarach, które w najwyższym stopniu dynamizują wzrost produkcji przemysłowej i jej innowacyjności. Bezwzględnie przestrzeganą regułą powinno być równocześnie, jak wspomniano wyżej, stosowanie takich samych przywilejów dla podmiotów z obszaru Unii, jak i z krajów spoza Unii.

Doświadczenia wskazują, że program taki byłby w stanie wpłynąć na szybsze przemieszczanie zasobów zaangażowanych obecnie mało produktywnie w przemysłach przestarzałych, na rzecz najbardziej awangardowych, a równocześnie lepiej przygotować gospodarkę Europy do wyzwań przyszłości. Jakie są te kierunki, które z tego punktu widzenia mieć będą decydujące znaczenie, mówią o tym najlepiej wyniki prognoz światowych.    

6. Strukturalne wyzwania przyszłości w świetle prognoz światowych ...... 36

Prognozy opracowane w wielu krajach wskazują w sposób nie budzący większych wątpliwości, że rolę głównego czynnika napędowego w przemyśle przyszłości odgrywać będzie kompleks technologii informacyjnych, który powstaje w wyniku łączenia się trzech gałęzi: mikroelektroniki, przemysłu komputerowego i telekomunikacyjnego w jeden przemysł. W perspektywie włączać się będzie doń mechatronika, czyli technologie związane z działaniem robotów i manipulatorów oraz awangardowe technologie przemysłowe, oparte na produkcyjnym zastosowaniu komputerów. W prognozach światowych przewiduje się, że w perspektywie do 2020 roku w tych trzech przemysłach (komputerowy, telekomunikacyjny, mikroelektroniczny) wytwarzać się będzie do 1/3 całej produkcji przemysłowej w krajach najbardziej rozwiniętych.
Jeżeli te prognozy się sprawdzą, to te trzy dziedziny tworzyć będą  najbardziej dynamiczny obszar przyszłej gospodarki światowej.
...
Ponieważ wszystkie wymienione przemysły należą do grupy przemysłów wysokiej techniki i tworzą ich najbardziej dynamiczny trzon, oznaczać to będzie wzrost ich udziału w całej produkcji przemysłowej do około 50% wobec 20-30% obecnie.

Ogromna większość naszego społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji tego faktu dla naszej gospodarki, w której udział tych trzech gałęzi o kluczowym znaczeniu dla przyszłości, wynosi zaledwie 0,5%. W konfrontacji tych dwóch wskaźników  (0,5% i 1/3 czyli 33%) wyraża się cały dramatyzm naszej sytuacji strukturalnej.  Stąd powinny być one w centrum uwagi każdego polityka, który poczuwa się  do odpowiedzialności za przyszłość Polski.  Bez tego bowiem nie można w ogóle zrozumieć wyzwań, przed którymi stoimy.  Ta dysproporcja decydować będzie o przyszłej pozycji naszego kraju, a nie resentymenty historyczne.

Kraj, który nie zdoła uczestniczyć w tym procesie, z góry skazuje się na zacofanie. Ma to szczególną wymowę w Polsce, gdzie przemysły te po 1989 r. pod wpływem konkurencji uległy w dużej części likwidacji. Wynika z tego wniosek strategiczny: kraje, które nie sprostają tym przekształceniom strukturalnym, wypadną wprost z obiegu lub pozostaną na zawsze krajami drugiej kategorii. Jest to szczególnym wyzwaniem dla Europy, gdyż w rozwoju tych przemysłów Europa jest, jak wspomniano wyżej, wyraźnie opóźniona. To samo dotyczy też zaplecza badawczo- rozwojowego i nauki w tych dziedzinach.

7. Inne atuty Europy ...... 38

Pierwszy - to wyższa jakość systemu kształcenia na wszystkich szczeblach, co w pewnej mierze rekompensuje węższe upowszechnienie wyższego wykształcenia w Europie niż w takich krajach jak USA czy Japonia. Rezultatem tego jest stosunkowo wysoki poziom wykształcenia społeczeństwa europejskiego. Jakość teoretycznego wykształcenia absolwentów wyższych szkól europejskich  na ogół jest wyższa niż szkół amerykańskich. Niektóre kraje Europy, w tym m.in. Francja, mają równocześnie najbardziej rozwinięty system kształcenia ustawicznego dla potrzeb gospodarki. Francja pod tym względem wręcz przoduje w świecie. Pewnym argumentem jest tu także wyższy udział kształcenia publicznego, co pozwala na mniej kosztowne rozwijanie tego systemu. 

Drugi - to system wartości, wprawdzie mniej ukierunkowany na wydajność, efektywność i konkurencyjność, ale równocześnie bardziej humanistyczny, bardziej sprzyjający rozwojowi jednostki i rozwojowi kultury. Stwarza to określone szanse w stosunku do USA, również dlatego, że obecny system bezwzględnej eksploatacji pracownika we współczesnym rytmie pracy w imię wyższych celów organizacji, stanowiący istotę nowoczesnych metod zarządzania, które rodziły się właśnie w tym kraju, budzi coraz większe opory nawet w samych USA, stanowiących kolebkę tych idei.  Ich skutkiem jest, jak stwierdzają badania, to że „przeciętny Amerykanin pracuje obecnie więcej o cztery tygodnie w ciągu całego roku, licząc w ekwiwalencie czasu pracy, niż w 1960 r.”20.  Rodzi to szeroką falę krytyki. W przyszłości sprzeczność miedzy dwoma koncepcjami zagospodarowania czasu, jakim dysponuje człowiek w okresie swego życia, będzie narastać. Istnieje bowiem wyraźne przeciwstawienie ideologii „quality of time” (jakość wykorzystania czasu) dominującej w USA pojęciu „quality of life) (jakości życia) opartemu na innych wartościach niż tylko pieniądz, najbardziej rozpowszechnionemu w Europie.  

Konflikty między "jakością czasu" a "jakością życia" będą więc w przyszłości narastać. Konfliktów na tym tle Europa może jeszcze uniknąć. W związku z tym rodzi się problem wyboru pomiędzy dwoma typami współczesnego kapitalizmu: neoamerykańskim (zwanym czasem anglosaskim) oraz europejskim (zwanym - za Michelem Albertem - nadreńskim)30.
Wydaje się, że system europejski, oczyszczony z nieprawidłowości, ma jeszcze szanse na bardziej harmonijne pogodzenie treści społecznych i ekonomicznych procesu rozwojowego. Za zbyt uproszczony uważam więc pogląd, że główną przyczyną ospałości Europy jest "model państwa dobrobytu". Wydaje się, że gdyby gospodarka europejska miała bardziej nowoczesną strukturę, łatwiej byłoby jej znieść ciężar świadczeń socjalnych. Główna przyczyna leży, moim zdaniem, w przestarzałości struktury gospodarki, a nie w modelu państwa dobrobytu, chociaż niewątpliwie w niektórych krajach przekroczył on racjonalnie uzasadnione rozmiary. Przemawia za tym również fakt, że są takie kraje, jak np. Holandia, którym udało się pogodzić model państwa socjalnego z intensywnym rozwojem gospodarki.
Jedną z najbardziej istotnych cech europejskiego modelu kapitalizmu jest mniejsza rozpiętość dochodowa pomiędzy ludźmi. Na przykład, jak podawał M.M. Graf w Niemczech: „właściciel dużego przedsiębiorstwa amerykańskiego zarabia 110 razy więcej niż średnia pensja jego pracowników i ta sama rozpiętość wynosiła w Japonii 17. a w Niemczech 23”31.  W tym świetle niebezpieczeństwo konfliktów społecznych na tym tle, związane z tym modelem, jest mniejsze niż w przypadku modelu amerykańskiego.   

Trzeci - to silnie rozwinięta aktywność społeczności lokalnych, oparta na dłuższych tradycjach niż w USA i krajach Azji. Doświadczenia światowe wykazują, że umiejętność współpracy państwa ze społecznościami lokalnymi ma zasadnicze znaczenie dla pobudzania rozwoju gospodarczego. Jak dotychczas USA wyprzedziły Europę pod tym względem. Na przykład nie może być wątpliwości, że rozwój przemysłów wysokiej techniki w zachodnich stanach USA byłby niemożliwy na taką skalę bez współpracy władz centralnych i lokalnych z samorządami i prywatnymi stowarzyszeniami popierającymi rozwój tych przemysłów.
Jednakże szereg faktów wskazuje, że Europa ma tu wielkie, nie wykorzystane jeszcze możliwości.

Czwarty atut to lepsze zrozumienie problemu środowiska, potrzeby jego ochrony. Potwierdza to także znacznie szersza niż w USA i Japonii świadomość ekologiczna. Może to mieć istotne znaczenie w obliczu rosnącego znaczenia „ekorozwoju”.

Piąty atut - to fakt, że Europa wciąż jeszcze nie jest bezpośrednio zagrożona gospodarczym upadkiem centrów miejskich i ich degradacją w skali występującej w USA i Japonii. Przez racjonalną politykę rekonstrukcji miast Europa może uniknąć tych ogromnych kosztów, jakie będą się wiązały z wyeliminowaniem znacznej części wielkich aglomeracji z użytkowania, o czym mówi się w wielu prognozach w USA i Japonii. Środki kierowane na ten cel będą mogły być wykorzystane do rozwiązywania nowych problemów adaptacyjnych. Sytuacja ta rzutuje też na poziom bezpieczeństwa publicznego.

Szósty problem - to skład etniczny narodów Europy. Wprawdzie zróżnicowanie etniczne przynosi wiele następstw pozytywnych, a także i w Europie zachodzą procesy migracyjne na wielką skalę, ale do roku 2020 jej społeczeństwa nie staną się tak wielokulturowe jak amerykańskie. Wprawdzie zróżnicowanie kulturowe w Europie jest bardzo duże, ale łatwiej jest rozwiązywać występujące na tym tle  problemy integracyjne  w jednym kręgu kulturowym. 

Siódmym, potencjalnym atutem może być stan nauki europejskiej. Jakkolwiek jest ona, w mniejszym stopniu niż w USA i Japonii, nastawiona na ostateczne cele użytkowe, to jednak w wielu dziedzinach badań teoretycznych jej pozycja jest silna, a równocześnie korzysta z dorobku długich tradycji. Ściślejsza wewnętrzna współpraca w nauce w Europie, pod warunkiem określenia wspólnych celów dla całego kontynentu, oraz większa koncentracja na określonych badaniach mogą wyzwolić rezerwy i stać się ważnym czynnikiem dynamizacji Europy. Wykorzystanie nauki w Europie Środkowej i Wschodniej może przyczynić się do uruchomienia nowych impulsów rozwoju nauki w Europie.
Z drugiej strony istnieje radykalny pogląd, że jedynym warunkiem przetrwania Europy jest jej ściślejsza integracja z USA w ramach jednej euroamerykańskiej cywilizacji, a nie akcentowanie odrębności Europy. Jest to pogląd dyskusyjny. Ale nawet gdyby był on słuszny, to wszelkie połączenie przebiega łatwiej, jeżeli partner, który wchodzi w szersze związki , jest silniejszy, niż wtedy gdy jest on słabszy. Stąd modernizacja strukturalna Europy i dynamizacja jej rozwoju nie stwarza przeszkód w realizacji również takiej wizji i strategii na przyszłość.

8. Polska czynnikiem prodynamizacyjnym w zjednoczonej Europie ...... 43

Polska wchodzić będzie do Europy jako kraj szczególnie zainteresowany wysoką dynamiką rozwoju.
(...) Jednym z czynników, który może być wykorzystywany w tym celu, jest bezpośrednia kooperacja Polski z Europą Wschodnią i Azją, z którą jest ona bliżej powiązana niż kraje Europy Zachodniej.
W ten sposób Polska i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które wejdą do roku 2010 do Unii, mogą nadać nowe impulsy całej wspólnocie.

Polska powinna więc tworzyć w ramach wspólnoty swoje osobiste lobby zwolenników dynamizacji Europy. Jest to tym ważniejsze, że zmiany strukturalne nie dokonują się nigdy bez poparcia sił społecznych, które z takimi zmianami się identyfikują i są nimi żywotnie zainteresowane. Odegranie takiej roli dawałoby korzyści nie tylko nam, ale i całej wspólnocie.

ROZDZIAŁ II
Jak maksymalizować korzyści i minimalizować zagrożenia w procesie integracji Polski z Unią Europejską ...... 44

1.
Historyczne szanse wejścia do Unii ...... 44

Zdecydowana większość naszego społeczeństwa ... słusznie uważa, że wejście Polski do Unii Europejskiej stworzy Polsce historyczną szansę.
Odsetek poparcia wejścia Polski do Unii Europejskiej jest nawet większy niż był i jest w krajach Wspólnoty. W rzeczywistości sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana.
Moim zdaniem, nie należy się obawiać wejścia do Unii. Natomiast trzeba się do tego gruntownie przygotować.

2. Główne korzyści z wejścia do Unii ...... 45

Wśród głównych korzyści z wejścia Polski do Unii w dziedzinie gospodarczej wymienić należy co najmniej siedem.
1. Wymusi ona głębokie procesy dostosowawcze w naszym społeczeństwie.
2. Integracja stworzy w ten sposób szansę wyjścia Polski z opóźnienia cywilizacyjnego, trwającego już kilka wieków...
3. Integracja stworzy nowe możliwości zasilania gospodarki w środki rozwojowe. Oznacza bowiem wprowadzenie w naszej gospodarce "czterech wolności", a więc: wolnego obrotu towarów, usług, ludzi i kapitału.
4. Wejście Polski do Unii otworzy nam dostęp do szerokiego rynku zbytu ... Warunkiem tego jednak jest proeksportowe przestawienie naszej gospodarki.
5. Kraj nasz odnosić będzie wielkie korzyści z wprowadzenia standardów jakościowych i użytkowych wspólnoty...
6. Wspólna waluta "Euro" wzmacniać będzie konkurencyjność Unii Europejskiej ...
7.
Ekspansja kapitału zagranicznego przez granice krajów ogromnie przyspiesza w rezultacie rozwój ludzkości.

3. Globalizacja a integracja z Unią Europejską ...... 47

Jedną z najważniejszych korzyści, jakie może dać integracja z Unią Europejską, jest zwiększenie zdolności naszego kraju i państwa do sprostania wyzwaniom, jakie niesie ze sobą proces globalizacji współczesnej gospodarki światowej.
Przez globalizację rozumiemy sytuację, w której działania poszczególnych partnerów w skali makro, regionów, państw są w coraz większym stopniu zdeterminowane przez procesy globalne zachodzące na świecie, a więc przez wielkie korporacje międzynarodowe i międzynarodowy kapitał finansowy działający przez i mimo granic krajów. Bezpośrednim następstwem globalizacji jest zaostrzenie walki konkurencyjnej w skali dotychczas nie znanej.
Na temat korzyści i niebezpieczeństw tego procesu toczy się dyskusja na całym świecie.
Niewątpliwie przypływ kapitału wyzwala znaczne przyspieszenie procesu rozwojowego wielu krajów ...
Równocześnie jednak proces ten niesie wielostronne zagrożenia dla krajów mniejszych i średnich.
Zagrożenia te wynikają z faktu, że anonimowy kapitał międzynarodowy i korporacje zagraniczne podejmują decyzje ekonomiczne, nie licząc się zupełnie ze społecznymi skutkami tych decyzji. Prowadzi to niekiedy do regresji i degradacji całych krajów i obszarów. Nie ponoszą zaś korporacje międzynarodowe z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, która spada na rządy.
(...) Dlatego można stwierdzić z całym przekonaniem, że zagrożenia związane z procesem globalizacji są znacznie większe niż ewentualne zagrożenia związane z procesem integracji regionalnej, jakiekolwiek by one były.
W procesie globalizacji zwycięzcy biorą bowiem wszystko kosztem słabszych partnerów, podczas gdy integracja regionalna dąży do zmniejszenia różnic w poziomie rozwoju słabszych partnerów przez przyspieszenie ich postępu.
W przeciwieństwie do wielkich korporacji, wspólnoty regionalne ponoszą odpowiedzialność za konsekwencje społeczne decyzji ekonomicznych przez siebie podejmowanych.
Połączenie sił i potencjałów kilku państw w zasadniczy sposób zwiększa natomiast ich siłę w porównaniu z tym, co reprezentowały państwa narodowe w negocjacjach z koncernami międzynarodowymi ... Pozwoli to też lepiej przeciwstawić się działalności kapitału spekulacyjnego ...
Stąd proces integracji wzmacnia siłę naszego kraju i państwa oraz zwiększa naszą zdolność sprostania wyzwaniom globalizacji.
Rozważania na temat korzyści z integracji można by tu rozwijać znacznie szerzej. Zaznaczać się one będą bowiem niemal w każdej dziedzinie. W sumie zdecydowanie górują nad zagrożeniami nawet potencjalnymi, a integracja Polski z Unią nie ma, praktycznie biorąc, żadnej alternatywy.

4. Specyficzne problemy okresu przejściowego ...... 50

Pamiętać równocześnie jednak trzeba, że korzyści z procesu integracji, które wystąpią w całej pełni również w naszym kraju, dadzą się odczuć dopiero i głównie w dłuższej perspektywie czasowej. Ocenia się bowiem, że główne bardziej odczuwalne efekty integracji ujawniały się w innych krajach po 10 - 15 latach. Natomiast w okresie przejściowym wystąpić mogą napięcia, a nawet zagrożenia dla niektórych grup społecznych i dziedzin gospodarki.
Równocześnie kapitał zagraniczny, który wchodzi na dany rynek, nie tylko wnosi korzyści, ale również może niszczyć tradycyjne ogniwa w gospodarce, zwłaszcza te, które okazują się niekonkurencyjne. Jest to zrozumiałe, kieruje się on bowiem własnym interesem.

Dlatego wprawdzie nie ma wyboru, czy integrować się z Unią Europejską, czy też nie, gdyż taki wybór jest już bowiem za nami - to bardzo ostro rysuje się problem, jak działać, aby:
a) maksymalizować płynące z tego korzyści,
b) minimalizować zagrożenia.


Zanim przejdziemy do tego problemu, nasuwa się jednak pytanie: czy należy mówić o tych zagrożeniach, a więc niepokoić opinię publiczną, czy po prostu lepiej to przemilczać. Byłoby to moim zdanie niesłuszne, co najmniej z czterech powodów:

Po pierwsze - środki masowego przekazu koncentrują się u nas obecnie prawie wyłącznie na pozytywnych aspektach tego procesu i szansach, jakie on stwarza, co jest prawdą. Jednakże może to stworzyć wrażenie, że z chwilą wejścia do Unii znajdziemy się w krainie społecznej szczęśliwości. Taki klimat wokół tej sprawy może okazać się niebezpieczny w skutkach ...
Po drugie - w wielu krajach, i to od nas bogatszych i bardziej zaawansowanych, wystąpiło w procesach cywilizacyjnych zjawisko psychologiczne, które w literaturze nazwano "szokiem integracyjnym". W niektórych krajach wyzwoliło to reakcję przeciwko integracji.
Po trzecie - wejście do Unii oznacza wyrzeczenie się części suwerenności państwa narodowego, o czym się u nas mówi niechętnie lub wcale. Jest to konieczna cena integracji, ale nie można faktu tego nie dostrzegać. Dotyczy to nie tylko polityki makroekonomicznej.
Po czwarte - kraje najwyżej rozwinięte w UE, a przynajmniej jej urzędnicy, nie zawsze rozumieją te potencjalne zagrożenia, jakie rodzi konfrontacja na wolnym rynku silniejszego i słabszego partnera. W rezultacie wszelkie próby ochrony przed tego rodzaju zagrożeniami są oceniane jako dążenie do obejścia legislacji Wspólnoty i krytycznie oceniane. Niektórzy urzędnicy Wspólnoty mają bowiem czasem bardzo obcesowy i jednostronny stosunek do naszych interesów. Istnieje natomiast tendencja ze strony urzędników i niektórych kół przemysłowych Unii do ograniczenia naszych uprawnień eksportowych do wyrobów najbardziej prymitywnych, niskorentownych i pozbawionych szans na bardziej długotrwałą specjalizację.
Nie należy więc raczej sprawy przemilczać, a tym bardziej liczyć na to, że jakoś to będzie ...
W 1993r. na szczycie w Kopenhadze ustalono trzy główne kryteria decydujące o przyjęciu nowych krajów do Unii, a mianowicie:
a) działanie w ramach gospodarki rynkowej,
b) wspólnota celów politycznych i ekonomicznych z UE,
c) zdolność do poddania się pełnej konkurencji i swobodnego działania sił rynkowych.
Najtrudniejszym do spełnienia dla nas, podobnie jak dla innych krajów o niskiej konkurencyjności, jest warunek trzeci. Natychmiastowa i dosłowna realizacja tego warunku byłaby dla kraju niekonkurencyjnego na rynku światowym , jakim niewątpliwie jest Polska, bardzo trudna. Groziłaby bowiem szerokim wypieraniem własnej produkcji przez import. Stąd spełnienie tego warunku musi być przedmiotem negocjacji. Jednorazowe i bezwarunkowe otwarcie rynku mogłoby bowiem wiązać się z ogromnymi kosztami społecznymi, a konsekwencje społeczne okazać się mogą niebezpieczne gdyż mogą podważyć cały proces. Nie leży to więc ani w interesie naszym, ani naszych partnerów.
Jest to największe niebezpieczeństwo, co nie zawsze należycie rozumieją nasi partnerzy. Dlatego dalsze rozważania trzeba też rozpocząć od oceny wpływu importu na produkcję krajową.

5. Zagrożenia dla producentów krajowych w warunkach pełnego otwarcia rynku ...... 54

Potencjalne zagrożenia dla produkcji krajowej mogą wynikać przede wszystkim z pełnego otwarcia rynku polskiego. Oznaczać to będzie, że nasze towary będą musiały konkurować bez żadnej ochrony celnej z towarami bardziej sprawnych i doświadczonych partnerów, o dłuższej tradycji przemysłowej i ekonomicznie silniejszych. Wynikiem takiej konfrontacji może być upadek wielu przedsiębiorstw krajowych, jeżeli nie sprostają tym wyzwaniom.
Jest to ewidentne zagrożenie. Jego skutki szacuje się bardzo różnie, od przejściowej utraty 100 do 200 tys. miejsc pracy w przemyśle. Natomiast katastroficzne oceny nie mają tu żadnych podstaw.
Jeżeli uwzględnić, że w latach 1990 - 1991, przy jednostronnym otwarciu rynku na obce towary, kraj nasz był pozbawiony jakichkolwiek doświadczeń z przeszłości, to trudno byłoby oczekiwać, że obecnie, kiedy mamy czas, aby się do tego przygotować i dysponując większym doświadczeniem, dopuścimy do takiej skali spadku zatrudnienia. Dlatego jest mało prawdopodobne, aby bezrobocie spowodowane liberalizacją importu, mogło osiągnąć rozmiary z lat 1990 - 1991. Niemniej problemu tego nie wolno lekceważyć i należy się do niego intensywnie przygotowywać.
Następstwem niesprostania wymogom konkurencji jest z reguły wzrost importu oraz zwiększenie jego roli w zaopatrzeniu danego rynku...
Potencjalne zagrożenia na tym tle rodzi dopiero sytuacja, gdy import przekroczy granice dopuszczalne w danej gospodarce , co wywołuje dwa niebezpieczne zjawiska z tym związane.
Pierwsze z nich to sytuacja, gdy wzrost importu wyprzedza nadmiernie, w stosunku do możliwości płatniczych, wzrost eksportu. Rezultatem tego jest z reguły wzrost ujemnego salda handlowego, co może już stanowić potencjalne zagrożenie.
Drugie potencjalne zagrożenie związane z nadmiernym importem sprowadza się do tego, że w niektórych przypadkach prowadzić ono może do likwidacji niektórych dziedzin krajowej wytwórczości i to nie tylko tych, które są wyraźnie niekonkurencyjne.
(...) Istota problemu leży więc nie w tym, że grozi nam wielki napływ importu, ale w tym, czy będziemy w stanie przeciwstawić temu wzrost eksportu. A to rodzi zasadnicze strategiczne pytanie, czym Polska może być we Wspólnocie, na jakich towarach powinna opierać swój eksport na ten rynek i w czym ma się wyrażać jej konkurencyjność. Jeżeli nie odpowie się na to pytanie, niebezpieczeństwo przekształcenia Polski w zaplecze surowcowe i taniej siły roboczej dla innych krajów Wspólnoty może stać się realne.
Z tego punktu widzenia najbardziej niepokojący jest zakres likwidacji po 1989r. krajowej produkcji wyrobów finalnych w wymienionych wyżej trzech kluczowych przemysłach, a mianowicie w mikroelektronice (w tym również w elektronice profesjonalnej), przemyśle komputerowym i sprzętu telekomunikacyjnego.
Prawdą jest, że przemysły te były u nas niekonkurencyjne i upadły pod wpływem konkurencji zagranicznej, chociaż nie zawsze w pełni uczciwej. Same względy ekonomiczne w przypadku niektórych z tych wyrobów nie mogą jednak tego uzasadniać.
Pytanie, czy można było uratować polską elektronikę, jest wciąż przedmiotem sporów.
(...) Osobiście nie podzielam więc poglądu, że największe zagrożenie i trudności w procesie integracji z Unią dotyczyć będą rolnictwa i tradycyjnych działów przemysłu ciężkiego. Dlatego uważam, że główny wysiłek w negocjacjach z Unią powinien być skierowany na ochronę krajowych przemysłów wysokiej techniki i związanych z nimi struktur naukowych i zaplecza badawczo-rozwojowego, gdzie zagrożenia te są największe, a nie tylko na rolnictwo czy hutnictwo.
(...) Ze względu na najwyższą elastyczność importu najbardziej zagrożone mogą się okazać niżej wymienione przemysły, po pełnym otwarciu rynku dla towarów Wspólnoty. Należy do nich zaliczyć przemysły: farmaceutyczny, wyrobów włókienniczych, skórzanych, futrzarskich, dziewiarski, wyrobów cukierniczych, tytoniowy, ziemniaczany, piwowarski, szkła i porcelany oraz wszystkie niemal wyroby wysokiej techniki, wymagające wyższego poziomu technologii.
Jeżeli z kolei przyjąć za podstawę stosunek poziomu wydajności pracy do płac w Polsce i w krajach UE, to najbardziej zagrożone mogą być te przemysły, w których wydajność ta jest relatywnie niższa niż płace. Oznacza to bowiem, że podważone są korzyści komparatywne, wynikające z niższych w Polsce niż w UE jednostkowych kosztów pracy. W 1990r. oceniano je na 2,7 dolara za godzinę w przemyśle przetwórczym wobec 17 - 18% odpowiedniego ich poziomu w UE, ale wydajność pracy, liczona wartością sprzedaży brutto na jednego zatrudnionego, szacować można tylko na 16-17% dolarów w Unii10)*. Oznacza to, że w 1/3 naszych przemysłów relacja poziomu wydajności pracy była jeszcze niższa od relacji płac 17 - 18%. Zagraża to ich konkurencyjności i czyni je najbardziej nieodporną na konkurencję zagraniczną. Największe zagrożenie dotyczyć będzie właśnie tych przemysłów. Zgodnie z tym kryterium do najbardziej zagrożonych redukcją zatrudnienia należy zaliczyć następujące przemysły (poza przemysłami wysokiej techniki, o czym decydują inne względy): maszyn włókienniczych, mleczarski, obuwniczy, garbarski tytoniowy, sprzętu sportowego, włókienniczy, taboru kolejowego, maszyn do przemysłu chemicznego, elektroniki konsumpcyjnej, maszyn rolniczych, szklarski, przetwórstwa owocowo-warzywniczego, obrabiarkowy, chemii gospodarczej , meblarski, dywaniarski. Bez zasadniczego wzrostu wydajności pracy* w tych przemysłach nie będzie możliwe zdyskontowanie z nich korzyści konkurencyjnych, wynikających z niższych kosztów pracy.
Jeżeli chodzi o potencjalne zagrożenia jakie stwarza import, to tkwi ono także w poglądach, że wszystko, co tylko jest jakościowo lepsze i bardziej nowoczesne, powinniśmy kupować na Zachodzie. W niektórych przypadkach jesteśmy już tego bardzo blisko. Ale jest to możliwe i może być słuszne tylko tak długo, jak długo nasze obroty kapitałowe zamykają się dla nas wysoką nadwyżką. Nikt jednak nie może nam tego zagwarantować, zwłaszcza po zakończeniu głównego etapu prywatyzacji i dochodów z tym związanych. A jeżeli ten strumień dochodów się zatrzyma, możemy stanąć w obliczu kryzysu bilansy płatniczego.

