Andrzej
Karpiński:
Unia
Europejska - Polska
Dylematy
przyszłości
Dom
Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1998
======================================================================
Cytuję wybrane fragmenty (strona w budowie). Inną czcionką i
inicjałami „Z.U.” lub pseudonimem „Anonimus”,
oznaczam własne uwagi:
======================================================================
Z okładki
książki
Praca
przedstawia podstawowe problemy i dylematy stojące przed Polską w obliczu zamierzonego
wejścia do Unii Europejskiej. Wiele miejsca zajmuje wśród nich modernizacja
struktury gospodarczej kraju, problem konkurencyjności i roli Polski na rynkach
Europy, stosunku do kapitału zagranicznego, pogodzenia wzrostu gospodarczego z
postępem społecznym i ochroną środowiska a wreszcie relacji zachodzących
pomiędzy potrzebą naśladowania obcych wzorów a koniecznością tworzenia
równocześnie własnych rozwiązań o charakterze innowacyjnym. Przedstawia te
problemy na szerokim tle prognoz światowych. Omawia główne polemiki i spory co do sposobu rozwiązywania tych problemów. Polemizuje
z aktualnymi poglądami w niektórych sprawach i formułuje własne wnioski i
postulaty.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SPIS TREŚCI
Przedmowa
............ 12
Od autora ......... 13
Rozdział I. Czy i jak można zdynamizować
rozwój Europy ......... 18
1. Główne przejawy słabości współczesnej Europy ......... 20
2. Przemysły, w których przoduje Europa ............
24
3. Potrzeba europejskiej polityki strukturalnej
......... 27
4. Najbardziej prawdopodobne zastrzeżenia przeciwników
......... 29
5. Cele i założenia europejskiej restrukturyzacji
......... 33
6. Strukturalne wyzwania przyszłości w świetle prognoz światowych ......... 36
7. Inne atuty Europy ......... 38
8. Polska czynnikiem prodynamizacyjnym w
zjednoczonej Europie ......... 43
Rozdział II. Jak maksymalizować korzyści i
minimalizować zagrożenia w procesie integracji Polski z Unią Europejską
......... 44
1. Historyczne szanse wejścia do Unii
......... 44
2. Główne korzyści z wejścia do Unii ............ 45
3. Globalizacja a integracja z Unią Europejską
......... 47
4. Specyficzne problemy okresu przejściowego .........
50
5. Zagrożenia dla producentów krajowych w warunkach pełnego otwarcia rynku ......... 54
6. Sytuacja na rynku pracy ......... 61
7. Rolnictwo w obliczu integracji ......... 64
8. Zagrożenia dla nauki i zaplecza badawczo-rozwojowego
......... 66
9. Konsekwencje dla struktury gospodarczej Polski
......... 70
10. Główne kierunki wykorzystania szans i minimalizacji zagrożeń ...... 76
11. Kluczowa rola aktywnej polityki przemysłowej
......... 81
Rozdział III. Sterować czy nie sterować
napływem kapitału zagranicznego - szanse i niebezpieczeństwa
......... 91
1. Główne kierunki angażowania się kapitału
zagranicznego w przemysł w Polsce ......... 91
a) "Penetracja importowa"
rynku dóbr przemysłowych w Polsce ......... 92
b) "Internacjonalizacja"
produkcji ......... 102
c) Rola kapitału zagranicznego w inwestycjach
......... 104
2. Pozytywne konsekwencje działania kapitału zagranicznego w Polsce
............ 109
a) Kapitał zagraniczny szansą rozwoju
kraju ......... 109
b) Zasilanie gospodarki polskiej w kapitał .........
110
c) Nowe miejsca pracy ......... 110
d) Unowocześnianie struktury sprzedaży na rynku
wewnętrznym ......... 111
e) Unowocześnianie technologii i asortymentu wyrobów
......... 112
f) Upowszechnianie nowoczesnych metod zarządzania
......... 113
g) Wzrost wydajności pracy ......... 114
h) Dynamizująca wzrost produkcji rola kapitału
zagranicznego ......... 114
i) Socjologiczne paradoksy w społecznej ocenie
działania kapitału zagranicznego ......... 115
j) Próba reasumpcji ......... 116
3. Zjawiska i tendencje kontrowersyjne i niekorzystne w działaniach kapitału
zagranicznego w Polsce ......... 116
a) Tendencje do "uwstecznienia
się" struktury produkcji ......... 116
b) Regres w produkcji finalnej ......... 118
c) Pogorszenie się struktury eksportu ......... 118
d) Zagrożenia w bilansie płatniczym ......... 120
e) Regres zaplecza badawczo-rozwojowego ......... 121
f) Opóźnienia w realizacji zobowiązań inwestycyjnych
przez część inwestorów zagranicznych ......... 122
4. Wnioski na przyszłość
......... 123
Rozdział IV. Dziesięć węzłowych problemów i
dylematów rozwoju Polski w najbliższym 15-leciu ......... 127
1. Spełnienie wymogów integracji z Unią Europejską ......... 128
2. Zapewnienie międzynarodowej konkurencyjności naszej gospodarki ............ 131
3. Modernizacja struktury gospodarczej Polski
......... 133
4. Niedopuszczenie do wzrostu bezrobocia ......... 137
5. Podniesienie poziomu edukacji społeczeństwa do standardów Unii Europejskiej ......... 139
6. Osiągnięcie Europejskich standardów przeciętnego trwania życia człowieka ......... 142
7. Niedopuszczenie do pogorszenia stanu środowiska naturalnego i
przejście do ekorozwoju ......... 143
8. Proinwestycyjne przestawienie podziału dochodu narodowego
......... 145
9. Dostosowanie społeczeństwa do wymogów cywilizacji informacyjnej
......... 147
10. Pogodzenie postępu gospodarczego ze społecznym
...... 149
11. Europa nie zaczeka. Polska na tle Unii w roku 2010
......... 150
Rozdział V. Czy Polskę stać na rozwój
przemysłów wysokiej techniki? Historia jednego sporu
......... 156
1. Co to są przemysły wysokiej techniki
......... 156
2. Rola przemysłów wysokiej techniki w gospodarce światowej
............ 158
3. Rola przemysłów wysokiej techniki w Polsce
......... 164
4. Argumenty sceptyków co do możliwości ich rozwoju w Polsce
......... 167
5. Argumenty zwolenników ich rozwoju w Polsce
......... 169
6. Konsekwencje rezygnacji z rozwoju tych przemysłów w Polsce ......... 173
7. Ogólna ocena dyskusji i sporu ......... 174
8. Przyszłość tych przemysłów w Polsce ......... 176
9. Próba reasumpcji ......... 179
150
Rozdział VI. Czy koniec pracy - perspektywy
rynku pracy w Polsce w okresie do roku 2010 ......... 180
1. Spór o przyszłość pracy ......... 180
2. Specyfika sytuacji w Polsce ............ 185
3. Najbardziej prawdopodobne zmiany w poziomie i strukturze zatrudnienia
w Polsce do roku 2010 ......... 188
4. Procesy dostosowawcze w zatrudnieniu - kierunki przemieszczeń zasobów
pracy ......... 194
5. Obszary, które wchłaniać będą przyrost podaży pracy
......... 200
6. Obszary najbardziej zagrożone redukcją zatrudnienia
......... 202
7. Generalne wnioski dla polityki zatrudnienia
......... 202
8. Kierunki walki z bezrobociem ......... 211
Rozdział VII. Rola przemysłu w
społeczeństwie cywilizacji informacyjnej ......... 213
1. Koniec ery przemysłowej czy koniec przemysłu ......... 213
2. O potrzebie nowej interpretacji pojęcia "dezindustrializacja"
............ 217
3. Rola przemysłu w roku 2020 - trzy typy krajów
......... 218
4. Kierunki przekształceń struktury przemysłu w przyszłości
......... 220
5. Inny przemysł, ale nadal przemysł ......... 223
Rozdział VIII. Doświadczenia 30-lecia
Komitetu Prognoz Polskiej Akademii Nauk ......... 226
1. Prognozowanie w świetle krytyki naukowej .........
226
2. Naukowa krytyka - dynamiczna praktyka - rozbieżność tendencji
............ 228
3. U źródeł rozbieżności między teorią a praktyką
......... 229
4. Nowa doktryna i podejście do studiów nad przyszłością
......... 232
5. Kariera studiów strategicznych nad przyszłością
......... 233
6. Pozytywne doświadczenia Komitetu Prognoz PAN - siedem elementów
trwałego dorobku ......... 234
7. Niespełnione wzajemne oczekiwania oraz pretensje
......... 239
Rozdział IX. Najważniejsze dwa wspólne
dylematy Polski i Europy ......... 245
1. Sprzeczność pomiędzy potrzebą wzrostu gospodarczego
a jego konsekwencjami ekologicznymi i społecznymi .........
245
2. Sprzeczność pomiędzy koniecznością imitacji a potrzebą innowacji ............ 249
Concise Abstract ......... 252
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przedmowa
W
niniejszym tomie publikujemy pracę Sekretarza Naukowego Komitetu Prognoz
"Polska w XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, doc. dr. hab. Andrzeja Karpińskiego.
Praca ta nieco odbiega od dotychczasowych publikacji Komitetu. Ma bowiem charakter bardziej publicystyki ekonomicznej niż
referowania wyników badań. Zdecydowaliśmy się jednak na jej opublikowanie w
ramach wydawnictw Komitetu przede wszystkim dlatego,
że dotyczy problemów kluczowych dla naszych czasów i to tych, które są
przedmiotem studiów Komitetu. Może więc odegrać
istotną rolę w popularyzacji tych zagadnień, którymi Komitet się zajmuje.
Przedstawia zaś te problemy w sposób najbardziej syntetyczny. Ponadto praca
zawiera bardzo wyraźne, a czasami nawet ostro zarysowane indywidualne podejście
autora do referowanych zagadnień, a więc ma charakter autorski. Jest to jedną z
jej zalet. Życzę więc Czytelnikom ciekawej lektury i
zachęcam do dyskusji, na którą praca niewątpliwie zasługuje.
Przewodniczący Komitetu
Prognoz
„Polska XXI wieku”
/Leszek Kuźnicki/
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od
Autora
Uczestnicząc, jako sekretarz naukowy, w
pracach Komitetu Prognoz "Polska XXI wieku" przy Prezydium Polskiej
Akademii Nauk, musiałem z konieczności wyrobić sobie poglądy na niektóre
węzłowe problemy naszego rozwoju i związane z tym dylematy. Oczywiście poglądy
te, podobnie jak każde inne, podlegają wszystkim regułom krytyki naukowej, tym bardziej że dotyczą problemów kontrowersyjnych, w których
obie strony mają swoje racjonalne argumenty. Nikt nie może mieć
bowiem monopolu na prawdę. Uważam jednak, że jasne przedstawienie
stanowiska w sprawach budzących kontrowersje może być przydatne w poszukiwaniu
alternatywnych rozwiązań i odmiennych opcji, ma więc
samoistną wartość poznawczą i sprzyjać może zdrowym polemikom.
Dlatego zdecydowałem się na opublikowanie tych rozważań, zdając sobie sprawę,
że co najmniej część z nich może być bardzo kontrowersyjna w odbiorze.
Praca zawiera osiem rozdziałów.
W pierwszym - próbuję odpowiedzieć na pytanie, czy i jakie są możliwości
przyspieszenia rozwoju Europy. Impulsem do powstania tego szkicu była
dyskusja w Zespole Problemowym Komitetu do spraw Problemów Globalnych i
Stosunków Międzynarodowych, kierowanym przez prof. J. Kleera,
na temat niebezpieczeństwa "marginalizacji" Europy.
W drugim - zajmuję się obiektywną analizą szans i zagrożeń, jakie w okresie
przejściowym mogą powstać w okresie wchodzenia Polski do zjednoczonej Europy.
Na tej podstawie podejmuję z kolei próbę odpowiedzi, jak zwiększyć szanse z tym
związane, a zmniejszyć niebezpieczeństwa. Jest to rozszerzona wersja wykładu
wygłoszonego na Uniwersytecie Jagiellońskim 9 grudnia 1996r.
W trzecim rozdziale próbuję odpowiedzieć na pytanie, czy należy sterować
napływem kapitału zagranicznego, czy też nie, co rodzi silne kontrowersje w
środowisku polskich ekonomistów. Jest to rozszerzona wersja wykładu
wygłoszonego w klubie "Kontakt" w Warszawie 22 kwietnia 1997r.
W czwartym - podjąłem próbę zidentyfikowania podstawowych problemów,
stojących przed nami i wymagających rozwiązania w okresie do roku 2010.
Jest to materiał wynikający z prac nad koncepcją strategii długofalowej na
najbliższe 15 lat, prowadzonej w Komitecie w latach 1995 - 1996.
W piątym - zajmuję się historią jednego sporu, który mieć może jednak
kluczowe znaczenie dla przyszłości, a mianowicie próbą odpowiedzi na pytanie:
"Czy jesteśmy zdolni rozwijać tzw. przemysły wysokiej techniki, które
w największym stopniu są w stanie zmodernizować polską gospodarkę"?
W szóstym - zajmuję się podstawowym problemem współczesnej doby, a mianowicie
ewolucją pracy, próbując odpowiedzieć na kluczowe pytanie, czy nastąpi
zmierzch znaczenia pracy i jakie to może mieć reperkusje dla poziomu
zatrudnienia i bezrobocia w Polsce. Jest to rozwinięta synteza ekspertyzy na
ten temat opracowanej z inicjatywy Komitetu Prognoz w roku 1996.
W siódmym rozdziale staram się odpowiedzieć na pytanie, co można stwierdzić
w świetle dotychczasowych prognoz światowych na temat, jaką funkcję będzie
pełnił przemysł w społeczeństwie ery cywilizacji informacyjnej. Jak wiadomo,
budzi to liczne kontrowersje.
W ósmym, a zarazem już ostatnim rozdziale, przedstawiam doświadczenia
z pracy Komitetu Prognoz zebrane w ciągu niemal 30 lat od chwili jego powstania
w 1969 r., zasługują one bowiem na uwagę.
Przedstawiam w nim zarówno historię sporów na temat celowości studiów nad
przyszłością oraz stanowisko współczesnej nauki w tej sprawie, jak bieżące,
często kontrowersyjne problemy stosunków Komitetu z decydentami najwyższego
szczebla oraz opinią publiczną.
W niniejszej pracy z konieczności
ograniczam się głównie do problemów gospodarczych, co wynika z moich
kwalifikacji jako ekonomisty. Nie oznacza to w żadnym razie, że problemy
społeczne czy kulturowe związane z wejściem Polski do Unii mają mniejsze
znaczenie, czy są łatwiejsze do rozwiązania. Takie problemy jak: adaptacja
postaw społecznych do wymogów Unii, zachowanie tożsamości narodowej,
zapobieganie "macdonaldyzacji" naszej
kultury, emigracja stała i inne problemy kulturowe mogą mieć równe, a czasami
nawet i większe znaczenie.
Dotyczy to także ochrony środowiska, gdzie wystąpić mogą wielkie trudne do
rozwiązania problemy. Nie czułem się jednak dostatecznie kompetentny, aby je tu
podjąć. Czytelnik znajdzie więcej publikacji na te tematy, gdyż są one bogatsze
niż dotyczące spraw ekonomicznych.
Z drugiej strony treść pracy wykracza poza zakres wytyczony jej tytułem. Obejmuje bowiem szereg tematów (przyszłość pracy, rola
przemysłu w społeczeństwie informacyjnym, czy ocena doświadczeń studiów nad
przyszłością itp.), które nie wiążą się bezpośrednio z wejściem Polski do Unii
Europejskiej. Treść pracy jest więc w sumie szersza
niżby to wynikało z jej tytułu. Nie widzę w tym nic złego - byłoby gorzej gdyby
było odwrotnie.
Mam nadzieję, że problemy te zainteresują szersze grono czytelników, a nie
tylko profesjonalistów, zwłaszcza zaś naszą młodzież. Będzie ona
bowiem żyła w okresie tych wyzwań i będzie musiała im sprostać, podczas
gdy dla mego pokolenia jest to już tylko problem abstrakcyjny i czysto
teoretyczny.
Jedna z moich prac na podobne tematy,
oparta na strategii opracowanej w Komitecie, spotkała się z nie
przebierającą w formie krytyką ze strony profesora S. Kwiatkowskiego, a
częściowo również prof. R. Galara. Przyszłość świata uważają
bowiem moi polemiści za nieprzewidywalną i całkowicie zależną od ruchów
oddolnych i spontanicznych, kwestionując samą ideę strategii. Dlatego chciałbym
jasno podkreślić, że nie podzielam niewiary cytowanych autorów w sens strategii
działania, a tym bardziej przekonania o niemocy państwa w tym zakresie. Jedynym
wnioskiem ze stwierdzenia ogromnej zmienności i nieprzewidywalności
współczesnego świata może być tylko ten, że strategia taka musi być przedmiotem
stałej analizy i elastycznych korekt.
Zwolennikom poglądów takich, jak wyżej wymienione przez moich krytyków, praca
niniejsza oczywiście nie będzie odpowiadać. Wyraża ona bowiem wiarę w możliwość rozumnego działania w każdych
najbardziej nie sprzyjających okolicznościach. Ale tak jak w
przypadku każdego sporu, rozbieżności w poglądach zwiększają zainteresowanie
danym tematem.
Reprezentowane przeze mnie przekonanie o potrzebie strategii długookresowej nie
jest tylko moim własnym poglądem. Podobny pogląd reprezentuje większość
członków Komitetu. Postmodernistyczna, tak dzisiaj
modna, niewiara we wszystko postawiłaby bowiem pod
znakiem zapytania jakąkolwiek racjonalność działania w skali społecznej,
pozostawiając nam jedynie świadomość ślimaka, leżącego na ścieżce i czekającego
tylko, kto go rozdepcze.
(Uwagi. O
przepraszam, ślimak wcale nie czeka... On tylko nie wie... lub
nie może z tej ścieżki szybko zejść! Po co właził? Z.U.).
Stanowisko, które przeważa w Komitecie, bardzo precyzyjnie sformułował
prof. Jerzy Kołodziejski stwierdzając, że wzrost
nieprzewidywalności współczesnego świata, nie może
oznaczać zaniechania myślenia o przyszłości.
(Uwagi.
Budzi zdziwienie, że aż trzeba o tym przekonywać! Prawdopodobnie polemiści,
widząc częste nieracjonalne skutki działań opartych na nietrafnym myśleniu,
popadli w pewną przesadę w wyciąganiu wniosków. Po prostu "myślenie"
o przyszłości trzeba usprawniać, postępować racjonalnie w jego wdrażaniu, a nie
negować samą potrzebę myślenia... Być może zachodzi tu nieporozumienie. Z.U.).
Odwrotnie - zwiększa on tę potrzebę oraz narzuca konieczność zapewnienia
większej ciągłości w tym myśleniu. Pogląd ten został przyjęty jako oficjalne
stanowisko naszego Komitetu. Bliski jestem również poglądowi, którzy wyrazili
ekonomiści niemieccy, autorzy 15-letniej projekcji rozwoju gospodarczego Niemiec,
sięgającej swym horyzontem roku 2010, gdy stwierdzali: "Polepszenie
perspektyw gospodarczych jest możliwe tylko wówczas, gdy uda się skoordynować
całościową politykę gospodarczą", a w innym miejscu "procesy będące
rezultatem takiej strategii polityki gospodarczej pozwalają znaleźć rozwiązania
w wielu ważnych dziedzinach, w których występują problemy". Jest to więc zupełnie inne stanowisko niż wspomnianych wyżej
krytyków wszelkiej strategii i konstruktywizmu społecznego.
Formułując opinie i poglądy zawarte w tej
książce, szeroko korzystałem z wiedzy i doświadczenia najlepszych specjalistów
i wybitnych ekspertów reprezentowanych w Komitecie. Im to właśnie muszę w
pierwszej kolejności wyrazić podziękowanie.
Równocześnie jednak czuję się zobowiązany podkreślić, że przedstawione tu
poglądy nie są wyrazem opinii Komitetu, chyba że się
na to w tekście powołuję. Są to moje poglądy i za nie tylko ja jedynie
odpowiadam. Nie ma więc żadnego uzasadnienia
utożsamianie ich ze stanowiskiem Komitetu.
Szczególnie zaś dziękuję Panu Profesorowi Zdzisławowi Sadowskiemu,
który był łaskaw dokonać recenzji niniejszego tekstu, zwrócił uwagę na szereg
jego słabości w niektórych sprawach, co pozwoliło na chociaż
częściowe ich uwzględnienie przed jej opublikowaniem. Za główne poglądy autora,
rzecz jasna, tylko on sam ponosi odpowiedzialność.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ I
Czy i jak można
zdynamizować rozwój Europy? ...... 18
W dyskusjach na
temat integracji Polski z Unią Europejską stawia się często dość kłopotliwe
pytanie, a mianowicie: "Dlaczego chcemy się integrować z jednym ze słabszych ogniw
gospodarki światowej, jakim jest Europa?" Pytanie to
najczęściej zadają Amerykanie, którzy wynaleźli termin "Euro-sclerosis" i posługują się nim z upodobaniem.
Krytyczna ocena obecnego stanu gospodarki Europy nie budzi na ogół większych
zastrzeżeń Jeżeli bowiem porównać dynamikę trzech głównych elementów
kapitalizmu światowego:
USA, Unii Europejskiej i Japonii to Unia Europejska jest wśród
nich ogniwem najsłabszym, chociaż jej produkt krajowy brutto (PKB), to jest 15
państw wchodzących w jej skład, jest o ok. 10% większy niż w USA i prawie
dwukrotnie wyższy niż w Japonii6. Stąd Unia jest wciąż jeszcze
największym partnerem w gospodarce światowej, jeżeli mierzyć jej potencjał
wielkością PKB. Równocześnie
Unia jest największym eksporterem na świecie, a jej eksport stanowi 20%
eksportu światowego.
Niemniej na słabszą pozycję Europy składa się jej
relatywnie najniższe tempo rozwoju gospodarki spośród tych trzech regionów,
mierzone dynamiką PKB. To samo dotyczy postępu technicznego i metod
zarządzania, a w rezultacie także poziomu i dynamiki wydajności pracy. Europa
boryka się też z bezrobociem w znacznie większej skali niż USA i Japonia.
Na tym tle rodzą się obawy przed
„marginalizacją” Europy w XXI wieku, czyli utratą jej dzisiejszego znaczenia.
Sprzyjać temu będzie sytuacja demograficzna. Według ostatniej prognozy ONZ
szacuje się, że Europa zmniejszy swój udział w ludności świata z 13% w 1995 r.
do 7% w roku 2050. Problem
ten zaostrzać będzie proces starzenia się ludności, który w Europie przebiega
znacznie szybciej niż w USA i Japonii.
Główną przyczynę zagrożenia dla pozycji Europy upatruje się jednak nie w
procesach demograficznych a w niezdolności Europy do rozwiązania problemów
przyszłości.
Dlaczego więc Polska chce się integrować z Unią Europejską, która kumuluje
wszystkie opisane wyżej cechy Europy? Najprostszą odpowiedzią jest tu, rzecz
jasna, stwierdzenie, że decydują o tym względy geopolityczne. Całe
doświadczenie światowe wskazuje bowiem, że
"egzotyczne" sojusze z oddalonymi geograficznie partnerami nigdy nie
dają spodziewanych rezultatów. Przemawia za integracją również wspólnota
kulturowa powstała w długim procesie historycznym. Argumenty te można by
jeszcze oczywiście mnożyć. Niemniej wszystkie one nie podważają zasadności
postawionego na wstępie pytania.
(Uwagi. Dodał bym, że
chcemy - na razie abstrahuję od tych, którzy nie chcą - łączyć się " z
jednym ze słabszych ogniw gospodarki światowej", bo sami jesteśmy jeszcze
znacznie słabsi, a te "słabsze" ogniwo jeszcze nas chce jako
partnera. Natomiast silniejsze ogniwa zapewne też nas chcą, ale niekoniecznie
jako
partnera. Z.U.).