10) Krytyka podanych wyżej wielkości, sprowadzająca się do tego, że wykorzystuje się w tym przypadku takie źródło jak "The Economist" a nie źródła polskie, jest mało uzasadniona, gdyż dane polskie podawane są w złotówkach, natomiast największy problem dotyczy tego, jak przeliczać je na dolary (metodą siły nabywczej PPP czyli Purchase Power Parity czy według kursu wymiennego waluty).

(* Ja osobiście mam wątpliwości nie do tego, jak przeliczać, tylko do tego, czy w ogóle jest sens tak porównywać? Mówiąc wprost, takie porównanie, to nie porównanie wydajności i średniej płacy, tylko porównanie wartości produkcji sprzedanej przypadającej na jednego pracownika, z średnią płacą, a to jednak jest mocno coś innego i od czegoś innego niż faktyczna wydajność, w znacznej mierze uzależnionego.
Po prostu:
- polskie społeczeństwo jest biedne, zachodnie bogate; ma to wpływ na ceny, strukturę konsumpcji, strukturę produkcji, strukturę kosztów produkcji, wartość produkcji itp. Ich konsumentów po prostu na to stać, naszych nie. W podobnej sytuacji są producenci. Z prostych porównań nie wolno wyciągać ostatecznych wniosków;
- w Polsce, przynajmniej oficjalnie, chyba nikt jeszcze nie ogranicza produkcji po to, aby utrzymać wysokie ceny, a na Zachodzie, np. w odniesieniu do mleczarstwa, ograniczanie produkcji i cały szereg działań mających na celu utrzymanie wysokich cen, i zminimalizowanie obcej konkurencji, należą do czołowych, poza jakością, elementów strategii Unii. Dalej to zniekształca porównania rzekomej wydajności pracy z średnią płacą, u nas i u nich.
Reasumując, praktyczniej - wg mnie - jest zacząć porównania od cen i kosztów poszczególnych asortymentów; niestety, rachunek kosztów jest "bardzo zdradliwy", co wcale nie oznacza, że porównanie cen jest proste, choć na pewno wielokrotnie prostsze.
"Branże zagrożone" prawdopodobnie najlepiej by zrobiły, gdyby postarały się o odpowiednich ekspertów, potrafiących konkretnie i kompleksowo przeanalizować, "co i jak". Być może są lepsze rozwiązania niż szukanie prostych oszczędności w redukcji zatrudnienia.
Anonimus)
.

6. Sytuacja na rynku pracy ...... 61

Jest truizmem, że eksport towarów daje zatrudnienie w kraju macierzystym, a zmniejsza w kraju, który te towary importuje. W przypadku importu wyrobów, które konkurują z wyrobami wytwarzanymi w kraju, im wyższy poziom tego importu, tym niższy poziom zatrudnienia przy ich produkcji na miejscu.
Dlatego gwałtowny wzrost importu z UE po 1989r. nie mógł pozostać bez wpływu na poziom zatrudnienia w Polsce. Można zatem postawić pytanie, w jakim stopniu wzrost tego importu mógł być źródłem bezrobocia, chociaż szacunki na ten temat są bardzo rozbieżne. Na przykład prof. M. Kabaj szacował utratę miejsc pracy z tego tytułu w całej gospodarce na 1 mln, co stanowiłoby 1/3 całego bezrobocia w jego szczytowym momencie w 1992 r.
Bardziej szczegółowe analizy, odnoszące się jednak tylko do samego przemysłu, wskazują, że wzrostowi importu towarów, które potencjalnie mogłyby być wytworzone w kraju, można przypisać utratę 300 - 400 tys. miejsc pracy.
(...) Oczywiście, nie można lekceważyć zagrożeń dla naszego rynku pracy..., przy pełnym otwarciu naszego rynku dla towarów obcych, jakie nastąpi z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Niemniej takie ilościowe zagrożenie dla rynku pracy wydają się jednak mniejsze od zagrożeń jakościowych wynikających z malejącego zapotrzebowania produkcji na lepiej wykwalifikowane kadry...*

(* Krótko mówiąc: produkcję wyrobów wysoce przetworzonych, wymagających wysokich kwalifikacji pracowników, a zarazem najbardziej opłacalnych, obecne kraje Unii chcą utrwalić u siebie, nam pozostawiając rzeczy proste... Takie tendencje wystąpiły wyraźnie już zaraz po roku 1989. Z.U.).

Takie utrwalenie obecnego podziału pracy byłoby dla nas niebezpieczne. Oznaczałoby to bowiem  utrwalenie obecnie niskiego u nas poziomu płac. Dlatego ten jakościowy aspekt jest bardziej niepokojący niż aspekt ilościowy tych potencjalnych zagrożeń, który był tak silnie eksponowany w przeszłości. Bez naszej aktywnej działalności bowiem ten niekorzystny dla nas układ trudno byłoby zmienić i odwrócić.  
Kraje Unii umieją jednak, jak dotychczas, skuteczniej od nas chronić własny rynek pracy przed skutkami importu, w tym również dlatego, że ich produkcja jest bardziej konkurencyjna.

7. Rolnictwo w obliczu integracji ...... 64

Trzecim potencjalnym obszarem zagrożeń, wynikających z procesu integracji, może być rolnictwo. Różnice między nami a krajami Unii są tu szczególnie widoczne. W 1994r. w rolnictwie polskim pracowało 26,5% ogółu zatrudnionych, podczas gdy w krajach Unii w 1993 r. średnio 8,3%.
Uwzględniając, że co najmniej 1/4 lub nawet 1/3 naszych gospodarstw może okazać się niekonkurencyjna w warunkach otwartego rynku, może to grozić upadkiem tysięcy gospodarstw w Polsce.
Oczywiście rolnicy korzystać będą z ogólnych zasad, sprzyjających rolnictwu w ramach Wspólnoty, jak ceny minimalne, dopłaty wyrównawcze do dochodów czy subwencje.*

(* Warto dokładnie przeanalizować: a) kto i na jakich zasadach ma szanse z tej pomocy skorzystać? b) komu swoje wyroby rolnicy będą mogli sprzedawać, jeśli zagrożone upadkiem są także polskie zakłady przetwórcze, albo jak te zakłady utrzymać? Z.U.).

Natomiast największym zagrożeniem dla produkcji rolnej, a w następstwie i dochodów rolniczych, jest system ustalania przez Wspólnotę limitów produkcyjnych dla głównych artykułów rolnych, np. zboża i mleka w odniesieniu do poszczególnych krajów. Limity te stanowią górny pułap, który nie może być przekroczony bez określonych sankcji finansowych. Ustalając te limity Wspólnota kieruje się wielkością popytu oraz poziomem kosztów w poszczególnych krajach.
Nasze rolnictwo ze względu na opóźnienie techniczne i małą intensywność ma z reguły wysokie koszty i jest nisko wydajne. Stąd więc istnieje niebezpieczeństwo ustalenia tych limitów dla Polski w wysokości niższej od możliwości i zdolności naszego rolnictwa, co dotyczy zwłaszcza produkcji mleka. Oznaczałoby to możliwość spadku produkcji i dochodów rolników w Polsce wyspecjalizowanych w tej produkcji, a w następstwie nawet i likwidacji części gospodarstw nie spełniających wymogów konkurencji.
W każdym razie, przy wejściu do UE nasze rolnictwo będzie musiało zostać objęte środkami ochronnymi na znacznie szerszą skalę, niż to miało miejsce w krajach Unii w przeszłości. Częściowo gwarantują nam to już podpisane porozumienia. Niemniej problem istnieje, chociaż nie wydaje się, aby wystąpił szerzej wcześniej niż przed uchyleniem ochrony krajowego rynku rolnego. Istnieje też spór co do charakteru okresu przejściowego. Kraje Unii uważają, że w tym okresie rolnictwo polskie nie powinno otrzymywać pomocy ze Wspólnoty, co jest dla nas trudne do przyjęcia.
Z drugiej strony istnieją pewne elementy pozwalające bardziej optymistycznie patrzeć na perspektywy adaptacji polskiego rolnictwa do warunków istniejących w tej dziedzinie w Unii. Należy wśród nich wymienić co najmniej trzy.
1. Pierwszy - to bogate zasoby pracy w rolnictwie, co stwarza sprzyjające warunki do rozwoju produkcji pracochłonnych upraw roślin i działów hodowlanych, w których Polska może stać się konkurencyjna w stosunku do rolnictwa Europy Zachodniej.
2. Drugi korzystny element stwarza fakt, że głównym współcześnie elementem rozwoju rolnictwa staje się postęp biologiczny... Ta droga postępu jest znacznie mniej kapitałochłonna i bardziej dostępna dla krajów o niższym poziomie rozwoju ...
3.
Trzeci - to wybitnie indywidualistyczna postawa polskiego rolnika. W warunkach dążenia do zespołowych form gospodarowania w rolnictwie stanowiła ona istotną przeszkodę. Natomiast w warunkach gospodarki rynkowej przeciwnie - może stać się atutem ułatwiającym przejście od gospodarki chłopskiej do nowoczesnego agrobiznesu.

Uwagi 
Ciekawe
aktualne uwagi na temat rolnictwa są zawarte w artykule pt. „Tragedia polskiej wsi”, opublikowanym w nr  2/04  miesięcznika „dziś”, str. 56 – 66, przez Konrada W. Studnickiego-Gizberta.
Artykuł jest także dostępny „on line” pod adresem:  http://www.dzis.com.pl
Anonimus

8. Zagrożenia dla nauki i zaplecza badawczo-rozwojowego ...... 66

Potencjalne zagrożenia stoją też przed nauką i zapleczem rozwojowo-badawczym gospodarki. Zagrożenia te wynikają z dotychczasowych tendencji podziału pracy pomiędzy Unią a krajami Europy Środkowej i Wschodniej... W krajach Unii, zwłaszcza najbardziej rozwiniętych, dość powszechnie występuje bowiem pogląd, że najdoskonalszym podziałem pracy między dawnymi członkami Unii a krajami Europy Środkowej i Wschodniej byłaby koncentracja zaplecza B+R w wysoko rozwiniętych krajach, a jej ograniczenie w krajach naszego regionu. Może nie jest to pogląd oficjalny, ale nie jest to tylko teoria. Znajduje on bowiem konkretne odbicie w postaci licznych faktów likwidacji krajowego zaplecza w poszczególnych zakładach po ich prywatyzacji z udziałem kapitału zagranicznego. Jest to w jakimś stopniu zgodne z przeświadczeniem niektórych kół w krajach zachodnich, że krajom naszego regionu nie są potrzebne przemysły wysokiej techniki, ale wyroby wysokiej jakości we wszystkich dziedzinach przemysłu.
Drugą pułapką jest teoria globalizacji czy umiędzynarodowienia nauki. Zgodnie z nią wszystko jedno gdzie dany naukowiec pracuje. Nauka jest bowiem jedna. Jeżeli tak - to stanowi to uzasadnienie dla odpływu, a raczej "drenażu" mózgów.
Nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że 1/4 naukowców aktywnych obecnie w pracach badawczych w USA to imigranci z innych krajów...
(...) Natomiast jest bezsporne, że czasowa migracja naukowców zagranicę sprzyja w istotny sposób rozwojowi nauki i należy ją popierać najszerzej. To samo dotyczy ściągania zagranicznych naukowców do pracy w naszym kraju.
(...) Po prywatyzacji niektórych zakładów, w tym zwłaszcza z udziałem kapitału zagranicznego, wyniki prac badawczych i nowe technologie kupowane są wyłącznie za granicą, często w pakietach.
(...) Istnieje więc konieczność wcześniejszego rozwiązania problemu zabezpieczenia się przeciwko tym zagrożeniom. Jest zaś o co walczyć, zważywszy, że obecnie łącznie pracuje w zapleczu zewnętrznym B+R, czyli poza przedsiębiorstwami, jeszcze ponad 65 tys. osób, którym mogłoby zagrozić bezrobocie ze stratą nie tylko dla gospodarki, ale przede wszystkim dla kultury narodowej.

9. Konsekwencje dla struktury gospodarczej Polski ...... 70

Wreszcie potencjalną kolejną niebezpieczną tendencją, która niestety spotyka się z największym niezrozumieniem nawet w naszym społeczeństwie, są zagrożenia dla naszej struktury przemysłowej w układzie branżowym. Po 1989r. aż do 1993r. zmieniała się ona w sposób jednokierunkowy w stronę spadającego udziału nowoczesnych gałęzi i branż. Jest to problem bardziej abstrakcyjny dla przeciętnego obywatela i mniej odczuwalny, ale w skutkach może być bardzo dotkliwy.
Przede wszystkim istnieje tu pewien paradoks, który utrudnia walkę z tym niebezpiecznym zjawiskiem. Wprawdzie żyjemy w epoce postmodernistycznej, ale w poglądach na gospodarkę pod wpływem ekonomi neoliberalnej panuje niepodzielnie spojrzenie mechanistyczne, zupełnie już anachroniczne. Zgodnie z nim gospodarka to suma podmiotów mikro, czyli najniższego szczebla, najchętniej przedsiębiorstw "small businessu" i nic więcej. Nie przypadkiem kwestionuje się nawet termin "gospodarka narodowa" eliminując słowo "narodowa" i neguje się synergiczne działanie poszczególnych elementów wielkiego układu i systemu, jakim jest gospodarka. W tej sytuacji nie ma, zdaniem rzeczników poglądów tego rodzaju, potrzeby zwracania uwagi na problemy optymalizacji całej struktury branżowej (przedmiotowej) gospodarki i na jej rzeczowe elementy, a tym bardziej stosowania jakichkolwiek preferencji strukturalnych.
Następstwem tego podejścia jest niedocenianie i lekceważenie oraz świadome odsuwanie tego problemu na dalszy plan. A jest to groźne. Polska ma bowiem jedną z najbardziej przestarzałych struktur w skali makro w Europie. Tymczasem właśnie w Polsce po 1989 r. jednym z następstw transformacji było zjawisko zwane w naszej literaturze "uwstecznieniem struktury"... Nie występowało ono w takim nasileniu w innych krajach. Należy przez to rozumieć zastępowanie wyrobów, stanowiących nowoczesne elementy tej struktury, najbardziej opłacalnych i wymagających wyższej technologii, przez surowce, prymitywne półfabrykaty i podobne mało wymagające techniczne elementy kooperacyjne. Zjawisko to wystąpiło w Polsce po 1989 r. w skali nieoczekiwanej.
Znalazło to wyraz w trzech płaszczyznach:
a) w spadku udziału przemysłów wysokiej techniki w całej produkcji przemysłowej z 6% w 1989r. do 4,9% w 1995r., co niemal nie znajduje odpowiednika i precedensu we współczesnej Europie,
b) w znacznym wzroście udziału w eksporcie surowców i półfabrykatów kosztem wyrobów wyżej przetworzonych. Szczególnie wzrost udziału surowców w eksporcie był, jak na schyłek XX wieku i centrum Europy, zjawiskiem niemal bez precedensu i daje wiele do myślenia,
c) w likwidacji znacznej części produkcji finalnej w wielu przemysłach na rzecz prymitywnych usług o charakterze przerobu przemysłowego i podobnych elementów kooperacyjnych.

Krytyczna ocena tej sytuacji spotkała się i spotyka z opozycją ze strony niektórych ekonomistów. Twierdzą oni, że jest to zjawisko pozytywne. Obecnie eksportujemy bowiem tylko te wyroby, które umiemy produkować w sposób konkurencyjny, podczas gdy uprzednio eksportowaliśmy wyroby, których nie umieliśmy robić, a więc opłacalność tego eksportu musiała być niska, nawet jeżeli rachunek ekonomiczny tego nie ujawniał. Dlatego to, co się stało, nie jest zjawiskiem nowym, a jedynie ujawnieniem naszej niezdolności do eksportu w sposób konkurencyjny wyrobów wymagających bardziej ambitnego poziomu technologicznego. Mogły być one uprzednio przedmiotem eksportu tylko wskutek porozumień administracyjnych, a nie w warunkach wolnej gry ekonomicznej i konkurencji.

Trudno jednak zgodzić się z poglądem, że wszystko, co produkowano przed 1989r.w tych przemysłach, bardziej wymagających pod względem technologicznym, było bezwartościowe. Wyroby te zaspakajały bowiem, chociaż gorzej pod względem jakościowym, potrzeby wewnątrzkrajowe, były eksportowane do krajów wyżej rozwiniętych i stwarzały miejsca pracy i zarobków. Jedyną alternatywą tego byłoby bezrobocie.
Tym bardziej więc trudno zgodzić się z poglądem, że zniszczenie części tych przemysłów było niezbędnym oczyszczeniem pola pod ekspansję nowych. Trzeba wysoko ocenić inwestycje kapitału zagranicznego w Polsce... Nie można jednak równocześnie zamykać oczu na fakt, że jak dotychczas inwestycje te omijały dziedziny o kluczowym znaczeniu dla modernizacji struktury naszego przemysłu i postępu technologicznego.
Gdyby więc miała się również w przyszłości utrzymać dotychczasowa asymetria w inwestycjach, może to stanowić zagrożenie dla struktury przemysłowej Polski, a w następstwie i gospodarki.
Nie wydaje się przy tym, aby sytuacja sama z siebie mogła się poprawić, a w rezultacie dać poprawę struktury eksportu.
Istnieją więc uzasadnione podstawy do obaw, że bez odpowiedniego przeciwdziałania zjawiska te mogą nasilić się po naszym wejściu do Unii, zwłaszcza jeżeli nie będziemy umieli prowadzić tu energicznej polityki i twardych negocjacji.
Powstają na tym tle dwa dodatkowe pytania, czy powinniśmy w ogóle starać się wpływać na kształtowanie struktury przemysłowej w skali makro. Zdania na ten temat są podzielone...
Na tym tle powstaje szersze pytanie, czy nie moglibyśmy upatrywać specyfiki gospodarki polskiej właśnie w odrębności naszej struktury i dążyć do maksymalnego zdyskontowania...
Zdecydowana większość argumentów przy bliższej analizie przemawia jednak za tym, że odpowiedź na to pytanie nie może być potwierdzająca. Obiektywna analiza wskazuje bowiem na to, że powinniśmy raczej dążyć do stopniowego zbliżania naszej struktury do tej, jaką reprezentuje Unia, wykorzystując, rzecz jasna, naturalne warunki, istniejące zasoby i atuty istniejące w naszym kraju, co nie oznacza, że należy automatycznie naśladować tamtą strukturę lub forsować jej jak najszybsze osiągnięcie.
(...) Uświadomienie sobie możliwych obszarów zagrożeń i rozpoznanie ich skali jest jedynie pierwszym krokiem do opracowania koncepcji przeciwdziałania im, czemu poświęcone są dalsze rozważania.