Dlatego powstaje problem, czy zamiast
szukać argumentów uzasadniających te racje, nie warto raczej inaczej postawić
samo pytanie, a mianowicie: "Czy i jak można zdynamizować Europę?" i zwiększyć w rezultacie jej konkurencyjność oraz poprawić
jej pozycje w stosunku do dwu pozostałych elementów układu światowego.
1. Główne przejawy
słabości współczesnej Europy ...... 20
Nie może być
żadnych wątpliwości co do tego, że co najmniej z
czterech względów sytuacja Europy jest słabsza niż rozpatrywanych wyżej
partnerów.
Po pierwsze - dlatego, że w gospodarce Europy gałęzie przestarzałe czy
schyłkowe o zmniejszającym się znaczeniu /"declining"/
stanowią znacznie większą jej część niż w USA i krajach Azji
Południowo-Wschodniej i dają znacznie większą część PKB niż w tamtych krajach.
Ponieważ zaś popyt rynku światowego na wyroby wytwarzane w tych dziedzinach
rośnie bardzo powoli lub nawet spada, to i dynamika PKB musi być niższa i
słabsza.
Po drugie - w gospodarce Europy znacznie słabiej reprezentowane są
dziedziny nowe i dopiero powstające, gdzie popyt rynkowy rośnie najszybciej i
najbardziej dynamizuje gospodarkę.
Główną tego przyczyną są niepowodzenia Europy w rozwoju przemysłów najbardziej
nowoczesnych. Pod tym względem została ona bowiem
wyraźnie w tyle w stosunku do USA i Japonii.
Po trzecie - nauka europejska jest szczególnie opóźniona w dziedzinach
najbardziej awangardowych. Ma ona wprawdzie określone osiągnięcia w dziedzinach
pośrednich między teorią a praktyką (know-how), ale
pozostaje w tyle w tych, które w największym stopniu wpływają na rozwój
przemysłów nowoczesnych, o decydującym znaczeniu dla modernizacji struktur
przemysłowych i poziomu technologicznego.
Po czwarte - przestarzała struktura gospodarki, a mianowicie znacznie wyższy
udział przemysłów ciężkich w Europie, powoduje, że rola związków zawodowych,
które działają głównie w tych przemysłach, jest znacznie silniejsza niż w USA i
Japonii. Staje to na przeszkodzie szybszemu przesuwaniu zasobów pracy z
dziedzin mniej do najbardziej dynamicznych. Związki zawodowe bronią
bowiem często mechanicznie wszystkich miejsc pracy niezależnie od ich
znaczenia dla modernizacji gospodarki.
2. Przemysły, w których
przoduje Europa ...... 24
W przeciwieństwie
do wyrobów najbardziej awangardowych, w produkcji wieku artykułów bardziej
tradycyjnych Unia Europejska zachowuje nadal silną pozycję w gospodarce
światowej. Najważniejsze wyroby przemysłu przetwórczego, w których produkcji
Europa jest największym producentem światowym (world's
largest producer),
ilustruje następujące zestawienie:
...
Już na pierwszy rzut oka widać, że nie są to wyroby najwyższej techniki. W
przeciwieństwie do tego Europa jest bardzo opóźniona w produkcji najbardziej
awangardowych wyrobów, takich jak: elementy elektroniczne, sprzęt komputerowy,
aparatura pomiarowa, badawcza i kontrolna, roboty i manipulatory, aparatura
medyczna, zaawansowane materiały ceramiczne, chemikalia specjalizowane i
szlachetne, biotechnologie.
Sam charakter tych wyrobów, w których produkcji Europa przoduje, przesądza już,
że jest ona skazana na konkurencję cenową, a nie - jak w przypadku wyrobów
nowoczesnych - na konkurencję innowacyjnością.
Pomniejsza to atrakcyjność rozwoju produkcji tych wyrobów niezależnie od słabej
lub słabszej dynamiki popytu rynku światowego na te wyroby.
W opinii publicznej Europy budzi niepokój ponadto fakt znacznego odpływu
inwestycji realizowanych przez koncerny europejskie nawet w tych dziedzinach
poza obszar Europy. Jako
przykład można podać inwestycje koncernów, zlokalizowanych w Europie, które w
coraz większym stopniu omijają kraje macierzyste. Rezultatem jest spadek udziału
zakładów zlokalizowanych w Europie w całej produkcji tych koncernów. Przykładem
mogą tu być Niemcy,
gdzie np. koncern chemiczny Hoechst zatrudniał
63% swojej załogi zagranicą, Bayer, w którym odsetek
ten wynosił – 60%, Siemens – 49%. W ankiecie Niemieckiej Izby Handlowej 25%
badanych koncernów stwierdziło, że zamierza przenieść swą produkcję z Niemiec
do krajów, gdzie jest tańsza siła robocza i korzystniejsze warunki inwestycji. Jest to
efektem globalizacji gospodarki światowej, rodzi jednak wielkie problemy
społeczne. Byłoby to mniej niebezpieczne, gdyby na miejsce produkcji
przesuwanej poza Europę, w przypadku zwłaszcza bardziej prymitywnych
wyrobów..., gdzie koszt robocizny ma decydujące znaczenie, wchodziła produkcja
wyrobów najbardziej nowoczesnych, których konkurencyjność wyznacza ich innowacyjność. Tak jednak nie jest. Może to być niebezpieczne, jeżeli
powstałe w ten sposób szanse obniżki kosztów produkcji wyrobów tradycyjnych nie
zostaną wykorzystane dla rozwoju przemysłów nowych i zmniejszenia opóźnień
Europy, jeśli chodzi o wyroby najbardziej awangardowe.
Także więc i ten problem może być rozwiązany tylko pod
warunkiem świadomej polityki strukturalnej i zwiększonej zdolności
zintegrowanej Europy do negocjacji swego stanowiska z wielkimi korporacjami.
Eksport tych korporacji stanowi dziś już 1/3 obrotów światowych, a dalsze 1/3
to obroty wewnętrzne realizowane przez te korporacje.
3. Potrzeba europejskiej polityki strukturalnej ...... 27
Przyspieszenie
zmian strukturalnych wymagałoby szybszego przesuwania zasobów, obecnie
nadmiernie zaangażowanych w przestarzałe przemysły i dziedziny do bardziej
efektywnych i wydajnych, czyli procesu określanego terminem
"restrukturyzacji".
W tej sytuacji odpowiedź na postawione na wstępie pytanie może być tylko
warunkowa. Możemy zdynamizować gospodarkę Europy,
jeżeli i jedynie pod warunkiem, że uda nam się przyspieszyć zmiany strukturalne
w gospodarce. Jest to, moim zdaniem, jedyna szansa Europy. To zaś wymagałoby rezygnacji z określonych
kanonów, czyli zasadniczej reorientacji polityki europejskiej. Przełamanie zaś
dotychczasowych postaw jest jednak zawsze najtrudniejsze. Można mieć też wątpliwości,
czy jest to osiągalne w ramach tradycyjnego modelu
gospodarki rynkowej. Mechanizmy rynkowe optymalizują bowiem gospodarkę przede wszystkim pod kątem
bieżących wyników, których kryterium stanowi zysk krótkookresowy, a tym samym
raczej utrwalają istniejącą strukturę niż ją zmieniają. Nie można więc wykluczyć, że
przyspieszenie tempa zmian strukturalnych będzie wymagać nowych form
interwencji państwa. Może to brzmieć jak herezja w stosunku do kanonów
ekonomii neoliberalnej, ale właśnie ona
była w latach siedemdziesiątych uważana za herezję w porównaniu z poglądami
panującymi w owym okresie.
Można mieć także wątpliwości, czy jest to w ogóle politycznie możliwe.
Jednakże stawka jest zbyt wielka, aby cofać się przed analizą wszystkich
możliwości, nawet tych najbardziej niepopularnych i przed obiektywnym
rozpatrzeniem wszystkich "za i przeciw". Ludzie, którzy będą
decydować o losach Europy, nieuchronnie staną przed tym problemem. Nie jest to
przy tym tak niewyobrażalne, jakby to się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.
Jak wynika z powyższych rozważań,
zdynamizowanie gospodarki europejskiej nie byłoby możliwe bez głębokich zmian strukturalnych. To zaś wymagałoby stworzenia czegoś na
kształt europejskiej
polityki przemysłowej, i to polityki aktywnej, opartej na
określonych preferencjach strukturalnych. Jak wiadomo zaś, pojęcie polityki
przemysłowej jest dziś w kołach neoliberalnych odrzucane, a nawet zwalczane.
Główny organ neoliberałów "The Economist" stwierdza
jednoznacznie: "Na temat polityki przemysłowej możemy się wypowiedzieć
krótko: takiej nie powinno być w ogóle"16 (16 "The Economist"
z 21 września 1996r., "Survey", s.24). Inna sprawa, że idąc do wyborów pod takim
hasłem, konserwatyści sromotnie je przegrali.
Następstwem tego rodzaju poglądów jest właśnie obecna sytuacja w Unii
Europejskiej, której z pełnym uzasadnieniem można zarzucić brak logiki. Jak można bowiem wytłumaczyć fakt istnienia w Unii wspólnej
polityki rolnej (CAP), podczas gdy nie ma wspólnej polityki przemysłowej? Jest
wręcz niezrozumiałe jeżeli uwzględnić, że problemy
wymagające rozwiązania w przemyśle, zwłaszcza obecnie, w okresie powstawania na
naszych oczach cywilizacji informacyjnej, są wielokrotnie większe niż w
rolnictwie.
Wszelkie próby stworzenia europejskiej polityki przemysłowej, podejmowane w
przeszłości m.in. przez Francuzów, spełzły jednak na niczym właśnie na skutek
oporu środowisk neoliberalnych, obawiających się wzrostu ingerencji państwa.
Głównym przeciwnikiem była tu zawsze Wielka Brytania, naśladująca z reguły aktualne
mody w USA. A jak wiadomo, w USA polityki takiej w żadnej postaci się nie
prowadzi, chociaż jest to krytykowane przez część ekonomistów amerykańskich (Reich, Thurow, Krugman).
Można więc z góry przewidzieć, jakie mogą być główne
zastrzeżenia w stosunku do takich możliwości i co może być przedmiotem
największego ataku ze strony tych kół.
4. Najbardziej
prawdopodobne zastrzeżenia przeciwników ...... 29
Co najmniej sześć
związanych z tym problemów może być prawdopodobnie poddane największej krytyce.
Po pierwsze - argumentem takim może być stwierdzenie, że
wszelka polityka strukturalna narusza kanon ekonomii neoliberalnej, a
mianowicie zasadę równego traktowania wszystkich partnerów, a więc zasadę
"equal footing".
Oczywiście, nie ma co ukrywać, że system preferencji
zasadę tę narusza. Jednakże już obecnie jest ona podważana w praktyce, chociaż
po cichu, ponieważ okazała się zupełnie nieżyciowa. Nie łatwo
bowiem przekonać kogokolwiek, że w gospodarce równe jest znaczenie z
jednej strony elektroniki czy przemysłu komputerowego, a z drugiej - górnictwa
węglowego, typowego przemysłu schyłkowego. Dlatego nawet w Unii Europejskiej
pojawił się termin "przemysły strategiczne", dotyczący tych, które
wymagają odrębnego potraktowania ...
Po drugie - można się spodziewać argumentu, że koncepcja oznaczać
by musiała wzrost roli państwa. Jak dotychczas zaś, obok osiągnięć Japonii i
Izraela, dostarczyło ono raczej więcej przykładów złego gospodarowania (misnamagement). Co
prawda, doświadczenia przeszłości są tu nie najlepsze, to jednak obecnie nie
chodzi o bezpośrednią działalność rządów w gospodarce, ale o stymulowanie
działalności sektora prywatnego drogą stworzenia najbardziej sprzyjających
warunków w dziedzinach uważanych za najkorzystniejsze dla gospodarki Europy jako
całości, a więc o zupełnie inną interwencję niż w przeszłości.
Stąd wszelkie porównania z przeszłością nie mają większego sensu.*
(* Uwagi. Odnoszę wrażenie, że jednak trochę
mają. Interwencja Państwa powinna być mądra i opierać się na wszechstronnej analizie
całokształtu zagadnień, w której państwo interweniuje bądź zamierza
interweniować. Doświadczenia przeszłości nie są najlepsze nie tylko dlatego, że Państwo bezpośrednio angażowało się w
działalność gospodarczą, ale głównie dlatego, że robiło to źle, w sposób
zbiurokratyzowany, bez dostatecznej znajomości zagadnień i przy
zniekształceniach syntetycznych wskaźników ekonomicznych. Jaki mamy procent
pewności, że teraz, tylko stymulując tam, "gdzie się sprawdziło" -
argumentacja "po szóste", państwo będzie to robiło
dobrze, jeśli nie przeanalizuje wszystkiego, co trzeba, w tym błędów
przeszłości, w tym także przyczyn i skutków tzw. "negatywnego
dostosowywania się" podmiotów gospodarczych, w tym również przyczyn i
skutków zachwiania się pozycji "azjatyckich tygrysów"? Reasumując:
państwo powinno być w czymś aktywne pod warunkiem, że jest mądre, i że się w tym zna . Jeśli nie, lub jeśli się na czymś nie zna, lepiej niech się do tego nie
wtrąca. Z.U.).
Po trzecie - może być wysuwany argument, że polityka przemysłowa, oparta
na uprzywilejowaniu jednych przemysłów kosztem innych, i wszelkie formy pomocy
państwa dla przemysłu (state aid) są zakazane z mocy art. 94
układu rzymskiego. Jednakże układ europejski zabrania jedynie polityki
przemysłowej w skali narodowej. Natomiast nic nie mówi o polityce przemysłowej
w odniesieniu do całej wspólnoty. Jeżeli miałoby to być niedopuszczalne, to
powstaje pytanie, na jakiej podstawie realizowana jest obecnie wspomniana wyżej
wspólna polityka rolna.
(Uwagi.
Przypuszczam, że to jest temat dla prawników, dysponujących tekstem układu
rzymskiego, przepisami wykonawczymi, interpretacjami itd. Ja tematu bliżej nie
znam. Wiem tylko, z logiki, że zakazu polityki przemysłowej w skali narodowej -
przyjmuję, że faktycznie taki jest (mam jedynie pewne wątpliwości, do
czego się on konkretnie odnosi)- nie wolno interpretować jako zakazu np.
uprawiania polityki rolnej, czy jakiejś tam innej, nie bardzo więc wywody
Autora rozumiem. Na marginesie: samo pojęcie "polityki wspólnej a polityki
narodowej" jak i w ogóle "polityki", może mieć wiele różnych
twarzy, począwszy od pragmatycznej, prawniczej, poprzez wszystkie inne możliwe
niuanse. Z.U.).
Po czwarte - może być najprawdopodobniej podniesiony zarzut,
że koncepcja ta musiałaby oznaczać wizję "Europy-twierdzy", a więc
groźbę protekcjonizmu w postaci Europy zamykającej się na rynek światowy. Taki
kierunek działania zaś byłby sprzeczny z zasadami liberalizacji handlu
światowego leżącymi u podstaw funkcjonowania Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Niesłuszne jest jednak utożsamianie aktywnej i selektywnej polityki
strukturalnej z protekcjonizmem. Istotą takiej polityki jest
bowiem stwarzanie zachęt dla inwestorów na wybranych obszarach, a nie
protekcyjna ochrona własnego rynku. Nikt również nie powiedział, że z
proponowanych przywilejów powinny korzystać wyłącznie podmioty z krajów Unii.
Wręcz przeciwnie, taka możliwość powinna być wyeliminowana już z samego
założenia.
Po piąte - mogą się podnieść głosy, że propozycja taka oznaczałaby
wzrost regulacji państwa i niebezpieczeństwo powrotu do nadmiernej regulacji (over-regulation), która tyle szkody wyrządziła w
przeszłości gospodarce światowej. Nie jest to jednak słuszne. Nie dostrzega się
bowiem faktu, że chodzi o zupełnie inny rodzaj regulacji
. O ile w przeszłości główną i
dominującą tego formą były regulacje o charakterze restrykcyjnym, czyli
ograniczające swobodę działania biznesmenów, to obecnie potrzebne będą takie,
które muszą stwarzać przywileje dla podmiotów działających w obszarach o decydującym
znaczeniu dla rekonstrukcji strukturalnej.
Uwagi
Nie widzę nic zdrożnego
w regulacjach restrykcyjnych, o ile będą one sensowne. Po prostu
państwa w ramach inicjatyw wewnętrznych i w ramach porozumień międzynarodowych,
muszą przeciwdziałać
gospodarce rabunkowej, grożącej wyczerpaniem zasobów, szkodliwej dla otoczenia, szkodliwej dla
większości ludzi itp.
Czy trzeba na to przykładów! A że w przeszłości ktoś coś robił źle, a może
nawet i dobrze, tylko że naruszał czyjeś grupy
interesów – wg mnie nie jest żadnym argumentem na przyszłość, poza tym, że
każde działania oparte na przymusie państwowym muszą być dobrze przemyślane.
Anonimus
Wreszcie po
szóste - może się pojawić koronny argument w postaci krytyki dotychczasowej
roli państwa w dokonywaniu wyborów strategicznych. Rzeczywiście, jak dotychczas
obfitowało to w wiele nie trafionych wyborów
strategicznych. Jednakże problem ten już dawno znalazł formułę, która
gwarantuje większe sukcesy na przyszłość m.in. w zaleceniach OECD. Już kilka
lat temu wykazano w nich, że nie chodzi o wybór ex ante tych, którzy rokują
szanse na sukces, ale zapewnienie pomocy i poparcia tym, których działalność
została już zweryfikowana przez rynek, a są w stanie rozwijać dziedziny
rokujące modernizację struktury. Chodzi bowiem o
określenie obszaru, gdzie przedsiębiorstwa podejmujące działalność mogą liczyć
na określone przywileje tylko wtedy, gdy rynek zweryfikuje sukces tego
przedsięwzięcia. W podobnym kierunku idą zalecenia OECD. W jednej z prac
stwierdza się na ten temat
co następuje: „Polityka
technologiczna nie składa się ani z
wyboru zwycięzców, ani z pozostawienia wszystkiego loterii rynku, ale raczej
sprowadzać się powinna do promowania
rozwoju dobrych stajni, z których może wyłonić się najwięcej zwyciezców”18
Nie można oczywiście podważać faktu, że
propozycja powyższa wchodzi w kolizję z przedstawionymi wyżej sześcioma
kanonami. Ale ludzie, na których spoczywać będzie odpowiedzialność za
przyszłość Europy, sami muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest ważniejsze
– doktrynerstwo czy interes Europy. Dlatego jestem przekonany, że prędzej
czy później do tego dojdzie.
(...) Już w cytowanym uprzednio opracowaniu „Wharton
Econometrics” uznano, że przyspieszenie rozwoju
Europy jest możliwe, jeżeli: "Nastąpi międzynarodowa koordynacja".
Jak z tego wynika świadomość kluczowego znaczenia zmian strukturalnych dla
Europy stopniowo narasta i pozwala dostrzegać szanse ich powodzenia.
5. Cele i założenia europejskiej restrukturyzacji ...... 33
Jeżeli zwycięży ten
ostatni pogląd, to odpowiedzią na pytanie postawione na wstępie, a zarazem
jedną z głównych w przyszłości dróg, które mogłyby doprowadzić do
zdynamizowania Europy, jest podjęcie realizacji Europejskiego Programu
Restrukturyzacji (będziemy go określać dalej skrótem EPR).
W przeszłości elementy takiego działania w skali poszczególnych krajów
podejmowano już w realizacji takich programów jak we Francji w 1978 r., w
Szwecji w 1983 r., w Hiszpanii w 1984 r. nie mówiąc już o Japonii w 1978 r. Obecnie chodziłoby
o to, aby program taki powstał w gronie wybitnych strategów, reprezentujących
interesy wszystkich krajów Europy jako koncepcja wspólnej polityki
przemysłowej. Mogłoby to stać się zalążkiem planowania europejskiego nowego
typu, w niczym nie przypominającego uprzednich
koncepcji, które się skompromitowały. Natomiast potrzebne są rozwiązania bardzo
bliskie pod względem treści planowaniu strategicznemu, uprawianemu w wielkich
koncernach międzynarodowych oraz nowoczesnym koncepcjom planowania
amerykańskiego. Te ostatnie są znane pod nazwą "planów programów
działania”, z którą to formą wiąże się obecnie przyszłość planowania22).
Kanwą tego planowania mogłaby stać się
suma i synteza obecnie realizowanych w Unii problemowych programów ramowych, dotyczących
wybranych kluczowych problemów (np. komputerowy czy telekomunikacji). Cześć
ekonomistów uważa, że stworzyłoby to określone szanse dla Europy. Na przykład, zdaniem prof. A. Kuklińskiego, Europa może „stać się jednym
ze światowych centrum odnowienia czy renesansu planowania”23. Niewątpliwie dałoby to jej przewagę
komparatywną o istotnym znaczeniu w XXI wieku.
23) A. Kukliński w zbiorze: Świat
przyszłości a Polska, wyd. Elipsa, Warszawa 1995, s.270
Nie trzeba podkreślać, że polityka taka w zasadniczy sposób wzmocniłaby pozycję
rządów krajów Unii i władz wspólnoty w stosunku do korporacji międzynarodowych,
które obecnie dość obcesowo traktują interesy narodowe.
Powstaje więc pytanie, jaka powinna być treść takiego europejskiego
programu. Musi ona obejmować co najmniej trzy
elementy.
Pierwszy - to wyznaczenie obszaru preferencji, którym zainteresowana
musi być europejska polityka przemysłowa. Pole polityki przemysłowej należy tu
interpretować szerzej niż jako obejmujące sam przemysł.
Drugi - to system przemieszczania środków i zasobów na rzecz tego
obszaru. Powinien on być oparty na zasadzie "transferu netto". Jego
wzorem powinny być systemy funkcjonujące w przeszłości we Francji w postaci
Funduszu Odnowienia Przemysłu. Oznaczać by to musiało obciążenie części zysków
określoną wpłatą naliczaną na Europejski Fundusz Restrukturyzacji. Jest ważne,
aby ten swoisty podatek europejski dotyczył nie kosztów, a zysku, aby nie
pogarszać konkurencyjności we wszystkich europejskich przemysłach, nie objętych
obszarem preferencji
Trzecim elementem takiego programu powinien być system przywilejów
inwestycyjnych dla podmiotów inwestujących w tych obszarach, które w najwyższym
stopniu dynamizują wzrost produkcji przemysłowej i jej innowacyjności.
Bezwzględnie przestrzeganą regułą powinno być równocześnie, jak wspomniano
wyżej, stosowanie takich samych przywilejów dla podmiotów z obszaru Unii, jak i
z krajów spoza Unii.
Doświadczenia wskazują, że program taki
byłby w stanie wpłynąć na szybsze przemieszczanie zasobów zaangażowanych
obecnie mało produktywnie w przemysłach przestarzałych, na rzecz najbardziej
awangardowych, a równocześnie lepiej przygotować gospodarkę Europy do wyzwań
przyszłości. Jakie są te kierunki, które z tego punktu widzenia mieć będą decydujące
znaczenie, mówią o tym najlepiej wyniki prognoz światowych.
6. Strukturalne wyzwania
przyszłości w świetle prognoz światowych ...... 36
Prognozy opracowane w
wielu krajach wskazują w sposób nie budzący większych
wątpliwości, że rolę głównego czynnika
napędowego w przemyśle przyszłości odgrywać będzie kompleks technologii
informacyjnych, który powstaje w wyniku łączenia się trzech gałęzi:
mikroelektroniki, przemysłu komputerowego i telekomunikacyjnego w jeden
przemysł. W perspektywie włączać się będzie doń mechatronika, czyli technologie związane z
działaniem robotów i manipulatorów oraz awangardowe technologie przemysłowe,
oparte na produkcyjnym zastosowaniu komputerów. W prognozach światowych
przewiduje się, że w perspektywie do 2020 roku w tych trzech przemysłach
(komputerowy, telekomunikacyjny, mikroelektroniczny) wytwarzać się będzie do
1/3 całej produkcji przemysłowej w krajach najbardziej rozwiniętych.
Jeżeli te prognozy się sprawdzą, to te trzy dziedziny tworzyć będą najbardziej
dynamiczny obszar przyszłej gospodarki światowej.
...
Ponieważ wszystkie wymienione przemysły należą do grupy przemysłów wysokiej
techniki i tworzą ich najbardziej dynamiczny trzon, oznaczać to będzie wzrost
ich udziału w całej produkcji przemysłowej do około 50% wobec 20-30% obecnie.
Ogromna większość naszego społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji
tego faktu dla naszej gospodarki, w której udział tych trzech gałęzi o
kluczowym znaczeniu dla przyszłości, wynosi zaledwie 0,5%. W konfrontacji tych dwóch wskaźników (0,5% i 1/3 czyli 33%) wyraża się cały
dramatyzm naszej sytuacji strukturalnej.
Stąd powinny być one w centrum uwagi każdego polityka, który poczuwa się do
odpowiedzialności za przyszłość Polski.
Bez tego bowiem nie można w ogóle zrozumieć wyzwań, przed którymi stoimy. Ta
dysproporcja decydować będzie o przyszłej pozycji naszego kraju, a nie
resentymenty historyczne.
Kraj, który nie zdoła uczestniczyć w tym
procesie, z góry skazuje się na zacofanie. Ma to szczególną wymowę w Polsce, gdzie
przemysły te po 1989 r. pod wpływem konkurencji uległy w dużej części
likwidacji. Wynika z tego wniosek strategiczny: kraje, które nie sprostają
tym przekształceniom strukturalnym, wypadną wprost z obiegu lub pozostaną na
zawsze krajami drugiej kategorii. Jest to szczególnym wyzwaniem dla Europy,
gdyż w rozwoju tych przemysłów Europa jest, jak wspomniano wyżej, wyraźnie
opóźniona. To samo dotyczy też zaplecza badawczo- rozwojowego i nauki w tych
dziedzinach.
7. Inne atuty Europy ...... 38
Pierwszy - to wyższa jakość systemu kształcenia na
wszystkich szczeblach, co w pewnej mierze rekompensuje węższe upowszechnienie
wyższego wykształcenia w Europie niż w takich krajach jak USA czy Japonia.
Rezultatem tego jest stosunkowo wysoki poziom wykształcenia społeczeństwa
europejskiego. Jakość teoretycznego wykształcenia absolwentów wyższych szkól europejskich na ogół
jest wyższa niż szkół amerykańskich. Niektóre kraje Europy, w tym m.in.
Francja, mają równocześnie najbardziej rozwinięty system kształcenia ustawicznego
dla potrzeb gospodarki. Francja pod tym względem wręcz przoduje w świecie.
Pewnym argumentem jest tu także wyższy udział kształcenia publicznego, co
pozwala na mniej kosztowne rozwijanie tego systemu.
Drugi - to system wartości, wprawdzie mniej ukierunkowany na
wydajność, efektywność i konkurencyjność, ale równocześnie
bardziej humanistyczny, bardziej sprzyjający rozwojowi jednostki i rozwojowi
kultury. Stwarza to określone szanse w stosunku do USA, również dlatego,
że obecny system bezwzględnej eksploatacji pracownika we współczesnym rytmie
pracy w imię wyższych celów organizacji, stanowiący istotę nowoczesnych metod
zarządzania, które rodziły się właśnie w tym kraju, budzi coraz większe opory
nawet w samych USA, stanowiących kolebkę tych idei. Ich skutkiem jest, jak stwierdzają
badania, to że „przeciętny Amerykanin pracuje obecnie więcej o cztery tygodnie
w ciągu całego roku, licząc w ekwiwalencie czasu pracy, niż w 1960 r.”20. Rodzi
to szeroką falę krytyki. W przyszłości sprzeczność miedzy dwoma koncepcjami
zagospodarowania czasu, jakim dysponuje człowiek w okresie swego życia, będzie
narastać. Istnieje bowiem wyraźne przeciwstawienie ideologii „quality of time” (jakość
wykorzystania czasu) dominującej w USA pojęciu „quality
of life) (jakości życia)
opartemu na innych wartościach niż tylko pieniądz, najbardziej
rozpowszechnionemu w Europie.
Konflikty między "jakością czasu" a
"jakością życia" będą więc w przyszłości
narastać. Konfliktów na tym tle Europa może jeszcze uniknąć. W związku z tym
rodzi się problem wyboru pomiędzy dwoma typami współczesnego kapitalizmu: neoamerykańskim (zwanym czasem anglosaskim) oraz
europejskim (zwanym - za Michelem Albertem -
nadreńskim)30.
Wydaje się, że system europejski, oczyszczony z
nieprawidłowości, ma jeszcze szanse na bardziej harmonijne pogodzenie treści
społecznych i ekonomicznych procesu rozwojowego. Za zbyt uproszczony uważam więc pogląd, że
główną przyczyną ospałości Europy jest "model państwa dobrobytu".
Wydaje się, że gdyby gospodarka europejska miała bardziej nowoczesną strukturę,
łatwiej byłoby jej znieść ciężar świadczeń socjalnych. Główna przyczyna leży, moim zdaniem, w przestarzałości
struktury gospodarki, a nie w modelu państwa
dobrobytu, chociaż niewątpliwie w niektórych krajach przekroczył on racjonalnie
uzasadnione rozmiary. Przemawia za tym również
fakt, że są takie kraje, jak np. Holandia, którym udało się pogodzić model państwa socjalnego z intensywnym rozwojem gospodarki.
Jedną z najbardziej istotnych cech europejskiego modelu
kapitalizmu jest mniejsza rozpiętość dochodowa pomiędzy
ludźmi. Na przykład, jak podawał M.M. Graf w Niemczech: „właściciel
dużego przedsiębiorstwa amerykańskiego zarabia 110 razy więcej niż średnia
pensja jego pracowników i ta sama rozpiętość wynosiła w Japonii 17. a w Niemczech 23”31. W
tym świetle niebezpieczeństwo konfliktów społecznych na tym tle, związane z tym
modelem, jest mniejsze niż w przypadku modelu amerykańskiego.
Trzeci - to silnie rozwinięta aktywność społeczności
lokalnych, oparta na dłuższych tradycjach niż w USA i krajach Azji.
Doświadczenia światowe wykazują, że umiejętność współpracy państwa ze
społecznościami lokalnymi ma zasadnicze znaczenie dla pobudzania rozwoju
gospodarczego. Jak dotychczas USA wyprzedziły Europę pod tym względem.
Na przykład nie może być wątpliwości, że rozwój przemysłów wysokiej
techniki w zachodnich stanach USA byłby niemożliwy na taką skalę bez współpracy
władz centralnych i lokalnych z samorządami i prywatnymi stowarzyszeniami
popierającymi rozwój tych przemysłów.
Jednakże szereg faktów wskazuje, że Europa ma tu wielkie, nie
wykorzystane jeszcze możliwości.
Czwarty atut to lepsze zrozumienie problemu środowiska, potrzeby jego
ochrony. Potwierdza to także znacznie szersza niż w USA i Japonii świadomość
ekologiczna. Może to mieć istotne znaczenie w obliczu rosnącego znaczenia „ekorozwoju”.
Piąty atut - to fakt, że Europa wciąż jeszcze nie jest bezpośrednio
zagrożona gospodarczym upadkiem centrów miejskich i ich degradacją w skali
występującej w USA i Japonii. Przez racjonalną politykę rekonstrukcji miast
Europa może uniknąć tych ogromnych kosztów, jakie będą się wiązały z
wyeliminowaniem znacznej części wielkich aglomeracji z użytkowania, o czym mówi
się w wielu prognozach w USA i Japonii. Środki kierowane na ten cel będą mogły
być wykorzystane do rozwiązywania nowych problemów adaptacyjnych. Sytuacja ta
rzutuje też na poziom bezpieczeństwa publicznego.
Szósty problem - to skład etniczny narodów Europy. Wprawdzie
zróżnicowanie etniczne przynosi wiele następstw pozytywnych, a także i w
Europie zachodzą procesy migracyjne na wielką skalę, ale do roku 2020 jej
społeczeństwa nie staną się tak wielokulturowe jak amerykańskie. Wprawdzie
zróżnicowanie kulturowe w Europie jest bardzo duże, ale łatwiej jest
rozwiązywać występujące na tym tle problemy integracyjne w jednym kręgu kulturowym.
Siódmym, potencjalnym atutem może być stan nauki europejskiej.
Jakkolwiek jest ona, w mniejszym stopniu niż w USA i Japonii, nastawiona na
ostateczne cele użytkowe, to jednak w wielu dziedzinach badań teoretycznych jej
pozycja jest silna, a równocześnie korzysta z dorobku długich tradycji.
Ściślejsza wewnętrzna współpraca w nauce w Europie, pod warunkiem określenia
wspólnych celów dla całego kontynentu, oraz większa koncentracja na określonych
badaniach mogą wyzwolić rezerwy i stać się ważnym czynnikiem dynamizacji
Europy. Wykorzystanie nauki w Europie Środkowej i Wschodniej może przyczynić
się do uruchomienia nowych impulsów rozwoju nauki w Europie.
Z drugiej strony istnieje radykalny pogląd, że jedynym warunkiem przetrwania
Europy jest jej ściślejsza integracja z USA w ramach jednej euroamerykańskiej
cywilizacji, a nie akcentowanie odrębności Europy. Jest to pogląd dyskusyjny.
Ale nawet gdyby był on słuszny, to wszelkie połączenie przebiega łatwiej,
jeżeli partner, który wchodzi w szersze związki , jest
silniejszy, niż wtedy gdy jest on słabszy. Stąd modernizacja strukturalna
Europy i dynamizacja jej rozwoju nie stwarza przeszkód w realizacji również
takiej wizji i strategii na przyszłość.
8. Polska czynnikiem prodynamizacyjnym w zjednoczonej Europie
...... 43
Polska wchodzić będzie do
Europy jako kraj szczególnie zainteresowany wysoką dynamiką rozwoju.
(...) Jednym z
czynników, który może być wykorzystywany w tym celu, jest bezpośrednia
kooperacja Polski z Europą Wschodnią i Azją, z którą jest ona bliżej powiązana
niż kraje Europy Zachodniej.
W ten sposób Polska i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które wejdą do
roku 2010 do Unii, mogą nadać nowe impulsy całej wspólnocie.
Polska powinna więc tworzyć w ramach wspólnoty
swoje osobiste lobby zwolenników dynamizacji Europy. Jest to tym ważniejsze, że
zmiany strukturalne nie dokonują się nigdy bez poparcia sił społecznych, które
z takimi zmianami się identyfikują i są nimi żywotnie zainteresowane. Odegranie
takiej roli dawałoby korzyści nie tylko nam, ale i całej wspólnocie.
ROZDZIAŁ II
Jak maksymalizować korzyści
i minimalizować zagrożenia w procesie integracji Polski z Unią Europejską ...... 44
1. Historyczne szanse wejścia do Unii ...... 44
Zdecydowana większość
naszego społeczeństwa ... słusznie uważa, że wejście
Polski do Unii Europejskiej stworzy Polsce historyczną szansę.
Odsetek poparcia wejścia Polski do Unii Europejskiej jest nawet większy niż był
i jest w krajach Wspólnoty. W rzeczywistości sytuacja jest jednak bardziej
skomplikowana.
Moim zdaniem, nie należy się obawiać wejścia do Unii. Natomiast trzeba się do
tego gruntownie przygotować.
2. Główne korzyści z
wejścia do Unii ...... 45
Wśród głównych
korzyści z wejścia Polski do Unii w dziedzinie gospodarczej wymienić należy co najmniej siedem.
1. Wymusi ona głębokie procesy dostosowawcze w naszym społeczeństwie.
2. Integracja stworzy w ten sposób szansę wyjścia Polski z opóźnienia
cywilizacyjnego, trwającego już kilka wieków...
3. Integracja stworzy nowe możliwości zasilania gospodarki w środki rozwojowe. Oznacza bowiem wprowadzenie w naszej gospodarce
"czterech wolności", a więc: wolnego obrotu towarów, usług, ludzi i
kapitału.
4. Wejście Polski do Unii otworzy nam dostęp do szerokiego rynku zbytu ... Warunkiem tego jednak jest proeksportowe
przestawienie naszej gospodarki.
5. Kraj nasz odnosić będzie wielkie korzyści z wprowadzenia standardów
jakościowych i użytkowych wspólnoty...
6. Wspólna waluta "Euro" wzmacniać będzie konkurencyjność Unii Europejskiej ...
7. Ekspansja kapitału zagranicznego przez granice krajów ogromnie
przyspiesza w rezultacie rozwój ludzkości.
3. Globalizacja a
integracja z Unią Europejską ...... 47
Jedną z
najważniejszych korzyści, jakie może dać integracja z Unią Europejską, jest
zwiększenie zdolności naszego kraju i państwa do sprostania wyzwaniom, jakie
niesie ze sobą proces globalizacji współczesnej gospodarki światowej.
Przez globalizację rozumiemy sytuację, w której działania poszczególnych
partnerów w skali makro, regionów, państw są w coraz większym stopniu
zdeterminowane przez procesy globalne zachodzące na świecie, a więc przez
wielkie korporacje międzynarodowe i międzynarodowy kapitał finansowy działający
przez i mimo granic krajów. Bezpośrednim następstwem globalizacji jest
zaostrzenie walki konkurencyjnej w skali dotychczas nie
znanej.
Na temat korzyści i niebezpieczeństw tego procesu toczy się dyskusja na całym
świecie.
Niewątpliwie przypływ kapitału wyzwala znaczne przyspieszenie procesu
rozwojowego wielu krajów ...
Równocześnie jednak proces ten niesie wielostronne zagrożenia dla krajów
mniejszych i średnich.
Zagrożenia te wynikają z faktu, że anonimowy kapitał
międzynarodowy i korporacje zagraniczne podejmują decyzje ekonomiczne, nie
licząc się zupełnie ze społecznymi skutkami tych decyzji. Prowadzi to niekiedy
do regresji i degradacji całych krajów i obszarów. Nie ponoszą zaś korporacje
międzynarodowe z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, która spada na rządy.
(...) Dlatego można stwierdzić z całym przekonaniem, że zagrożenia związane z
procesem globalizacji są znacznie większe niż ewentualne zagrożenia związane z
procesem integracji regionalnej, jakiekolwiek by one były.
W procesie globalizacji zwycięzcy biorą
bowiem wszystko kosztem słabszych partnerów, podczas gdy integracja regionalna dąży do zmniejszenia różnic w
poziomie rozwoju słabszych partnerów przez przyspieszenie ich postępu.
W przeciwieństwie do wielkich korporacji,
wspólnoty regionalne ponoszą odpowiedzialność za konsekwencje społeczne decyzji
ekonomicznych przez siebie podejmowanych.
Połączenie sił i potencjałów kilku państw w zasadniczy sposób zwiększa
natomiast ich siłę w porównaniu z tym, co reprezentowały państwa narodowe w
negocjacjach z koncernami międzynarodowymi ... Pozwoli
to też lepiej przeciwstawić się działalności kapitału spekulacyjnego
...
Stąd proces integracji wzmacnia siłę naszego kraju i państwa oraz
zwiększa naszą zdolność sprostania wyzwaniom globalizacji.
Rozważania na temat korzyści z integracji można by tu rozwijać znacznie
szerzej. Zaznaczać się one będą bowiem niemal w każdej
dziedzinie. W sumie zdecydowanie górują nad zagrożeniami nawet potencjalnymi, a
integracja Polski z Unią nie ma, praktycznie biorąc, żadnej alternatywy.
4. Specyficzne problemy
okresu przejściowego ...... 50
Pamiętać
równocześnie jednak trzeba, że korzyści z procesu integracji, które wystąpią w
całej pełni również w naszym kraju, dadzą się odczuć dopiero i głównie w
dłuższej perspektywie czasowej. Ocenia się bowiem, że
główne bardziej odczuwalne efekty integracji ujawniały się w innych krajach po
10 - 15 latach. Natomiast w okresie przejściowym wystąpić mogą napięcia, a
nawet zagrożenia dla niektórych grup społecznych i dziedzin gospodarki.
Równocześnie kapitał zagraniczny, który wchodzi na dany rynek, nie tylko wnosi
korzyści, ale również może niszczyć tradycyjne ogniwa w gospodarce, zwłaszcza
te, które okazują się niekonkurencyjne. Jest to zrozumiałe, kieruje się on bowiem własnym interesem.
Dlatego wprawdzie nie ma wyboru, czy integrować się
z Unią Europejską, czy też nie, gdyż taki wybór jest już
bowiem za nami - to bardzo ostro rysuje się problem, jak działać, aby:
a) maksymalizować płynące z tego korzyści,
b) minimalizować zagrożenia.
Zanim przejdziemy do tego problemu, nasuwa się jednak pytanie: czy należy mówić
o tych zagrożeniach, a więc niepokoić opinię publiczną, czy po prostu lepiej to
przemilczać. Byłoby to moim zdanie niesłuszne, co najmniej z czterech powodów:
Po pierwsze - środki masowego przekazu koncentrują się u nas obecnie
prawie wyłącznie na pozytywnych aspektach tego procesu i szansach, jakie on
stwarza, co jest prawdą. Jednakże może to stworzyć wrażenie, że z chwilą
wejścia do Unii znajdziemy się w krainie społecznej szczęśliwości. Taki klimat wokół
tej sprawy może okazać się niebezpieczny w skutkach ...
Po drugie - w wielu krajach, i to od nas bogatszych i bardziej
zaawansowanych, wystąpiło w procesach cywilizacyjnych zjawisko psychologiczne,
które w literaturze nazwano "szokiem integracyjnym". W niektórych
krajach wyzwoliło to reakcję przeciwko integracji.
Po trzecie - wejście do Unii oznacza wyrzeczenie się części suwerenności
państwa narodowego, o czym się u nas mówi niechętnie lub wcale. Jest to
konieczna cena integracji, ale nie można faktu tego nie dostrzegać. Dotyczy to
nie tylko polityki makroekonomicznej.
Po czwarte - kraje najwyżej rozwinięte w UE, a
przynajmniej jej urzędnicy, nie zawsze rozumieją te potencjalne zagrożenia,
jakie rodzi konfrontacja na wolnym rynku silniejszego i słabszego partnera. W
rezultacie wszelkie próby ochrony przed tego rodzaju zagrożeniami są oceniane
jako dążenie do obejścia legislacji Wspólnoty i krytycznie oceniane. Niektórzy
urzędnicy Wspólnoty mają bowiem czasem bardzo obcesowy
i jednostronny stosunek do naszych interesów. Istnieje natomiast tendencja ze
strony urzędników i niektórych kół przemysłowych Unii do ograniczenia naszych
uprawnień eksportowych do wyrobów najbardziej prymitywnych, niskorentownych
i pozbawionych szans na bardziej długotrwałą specjalizację.
Nie należy więc raczej sprawy przemilczać, a tym bardziej liczyć na to, że
jakoś to będzie ...
W 1993r. na szczycie w Kopenhadze ustalono trzy główne kryteria
decydujące o przyjęciu nowych krajów do Unii, a mianowicie:
a) działanie w ramach gospodarki rynkowej,
b) wspólnota celów politycznych i ekonomicznych z UE,
c) zdolność do poddania się pełnej konkurencji i swobodnego działania sił
rynkowych.
Najtrudniejszym do spełnienia dla nas, podobnie jak
dla innych krajów o niskiej konkurencyjności, jest warunek trzeci.
Natychmiastowa i dosłowna realizacja tego warunku byłaby dla kraju
niekonkurencyjnego na rynku światowym , jakim
niewątpliwie jest Polska, bardzo trudna. Groziłaby bowiem
szerokim wypieraniem własnej produkcji przez import. Stąd spełnienie tego
warunku musi być przedmiotem negocjacji. Jednorazowe i bezwarunkowe otwarcie
rynku mogłoby bowiem wiązać się z ogromnymi kosztami
społecznymi, a konsekwencje społeczne okazać się mogą niebezpieczne gdyż mogą
podważyć cały proces. Nie leży to więc ani w interesie
naszym, ani naszych partnerów.
Jest to największe niebezpieczeństwo, co nie zawsze należycie rozumieją nasi
partnerzy. Dlatego dalsze rozważania trzeba też rozpocząć od oceny wpływu
importu na produkcję krajową.
5. Zagrożenia dla
producentów krajowych w warunkach pełnego otwarcia rynku
...... 54
Potencjalne
zagrożenia dla produkcji krajowej mogą wynikać przede wszystkim z pełnego
otwarcia rynku polskiego. Oznaczać to będzie, że nasze towary będą musiały
konkurować bez żadnej ochrony celnej z towarami bardziej sprawnych i
doświadczonych partnerów, o dłuższej tradycji przemysłowej i ekonomicznie
silniejszych. Wynikiem takiej konfrontacji może być upadek wielu
przedsiębiorstw krajowych, jeżeli nie sprostają tym wyzwaniom.
Jest to ewidentne zagrożenie. Jego
skutki szacuje się bardzo różnie, od przejściowej utraty 100 do 200 tys. miejsc
pracy w przemyśle. Natomiast katastroficzne oceny nie mają tu żadnych podstaw.
Jeżeli uwzględnić, że w latach 1990 - 1991, przy jednostronnym otwarciu rynku
na obce towary, kraj nasz był pozbawiony jakichkolwiek doświadczeń z
przeszłości, to trudno byłoby oczekiwać, że obecnie, kiedy mamy czas, aby się
do tego przygotować i dysponując większym doświadczeniem, dopuścimy do takiej
skali spadku zatrudnienia. Dlatego jest mało prawdopodobne, aby bezrobocie
spowodowane liberalizacją importu, mogło osiągnąć rozmiary z lat 1990 - 1991.
Niemniej problemu tego nie wolno lekceważyć i należy się do niego intensywnie
przygotowywać.
Następstwem niesprostania wymogom konkurencji jest z
reguły wzrost importu oraz zwiększenie jego roli w zaopatrzeniu danego rynku...
Potencjalne zagrożenia na tym tle rodzi dopiero sytuacja, gdy import przekroczy
granice dopuszczalne w danej gospodarce , co wywołuje
dwa niebezpieczne zjawiska z tym związane.
Pierwsze z nich to sytuacja, gdy wzrost importu wyprzedza nadmiernie, w
stosunku do możliwości płatniczych, wzrost eksportu. Rezultatem tego jest z
reguły wzrost ujemnego salda handlowego, co może już stanowić potencjalne
zagrożenie.
Drugie potencjalne zagrożenie związane z nadmiernym importem sprowadza się do
tego, że w niektórych przypadkach prowadzić ono może do likwidacji niektórych
dziedzin krajowej wytwórczości i to nie tylko tych, które są wyraźnie
niekonkurencyjne.
(...) Istota problemu leży więc nie w tym, że grozi
nam wielki napływ importu, ale w tym, czy będziemy w stanie przeciwstawić temu
wzrost eksportu. A to rodzi zasadnicze strategiczne pytanie, czym Polska
może być we Wspólnocie, na jakich towarach powinna opierać swój eksport na ten
rynek i w czym ma się wyrażać jej konkurencyjność. Jeżeli nie odpowie się
na to pytanie, niebezpieczeństwo przekształcenia Polski w zaplecze surowcowe i
taniej siły roboczej dla innych krajów Wspólnoty może stać się realne.
Z tego punktu widzenia najbardziej niepokojący jest zakres likwidacji po 1989r.
krajowej produkcji wyrobów finalnych w wymienionych wyżej trzech kluczowych
przemysłach, a mianowicie w mikroelektronice (w tym również w elektronice
profesjonalnej), przemyśle komputerowym i sprzętu telekomunikacyjnego.
Prawdą jest, że przemysły te były u nas niekonkurencyjne i upadły pod wpływem
konkurencji zagranicznej, chociaż nie zawsze w pełni uczciwej. Same względy
ekonomiczne w przypadku niektórych z tych wyrobów nie mogą jednak tego
uzasadniać.
Pytanie, czy można było uratować polską elektronikę, jest wciąż przedmiotem
sporów.