10. Główne kierunki wykorzystania szans i minimalizacji zagrożeń ...... 76

Możliwości skutecznego przeciwdziałania zidentyfikowanym wyżej zagrożeniom zależeć będą w pierwszy rzędzie od wyboru jednej z dwóch rozróżnianych na świecie koncepcji integracji ze wspólnotami regionalnymi.
Zgodnie z terminologią wprowadzoną przez A. Singha, są to:
a) integracja wcieleniowa albo ścisła (close integration),
b) integracja strategiczna (strategic integration)29
Ta pierwsza jest w istocie koncepcją biernego wcielenia się w większy organizm na zasadzie podporządkowania. Dlatego określa się ją jako integrację wcieleniową. Opiera się ona na założeniu, że zachodzi pełna zgodność długookresowych interesów partnerów z danego kraju z interesami wspólnoty.
Ta druga forma integracji jest jej przeciwieństwem. Zakłada bowiem podporządkowanie tego procesu ochronie interesów własnych oraz wchodzenie do wspólnoty zwłaszcza tam, gdzie leży to w interesie strategicznym, to zaś wymaga aktywnego działania oraz zróżnicowanego podejścia z preferencją dla tych kierunków działania i obszarów, które mogą danemu krajowi zapewnić korzystną pozycję we wspólnocie.
Tylko taka strategia stwarza możliwości przeciwdziałania tym zagrożeniom i odpowiada naszej racji stanu. Wybór jednej z tych dwóch koncepcji integracji przesądzi o wielu problemach..
W ramach tej strategii kluczowym warunkiem uniknięcia lub łagodzenia tych zagrożeń jest posiadanie przemyślanej i rozumnej długookresowej strategii rozwoju i procesów dostosowawczych w skali makro, niezależnie od potrzeby tysięcy takich strategii w skali podmiotów gospodarczych.
Nie spełnia jeszcze tych wymogów przyjęta przez Rząd Narodowa Strategia Integracji (NSI). Ogranicza się bowiem głównie do działań organizacyjnych i generalnych zasad polityki gospodarczej i jest zbyt mało konkretna i zbyt ogólnikowa.
Procesów dostosowawczych nie zastąpi tu dostosowanie naszych przepisów do legislacji Wspólnoty. A do tego niesłusznie sprowadza się często też te procesy. Najlepsze przepisy nie zastąpią braku merytorycznej koncepcji strategii działania. Stąd wspomniany dokument spotkał się ze słuszną, moim zdaniem, krytyką.
Nie może powstać taka wewnętrzna spójna strategia integracji bez wyeliminowania dotychczasowych sprzeczności w polityce centrum. Występują one w trzech postaciach:
1. Występuje sprzeczność między polityką makroekonomiczną, zdominowaną całkowicie przez krótkookresową problematykę fiskalną, a polityką rozwojową długookresową, zwłaszcza przemysłową, która musi orientować się na unowocześnienie struktury naszej gospodarki. Warunkiem tego jest odejście od obecnej całkowitej dominacji problematyki finansowej nad rzeczową. Na przykład potrzeba zmian strukturalnych wymaga rozbudowy systemu ulg inwestycyjnych, a nie ich ograniczanie, do czego zmierza Ministerstwo Finansów. Nie przekonuje mnie przy tym zupełnie argumentacja, że stosowanie ulg inwestycyjnych jako narzędzia preferencji jest zakazane w legislacji Unii i WTO31. Mimo to bowiem różnego rodzaju ulgi inwestycyjne, w tym również w formach zakamuflowanych, oraz inne ułatwienia inwestycyjne stosowane są w większości krajów Unii i należących do WTO. Nie mówię tu nawet o odstępstwach od zakazów też dość powszechnie stosowanych w praktyce.
2. Istnieje sprzeczność między polityką przemysłową a polityką prywatyzacyjną. Wymaga to przyspieszenia prywatyzacji w tradycyjnych gałęziach przemysłu ciężkiego. Tam bowiem występuje największa nadwyżka zdolności produkcyjnych w stosunku do zapotrzebowania krajowego i zagranicznego i najbardziej nasilone zjawiska niegospodarności. Równocześnie jednak trzeba bardziej promować inwestycje kapitału zagranicznego w przemysłach nowoczesnych, a przy tym nie dopuszczając do zbyt pochopnej likwidacji przedsiębiorstw, które mają kluczowe znaczenie dla przyszłości i wejścia w erę cywilizacji informacyjnej.
3. Umacnia się sprzeczność wynikająca z dominacji nakazów i zakazów nad zachętami w stosunku do sektora prywatnego i kapitału zagranicznego, podczas gdy bez aktywizacji i zachęt nie możemy pobudzić tak nam niezbędnych zmian strukturalnych.
Drugim warunkiem skuteczności strategii jest konieczność przygotowania się do twardych negocjacji z naszymi partnerami.
Równolegle z postępem w negocjacjach trzeba prowadzić prace nad przygotowaniem zespołów ludzkich zdolnych do wykorzystywania przepisów Wspólnoty do elastycznego reagowania na specyficzne sytuacje w Polsce, a zwłaszcza korzystania w takich sytuacjach z odstępstw od zakazów, jakie dopuszcza się w legislacjach Wspólnoty w tych szczególnych przypadkach.
Od umiejętności naszego postępowania będzie zależeć, czy zagrożenia, o których dzisiaj mówimy, będą tylko zagrożeniami potencjalnymi, czy też staną się twardą rzeczywistością.
Jeżeli w naszym kraju zostanie przyjęta strategiczna koncepcja naszej integracji, możliwe będą następujące główne kierunki minimalizacji tych zagrożeń:
1. Jeżeli chodzi o zagrożenia dla producentów krajowych, to zmniejszyć je może jedynie przejście do aktywnej polityki przemysłowej opartej na preferencjach strukturalnych, której jak dotychczas nie mamy. Tylko bowiem polityka przemysłowa tego typu może zastąpić likwidowaną ochronę celną. Funkcje te może spełnić jedynie nowoczesna polityka innowacyjna. Stanowi ona połączenie selektywnej polityki przemysłowej z polityką naukową i techniczną. Ze względu na kluczowe znaczenie tego problemu, będzie on omawiany odrębnie w następnych rozdziałach.
2. Jeżeli chodzi o zagrożenia na rynku pracy, to kluczowe znaczenie z tego punktu widzenia ma:
a) głęboka reforma systemu edukacji narodowej, a jej wiodącym kierunkiem powinno być dostosowanie systemu nie do potrzeb bieżących, ale do wymogów ery cywilizacji informacyjnej, w jaką wchodzimy, gdyż obecny system generuje młodych bezrobotnych,
b) współuczestnictwo partnerów zagranicznych w kosztach społecznego przeszkalania na nowe zawody na zasadach zapewnienia zdolności uzyskania pracy przez całe życie, ...
c
) współfinansowanie i promowanie przedsiębiorczości i innowacyjności w obszarach szczególnie narażonych na konkurencję zagraniczną, a angażujących największe zasoby pracy... W tym celu zaś powinny być znacznie szerzej i aktywniej niż dotychczas wykorzystywane klauzule Unii, co do specyficznej sytuacji (np. klauzula restrukturyzacji),
d) zamiana systemu stypendiów socjalnych dla studentów w kredyty bankowe...
3. Jeżeli chodzi o rolnictwo, to obok negocjowania szczególnych warunków w ramach Wspólnoty, najważniejszym działaniem jest stwarzanie przywilejów, silnie motywujących do podejmowania inwestycji pozarolniczych na terenach wiejskich, dających nowe miejsca pracy, a z drugiej strony zapewnienie w kształceniu ludności na wsi nabycia co najmniej dwóch zawodów. Kluczowe znaczenie ma tu podniesienie poziomu kształcenia na wsi do standardów miejskich i zapewnienie jej nowoczesnych kwalifikacji (w tym również komputerowych) dla przygotowania do wprowadzenia części tej ludności do miast skoro tylko powstaną odpowiednie przesłanki demograficzne (już po roku 2005). W ramach negocjacji z partnerami zagranicznymi konieczne jest z kolei maksymalne zapewnienie wolnego dostępu do rynku artykułów rolniczych i najbardziej wysoko pracochłonnych, gdzie rolnictwo nasze może mieć przewagi konkurencyjne.
4. Jeżeli chodzi o zagrożenia dla nauki, to trzy kierunki działania rokują tu największe szanse skutecznego im przeciwdziałania:
a) System podatkowy powinien wymuszać prowadzenie co najmniej części badań u nas, tak jak to osiągnięto w innych krajach Unii, np. w Irlandii.
b) Egzekwowanie na podmiotach zagranicznych podejmowania prac badawczych w umowach prywatyzacyjnych.
c) Rozwijanie w terenie tzw. centrów doskonałości (centers of excellence), ale w ujęciu sieciowym, łączącym nie tylko wyodrębnione placówki, ale wszystkie wyższe uczelnie i ośrodki zainteresowane.
5. Jeżeli chodzi o zagrożenia o strukturze gospodarki, to zapobiec im może jedynie świadoma polityka strukturalna. Ale przede wszystkim trzeba mieć koncepcję przemian strukturalnych w Polsce, a takiej nie mamy. Równocześnie konieczne jest rozpatrywanie wyników gospodarki zawsze równocześnie w trzech płaszczyznach
a) wyników ilościowych,
b) postępu w zmianach strukturalnych,
c) wyników podnoszenia poziomu technologicznego.
W przypadku kolizji pierwszeństwo powinno być dane zawsze zmianom strukturalnym, nawet kosztem tempa.
Istotne znaczenie z tego punktu widzenia może i powinna odegrać też większa dywersyfikacja naszych stosunków z zagranicą po wejściu do Unii.
W naszym konkretnym przypadku oznacza to potrzebę rozwijania intensywnych stosunków gospodarczych również z krajami spoza Wspólnoty. Jest to szczególnie ważne w przypadku rozwoju przemysłów najbardziej nowoczesnych, w największym stopniu modernizujących strukturę przemysłową kraju. Kraje takie jak USA czy Japonia, a nawet mniejsze... mają często więcej do zaoferowania w tych przemysłach najbardziej atrakcyjnych i awangardowych niż kraje Wspólnoty.
Z drugiej strony kraje Europy Wschodniej i byłego ZSRR stwarzają ogromny rynek zbytu, którego wykorzystanie może zdynamizować naszą gospodarkę.
W tych warunkach dywersyfikacja naszych obrotów na większą liczbę krajów spoza Wspólnoty może stanowić ważny czynnik przeciwdziałania pogarszaniu się naszej struktury przemysłowej pod wpływem kontaktów z partnerem bardziej od nas zaawansowanym ekonomicznie i technologicznie, bogatszym od nas i stąd bardziej konkurencyjnym.

11. Kluczowa rola aktywnej polityki przemysłowej ...... 83

Jest to problem kontrowersyjny. Pomijam tu jednak całą dyskusję pomiędzy zwolennikami  a przeciwnikami takiej aktywnej polityki przemysłowej34).  Uważam ją za niezbędną  i najbardziej bliski jest mi pogląd wyrażony ostatnio przez profesora nauk zarządzania uniwersytetu w Tokio, Hiroyuki Itami. Stwierdził on w wywiadzie, co następuje:

"Niebezpieczna jest nadmierna liberalizacja gospodarki w stylu amerykańskim. Po wielu latach realnego socjalizmu i gospodarki planowej powielanie amerykańskiego modelu może być groźne. W sytuacji gdy większa część ludzi nie ma doświadczenia oraz ducha przedsiębiorczości, wprowadzenie całkowicie wolnorynkowych reguł gry może spowodować niepokoje społeczne. Jest naturalne, że po wielu latach centralizacji zarządzania każda ingerencja państwa w gospodarkę wydaje się złem. Mimo to uważam, że bardziej stosowny dla Polski jest model Japonii i Korei Południowej35)

35)
"Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstwa", nr 4 z 1997r., s.25

Dlatego
uważam za nieporozumienie pogląd Andrzeja Malinowskiego wyrażony w wywiadzie dla „Trybuny”, który sprowadza się do tego, że Ministerstwo Gospodarki określa reguły gry, ale samo nie bierze w niej udziału36). Gdyby zwyciężyła taka koncepcja,  to koszt integracji mógłby się okazać dla naszego przemysłu bardzo wysoki, a na pewno większy, niż jest to nieuniknione.
...
Natomiast te i podobne stwierdzenia potwierdzają tylko opinię , że Ministerstwo Gospodarki, a tym samym i dotychczasowe rządy nie miały spójnej polityki wobec przemysłu krajowego. Nie wróży to dobrze na przyszłość. Jednym z głównych elementów aktywnej polityki przemysłowej jest bowiem określenie obszaru preferencji oraz zidentyfikowanie przemysłów strategicznych dla danego kraju. 

Bez wyznaczenia obszaru preferencji i przemysłów strategicznych nie można bowiem prowadzić żadnej rozumnej polityki strukturalnej.

W definicji przemysłów strategicznych, zalecanej w źródłach zachodnich i stosowanych w Unii, akcentuje się dwa kryteria zaliczania do tej grupy, obejmując nią przemysły:
a)  zdolne do kreowania wysokiej stopy zysku.
b)  zdolne do wyzwolenia zewnętrznych efektów korzystnych dla Wspólnoty.

Natomiast w niektórych wypowiedziach kwestionuje się celowość wyodrębnienia przemysłów strategicznych o znaczeniu krajowym, o czym mówi się następująco:
„Trzeba stwierdzić, że to (zgodnie ze strategiczną teorią handlu) pojecie przemysłów strategicznych jest użyteczne jedynie wtedy, kiedy rozpatruje się je w aspekcie międzynarodowym. Jest jasne, że skoro celem polityki rządu  jest zwiększenie dochodu narodowego, to tylko zmarnuje on pieniądze i wysiłki, jeśli będzie próbował przyspieszyć rozwój przemysłów o znaczeniu strategicznym tylko na szczeblu narodowym, gdyż to wyrazi się tylko wewnętrznym przesunięciem zasobów37).   

Nie podzielam tego poglądu i uważam, że w interesie naszego kraju leży odmienne zdefiniowanie przemysłów strategicznych.   Przemawiają za tym przede wszystkim następujące argumenty:

a)  zalecenie Unii opiera się wyłącznie na koncepcjach jednej opcji, to jest szkoły neoliberalnej, o czym może świadczyć stwierdzenie, że pojęcie przemysłów strategicznych jest zasadniczo złe, równocześnie pomijając krytykę i wątpliwości co do tej koncepcji zgłaszane przez neokeynesistów (Krugman, Thurow, Reich, Singh i inni),

b)  eksponuje wyłącznie aspekt międzynarodowy kosztem wewnątrzkrajowego, co może mieć uzasadnienie z punktu widzenia organizacji międzynarodowych, natomiast może być szkodliwe dla interesów narodowych poszczególnego kraju. Przyjęcie tej definicji oznaczałoby bowiem akceptację obecnego międzynarodowego podziału pracy, który jest dla tych krajów z reguły niekorzystny. 

Dlatego sugerowana definicja przemysłów strategicznych nie pasuje do takiego kraju jak Polska, o wysoce przestarzałej strukturze przemysłowej i znacznym opóźnieniu w poziomie technologicznym. Stąd uważam, że w Polsce nadrzędnym kryterium określenia przemysłów strategicznych muszą być racje wewnątrzkrajowe, a nie międzynarodowe, chociaż powinna temu towarzyszyć orientacja na rynki światowe. 

Zgodnie z ogólną teorią systemów uważam więc, że za ogniwa mające strategiczne znaczenie należy uznać wszystkie te elementy układu, których rozwój może zdynamizować cały system.   W warunkach polskich kryterium to spełnić mogą przede wszystkim przemysły i dziedziny, których rozwój daje lub może dać duże pozytywne efekty zewnętrzne. Do obszaru o znaczeniu strategicznym w Polsce proponuję zaliczyć przemysły spełniające równocześnie lub rozłącznie jedno z następujących kryteriów:
a)  największy wpływ na modernizację całej struktury przemysłowej i poziomu technologicznego przemysłu,
b)  pobudzanie rozwoju innych dziedzin z nimi związanych technologicznie lub powiązaniami w zbycie,
c)  stymulacja wzrostu eksportu i jego specjalizacji pod kątem rynku światowego,
d)  zapewnienie lepszego wykorzystania kapitału ludzkiego i  kwalifikacji, które są głównym zasobem strategicznym Polski.

Oczywiście nie oznacza to, że do przemysłów o strategicznym znaczeniu należy zaliczyć wszystkie dziedziny, spełniające te warunki. Z ogółu przemysłów o tych cechach należy dopiero dokonać właściwego strategicznego wyboru kilku nielicznych, gdzie koncentracja aktywności sektora prywatnego wzmożona wysiłkiem i pomocą państwa może dać najlepsze wyniki w sensie dynamizacji całej gospodarki, zwiększenia jej konkurencyjności i wzrostu eksportu.

W myśl tych kryteriów uważam, że na rangę przemysłów o strategicznym znaczeniu w warunkach polskich zasługują obecnie następujące dziedziny:

a)  cztery podstawowe przemysły wysokiej techniki, jak:
-  przemysł komputerowy (ośrodków informatyki),
-  przemysł technologii informacyjnych (telekomunikacyjny, awangardowych technologii przemysłowych),
-  przemysł mikroelektroniczny,
-  farmaceutyczny,

b)  dwa przemysły, w których w ostatnich latach zaczęły się spontanicznie wykształcać procesy specjalizacji pod kątem eksportu, a mianowicie:
-  przemysł odzieżowy,
-  przemysł owocowo-warzywniczy.

Łącznie w tych przemysłach w 1995 r. wytwarzano 5,7% całej produkcji przemysłowej kraju oraz 13,5% całości eksportu.

W przyszłości do dziedzin o znaczeniu strategicznym mogłyby dołączyć: przemysł ekologiczny, biotechnologii, a częściowo również obronny.  Pewne szanse mogłaby mieć również bezpieczna ekologicznie żywność.

Natomiast nie spełniają wymogów tej definicji ani nasze przemysły narodowe, ani energetyka czy transport, które warunkują prawidłowe funkcjonowanie gospodarki, ale nie są w stanie jej zdynamizować, ani przemysł włókienniczy, a tym bardziej handel.  Niestety, na skutek niejasności w stosowanych kryteriach selekcji przemysłów strategicznych wiele nieporozumień na ten temat krąży na łamach naszej prasy i w wypowiedziach polityków38).

Istotne znaczenie w polityce przemysłowej ma również odróżnienie kategorii tzw. przemysłów ekonomicznie wrażliwych (sensitive). I tu definicje sugerowane prze Unię nasuwają pewne wątpliwości. Potrzeba posługiwania się tym pojęciem wynika z faktu, że współczesna gospodarka rynkowa pod wpływem tendencji do otwarcia rynków wewnętrznych stwarza nowe potrzeby ochrony niektórych sektorów.
...
(...) 
Zgodnie z tym kryterium , w polskich warunkach należy inaczej potraktować przemysł odzieżowy, który jak w większości krajów opóźnionych w rozwoju odgrywa kluczową rolę w eksporcie40).  Stąd jego rozwój może mieć znaczenie strategiczne. Odmiennego potraktowania wymaga również przemysł obronny, nie tylko ze względu na potrzeby obronności kraju, ale także jego znaczenie dla poziomu technologicznego całego przemysłu i zatrudnienia. Na pograniczu znajdują się niektóre dziedziny przemysłu spożywczego, które jednak ze względu na odrębne regulacje można tu pominąć  lub rozpatrywać odrębnie.

Zgodnie z proponowanymi kryteriami, do dziedzin, które w polskich warunkach należy uznać  za „wrażliwe”, zaliczyć by należało: rolnictwo, górnictwo węglowe, przemysł siarkowy, hutnictwo żelaza, przemysł miedziowy, przemysł okrętowy, przemysł maszyn rolniczych i ciągników, przemysł włókienniczy, taboru kolejowego, samochodowy (który w większości prognoz na świecie stoi w obliczu kryzysu  nadprodukcji). W tak rozumianych sektorach wrażliwych pracowało w 1996 r. 6 mln osób, tj. 1/3 ogółu zatrudnionych w Polsce.  

Dla skutecznego przeciwstawienia się zidentyfikowanym zagrożeniom nie wystarczy tylko mieć nawet najbardziej dojrzałą koncepcję polityki przemysłowej. Trzeba mieć równocześnie aparat zdolny do jej realizacji w kraju i obrony za granicą, a takiego aparatu wciąż jeszcze nie mamy.

Byłoby złudzeniem, że może tę funkcję spełnić pełnomocnik rządu lub jego ekipa czy nawet Komitet Integracji. W tym celu potrzebnych jest kilka lub kilkanaście tysięcy ekspertów najwyższej klasy, specjalistów w różnych dziedzinach życia i gospodarki.

Stworzenie takiego wyspecjalizowanego aparatu jest skutecznym warunkiem realizacji polityki przemysłowej, minimalizującej zagrożenia płynące z naszego wejścia do Unii, a tym samym maksymalizującej szanse, jakie stwarza.*

*  Tylko przyklasnąć. Coś jednak zawodzi, zarówno w teorii jak i praktyce. Ze znanych mi sytuacji skłonny jestem wnioskować, że zawodzi przede wszystkim „interdyscyplinarna konkretyzacja i współpraca”, a tak w ogóle – niedostatek mądrej wiedzy. W konkretnych zagadnieniach widać to nawet bardzo dobitnie. Jak to zmienić? -  Najprostszym rozwiązaniem byłby jakiś cud! Bez cudu? - ...
Anonimus

ROZDZIAŁ III
Sterować czy nie sterować napływem kapitału zagranicznego - szanse i niebezpieczeństwa ...... 91

Temat ten należy do najbardziej kontrowersyjnych i budzących namiętności polityczne, a nawet zacietrzewienie.
Zanim przejdę do generalnych wniosków i propozycji w tej sprawie postaram się przedstawić maksymalnie obiektywnie stan faktyczny, z jakim mamy do czynienia. To zaś wymaga odpowiedzi na pięć następujących pytań, a mianowicie:
1) Jaka
jest skala działania kapitału zagranicznego w gospodarce polskiej, zwłaszcza w przemyśle, duża czy mała?

2) Jaki jest główny kierunek zainteresowania kapitału zagranicznego w Polsce i jakie główne cele on realizuje?
3) Jakie są pozytywne następstwa działania kapitału zagranicznego w Polsce?
4) Jakie są główne zagrożenia z tym związane?
5) Jaki jest ogólny tego bilans dla gospodarki i jakie działania są niezbędne?


1. Główne kierunki angażowania się kapitału zagranicznego w Polsce ...... 91

Przy odpowiedzi na pierwsze pytanie rodzi się zaraz pytanie dodatkowe o charakterze metodycznym: Jak mierzyć nasilenie działania kapitału zagranicznego na rynku polskim? Trzeba tu postawić przede wszystkim tezę, że wpływu kapitału zagranicznego na sytuację w gospodarce Polski, a zwłaszcza w jej przemyśle, nie można ograniczyć wyłącznie do inwestycji, jak się to u nas powszechnie robi. Po prostu dlatego, że poważniejszy napływ inwestycji do naszego kraju notujemy praktycznie dopiero od 1995r roku... Natomiast przed 1995 rokiem poważny wpływ na sytuację naszego kraju wywierał już kapitał zagraniczny eksportem swych towarów na nasz rynek.
Działanie kapitału zagranicznego od tej strony mierzy się na Zachodzie kategorią "penetracji importowej".
a) "Penetracja importowa "rynku dóbr przemysłowych w Polsce ..... 92
Penetrację importową mierzy się dwiema metodami.
Pierwsza – to porównanie importu do produkcji w kraju zarówno ogółem, jak i w poszczególnych branżach.
Druga – to porównanie importu do sprzedaży na rynku wewnętrznym.
Dlatego jeśli przyjąć na wstępie te łatwiejszą metodę,  opartą na relacji importu do produkcji, to można postawić drugą tezę – a mianowicie, że jak dotychczas wpływ exportu (chyba „importu”. Przyp. Z.U.)  na nasz rynek był wielokrotnie większy niż inwestycji zagranicznych. Mówi o tym następujące porównanie.*
Jeśli porównać import w 1995 r. do produkcji krajowej, to stanowił on 45,6% rej produkcji. Natomiast łączne inwestycje zagraniczne za 6 lat, czyli od początku transformacji  stanowiły w stosunku do tej produkcji tylko 4%. Tak wiec znaczenie importu z tego punktu widzenia było dotychczas wielokrotnie większe niż inwestycji.

* Porównanie byłoby jeszcze bardziej przekonywujące, gdyby przedstawić konkretnie, na co te inwestycje poszły  i jakie był tego efekt. Po prostu: za niewielkie pieniądze czasami można zrobić bardzo dużo dobrego, a za ogromne pieniądze wszystko zmarnować – nawet to, co już było. Przypuszczam, że wiele osób znalazłoby z praktyki przykłady na potwierdzenie tej tezy. Ja też. Oczywiście, nie podważam ogólnej tezy Autora, że wpływ importu na nasz rynek był daleko większy niż inwestycji zagranicznych. Nawet bez żadnych danych statystycznych, w oparciu o zwykłą codzienną obserwację, wyczuwa się to niemal intuicyjnie. Dla ścisłości: mówiąc o efektach – warto zawsze pamiętać „dla kogo”: większości, mniejszości, Polski, kapitału zagranicznego itp. Może być bardzo różnie.
Anonimus

Jeżeli  zastosować metodę porównania roli importu w sprzedaży na rynku wewnętrznym, lub inaczej mówiąc  w zaspokajaniu popytu na tym rynku, to rzuca się w oczy przede wszystkim gwałtowny wzrost po 1989 r. tak obliczanej  „penetracji importowej”. Udział importu liczony tą metodą zwiększył się bowiem  z 16,8% sprzedaży na tynku wewnętrznym w 1989 r. do 41,8% w 1995 r., a wiec 2,5-krotnie.
Dla porównania warto przypomnieć, że w krajach Unii Europejskiej  - tak samo liczony  udział importu z zewnątrz* Wspólnoty – stanowił w 1994 r. tylko 17,2%. Tak wiec osiągała ona u nas poziom 2,5-krotnie wyższy niż w UE.

* To jest nieporównywalne. Gdy my wejdziemy do Wspólnoty  (jeśli wejdziemy), to u nas import liczony statystycznie jako „spoza krajów Wspólnoty”, też statystycznie gwałtownie się zmniejszy, choć merytorycznie może się nic nie zmienić.
Anonimus  

Drugą tendencją w imporcie było z jednej strony ogromne zróżnicowanie sytuacji pod tym względem, z drugiej zaś wyraźnie już nadmierny poziom tej relacji w niektórych dziedzinach, bo zagrażający stabilności sytuacji na rynku wewnętrznym w przypadku np. jakichś większych zakłóceń płatniczych.
Najwyższy przy tym udział importu dotyczy dziedzin najbardziej opłacalnych i najbardziej dynamizujących wzrost produkcji, ponieważ odznaczają się one najszybszym na rynku światowym tempem wzrostu popytu na swe wyroby. W rezultacie obserwujemy w tym procesie przesuwanie się korzyści na tym tle od producentów krajowych do eksporterów na nasz rynek oraz pośredniczących na nim importerów towarów zagranicznych.

b) "Internacjonalizacja " produkcji ..... 100

Drugi problem, to jak mierzyć udział i rolę kapitału zagranicznego w naszym przemyśle. Na Zachodzie zazwyczaj stosuje się w tym celu udział kapitału zagranicznego w kapitale wszystkich spółek, działających w danym kraju. W  tamtych krajach jednak wycena majątku spółek z udziałem kapitału zagranicznego  jest znacznie bliższa realnym cenom rynkowym. U nas zaś, z wielu względów, wycena ta znacznie odbiega od rzeczywistej wartości tego majątku. W rezultacie na tym tle powstają różne niebezpieczeństwa zniekształcenia danych.
Składają się na to nie tylko trudności wynikające z błędów w ewidencji majątku i brak jego przeliczania na jednolite ceny, ale również pewne realne procesy zachodzące w gospodarce polskiej. Na przykład, powszechnie stwierdza się fakt sprzedaży majątku krajowego inwestorom zagranicznym w ramach prywatyzacji po cenach znacznie zaniżonych w stosunku do wartości ewidencyjnej majątku, a nawet wycen biur konsultingowych zarówno krajowych, jak i zagranicznych3. Po prostu dlatego, że chciano sprzedać te obiekty jak najszybciej, a brak było w początkowym okresie oferentów chcących dać wyższą cenę

(…)  Powstaje
z kolei pytanie, gdzie w największym stopniu wchodzi kapitał zagraniczny.
...
c) Rola kapitału zagranicznego w inwestycjach ..... 104

Dopiero na trzecim miejscu można wymienić inwestycje zagraniczne jako czynnik wpływający na sytuację gospodarczą kraju, a zwłaszcza przemysłu. Przede wszystkim trzeba jednak przestrzec przed nieporozumieniami na tle rozumienia pojęcia inwestycji. W gospodarce rynkowej, a w rezultacie i w standardach międzynarodowych, stosowanych na Zachodzie, konstrukcja tego pojęcia  jest zupełnie inna niż w przypadku inwestycji u nas przed 1989 r. Rodzi to wiele nieporozumień.

Obecnie do inwestycji zalicza się trzy zupełnie różne  elementy.
Pierwszy – to wartości niematerialne i prawne.
Drugi – to finansowy majątek trwały...
Elementy te nie były wliczane do inwestycji  w systemie istniejącym u nas przed 1989 r.
Dopiero trzeci czynnik, czyli majątek rzeczowy, odpowiada tradycyjnemu pojęciu inwestycji rozumianych jako nakłady na nowe obiekty majątku trwałego, bo tylko ten element powiększa majątek trwały.

Nic więc dziwnego, że sprawa ta rodzi wiele nieporozumień. Ich przykładem może być następująca opinia:  Skandalem lub co najmniej nieporozumieniem jest to, że resorty odpowiedzialne za prywatyzację jako inwestycje zagraniczne w Polsce uznają fakt zakupu fabryki, która w krótkim czasie zostaje poddana procesowi zlikwidowania w niej produkcji6.  Jest w tym jakaś cześć racji, chociaż odpowiada to i jest zgodne ze standardami międzynarodowymi.

Po tych uwagach wstępnych stwierdzić można, że do końca 1996 r. łączne inwestycje spółek z udziałem kapitału zagranicznego wyniosły 12 028 mln dolarów, w tym w przemyśle odpowiednio 7483 mln.