(...) Osobiście nie podzielam więc poglądu, że
największe zagrożenie i trudności w procesie integracji z Unią dotyczyć będą
rolnictwa i tradycyjnych działów przemysłu ciężkiego. Dlatego uważam, że
główny wysiłek w negocjacjach z Unią powinien być skierowany na ochronę
krajowych przemysłów wysokiej techniki i związanych z nimi struktur naukowych i
zaplecza badawczo-rozwojowego, gdzie zagrożenia te są największe, a nie
tylko na rolnictwo czy hutnictwo.
(...) Ze względu na najwyższą elastyczność importu
najbardziej zagrożone mogą się okazać niżej wymienione przemysły, po pełnym
otwarciu rynku dla towarów Wspólnoty. Należy do nich zaliczyć przemysły:
farmaceutyczny, wyrobów włókienniczych, skórzanych, futrzarskich, dziewiarski,
wyrobów cukierniczych, tytoniowy, ziemniaczany, piwowarski, szkła i porcelany
oraz wszystkie niemal wyroby wysokiej techniki, wymagające wyższego poziomu
technologii.
Jeżeli z kolei przyjąć za podstawę stosunek poziomu
wydajności pracy do płac w Polsce i w krajach UE, to najbardziej
zagrożone mogą być te przemysły, w których wydajność ta jest relatywnie niższa
niż płace. Oznacza to bowiem, że podważone są korzyści
komparatywne, wynikające z niższych w Polsce niż w UE jednostkowych kosztów
pracy. W 1990r. oceniano je na 2,7 dolara za godzinę w przemyśle przetwórczym
wobec 17 - 18% odpowiedniego ich poziomu w UE, ale wydajność pracy, liczona
wartością sprzedaży brutto na jednego zatrudnionego, szacować można tylko na 16-17%
dolarów w Unii10)*. Oznacza to, że w 1/3 naszych przemysłów relacja
poziomu wydajności pracy była jeszcze niższa od relacji płac 17 - 18%. Zagraża
to ich konkurencyjności i czyni je najbardziej nieodporną na konkurencję
zagraniczną. Największe zagrożenie dotyczyć będzie właśnie tych przemysłów. Zgodnie z tym kryterium do najbardziej zagrożonych redukcją
zatrudnienia należy zaliczyć następujące przemysły (poza przemysłami wysokiej
techniki, o czym decydują inne względy): maszyn włókienniczych, mleczarski,
obuwniczy, garbarski tytoniowy, sprzętu sportowego, włókienniczy, taboru
kolejowego, maszyn do przemysłu chemicznego, elektroniki konsumpcyjnej, maszyn
rolniczych, szklarski, przetwórstwa owocowo-warzywniczego, obrabiarkowy, chemii
gospodarczej , meblarski, dywaniarski.
Bez zasadniczego wzrostu wydajności pracy* w tych przemysłach nie będzie
możliwe zdyskontowanie z nich korzyści konkurencyjnych, wynikających z niższych
kosztów pracy.
Jeżeli chodzi o potencjalne zagrożenia jakie stwarza
import, to tkwi ono także w poglądach, że wszystko, co tylko jest jakościowo
lepsze i bardziej nowoczesne, powinniśmy kupować na Zachodzie. W niektórych
przypadkach jesteśmy już tego bardzo blisko. Ale jest to możliwe i może być
słuszne tylko tak długo, jak długo nasze obroty kapitałowe zamykają się dla nas
wysoką nadwyżką. Nikt jednak nie może nam tego zagwarantować, zwłaszcza po
zakończeniu głównego etapu prywatyzacji i dochodów z tym związanych. A jeżeli
ten strumień dochodów się zatrzyma, możemy stanąć w obliczu kryzysu bilansy
płatniczego.
10)
Krytyka podanych wyżej wielkości, sprowadzająca się do tego, że wykorzystuje
się w tym przypadku takie źródło jak "The Economist" a nie źródła polskie, jest mało
uzasadniona, gdyż dane polskie podawane są w złotówkach, natomiast największy
problem dotyczy tego, jak przeliczać je na dolary (metodą siły nabywczej PPP czyli Purchase Power Parity czy według kursu
wymiennego waluty).
(* Ja
osobiście mam wątpliwości nie do tego, jak przeliczać, tylko do tego, czy w
ogóle jest sens tak porównywać? Mówiąc wprost, takie porównanie, to nie
porównanie wydajności i średniej płacy, tylko porównanie wartości produkcji
sprzedanej przypadającej na jednego pracownika, z średnią płacą, a to jednak
jest mocno coś innego i od czegoś innego niż faktyczna wydajność, w znacznej
mierze uzależnionego.
Po prostu:
- polskie społeczeństwo jest biedne, zachodnie bogate; ma to wpływ na ceny,
strukturę konsumpcji, strukturę produkcji, strukturę kosztów produkcji, wartość
produkcji itp. Ich konsumentów po prostu na to stać, naszych nie. W podobnej
sytuacji są producenci. Z prostych porównań nie wolno wyciągać ostatecznych
wniosków;
- w Polsce, przynajmniej oficjalnie, chyba nikt jeszcze nie ogranicza produkcji
po to, aby utrzymać wysokie ceny, a na Zachodzie, np. w odniesieniu do
mleczarstwa, ograniczanie produkcji i cały szereg działań mających na celu
utrzymanie wysokich cen, i zminimalizowanie obcej konkurencji, należą do
czołowych, poza jakością, elementów strategii Unii. Dalej to zniekształca
porównania rzekomej wydajności pracy z średnią płacą, u nas i u nich.
Reasumując, praktyczniej - wg mnie - jest zacząć porównania od cen i kosztów
poszczególnych asortymentów; niestety, rachunek kosztów jest "bardzo zdradliwy",
co wcale nie oznacza, że porównanie cen jest proste, choć na pewno wielokrotnie
prostsze.
"Branże zagrożone" prawdopodobnie najlepiej by zrobiły, gdyby
postarały się o odpowiednich ekspertów, potrafiących konkretnie i kompleksowo
przeanalizować, "co i jak". Być może są lepsze rozwiązania niż
szukanie prostych oszczędności w redukcji zatrudnienia.
Anonimus).
6. Sytuacja na rynku pracy ...... 61
Jest truizmem,
że eksport towarów daje zatrudnienie w kraju macierzystym, a zmniejsza w kraju,
który te towary importuje. W przypadku importu wyrobów, które konkurują z
wyrobami wytwarzanymi w kraju, im wyższy poziom tego importu, tym niższy poziom
zatrudnienia przy ich produkcji na miejscu.
Dlatego gwałtowny wzrost importu z UE po 1989r. nie mógł pozostać bez wpływu na
poziom zatrudnienia w Polsce. Można zatem postawić
pytanie, w jakim stopniu wzrost tego importu mógł być źródłem bezrobocia,
chociaż szacunki na ten temat są bardzo rozbieżne. Na przykład prof. M. Kabaj
szacował utratę miejsc pracy z tego tytułu w całej gospodarce na 1 mln, co stanowiłoby 1/3 całego bezrobocia w jego
szczytowym momencie w 1992 r.
Bardziej szczegółowe analizy, odnoszące się jednak tylko do samego przemysłu,
wskazują, że wzrostowi importu towarów, które potencjalnie mogłyby być wytworzone
w kraju, można przypisać utratę 300 - 400 tys. miejsc pracy.
(...) Oczywiście, nie można lekceważyć zagrożeń dla naszego rynku pracy..., przy pełnym otwarciu naszego rynku dla towarów obcych, jakie
nastąpi z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej.
Niemniej takie ilościowe zagrożenie dla rynku pracy wydają się jednak mniejsze
od zagrożeń jakościowych wynikających z malejącego zapotrzebowania produkcji na
lepiej wykwalifikowane kadry...*
(* Krótko
mówiąc: produkcję wyrobów wysoce przetworzonych, wymagających wysokich
kwalifikacji pracowników, a zarazem najbardziej opłacalnych, obecne kraje Unii
chcą utrwalić u siebie, nam pozostawiając rzeczy proste... Takie tendencje
wystąpiły wyraźnie już zaraz po roku 1989. Z.U.).
Takie utrwalenie obecnego podziału
pracy byłoby dla nas niebezpieczne. Oznaczałoby to bowiem utrwalenie obecnie niskiego u nas
poziomu płac. Dlatego ten jakościowy aspekt jest bardziej niepokojący niż
aspekt ilościowy tych potencjalnych zagrożeń, który był tak silnie eksponowany
w przeszłości. Bez naszej aktywnej działalności bowiem ten niekorzystny dla nas
układ trudno byłoby zmienić i odwrócić.
Kraje Unii umieją jednak, jak dotychczas, skuteczniej od nas chronić
własny rynek pracy przed skutkami importu, w tym również
dlatego, że ich produkcja jest bardziej konkurencyjna.
7. Rolnictwo w obliczu integracji ...... 64
Trzecim potencjalnym
obszarem zagrożeń, wynikających z procesu integracji, może być rolnictwo.
Różnice między nami a krajami Unii są tu szczególnie widoczne. W 1994r. w
rolnictwie polskim pracowało 26,5% ogółu zatrudnionych, podczas gdy w krajach
Unii w 1993 r. średnio 8,3%.
Uwzględniając, że co najmniej 1/4 lub nawet 1/3 naszych gospodarstw może okazać
się niekonkurencyjna w warunkach otwartego rynku, może to grozić upadkiem
tysięcy gospodarstw w Polsce.
Oczywiście rolnicy korzystać będą z ogólnych zasad, sprzyjających rolnictwu w
ramach Wspólnoty, jak ceny minimalne, dopłaty wyrównawcze do dochodów czy
subwencje.*
(* Warto
dokładnie przeanalizować: a) kto i na jakich zasadach ma szanse z tej pomocy
skorzystać? b) komu swoje wyroby rolnicy będą mogli
sprzedawać, jeśli zagrożone upadkiem są także polskie zakłady przetwórcze, albo
jak te zakłady utrzymać? Z.U.).
Natomiast największym zagrożeniem dla
produkcji rolnej, a w następstwie i dochodów rolniczych, jest system ustalania
przez Wspólnotę limitów produkcyjnych dla głównych artykułów rolnych, np. zboża
i mleka w odniesieniu do poszczególnych krajów. Limity te stanowią górny pułap,
który nie może być przekroczony bez określonych sankcji finansowych. Ustalając
te limity Wspólnota kieruje się wielkością popytu oraz poziomem kosztów w
poszczególnych krajach.
Nasze rolnictwo ze względu na opóźnienie techniczne i
małą intensywność ma z reguły wysokie koszty i jest nisko wydajne. Stąd więc istnieje niebezpieczeństwo ustalenia tych limitów
dla Polski w wysokości niższej od możliwości i zdolności naszego rolnictwa, co
dotyczy zwłaszcza produkcji mleka. Oznaczałoby to możliwość spadku produkcji i
dochodów rolników w Polsce wyspecjalizowanych w tej produkcji, a w następstwie
nawet i likwidacji części gospodarstw nie spełniających
wymogów konkurencji.
W każdym razie, przy wejściu do UE nasze rolnictwo będzie musiało zostać objęte
środkami ochronnymi na znacznie szerszą skalę, niż to miało miejsce w krajach
Unii w przeszłości. Częściowo gwarantują nam to już podpisane porozumienia.
Niemniej problem istnieje, chociaż nie wydaje się, aby wystąpił szerzej
wcześniej niż przed uchyleniem ochrony krajowego rynku rolnego. Istnieje też spór co do charakteru okresu przejściowego. Kraje Unii
uważają, że w tym okresie rolnictwo polskie nie powinno otrzymywać pomocy ze
Wspólnoty, co jest dla nas trudne do przyjęcia.
Z drugiej strony istnieją pewne elementy pozwalające
bardziej optymistycznie patrzeć na perspektywy adaptacji polskiego rolnictwa do
warunków istniejących w tej dziedzinie w Unii. Należy wśród nich wymienić co najmniej trzy.
1. Pierwszy - to bogate zasoby pracy w
rolnictwie, co stwarza sprzyjające warunki do
rozwoju produkcji pracochłonnych upraw roślin i działów hodowlanych, w
których Polska może stać się konkurencyjna w stosunku
do rolnictwa Europy Zachodniej.
2. Drugi korzystny element stwarza fakt, że głównym współcześnie
elementem rozwoju rolnictwa staje się postęp biologiczny... Ta droga postępu
jest znacznie mniej kapitałochłonna i bardziej dostępna dla krajów o niższym
poziomie rozwoju ...
3. Trzeci - to wybitnie indywidualistyczna postawa polskiego rolnika. W
warunkach dążenia do zespołowych form gospodarowania w rolnictwie stanowiła ona
istotną przeszkodę. Natomiast w warunkach gospodarki rynkowej przeciwnie - może
stać się atutem ułatwiającym przejście od gospodarki chłopskiej do nowoczesnego
agrobiznesu.
Uwagi
Ciekawe aktualne uwagi na temat rolnictwa są zawarte w artykule
pt. „Tragedia polskiej wsi”,
opublikowanym w nr 2/04 miesięcznika „dziś”, str. 56 – 66, przez
Konrada W. Studnickiego-Gizberta.
Artykuł jest także dostępny „on line” pod adresem: http://www.dzis.com.pl
Anonimus
8. Zagrożenia dla nauki i
zaplecza badawczo-rozwojowego ...... 66
Potencjalne zagrożenia
stoją też przed nauką i zapleczem rozwojowo-badawczym gospodarki. Zagrożenia te
wynikają z dotychczasowych tendencji podziału pracy pomiędzy Unią a krajami
Europy Środkowej i Wschodniej... W krajach Unii, zwłaszcza najbardziej
rozwiniętych, dość powszechnie występuje bowiem
pogląd, że najdoskonalszym podziałem pracy między dawnymi członkami Unii a
krajami Europy Środkowej i Wschodniej byłaby koncentracja zaplecza B+R w wysoko
rozwiniętych krajach, a jej ograniczenie w krajach naszego regionu. Może nie
jest to pogląd oficjalny, ale nie jest to tylko teoria. Znajduje on bowiem konkretne odbicie w postaci licznych faktów
likwidacji krajowego zaplecza w poszczególnych zakładach po ich prywatyzacji z
udziałem kapitału zagranicznego. Jest to w jakimś stopniu zgodne z
przeświadczeniem niektórych kół w krajach zachodnich, że krajom naszego regionu
nie są potrzebne przemysły wysokiej techniki, ale wyroby wysokiej jakości we
wszystkich dziedzinach przemysłu.
Drugą pułapką jest teoria globalizacji czy umiędzynarodowienia nauki. Zgodnie z
nią wszystko jedno gdzie dany naukowiec pracuje. Nauka jest
bowiem jedna. Jeżeli tak - to stanowi to uzasadnienie dla odpływu, a
raczej "drenażu" mózgów.
Nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że 1/4 naukowców aktywnych obecnie w
pracach badawczych w USA to imigranci z innych krajów...
(...) Natomiast jest bezsporne, że czasowa migracja naukowców zagranicę sprzyja
w istotny sposób rozwojowi nauki i należy ją popierać najszerzej. To samo
dotyczy ściągania zagranicznych naukowców do pracy w naszym kraju.
(...) Po prywatyzacji niektórych zakładów, w tym zwłaszcza z udziałem kapitału
zagranicznego, wyniki prac badawczych i nowe technologie kupowane są wyłącznie
za granicą, często w pakietach.
(...) Istnieje więc konieczność wcześniejszego
rozwiązania problemu zabezpieczenia się przeciwko tym zagrożeniom. Jest zaś o co walczyć, zważywszy, że obecnie łącznie pracuje w
zapleczu zewnętrznym B+R, czyli poza przedsiębiorstwami, jeszcze ponad 65 tys.
osób, którym mogłoby zagrozić bezrobocie ze stratą nie tylko dla gospodarki,
ale przede wszystkim dla kultury narodowej.
9. Konsekwencje dla
struktury gospodarczej Polski ...... 70
Wreszcie potencjalną
kolejną niebezpieczną tendencją, która niestety spotyka się z największym
niezrozumieniem nawet w naszym społeczeństwie, są zagrożenia dla naszej
struktury przemysłowej w układzie branżowym. Po 1989r. aż do 1993r. zmieniała
się ona w sposób jednokierunkowy w stronę spadającego udziału nowoczesnych gałęzi
i branż. Jest to problem bardziej abstrakcyjny dla przeciętnego obywatela i
mniej odczuwalny, ale w skutkach może być bardzo dotkliwy.
Przede wszystkim istnieje tu pewien paradoks, który utrudnia walkę z tym
niebezpiecznym zjawiskiem. Wprawdzie żyjemy w epoce postmodernistycznej, ale w
poglądach na gospodarkę pod wpływem ekonomi neoliberalnej panuje niepodzielnie
spojrzenie mechanistyczne, zupełnie już anachroniczne. Zgodnie z nim gospodarka
to suma podmiotów mikro, czyli najniższego szczebla, najchętniej przedsiębiorstw
"small businessu" i nic więcej. Nie
przypadkiem kwestionuje się nawet termin "gospodarka narodowa"
eliminując słowo "narodowa" i neguje się synergiczne działanie
poszczególnych elementów wielkiego układu i systemu, jakim jest gospodarka. W tej
sytuacji nie ma, zdaniem rzeczników poglądów tego rodzaju, potrzeby zwracania
uwagi na problemy optymalizacji całej struktury branżowej (przedmiotowej)
gospodarki i na jej rzeczowe elementy, a tym bardziej stosowania jakichkolwiek
preferencji strukturalnych.
Następstwem tego podejścia jest niedocenianie i lekceważenie oraz świadome
odsuwanie tego problemu na dalszy plan. A jest to groźne. Polska ma bowiem jedną z najbardziej przestarzałych struktur w
skali makro w Europie. Tymczasem właśnie w Polsce po 1989 r. jednym z następstw
transformacji było zjawisko zwane w naszej literaturze "uwstecznieniem
struktury"... Nie występowało ono w takim nasileniu w innych krajach.
Należy przez to rozumieć zastępowanie wyrobów, stanowiących nowoczesne elementy
tej struktury, najbardziej opłacalnych i wymagających wyższej technologii,
przez surowce, prymitywne półfabrykaty i podobne mało wymagające techniczne
elementy kooperacyjne. Zjawisko to wystąpiło w Polsce po 1989 r. w skali
nieoczekiwanej.
Znalazło to wyraz w trzech płaszczyznach:
a) w spadku udziału przemysłów wysokiej techniki w całej produkcji przemysłowej
z 6% w 1989r. do 4,9% w 1995r., co niemal nie znajduje odpowiednika i
precedensu we współczesnej Europie,
b) w znacznym wzroście udziału w eksporcie surowców i półfabrykatów kosztem
wyrobów wyżej przetworzonych. Szczególnie wzrost udziału surowców w eksporcie
był, jak na schyłek XX wieku i centrum Europy, zjawiskiem niemal bez precedensu
i daje wiele do myślenia,
c) w likwidacji znacznej części produkcji finalnej w wielu przemysłach na rzecz
prymitywnych usług o charakterze przerobu przemysłowego i podobnych elementów
kooperacyjnych.
Krytyczna ocena tej sytuacji spotkała się
i spotyka z opozycją ze strony niektórych ekonomistów. Twierdzą oni, że jest to
zjawisko pozytywne. Obecnie eksportujemy bowiem tylko
te wyroby, które umiemy produkować w sposób konkurencyjny, podczas gdy
uprzednio eksportowaliśmy wyroby, których nie umieliśmy robić, a więc
opłacalność tego eksportu musiała być niska, nawet jeżeli rachunek ekonomiczny
tego nie ujawniał. Dlatego to, co się stało, nie jest zjawiskiem nowym, a
jedynie ujawnieniem naszej niezdolności do eksportu w sposób konkurencyjny
wyrobów wymagających bardziej ambitnego poziomu technologicznego. Mogły być one
uprzednio przedmiotem eksportu tylko wskutek porozumień administracyjnych, a
nie w warunkach wolnej gry ekonomicznej i konkurencji.
Trudno jednak zgodzić się z poglądem, że
wszystko, co produkowano przed 1989r.w tych przemysłach, bardziej wymagających
pod względem technologicznym, było bezwartościowe. Wyroby te zaspakajały
bowiem, chociaż gorzej pod względem jakościowym, potrzeby wewnątrzkrajowe, były eksportowane do krajów wyżej
rozwiniętych i stwarzały miejsca pracy i zarobków. Jedyną alternatywą tego
byłoby bezrobocie.
Tym bardziej więc trudno zgodzić się z poglądem, że
zniszczenie części tych przemysłów było niezbędnym oczyszczeniem pola pod
ekspansję nowych. Trzeba wysoko ocenić inwestycje kapitału zagranicznego w
Polsce... Nie można jednak równocześnie zamykać oczu na fakt, że jak dotychczas
inwestycje te omijały dziedziny o kluczowym znaczeniu dla modernizacji
struktury naszego przemysłu i postępu technologicznego.
Gdyby więc miała się również w przyszłości utrzymać
dotychczasowa asymetria w inwestycjach, może to stanowić zagrożenie dla
struktury przemysłowej Polski, a w następstwie i gospodarki.
Nie wydaje się przy tym, aby sytuacja sama z siebie mogła się poprawić, a w
rezultacie dać poprawę struktury eksportu.
Istnieją więc uzasadnione podstawy do obaw, że bez
odpowiedniego przeciwdziałania zjawiska te mogą nasilić się po naszym wejściu
do Unii, zwłaszcza jeżeli nie będziemy umieli prowadzić tu energicznej polityki
i twardych negocjacji.
Powstają na tym tle dwa dodatkowe pytania, czy powinniśmy w ogóle starać się
wpływać na kształtowanie struktury przemysłowej w skali makro. Zdania na ten
temat są podzielone...
Na tym tle powstaje szersze pytanie, czy nie moglibyśmy upatrywać specyfiki
gospodarki polskiej właśnie w odrębności naszej struktury i dążyć do
maksymalnego zdyskontowania...
Zdecydowana większość argumentów przy bliższej analizie przemawia jednak za
tym, że odpowiedź na to pytanie nie może być potwierdzająca. Obiektywna analiza
wskazuje bowiem na to, że powinniśmy raczej dążyć do
stopniowego zbliżania naszej struktury do tej, jaką reprezentuje Unia,
wykorzystując, rzecz jasna, naturalne warunki, istniejące zasoby i atuty
istniejące w naszym kraju, co nie oznacza, że należy automatycznie naśladować
tamtą strukturę lub forsować jej jak najszybsze osiągnięcie.
(...) Uświadomienie sobie możliwych obszarów zagrożeń i rozpoznanie ich skali
jest jedynie pierwszym krokiem do opracowania koncepcji przeciwdziałania im,
czemu poświęcone są dalsze rozważania.
10. Główne kierunki wykorzystania
szans i minimalizacji zagrożeń ...... 76
Możliwości
skutecznego przeciwdziałania zidentyfikowanym wyżej zagrożeniom zależeć będą w
pierwszy rzędzie od wyboru jednej z dwóch rozróżnianych na świecie koncepcji
integracji ze wspólnotami regionalnymi.
Zgodnie z terminologią wprowadzoną przez A. Singha,
są to:
a) integracja wcieleniowa albo ścisła (close integration),
b) integracja strategiczna (strategic integration)29
Ta pierwsza jest w istocie koncepcją biernego wcielenia się w większy organizm
na zasadzie podporządkowania. Dlatego określa się ją jako integrację wcieleniową. Opiera się ona na założeniu, że zachodzi pełna
zgodność długookresowych interesów partnerów z danego kraju z interesami
wspólnoty.
Ta druga forma integracji jest jej przeciwieństwem. Zakłada
bowiem podporządkowanie tego procesu ochronie interesów własnych oraz
wchodzenie do wspólnoty zwłaszcza tam, gdzie leży to w interesie strategicznym,
to zaś wymaga aktywnego działania oraz zróżnicowanego podejścia z preferencją
dla tych kierunków działania i obszarów, które mogą danemu krajowi zapewnić
korzystną pozycję we wspólnocie.
Tylko taka strategia stwarza możliwości przeciwdziałania tym zagrożeniom i
odpowiada naszej racji stanu. Wybór jednej z tych dwóch koncepcji integracji
przesądzi o wielu problemach..