Na tym tle zaraz na wstępie powstaje pytanie, czy jest to dużo czy mało? *
W międzynarodowej skali porównawczej nie jest to dużo. I na pewno mniej niż przewidywano.

*  Wg mnie,  w pełni obiektywna odpowiedź na pytanie: „dużo to czy mało”, wymaga jednak dokładnego zbadania, jakie to były inwestycje, i jakie przyniosły rezultaty. Przykładowo: 

-  ile
było w tym inwestycji prawdziwych, tj. rzeczowych (nowe obiekty, nowe  maszyny, rozbudowa, przebudowa, wymiana, odtworzenie, kapitalne remonty itp.), a ile tylko „statystycznych” w jakimś tam celu?

-  jak, nawet te inwestycje „prawdziwe” wpływały na poziom zatrudnienia, bo że z reguły przynosiły zyski inwestorom, to rzecz niemal pewna?

-  ile z tych „statystycznych inwestycji” było podjętych tylko w celu pozbycia się lub ograniczenia polskiej konkurencji?

-  jakie były ceny i warunki nabycia polskich przedsiębiorstw, względnie udziałów w tych przedsiębiorstwach?

Tematy kontrowersyjne. Chyba jednak należało mądrze sterować, mieć silniejsze państwo, silniejsze kadry,  a nie bezkrytycznie „otworzyć granice”, powierzając się „opiece” niewidzialnej ręki rynku.
Anonimus

2. Pozytywne konsekwencje działania kapitału zagranicznego w Polsce ............ 109

a
) Kapitał zagraniczny szansą rozwoju kraju ......... 109

Ostatnie 50 lat w gospodarce światowej charakteryzowało się wielką ekspansją kapitału zagranicznego. Ułatwia ją stopniowa likwidacja barier w obrocie kapitałowym między krajami pod wpływem upowszechniania się koncepcji neoliberalnych w ekonomii, co stanowi wielkie osiągnięcie tego nurtu. Określa to zarazem jedną z najbardziej charakterystycznych cech naszej epoki .
Proces ten można więc zaliczyć do głównych "megatrendów", a więc tendencji występujących w skali światowej i przenikających przez granice wszystkich krajów.

Ekspansja kapitału nadała nowe silne impulsy rozwojowi gospodarki światowej i jest jednym ze źródeł obecnej koniunktury na świecie. Wywołuje ona czasem, obok zjawisk zdecydowanie pozytywnych, również zjawiska niekorzystne lub kontrowersyjne, co jest w pełni zrozumiałe. Kapitał ten realizuje bowiem swoje interesy, które nie zawsze są zgodne z celami lokalnymi. Praktyka pokazuje jednak, że najwięcej zjawisk negatywnych występuje zwłaszcza w tych krajach, których rządy nie umieją skutecznie oddziaływać na kierunek i działalność kapitału zagranicznego, a tym samym aktywnie sterować jego napływem. Przykładem odwrotnym, a więc dość skutecznego wpływu na kierunki inwestowania przez kapitał zagraniczny, mogą być np. Chiny.
Niemniej nawet w pierwszym przypadku pozytywne następstwa napływu kapitału górują nad napięciami i tarciami, które nieuchronnie dość często temu procesowi towarzyszą.
Również w Polsce napływ kapitału zagranicznego wywołał wiele zjawisk pozytywnych, chociaż występowały również i tendencje i fakty kontrowersyjne i niekorzystne.

b) Zasilanie gospodarki polskiej w kapitał ......... 110

Inwestycje zagraniczne w m1995 r. stanowiły 12,9% całości inwestycji... Szacuje się, że inwestycjom kapitału zagranicznego przypisać można co najmniej 1/3 przyrostu dochodu narodowego w ostatnich latach.
W związku z dwukrotnym wzrostem inwestycji zagranicznych w 1996 r. w stosunku do 1995 r. można szacować, że udział ich stanowi już prawie 1/5 całości inwestycji, chociaż nie zawsze ich kierunek odpowiadał naszym oczekiwaniom i potrzebom lokalnym.
W większości przypadków za napływem inwestycji postępował też napływ nowych technologii, co zbliżało poziom technologiczny i asortyment wyrobów wytwarzanych w naszym przemyśle do standardów międzynarodowych. Tylko w niektórych przypadkach towarzyszyło temu wypieranie wyrobów krajowych z rynku.

c) Nowe miejsca pracy ......... 110
W początkowym okresie po 1989 r., m.in. również w wyniku popełnionych błędów, import powodował poważną redukcję miejsc pracy, wpływając na zwiększenie bezrobocia, o czym wspomniano uprzednio.
Od 1994 r. towarzyszyła temu jednak również odwrotna tendencja - stały wzrost zatrudnienia w spółkach z udziałem kapitału zagranicznego. W 1995 r. zatrudnienie to wyniosło już 500 tys. a w 1996 r. szacować je można na 600 tys.*

(* Warto by jednak zbadać, jakie było zatrudnienie w tych zakładach przed powstaniem spółek. Oczywiście, można ripostować, że bez tych spółek firmy w ogóle by upadły; albo i nie, gdyby była prowadzona inna polityka... Z.U.).

Tendencja ta nasilać się będzie w dalszych latach.

d) Unowocześnianie struktury sprzedaży na rynku wewnętrznym ......... 111
Następstwem działania kapitału zagranicznego w Polsce była znaczna modernizacja struktury sprzedaży na rynku wewnętrznym. Widać to najlepiej w podziale na omawiane już uprzednio 4 grupy:
...
e) Unowocześnianie technologii i asortymentu wyrobów ......... 112
W świetle analizy danych statystycznych, nie może być wątpliwości, że na unowocześnienie technologii i asortymentu w przemyśle w Polsce największy wpływ wywarł kapitał zagraniczny.
...
f) Upowszechnianie nowoczesnych metod zarządzania ......... 113
(...) Firmy w Polsce pod naciskiem międzynarodowej konkurencji coraz intensywniej starają się o uzyskanie międzynarodowych standardów jakości ISO-9000.

g) Wzrost wydajności pracy ......... 114
W wyniku inwestycji zagranicznych następuje z reguły wzrost wydajności pracy.
...
h) Dynamizująca wzrost produkcji rola kapitału zagranicznego ......... 114
Badania wskazują, że gałęzie, w których działają przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego, osiągają wzrost produkcji, mierzony wielkością sprzedaży, o 1/3 szybszy niż w przemyśle ogółem.

i) Socjologiczne paradoksy w społecznej ocenie działania kapitału zagranicznego ......... 115
Jeżeli uwzględnić, że wiele środowisk w Polsce przejawia niechęć do kapitału zagranicznego, to badania socjologiczne w zakładach przemysłowych, sprywatyzowanych przy udziale tego kapitału, wydają się tego nie potwierdzać i dają interesujące z tego punktu widzenia wyniki.
Oczywiście, wynik tych badań byłby odmienny, gdyby objęto nimi tylko tych, którzy utracili pracę pod wpływem przejęcia zarządzania zakładem przez firmy zagraniczne.

j) Próba reasumpcji ......... 116
Pozytywny wpływ kapitału zagranicznego na sytuację gospodarczą w Polsce można w świetle powyższych faktów i danych uznać za bezsporny. Byłoby jednak skrajną naiwnością niedostrzeganie również zjawisk niekorzystnych mu towarzyszących, jak również popełnionych błędów, zwłaszcza w okresie początkowych 18 miesięcy od początku stycznia 1990r., kiedy to podjęto zmiany systemowe, do czerwca 1991r. (nadmierna liberalizacja importu) oraz zagrożeń, o czym będę mówił w dalszej części. Odpowiedzialność za te mniej korzystne fakty spada w pewnej części na nie zawsze umiejętne kształtowanie stosunków z partnerami zagranicznymi i słabości z tego punktu widzenia naszej polityki zagranicznej.
Jednakże reakcją na nie powinny być nie posunięcia restrykcyjne, ale podjęcie działań na rzecz lepszego sterowania napływem kapitału zagranicznego i w ten sposób kierowanie go na te obszary, które dają największe korzyści ogólnospołeczne. Temu poświęcona jest dalsza część rozważań.

(Uwagi. Dobrze byłoby, także na łamach Internetu, dokonać szerszej wymiany poglądów na te tematy. Pewne zjawiska mogą trochę niepokoić. "Oliwy do ognia" dolała książka prof. K. Poznańskiego pt. "Wielki Przekręt. Klęska Polskich Reform" - prezentuję ją pod poz. 54 "Literatury". Z.U.).

3. Zjawiska i tendencje kontrowersyjne i niekorzystne w działaniach kapitału zagranicznego w Polsce ............ 116

Wśród zjawisk niekorzystnych towarzyszących ekspansji kapitału zagranicznego w Polsce należy wymienić jako najważniejsze:

a) Tendencje do "uwsteczniania się" struktury produkcji ......... 116

Przedstawiona wyżej poprawa struktury sprzedaży na rynku wewnętrznym była w całości wynikiem wzrostu importu, a nie poprawy struktury produkcji krajowej.
Zupełnie inaczej przedstawiają się bowiem tendencje zmian struktury przemysłowej w ujęciu branżowym, która wyraźnie się pogorszyła. Znajduje to wyraz w spadku udziału wyrobów wymagających wyższego poziomu technologicznego w całej produkcji w stosunku do roku 1989. Toczy się na tym tle spór. Niektórzy ekonomiści, jak wspomniano wyżej, uważają, że to pogorszenie jest tylko ujawnieniem poprzednio istniejącej naszej niezdolności do konkurencyjnego eksportu i produkcji wyrobów o większych wymaganiach technologicznych. Uważają oni więc, że nic się nie stało.
Niezależnie jednak od tego, jak byśmy to nazwali, mamy do czynienia z tendencjami do pogorszenia czy ekstentyfikacji struktury na dość dużym obszarze całej produkcji.
Najbardziej niepokojący był tu spadek udziału przemysłów wysokiej techniki, nie tylko ze względu na skalę naszego opóźnienia, ale i na tendencję zmian, która odbiegała od tego, co obserwujemy w rozwiniętych krajach świata. Stąd spadek udziału przemysłów wysokiej techniki, jak na koniec XX wieku i w centrum Europy, jest zjawiskiem niemal bez precedensu poza naszym regionem i może być oceniany jako zjawisko niepokojące.
Musi to odbić się ujemnie na naszej konkurencyjności... świat będzie nieuchronnie przechodził od konkurencji cenowej do konkurencji innowacyjnością, w której rola tych przemysłów jest wręcz kluczowa.
Szczególnie niepokojącym faktem z tego punktu widzenia jest destrukcja wielu działów elektroniki, przemysłu informatycznego i telekomunikacyjnego pod wpływem niesprostania konkurencji z wyrobami krajów zachodnich i nierozwiązania szeregu problemów rozwojowych w tych branżach (ściąganie kapitału zagranicznego).

b) Regres w produkcji finalnej ......... 118

Liczby uprzednio cytowane nie wyrażają przy tym jeszcze całej prawdy. W wielu zakładach produkcję finalną zastępowała bowiem na coraz szerszą skalę produkcja prymitywnych elementów kooperacyjnych i półfabrykatów oraz usług.
Rezultatem tego był dotkliwy regres w stosunku do 1989 r. w produkcji szeregu przemysłów wysokiej techniki, o ważnym znaczeniu strukturotwórczym...

c) Pogorszenie się struktury eksportu ......... 118

Jeszcze silniejsze niż w produkcji były tendencje do ekstensyfikowania w strukturze eksportu. Ilustruje to następująca tabela:
...
Bez zmiany obecnej struktury nasz eksport nie miałby więc większych perspektyw na przyszłość. Inwestycje zagraniczne zatem jak dotychczas, nie dały spodziewanej modernizacji struktury eksportu, co jest istotnym czynnikiem braku stabilizacji w handlu zagranicznym.
(...) "W branżach, w których zdolności eksportowe Polski są największe i rozwijają się dotychczas najbardziej dynamicznie, następuje ograniczenie zewnętrznego popytu ze strony rynków krajów UE. Natomiast w tych dziedzinach, w których spodziewać się można znacznego ożywienia popytu wewnętrznego Unii, Polska dysponuje niezwykle ograniczonymi możliwościami"12.

d) Zagrożenia w bilansie płatniczym ......... 120

Pod wpływem wysokiej dynamiki importu, która wyprzedziła znacznie wzrost eksportu powstają zagrożenia dla bilansu płatniczego.
...
(...) Nie jest też tajemnicą, że eksport Unii Europejskiej do krajów Europy Środkowej i Wschodniej po 1989 r. łagodził problem bezrobocia we Wspólnocie.
(...) Natomiast nie ulega dyskusji fakt, że głównym czynnikiem importotwórczym oraz źródłem nadmiernego wzrostu importu są spółki z udziałem kapitału zagranicznego.
Nie można równocześnie uznać tego za zjawisko przejściowe. Doświadczenia Hiszpanii wskazują bowiem jednoznacznie, że nacisk na zwiększenie importu i stały wzrost importochłonności jest zjawiskiem bardziej trwałym i występuje przez wiele lat.

e) Regres zaplecza badawczo-rozwojowego ......... 121

Z ekspansją kapitału zagranicznego łączą się również, częściowo z przyczyn, o których była mowa
wyżej, zagrożenia dla zaplecza badawczo-rozwojowego. Kapitał zagraniczny przychodzący do Polski wnosi ze sobą własne technologie i projekty. Jest przy tym zainteresowany sprzedażą wyników własnego zaplecza w pakietach łącznie z gotowymi instrukcjami technologicznymi, co jest najbardziej opłacalne.

f) Opóźnienia w realizacji zobowiązań inwestycyjnych przez część inwestorów zagranicznych ......... 122

Obiektywna analiza wskazuje, że część firm zagranicznych nie realizuje swoich zobowiązań inwestycyjnych przyjętych w umowach prywatyzacyjnych, przy niedostatecznej reakcji ze strony naszych odpowiednich ministerstw. Dotyczy to zarówno zobowiązań co do inwestycji modernizacyjnych czy utrzymania dotychczasowego profilu produkcji, jak i utrzymania przez pewien czas dotychczasowej załogi, co powoduje przerzucanie kosztów zasiłków dla bezrobotnych na fundusze państwowe.
Należy jednak stwierdzić, że sprawa ta budzi wiele kontrowersji, w wyniku których opinia publiczna może czuć się wręcz zdezorientowana. I tak z jednej strony stwierdza się na ten temat, na podstawie raportu prof. Marii Jarosz, co następuje:
"Nie natrafiono na choćby jeden przypadek, by nowy właściciel zagraniczny zmienił profil produkcji wykupionego przedsiębiorstwa, jeśli nie przewidywały tego warunki kontraktu prywatyzacyjnego"15.*
Natomiast Polskie Lobby Przemysłowe stwierdza na ten temat, na przykładzie przemysłu telekomunikacyjnego, coś wręcz przeciwnego a mianowicie:
"Zawarte porozumienia z firmami , które opanowały rynek polski, stały się nic nie znaczącymi papierami (...). Praktycznie żadna z zagranicznych firm nie wywiązała się z zobowiązań. Dokumenty podpisane przez ministrów nie zawierają żadnych klauzul, pozwalających na dochodzenie strat poniesionych przez fabryki przemysłu teletechnicznego"16.*
Nie jest to przypadek odosobniony. Nawet w przemyśle spożywczym, gdzie ogólna ocena jest pozytywna, występują takie przypadki. Na przykład w Browarze Leżajsk...
Egzekwowanie sankcji za tego rodzaju opóźnienia na skutek błędów** w umowach prywatyzacyjnych lub w legislacjach jest trudne.

Uwagi
* Podobno dżentelmeni nie spierają się co do faktów.
** To nie są błędy. To jest partactwo!! Zastrzeżenie - faktów nie sprawdzałem.
Anonimus

4. Wnioski na przyszłość ......... 123

Obiektywna analiza wskazuje, że w ogólnym bilansie aspekty pozytywne związane z napływem kapitału zagranicznego zdecydowanie górują nad zagrożeniami, a działanie kapitału zagranicznego, jak wspomniano wyżej, stało się istotnym czynnikiem dynamizacji naszej gospodarki. Dziś nie można sobie już wyobrazić bez tego jej dalszej ekspansji.
Natomiast otwarty pozostaje problem, czy interweniować na rzecz sterowania napływem kapitału zagranicznego, czy traktować wspomniane wyżej zjawiska ujemne jako nieuchronną cenę korzyści, jakie uzyskujemy w wyniku ekspansji kapitału zagranicznego. Jest to przedmiot głębokiego sporu. Ekonomiści o orientacji neoliberalnej stoją na stanowisku, że nie trzeba podejmować sterowania napływem kapitału zagranicznego, a jedynie go obserwować. Taki pogląd prezentuje m.in. Rada Strategii Społeczno-Gospodarczej, przygotowująca opinię dla rządu.

Nie podzielam tego poglądu. Reprezentuję pogląd odmienny, zbliżony do następujących tez prof. Z. Sadowskiego, zgodnie z którymi:
"polityka gospodarcza kraju powinna być nastawiona na:
a) przyciąganie kapitału zagranicznego w formie inwestycji bezpośrednich,
b) obronę przed napływem kapitału spekulacyjnego,
c) wciąganie kapitału zagranicznego w ekspansję eksportową,
d) popieranie rozwoju potencjału naukowego i innowacyjnego przemysłów krajowych i wytwarzanie zainteresowania kapitału zagranicznego uczestnictwem w tym procesie."19.

Dlatego część naszych ekonomistów stoi na stanowisku, że trzeba próbować sterować napływem kapitału zagranicznego za pomocą środków zgodnych z logiką gospodarki rynkowej... Po to właśnie potrzebna jest strategia długofalowa wobec kapitału zagranicznego, wchodzącego na rynek polski, której, jak dotychczas, nie mamy.
Głównym argumentem za takim stanowiskiem jest przekonanie, że tylko świadoma polityka państwa w stosunkach z kapitałem zagranicznym może wyeliminować przedstawione wyżej niekorzystne zjawiska. Innej drogi nie ma.
Zagrożenia te nie są tylko teorią. Doświadczenia praktyki światowej przynoszą obok pozytywnych również negatywne przykłady, których nie można nie dostrzegać a tym bardziej lekceważyć. W niektórych bowiem przypadkach żywiołowa i niekontrolowana ekspansja kapitału zagranicznego doprowadziła do wyparcia kapitału krajowego ze wszystkich najbardziej opłacalnych dziedzin gospodarki, spychając go na margines. Takim klasycznym negatywnym przykładem może być Kolumbia.

ROZDZIAŁ IV
Dziesięć węzłowych problemów i dylematów rozwoju Polski w najbliższym 15-leciu ...... 127

Pierwsza w naszym kraju kompleksowa koncepcja strategii rozwoju Polski do roku 2010 powstała w roku 1994, a przedstawiona została opinii publicznej przez PAN w roku 19951) . Odpowiada ona na pytanie, jak działać, aby sprostać wymogom przyszłości?
Cele tej strategii zostały sformułowane jako "zmniejszenie do roku 2010 opóźnienia Polski w poziomie cywilizacyjnym oraz znaczące podniesienie poziomu i jakości życia"2).
Za podstawowy warunek realizacji tego celu uznano wejście Polski do struktur europejskich, które wymuszać będą masowo procesy modernizacyjne i wnoszące postęp cywilizacyjny do życia naszego kraju, społeczeństwa i gospodarki. W całej pełni zgadzam się z takim wyborem celów i warunków ich realizacji.
W ramach prac nad strategią zbadano konsekwencje pięciu możliwych do realizacji głównych priorytetów w polityce wewnętrznej, które mogłyby służyć temu celowi. Za najbardziej korzystne i rokujące największe szanse uznano podniesienie poziomu edukacyjnego społeczeństwa polskiego i maksymalne wykorzystanie jego potencjału intelektualnego, zasobów pracy oraz struktur naukowych. W rezultacie jako główny priorytet wybrano koncepcję, którą nazwano "Strategią ofensywy edukacyjnej Polski" i podporządkowano jej inne cele cząstkowe i priorytety dalszego rzędu. Jest to zgodne z całym dotychczasowym tokiem prac Komitetu, który od początku lat siedemdziesiątych wypowiadał się za takim nadrzędnym priorytetem rozwoju kraju.
Proponowana strategia rozwoju ukierunkowana jest na rozwiązanie 10 podstawowych problemów ekonomicznych i społecznych o kluczowym znaczeniu dla przyszłości, w obliczu których stoi nasze społeczeństwo i gospodarka.
W dalszych rozważaniach będę starał się konsekwentnie przedstawić te główne problemy w podziale na trzy podrozdziały w każdym z nich, a mianowicie:
a) charakterystyka problemu wymagającego rozwiązania,
b) proponowany sposób jego rozwiązania w ramach omawianej strategii,
c) ewentualne zagrożenia w przypadku niepowodzenia.

1. Spełnienie wymogów integracji z Unią Europejską ......... 128

a
) Pierwszy z nich to dostosowanie gospodarki do wejścia do Unii Europejskiej.
...
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązania tego problemu, to w omawianej strategii proponuje się położenie szczególnego nacisku na rozwój dziedzin, które mogą zapewnić nam najkorzystniejszy status we Wspólnocie...
...
c) W razie niepowodzenia proponowanej strategii musiałoby to znacznie utrudnić i opóźnić rzeczywiste wejście do Unii nawet wtedy, gdy ze względów politycznych kalendarz wejścia zostanie formalnie zachowany. Jednakże niezdolność do skoncentrowania wysiłku na rozwoju dziedzin, umożliwiających uzyskanie najkorzystniejszego dla nas statusu we wspólnocie, oznaczałaby znaczny wzrost społecznych kosztów integracji i przedłużenie okresu realizacji procesów dostosowawczych, a zagrożenia na tym tle byłyby znacznie większe. W każdym razie mogłoby to zagrozić likwidacją w warunkach otwartego rynku mniej konkurencyjnych dziedzin naszej gospodarki, a w rezultacie powiększyć bezrobocie.

2. Zapewnienie międzynarodowej konkurencyjności naszej gospodarki ....... 131

a
) Drugi problem wymagający rozwiązania to uzyskanie międzynarodowej konkurencyjności naszej gospodarki, a więc towarów i usług, jakie ona wytwarza.
Jest to prosta i logiczna konsekwencja otwarcia gospodarki na świat, a więc nowoczesnej gospodarki rynkowej. Innego wyjścia już nie mamy. Po przełomie 1989 r. odrzuciliśmy już model gospodarki zamkniętej, który chronił mniej efektywne  i sprawne podmioty gospodarki przed konkurencją zagraniczną. Obecnie zaś albo nasz kraj uzyska konkurencyjność w skali międzynarodowej, albo przegra grę rynkową z bardziej efektywnymi partnerami ze wszystkimi ujemnymi skutkami tego dla naszej gospodarki i społeczeństwa.  
Konieczność konkurencyjności jest więc odwrotną stroną integracji, a potrzebna jest nam przede wszystkim z dwóch względów:
1. Bez uzyskania konkurencyjności nie jesteśmy w stanie dokonać proeksportowego przestawienia gospodarki i zdynamizować naszej wymiany z zagranicą, a bez tego z kolei nie bylibyśmy w stanie zdyskontować korzyści z dostępu do wielkiego rynku, jakim jest Wspólnota,
2. Bez zasadniczego zwiększenia eksportu nie bylibyśmy w stanie spłacić naszego zadłużenia gospodarczego.
...
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu w omawianej strategii, proponuje się położenie głównego nacisku na upowszechnianie eksportu, czyli zwiększenie liczby podmiotów uczestniczących w eksporcie.
...
Uwagi. Ja „upierał” bym się także przy konieczności podniesienia jakości zarządzania. Dalej przeciętne polskie firmy, od Zachodu dzieli niemal. „przepaść” pod tym względem. Absolwenci odpowiednich uczelni na Zachodzie, trafiając do firm, zdobywają, lepszą lub gorszą, ale w zasadzie właściwie ukierunkowaną praktykę. Absolwenci odpowiednich polskich uczelni, nawet jeśli są teoretycznie dobrze przygotowani, trafiając do takich  polskich firm,  w których dominuje kadra zarządzająca, odporna na postęp w zarządzaniu  (niestety dotyczy to głównie tych, którzy zdobywali praktyczne doświadczenie kierownicze jeszcze w gospodarce „centralnie zarządzanej”),  nie tylko nie zdobywają dobrej praktyki, ale wręcz mogą zatracić nawet to, co wynieśli z uczelni. Jest to problem specyficzny dla byłych  krajów „socjalistycznych”, i we własnym interesie społeczeństwo powinno coś z tym zrobić. W sposób naturalny, to problem rozwiąże się sam – ale za jakieś dwa pokolenia po integracji z Unią Europejską.
Anonimus 

c
) Niepowodzenie w tej dziedzinie oznaczałoby niższy wzrost eksportu i narastanie ujemnego salda, a w rezultacie niemożność pokrycia rosnących zobowiązań obsługi długu, zwłaszcza po 1999 r., oraz dalszy wzrost "penetracji importowej", zagrażającej równowadze bilansu płatniczego, a w krańcowym wariancie groziłoby to powtórzeniem, w zmodyfikowanej postaci, kryzysu na tle zadłużenia z lat siedemdziesiątych.

3. Modernizacja struktury gospodarczej Polski ....... 133

a
) Trzeci problem to gruntowna modernizacja makrostruktury gospodarki, która obecnie należy do najbardziej przestarzałych w Europie, w taki sposób aby była ona kombatybilna ze strukturami innych krajów UE, a równocześnie maksymalne wykorzystanie szybszego rozwoju jej nowoczesnych elementów dla zdynamizowania gospodarki.
Potrzeba przebudowy i modernizacji naszej struktury gospodarczej wynika jednak nie tylko z faktu, że jest ona przestarzała, ale również z niepokojących tendencji jakie zarysowały się po 1989 r., wyrażających się w tym, że Polskę jak dotychczas omija szereg procesów strukturalnych o decydującym znaczeniu dla przyszłości.
...
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązania tego problemu, to zakłada się w ramach tej strategii postępowanie sprawdzone przez kraje Azji Południowo-Wschodniej, a mianowicie utrzymanie przez dłuższy jeszcze czas dualnego układu w gospodarce. Jest to konieczność wynikająca z faktu, że na skutek ogromnych opóźnień pełna jej modernizacja nie będzie możliwa w ciągu 15 lat, gdyż wymagałoby to ogromnych środków, których nie mamy. Oznacza to, że te sektory gospodarki, które będą wchodzić w bezpośrednie kontakty z rynkiem światowym, powinny być wyposażone w najnowocześniejszą technikę. Natomiast sektory pracujące głównie na rynek lokalny powinny wykorzystywać nadal techniki dalszego rzędu i stopniowo modernizować się...
W gospodarce dualnej istotne znaczenie ma niedopuszczenie do izolowania się sektora nowoczesności od sektora tradycyjnego i reszty gospodarki. Niebezpieczeństwo takie powstaje , gdy sektor nowoczesności zostanie nadmiernie lub całkowicie zdominowany przez kapitał zagraniczny...

c) Niezdolność do dokonania istotnego postępu w kierunku takiej modernizacji oznaczać by musiała, że Polska wejdzie do Wspólnoty ze strukturą niekompatybilną ze strukturą innych krajów. Konsekwencją tego byłyby konkretne i wymierne straty ekonomiczne i niebezpieczeństwo utrwalenia na dłuższy czas naszej pozycji  peryferyjnej w stosunku do krajów Wspólnoty, najbardziej zaawansowanych w procesach rozwojowych. .  

4. Niedopuszczenie do wzrostu bezrobocia ....... 137

a
) Czwarty problem to niedopuszczenie do wzrostu bezrobocia w warunkach dużego - z przyczyn demograficznych - przyrostu zasobów pracy, który osiągnie swój punkt kulminacyjny w roku 2001, a skala tego przyrostu stawia Polskę pod tym względem na jednym z pierwszych miejsc w Europie...
Także i w tym przypadku zachodzi ścisły związek między bezrobociem a strukturą gospodarki. Szybsza likwidacja podmiotów niesprawnych poprawia strukturę, ale może zwiększyć bezrobocie. Dlatego dylemat, przed jakim stoimy, to jak unowocześnić strukturę nie dopuszczając równocześnie do wzrostu bezrobocia.   

b
) Jeśli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu w omawianej strategii, to proponuje się koncentrację środków i wysiłków na tworzeniu nowych miejsc pracy, co wymaga orientacji raczej na amerykański model rynku pracy, o którym będziemy mówić później, najbardziej skuteczny z tego punktu widzenia. Wymaga to zapewnienia pierwszeństwa zatrudnianiu ludzi młodych, najlepiej przygotowanych do pracy w nowoczesnym społeczeństwie i gospodarce. Konieczne jest równocześnie maksymalne wykorzystanie przewagi komparatywnej, wynikającej z niższego poziomu jednostkowych kosztów pracy w naszym kraju niż w krajach Unii, o czym była mowa poprzednio.

c) W przypadku niezdolności gospodarki do zwiększenia ogólnej wielkości zatrudnienia powyżej poziomu 16,5 - 17,0 mln osób, oznaczałoby to niemożność wchłonięcia całego przyrostu podaży pracy w tym okresie (2,2 mln osób), a co za tym idzie , wzrost bezrobocia lub też emigrację znacznie większą od pożądanej.

5. Podniesienie poziomu edukacji społeczeństwa do standardów Unii Europejskiej ....... 139

a)  Piąty
problem to maksymalne wykorzystanie potencjału intelektualnego oraz jego zasadnicze zwiększenie przez dostosowanie systemu edukacji Polski do wymogów Unii przez osiągniecie, najpóźniej do roku 2010, europejskich standardów edukacyjnych.
Istnieje na tym tle pewien dylemat. Zwiększenie powszechnego kształcenia mogłoby zagrozić jego jakości.
... 
b)  Jeżeli
chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu, to w omawianej strategii proponuje się pięć głównych kierunków działania:
1.  Ograniczenie rozmiarów wąsko profilowego kształcenia zawodowego i przekazanie tych funkcji organizacjom gospodarczym...
2. 
Upowszechnienie wykształcenia średniego...
3. 
Upowszechnienie kształcenia wyższego...
4. 
Wprowadzenie nowych form wykształcenia ponad średniego...
5. 
Rozwiniecie kształcenia ustawicznego na skalę masową...
c)  W przypadku niepowodzenia w realizacji tego zadania oznaczałoby to nieosiągnięcie standardów edukacyjnych Unii i pogłębianie się luki pokoleniowej w nauce.

6. Osiągnięcie europejskich standardów przeciętnego trwania życia człowieka ....... 142

a)  Szósty
problem to poprawa obecnego złego stanu zdrowia społeczeństwa...
Pod względem średniej długości trwania życia ludność Polski jest opóźniona o około ćwierć wieku w stosunku do krajów Europy Zachodniej.  (...) przy czym średnia ta wykazała u nas na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych regres, co jest bez precedensu w krajach zachodnio-europejskich.

b) Jeżeli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu, w omawianej strategii proponuje się przyznanie najwyższego priorytetu zmianie postaw społecznych na rzecz prozdrowotnych, upatrując w tym najskuteczniejsze narzędzie walki z zagrożeniami współczesnymi chorobami cywilizacyjnymi. Następnie szczegółowy nacisk kładzie się na działania profilaktyczne z masowymi szczepieniami, uodporniającymi na choroby i podnoszącymi jakość materiału genetycznego, wreszcie z kolei na jakościowe rozszerzenie zakresu leczenia operacyjnego w chorobach kardiologicznych i nowotworowych, aż do osiągnięcia standardów zachodnioeuropejskich w tej dziedzinie. 

c) W razie niepowodzenia ... 

7.
Niedopuszczenie do pogorszenia stanu środowiska naturalnego i przejście do ekorozwoju ....... 143

a)  Środowisko
naturalne Polski stwarza wciąż jeszcze określone szanse i może być jednym z naszych atutów w procesie integracji, chociaż aktualna sytuacja w tej dziedzinie jest dość złożona.
Cześć naszego środowiska, i to nie mała, bo obejmująca około 11% obszaru kraju, została poważnie zdewastowana w procesie ekstensywnego uprzemysłowienia i obecnie stanowi już obszar ekologicznego zagrożenia. Równocześnie jednak zachowały się w Polsce unikalne obszary przyrody, których już nie ma Europa Zachodnia (jeziora mazurskie, puszcze, obszary bagienne). Przy tym znaczna część  naszego terytorium, zwłaszcza na północy i wschodzie, nie została zniszczona na skutek nadmiernej eksploatacji i stanowi dziś obszar w lepszym stanie niż te w nadmiernie zurbanizowanych i uprzemysłowionych  regionach Europy. W tym sensie znaczna cześć Polski, zwłaszcza na północy i wschodzie, może odegrać rolę „zielonych płuc Europy”.
W tej sytuacji jednym z celów polityki ekologicznej w Polsce powinno być maksymalne zdyskontowanie dobrego stanu środowiska na części obszaru Polski i wynikających z tego szans dla turystyki, a równocześnie wykorzystanie uzyskiwanych tą drogą dochodów do stopniowego odtwarzania poprzedniego stanu środowiska na terenach zdewastowanych.
Analiza warunków istniejących w Polsce i jej specyfika jako kraju nizinnego o małych zasobach wód wskazuje, że głównym priorytetem w dziedzinie ochrony środowiska powinna być poprawa zaopatrzenia w wodę. Rokuje to największe efekty. To zaś przemawia za wyższą pozycją gospodarki wodnej w stosunku do np. ochrony atmosfery, niż w krajach zachodnich.
Rodzi to jednak poważny dylemat. Inwestycje na ochronę środowiska należą do najbardziej kapitałochłonnych, a nie dają bezpośrednich efektów produkcyjnych.
...
b)  Jeżeli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu, to w omawianej strategii proponuje się nadanie najwyższego priorytetu niedopuszczeniu do pogorszenia się sytuacji na obszarach jeszcze nie skażonych oraz zachowaniu bioróżnorodności. Dlatego na szczególną uwagę zasługuje ochrona obszarów o szczególnych walorach środowiskowych w Polsce. Przemawiają za tym również poważne opóźnienia w tej dziedzinie w stosunku do krajów rozwiniętych. Zgodnie ze standardami realizowanymi w krajach Unii przyjmuje się, że taką ochroną powinno się obejmować około 15% obszaru kraju. U nas odsetek ten wynosi nie więcej niż 7%, a parkami narodowymi i obszarami szczególnie chronionymi nie więcej niż 1,5%.
...  
Istotne znaczenie przywiązuje się do wykorzystania możliwości tkwiących w ekokonwersji, tj. wykorzystania części spłat naszego zadłużenia na rzecz ochrony środowiska. Wymaga to działania w kilku kierunkach. Konieczna jest odbudowa planowania przestrzennego w skali kraju, zaniechanego po 1989 r., kompleksowe rozwiązywanie problemów gospodarki wodnej, opracowanie sprawnych systemów gospodarki terenami i ich ochrona przed chaotycznym wykorzystaniem oraz szczególna ochrona przed ekstensywnym zagospodarowaniem terenów na północy Polski (zielony pierścień Bałtyku). 

c) W razie niepowodzenia postawiłoby to pod znakiem zapytania możliwość  przejścia do ekorozwoju, a więc podporządkowania rozwoju gospodarczego wymogom zachowania środowiska dla pokoleń, które po nas przyjdą, a równocześnie niepomiernie zwiększyłoby niebezpieczeństwo deficytu wody, który mógłby ograniczyć szanse rozwoju wielu regionów.

8. Proinwestycyjne przestawienie podziału dochodu narodowego ....... 145

a)  Ósmy
problem to podnoszenie poziomu inwestowania i skłonności do oszczędzania, bez czego rozwiązanie poprzednich problemów byłoby niemożliwe...

b)   (...) proponuje się najwyższy priorytet dla zwiększenia inwestycji przez podmioty mikro, drogą rozszerzenia i podniesienia skuteczności ulg inwestycyjnych w podatku dochodowym, maksymalne ułatwienia dla inwestycji kapitału zagranicznego...   Proponuje się zarazem  promować wydatki inwestycyjne w ramach budżetów domowych zarówno bezpośrednie (budownictwo mieszkaniowe i remonty), jak i pośrednie przez zakup akcji i obligacji.

c)  Niepowodzenie w dokonywaniu tego przestawienia oznaczać by musiało, że cały ciężar inwestycji, a przynajmniej ogromną jego część, trzeba by oprzeć na zasobach krajowych. W warunkach pauperyzacji...  musiałoby to przekreślić  szanse odnowienia majątku... 

9. Dostosowanie społeczeństwa do wymogów cywilizacji informacyjnej ....... 147

a)  Dziewiąty
problem to przygotowanie kraju do potrzeb cywilizacji informacyjnej i naukowej, która powstaje na naszych oczach, co wymagać będzie osiągnięcia określonej pozycji Polski w rozwoju nowych technologii informacyjnych i odpowiedniej rozbudowy struktur naukowych, a na tej podstawie uzyskania przełomu w działalności innowacyjnej w kierunku przejścia od imitacji do innowacji.
W świetle większości aktualnych prognoz światowych społeczeństwo przyszłości będzie społeczeństwem wiedzy „science society”. To zaś wyznacza kluczową rolę w jego rozwoju nauce i informacji, które stanowić będą główny napędowy czynnik tego rozwoju oraz podstawowy zasób produkcyjny.
Zwiększenie roli nauki wymagać będzie podniesienia odsetka ludzi działających w tej dziedzinie do 1% całej populacji Polski wobec 0,25% obecnie.

b)  (...) za kluczową sprawę uznaje się włączenie się Polski w rozwój nowoczesnych technologii informacyjnych i multimedialnych...
Największy nacisk kładzie się też na rozwój silnych, zintegrowanych ośrodków naukowych...
Zasadnicze znaczenie  z tego punktu widzenia będzie miał system edukacji, zwłaszcza ludzi młodych...
Powinni mieć oni również zdolność prezentowania dorobku kulturowego własnego narodu w światowych sieciach internetu. 

c)  Niepowodzenie
działań dostosowawczych oznaczałoby, że Polska stanie się tylko biernym przedmiotem tych procesów. Zwiększyłoby  to niepomiernie niebezpieczeństwo drenażu mózgów...

10. Pogodzenie postępu gospodarczego ze społecznym ....... 149

a
) Dziesiąty - ale niewątpliwie najważniejszy - problem to optymalne pogodzenie postępu gospodarczego ze społecznym. Przesądza to o kluczowej roli polityki społecznej, która musi zapewnić minimum akceptacji społecznej dla ciężarów związanych z postępem  gospodarczym. Wymaga to rozbudowy i tworzenia nowych form negocjacji i rozwiązywania konfliktów społecznych i zbiorowych oraz rozbudowy różnych płaszczyzn dialogu społecznego. Powinno temu towarzyszyć zatrzymanie procesu rozszerzania  się sfery ubóstwa.

b) Jeżeli chodzi o sposób rozwiązania tego problemu, to w omawianej strategii za najważniejsze proponuje się przyjąć wprowadzenie nowych form negocjacji w przypadku konfliktów społecznych oraz określenie minimum socjalnego, odpowiadającego nowym warunkom systemowym. Bardzo silny nacisk kładzie się również na konieczność budowy konsensusu wobec spraw najtrudniejszych, a równocześnie najważniejszych dla przyszłości kraju. Decydujące znaczenie będzie miało dążenie do ograniczenia zjawiska ubóstwa, łącznie z wprowadzeniem w perspektywie systemu minimalnego dochodu gwarantowanego. Równocześnie konieczne jest przygotowanie się do procesu starzenia się społeczeństwa (dwukrotny wzrost liczby 80-latków) przez masowy rozwój opieki nad ludźmi starymi i chorymi w domu oraz popieranie modelu rodzin wielopokoleniowych.

c)  W razie niepowodzenia w rozwiązywaniu poszczególnych problemów należy się liczyć z możliwością pojawienia się rosnącego oporu społecznego i konfliktów, które mogłyby [postawić pod znakiem zapytania sukces transformacji systemowej, jak dotychczas skutecznie realizowanej, i zdestabilizować sytuację.
Niebezpiecznie mogłaby też wzrosnąć liczebnie ta część ludności, która okazałaby się niezdolna do funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie.  Musiałoby to nieuchronnie prowadzić do alienacji i frustracji znacznej jego części (na Zachodzie ocenia się, że może to objąć 1/5 – 1/3 całego społeczeństwa). Taki rozwój sytuacji byłby wielkim zagrożeniem. Mógłby bowiem zagrozić spójności społeczeństwa i przyczynić się do destabilizacji sytuacji społecznej.

11. Europa nie zaczeka - Polska na tle Unii w roku 2010 ....... 150

Dla bardziej syntetycznego obrazu zmian, których można spodziewać się w naszej gospodarce i społeczeństwie, w przypadku pomyślnego rozwiązania tych problemów trzeba dokonać konfrontacji naszej pozycji z krajami Europy oraz z Unią jako całością.
Problem ten nasuwa jednak wiele trudności metodycznych. W przeszłości dominująca filozofia ścigania tych, co nas wyprzedzili, spowodowała nadmierne stosowanie metody polegającej na konfrontowaniu naszych przewidywanych przyszłych wyników z obecnym, aktualnym ich poziomem w Europie Zachodniej.*

* Litości! Jeśli faktycznie ktoś tak konfrontował.
Anonimus.

Doświadczenie praktyki każe obecnie odrzucić to jednostronne podejście. Europa na nas nie zaczeka. Europa przecież nie będzie stała w miejscu i czekała aż my do niej dołączymy.

ROZDZIAŁ V
Czy Polskę stać na rozwój przemysłów wysokiej techniki? Historia jednego sporu ...... 156

Od dłuższego już czasu toczy się w naszym kraju spór, który może mieć zasadnicze znaczenie dla przyszłości polskiej gospodarki, a w rezultacie i naszego społeczeństwa.
Przedmiotem tego sporu jest odpowiedź na pytanie, czy Polska jest w stanie rozwijać przemysły wysokiej techniki, czy też jest do tego niezdolna, a w rezultacie skazana tylko na import tych wyrobów z zagranicy.
(...) Równocześnie dotyczy to kwestii zasadniczej: czy Polska może być w nowoczesnej Europie?

1. Co to są przemysły wysokiej techniki? ....... 156

Na świecie istnieje wiele definicji przemysłów wysokiej techniki. Istotę większości z nich i podstawowe kryterium zaliczenia do tej grupy stanowi intensywność prac badawczo-rozwojowych, jakich wymaga ich rozwój. Różnice dotyczą tu jedynie sposobu jej mierzenia. Najpowszechniej stosowaną w praktyce jest, jak wspomniano wyżej, definicja amerykańskiego Narodowego Instytutu do Spraw Nauki cytowana w rozdziale III. Przypominamy tylko, że zgodnie z nią przemysły wysokiej techniki to te, w których wydatki na B+R stanowią nie mniej niż 3,5% wartości sprzedaży netto, a zatrudnienie w tej działalności przekracza 25 osób na 1000 ogółu zatrudnionych.
Zastosowanie jej w stosunku do Polski wymagałoby jednak pewnej modyfikacji... Jednakże dla stworzenia możliwości porównań przyjąłem umownie, że w dalszych rozważaniach do przemysłów wysokiej techniki w Polsce będą zaliczane wszystkie te branże, które są do nich zaliczane na Zachodzie, niezależnie od oceny ich aktualnego poziomu technicznego i jakości stosowanych w nich technologii. Przyjęcie za podstawę w ujęciu dosłownym przytoczonych wyżej kryteriów dałoby jeszcze niższy odsetek udziału tych przemysłów niż się to podaje dalej. Uczyniłoby to sytuację jeszcze bardziej dramatyczną w swej wymowie.
Do najbardziej typowych dla przemysłów wysokiej techniki zalicza się w krajach zachodnich najczęściej takie branże, jak:
1. przemysł komputerowy (informatyczny) łącznie z usługami,
2. przemysł maszyn biurowych,
3. przemysł sprzęty telekomunikacyjnego i technologii informacyjnych,
4. aparaturę kontrolno naukową i badawczą,
5. automatykę przemysłową,
6. zaawansowane technologie przemysłowe (czyli systemy produkcyjne sterowane komputerem...),
7. sprzęt optyczny,
8. elementy półprzewodnikowe i mikroelektronika profesjonalna,
9. maszyny i urządzenia energetyczne,
10. urządzenia elektroenergetyczne,
11. sprzęt dla armii,
12. sprzęt lotniczy i kosmiczny,
13. aparaturę medyczną,
14. farmaceutyki,
15. biotechnologie,
16. chemikalia elektroniczne,
17. urządzenia laserowe,
18. sprzęt dla ochrony środowiska,
19. specjalne materiały ceramiczne,
20. przemysł nuklearny (izotopy, urządzenia energetyki jądrowej).
W Polsce reprezentowane są tylko niektóre z tych przemysłów.
W większości wypadków okres transformacji systemowej przyniósł regres... W rezultacie dystans w ich rozwoju w stosunku do krajów zachodnich niepokojąco się powiększył...

2. Rola przemysłów wysokiej techniki w gospodarce światowej ....... 158

Przemysły wysokiej techniki stanowią dziś najbardziej dynamiczny element przemysłu światowego. Ich udział w handlu światowym sięga obecnie około 20%, ,podczas gdy jeszcze w 1970 r. nie przekraczał 5%. W produkcji przemysłowej udział ten wynosi ok. 5%. W krajach najwyżej rozwiniętych i niektórych średnio rozwiniętych, jak kraje tygrysy Azji Południowo-Wschodniej i Izrael, udział ten osiąga w eksporcie 40 - 50%,  a w produkcji 29 - 30%.
O karierze tych przemysłów na świecie zadecydowały ich cechy ekonomiczne.
1. Charakteryzują się one najwyższą dynamiką popytu...
2. Przemysły te odgrywają kluczową rolę w tworzeniu nowych miejsc pracy...
3. Materiałochłonność i energochłonność przemysłów wysokiej techniki jest dwukrotnie niższa...
4. Korzystne parametry techniczne... powodują wysoką opłacalność eksportu...
5. Następstwem tego jest z reguły wysoka rentowność...
6. Przemysły wysokiej techniki są też pierwszymi w historii, w których nakłady na prace badawcze i rozwojowe przewyższyły nakłady inwestycyjne w majątek trwały.
Wreszcie przemysły te są dziś główną płaszczyzną rozwoju konkurencji opartej na innowacyjności...
W Polsce, w związku z kryzysem przeżywanym przez te przemysły, ich relacje ekonomiczne są mniej korzystne...
Daje do myślenia fakt, że podczas gdy około 1965 r. udział przemysłów wysokiej techniki w całym eksporcie w Polsce niewiele odbiegał od tego udziału w tamtych krajach
(w "tygrysach azjatyckich". Przyp. Z.U.), to obecnie zostawiły one nas pod tym względem znacznie w tyle. Jest to jedno ze źródeł naszego 30-letniego technologicznego opóźnienia, narosłego zwłaszcza po 1980 r.
(Uwagi. Jeszcze bardziej po 1989 r. Pisze to dalej sam Autor i pokazuje w tabelach. Warto też pamiętać, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kraje azjatyckie - Singapur, Tajwan, Hongkong, Korea Południowa - dokonały gwałtownego skoku rozwojowego, skutkiem czego porównanie tylko do nich Polski tamtych lat daje trochę wypaczony obraz sytuacji. Z.U.).
Wprawdzie Polska nie mogła skutecznie konkurować z krajami Azji czy USA w produkcji układów scalonych czy komputerów to jednak w niektórych innych dziedzinach przemysłów wysokiej techniki szanse ich rozwoju istniały (aparatura, farmacja, urządzenia elektro-energetyczne, sprzęt dla ochrony środowiska itp.).

3. Rola przemysłów wysokiej techniki w Polsce ....... 164

Rozwój tych przemysłów w Polsce rozpoczął się z dużym opóźnieniem w stosunku do krajów rozwiniętych. Pierwsze zalążki najbardziej awangardowych z nich, jak przemysł komputerowy czy mikroelektronika, powstały w końcu lat 60. Natomiast wyraźne przyspieszenie nastąpiło w latach 70. przy czym istotnym tego czynnikiem był z jednej strony import technologii z Zachodu, a z drugiej eksport wyrobów gotowych tych przemysłów, głównie finalnych na rynki byłego RWPG. Dzięki temu produkcja wielu z tych gałęzi rozwinęła się na znacznie większą skalę niż własne potrzeby krajowe. W rozwoju niektórych z tych przemysłów Polska pod koniec lat 70. osiągnęła poziom wyższy niż inne kraje z RWPG, z wyjątkiem byłej NRD...
Po 1989 r. rozwój szeregu z tych przemysłów został przerwany, a rynek krajowy na te wyroby niemal całkowicie zdominowany przez import. Wyroby importowane, wytwarzane w krajach zachodnich, były bowiem bardziej konkurencyjne i technologicznie zaawansowane. Otwarcie na rynek światowy również w innych krajach byłego RWPG spowodowało też likwidację naszego eksportu do tych krajów.
W efekcie nastąpił spadek produkcji w tych przemysłach. A w niektórych z nich niemal likwidacja ich produkcji finalnej. W najniższym punkcie tego załamania ich produkcja w roku 1992 stanowiła tylko 62% poziomu z 1989 r., a zatrudnienie spadło jeszcze bardziej do poziomu 54% w 1995 r., przy czym po 1992 r. spadało nadal mimo wzrostu produkcji. W latach 1993-95 ich dynamika uległa przyspieszeniu.
Mimo to do 1995 r. nie udało się osiągnąć takiego ich udziału w całej produkcji przemysłowej jak w 1989 r., a spadek tego udziału odbiegał od tendencji obserwowanych we współczesnej Europie.
Ilustruje to najlepiej następujące zestawienie:
Tabela 16
...
Jeszcze głębszy był regres w produkcji głównych wyrobów tej grupy, zwłaszcza reprezentujących produkcję finalną.
Tabela 17
...
O ile sam fakt głębokiego regresu w tych przemysłach nie jest kwestionowany, to interpretacja przyczyn tego faktu i jego skutków dla gospodarki stały się przedmiotem sporu między zwolennikami i przeciwnikami ich rozwoju w Polsce.