W ramach tej strategii kluczowym warunkiem uniknięcia lub łagodzenia tych
zagrożeń jest posiadanie przemyślanej i rozumnej długookresowej strategii
rozwoju i procesów dostosowawczych w skali makro, niezależnie od potrzeby
tysięcy takich strategii w skali podmiotów gospodarczych.
Nie spełnia jeszcze tych wymogów przyjęta przez Rząd Narodowa Strategia
Integracji (NSI). Ogranicza się bowiem głównie do
działań organizacyjnych i generalnych zasad polityki gospodarczej i jest zbyt
mało konkretna i zbyt ogólnikowa.
Procesów dostosowawczych nie zastąpi tu dostosowanie naszych przepisów do
legislacji Wspólnoty. A do tego niesłusznie sprowadza się często też te
procesy. Najlepsze przepisy nie zastąpią braku merytorycznej koncepcji
strategii działania. Stąd wspomniany dokument spotkał się ze słuszną, moim
zdaniem, krytyką.
Nie może powstać taka wewnętrzna spójna strategia integracji bez wyeliminowania
dotychczasowych sprzeczności w polityce centrum. Występują one w trzech
postaciach:
1. Występuje sprzeczność między polityką makroekonomiczną, zdominowaną
całkowicie przez krótkookresową problematykę fiskalną, a polityką rozwojową
długookresową, zwłaszcza przemysłową, która musi orientować się na
unowocześnienie struktury naszej gospodarki. Warunkiem tego jest odejście od
obecnej całkowitej dominacji problematyki finansowej nad rzeczową. Na przykład
potrzeba zmian strukturalnych wymaga rozbudowy systemu ulg inwestycyjnych, a
nie ich ograniczanie, do czego zmierza Ministerstwo Finansów. Nie przekonuje mnie
przy tym zupełnie argumentacja, że stosowanie ulg inwestycyjnych jako narzędzia
preferencji jest zakazane w legislacji Unii i WTO31. Mimo to bowiem różnego rodzaju ulgi inwestycyjne, w tym również w
formach zakamuflowanych, oraz inne ułatwienia inwestycyjne stosowane są w
większości krajów Unii i należących do WTO. Nie mówię tu nawet o odstępstwach
od zakazów też dość powszechnie stosowanych w praktyce.
2. Istnieje sprzeczność między polityką przemysłową a polityką prywatyzacyjną.
Wymaga to przyspieszenia prywatyzacji w tradycyjnych gałęziach przemysłu
ciężkiego. Tam bowiem występuje największa nadwyżka
zdolności produkcyjnych w stosunku do zapotrzebowania krajowego i zagranicznego
i najbardziej nasilone zjawiska niegospodarności. Równocześnie jednak trzeba
bardziej promować inwestycje kapitału zagranicznego w przemysłach nowoczesnych,
a przy tym nie dopuszczając do zbyt pochopnej likwidacji przedsiębiorstw, które
mają kluczowe znaczenie dla przyszłości i wejścia w erę cywilizacji
informacyjnej.
3. Umacnia się sprzeczność wynikająca z dominacji nakazów i zakazów nad
zachętami w stosunku do sektora prywatnego i kapitału zagranicznego, podczas
gdy bez aktywizacji i zachęt nie możemy pobudzić tak nam niezbędnych zmian
strukturalnych.
Drugim warunkiem skuteczności strategii jest konieczność przygotowania się do
twardych negocjacji z naszymi partnerami.
Równolegle z postępem w negocjacjach trzeba prowadzić prace nad przygotowaniem
zespołów ludzkich zdolnych do wykorzystywania przepisów Wspólnoty do
elastycznego reagowania na specyficzne sytuacje w Polsce, a zwłaszcza
korzystania w takich sytuacjach z odstępstw od zakazów, jakie dopuszcza się w
legislacjach Wspólnoty w tych szczególnych przypadkach.
Od umiejętności naszego postępowania będzie zależeć, czy zagrożenia, o których
dzisiaj mówimy, będą tylko zagrożeniami potencjalnymi, czy też staną się twardą
rzeczywistością.
Jeżeli w naszym kraju zostanie przyjęta strategiczna koncepcja naszej
integracji, możliwe będą następujące główne kierunki minimalizacji tych zagrożeń:
1. Jeżeli chodzi o zagrożenia dla producentów krajowych, to zmniejszyć je może
jedynie przejście do aktywnej polityki przemysłowej opartej na preferencjach
strukturalnych, której jak dotychczas nie mamy. Tylko bowiem
polityka przemysłowa tego typu może zastąpić likwidowaną ochronę celną. Funkcje
te może spełnić jedynie nowoczesna polityka innowacyjna. Stanowi ona połączenie
selektywnej polityki przemysłowej z polityką naukową i techniczną. Ze względu
na kluczowe znaczenie tego problemu, będzie on omawiany odrębnie w następnych
rozdziałach.
2. Jeżeli chodzi o zagrożenia na rynku pracy, to kluczowe znaczenie z tego
punktu widzenia ma:
a) głęboka reforma systemu edukacji narodowej, a jej wiodącym kierunkiem
powinno być dostosowanie systemu nie do potrzeb bieżących, ale do wymogów ery
cywilizacji informacyjnej, w jaką wchodzimy, gdyż obecny system generuje
młodych bezrobotnych,
b) współuczestnictwo partnerów zagranicznych w kosztach społecznego
przeszkalania na nowe zawody na zasadach zapewnienia zdolności uzyskania pracy
przez całe życie, ...
c) współfinansowanie i promowanie
przedsiębiorczości i innowacyjności w obszarach
szczególnie narażonych na konkurencję zagraniczną, a angażujących największe
zasoby pracy... W tym celu zaś powinny być znacznie szerzej i aktywniej niż
dotychczas wykorzystywane klauzule Unii, co do specyficznej sytuacji (np.
klauzula restrukturyzacji),
d) zamiana systemu stypendiów socjalnych dla studentów w kredyty bankowe...
3. Jeżeli chodzi o rolnictwo, to obok negocjowania szczególnych warunków w
ramach Wspólnoty, najważniejszym działaniem jest stwarzanie przywilejów, silnie
motywujących do podejmowania inwestycji pozarolniczych na terenach wiejskich,
dających nowe miejsca pracy, a z drugiej strony zapewnienie w kształceniu
ludności na wsi nabycia co najmniej dwóch zawodów.
Kluczowe znaczenie ma tu podniesienie poziomu kształcenia na wsi do standardów
miejskich i zapewnienie jej nowoczesnych kwalifikacji (w tym również
komputerowych) dla przygotowania do wprowadzenia części tej ludności do miast
skoro tylko powstaną odpowiednie przesłanki demograficzne (już po roku 2005). W
ramach negocjacji z partnerami zagranicznymi konieczne jest z kolei maksymalne
zapewnienie wolnego dostępu do rynku artykułów rolniczych i najbardziej wysoko
pracochłonnych, gdzie rolnictwo nasze może mieć przewagi konkurencyjne.
4. Jeżeli chodzi o zagrożenia dla nauki, to trzy kierunki działania rokują tu
największe szanse skutecznego im przeciwdziałania:
a) System podatkowy powinien wymuszać prowadzenie co
najmniej części badań u nas, tak jak to osiągnięto w innych krajach Unii, np. w
Irlandii.
b) Egzekwowanie na podmiotach zagranicznych
podejmowania prac badawczych w umowach prywatyzacyjnych.
c) Rozwijanie w terenie tzw. centrów doskonałości (centers of excellence),
ale w ujęciu sieciowym, łączącym nie tylko wyodrębnione placówki, ale wszystkie
wyższe uczelnie i ośrodki zainteresowane.
5. Jeżeli chodzi o zagrożenia o strukturze gospodarki, to zapobiec im może
jedynie świadoma polityka strukturalna. Ale przede wszystkim trzeba mieć
koncepcję przemian strukturalnych w Polsce, a takiej nie mamy. Równocześnie
konieczne jest rozpatrywanie wyników gospodarki zawsze równocześnie w trzech
płaszczyznach
a) wyników ilościowych,
b) postępu w zmianach strukturalnych,
c) wyników podnoszenia poziomu technologicznego.
W przypadku kolizji pierwszeństwo powinno być dane zawsze zmianom
strukturalnym, nawet kosztem tempa.
Istotne znaczenie z tego punktu widzenia może i powinna odegrać też większa
dywersyfikacja naszych stosunków z zagranicą po wejściu do Unii.
W naszym konkretnym przypadku oznacza to potrzebę rozwijania intensywnych
stosunków gospodarczych również z krajami spoza Wspólnoty. Jest to szczególnie
ważne w przypadku rozwoju przemysłów najbardziej nowoczesnych, w największym stopniu
modernizujących strukturę przemysłową kraju. Kraje takie jak USA czy Japonia, a
nawet mniejsze... mają często więcej do zaoferowania w
tych przemysłach najbardziej atrakcyjnych i awangardowych niż kraje Wspólnoty.
Z drugiej strony kraje Europy Wschodniej i byłego ZSRR stwarzają ogromny rynek
zbytu, którego wykorzystanie może zdynamizować naszą gospodarkę.
W tych warunkach dywersyfikacja naszych obrotów na większą liczbę krajów spoza
Wspólnoty może stanowić ważny czynnik przeciwdziałania pogarszaniu się naszej
struktury przemysłowej pod wpływem kontaktów z partnerem bardziej od nas
zaawansowanym ekonomicznie i technologicznie, bogatszym od nas i stąd bardziej
konkurencyjnym.
11. Kluczowa rola aktywnej polityki przemysłowej ...... 83
Jest to problem kontrowersyjny.
Pomijam tu jednak całą dyskusję pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami takiej aktywnej
polityki przemysłowej34).
Uważam ją za niezbędną i najbardziej bliski jest mi
pogląd wyrażony ostatnio przez profesora nauk zarządzania uniwersytetu w Tokio,
Hiroyuki Itami.
Stwierdził on w wywiadzie, co następuje:
"Niebezpieczna jest nadmierna
liberalizacja gospodarki w stylu amerykańskim. Po wielu latach realnego
socjalizmu i gospodarki planowej powielanie amerykańskiego modelu
może być groźne. W sytuacji gdy większa część
ludzi nie ma doświadczenia oraz ducha przedsiębiorczości, wprowadzenie
całkowicie wolnorynkowych reguł gry może spowodować niepokoje społeczne. Jest
naturalne, że po wielu latach centralizacji zarządzania każda ingerencja
państwa w gospodarkę wydaje się złem. Mimo to uważam, że bardziej stosowny dla
Polski jest model Japonii i Korei Południowej35)
35) "Ekonomika
i Organizacja Przedsiębiorstwa", nr 4 z 1997r., s.25
Dlatego uważam za
nieporozumienie pogląd Andrzeja Malinowskiego wyrażony
w wywiadzie dla „Trybuny”, który sprowadza się do tego, że Ministerstwo
Gospodarki określa reguły gry, ale samo nie bierze w niej udziału36).
Gdyby zwyciężyła taka koncepcja, to koszt integracji mógłby się okazać
dla naszego przemysłu bardzo wysoki, a na pewno większy, niż jest to
nieuniknione.
...
Natomiast te i podobne stwierdzenia potwierdzają tylko opinię
, że Ministerstwo Gospodarki, a tym samym i dotychczasowe rządy nie
miały spójnej polityki wobec przemysłu krajowego. Nie wróży to dobrze na przyszłość.
Jednym z głównych elementów aktywnej polityki przemysłowej jest bowiem
określenie obszaru preferencji oraz zidentyfikowanie przemysłów strategicznych
dla danego kraju.
Bez wyznaczenia obszaru preferencji i
przemysłów strategicznych nie można bowiem prowadzić
żadnej rozumnej polityki strukturalnej.
W definicji przemysłów strategicznych,
zalecanej w źródłach zachodnich i stosowanych w Unii, akcentuje się dwa
kryteria zaliczania do tej grupy, obejmując nią przemysły:
a) zdolne do
kreowania wysokiej stopy zysku.
b) zdolne do
wyzwolenia zewnętrznych efektów korzystnych dla Wspólnoty.
Natomiast w niektórych wypowiedziach
kwestionuje się celowość wyodrębnienia przemysłów strategicznych o znaczeniu
krajowym, o czym mówi się następująco:
„Trzeba stwierdzić, że to (zgodnie ze strategiczną teorią handlu) pojecie
przemysłów strategicznych jest użyteczne jedynie wtedy, kiedy rozpatruje się je
w aspekcie międzynarodowym. Jest jasne, że skoro celem polityki rządu jest
zwiększenie dochodu narodowego, to tylko zmarnuje on pieniądze i wysiłki, jeśli
będzie próbował przyspieszyć rozwój przemysłów o znaczeniu strategicznym tylko
na szczeblu narodowym, gdyż to wyrazi się tylko wewnętrznym przesunięciem
zasobów37).
Nie podzielam tego poglądu i uważam, że w
interesie naszego kraju leży odmienne zdefiniowanie przemysłów strategicznych. Przemawiają
za tym przede wszystkim następujące argumenty:
a) zalecenie
Unii opiera się wyłącznie na koncepcjach jednej opcji, to jest szkoły
neoliberalnej, o czym może świadczyć stwierdzenie, że pojęcie przemysłów
strategicznych jest zasadniczo złe, równocześnie pomijając krytykę i
wątpliwości co do tej koncepcji zgłaszane przez neokeynesistów
(Krugman, Thurow, Reich, Singh i inni),
b) eksponuje wyłącznie aspekt
międzynarodowy kosztem wewnątrzkrajowego, co może
mieć uzasadnienie z punktu widzenia organizacji międzynarodowych, natomiast
może być szkodliwe dla interesów narodowych poszczególnego kraju. Przyjęcie tej
definicji oznaczałoby bowiem akceptację obecnego międzynarodowego podziału
pracy, który jest dla tych krajów z reguły niekorzystny.
Dlatego sugerowana definicja przemysłów
strategicznych nie pasuje do takiego kraju jak Polska, o wysoce przestarzałej
strukturze przemysłowej i znacznym opóźnieniu w poziomie technologicznym. Stąd
uważam, że w Polsce nadrzędnym kryterium określenia przemysłów strategicznych
muszą być racje wewnątrzkrajowe, a nie
międzynarodowe, chociaż powinna temu towarzyszyć orientacja na rynki światowe.
Zgodnie
z ogólną teorią systemów uważam więc, że za ogniwa mające strategiczne
znaczenie należy uznać wszystkie te elementy układu, których rozwój może
zdynamizować cały system. W warunkach polskich kryterium to spełnić mogą
przede wszystkim przemysły i dziedziny, których rozwój daje lub może dać duże
pozytywne efekty zewnętrzne. Do obszaru o znaczeniu strategicznym w Polsce
proponuję zaliczyć przemysły spełniające równocześnie lub rozłącznie jedno z
następujących kryteriów:
a) największy
wpływ na modernizację całej struktury przemysłowej i poziomu technologicznego
przemysłu,
b) pobudzanie rozwoju innych dziedzin z
nimi związanych technologicznie lub powiązaniami w zbycie,
c) stymulacja wzrostu eksportu i jego
specjalizacji pod kątem rynku światowego,
d) zapewnienie lepszego wykorzystania
kapitału ludzkiego i kwalifikacji, które
są głównym zasobem strategicznym Polski.
Oczywiście nie oznacza to, że do
przemysłów o strategicznym znaczeniu należy zaliczyć wszystkie dziedziny,
spełniające te warunki. Z ogółu przemysłów o tych cechach należy dopiero dokonać
właściwego strategicznego wyboru kilku nielicznych, gdzie koncentracja
aktywności sektora prywatnego wzmożona wysiłkiem i pomocą państwa może dać
najlepsze wyniki w sensie dynamizacji całej gospodarki, zwiększenia jej
konkurencyjności i wzrostu eksportu.
W myśl tych kryteriów uważam, że na rangę
przemysłów o strategicznym znaczeniu w warunkach polskich zasługują obecnie
następujące dziedziny:
a) cztery
podstawowe przemysły wysokiej techniki, jak:
- przemysł komputerowy (ośrodków
informatyki),
- przemysł technologii informacyjnych
(telekomunikacyjny, awangardowych technologii przemysłowych),
- przemysł mikroelektroniczny,
- farmaceutyczny,
b) dwa przemysły, w których w ostatnich
latach zaczęły się spontanicznie wykształcać procesy specjalizacji pod kątem
eksportu, a mianowicie:
- przemysł odzieżowy,
- przemysł owocowo-warzywniczy.
Łącznie w tych przemysłach
w 1995 r. wytwarzano 5,7% całej produkcji przemysłowej kraju oraz 13,5%
całości eksportu.
W przyszłości do dziedzin o znaczeniu
strategicznym mogłyby dołączyć: przemysł ekologiczny, biotechnologii, a
częściowo również obronny.
Pewne szanse mogłaby mieć również bezpieczna ekologicznie
żywność.
Natomiast nie spełniają wymogów tej
definicji ani nasze przemysły narodowe, ani energetyka czy transport, które
warunkują prawidłowe funkcjonowanie gospodarki, ale nie są w stanie jej
zdynamizować, ani przemysł włókienniczy, a tym bardziej handel. Niestety, na skutek niejasności w
stosowanych kryteriach selekcji przemysłów strategicznych wiele nieporozumień
na ten temat krąży na łamach naszej prasy i w wypowiedziach polityków38).
Istotne znaczenie w polityce przemysłowej
ma również odróżnienie kategorii tzw. przemysłów ekonomicznie wrażliwych (sensitive). I tu definicje sugerowane prze Unię nasuwają
pewne wątpliwości. Potrzeba posługiwania się tym pojęciem wynika z faktu, że
współczesna gospodarka rynkowa pod wpływem tendencji do otwarcia rynków
wewnętrznych stwarza nowe potrzeby ochrony niektórych sektorów.
...
(...) Zgodnie z tym kryterium , w
polskich warunkach należy inaczej potraktować przemysł odzieżowy, który jak w
większości krajów opóźnionych w rozwoju odgrywa kluczową rolę w eksporcie40). Stąd
jego rozwój może mieć znaczenie strategiczne. Odmiennego potraktowania wymaga
również przemysł obronny, nie tylko ze względu na potrzeby obronności kraju,
ale także jego znaczenie dla poziomu technologicznego całego przemysłu i
zatrudnienia. Na pograniczu znajdują się niektóre dziedziny przemysłu
spożywczego, które jednak ze względu na odrębne regulacje można tu pominąć lub
rozpatrywać odrębnie.
Zgodnie z proponowanymi kryteriami, do
dziedzin, które w polskich warunkach należy uznać za „wrażliwe”, zaliczyć by należało:
rolnictwo, górnictwo węglowe, przemysł siarkowy, hutnictwo żelaza, przemysł
miedziowy, przemysł okrętowy, przemysł maszyn rolniczych i ciągników, przemysł
włókienniczy, taboru kolejowego, samochodowy (który w większości prognoz na
świecie stoi w obliczu kryzysu
nadprodukcji). W tak rozumianych sektorach wrażliwych pracowało w 1996
r. 6 mln osób, tj. 1/3 ogółu zatrudnionych w Polsce.
Dla skutecznego
przeciwstawienia się zidentyfikowanym zagrożeniom nie wystarczy tylko mieć
nawet najbardziej dojrzałą koncepcję polityki przemysłowej. Trzeba mieć
równocześnie aparat zdolny do jej realizacji w kraju i obrony za granicą, a
takiego aparatu wciąż jeszcze nie mamy.
Byłoby złudzeniem, że może tę funkcję spełnić
pełnomocnik rządu lub jego ekipa czy nawet Komitet Integracji. W tym celu
potrzebnych jest kilka lub kilkanaście tysięcy ekspertów najwyższej klasy,
specjalistów w różnych dziedzinach życia i gospodarki.
Stworzenie takiego wyspecjalizowanego aparatu jest
skutecznym warunkiem realizacji polityki przemysłowej, minimalizującej
zagrożenia płynące z naszego wejścia do Unii, a tym samym maksymalizującej
szanse, jakie stwarza.*
* Tylko przyklasnąć. Coś jednak zawodzi, zarówno w teorii jak i
praktyce. Ze znanych mi sytuacji skłonny jestem wnioskować, że zawodzi przede
wszystkim „interdyscyplinarna konkretyzacja i współpraca”, a tak w ogóle – niedostatek
mądrej wiedzy. W konkretnych zagadnieniach widać to nawet bardzo dobitnie. Jak
to zmienić? - Najprostszym
rozwiązaniem byłby jakiś cud! Bez cudu? - ...
Anonimus
ROZDZIAŁ III
Sterować czy nie sterować
napływem kapitału zagranicznego - szanse i niebezpieczeństwa
...... 91
Temat ten
należy do najbardziej kontrowersyjnych i budzących namiętności polityczne, a
nawet zacietrzewienie.
Zanim przejdę do generalnych wniosków i propozycji w
tej sprawie postaram się przedstawić maksymalnie obiektywnie stan faktyczny, z
jakim mamy do czynienia. To zaś wymaga odpowiedzi na pięć następujących pytań,
a mianowicie:
1) Jaka jest skala działania kapitału zagranicznego w gospodarce
polskiej, zwłaszcza w przemyśle, duża czy mała?
2) Jaki jest główny kierunek zainteresowania kapitału
zagranicznego w Polsce i jakie główne cele on realizuje?
3) Jakie są pozytywne następstwa działania kapitału
zagranicznego w Polsce?
4) Jakie są główne zagrożenia z tym związane?
5) Jaki jest ogólny tego bilans dla gospodarki i jakie
działania są niezbędne?
1. Główne kierunki
angażowania się kapitału zagranicznego w Polsce ...... 91
Przy
odpowiedzi na pierwsze pytanie rodzi się zaraz pytanie dodatkowe o charakterze
metodycznym: Jak mierzyć nasilenie działania kapitału zagranicznego na rynku
polskim? Trzeba tu postawić przede wszystkim tezę, że wpływu kapitału
zagranicznego na sytuację w gospodarce Polski, a zwłaszcza w jej przemyśle, nie
można ograniczyć wyłącznie do inwestycji, jak się to u nas powszechnie robi. Po
prostu dlatego, że poważniejszy napływ inwestycji do
naszego kraju notujemy praktycznie dopiero od 1995r roku... Natomiast przed
1995 rokiem poważny wpływ na sytuację naszego kraju wywierał już kapitał
zagraniczny eksportem swych towarów na nasz rynek.
Działanie kapitału zagranicznego od tej strony mierzy
się na Zachodzie kategorią "penetracji importowej".
a) "Penetracja importowa "rynku dóbr przemysłowych
w Polsce ..... 92
Penetrację importową mierzy się dwiema metodami.
Pierwsza – to porównanie importu do produkcji w kraju
zarówno ogółem, jak i w poszczególnych branżach.
Druga – to porównanie importu do sprzedaży na rynku
wewnętrznym.
Dlatego jeśli przyjąć na wstępie te łatwiejszą metodę, opartą na
relacji importu do produkcji, to można postawić drugą tezę – a mianowicie, że
jak dotychczas wpływ exportu (chyba „importu”. Przyp. Z.U.) na nasz rynek był wielokrotnie większy
niż inwestycji zagranicznych. Mówi o tym następujące porównanie.*
Jeśli porównać import w 1995 r. do produkcji krajowej,
to stanowił on 45,6% rej produkcji. Natomiast łączne inwestycje zagraniczne za
6 lat, czyli od początku transformacji stanowiły w stosunku do tej produkcji
tylko 4%. Tak wiec znaczenie importu z tego punktu widzenia było dotychczas
wielokrotnie większe niż inwestycji.
* Porównanie byłoby jeszcze bardziej
przekonywujące, gdyby przedstawić konkretnie, na co te inwestycje poszły i jakie był
tego efekt. Po prostu: za niewielkie pieniądze czasami można zrobić bardzo dużo
dobrego, a za ogromne pieniądze wszystko zmarnować – nawet to, co już było.
Przypuszczam, że wiele osób znalazłoby z praktyki przykłady na potwierdzenie
tej tezy. Ja też. Oczywiście, nie podważam ogólnej tezy Autora, że wpływ
importu na nasz rynek był daleko większy niż inwestycji zagranicznych. Nawet
bez żadnych danych statystycznych, w oparciu o zwykłą codzienną obserwację,
wyczuwa się to niemal intuicyjnie. Dla ścisłości: mówiąc o efektach – warto
zawsze pamiętać „dla kogo”: większości, mniejszości,
Polski, kapitału zagranicznego itp. Może być bardzo różnie.
Anonimus
Jeżeli zastosować metodę porównania roli importu w sprzedaży na
rynku wewnętrznym, lub inaczej mówiąc w
zaspokajaniu popytu na tym rynku, to rzuca się w oczy przede wszystkim
gwałtowny wzrost po 1989 r. tak obliczanej
„penetracji importowej”. Udział importu liczony tą metodą zwiększył się bowiem z 16,8%
sprzedaży na tynku wewnętrznym w 1989 r. do 41,8% w 1995 r., a wiec
2,5-krotnie.
Dla porównania warto przypomnieć, że w krajach Unii Europejskiej - tak samo liczony udział importu z zewnątrz* Wspólnoty –
stanowił w 1994 r. tylko 17,2%. Tak wiec osiągała ona u nas poziom 2,5-krotnie
wyższy niż w UE.
* To jest nieporównywalne. Gdy my wejdziemy do Wspólnoty (jeśli wejdziemy), to u nas import
liczony statystycznie jako „spoza krajów Wspólnoty”, też statystycznie
gwałtownie się zmniejszy, choć merytorycznie może się nic nie zmienić.
Anonimus
Drugą tendencją w imporcie było z jednej
strony ogromne zróżnicowanie sytuacji pod tym względem, z drugiej zaś wyraźnie
już nadmierny poziom tej relacji w niektórych dziedzinach, bo zagrażający
stabilności sytuacji na rynku wewnętrznym w przypadku np. jakichś większych
zakłóceń płatniczych.
Najwyższy przy tym udział importu dotyczy dziedzin najbardziej opłacalnych i
najbardziej dynamizujących wzrost produkcji, ponieważ odznaczają się one
najszybszym na rynku światowym tempem wzrostu popytu na swe wyroby. W
rezultacie obserwujemy w tym procesie przesuwanie się korzyści na tym tle od
producentów krajowych do eksporterów na nasz rynek oraz pośredniczących na nim
importerów towarów zagranicznych.
b) "Internacjonalizacja "
produkcji ..... 100
Drugi problem, to jak mierzyć udział i rolę kapitału zagranicznego w naszym
przemyśle. Na Zachodzie zazwyczaj stosuje się w tym celu udział kapitału
zagranicznego w kapitale wszystkich spółek, działających w danym kraju. W tamtych krajach
jednak wycena majątku spółek z udziałem kapitału zagranicznego jest znacznie bliższa realnym cenom rynkowym.
U nas zaś, z wielu względów, wycena ta znacznie odbiega od rzeczywistej
wartości tego majątku. W rezultacie na tym tle powstają różne niebezpieczeństwa
zniekształcenia danych.
Składają się na to nie tylko trudności wynikające z błędów w ewidencji majątku
i brak jego przeliczania na jednolite ceny, ale również pewne realne procesy
zachodzące w gospodarce polskiej. Na przykład, powszechnie stwierdza się fakt
sprzedaży majątku krajowego inwestorom zagranicznym w ramach prywatyzacji po
cenach znacznie zaniżonych w stosunku do wartości ewidencyjnej majątku, a nawet
wycen biur konsultingowych zarówno krajowych, jak i zagranicznych3.
Po prostu dlatego, że chciano sprzedać te obiekty jak najszybciej, a brak było
w początkowym okresie oferentów chcących dać wyższą cenę
…
(…) Powstaje z kolei pytanie,
gdzie w największym stopniu wchodzi kapitał zagraniczny.
...
c) Rola kapitału zagranicznego w inwestycjach .....
104
Dopiero na trzecim miejscu można wymienić
inwestycje zagraniczne jako czynnik wpływający na sytuację gospodarczą kraju, a
zwłaszcza przemysłu. Przede wszystkim trzeba jednak przestrzec przed
nieporozumieniami na tle rozumienia pojęcia inwestycji. W gospodarce rynkowej,
a w rezultacie i w standardach międzynarodowych, stosowanych na Zachodzie,
konstrukcja tego pojęcia
jest zupełnie inna niż w przypadku inwestycji u nas przed 1989 r.
Rodzi to wiele nieporozumień.
Obecnie do inwestycji zalicza się trzy
zupełnie różne
elementy.
Pierwszy – to wartości niematerialne i prawne.
Drugi – to finansowy majątek trwały...
Elementy te nie były wliczane do inwestycji w systemie istniejącym u nas przed
1989 r.
Dopiero trzeci czynnik, czyli majątek rzeczowy, odpowiada tradycyjnemu pojęciu
inwestycji rozumianych jako nakłady na nowe obiekty majątku trwałego, bo tylko
ten element powiększa majątek trwały.
Nic więc dziwnego, że sprawa ta rodzi wiele nieporozumień.
Ich przykładem może być następująca opinia: „Skandalem lub co najmniej nieporozumieniem jest to,
że resorty odpowiedzialne za prywatyzację jako inwestycje zagraniczne w Polsce
uznają fakt zakupu fabryki, która w krótkim czasie zostaje poddana procesowi
zlikwidowania w niej produkcji”6. Jest w tym jakaś cześć racji, chociaż
odpowiada to i jest zgodne ze standardami międzynarodowymi.
Po tych uwagach wstępnych stwierdzić
można, że do końca 1996 r. łączne inwestycje spółek z udziałem kapitału
zagranicznego wyniosły 12 028 mln dolarów, w tym w przemyśle odpowiednio
7483 mln.
Na tym tle zaraz na wstępie powstaje
pytanie, czy jest to dużo czy mało? *
W międzynarodowej skali porównawczej nie jest to dużo. I na pewno mniej niż
przewidywano.
*
Wg mnie, w pełni obiektywna odpowiedź na pytanie:
„dużo to czy mało”, wymaga jednak dokładnego zbadania, jakie to były
inwestycje, i jakie przyniosły rezultaty. Przykładowo:
- ile było w tym inwestycji
prawdziwych, tj. rzeczowych (nowe obiekty, nowe
maszyny, rozbudowa, przebudowa, wymiana, odtworzenie, kapitalne remonty
itp.), a ile tylko „statystycznych” w jakimś tam celu?
-
jak, nawet te inwestycje
„prawdziwe” wpływały na poziom zatrudnienia, bo że z reguły przynosiły zyski
inwestorom, to rzecz niemal pewna?
-
ile z tych „statystycznych
inwestycji” było podjętych tylko w celu pozbycia się lub ograniczenia polskiej
konkurencji?
-
jakie były ceny i warunki nabycia
polskich przedsiębiorstw, względnie udziałów w tych przedsiębiorstwach?
Tematy kontrowersyjne. Chyba jednak należało mądrze
sterować, mieć silniejsze państwo, silniejsze kadry, a nie bezkrytycznie „otworzyć
granice”, powierzając się „opiece” niewidzialnej ręki rynku.
Anonimus
2. Pozytywne konsekwencje
działania kapitału zagranicznego w Polsce ............ 109
a) Kapitał zagraniczny szansą rozwoju
kraju ......... 109
Ostatnie 50 lat w gospodarce światowej
charakteryzowało się wielką ekspansją kapitału zagranicznego. Ułatwia ją
stopniowa likwidacja barier w obrocie kapitałowym między krajami pod wpływem
upowszechniania się koncepcji neoliberalnych w ekonomii, co stanowi wielkie
osiągnięcie tego nurtu. Określa to zarazem jedną z najbardziej
charakterystycznych cech naszej epoki .
Proces ten można więc zaliczyć do
głównych "megatrendów", a więc tendencji
występujących w skali światowej i przenikających przez granice wszystkich
krajów.
Ekspansja kapitału nadała nowe silne impulsy rozwojowi
gospodarki światowej i jest jednym ze źródeł obecnej koniunktury na świecie.
Wywołuje ona czasem, obok zjawisk zdecydowanie pozytywnych, również zjawiska
niekorzystne lub kontrowersyjne, co jest w pełni zrozumiałe. Kapitał ten realizuje bowiem swoje interesy, które nie zawsze są zgodne
z celami lokalnymi. Praktyka pokazuje jednak, że najwięcej zjawisk negatywnych
występuje zwłaszcza w tych krajach, których rządy nie umieją skutecznie
oddziaływać na kierunek i działalność kapitału zagranicznego, a tym samym
aktywnie sterować jego napływem. Przykładem odwrotnym, a więc dość skutecznego
wpływu na kierunki inwestowania przez kapitał zagraniczny, mogą być np. Chiny.
Niemniej nawet w pierwszym przypadku pozytywne
następstwa napływu kapitału górują nad napięciami i tarciami, które
nieuchronnie dość często temu procesowi towarzyszą.
Również w Polsce napływ kapitału zagranicznego wywołał
wiele zjawisk pozytywnych, chociaż występowały również i tendencje i fakty
kontrowersyjne i niekorzystne.
b) Zasilanie gospodarki polskiej w
kapitał ......... 110
Inwestycje zagraniczne w m1995 r. stanowiły
12,9% całości inwestycji... Szacuje się, że inwestycjom kapitału zagranicznego
przypisać można co najmniej 1/3 przyrostu dochodu
narodowego w ostatnich latach.
W związku z dwukrotnym wzrostem inwestycji zagranicznych w 1996 r. w stosunku do 1995 r. można
szacować, że udział ich stanowi już prawie 1/5 całości inwestycji, chociaż nie
zawsze ich kierunek odpowiadał naszym oczekiwaniom i potrzebom lokalnym.
W większości przypadków za napływem inwestycji
postępował też napływ nowych technologii, co zbliżało poziom technologiczny i
asortyment wyrobów wytwarzanych w naszym przemyśle do standardów
międzynarodowych. Tylko w niektórych przypadkach towarzyszyło temu wypieranie
wyrobów krajowych z rynku.
c) Nowe miejsca pracy ......... 110
W początkowym okresie po 1989 r., m.in. również
w wyniku popełnionych błędów, import powodował poważną redukcję miejsc pracy,
wpływając na zwiększenie bezrobocia, o czym wspomniano uprzednio.
Od 1994 r. towarzyszyła temu jednak również
odwrotna tendencja - stały wzrost zatrudnienia w spółkach z udziałem kapitału
zagranicznego. W 1995 r. zatrudnienie to wyniosło już 500 tys. a w 1996 r.
szacować je można na 600 tys.*
(* Warto by jednak zbadać, jakie było zatrudnienie w
tych zakładach przed powstaniem spółek. Oczywiście, można ripostować, że bez
tych spółek firmy w ogóle by upadły; albo i nie, gdyby była prowadzona inna
polityka... Z.U.).
Tendencja ta nasilać się będzie w dalszych
latach.
d) Unowocześnianie struktury sprzedaży
na rynku wewnętrznym ......... 111
Następstwem działania kapitału zagranicznego w
Polsce była znaczna modernizacja struktury sprzedaży na rynku wewnętrznym.
Widać to najlepiej w podziale na omawiane już uprzednio 4 grupy:
...
e) Unowocześnianie technologii i
asortymentu wyrobów ......... 112
W świetle analizy danych statystycznych, nie
może być wątpliwości, że na unowocześnienie technologii i asortymentu w
przemyśle w Polsce największy wpływ wywarł kapitał zagraniczny.
...
f) Upowszechnianie nowoczesnych metod zarządzania .........
113
(...) Firmy w Polsce pod naciskiem
międzynarodowej konkurencji coraz intensywniej starają się o uzyskanie
międzynarodowych standardów jakości ISO-9000.
g) Wzrost wydajności pracy
......... 114
W wyniku inwestycji
zagranicznych następuje z reguły wzrost wydajności pracy.
...
h) Dynamizująca wzrost produkcji rola kapitału zagranicznego
......... 114
Badania wskazują, że gałęzie, w których
działają przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego, osiągają wzrost
produkcji, mierzony wielkością sprzedaży, o 1/3 szybszy niż w przemyśle ogółem.
i) Socjologiczne paradoksy w społecznej ocenie działania
kapitału zagranicznego ......... 115
Jeżeli uwzględnić, że wiele środowisk w Polsce
przejawia niechęć do kapitału zagranicznego, to badania socjologiczne w zakładach
przemysłowych, sprywatyzowanych przy udziale tego kapitału, wydają się tego nie
potwierdzać i dają interesujące z tego punktu widzenia wyniki.
Oczywiście, wynik tych badań byłby odmienny, gdyby
objęto nimi tylko tych, którzy utracili pracę pod wpływem przejęcia zarządzania
zakładem przez firmy zagraniczne.
j) Próba reasumpcji ......... 116
Pozytywny wpływ kapitału zagranicznego na
sytuację gospodarczą w Polsce można w świetle powyższych faktów i danych uznać
za bezsporny. Byłoby jednak skrajną naiwnością niedostrzeganie również zjawisk
niekorzystnych mu towarzyszących, jak również popełnionych błędów, zwłaszcza w
okresie początkowych 18 miesięcy od początku stycznia 1990r., kiedy to podjęto
zmiany systemowe, do czerwca 1991r. (nadmierna liberalizacja importu) oraz
zagrożeń, o czym będę mówił w dalszej części. Odpowiedzialność za te mniej
korzystne fakty spada w pewnej części na nie zawsze umiejętne kształtowanie
stosunków z partnerami zagranicznymi i słabości z tego punktu widzenia naszej
polityki zagranicznej.
Jednakże reakcją na nie powinny być nie posunięcia
restrykcyjne, ale podjęcie działań na rzecz lepszego sterowania napływem
kapitału zagranicznego i w ten sposób kierowanie go na te obszary, które dają
największe korzyści ogólnospołeczne. Temu poświęcona jest dalsza część
rozważań.
(Uwagi. Dobrze byłoby, także na łamach
Internetu, dokonać szerszej wymiany poglądów na te tematy. Pewne zjawiska mogą
trochę niepokoić. "Oliwy do ognia" dolała książka prof. K.
Poznańskiego pt. "Wielki Przekręt. Klęska Polskich Reform" -
prezentuję ją pod poz. 54 "Literatury". Z.U.).
3. Zjawiska i tendencje
kontrowersyjne i niekorzystne w działaniach kapitału zagranicznego w Polsce ............ 116
Wśród zjawisk
niekorzystnych towarzyszących ekspansji kapitału zagranicznego w Polsce należy
wymienić jako najważniejsze:
a) Tendencje do "uwsteczniania się"
struktury produkcji ......... 116
Przedstawiona wyżej
poprawa struktury sprzedaży na rynku wewnętrznym była w całości wynikiem
wzrostu importu, a nie poprawy struktury produkcji krajowej.
Zupełnie inaczej przedstawiają się
bowiem tendencje zmian struktury przemysłowej w ujęciu branżowym, która
wyraźnie się pogorszyła. Znajduje to wyraz w spadku udziału wyrobów
wymagających wyższego poziomu technologicznego w całej produkcji w stosunku do
roku 1989. Toczy się na tym tle spór. Niektórzy ekonomiści, jak wspomniano
wyżej, uważają, że to pogorszenie jest tylko ujawnieniem poprzednio istniejącej
naszej niezdolności do konkurencyjnego eksportu i produkcji wyrobów o większych
wymaganiach technologicznych. Uważają oni więc, że nic
się nie stało.
Niezależnie jednak od tego, jak byśmy to nazwali, mamy
do czynienia z tendencjami do pogorszenia czy ekstentyfikacji
struktury na dość dużym obszarze całej produkcji.
Najbardziej niepokojący był tu spadek udziału
przemysłów wysokiej techniki, nie tylko ze względu na skalę naszego opóźnienia,
ale i na tendencję zmian, która odbiegała od tego, co obserwujemy w
rozwiniętych krajach świata. Stąd spadek udziału przemysłów wysokiej
techniki, jak na koniec XX wieku i w centrum Europy, jest zjawiskiem niemal bez
precedensu poza naszym regionem i może być oceniany jako zjawisko niepokojące.
Musi to odbić się ujemnie na naszej
konkurencyjności... świat będzie nieuchronnie przechodził
od konkurencji cenowej do konkurencji innowacyjnością,
w której rola tych przemysłów jest wręcz kluczowa.
Szczególnie niepokojącym faktem z tego punktu widzenia
jest destrukcja wielu działów elektroniki, przemysłu informatycznego i
telekomunikacyjnego pod wpływem niesprostania
konkurencji z wyrobami krajów zachodnich i nierozwiązania
szeregu problemów rozwojowych w tych branżach (ściąganie kapitału
zagranicznego).
b) Regres w produkcji finalnej .........
118
Liczby uprzednio
cytowane nie wyrażają przy tym jeszcze całej prawdy. W wielu zakładach
produkcję finalną zastępowała bowiem na coraz szerszą
skalę produkcja prymitywnych elementów kooperacyjnych i półfabrykatów oraz
usług.
Rezultatem tego był dotkliwy regres w stosunku do 1989
r. w produkcji szeregu przemysłów wysokiej techniki, o ważnym znaczeniu
strukturotwórczym...
c) Pogorszenie się struktury eksportu ......... 118
Jeszcze silniejsze niż w produkcji były tendencje
do ekstensyfikowania w strukturze eksportu. Ilustruje
to następująca tabela:
...
Bez zmiany obecnej struktury nasz eksport nie miałby więc większych perspektyw na przyszłość. Inwestycje zagraniczne zatem jak dotychczas, nie dały spodziewanej
modernizacji struktury eksportu, co jest istotnym czynnikiem braku stabilizacji
w handlu zagranicznym.
(...) "W branżach, w których zdolności eksportowe
Polski są największe i rozwijają się dotychczas najbardziej dynamicznie,
następuje ograniczenie zewnętrznego popytu ze strony rynków krajów UE.
Natomiast w tych dziedzinach, w których spodziewać się można znacznego
ożywienia popytu wewnętrznego Unii, Polska dysponuje niezwykle ograniczonymi
możliwościami"12.
d) Zagrożenia w bilansie płatniczym ......... 120
Pod wpływem wysokiej dynamiki importu, która
wyprzedziła znacznie wzrost eksportu powstają zagrożenia dla bilansu
płatniczego.
...
(...) Nie jest też tajemnicą, że eksport Unii
Europejskiej do krajów Europy Środkowej i Wschodniej po 1989 r. łagodził
problem bezrobocia we Wspólnocie.
(...) Natomiast nie ulega dyskusji fakt, że głównym czynnikiem
importotwórczym oraz źródłem nadmiernego wzrostu
importu są spółki z udziałem kapitału zagranicznego.
Nie można równocześnie uznać tego za zjawisko
przejściowe. Doświadczenia Hiszpanii wskazują bowiem
jednoznacznie, że nacisk na zwiększenie importu i stały wzrost importochłonności jest zjawiskiem bardziej trwałym i
występuje przez wiele lat.
e) Regres zaplecza badawczo-rozwojowego ......... 121
Z ekspansją kapitału zagranicznego łączą się
również, częściowo z przyczyn, o których była mowa
wyżej, zagrożenia dla zaplecza badawczo-rozwojowego.
Kapitał zagraniczny przychodzący do Polski wnosi ze sobą własne technologie i
projekty. Jest przy tym zainteresowany sprzedażą wyników własnego zaplecza w
pakietach łącznie z gotowymi instrukcjami technologicznymi, co jest najbardziej
opłacalne.
f) Opóźnienia w realizacji zobowiązań inwestycyjnych przez
część inwestorów zagranicznych ......... 122
Obiektywna analiza wskazuje, że część firm
zagranicznych nie realizuje swoich zobowiązań inwestycyjnych przyjętych w
umowach prywatyzacyjnych, przy niedostatecznej reakcji ze strony naszych
odpowiednich ministerstw. Dotyczy to zarówno zobowiązań co
do inwestycji modernizacyjnych czy utrzymania dotychczasowego profilu
produkcji, jak i utrzymania przez pewien czas dotychczasowej załogi, co
powoduje przerzucanie kosztów zasiłków dla bezrobotnych na fundusze państwowe.
Należy jednak stwierdzić, że sprawa ta budzi wiele
kontrowersji, w wyniku których opinia publiczna może
czuć się wręcz zdezorientowana. I tak z jednej strony stwierdza się na ten
temat, na podstawie raportu prof. Marii Jarosz, co następuje:
"Nie natrafiono na choćby jeden przypadek, by
nowy właściciel zagraniczny zmienił profil produkcji wykupionego
przedsiębiorstwa, jeśli nie przewidywały tego warunki kontraktu
prywatyzacyjnego"15.*
Natomiast Polskie Lobby Przemysłowe stwierdza na ten
temat, na przykładzie przemysłu telekomunikacyjnego, coś wręcz przeciwnego a
mianowicie:
"Zawarte porozumienia z firmami
, które opanowały rynek polski, stały się nic nie znaczącymi papierami
(...). Praktycznie żadna z zagranicznych firm nie wywiązała się z zobowiązań.
Dokumenty podpisane przez ministrów nie zawierają żadnych klauzul,
pozwalających na dochodzenie strat poniesionych przez fabryki przemysłu
teletechnicznego"16.*
Nie jest to przypadek odosobniony. Nawet w przemyśle
spożywczym, gdzie ogólna ocena jest pozytywna, występują takie przypadki. Na
przykład w Browarze Leżajsk...
Egzekwowanie sankcji za tego rodzaju opóźnienia na
skutek błędów** w umowach prywatyzacyjnych lub w legislacjach jest trudne.
Uwagi
* Podobno dżentelmeni nie spierają się co do faktów.
** To nie są błędy. To jest partactwo!!
Zastrzeżenie - faktów nie sprawdzałem.
Anonimus
4. Wnioski na przyszłość ......... 123
Obiektywna
analiza wskazuje, że w ogólnym bilansie aspekty pozytywne związane z napływem
kapitału zagranicznego zdecydowanie górują nad zagrożeniami, a działanie
kapitału zagranicznego, jak wspomniano wyżej, stało się istotnym czynnikiem
dynamizacji naszej gospodarki. Dziś nie można sobie już wyobrazić bez tego jej
dalszej ekspansji.
Natomiast otwarty pozostaje problem, czy interweniować
na rzecz sterowania napływem kapitału zagranicznego, czy traktować wspomniane
wyżej zjawiska ujemne jako nieuchronną cenę korzyści, jakie uzyskujemy w wyniku
ekspansji kapitału zagranicznego. Jest to przedmiot głębokiego sporu.
Ekonomiści o orientacji neoliberalnej stoją na stanowisku, że nie trzeba
podejmować sterowania napływem kapitału zagranicznego, a jedynie go obserwować.
Taki pogląd prezentuje m.in. Rada Strategii Społeczno-Gospodarczej,
przygotowująca opinię dla rządu.
Nie podzielam tego poglądu. Reprezentuję pogląd
odmienny, zbliżony do następujących tez prof. Z. Sadowskiego,
zgodnie z którymi:
"polityka gospodarcza kraju powinna być
nastawiona na:
a) przyciąganie kapitału zagranicznego w formie
inwestycji bezpośrednich,
b) obronę przed napływem kapitału spekulacyjnego,
c) wciąganie kapitału zagranicznego w ekspansję
eksportową,
d) popieranie rozwoju potencjału naukowego i
innowacyjnego przemysłów krajowych i wytwarzanie zainteresowania kapitału
zagranicznego uczestnictwem w tym procesie."19.
Dlatego część naszych ekonomistów stoi na
stanowisku, że trzeba próbować sterować napływem kapitału zagranicznego za
pomocą środków zgodnych z logiką gospodarki rynkowej... Po to właśnie potrzebna
jest strategia długofalowa wobec kapitału zagranicznego, wchodzącego na rynek
polski, której, jak dotychczas, nie mamy.
Głównym argumentem za takim stanowiskiem jest przekonanie, że tylko świadoma
polityka państwa w stosunkach z kapitałem zagranicznym może wyeliminować
przedstawione wyżej niekorzystne zjawiska. Innej drogi nie ma.