4. Argumenty sceptyków co do możliwości ich rozwoju w Polsce ....... 167

Zwolennicy poglądu, że Polska nie ma szans na rozwój przemysłów wysokiej techniki na większą skalę, akcentują obiektywne przyczyny, które rzekomo musiały doprowadzić do upadku tych przemysłów w Polsce. I tak, prof. J. Kleer stwierdzał: "Przemysły wysokiej techniki rzeczywiście uległy marginalizacji - w przeszłości były one dosyć sztucznie utrzymywane. Przy gospodarce zamkniętej na różne rzeczy można było sobie pozwolić. Był to normalny skutek doprowadzenia gospodarki do równowagi. Nas po prostu nie stać na sztuczne podtrzymywanie tych przemysłów. Jeśli uwzględnimy ilu mamy ludzi z wyższym wykształceniem na 1000 mieszkańców i porównamy tę wielkość z analogicznymi w Europie Zachodniej, zobaczymy, że kwestia ta sama się jakoś rozwiązuje w negatywnym tego słowa znaczeniu. Czy protekcjonizm państwowy, czy polityka przemysłowa we wczesnej fazie transformacji coś by tu zmieniły? Moim zdaniem, nie. Wprost przeciwnie, utrudniłyby oczyszczenie pola, które było możliwe właśnie dzięki liberalizacji handlu zagranicznego"7). Podobne stanowisko zajął prof. L. Zienkowski: "Ktoś stwierdził, że zostały świadomie zniszczone przemysły wysokiej techniki. Moim zdaniem, po prostu działanie praw rynkowych ujawniło to, co dawno istniało. Gospodarce naszej w końcu lat 80. groził kryzys i bez reform bylibyśmy dziś jeszcze mniej konkurencyjni"8).
Jeszcze dalej posunął się prof. A. Koźmiński. Stwierdza mianowicie: "Bogu dzięki, że zniknęły te wszystkie przemysły, o których Panowie mówili - to byśmy dopiero mieli problem. One były nic nie warte pod każdym względem. Trudno sobie wyobrazić, aby raptem w Polsce zaczęto produkować i eksportować na cały świat ogromną ilość wyrobów o wysokiej wartości dodanej. To jest absurd przypuszczać, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Natomiast polskie przedsiębiorstwa mogą w najróżniejszych powiązaniach kooperacyjnych w sieciach odegrać mniej lub bardziej istotną rolę. Jaką one rolę odegrają - zasadniczy czynnik to poziom kwalifikacji społeczeństwa i umiejętność posługiwania się technikami informacyjnymi, o których była tutaj mowa. Natomiast przypuszczenie, że my tutaj raptem zaczniemy produkować samodzielnie wyroby wysokiej techniki, wydaje mi się nieuzasadnione"9) .
Podobnie prof. W. Herer, który stwierdził: "Nie znaczy to jednak, iż wykazywany przez statystykę spadek udziału produktów wysokiej techniki w przemyśle i w eksporcie oznacza uwstecznienie naszej gospodarki. Przypomnijmy, na czym polegało wytwarzanie i eksport produktów tych przemysłów. Produkcja tych przemysłów w naszym kraju i we wszystkich innych postkomunistycznych krajach była prawie zawsze przestarzała. To nie tylko pogarszało jakość konsumpcji gospodarstw domowych, ale także bardzo poważnie uwsteczniało techniki stosowane we wszystkich działach naszej produkcji, i co jest bardzo istotne, było źródłem bardzo wysokiej relatywnie energochłonności technik stosowanych w kraju, który opierał swoją bazę energetyczną na bardzo kosztownym węglu (wyczerpujące się zasoby węgla kamiennego). Obroty handlowe w zakresie produktów wysokiej techniki polegały w bardzo wysokim stopniu na wzajemnej wymianie przestarzałych produktów wysokiej techniki między krajami byłego RWPG. W ten sposób funkcjonowała u na s gospodarka izolowana w wysokim stopniu od możliwości korzystania ze zdobyczy najwyższej w skali rynku światowego techniki. Przemysły wysokiej techniki były chronione cłami i rozmaitymi innymi formami reglamentacji przed konkurencją zagraniczną"10).

Argumenty te sprowadzić więc można do:
- niezdolności wytworzenia własnych rozwiązań technologicznych, mających szanse handlowe na rynkach światowych,
- sztucznego charakteru handlu tymi wyrobami w przeszłości, wymuszanego decyzjami administracyjnymi,
- zbyt małej skali potencjalnej produkcji, aby mogła być ona opłacalna,
- niemożliwości sprostania zagranicznej konkurencji, która zwłaszcza w takich przypadkach jak komputery czy układy scalone doprowadziła do wyłączności wielkich firm na rynkach światowych,
- niewiary w skuteczność polityki przemysłowej państwa w tej dziedzinie.

5. Argumenty zwolenników ich rozwoju w Polsce ....... 169

Zwolennicy pozytywnej odpowiedzi na postawione na wstępie pytanie wysuwają własne argumenty. Jeden z nich można sprowadzić do pytania, dlaczego w Polsce obecnej, w otwartej gospodarce rynkowej ma być niemożliwy rozwój tych przemysłów, skoro powiodło się to wielu krajom i to znajdującym się na znacznie niższym etapie rozwoju, o mniej rozbudowanej nauce i zapleczu badawczo-rozwojowym niż u nas. I rzeczywiście, trudno odpowiedzieć na ten argument. Dlaczego mogło to na przykład powieść się w Singapurze, na Tajwanie czy w Hongkongu, a nie może w Polsce. Nie ma przecież żadnych obiektywnych przeszkód , które z góry wyłączałyby taką możliwość.
Drugim argumentem jest stosunkowo rozwinięte w Polsce zaplecze badawczo-rozwojowe. Wprawdzie w porównaniu ze stanem z 1989 r. zostało już tylko 1/3 potencjału tego zaplecza, jeżeli mierzyć je liczbą osób w nim zatrudnionych, a jego stan jakościowy pod wieloma względami jest znacznie gorszy niż ilościowy, ale reprezentuje ono nadal istotny potencjał kwalifikacji. Warto bowiem przypomnieć, że dla wykształcenia pracownika naukowego zdolnego do samodzielnej pracy trzeba kilkunastu lat.
Doświadczenie uczy, że w rozwoju tych przemysłów potrzebna jest silniejsza rola państwa niż w innych przemysłach. Dostrzegają to nawet ekonomiści w krajach zachodnich. Na przykład Peter Drucker pisze na ten temat: "przemysł wysokiej techniki nie rozwija się zgodnie z klasyczną formułą relacji między popytem i podażą  w myśl neoklasycznej, a nawet keynesowskiej teorii. Po to, by rodzące się gałęzie nowej techniki nie zostały zduszone przez konkurencję zewnętrzną, muszą one uzyskiwać określone wsparcie i być otoczone znacznie większą protekcją ze strony państwa aniżeli inne dziedziny gospodarki narodowej. Czas ochronny musi oczywiście trwać do określonego punktu granicznego, poza którym zmniejszenie nacisku konkurencji zewnętrznej może wywołać spadek dążeń do modernizacji i podwyższania jakościowych standardów produkcji. Odnalezienie tego punktu nie zapewnią jednak "wolny handel i swobodna konkurencja", w grę wchodzi bowiem długi okres dostosowań, w którym uwzględnione muszą być czynniki strukturalne nie poddające się bezpośredniej, a zwłaszcza krótkotrwałej ocenie opartej wyłącznie na sygnałach rynkowych"11).
Kraj nasz dysponuje wysoko wykwalifikowaną i innowacyjną kadrą. Nasza młodzież przejawia większą niż młodzież w innych krajach zdolność adaptacyjną... Polacy, którzy opuścili kraj, odnieśli wiele sukcesów - niektóre o charakterze wręcz przełomowym - właśnie w tych przemysłach... Dlaczego więc ludzie, zdolni za granicą do samodzielnych odkryć i innowacji, mają być do tego niezdolni we własnym kraju. Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi, ale daje dużo do myślenia.
Może to wynika z niestworzenia im możliwości prowadzenia odpowiednich badań u nas oraz z niemożności wdrożenia ich własnych pomysłów z powodu braku rozwiniętych przemysłów tego rodzaju? Wtedy koło się zamyka.
Również niektórzy eksperci zachodni nie są tak pewni braku perspektyw rozwoju przemysłów tego rodzaju w Polsce, a przynajmniej nie tak pewni jak nasi krytycy.
...
(...) Trudno jest też podważyć fakt, że np. przemysł elektroniczny w Szkocji powstał pod wpływem aktywnej polityki regionalnej rządu brytyjskiego wobec tego obszaru. Nie mówię tu już nawet o przypadku Japonii, gdzie światową pozycję w produkcji elementów półprzewodnikowych (w szczytowym momencie 83% eksportu światowego) uzyskano przy wyraźnym udziale polityki państwa, podobnie jak przełamanie tej przewagi w ostatnich latach przez USA było możliwe m.in. dzięki aktywnej polityce państwa i administracji Clintona. Podobne przykłady można też podać w stosunku do krajów mniejszych jak Izrael czy Finlandia.
W tym świetle trudno też wytłumaczyć fakt, że 30% komputerów sprzedawanych na rynku Unii Europejskiej wytwarza się dziś w Irlandii. Dlatego nie jest do końca jasne dlaczego to co stało się możliwe w innych krajach ma być niemożliwe u nas.

6. Konsekwencje rezygnacji z rozwoju tych przemysłów w Polsce ....... 171

Moim zdaniem, najpoważniejszym argumentem, który powinien skłaniać do analizy poglądów negujących nasze szanse w tych przemysłach, jest odwrócenie pytania:  „Jeżeli nie wyroby wysokiej jakości, to co ma określać pozycję Polski w wymianie międzynarodowej”? Na to pytanie krytycy tych przemysłów unikają odpowiedzi jak diabeł świeconej wody.
Oczywiście Polska ma szanse rozwoju przede wszystkim w produkcji wyrobów, wymagających średniego poziomu techniki. Szanse te powinny być maksymalnie wykorzystane. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że na tej drodze trudno zdynamizować rozwój gospodarki. Najszybciej rośnie bowiem popyt na wyroby najbardziej nowoczesne, dające rentę „nowości”, a tym samym najbardziej opłacalne, co w największym stopniu dotyczy właśnie wyrobów wysokiej techniki.
Gdyby się to nam nie udało to jako specjalność narodowa pozostałby nam tylko prymitywna produkcja elementów kooperacyjnych i przerób usługowy, najmniej rentowny i narażony na największe wahania koniunktury, bądź towarów o znaczeniu lokalnym a w rezultacie utrwalenie obecnej wybitnie niekorzystnej naszej pozycji międzynarodowej na rynku światowym.
Dlatego trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, co znaczyłoby  nierozwijanie tych przemysłów w Polsce?  Miałoby to przynajmniej trzy konsekwencje.
Po pierwsze – są to przemysły najbardziej kumulatywne…
Po drugie – jeżeli nie rozwiniemy tych przemysłów w Polsce to nie będzie szans na szerszy rozwój nauki i zaplecza…
Po trzecie wreszcie – jak wspomniano wyżej: poza przemysłami wysokiej techniki nie powstają w ogóle miejsca pracy we współczesnym przemyśle. Wszystkie inne gałęzie je likwidują, czyli musielibyśmy skazać  cały przyrost zasobów pracy poza tym, co wchłonie sfera usług, na bezrobocie.
Nie jest to najlepsza alternatywa dla kraju.

7. Ogólna ocena dyskusji i sporu ....... 174

Oceniając ogólnie przebieg tego sporu trzeba stwierdzić, że występują w nim dwa nieporozumienia, które na samym wstępie czynią każdą dyskusję na ten temat karykaturalną.
Pierwsze z nich polega na tym, że w świadomości społecznej  utożsamiamy przemysły wysokiej techniki wyłącznie z komputerami i układami scalonymi, a w tej dziedzinie rzeczywiście nie mamy żadnych szans. Natomiast przemysły wysokiej techniki  to, jak wspomniałem wyżej, także farmacja, aparatura medyczna, aparatura elektroniczna, maszyny elektroenergetyczne, sprzęt lotniczy, automatyka przemysłowa, aparatura naukowo-badawcza, pomiarowa itp., i wcale nie byliśmy takimi złymi producentami, jak to się nam dzisiaj wmawia, bo eksportowaliśmy na Zachód  (przed rokiem 1989) i nikt do tego nie dopłacał, a ludzie na tym zarabiali.
Drugie nieporozumienie to rola kapitału zagranicznego. Nikt rozumny nie powie, że trzeba rozwijać przemysły wysokiej techniki w Polsce wyłącznie  na bazie sil krajowych, bo to jest niemożliwe. Trzeba wręcz stwierdzić, że postulat rozwoju tych przemysłów nie może oznaczać ich rozwoju wyłącznie własnymi siłami.  Wręcz przeciwnie. Rozwój ten powinien w głównej mierze  opierać się na sterowanym napływie kapitału zagranicznego. Musimy sobie też inaczej postawić pytanie: dlaczego kapitał zagraniczny, który masowo wchodził do tych przemysłów w krajach Trzeciego Świata, nie wchodzi do nas?  Porównując stan rozwoju przemysłów wysokiej techniki  w innych krajach naszego regionu nie widzę żadnej niekorzystnej różnicy w poziomie technicznym między tymi przemysłami w Bułgarii, Rumunii, Węgrzech i w Polsce. Ogólnie poziom ten był niski. W żadnym z tych krajów nie nastąpił jednak spadek zatrudnienia o 170 tys. miejsc pracy. Można więc postawić pytanie, czy w Polsce musiało spaść zatrudnienie w tych przemysłach, kiedy w innych krajach naszego regionu nie było takiego spadku albo był on znacznie mniejszy.
Z tego punktu widzenia istotne znaczenie ma również  odpowiedź na pytanie, dlaczego nie wystąpiło w Polsce zjawisko powszechnie obserwowane na świecie przy otwarciu gospodarki na rynek światowy i przy niskiej cenie robocizny, a mianowicie  - masowy rozwój montowni w tych przemysłach?  Takie tendencje występowały na Tajwanie, w Malezji, Singapurze. Wszędzie tam mają obecnie wysoko rozwinięte montownie tych wyrobów, dające zatrudnienie i nowoczesne produkty. Dlaczego nie ma czegoś takiego w Polsce? Są, tego, jak mi się wydaje, dwie przyczyny. Po pierwsze obowiązuje u nas zasada kraju pochodzenia UE.  Przyjęliśmy ją łącznie ze stowarzyszeniem, a wymaga ona, aby towar, który może liczyć na przywileje celne na rynku UE czy krajów stowarzyszonych, był produkowany co najmniej w 47%  ze wsadu wytworzonego w krajach UE czy w krajach stowarzyszonych, a w tych przemysłach – nawet do 80%. Ten wymóg niełatwo jest spełnić.
Po drugie, to nadmierna liberalizacja handlu w tych przemysłach w początkowym okresie transformacji…
Z całą odpowiedzialnością można więc stwierdzić, że o regresie tych przemysłów zadecydowały nie tylko przyczyny obiektywne, a przede wszystkim  błędy  w polityce gospodarczej wynikające z nadmiernej fascynacji problematyką finansową w skali makro, przy niedocenianiu problemu kształtowania branżowej struktury produkcji w skali mikro.  

8. Przyszłość tych przemysłów w Polsce ....... 176

Uważam, że największe szanse na rozwój tych przemysłów w Polsce mają cztery działy przemysłu.
Pierwszy to chemikalia elektroniczne  i nowe materiały.
Na drugim miejscu wymieniłbym przemysł biotechnologii.
Trzecią dziedziną, najlepiej rokującą na przyszłość, jest przemysł ekologiczny.
Wreszcie istnieją takie szanse w awangardowych technologiach przemysłowych, gdzie opóźnienie Europy jest jakimś atutem dla nowych producentów.

9. Próba reasumpcji ....... 179

Gdyby argumenty przeciwników rozwoju przemysłów wysokiej techniki w Polsce okazały się prawdziwe, to bardzo smutne byłyby perspektywy dla naszej gospodarki.
W tej dziedzinie rozstrzygać się więc będzie los naszego przemysłu. Albo będziemy w stanie włączyć się do rozwoju głównego nurtu rozwoju przemysłu światowego, to jest w rozwój przemysłów najbardziej nowoczesnych, albo nie zdołamy zapewnić sobie uczestnictwa w tym rozwoju, co oznaczać będzie utrwalenie naszego zacofania na długo i jeszcze głębsze zejście do roli kraju peryferyjnego. A nasza produkcja przemysłowa przekształci się w tym przypadku w produkcję surowców i prymitywnych półfabrykatów, usługowego przerobu nie wymagającego wyższego poziomu technologii i skoncentruje się wyłącznie na produkcji na potrzeby rynków lokalnych. Oznaczałoby to stopniowe zdegradowanie roli naszego kraju. Jak z tego widać, nie jest to problem czysto teoretyczny, ale gra o najwyższą stawkę.
Postulaty rozwoju najnowocześniejszych przemysłów w Polsce nie wynikają bowiem z jakichś indywidualnych sympatii, nadmiernych ambicji czy też z mechanistycznego naśladownictwa ale po prostu z przekonania, że ich rozwój jest jedną z najważniejszych płaszczyzn aktywnego uczestnictwa w rozwoju techniki i bez ich rozwoju trudno sobie takie uczestnictwo w ogóle wyobrazić.

ROZDZIAŁ VI
Czy koniec pracy - perspektywy rynku pracy w Polsce w okresie do roku 2010 ...... 180

Kluczowym problemem współczesności u nas jak i w całym świecie stała się trudność znalezienia pracy dla milionów ludzi. Główny konflikt w przyszłości , w świetle wielu prognoz ma się wyrazić właśnie w relacji praca - bezrobocie. Jak pisze amerykański tygodnik "Newsweek": "Strach przed utratą miejsca pracy jest najbardziej rozpowszechnionym zjawiskiem naszych czasów"1. Narastające bezrobocie, mimo utrzymującej się koniunktury na świecie, stwarza zasadnicze zagrożenia społeczne dla rozwoju w dotychczasowym kształcie.

Jest to wynik dominacji we współczesnej gospodarce modelu wzrostu nie powodującego zwiększenia zatrudnienia (job-less growth) pod wpływem nowych technologii, zwłaszcza kompleksowej automatyzacji, zastosowania komputera i nowych środków informacyjnych. W rezultacie bezrobocie ma obecnie charakter strukturalny, nie jest więc zjawiskiem przejściowym, ale tendencją długotrwałą, z którą walka jest najtrudniejsza. Brak możliwości znalezienia pracy stać się może zatem jednym z największych zagrożeń w przyszłości.

1. Spór o przyszłość pracy ....... 180

Największe spory rodzi ocena przyszłości pracy. Można wyróżnić dwa diametralnie różne poglądy na ten temat.
Pierwszy ma w pewnym sensie charakter katastroficzny. Zapowiada bowiem koniec pracy w jej dotychczasowym kształcie, jako zajęcia stałego, dostarczającego ludziom nie tylko możliwości wyżycia się, ale i osiągania stałych zarobków, i na tej podstawie stabilizacji sytuacji własnej i rodziny.

Nurt ten znalazł główny wyraz w klasycznej już dziś pracy Jeremiego Rifkina: "Koniec pracy", o której Adam Schaff pisał, co następuje: "Pojawił się na międzynarodowych rynkach książki bestseller amerykańskiego autora Jeremy Rifkina pod tytułem "Koniec pracy", który mówi o tym wszystkim (zagrożeniu bezrobociem - dop. A.K.) w sposób bardzo radykalny"2). Zgodnie z tym, w ciągu 15 - 20 lat, w związku z postępującą automatyzacją i robotyzacją procesów produkcyjnych, ma zniknąć popyt na prace proste, nie wymagające kwalifikacji. W rezultacie autorzy tych prognoz uważają, że takie pojęcia jak robotnik, czy też klasa robotnicza przejdzie do historii. W najbardziej krańcowych prognozach ocenia się, że już w roku 2010 w krajach rozwiniętych istniejące miejsca pracy będą pozwalały na zatrudnienie zaledwie 50% ludzi jej poszukujących. Pojawią się w związku z tym próby znalezienia sposobu wyjścia z tej sytuacji przez stworzenie nowego modelu pracy, opartego na jej reglamentacji (tzw. praca na kartki), czy też na zasadzie przemienności (jedni pracują, a następnie podnoszą kwalifikacje, inni na odwrót, następuje więc okresowa zmiana tych dwóch faz), aż do rozwiązań systemowych, w ramach których ostatnio pojawiła się wysunięta przez Klub Rzymski3) koncepcja trzywarstwowego systemu pracy, w którym występować będą trzy jej rodzaje, a mianowicie:
a) praca gwarantowana społecznie, ale w wymiarze wielokrotnie mniejszym niż obecnie (postuluje się 20 godzin tygodniowo),
b) praca wynagradzana pieniężnie na rynkowych zasadach popytu i podaży,
c) praca nieodpłatna, służąca jedynie realizacji potrzeby pracy.

Zrodzi to jednak zupełnie nowe skomplikowane problemy, jak stworzyć zabezpieczenie socjalne dla tych ludzi, którzy pracować będą na godziny lub okresowo, oraz dla licznej rzeszy bezrobotnych.

Generalnym następstwem tych tendencji ma być przejście od cywilizacji opartej na pracy wynagradzanej pieniężnie (w terminologii niemieckiej Lohn - Arbeit Zivilisation) do cywilizacji zajęć (Beschäftigungs Zivilisation).

Pojęcie "cywilizacji zajęć" pochodzi z literatury niemieckiej, ale jak dotychczas, nie jest dostatecznie sprecyzowane.
Jednak istotą tego pojęcia jest rozerwanie bezpośredniego związku pomiędzy pracą a zarobkiem z niej wynikającym.
Realizacja tej wizji oczywiście jest dość odległa w czasie, ale elementy takiego modelu będą stopniowo narastać. Oznaczałoby to zmianę cywilizacyjną o trudnych do przewidzenia dzisiaj następstwach.

Poglądy o "końcu pracy" mają również swoich oponentów. Ich główne argumenty sprowadzają się do dwóch grup.
Pierwsza to akcentowanie przede wszystkim zmian charakteru pracy, a nie jej zaniku. Ma to się wyrazić zastępowaniem dominującego dziś modelu pracy zorganizowanej na zasadzie stałej (permanent staff employment) nowym modelem, w którym główną rolę będą odgrywać dwie jej nowe formy, a mianowicie praca w niepełnym wymiarze czasu (part-time employment) oraz prace doraźne (targeted employment albo temporary employment). Zwolennicy tego poglądu uważają, że te trzy formy pracy będą współistniały w każdej organizacji gospodarczej z tym, że ta pierwsza forma, której udział sięga obecnie 90% całości zatrudnienia, ma zmniejszyć swój udział do 1/5 – 1/6 na rzecz dwóch pozostałych.  Dlatego uważają oni, że można mówić jedynie o końcu pracy zorganizowanej na stałym etacie. Ale i to oznaczać będzie ogromną rewolucję, gdyż cały dotychczasowy system wynagradzania, ubezpieczeń, urlopów itp. oparty jest na koncepcji pracy stałej.  Nawet i takie zmiany stwarzają więc  zasadnicze zagrożenie dla poczucia stabilizacji pracownika, o czym pisze się np.: „W USA już kilkanaście milionów ludzi pracuje w tym systemie, a więc w wymiarze pracy liczonej na dni i godziny. Już prezydent Clinton w swojej kampanii wyborczej sygnalizował, że staje się to wielkim problemem społecznym, budzącym strach przed przyszłością i brak poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa życiowego”4). 
Drugim argumentem jest ten, że ludzkość nigdy nie umiała docenić skali pojawiania się nowych form pracy i zawodów, które wynikały z rozwoju nowoczesnych technologii. Ocenia się, że w ciągu jednej dekady pojawia się około 25% nowych miejsc pracy, uprzednio nie przewidywanych. I tak, dzisiaj nie można jeszcze przewidzieć, jakie zawody i jakie nowe dziedziny powstaną w związku np. z rzeczywistością wirtualną, chociaż technicznie jest ona już zdeterminowana.   

Reprezentanci tych poglądów uważają, że nawet przy utrwaleniu się w krajach najwyżej rozwiniętych modelu zeroprocentowego wzrostu zatrudnienia (jobless growth) nie należy oczekiwać w ciągu najbliższych 25 lat zasadniczej redukcji istniejących miejsc pracy. Jak dotychczas, praktyka wydaje się potwierdzać  ten pogląd. Ostatnie 10 lat nie przyniosło bowiem nigdzie bardziej odczuwalnego spadku ogólnego poziomu zatrudnienia, chociaż poziom bezrobocia wzrósł wyraźnie poza niektórymi krajami, jak USA, gdzie liczba zatrudnionych zwiększyła się nawet pod wpływem wyjątkowo dużej liczby nowych miejsc pracy uruchamianych w tym kraju (tylko za kadencji B. Clintona  7,6 mln nowych miejsc pracy). 

Jak z tego wynika, wszelkie próby przewidywania zmian w sytuacji na rynku pracy w naszym kraju muszą być poprzedzone zajęciem stanowiska wobec tych sporów.
Komitet Prognoz „Polska w XXI wieku” PAN w marcu 1997 r. rozpatrzył poglądy na przyszłość pracy w kontekście wynikających z nich wniosków dla sytuacji w Polsce. Generalnie Komitet nie podzielił najbardziej krańcowego poglądu o końcu pracy, stwierdzając, że jak dotychczas nie ma dostatecznych podstaw, aby w ciągu najbliższych 10-15 lat zakładać  radykalny spadek poziomu zatrudnienia. Przemawiają za tym takie wspomniane wyżej fakty, jak dynamiczny wzrost zatrudnienia w USA i podejmowane obecnie na wielką skalę programy walki z bezrobociem, dążące do dwukrotnego zmniejszenia jego rozmiarów w stosunku do obecnego poziomu np. w Unii Europejskiej itp. (
niestety, kilka lat później sprawy znowu przybrały gorszy obrót. Z.U.) 

Podzielam ten pogląd i uważam, że w perspektywie najbliższych dziesięciu lat (pozostało już cztery. Przypis Z.U) nie możemy się u nas spodziewać jakiegoś głębszego załamania zapotrzebowania na pracę chyba, że nastąpiłoby bardziej generalne pogorszenie koniunktury rynku światowego. 

Jestem wiec bliższy w tym sporze stanowisku raczej umiarkowanemu oraz poglądom, które potwierdzając ogólny trend nie przyjmują wniosków najbardziej radykalnych.

Jeśli zaś chodzi o Polskę, to bardzo silnie podkreślić należy specyfikę naszej sytuacji. Niezależnie od tego bowiem, jak ukształtują się dalsze trendy światowe, bardziej prawdopodobne jest to, że tendencje globalne w tym zakresie przenikać będą do naszego kraju w ciągu najbliższych 15 lat z opóźnieniem ze względu na specyfikę i różnice w warunkach polskich.