Zagrożenia te nie są tylko teorią. Doświadczenia praktyki światowej przynoszą
obok pozytywnych również negatywne przykłady, których nie można nie dostrzegać
a tym bardziej lekceważyć. W niektórych bowiem
przypadkach żywiołowa i niekontrolowana ekspansja kapitału zagranicznego
doprowadziła do wyparcia kapitału krajowego ze wszystkich najbardziej
opłacalnych dziedzin gospodarki, spychając go na margines. Takim klasycznym
negatywnym przykładem może być Kolumbia.
ROZDZIAŁ IV
Dziesięć węzłowych problemów i
dylematów rozwoju Polski w najbliższym 15-leciu ...... 127
Pierwsza w naszym
kraju kompleksowa koncepcja strategii rozwoju Polski do roku 2010 powstała w
roku 1994, a przedstawiona została opinii publicznej przez PAN w roku 19951) . Odpowiada ona na pytanie, jak
działać, aby sprostać wymogom przyszłości?
Cele tej strategii zostały sformułowane
jako "zmniejszenie do roku 2010 opóźnienia Polski w poziomie
cywilizacyjnym oraz znaczące podniesienie poziomu i jakości życia"2).
Za podstawowy warunek realizacji tego celu uznano wejście Polski do struktur
europejskich, które wymuszać będą masowo procesy modernizacyjne i wnoszące
postęp cywilizacyjny do życia naszego kraju, społeczeństwa i gospodarki. W
całej pełni zgadzam się z takim wyborem celów i warunków ich realizacji.
W ramach prac nad strategią zbadano konsekwencje pięciu możliwych do realizacji
głównych priorytetów w polityce wewnętrznej, które mogłyby służyć temu celowi.
Za najbardziej korzystne i rokujące największe szanse uznano podniesienie
poziomu edukacyjnego społeczeństwa polskiego i maksymalne wykorzystanie jego
potencjału intelektualnego, zasobów pracy oraz struktur naukowych. W rezultacie
jako główny priorytet wybrano koncepcję, którą nazwano "Strategią ofensywy
edukacyjnej Polski" i podporządkowano jej inne cele cząstkowe i priorytety
dalszego rzędu. Jest to zgodne z całym dotychczasowym tokiem prac Komitetu,
który od początku lat siedemdziesiątych wypowiadał się za takim nadrzędnym
priorytetem rozwoju kraju.
Proponowana strategia rozwoju ukierunkowana jest na rozwiązanie 10 podstawowych
problemów ekonomicznych i społecznych o kluczowym znaczeniu dla przyszłości, w obliczu których stoi nasze społeczeństwo i gospodarka.
W dalszych rozważaniach będę starał się konsekwentnie przedstawić te główne
problemy w podziale na trzy podrozdziały w każdym z nich, a mianowicie:
a) charakterystyka problemu wymagającego rozwiązania,
b) proponowany sposób jego rozwiązania w ramach omawianej strategii,
c) ewentualne zagrożenia w przypadku niepowodzenia.
1. Spełnienie wymogów integracji z Unią Europejską
......... 128
a) Pierwszy z nich to dostosowanie gospodarki do wejścia do
Unii Europejskiej.
...
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązania tego problemu, to
w omawianej strategii proponuje się położenie szczególnego nacisku na rozwój
dziedzin, które mogą zapewnić nam najkorzystniejszy status we Wspólnocie...
...
c) W razie niepowodzenia proponowanej strategii
musiałoby to znacznie utrudnić i opóźnić rzeczywiste wejście do Unii nawet
wtedy, gdy ze względów politycznych kalendarz wejścia zostanie formalnie
zachowany. Jednakże niezdolność do skoncentrowania wysiłku na rozwoju dziedzin,
umożliwiających uzyskanie najkorzystniejszego dla nas statusu we wspólnocie,
oznaczałaby znaczny wzrost społecznych kosztów integracji i przedłużenie okresu
realizacji procesów dostosowawczych, a zagrożenia na tym tle byłyby znacznie
większe. W każdym razie mogłoby to zagrozić likwidacją w warunkach otwartego
rynku mniej konkurencyjnych dziedzin naszej gospodarki, a w rezultacie
powiększyć bezrobocie.
2. Zapewnienie międzynarodowej konkurencyjności naszej gospodarki
....... 131
a) Drugi problem wymagający
rozwiązania to uzyskanie międzynarodowej konkurencyjności naszej gospodarki, a
więc towarów i usług, jakie ona wytwarza.
Jest to prosta i logiczna konsekwencja otwarcia gospodarki na świat, a więc
nowoczesnej gospodarki rynkowej. Innego wyjścia już nie mamy. Po przełomie 1989
r. odrzuciliśmy już model gospodarki zamkniętej, który chronił mniej efektywne i sprawne
podmioty gospodarki przed konkurencją zagraniczną. Obecnie zaś albo nasz kraj
uzyska konkurencyjność w skali międzynarodowej, albo przegra grę rynkową z
bardziej efektywnymi partnerami ze wszystkimi ujemnymi skutkami tego dla naszej
gospodarki i społeczeństwa.
Konieczność konkurencyjności jest więc odwrotną
stroną integracji, a potrzebna jest nam przede wszystkim z dwóch względów:
1. Bez uzyskania konkurencyjności nie jesteśmy w stanie dokonać proeksportowego
przestawienia gospodarki i zdynamizować naszej wymiany z zagranicą, a bez tego
z kolei nie bylibyśmy w stanie zdyskontować korzyści z dostępu do wielkiego
rynku, jakim jest Wspólnota,
2. Bez zasadniczego zwiększenia eksportu nie bylibyśmy w stanie spłacić naszego
zadłużenia gospodarczego.
...
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu w
omawianej strategii, proponuje się położenie głównego nacisku na
upowszechnianie eksportu, czyli zwiększenie liczby podmiotów uczestniczących w
eksporcie.
...
Uwagi. Ja „upierał” bym się także przy
konieczności podniesienia jakości
zarządzania. Dalej przeciętne polskie firmy, od Zachodu dzieli niemal. „przepaść” pod tym względem. Absolwenci odpowiednich uczelni
na Zachodzie, trafiając do firm, zdobywają, lepszą lub gorszą, ale w zasadzie
właściwie ukierunkowaną praktykę. Absolwenci odpowiednich polskich uczelni,
nawet jeśli są teoretycznie dobrze przygotowani, trafiając do takich polskich
firm, w których dominuje kadra zarządzająca,
odporna na postęp w zarządzaniu
(niestety dotyczy to głównie tych, którzy zdobywali praktyczne
doświadczenie kierownicze jeszcze w gospodarce „centralnie zarządzanej”), nie tylko nie zdobywają dobrej praktyki, ale
wręcz mogą zatracić nawet to, co wynieśli z uczelni. Jest to problem
specyficzny dla byłych
krajów „socjalistycznych”, i we własnym interesie społeczeństwo
powinno coś z tym zrobić. W sposób naturalny, to problem rozwiąże się sam – ale za jakieś dwa pokolenia po integracji z Unią Europejską.
Anonimus
c) Niepowodzenie w tej
dziedzinie oznaczałoby niższy wzrost eksportu i narastanie ujemnego salda, a w
rezultacie niemożność pokrycia rosnących zobowiązań obsługi długu, zwłaszcza po
1999 r., oraz dalszy wzrost "penetracji importowej", zagrażającej
równowadze bilansu płatniczego, a w krańcowym wariancie groziłoby to
powtórzeniem, w zmodyfikowanej postaci, kryzysu na tle zadłużenia z lat
siedemdziesiątych.
3. Modernizacja struktury gospodarczej Polski ....... 133
a) Trzeci problem to gruntowna
modernizacja makrostruktury gospodarki, która obecnie należy do najbardziej
przestarzałych w Europie, w taki sposób aby była ona kombatybilna
ze strukturami innych krajów UE, a równocześnie maksymalne wykorzystanie
szybszego rozwoju jej nowoczesnych elementów dla zdynamizowania gospodarki.
Potrzeba przebudowy i modernizacji naszej struktury gospodarczej wynika jednak
nie tylko z faktu, że jest ona przestarzała, ale również z niepokojących tendencji jakie zarysowały się po 1989 r., wyrażających się w
tym, że Polskę jak dotychczas omija szereg procesów strukturalnych o
decydującym znaczeniu dla przyszłości.
...
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązania tego problemu, to
zakłada się w ramach tej strategii postępowanie sprawdzone przez kraje Azji
Południowo-Wschodniej, a mianowicie utrzymanie przez dłuższy jeszcze czas
dualnego układu w gospodarce. Jest to konieczność wynikająca z faktu, że na
skutek ogromnych opóźnień pełna jej modernizacja nie będzie możliwa w ciągu 15
lat, gdyż wymagałoby to ogromnych środków, których nie mamy. Oznacza to, że te
sektory gospodarki, które będą wchodzić w bezpośrednie kontakty z rynkiem
światowym, powinny być wyposażone w najnowocześniejszą technikę. Natomiast
sektory pracujące głównie na rynek lokalny powinny wykorzystywać nadal techniki
dalszego rzędu i stopniowo modernizować się...
W gospodarce dualnej istotne znaczenie ma niedopuszczenie do izolowania się
sektora nowoczesności od sektora tradycyjnego i reszty gospodarki.
Niebezpieczeństwo takie powstaje , gdy sektor nowoczesności
zostanie nadmiernie lub całkowicie zdominowany przez kapitał zagraniczny...
c) Niezdolność do dokonania istotnego postępu w
kierunku takiej modernizacji oznaczać by musiała, że Polska wejdzie do
Wspólnoty ze strukturą niekompatybilną ze strukturą innych krajów. Konsekwencją
tego byłyby konkretne i wymierne straty ekonomiczne i niebezpieczeństwo
utrwalenia na dłuższy czas naszej pozycji peryferyjnej w stosunku do krajów
Wspólnoty, najbardziej zaawansowanych w procesach rozwojowych. .
4. Niedopuszczenie do wzrostu bezrobocia ....... 137
a) Czwarty problem to
niedopuszczenie do wzrostu bezrobocia w warunkach dużego - z przyczyn
demograficznych - przyrostu zasobów pracy, który osiągnie swój punkt
kulminacyjny w roku 2001, a skala tego przyrostu stawia Polskę pod tym względem
na jednym z pierwszych miejsc w Europie...
Także i w tym przypadku zachodzi ścisły związek między bezrobociem a strukturą
gospodarki. Szybsza likwidacja podmiotów niesprawnych poprawia strukturę, ale
może zwiększyć bezrobocie. Dlatego dylemat, przed jakim stoimy, to jak
unowocześnić strukturę nie dopuszczając równocześnie do wzrostu bezrobocia.
b) Jeśli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu w omawianej
strategii, to proponuje się koncentrację środków i wysiłków na tworzeniu nowych
miejsc pracy, co wymaga orientacji raczej na amerykański model rynku pracy, o
którym będziemy mówić później, najbardziej skuteczny z tego punktu widzenia.
Wymaga to zapewnienia pierwszeństwa zatrudnianiu ludzi młodych, najlepiej
przygotowanych do pracy w nowoczesnym społeczeństwie i gospodarce. Konieczne
jest równocześnie maksymalne wykorzystanie przewagi komparatywnej, wynikającej
z niższego poziomu jednostkowych kosztów pracy w naszym kraju niż w krajach
Unii, o czym była mowa poprzednio.
c) W przypadku niezdolności gospodarki do zwiększenia
ogólnej wielkości zatrudnienia powyżej poziomu 16,5 - 17,0 mln osób,
oznaczałoby to niemożność wchłonięcia całego przyrostu podaży pracy w tym
okresie (2,2 mln osób), a co za tym idzie , wzrost bezrobocia lub też emigrację
znacznie większą od pożądanej.
5. Podniesienie poziomu edukacji społeczeństwa do standardów Unii Europejskiej ....... 139
a)
Piąty problem to maksymalne wykorzystanie potencjału
intelektualnego oraz jego zasadnicze zwiększenie przez dostosowanie systemu
edukacji Polski do wymogów Unii przez osiągniecie, najpóźniej do roku 2010,
europejskich standardów edukacyjnych.
Istnieje na tym tle pewien dylemat. Zwiększenie powszechnego kształcenia
mogłoby zagrozić jego jakości.
...
b) Jeżeli chodzi o sposób
rozwiązywania tego problemu, to w omawianej strategii proponuje się pięć
głównych kierunków działania:
1. Ograniczenie rozmiarów wąsko
profilowego kształcenia zawodowego i przekazanie tych funkcji organizacjom gospodarczym...
2. Upowszechnienie wykształcenia średniego...
3. Upowszechnienie kształcenia wyższego...
4. Wprowadzenie nowych form
wykształcenia ponad średniego...
5. Rozwiniecie kształcenia
ustawicznego na skalę masową...
c) W przypadku
niepowodzenia w realizacji tego zadania oznaczałoby to nieosiągnięcie
standardów edukacyjnych Unii i pogłębianie się luki pokoleniowej w nauce.
6. Osiągnięcie europejskich standardów przeciętnego trwania życia człowieka ....... 142
a) Szósty
problem to poprawa obecnego złego stanu zdrowia społeczeństwa...
Pod względem średniej długości trwania życia ludność Polski jest opóźniona o
około ćwierć wieku w stosunku do krajów Europy Zachodniej. (...) przy czym średnia ta wykazała u
nas na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych regres, co jest bez
precedensu w krajach zachodnio-europejskich.
b) Jeżeli chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu,
w omawianej strategii proponuje się przyznanie najwyższego priorytetu zmianie
postaw społecznych na rzecz prozdrowotnych, upatrując
w tym najskuteczniejsze narzędzie walki z zagrożeniami współczesnymi chorobami
cywilizacyjnymi. Następnie szczegółowy nacisk kładzie się na działania
profilaktyczne z masowymi szczepieniami, uodporniającymi na choroby i
podnoszącymi jakość materiału genetycznego, wreszcie z kolei na jakościowe
rozszerzenie zakresu leczenia operacyjnego w chorobach kardiologicznych i
nowotworowych, aż do osiągnięcia standardów zachodnioeuropejskich w tej dziedzinie.
c) W razie niepowodzenia ...
7. Niedopuszczenie do pogorszenia stanu środowiska naturalnego i
przejście do ekorozwoju ....... 143
a)
Środowisko naturalne Polski stwarza wciąż jeszcze
określone szanse i może być jednym z naszych atutów w procesie integracji,
chociaż aktualna sytuacja w tej dziedzinie jest dość złożona.
Cześć naszego środowiska, i to nie mała, bo obejmująca około 11% obszaru kraju,
została poważnie zdewastowana w procesie ekstensywnego uprzemysłowienia i
obecnie stanowi już obszar ekologicznego zagrożenia. Równocześnie jednak
zachowały się w Polsce unikalne obszary przyrody, których już nie ma Europa
Zachodnia (jeziora mazurskie, puszcze, obszary bagienne). Przy tym znaczna część naszego
terytorium, zwłaszcza na północy i wschodzie, nie została zniszczona na skutek
nadmiernej eksploatacji i stanowi dziś obszar w lepszym stanie niż te w
nadmiernie zurbanizowanych i uprzemysłowionych
regionach Europy. W tym sensie znaczna cześć Polski, zwłaszcza na
północy i wschodzie, może odegrać rolę „zielonych płuc Europy”.
W tej sytuacji jednym z celów polityki ekologicznej w Polsce powinno być
maksymalne zdyskontowanie dobrego stanu środowiska na części obszaru Polski i
wynikających z tego szans dla turystyki, a równocześnie wykorzystanie
uzyskiwanych tą drogą dochodów do stopniowego odtwarzania poprzedniego stanu środowiska
na terenach zdewastowanych.
Analiza warunków istniejących w Polsce i jej specyfika jako kraju nizinnego o
małych zasobach wód wskazuje, że głównym priorytetem w dziedzinie ochrony
środowiska powinna być poprawa zaopatrzenia w wodę. Rokuje to największe
efekty. To zaś przemawia za wyższą pozycją gospodarki wodnej w stosunku do np.
ochrony atmosfery, niż w krajach zachodnich.
Rodzi to jednak poważny dylemat. Inwestycje na ochronę środowiska należą do
najbardziej kapitałochłonnych, a nie dają bezpośrednich efektów produkcyjnych.
...
b) Jeżeli
chodzi o sposób rozwiązywania tego problemu, to w omawianej strategii proponuje
się nadanie najwyższego priorytetu niedopuszczeniu do pogorszenia się sytuacji
na obszarach jeszcze nie skażonych oraz zachowaniu bioróżnorodności.
Dlatego na szczególną uwagę zasługuje ochrona obszarów o szczególnych walorach
środowiskowych w Polsce. Przemawiają za tym również poważne opóźnienia w tej
dziedzinie w stosunku do krajów rozwiniętych. Zgodnie ze standardami
realizowanymi w krajach Unii przyjmuje się, że taką ochroną powinno się
obejmować około 15% obszaru kraju. U nas odsetek ten wynosi nie więcej niż 7%,
a parkami narodowymi i obszarami szczególnie chronionymi nie więcej niż 1,5%.
...
Istotne znaczenie przywiązuje się do wykorzystania możliwości tkwiących
w ekokonwersji, tj. wykorzystania części spłat
naszego zadłużenia na rzecz ochrony środowiska. Wymaga to działania w kilku
kierunkach. Konieczna jest odbudowa planowania przestrzennego w skali kraju,
zaniechanego po 1989 r., kompleksowe rozwiązywanie problemów gospodarki wodnej,
opracowanie sprawnych systemów gospodarki terenami i ich ochrona przed
chaotycznym wykorzystaniem oraz szczególna ochrona przed ekstensywnym
zagospodarowaniem terenów na północy Polski (zielony pierścień Bałtyku).
c) W razie niepowodzenia postawiłoby to pod znakiem zapytania możliwość przejścia
do ekorozwoju, a więc podporządkowania rozwoju
gospodarczego wymogom zachowania środowiska dla pokoleń, które po nas przyjdą,
a równocześnie niepomiernie zwiększyłoby niebezpieczeństwo deficytu wody, który
mógłby ograniczyć szanse rozwoju wielu regionów.
8. Proinwestycyjne przestawienie podziału dochodu narodowego
....... 145
a) Ósmy
problem to podnoszenie poziomu inwestowania i skłonności do oszczędzania, bez
czego rozwiązanie poprzednich problemów byłoby niemożliwe...
b) (...) proponuje
się najwyższy priorytet dla zwiększenia inwestycji przez podmioty mikro, drogą
rozszerzenia i podniesienia skuteczności ulg inwestycyjnych w podatku
dochodowym, maksymalne ułatwienia dla inwestycji kapitału zagranicznego... Proponuje się zarazem promować wydatki inwestycyjne w ramach
budżetów domowych zarówno bezpośrednie (budownictwo mieszkaniowe i remonty),
jak i pośrednie przez zakup akcji i obligacji.
c) Niepowodzenie
w dokonywaniu tego przestawienia oznaczać by musiało, że cały ciężar
inwestycji, a przynajmniej ogromną jego część, trzeba by oprzeć na zasobach
krajowych. W warunkach pauperyzacji... musiałoby to przekreślić szanse odnowienia majątku...
9. Dostosowanie społeczeństwa do wymogów cywilizacji informacyjnej
....... 147
a)
Dziewiąty problem to przygotowanie kraju do potrzeb
cywilizacji informacyjnej i naukowej, która powstaje na naszych oczach, co
wymagać będzie osiągnięcia określonej pozycji Polski w rozwoju nowych
technologii informacyjnych i odpowiedniej rozbudowy struktur naukowych, a na
tej podstawie uzyskania przełomu w działalności innowacyjnej w kierunku przejścia
od imitacji do innowacji.
W świetle większości aktualnych prognoz światowych społeczeństwo przyszłości będzie
społeczeństwem wiedzy „science society”. To zaś
wyznacza kluczową rolę w jego rozwoju nauce i informacji, które stanowić będą główny
napędowy czynnik tego rozwoju oraz podstawowy zasób produkcyjny.
Zwiększenie roli nauki wymagać będzie podniesienia odsetka ludzi działających w
tej dziedzinie do 1% całej populacji Polski wobec 0,25% obecnie.
b) (...) za
kluczową sprawę uznaje się włączenie się Polski w rozwój nowoczesnych
technologii informacyjnych i multimedialnych...
Największy nacisk kładzie się też na rozwój silnych, zintegrowanych ośrodków
naukowych...
Zasadnicze znaczenie z
tego punktu widzenia będzie miał system edukacji, zwłaszcza ludzi młodych...
Powinni mieć oni również zdolność prezentowania dorobku kulturowego własnego
narodu w światowych sieciach internetu.
c) Niepowodzenie działań
dostosowawczych oznaczałoby, że Polska stanie się tylko biernym przedmiotem
tych procesów. Zwiększyłoby
to niepomiernie niebezpieczeństwo drenażu mózgów...
10. Pogodzenie postępu gospodarczego ze społecznym .......
149
a) Dziesiąty - ale
niewątpliwie najważniejszy - problem to optymalne pogodzenie postępu
gospodarczego ze społecznym. Przesądza to o kluczowej roli polityki społecznej,
która musi zapewnić minimum akceptacji społecznej dla ciężarów związanych z postępem gospodarczym.
Wymaga to rozbudowy i tworzenia nowych form negocjacji i rozwiązywania
konfliktów społecznych i zbiorowych oraz rozbudowy różnych płaszczyzn dialogu
społecznego. Powinno temu towarzyszyć zatrzymanie procesu rozszerzania się sfery ubóstwa.
b) Jeżeli chodzi o sposób rozwiązania tego problemu,
to w omawianej strategii za najważniejsze proponuje się przyjąć wprowadzenie
nowych form negocjacji w przypadku konfliktów społecznych oraz określenie
minimum socjalnego, odpowiadającego nowym warunkom systemowym. Bardzo silny
nacisk kładzie się również na konieczność budowy konsensusu wobec spraw
najtrudniejszych, a równocześnie najważniejszych dla przyszłości kraju.
Decydujące znaczenie będzie miało dążenie do ograniczenia zjawiska ubóstwa,
łącznie z wprowadzeniem w perspektywie systemu minimalnego dochodu
gwarantowanego. Równocześnie konieczne jest przygotowanie się do procesu
starzenia się społeczeństwa (dwukrotny wzrost liczby 80-latków) przez masowy
rozwój opieki nad ludźmi starymi i chorymi w domu oraz popieranie modelu rodzin wielopokoleniowych.
c) W razie
niepowodzenia w rozwiązywaniu poszczególnych problemów należy się liczyć z
możliwością pojawienia się rosnącego oporu społecznego i konfliktów, które
mogłyby [postawić pod znakiem zapytania sukces transformacji systemowej, jak
dotychczas skutecznie realizowanej, i zdestabilizować sytuację.
Niebezpiecznie mogłaby też wzrosnąć liczebnie ta część ludności, która
okazałaby się niezdolna do funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie. Musiałoby to nieuchronnie prowadzić do
alienacji i frustracji znacznej jego części (na Zachodzie ocenia się, że może
to objąć 1/5 – 1/3 całego społeczeństwa). Taki rozwój sytuacji byłby wielkim
zagrożeniem. Mógłby bowiem zagrozić spójności
społeczeństwa i przyczynić się do destabilizacji sytuacji społecznej.
11. Europa nie zaczeka - Polska na tle Unii w roku 2010
....... 150
Dla bardziej syntetycznego obrazu zmian, których można spodziewać
się w naszej gospodarce i społeczeństwie, w przypadku pomyślnego rozwiązania
tych problemów trzeba dokonać konfrontacji naszej pozycji z krajami Europy oraz
z Unią jako całością.
Problem ten nasuwa jednak wiele trudności metodycznych. W przeszłości
dominująca filozofia ścigania tych, co nas wyprzedzili, spowodowała nadmierne
stosowanie metody polegającej na konfrontowaniu naszych przewidywanych
przyszłych wyników z obecnym, aktualnym ich poziomem w Europie Zachodniej.*
* Litości! Jeśli faktycznie ktoś tak konfrontował.
Anonimus.
Doświadczenie praktyki
każe obecnie odrzucić to jednostronne podejście. Europa na nas nie zaczeka.
Europa przecież nie będzie stała w miejscu i czekała aż my do niej dołączymy.
…
ROZDZIAŁ V
Czy Polskę stać na rozwój
przemysłów wysokiej techniki? Historia jednego sporu ......