2. Specyfikacja sytuacji w Polsce ....... 185

Składa się na nią kilka elementów. Oto najważniejsze z nich.
1. Polska dopiero odbudowuje system gospodarki rynkowej. W ramach tego procesu bardzo dynamicznie rośnie zatrudnienie w wielu dziedzinach warunkujących jej funkcjonowanie...  W związku z tym nie wydaje się możliwe, aby proces tworzenia nowych miejsc pracy w tych dziedzinach mógł być przerwany w najbliższych latach. Postawiłoby to bowiem pod znakiem zapytania szanse zbudowania nowoczesnej gospodarki rynkowej w naszym kraju. Dlatego w tych dziedzinach (profesjonalne usługi biznesowe, czyli obsługa firm, usługi komputerowe, finansowe...) należy się spodziewać raczej dalszego dynamicznego wzrostu zatrudnienia w ciągu najbliższych 5-10 lat.  
2.
Na skutek następstw procesu demograficznego w przeszłości występować będą w Polsce jak wspomniano wyżej aż do roku 2005 wysokie – jedne z najwyższych w Europie – przyrosty podaży pracy mierzone liczbą ludności w wieku produkcyjnym.
...
3. Najbardziej prawdopodobne zmiany w poziomie i strukturze zatrudnienia w Polsce w roku 2010 ....... 188
Takie hipotetyczne obliczenie, opracowane w dwóch wariantach, przedstawia tabela 20.
...
4. Procesy dostosowawcze w zatrudnieniu - kierunki przemieszczeń zasobów pracy ....... 194
Rozmieszczenie zasobów pracy w Polsce i w Unii Europejskiej obecnie oraz szacunkowe zmiany w Unii w roku 2010 ilustruje następująca tabela:
...
5. Obszary, które wchłaniać będą przyrost podaży pracy ....... 200

Z przeprowadzonych analiz wynikałoby, że najwięcej nowych miejsc pracy może powstać w ośmiu wymienionych niżej dziedzinach.
Tabela 22 (wyciąg)
1. 
profesjonalne usługi biznesowe ( w tym najwięcej w  formach usług konsultingowych, różnego rodzaju usług komputerowych i służb ochroniarskich)
2.  s
łużba zdrowia (w tym 1/3 w opiece nad ludźmi starymi i chorymi w domu)
3. 
ochrona środowiska…
4. 
usługi finansowe (g
łównie giełdy, banki, biura brokerskie)
5.  edukacja…
6. 
hotele, gastronomia, turystyka,
7. 
przemys
ły wysokiej techniki
8.  budowa
i obs
ługa autostrad
(Uwagi: chyba trochę wzrośnie też i biurokracja, ale ta bardziej wykwalifikowana, przydatna w Unii Europejskiej.
Anonimus
)
Charakterystyczne jest, że poza przemysłami wysokiej techniki, we wszystkich innych dziedzinach przemysłu zatrudnienie pod wpływem procesów automatyzacji i mechanizacji spadnie…

6. Obszary najbardziej zagrożone redukcją zatrudnienia ....... 202

Jeżeli przyjąć za podstawę średni poziom szacunków dla roku 2010 w wariancie najbardziej prawdopodobnym, największe zagrożenia redukcją zatrudnienia dotyczą następujących dziedzin:
Tabela 23 (wyciąg)
Rolnictwo
Górnictwo w
ęglowe
Koleje
Przemys
ł lekki razem
Hutnictwo żelaza
Przemys
ł materiałów budowlanych
Przemys
ł okrętowy
Przemys
ł maszyn rolniczych
Przemys
ł taboru kolejowego
Przemys
ł odlewniczy
Tylko w wymienionych wyżej dziedzinach w ciągu 15-lecia może nastąpić utrata  1,3 – 1,5 mln miejsc pracy, z tego około 0,7 – 0,8 mln w rolnictwie i 0,4 w dziedzinach pozarolniczych – w tym około 300 tys. W przemyśle. Skalę tych zagrożeń może zmniejszyć wykorzystanie doświadczeń związanych z redukcją dotychczasowego zatrudnienia w krajach zachodnich.

7. Generalne wnioski dla polityki zatrudnienia ....... 203

Na podstawie dotychczasowych rozważań można sformułować następujące wnioski:
W świetle  aktualnej sytuacji i trendów demograficznych w okresie do 2010 r. zapewnienie zatrudnienia rosnącej podaży pracowników  i równocześnie zmniejszenie bezrobocia będzie wzajemnie konkurencyjne.
W przypadku kolizji  pierwszeństwo należy dawać zatrudnieniu ludzi młodych, nowo wchodzących na rynek pracy, lepiej przygotowanych do współczesnych wymogów zawodowych i do nowoczesnego funkcjonowania społeczeństwa.
Nabiera to u nas szczególnego znaczenia wobec wyższego niż w innych krajach udziału ludzi młodych w ogólnym bezrobociu. Udział ten wynosi 33% całości bezrobotnych wobec 22% w Unii Europejskiej i 12-15% w USA.
Przemawia to z wielu względów za podjęciem aktywnej polityki zatrudnienia na rzecz młodych bezrobotnych nawet kosztem zaangażowania na ten cel środków budżetowych i większej interwencji państwa na rynku pracy. Ograniczenie się bowiem tylko do obserwowania procesów spontanicznie zachodzących na tym rynku oznaczałoby niemożność rozwiązania istniejących problemów. Wyznacza to kluczową rolę polityce zatrudnienia.
Trzeba sobie  przy tym zdawać sprawę, że rozwiązanie problemu bezrobocia nie jest możliwe  tylko w ramach środków i możliwości samej polityki zatrudnienia  czy też instytucji w tym celu powołanych, ale zależy od podporządkowania temu całej strategii rozwoju społeczno-gospodarczego kraju co najmniej do roku 2005, a więc przyjęcia koncepcji polityki, którą posługując się terminem, wprowadzonym przez prof. Mieczysława Kabaja nazwać można:  prozatrudnieniową polityką gospodarczą”.  

(…)  Nawet jednak i w tym najbardziej nawet optymistycznym wariancie bezrobocie w roku 2010 wyniesie co najmniej  1 – 1,5 mln. Nie ma więc możliwości i szans na całkowitą likwidację bezrobocia  i na pełne zatrudnienie do roku 2010. W przyszłości bezrobocie będzie miało w jeszcze większym stopniu niż obecnie charakter strukturalny. Na skutek ekspansji technologii informacyjnych liczba miejsc pracy zmniejsza się bowiem szybciej niż liczba chętnych i poszukujących pracy.

8. Kierunki walki z bezrobociem ....... 211

Nie ma, jak wspomniano wyżej, szans na całkowitą likwidację bezrobocia do roku 2010. Tym bardziej jednak konieczna jest intensyfikacja walki z tym zagrożeniem, aby zmniejszyć je do najniższego możliwego poziomu.
Na całym świecie intensywnie pracuje się nad różnymi koncepcjami walki z bezrobociem również w ujęciu systemowym, to jest zwiększenia zatrudnienia  przy istniejącym poziomie produkcji.
Dąży się do zmniejszenia wymiaru czasu pracy.
Szuka się możliwości bardziej elastycznego kształtowania płac…
U nas na przykład Jacek Ziemiecki proponuje limitowanie indywidualnego czasu pracy…
Doraźnie można uzyskać zmniejszenie bezrobocia przez wydłużenie okresu obowiązkowego kształcenia…
Wiąże się nadzieje z emigracją czasową do sąsiednich krajów. Ale narasta również niebezpieczeństwo napływu pracowników…
Niemniej w warunkach polskich w najbliższym okresie największe szanse tkwią w edukacji. Wszystkie badania wykazują bowiem, że im wyższy poziom wykształcenia, tym mniejsze bezrobocie wśród tej kategorii pracowników.
                
                                                                
ROZDZIAŁ VII
Rola przemysłu w społeczeństwie cywilizacji informacyjnej ....... 213

W studiach nad strukturą społeczeństwa przyszłości istotne znaczenie ma odpowiedź na pytanie: "Jakie będą dalsze losy przemysłu, który stanowił podstawę gospodarki w ciągu ostatnich 200 lat"? Jeszcze i obecnie daje on w poszczególnych krajach od 1/5 do 1/3 PKB. Stawia to na porządku dnia problem, jaka będzie jego rola w społeczeństwie cywilizacji informacyjnej?

1. Czy koniec ery przemysłowej czy koniec przemysłu? ....... 213
Istnieje daleko idąca zgodność poglądów co do tego, że era cywilizacji przemysłowej już się skończyła. Należy przez to rozumieć, że przemysł przestał być głównym czynnikiem napędowym rozwoju gospodarki, a rolę tę przejmują obecnie nauka, informacja i oparte na nich usługi. W tym rozumieniu teza ta jest z pewnością słuszna.
Od dłuższego już czasu, gdzieś od początku lat 60 naszego stulecia, towarzyszy temu stały spadek udziału przemysłu w ogólnym zatrudnieniu w gospodarce w przeciwieństwie do okresu poprzedniego, kiedy udział ten stale rósł. Zjawisko to nazwano w literaturze "dezindustrializacją", co w swobodnym przekładzie można by wyrazić terminem "odprzemysłowienie".
...
2. O potrzebie nowej interpretacji pojęcia "dezindustrializacja" ....... 217
W nowej interpretacji pojęcia "dezindustrializacja" proces ten jest traktowany jako przejaw wejścia na jakościowo wyższy poziom społecznej wydajności pracy, prowadzącej mimo wzrostu produkcji do wyeliminowania człowieka z wielu faz procesu produkcyjnego, a nie do likwidacji tej formy produkcji. Według niej należy się spodziewać rosnącej roli usług w produkcji przemysłowej, co określa się terminem "dematerializacji" produkcji, ale nie likwidacji produkcji jako takiej.
...
3. Rola przemysłu w roku 2020: trzy typy krajów ....... 218
Jak wiadomo, krajem o najbardziej zaawansowanych procesach przestawiania się na gospodarkę usługową oraz tworzenia zrębów cywilizacji informacyjnej jest USA.
...
(...) Na tej podstawie można przewidywać, że około roku 2010 poszczególne kraje będą wchodziły pod tym względem do jednej z trzech grup.
Pierwszą z nich będą tworzyły, jak stwierdzono wyżej, USA i tylko kilka nielicznych krajów, najprawdopodobniej jedynie Kanada i Australia, gdzie udział przemysłu w całym zatrudnieniu wyniesie około 10% całości zaangażowanych zasobów pracy..
Drugą grupę będą prawdopodobnie tworzyły pozostałe kraje OECD, w których tak samo liczony udział przemysłu w całości zatrudnienia wynosić będzie od 10-20%. Znajdzie się w tej grupie większość krajów Unii Europejskiej oraz kraje Azji Południowo-Wschodniej łącznie z Japonią. Wyjątkiem mogą tu być tylko Polska i Węgry.
Trzecią grupę krajów tworzyć będą kraje pozostałe i dopiero niedawno uprzemysłowione, w których odsetek ten kształtować się będzie na poziomie wyższym niż 20%, ale z reguły nie wyższym niż 25-30%.... W tej grupie znajdzie się najprawdopodobniej większość krajów Ameryki Łacińskiej, byłego ZSRR, pozostałych krajów Azji i Afryki. W Unii Europejskiej udział ten osiągnie w roku 2010 około 15%.
Polska znajdzie się na pograniczu grupy II i III z udziałem kształtującym się najprawdopodobniej w przedziale 18 - 22%.
(...) Można więc stwierdzić, że w społeczeństwie informacyjnym roku 2020 udział sektora przemysłowego wyniesie w całości zatrudnienia w poszczególnych krajach 8% do 20%, a w tworzeniu PKB od 1/6 do 1/4, chociaż zmieni się zasadniczo jego struktura.

4. Kierunki przekształceń struktury przemysłu przyszłości ....... 220
Jeden z czołowych futurologów światowych Alvin Toffler usiłował odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku pójdą zmiany w strukturze przemysłu przyszłości. Jego zdaniem wiodącą rolę w tym przemyśle odgrywać będą przede wszystkim następujące dziedziny:
- przemysł mikroelektroniczny (komputery),
- przemysł kosmiczny,
- przemysł biologiczny, oraz
- przemysł genetyczny8.

8) Alvin Toffler: Trzecia fala, PIW, Warszawa 1985.

W świetle dotychczas prowadzonych studiów prognozy opracowane w niektórych ośrodkach przyjmują tezę niemal niekwestionowaną, że:
- głównym kierunkiem zmian w przemyśle przyszłości będzie rozwój kompleksu technologii informacyjnych... Do tego kompleksu zalicza się trzy dziedziny przemysłu, a mianowicie:
- przemysł komputerowy łącznie z usługami...
- przemysł sprzętu telekomunikacyjnego, w którym jednak telefon zostanie wyeliminowany...
- mikroelektronikę...

5. Inny przemysł ale nadal przemysł ....... 223
Jak wynika z powyższych rozważań, przemysł nie zniknie w warunkach cywilizacji informacyjnej, chociaż zasadniczo zmienią się jego struktura i funkcje.
1.
Przewiduje się proces "dematerializacji", a więc zmniejszenie udziału w całej produkcji przemysłowej wartości wyrobów materialnych na rzecz usług i przedsięwzięć innowacyjnych...

2. Nastąpi eliminacja człowieka z wielu procesów produkcyjnych...
Proces tych głębokich przemian określa się łącznie terminem "reindustrializacji". Jego treścią jest tak zasadnicza zmiana dotychczasowej struktury, że można ją utożsamiać z odtworzeniem nowej struktury.
Reasumując, można stwierdzić, że prawdopodobieństwo reindustrializacji ocenia się dziś wyżej niż prawdopodobieństwo zaniku czy obumierania przemysłu. Reindustrializacja oznacza zaś przetrwanie przemysłu, chociaż w innej formie.
Wprawdzie prognozy o całkowitej likwidacji kategorii robotników niewykwalifikowanych do roku 2010 należy oceniać za przesadzone, to jednak udział robotników w całym zatrudnieniu przemysłowym zmniejszyć się może w rezultacie z 1/3 obecnie, jeśli chodzi o robotników bezpośrednio zatrudnionych w produkcji, do 15% , a łącznie  z robotnikami zatrudnionymi poza bezpośrednią produkcją,   - do 1/3 całości zatrudnienia w przemyśle, wobec około 70% obecnie.
3. Postęp technologiczny, jaki przynosi system komputerowego zarządzania produkcją, a w rezultacie pełne zautomatyzowanie całych zakładów przemysłowych, nada kluczowe znaczenie elastyczności kształtowania produkcji, szybkości reagowania na sygnały rynkowe, które zadecydują o sukcesie firm i zrodzą nową ekonomie, w której ekonomie skali zastąpi ekonomia „różnorodności”. 
4.
Zupełnie inna będzie struktura kosztów. Głównym ich czynnikiem będą nie, jak dziś, koszty materiałowe i osobowe, ale koszty prac badawczo-rozwojowych i amortyzacji urządzeń.

...
5. Dominującą formą będzie produkcja ciągła...      
...
Jakie z tego wynikają wnioski? Jeżeli era cywilizacji informacyjnej nie ma doprowadzić do zasadniczego pogłębienia różnic między regionalnych, co byłoby niebezpieczne, to konieczne jest poszukiwanie nowych metod aktywizacji i oddziaływania na regiony opóźnione w rozwoju, dostosowanych do nowej ery.

ROZDZIAŁ VIII
Doświadczenia 30-lecia Komitetu Prognoz Polskiej Akademii Nauk ....... 226

W maju 1999 r. Komitet Prognoz PAN będzie obchodzić swoje trzydziestolecie. Rocznice takie zawsze skłaniają do podjęcia próby oceny wyników pracy, podsumowania doświadczeń i sformułowania wniosków na przyszłość.

1. Prognozowanie w świetle krytyki naukowej ....... 226
Działalność Komitetu, od chwili jego powstania w 12969r., przypadła na okres, kiedy w nauce dominowała bardzo krytyczna ocena potrzeby i zasadności studiów nad przyszłością oraz wyników i metod prognozowania. Na tej podstawie zaś ukształtowały się poglądy kwestionujące charakter naukowy takiej działalności, jak i roli futurologii jako dyscypliny naukowej.
...
2. Naukowa krytyka - dynamiczna praktyka - rozbieżność tendencji ....... 228
W świetle przedstawionej wyżej w największym skrócie krytyki naukowej futurologii, prognozowania i studiów nad przyszłością można by się spodziewać tylko jednego trendu, a mianowicie masowego wycofywania się z tego typu studiów oraz samolikwidacji instytucji zajmujących się profesjonalnie tą działalnością.
W praktyce światowej obserwujemy jednak coś całkiem przeciwnego. W ostatnich 30 latach nastąpił niezwykle burzliwy rozwój tych studiów.
(...) Równocześnie wielkie korporacje ponadnarodowe i organizacje międzynarodowe to dziś prawdziwe fabryki myślenia o przyszłości. W rezultacie studia nad przyszłością stały się ważnym nurtem współczesnej nam cywilizacji, a zwłaszcza ważnym nurtem kulturowym, który daje nie tylko wyniki przydatne dla praktyki, ale wzbogaca naszą wiedzę o świecie i jego problemach.
Jak z tego wynika, nastąpiło tu zasadnicze rozwinięcie się kierunku wynikającego z dyskusji naukowych z praktyką i to na zaskakującą wręcz skalę.

3.
U źródeł rozbieżności między teorią a praktyką ....... 229
Powstaje naturalne pytanie - dlaczego tak się stało?

Można zidentyfikować co najmniej pięć tego przyczyn, które zasługują ma odrębne rozważenie.
1. Na pierwszym miejscu należy wymienić potrzeby praktyki. Nauka może prowadzić teoretyczne spory na ten temat po prostu dlatego, że nie ponosi lub ponosi tylko w niewielkim stopniu odpowiedzialność za bieżące decyzje. Tymczasem w warunkach coraz bardziej komplikującego się świata nie można podejmować trafnych decyzji bieżących, jeżeli nie dysponuje się wiedzą, jak mogą się rozwinąć dane procesy w przyszłości, czyli bez spojrzenia na nie z dłuższej perspektywy. Ta potrzeba praktyków... stworzyła ogromny nacisk potrzeb na działalność w tym zakresie. Temu naporowi potrzeb praktyki nie mogły oprzeć się nawet zastrzeżenia naukowców.
...
2. Drugim czynnikiem tej zasadniczej rozbieżności jest rosnąca świadomość kryzysu światowego, w jakim znalazła się ludzkość we współczesnym etapie rozwoju.
...
3. Trzecim czynnikiem rozwoju tych studiów w krajach zachodnich o gospodarce rynkowej była potrzeba planowania, która w warunkach zimnej wojny i ograniczeń doktrynalnych spowodowała konieczność szukania jego substytutów. Studia nad przyszłością stały się więc częściowym substytutem planowania, które z przyczyn doktrynalnych musiało być odrzucone.
4. Wreszcie czwartą tego przyczyną stał się rozwój studiów marketingowych. W miarę globalizacji świata, wzrostu znaczenia rynku światowego kosztem rynków lokalnych, komplikowania się gospodarki i zachowań ludzkich niewidzialna ręka rynku stała się niewystarczającym instrumentem.
...

5. Najważniejszym argumentem jest jednak utrwalone przekonanie, oparte na praktyce światowej, że straty wynikające z braku myślenia o przyszłości są wielokrotnie większe niż wszelkie straty, które mogą wynikać z błędów i prognoz przewidywań. Jest to prawda nie do zakwestionowania. Powoduje to, że studia te są w sumie efektywne. Uzasadniają więc przeznaczenie na ten cel niezbędnych nakładów.
(...) Autorzy sensacyjnych artykułów o "końcu prognoz" po prostu nie zrozumieli zasadniczych zmian, jakie dokonały się w podejściu do nowoczesnego myślenia o przyszłości, a ugrzęźli w starych stereotypach, z których nie umieją się wyzwolić.

4. Nowa doktryna i podejście do studiów nad przyszłością ....... 232
Zasadnicza zmiana sytuacji znalazła wyraz zwłaszcza w pytaniach badawczych, jakie przyjmuje się za podstawę tych studiów.
Tradycyjne prognozowanie usiłowało odpowiedzieć na pytanie: "Jak będzie wyglądało dane zjawisko, proces czy świat za lat 20, 30 czy 50 i to z reguły w konwencji jednowymiarowej. Zbliżało to istotę tego podejścia do wróżenia...
Rosnąca zmienność i nieprzewidywalność świata...
W nowoczesnym podejściu do studiów nad przyszłością stawia się w rezultacie całkowicie odmienne pytanie, a mianowicie: "Jak działać w różnych możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji w przyszłości, aby sprostać tym wyzwaniom, które może przynieść przyszłość?". Zakłada się więc z góry nie jeden obraz przyszłości, a możliwość różnych jej wariantów.
...
5. Kariera studiów strategicznych nad przyszłością ....... 233
Obraz przyszłości staje się funkcją przyjętych przesłanek. Praktycznym przykładem zastosowania takiego podejścia może być opracowanie Leszka Kuźnickiego "Polska w roku 2010 - projekcja optymistyczna".
...
6. Pozytywne doświadczenia Komitetu Prognoz PAN - siedem elementów trwałego dorobku ....... 234
Na powstanie komitetu w bardzo dużym stopniu wpłynęły trzy specyficzne elementy, które wywarły silne piętno na jego dalszym rozwoju.
Pierwszy to fakt, że Komitet powstał z własnej inicjatywy uczonych PAN.
Drugi to fakt, że Komitet powstał w dwa lata po pierwszej konferencji inauguracyjnej w Oslo i był pierwszą tego typu instytucją na wschód od Łaby.
Trzeci fakt przyjęcie zasady funkcjonowania Komitetu na zasadach społecznych, a więc nieprofesjonalnych i nie przynoszących korzyści materialnych członkom a realizujących jedynie swoje osobiste zainteresowania. Zasada ta przetrwała aż do dzisiaj, a w obecnych warunkach powszechnej komercjalizacji i gospodarki rynkowej stała się rzucającą w oczy rzadkością.
...
7. Niespełnione wzajemne oczekiwania oraz pretensje ....... 239
Jednym z najbardziej drażliwych i kontrowersyjnych problemów z tego punktu widzenia są perspektywy minionych 30 lat stosunki komitetu z decydentami najwyższego szczebla. Obie strony mają nie spełnione oczekiwania pod swoim adresem, a czasami pretensje.
...
ROZDZIAŁ IX
Najważniejsze dwa wspólne dylematy Polski i Europy ....... 245

Wiele omawianych tu dylematów jest wspólnych dla Unii Europejskiej i Polski. Za najważniejsze z nich, a zarazem za najtrudniejsze do rozwiązania, o największych konsekwencjach dla przyszłości, które mogą zadecydować, być albo nie być "współczesnej cywilizacji" należy uznać dwa niżej scharakteryzowane.
Refleksja na ich temat stanowić może najlepszą klamrę zamykającą i podsumowującą dotychczasowe rozważania.

1. Sprzeczność pomiędzy potrzebą wzrostu gospodarczego a jego konsekwencjami ekologicznymi i społecznymi ....... 245

Pierwszy - to podkreślany wielokrotnie w dyskusjach w Komitecie Prognoz przez prof. Z. Sadowskiego problem, jak pogodzić wzrost gospodarczy, który jest potrzebny nie tylko nam, Polakom, ale i całemu światu, z jego rosnącymi ujemnymi konsekwencjami w niektórych dziedzinach, zwłaszcza ekologicznymi oraz społecznymi, zagrażającymi spójności społeczeństw.

Jest to dylemat podstawowy, gdyż dotyczący świata jako całości, i do dzisiaj nie rozwiązany. Nie ulega kwestii, że wytrzymałość środowiska jest coraz bardziej osłabiona i zagrożona. Można dyskutować, czy granice dopuszczalnej chłonności środowiska zostały już przekroczone, jak twierdzi nowy raport Klubu Rzymskiego1), czy też dopiero zbliżamy się do tej granicy, chociaż jesteśmy już jej niebezpiecznie blisko. Faktem jest, że zagrożenie istnieje.

Jeszcze groźniejsze są skutki społeczne wzrostu gospodarczego w dotychczasowej strukturze. Towarzyszy mu wzrost bezrobocia na całym świecie poza USA. Równocześnie pod wpływem narastania nadmiernych rozpiętości dochodowych następuje osłabienie więzi społecznych grożąc ich zanikiem. Nierozwiązanie tych problemów grozi wybuchem sprzeciwu społecznego. Mimo wzrostu produkcji bowiem coraz większa część ludzkości bądź już jest pozbawiona pracy, bądź utraci ją pod wpływem postępu technologicznego. Grozi to wyalienowaniem całych grup społecznych, a frustracja na tym tle rodzi narastającą agresję.

Tylko naiwni teoretycy oraz krótkowzroczni politycy sądzą, że można, jak obecnie w Europie, pozbawiać rokrocznie miliony ludzi ich miejsc pracy, społecznej pewności bytu, nie płacąc za to w jakimś momencie politycznej ceny. To się nie uda. Inaczej niż wedle logiki strategów koncernów, jeśli idzie o ekonomikę zakładów pracy, w demokratycznie zorganizowanych społeczeństwach nie ma „zbytecznych ludzi”, żadnych niepotrzebnych obywateli. Przegrani mają głos i zrobią z niego użytek. 

Doświadczenie ostatnich ośmiu lat także i u nas wykazało, że wytrzymałość społeczeństwa jest ograniczona. U progu lat 80. rozpoczęła się na świecie ofensywa przeciwko państwu dobrobytu, gwarantującemu szerokim masom określone przywileje socjalne oraz jego instytucjom. Znalazło to wyraz w likwidacji wielu zdobytych uprzednio uprawnień socjalnych. Niektórzy ekonomiści i politycy liczyli, że operacja ta dokona się bezkarnie. Reakcja społeczeństwa wskazuje, że było to złudzenie. Ceną za obniżenie poziomu bezpieczeństwa socjalnego stał się w latach 90. gwałtowny spadek stopy urodzeń do poziomu nie gwarantującego nawet utrzymania substancji ludnościowej. Dotyczy to również Polski.

Coraz powszechniejsza staje się w rezultacie świadomość tego, że jeżeli problemy społeczne nie zostaną rozwiązane, to wzrost gospodarczy w dotychczasowym kształcie nie będzie mógł być kontynuowany.


Dlatego dylemat dotyczący wzrostu gospodarczego  i jego ujemnych konsekwencji ekologicznych i społecznych nie może być rozwiązany bez zasadniczej zmiany charakteru samego rozwoju, a więc bez nowego pojęcia, inaczej mówiąc, paradygmatu tego rozwoju, czyli oceny tego, co jest w nim pożądane i korzystne dla społeczeństwa jako całości, a nie tylko jego jednostek i grup społecznych czy regionów. 

Wchodzimy w okres, kiedy nie rozwiązane problemy społeczne mogą zahamować rozwój techniki i doprowadzić do wybuchu sprzeciwu społecznego. Kto tego niebezpieczeństwa nie dostrzega, nie powinien zajmować się projektowaniem społecznym.  

Dlatego przyszły wzrost gospodarczy nie może być tym samym co wzrost z przeszłości, czyli wzrost gospodarczy, stanowiąc nadal cel działalności ludzkiej, nie może być wzrostem w rozumieniu tradycyjnym. Co więcej, im bardziej model przyszłego wzrostu będzie odbiegał od wzrostu tradycyjnego, tym większe będą szanse na sukces, a mniejsze zagrożenia.

Jest to obiektywna i uniwersalna prawidłowość, która dotyczyć będzie zarówno świata jako całości, jak i Unii Europejskiej, w tym także Polski. To zaś przesądza o kluczowej roli w tym wzroście przekształceń strukturalnych, które stanowić muszą główną treść tego rozwoju. Będą one spychać na dalszy plan i zmniejszać znaczenie samych procesów wzrostu ilościowego.

Dlatego z całym przekonaniem można stwierdzić, że system nasz powinien być zgodny z modelem ekospołecznej gospodarki rynkowej z przyczyn obiektywnych. Albo nasz rozwój będzie odpowiadał tym wyzwaniom, albo natrafi na przeszkody nie do pokonania.

2. Sprzeczność pomiędzy koniecznością imitacji a potrzebą innowacji ....... 249

Wiąże się z tym bezpośrednio drugi dylemat. Jego specyfika polega na tym, że w większym stopniu dotyczy on krajów opóźnionych w rozwoju i zajmujących peryferyjną pozycję w gospodarce światowej, a więc także Polski. Dotyczy on również Europy, która jako całość pod wieloma względami jest opóźniona w stosunku do USA i Japonii.

Regułą dla rozwoju opóźnionych krajów jest realizacja modelu opartego na imitacji, a więc do osiągnięcia wzorców zrealizowanych już w innych krajach wyżej rozwiniętych. Krajów tych nie stać bowiem, lub też nie mają czasu, na innowacje w sensie poszukiwania własnej drogi rozwoju.

Tymczasem ze wszystkich dotychczasowych rozważań wynika, że to co będzie w przyszłości najbardziej potrzebne, co w największym stopniu gwarantować może sukces, to nie imitacja, a właśnie innowacyjność w rozwoju. Główne współzawodnictwo w walce o wysoką pozycję w gospodarce światowej przesuwa się dziś na płaszczyznę konkurencji innowacyjnością.

Jest to więc zasadnicza sprzeczność: jak pogodzić imitację z innowacją. Od jej rozwiązania zależeć będzie sukces lub niepowodzenie poszczególnych krajów i wspólnot regionalnych. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. W naszej literaturze sprawy te stawiał szczególnie mocno prof. A. Kukliński, stwierdzając, że losy Polski będą w decydującym stopniu zależeć od tego, czy zdołamy uczynić z naszego kraju obszar innowacyjności, a nie tylko naśladownictwa cudzych wzorców. Nasze doświadczenia są tu nie najlepsze. Bezkrytyczne i mechaniczne naśladowanie amerykańskich wzorców cywilizacyjnych, które obecnie u nas dominuje, nie będzie ułatwiać rozwoju naszych własnych procesów innowacyjnych. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Nie dostrzega się przy tym często zasadniczych głosów krytycznych w tamtych krajach, o których głośno w literaturze zachodniej, które mogą mu zagrozić.

Istotną rolę z tego punktu widzenia może odegrać stworzenie państwa innowacyjnego, a więc takiego, w którym pobudzenie procesów innowacyjnych w całym społeczeństwie i gospodarce staje się jednym z głównych jego celów i funkcji. Elementy takiego państwa powstają na naszych oczach w Japonii, krajach Azji Południowo-Wschodniej  i niektórych innych. Jego znaczenie będzie w przyszłości rosło. Takiego państwa jeszcze nie mamy.

Stąd też potrzebne dalsze ograniczenie roli państwa w gospodarce, spotęgowane obecnie jeszcze przez świadome dążenie Wspólnoty do osłabienia państw narodowych w imię szybszej jej integracji, nie powinno doprowadzić do podważania funkcji innowacyjnych, które może w tej dziedzinie odegrać  istotną rolę. Przy reformie państwa nie można więc  do tego dopuścić.

W przypadku gdyby sprawdziły się prognozy o stopniowej likwidacji roli państwa narodowego w gospodarce funkcje innowacyjne państwa mogą się przesunąć na szczebel ponad państwowy, a więc stać się kompetencją Unii Europejskiej, bądź też częściowo będą się przesuwać na szczebel regionalny. W żadnym przypadku funkcje te jednak nie zanikną lecz występować będą tak długo jak długo istnieć będzie potrzeba finansowania z budżetu wielkich programów naukowych, których ciężaru prywatny biznes nie jest w stanie udźwignąć. Nie zmienia to więc istoty rzeczy. 

Istotne z tego punktu widzenia znaczenie będzie miało też to, czy Europa, w tym i Polska, będą umiały stworzyć, własne wzorce kulturowe – często odmienne niż te, które narzuca światu cywilizacja amerykańska. Niesie ona ze sobą nie tylko wielkie osiągnięcia, ale i groźne dla przyszłości  niebezpieczeństwa.

Jest to bowiem cywilizacja oparta na nadrzędnym kryterium dominacji pieniądza... kosztem wartości humanistycznych5).

Rośnie w rezultacie nawet w naukach ekonomicznych wyczulenie na problemy moralne i etyczne6).
Jak dotychczas ludzkość nie ma recepty na rozwiązanie tych sprzeczności. Ten problem jednak nigdy nie zginie, zwłaszcza w dyskusjach o przyszłości, chociaż jest niezwykle trudny do rozwiązania.
Można w reasumpcji z całym przekonaniem stwierdzić, że będą to dwa najtrudniejsze problemy do rozwiązania.

Na zakończenie niniejszych rozważań można z nich wyprowadzić generalny strategiczny wniosek: Tym większe będą szanse na sukces w gospodarce polskiej im bardziej będziemy umieli pogodzić rozwój gospodarczy z postępem społecznym i rozumnością ekologiczną oraz zespolić procesy imitacji z szerokimi działaniami na rzecz innowacji. Można to uznać za główną konkluzję wynikającą z niniejszej pracy.
......................................................................................................................

Uwagi

Najpiękniejsze plany mogą „lec w gruzach” na skutek zwykłej niesprawności zarządzania. Jednocześnie „najpiękniejsze plany”, przy bliższej ich analizie, mogą okazać się nie „najpiękniejszymi planami”, ale planami wręcz szkodliwymi.

Sprawność zarządzania możemy oceniać zarówno pod kątem interesów zarządzającego (taki bogaty, więc widocznie dobrze rządzi, chyba że „kradnie”), jak i pod kątem efektów dla całej organizacji, regionu, społeczeństwa, kraju.

Inne też walory, wiedza i mądrość życiowa są potrzebne do dbałości głównie (albo niemal wyłącznie) o interes własny, a sporo inne, gdy zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiamy interesy tych, w imieniu których rządzimy, a jeszcze inne, gdy rządzeni wyraźnie dzielą się na istotne grupy o nie bardzo spójnych interesach.

Inaczej też jest, gdy możemy udzielać dobrych rad „teoretycznie”,  mając czas na myślenie i nie odpowiadając za skutki, a inaczej, gdy w tym mocno konkurencyjnym i egoistycznym (niestety) świecie będziemy rozliczani, dość często niezbyt sprawiedliwie, za przeróżne i niejednakowe dla wszystkich, skutki naszych decyzji.

Dbanie, na pierwszym miejscu, o interes własny niż ogółu, jest także łatwiejsze, przyjemniejsze, raczej powszechnie akceptowane a drażni dopiero wtedy, gdy ktoś się zbyt mocno i niesprawiedliwie - wg nas - wyróżnia, albo gdy sami wpadliśmy w „tarapaty” oceniając, że z przyczyn przez siebie niezawinionych, a „władza” o nas nie dba albo wręcz przyczynia się do naszych kłopotów.

To są sprawy chyba zupełnie oczywiste, choć czasami nie chcemy o tym pamiętać, jak i oczywistym jest to, że chyba na całym świecie, elity przeważnie o wiele lepiej potrafią dbać (i dbają) o interesy własne niż o interesy ogółu.

Wydaje mi się też, że choć „ustrój sprawiedliwości społecznej” sam się skompromitował (bądź został uznany za skompromitowany), przegrywając gospodarczo z Zachodem ( Do tej przegranej zapewne w istotny sposób przyczyniła się rywalizacja supermocarstw, balansująca niekiedy na krawędzi „gorącej wojny”, no i przeróżne wypaczenia socjalizmu.), to jednak wszystkich zasad „sprawiedliwości społecznej” nie można spokojnie wrzucić do kosza, bo po prostu... co tu wyjaśniać. Zarysowujące się skutki pogłębiającego się rozwarstwienia społecznego, skutki egoistycznych rządów, skutki niekompetencji rządzących, już teraz, w latach 2000 - 2002, widać zupełnie wyraźnie, i nie tylko w Polsce.

Polska a Unia.  Rozum wskazuje, że powinna to być dla nas, czyli dla zdecydowanej większości Polaków, duża szansa!  Ale czy będzie, przy naszej „sprawności organizacyjnej” i niechęci znacznej - o ile nie przeważającej – części  kadry menedżerskiej i urzędniczej do podnoszenia swoich kwalifikacji, zmiany metod zarządzania na bardziej mądre?

Taką samą szansą - wg mnie - jest również mądre otwarcie się na "Wschód". Nie można w końcu podchodzić do wszystkiego przez pryzmat przeszłości. Pokolenia się zmieniają. Każdy naród ma też swoje racje.

W pełni podzielam generalny strategiczny wniosek Autora:

 „Tym większe będą szanse na sukces w gospodarce polskiej im bardziej będziemy umieli pogodzić rozwój gospodarczy z postępem społecznym i rozumnością ekologiczną oraz zespolić procesy imitacji z szerokimi działaniami na rzecz innowacji."

Przypuszczam też, że i takie są odczucia większości Czytelników, a różnice poglądów ujawniają się głównie dopiero wtedy, gdy dochodzimy do szczegółów. Jak jednak doprowadzić do konkretyzacji strategicznego wniosku, a następnie do jego wdrożenia?

Nie czuję się kompetentny do szerszej analizy w skali makro. Nie jestem pewny konkretnie, jakie przemysły i na jakich zasadach warto popierać, a z jakimi dać sobie spokój. Nie mam też pełniejszego rozeznania jak przygotować rolnictwo. Poza fragmentarycznymi uwagami, nie odnoszę się też do treści książki i przedstawionych w niej sporów i różnych poglądów.

Wiem jednak na pewno, że do dobrego funkcjonowania w Unii, poza poczynaniami parlamentu, rządu, władz lokalnych oraz samorządowych, przede wszystkim i dobrze powinna przygotować się kadra menedżerska i specjalistyczna, szczególnie w zarządzaniu, ekonomice, finansach, marketingu. To są chyba nasze najsłabsze strony w porównaniu do społeczeństw zachodnich, oczywiście, nie licząc możliwości kapitałowych, bo nawet z technicznymi, to chyba łatwiej.

Jak doprowadzić do tego, żeby na właściwych stanowiskach znaleźli się głównie właściwi ludzie, którzy będą chcieli chcieć i potrafić?

Moja, skromna i, jak na razie, chyba bez większego praktycznego oddźwięku próba (pomijając sporą popularność witryny pomimo jej widocznego dotychczas dużego niedopracowania, zarówno pod kątem „technicznym” jak i merytorycznym) , to próba szerszego nakłonienia, kogo trzeba, do czytania i myślenia, co jest główną filozofią całej witryny i wszystkich stron na niej zawartych.

Czy to może coś praktycznie dać? - mam nadzieję, inaczej bym nie pisał. Ale kiedy, i co?

- Co dalej, nawet w wąskim podejściu branżowym, które co nie co zamarkowałem? Jeszcze kilka lat „po staremu”,  i większość „myślących i działających po staremu”, może się pożegnać z nadzieją na lepsze czasy, chyba że mają możliwość „prywatnie się urządzić”, nie zawracając sobie głowy pracą i wynikami firmy.

- Co dalej, z wdrożeniem sprawniejszych systemów zarządzania? Czy naprawdę nie widać, ile gospodarka na tym traci?

- Co dalej z rachunkowością w firmach, jeśli wszystko nadal ograniczy się tylko do zmian ustawowych, bo „menedżerowie nie wierzą a pracownicy nie potrafią” posłużyć się rachunkowością zarządczą, controllingiem, porządnym rachunkiem ekonomicznym? Czy dalej zamierzamy liczyć na intuicję, opatrzność lub pomoc boską?

- Co dalej z systemami informacyjno-motywacyjnymi w firmach? Czy naprawdę nie można mądrzej. Prosty przykład do przemyślenia, to choćby tylko to, na co ukierunkować motywację: na obrót ogółem, marżę zysku czy obrót ukierunkowany, od którego rozpocząłem swoją internetową publikację.

- Co dalej z szerszą, odpowiednio ukierunkowaną współpracą praktyków i teoretyków. Wg mnie, ona, odpowiednio ukierunkowana, mogłaby bardzo dużo dać. Osobiście widzę olbrzymią szansę dla gospodarki poprzez kompleksową, interdyscyplinarną konkretyzację analizowanych zagadnień, ze znajomością także wszystkich istotnych szczegółów. Czy to jest sporne? A może w ogóle nie ma problemu?

- Co dalej z wykorzystaniem internetu dla krzewienia wiedzy, wymiany poglądów, współpracy? Owszem - sporo już jest. Jest też i trochę dalszych zapowiedzi. Ale czy nie warto radykalnie przyspieszyć i podnieść poziom? Ja też chciałbym szybko podnieść poziom swojej witryny, tylko zwyczajnie - nie daję rady, no i za bardzo się spieszę, odkładając „na później” nawet zwykłą uważniejszą  korektę pisowni (trochę też dały mi się we znaki  zmiany wersji edytorów tekstów, zmiany klawiatur itp., trochę też i co innego). Od początku zresztą wyraźnie przedstawiłem: to jest tylko jednoosobowe hobby, z niewielkimi możliwościami, mające jedynie za cel, coś zamarkować... Popełniłem jednak błąd zanadto się spiesząc, kosztem jakości.

Najbardziej irytuje to, że znaczna część problemów jest do pokonania w stosunkowo krótkim - kilkuletnim czasie, a ślimaczy się, jakbyśmy mieli jeszcze kilkadziesiąt lat w zapasie, a inni zechcieli na nas czekać.

Do tematu powrócę, a przynajmniej zamierzam.

Anonimus 

..............................

Uwagi przed Referendum Unijnym

Za kilka dni Referendum Unijne. Jeśli o mnie chodzi, pójdę do urny i będę głosował „za”.  Po prostu, kierunek integracyjny uważam za trafny a szanse Polski o wiele większe w strukturach Unii niż poza nią. Przypuszczam też, że i Unii również trochę na Polsce zależy i to wcale nie wyłącznie jako na rynku zbytu. Sprawa wydaje mi się dość oczywista, jeśli podejmiemy chłodną analizę, bez uprzedzeń i posądzania z góry wszystkich o złą wolę. Inna sprawa, czy my jesteśmy odpowiednio przygotowani (raczej wątpię – szczególnie w sprawność zarządzania) i czy w samej Unii proces rozwoju kapitalizmu przebiega we właściwym kierunku (niestety, też trochę wątpię). 

Czy istnieje inna realna alternatywa, to jest  szansa na prawidłowy rozwój Polski, samodzielny, poza strukturami Unii, a dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu faktycznego partnerstwa – podjęcia starań integracyjnych?  Wg mnie pewna szansa była, kilkanaście lat temu, bezpośrednio po „Okrągłym Stole”  i „Upadku Muru Berlińskiego”. Wtedy to, na fali powszechnego niemal entuzjazmu społeczeństwa, na fali znacznej dla nas sympatii na Zachodzie, na fali zmian w  ZSRR, przy bardzo mądrym kierownictwie faktycznie mieliśmy pewną szansę stania się prawdziwym pomostem pomiędzy  „Zachodem” i „Wschodem”, a może nawet wypracowania jakiegoś lepszego ustroju niż realny socjalizm i realny kapitalizm. Niestety, szansę tę zaprzepaściliśmy bezpowrotnie.

Co teraz?  Jeśli szybko potrafimy postawić zarządzanie na odpowiednim poziomie, ukierunkować je faktycznie na interes ogółu a nie, w pierwszej kolejności, na interesy własne i partyjne, to,  według mnie,  proces integracyjny wcale nie musi przebiegać zbyt boleśnie ani trwać kilka pokoleń.  Nieprzystosowani do zmian, ale mający dobrą wolę, też się wtedy łatwiej przystosują. Czy potrafimy?  Moje prywatne doświadczenia, nawet w prostych sprawach „technicznych”, tyle tylko, że wymagających zmiany postaw, szczególnie kierownictwa, skłaniają mnie raczej do pesymizmu.  Mimo to staram się  zachowywać jak optymista, dalej wierząc w rozum. W każdy razie nie zamierzam rezygnować ze swojego hobby „internetowego szerzenia wiedzy”,  choć czasami też już mam dość „walki z wiatrakami”.

2-go  czerwca  2003 r.
Anonimus

..............................

 Uwagi po…

Wyniki już są znane!
Wiedza i rozum bardzo by się teraz przydały.
Uczciwość i wrażliwość społeczna też.
Od sprawnego i rzetelnego zarządzania wiele zależy.
Co będzie?

9 czerwiec 2003 r.
Anonimus


.............................................................................................................................................................
Concise Abstract
"European Union - Poland - Dilemmas of the Future" ......... 252

The paper presents the problems and dilemmas faced by Poland during the process  of entering the European Union.

In the first chapter, the author points out the contradiction between  the need of a quick economic growth in Poland, which is necessary in order to decrease Poland’s  lag behind  other countries of the Union, and the  stabilized and not so much dynamic market of the Union (2-3% average annual GDP growth). This contradiction could be softened, provided the development of Europe is sped up;  this, however, according to the author depends on the faster rate of changes in the structure  of  industries in the Union’s economy, giving way to more modern industries.

Against this background  the author formulates his own vision of chances for the acceleration of Europe’s development.  He sees the main condition  for the4 above to happen in the implementation  of the European restructuring program. The program should aim at quickening the development of the most innovative, modern industries, with the emphasis on high technology, through the use of means in accord with the logic of  market economy. The author believes it is necessary to harmonize structural politics in specific countries of the Union.    

In the second chapter the author analyzes the historical chances and temporary dangers which Poland’s  entering the European Union may bring.  When identifying these dangers, the author  pays particular attention to five of  them, namely:  the dangers faced by the local producers due to the competition of imports, the tendency  of  the structure of qualifications desired on the national  job market to decline, the adaptive difficulties in the agriculture , the tendency of  the national scientific  and  R+D potential  in the enterprises to be reduced, including brain draining and the worsening of the economic structure in the case of allowing the most  innovative industries to be eliminated.  The author goes on to characterize the steps which should be taken in order to avoid such situation.

The writer disagrees  with the thesis that the biggest danger in the process of  integrating with the Union will concern the agriculture and the traditional sectors of heavy industry. Instead he believes that the greatest dangers may concern the most modern industries, which base their competitiveness on their innovativeness. Hence he suggest paying particular attention during the negotiations with the Union to those most modern industries, and not only agriculture or metallurgy.

The author presents  his own concept of an area, which should  play a strategic role in Polish economy from the point of view  of structural  modernization, simulation of the exports, and  dynamization  of  the economy. In this propesed  area, he includes 7 industrial sectors, which currently constitute 6 per cent of total  industrial production  in Poland  and 12 per cent of Polish exports.

The author is against the reduction of negotiations  with EU mainly to changes in legislature.  In his opinion  the issue is more important since it  concerns negotiating the best  position of country in the sphere economy. This in turn requires  having our own  thoroughly thought out structural policy and preferences resulting from it. He writes in favor  of the creation of such an industrial policy.  He also emphasizes the key role of educating human resources and  personnel  with sufficient  knowledge needed to function effectively within the Union’s  system, including the skills of negotiating deviations from general rules in unique situations which are particular to Poland after it joins the EU.  

In the third chapter much space  is devoted  to the analysis of the hitherto expansion of foreign capital in Poland.  On the basis of the analysis of positive and negative experiences, the author is strongly supportive to the creation of the most favorable  conditions for the incoming of foreign capital, but at the  same time he postulates  a more active state policy  concerning this capital and attempts  to channel this inflow in an improved manner.

Hence  the author writes in favor of channeling the inflow  of  foreign capital to the  Polish economy through the creation of  particularly favorable conditions for investing in areas of importance  to the structural  modernization of Polish economy.

The author also points to the structure of the industrial sectors represented by foreign investments, which are more beneficial from the point of view of structural modernization when the investments are made by non-EU countries (e.g.  South Korea) rather than  EU  countries  - as indicated by the analysis of the hitherto results.

In chapter 4 the author presents 10 dilemmas which must be solved by the strategy of Poland’s  development during the next 15  years.  The problems, which are considered to be importance for the future , include the following:  1. meeting the requirements for integration with EU (determined in Copenhagen and Maastricht;  2. increasing Poland’s international competitiveness;  3. modernization of  the outdated structure of Polish economy;  4. reaching EU  educational standards;  6. raising the average life-span of Poles;  7. environmental protection  and moving into eco-development;  8. increasing  the role of investments in the division of GDP, state budget, self-government and entire population;  9.  adapting the society to the requirements of functioning in societies  of information civilization;  10.  making sure that economic progress goes along with the social one and avoiding the danger  of  destabilization of the social situation, which the author believes to be the most important. With each dilemma, the author defines a goal to be reached  by the year 2010, proposes the means  to solve  each particular problem, and describes the consequences of not attaining those goals.

The author generally supports the idea of accepting as the chief priority of next 15 years  (by the year 2010) the emphasis on the education in Poland. It should aim at reaching the EU educational standards even before the year 2010.  Choosing such a strategy means that all other activities  of the government in the next 15 years would be subbued to this superior goal.

In chapter 5 the author discusses the polemics whether Poland is able to develop high technology industries, where after 1989 a regress was being noticed.

The author writes in favor giving certain  privileges to companies and private investors who invest in high technology industries in Poland, and a consistent protection of scientific structures and Poland’s  own research-development institutions in these fields.

Chapter 6 is devoted to the future of  the job market in Poland and presents the specifics of  the job market in Poland. Its specificity is due to the growth of population  of a working age in the years 1996-2010, which will constitute 30-40% of the entire population growth in this category in Europe (except former Soviet Union).

The analysis indicates that in order to make the employment structure in Poland more compatible with the EU employment structure, it would be necessary to move approximately 4 million people from the outdated areas (agriculture, heavy industry) to modern ones (professional business services, modern high technology services). This means that every fourth employee in Poland would  need to change  his/her job.  This would require a period longer than 15 years, and hence Polish economy will  have a dual character  for a long time.  This also means  a co-existence of a traditional  sector , partly obsolete  and partly modern, with a growing importance  of the latter. The share of the latter in terms of employment should  increase from 14-15% in 1995 to 35-40% in 2010. This will make Polish economy much closer to other EU countries, but the lag will not be evened out yet.

The author believes that the needs of Polish economy, under  the  conditions  of one the4 greatest increase of  job demand  in Europe in this period, will be met more appropriately by the model of solving job market problems in the U.S., where it is characterized by a strong emphasis on creating new jobs, even at the cost of lover  salaries, rather than the more restrictive model used in the EU countries.

In chapter 7 an attempt is made to answer the question what role will the industry play in the information society.  Agreeing with the view about  the end  of the industrial age, the author does not however believe -  in contrast of other authors – that this will mean the end of industry as such.  The writer suggests a new interpretation of the idea of “de-industrialization” and defines the structure of  industry in the future. Its core will consist of three sectors: computer industry, telecommunications, and microelectronics , which together melt into a single multimedia or information technology industry.  In the second decade  of the 21 st  century it will constitute between ¼ and 1/3 of the entire industrial production in the most developed countries.

The author suggests that the chances for counteracting the increasing regional divergences under the conditions of free market and the information  age will be decreasing when compared to the traditional industrial civilization.  As  a result, he points to the need of seeking new path for solving this problem.

In chapter 8 the writer presents the experiences gather during the years of the Committee for the Future Studies of the Polish Academy of  Sciences. He responds to the criticisms directed at the methods of  thinking  about  the future  (Karl Popper, I. Prigogine, F. Fakuyama, and Fr. Von Hayek). He believes that the growing unpredictability  of the world and its constant changing  should not result in giving up thinking  about  the future – to the contrary, it increases the need to think  about the future and provide it with a greater continuity. 

The works of the future studies  carried cut in Poland  since 1969 are, according to the author, characterized by the following:  interdisciplinary form of   these studies  (using the perspective of various scientific disciplines), taking into account  the world situation as a constant  methodological principle, considering alternative ways of thinking, a holistic approach, priority for humanistic (concerning the human kind) sciences, counteraction against  technocratism, a systemic approach, aiming at passing the knowledge on to others, and therefore an educational, opinion-making approach.

The work is concluded with chapter 9, which presents two dilemmas of a fundamental  importance, common to Poland  and Europe. According to the author, they include the following: making sure that the economic growth goes along with social progress and that the imitations of patterns from developmentally most advanced countries  (mainly the U.S. and Japan)  do not  overshadow  the need  for  innovativeness and the  need to maintain the identity of Europe and Poland, on which the success or the failure  of the further development will depend on.                             
======================================================================
Literatura | Strona główna |