156
Od
dłuższego już czasu toczy się w naszym kraju spór, który może mieć zasadnicze
znaczenie dla przyszłości polskiej gospodarki, a w rezultacie i naszego
społeczeństwa.
Przedmiotem tego sporu jest odpowiedź na pytanie, czy
Polska jest w stanie rozwijać przemysły wysokiej techniki, czy też jest do tego
niezdolna, a w rezultacie skazana tylko na import tych wyrobów z zagranicy.
(...) Równocześnie dotyczy to kwestii zasadniczej: czy
Polska może być w nowoczesnej Europie?
1. Co to są przemysły wysokiej techniki?
....... 156
Na świecie istnieje wiele
definicji przemysłów wysokiej techniki. Istotę większości z nich i podstawowe
kryterium zaliczenia do tej grupy stanowi intensywność prac
badawczo-rozwojowych, jakich wymaga ich rozwój. Różnice dotyczą tu jedynie sposobu
jej mierzenia. Najpowszechniej stosowaną w praktyce jest, jak wspomniano wyżej,
definicja amerykańskiego Narodowego Instytutu do Spraw Nauki cytowana w
rozdziale III. Przypominamy tylko, że zgodnie z nią przemysły wysokiej techniki
to te, w których wydatki na B+R stanowią nie mniej niż 3,5% wartości sprzedaży
netto, a zatrudnienie w tej działalności przekracza 25 osób na 1000 ogółu
zatrudnionych.
Zastosowanie jej w stosunku do Polski wymagałoby
jednak pewnej modyfikacji... Jednakże dla stworzenia możliwości porównań
przyjąłem umownie, że w dalszych rozważaniach do przemysłów wysokiej techniki w
Polsce będą zaliczane wszystkie te branże, które są do nich zaliczane na
Zachodzie, niezależnie od oceny ich aktualnego poziomu technicznego i jakości
stosowanych w nich technologii. Przyjęcie za podstawę w ujęciu dosłownym
przytoczonych wyżej kryteriów dałoby jeszcze niższy odsetek udziału tych
przemysłów niż się to podaje dalej. Uczyniłoby to sytuację jeszcze bardziej
dramatyczną w swej wymowie.
Do najbardziej typowych dla przemysłów wysokiej
techniki zalicza się w krajach zachodnich najczęściej takie branże, jak:
1. przemysł komputerowy
(informatyczny) łącznie z usługami,
2. przemysł maszyn biurowych,
3. przemysł sprzęty
telekomunikacyjnego i technologii informacyjnych,
4. aparaturę kontrolno
naukową i badawczą,
5. automatykę przemysłową,
6. zaawansowane technologie
przemysłowe (czyli systemy produkcyjne sterowane komputerem...),
7. sprzęt optyczny,
8. elementy półprzewodnikowe
i mikroelektronika profesjonalna,
9. maszyny i urządzenia
energetyczne,
10. urządzenia
elektroenergetyczne,
11. sprzęt dla armii,
12. sprzęt lotniczy i
kosmiczny,
13. aparaturę medyczną,
14. farmaceutyki,
15. biotechnologie,
16. chemikalia elektroniczne,
17. urządzenia laserowe,
18. sprzęt dla ochrony
środowiska,
19. specjalne materiały
ceramiczne,
20. przemysł nuklearny
(izotopy, urządzenia energetyki jądrowej).
W Polsce reprezentowane są tylko niektóre z tych
przemysłów.
W większości wypadków okres transformacji systemowej
przyniósł regres... W rezultacie dystans w ich rozwoju w stosunku do krajów
zachodnich niepokojąco się powiększył...
2. Rola przemysłów wysokiej techniki w gospodarce światowej ....... 158
Przemysły wysokiej techniki
stanowią dziś najbardziej dynamiczny element przemysłu światowego. Ich udział w
handlu światowym sięga obecnie około 20%, ,podczas gdy
jeszcze w 1970 r. nie przekraczał 5%. W produkcji przemysłowej udział ten
wynosi ok. 5%. W krajach najwyżej rozwiniętych i niektórych średnio
rozwiniętych, jak kraje tygrysy Azji Południowo-Wschodniej i Izrael, udział ten
osiąga w eksporcie 40 - 50%,
a w produkcji 29 - 30%.
O karierze tych przemysłów na świecie zadecydowały ich
cechy ekonomiczne.
1. Charakteryzują się one najwyższą dynamiką popytu...
2. Przemysły te odgrywają kluczową rolę w tworzeniu
nowych miejsc pracy...
3. Materiałochłonność i energochłonność przemysłów
wysokiej techniki jest dwukrotnie niższa...
4. Korzystne parametry techniczne... powodują wysoką opłacalność eksportu...
5. Następstwem tego jest z reguły wysoka rentowność...
6. Przemysły wysokiej techniki są też pierwszymi w
historii, w których nakłady na prace badawcze i rozwojowe przewyższyły nakłady
inwestycyjne w majątek trwały.
Wreszcie przemysły te są dziś główną płaszczyzną
rozwoju konkurencji opartej na innowacyjności...
W Polsce, w związku z kryzysem przeżywanym przez te
przemysły, ich relacje ekonomiczne są mniej korzystne...
Daje do myślenia fakt, że podczas
gdy około 1965 r. udział przemysłów wysokiej techniki w całym eksporcie
w Polsce niewiele odbiegał od tego udziału w tamtych krajach (w "tygrysach
azjatyckich". Przyp. Z.U.), to obecnie zostawiły one nas pod tym
względem znacznie w tyle. Jest to jedno ze źródeł naszego 30-letniego
technologicznego opóźnienia, narosłego zwłaszcza po 1980 r.
(Uwagi.
Jeszcze bardziej po 1989 r. Pisze to dalej sam Autor i pokazuje w tabelach.
Warto też pamiętać, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kraje
azjatyckie - Singapur, Tajwan, Hongkong, Korea Południowa - dokonały
gwałtownego skoku rozwojowego, skutkiem czego
porównanie tylko do nich Polski tamtych lat daje trochę wypaczony obraz
sytuacji. Z.U.).
Wprawdzie Polska nie mogła skutecznie konkurować z
krajami Azji czy USA w produkcji układów scalonych czy komputerów to jednak w
niektórych innych dziedzinach przemysłów wysokiej techniki szanse ich rozwoju
istniały (aparatura, farmacja, urządzenia elektro-energetyczne, sprzęt dla
ochrony środowiska itp.).
3. Rola przemysłów wysokiej techniki w Polsce ....... 164
Rozwój tych przemysłów w
Polsce rozpoczął się z dużym opóźnieniem w stosunku do krajów rozwiniętych.
Pierwsze zalążki najbardziej awangardowych z nich, jak przemysł komputerowy czy
mikroelektronika, powstały w końcu lat 60. Natomiast wyraźne przyspieszenie
nastąpiło w latach 70. przy czym istotnym tego
czynnikiem był z jednej strony import technologii z Zachodu, a z drugiej
eksport wyrobów gotowych tych przemysłów, głównie finalnych na rynki byłego
RWPG. Dzięki temu produkcja wielu z tych gałęzi rozwinęła się na znacznie
większą skalę niż własne potrzeby krajowe. W rozwoju niektórych z tych
przemysłów Polska pod koniec lat 70. osiągnęła poziom
wyższy niż inne kraje z RWPG, z wyjątkiem byłej NRD...
Po 1989 r. rozwój szeregu z tych przemysłów został
przerwany, a rynek krajowy na te wyroby niemal całkowicie zdominowany przez
import. Wyroby importowane, wytwarzane w krajach zachodnich, były
bowiem bardziej konkurencyjne i technologicznie zaawansowane. Otwarcie
na rynek światowy również w innych krajach byłego RWPG spowodowało też
likwidację naszego eksportu do tych krajów.
W efekcie nastąpił spadek produkcji w tych
przemysłach. A w niektórych z nich niemal likwidacja ich produkcji finalnej. W
najniższym punkcie tego załamania ich produkcja w roku 1992 stanowiła tylko 62%
poziomu z 1989 r., a zatrudnienie spadło jeszcze bardziej do poziomu 54% w 1995
r., przy czym po 1992 r. spadało nadal mimo wzrostu produkcji. W latach 1993-95
ich dynamika uległa przyspieszeniu.
Mimo to do 1995 r. nie udało się osiągnąć takiego ich
udziału w całej produkcji przemysłowej jak w 1989 r., a spadek tego udziału
odbiegał od tendencji obserwowanych we współczesnej Europie.
Ilustruje to najlepiej następujące zestawienie:
Tabela 16
...
Jeszcze głębszy był regres w produkcji głównych
wyrobów tej grupy, zwłaszcza reprezentujących produkcję finalną.
Tabela 17
...
O ile sam fakt głębokiego regresu w tych przemysłach
nie jest kwestionowany, to interpretacja przyczyn tego faktu i jego skutków dla
gospodarki stały się przedmiotem sporu między zwolennikami i przeciwnikami ich
rozwoju w Polsce.
4. Argumenty sceptyków co do możliwości ich rozwoju
w Polsce ....... 167
Zwolennicy poglądu, że Polska
nie ma szans na rozwój przemysłów wysokiej techniki na większą skalę, akcentują
obiektywne przyczyny, które rzekomo musiały doprowadzić do upadku tych
przemysłów w Polsce. I tak, prof. J. Kleer stwierdzał: "Przemysły wysokiej
techniki rzeczywiście uległy marginalizacji - w przeszłości były one dosyć
sztucznie utrzymywane. Przy gospodarce zamkniętej na różne rzeczy można było
sobie pozwolić. Był to normalny skutek doprowadzenia gospodarki do równowagi.
Nas po prostu nie stać na sztuczne podtrzymywanie tych przemysłów. Jeśli
uwzględnimy ilu mamy ludzi z wyższym wykształceniem na 1000 mieszkańców i
porównamy tę wielkość z analogicznymi w Europie Zachodniej, zobaczymy, że
kwestia ta sama się jakoś rozwiązuje w negatywnym tego słowa znaczeniu. Czy
protekcjonizm państwowy, czy polityka przemysłowa we wczesnej fazie
transformacji coś by tu zmieniły? Moim zdaniem, nie. Wprost przeciwnie,
utrudniłyby oczyszczenie pola, które było możliwe właśnie dzięki liberalizacji
handlu zagranicznego"7). Podobne stanowisko zajął prof. L. Zienkowski: "Ktoś stwierdził, że zostały świadomie
zniszczone przemysły wysokiej techniki. Moim zdaniem, po prostu działanie praw rynkowych ujawniło to, co dawno istniało. Gospodarce
naszej w końcu lat 80. groził kryzys i bez reform
bylibyśmy dziś jeszcze mniej konkurencyjni"8).
Jeszcze dalej posunął się prof. A. Koźmiński.
Stwierdza mianowicie: "Bogu dzięki, że zniknęły
te wszystkie przemysły, o których Panowie mówili - to byśmy dopiero mieli
problem. One były nic nie warte pod każdym względem. Trudno sobie wyobrazić,
aby raptem w Polsce zaczęto produkować i eksportować
na cały świat ogromną ilość wyrobów o wysokiej wartości dodanej. To jest absurd
przypuszczać, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Natomiast polskie
przedsiębiorstwa mogą w najróżniejszych powiązaniach kooperacyjnych w sieciach
odegrać mniej lub bardziej istotną rolę. Jaką one rolę odegrają - zasadniczy
czynnik to poziom kwalifikacji społeczeństwa i umiejętność posługiwania się
technikami informacyjnymi, o których była tutaj mowa. Natomiast
przypuszczenie, że my tutaj raptem zaczniemy produkować samodzielnie wyroby
wysokiej techniki, wydaje mi się nieuzasadnione"9)
.
Podobnie prof. W. Herer, który
stwierdził: "Nie znaczy to jednak, iż wykazywany przez statystykę spadek
udziału produktów wysokiej techniki w przemyśle i w eksporcie oznacza
uwstecznienie naszej gospodarki. Przypomnijmy, na czym polegało wytwarzanie i
eksport produktów tych przemysłów. Produkcja tych przemysłów w naszym kraju i
we wszystkich innych postkomunistycznych krajach była prawie zawsze
przestarzała. To nie tylko pogarszało jakość konsumpcji gospodarstw domowych,
ale także bardzo poważnie uwsteczniało techniki
stosowane we wszystkich działach naszej produkcji, i co jest bardzo istotne,
było źródłem bardzo wysokiej relatywnie energochłonności technik stosowanych w
kraju, który opierał swoją bazę energetyczną na bardzo kosztownym węglu
(wyczerpujące się zasoby węgla kamiennego). Obroty handlowe w zakresie
produktów wysokiej techniki polegały w bardzo wysokim stopniu na wzajemnej
wymianie przestarzałych produktów wysokiej techniki między krajami byłego RWPG.
W ten sposób funkcjonowała u na s gospodarka izolowana w wysokim stopniu od
możliwości korzystania ze zdobyczy najwyższej w skali rynku światowego
techniki. Przemysły wysokiej techniki były chronione cłami i rozmaitymi innymi
formami reglamentacji przed konkurencją zagraniczną"10).
Argumenty te sprowadzić
więc można do:
- niezdolności wytworzenia własnych rozwiązań technologicznych, mających szanse
handlowe na rynkach światowych,
- sztucznego charakteru handlu tymi wyrobami w przeszłości, wymuszanego
decyzjami administracyjnymi,
- zbyt małej skali potencjalnej produkcji, aby mogła być ona opłacalna,
- niemożliwości sprostania zagranicznej konkurencji, która zwłaszcza w takich
przypadkach jak komputery czy układy scalone doprowadziła do wyłączności
wielkich firm na rynkach światowych,
- niewiary w skuteczność polityki przemysłowej państwa w tej dziedzinie.
5. Argumenty zwolenników ich rozwoju w Polsce ....... 169
Zwolennicy pozytywnej odpowiedzi na postawione na wstępie pytanie
wysuwają własne argumenty. Jeden z nich można sprowadzić do pytania, dlaczego w
Polsce obecnej, w otwartej gospodarce rynkowej ma być niemożliwy rozwój tych
przemysłów, skoro powiodło się to wielu krajom i to znajdującym się na znacznie
niższym etapie rozwoju, o mniej rozbudowanej nauce i zapleczu
badawczo-rozwojowym niż u nas. I rzeczywiście, trudno odpowiedzieć na ten
argument. Dlaczego mogło to na przykład powieść się w Singapurze, na Tajwanie
czy w Hongkongu, a nie może w Polsce. Nie ma przecież
żadnych obiektywnych przeszkód , które z góry
wyłączałyby taką możliwość.
Drugim argumentem jest stosunkowo rozwinięte w Polsce zaplecze
badawczo-rozwojowe. Wprawdzie w porównaniu ze stanem z 1989 r. zostało już
tylko 1/3 potencjału tego zaplecza, jeżeli mierzyć je liczbą osób w nim
zatrudnionych, a jego stan jakościowy pod wieloma względami jest znacznie
gorszy niż ilościowy, ale reprezentuje ono nadal istotny potencjał
kwalifikacji. Warto bowiem przypomnieć, że dla
wykształcenia pracownika naukowego zdolnego do samodzielnej pracy trzeba
kilkunastu lat.
Doświadczenie uczy, że w rozwoju tych przemysłów potrzebna jest silniejsza rola
państwa niż w innych przemysłach. Dostrzegają to nawet ekonomiści w krajach
zachodnich. Na przykład Peter Drucker pisze na ten temat: "przemysł wysokiej
techniki nie rozwija się zgodnie z klasyczną formułą relacji między popytem i podażą w myśl
neoklasycznej, a nawet keynesowskiej teorii. Po to, by rodzące się gałęzie
nowej techniki nie zostały zduszone przez konkurencję zewnętrzną, muszą one uzyskiwać
określone wsparcie i być otoczone znacznie większą protekcją ze strony państwa
aniżeli inne dziedziny gospodarki narodowej. Czas ochronny musi oczywiście
trwać do określonego punktu granicznego, poza którym zmniejszenie nacisku
konkurencji zewnętrznej może wywołać spadek dążeń do modernizacji i
podwyższania jakościowych standardów produkcji. Odnalezienie tego punktu nie
zapewnią jednak "wolny handel i swobodna konkurencja", w grę wchodzi bowiem długi okres dostosowań, w którym uwzględnione
muszą być czynniki strukturalne nie poddające się bezpośredniej, a zwłaszcza
krótkotrwałej ocenie opartej wyłącznie na sygnałach rynkowych"11).
Kraj nasz dysponuje wysoko wykwalifikowaną i innowacyjną kadrą. Nasza młodzież
przejawia większą niż młodzież w innych krajach zdolność adaptacyjną... Polacy,
którzy opuścili kraj, odnieśli wiele sukcesów - niektóre o charakterze wręcz
przełomowym - właśnie w tych przemysłach... Dlaczego więc ludzie, zdolni za
granicą do samodzielnych odkryć i innowacji, mają być do tego niezdolni we
własnym kraju. Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi,
ale daje dużo do myślenia.
Może to wynika z niestworzenia im możliwości
prowadzenia odpowiednich badań u nas oraz z niemożności wdrożenia ich własnych
pomysłów z powodu braku rozwiniętych przemysłów tego rodzaju? Wtedy koło się
zamyka.
Również niektórzy eksperci zachodni nie są tak pewni braku perspektyw rozwoju
przemysłów tego rodzaju w Polsce, a przynajmniej nie tak pewni jak nasi
krytycy.
...
(...) Trudno jest też podważyć fakt, że np. przemysł elektroniczny w Szkocji
powstał pod wpływem aktywnej polityki regionalnej rządu brytyjskiego wobec tego
obszaru. Nie mówię tu już nawet o przypadku Japonii, gdzie światową pozycję w
produkcji elementów półprzewodnikowych (w szczytowym momencie 83% eksportu
światowego) uzyskano przy wyraźnym udziale polityki państwa, podobnie jak
przełamanie tej przewagi w ostatnich latach przez USA było możliwe m.in. dzięki
aktywnej polityce państwa i administracji Clintona. Podobne przykłady można też
podać w stosunku do krajów mniejszych jak Izrael czy Finlandia.
W tym świetle trudno też wytłumaczyć fakt, że 30% komputerów sprzedawanych na
rynku Unii Europejskiej wytwarza się dziś w Irlandii. Dlatego nie jest do końca
jasne dlaczego to co stało się możliwe w innych krajach
ma być niemożliwe u nas.
6. Konsekwencje rezygnacji z rozwoju tych przemysłów w Polsce
....... 171
Moim zdaniem, najpoważniejszym argumentem, który powinien skłaniać
do analizy poglądów negujących nasze szanse w tych przemysłach, jest odwrócenie
pytania: „Jeżeli
nie wyroby wysokiej jakości, to co ma określać pozycję Polski w wymianie
międzynarodowej”? Na to pytanie krytycy tych przemysłów unikają odpowiedzi jak
diabeł świeconej wody.
Oczywiście Polska ma szanse rozwoju przede wszystkim w produkcji wyrobów,
wymagających średniego poziomu techniki. Szanse te powinny być maksymalnie
wykorzystane. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że na tej drodze trudno
zdynamizować rozwój gospodarki. Najszybciej rośnie bowiem
popyt na wyroby najbardziej nowoczesne, dające rentę „nowości”, a tym samym
najbardziej opłacalne, co w największym stopniu dotyczy właśnie wyrobów
wysokiej techniki.
Gdyby się to nam nie udało to jako specjalność narodowa pozostałby nam tylko
prymitywna produkcja elementów kooperacyjnych i przerób usługowy, najmniej
rentowny i narażony na największe wahania koniunktury, bądź towarów o znaczeniu
lokalnym a w rezultacie utrwalenie obecnej wybitnie niekorzystnej naszej
pozycji międzynarodowej na rynku światowym.
Dlatego trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, co znaczyłoby nierozwijanie
tych przemysłów w Polsce? Miałoby to
przynajmniej trzy konsekwencje.
Po pierwsze – są to przemysły najbardziej kumulatywne…
Po drugie – jeżeli nie rozwiniemy tych przemysłów w
Polsce to nie będzie szans na szerszy rozwój nauki i zaplecza…
Po trzecie wreszcie – jak wspomniano wyżej: poza przemysłami wysokiej techniki
nie powstają w ogóle miejsca pracy we współczesnym przemyśle. Wszystkie inne
gałęzie je likwidują, czyli musielibyśmy skazać cały przyrost zasobów pracy poza tym,
co wchłonie sfera usług, na bezrobocie.
Nie jest to najlepsza alternatywa dla kraju.
7. Ogólna ocena dyskusji i sporu ....... 174
Oceniając ogólnie przebieg tego sporu trzeba stwierdzić, że
występują w nim dwa nieporozumienia, które na samym wstępie czynią każdą
dyskusję na ten temat karykaturalną.
Pierwsze z nich polega na tym, że w świadomości społecznej utożsamiamy przemysły wysokiej
techniki wyłącznie z komputerami i układami scalonymi, a w tej dziedzinie
rzeczywiście nie mamy żadnych szans. Natomiast przemysły wysokiej techniki to, jak
wspomniałem wyżej, także farmacja, aparatura medyczna, aparatura elektroniczna,
maszyny elektroenergetyczne, sprzęt lotniczy, automatyka przemysłowa, aparatura
naukowo-badawcza, pomiarowa itp., i wcale nie byliśmy takimi złymi
producentami, jak to się nam dzisiaj wmawia, bo eksportowaliśmy na Zachód (przed rokiem 1989) i nikt do tego nie
dopłacał, a ludzie na tym zarabiali.
Drugie nieporozumienie to rola kapitału zagranicznego. Nikt rozumny nie powie,
że trzeba rozwijać przemysły wysokiej techniki w Polsce wyłącznie na bazie sil krajowych, bo to jest
niemożliwe. Trzeba wręcz stwierdzić, że postulat rozwoju tych przemysłów nie
może oznaczać ich rozwoju wyłącznie własnymi siłami. Wręcz przeciwnie. Rozwój ten powinien
w głównej mierze
opierać się na sterowanym napływie kapitału zagranicznego. Musimy
sobie też inaczej postawić pytanie: dlaczego kapitał zagraniczny, który masowo
wchodził do tych przemysłów w krajach Trzeciego Świata, nie wchodzi do nas? Porównując stan
rozwoju przemysłów wysokiej techniki w innych krajach naszego regionu nie
widzę żadnej niekorzystnej różnicy w poziomie technicznym między tymi
przemysłami w Bułgarii, Rumunii, Węgrzech i w Polsce. Ogólnie poziom ten był
niski. W żadnym z tych krajów nie nastąpił jednak spadek zatrudnienia o 170
tys. miejsc pracy. Można więc postawić pytanie, czy w
Polsce musiało spaść zatrudnienie w tych przemysłach, kiedy w innych krajach
naszego regionu nie było takiego spadku albo był on znacznie mniejszy.
Z tego punktu widzenia istotne znaczenie ma również odpowiedź na pytanie, dlaczego nie
wystąpiło w Polsce zjawisko powszechnie obserwowane na świecie przy otwarciu
gospodarki na rynek światowy i przy niskiej cenie robocizny, a mianowicie - masowy rozwój montowni w tych
przemysłach? Takie tendencje występowały
na Tajwanie, w Malezji, Singapurze. Wszędzie tam mają obecnie wysoko rozwinięte
montownie tych wyrobów, dające zatrudnienie i nowoczesne produkty. Dlaczego nie
ma czegoś takiego w Polsce? Są, tego, jak mi się wydaje, dwie przyczyny. Po
pierwsze obowiązuje u nas zasada kraju pochodzenia UE. Przyjęliśmy ją łącznie ze
stowarzyszeniem, a wymaga ona, aby towar, który może liczyć na przywileje celne
na rynku UE czy krajów stowarzyszonych, był produkowany co najmniej w 47% ze wsadu
wytworzonego w krajach UE czy w krajach stowarzyszonych, a w tych przemysłach –
nawet do 80%. Ten wymóg niełatwo jest spełnić.
Po drugie, to nadmierna liberalizacja handlu w tych przemysłach w początkowym
okresie transformacji…
Z całą odpowiedzialnością można więc stwierdzić, że o regresie tych przemysłów
zadecydowały nie tylko przyczyny obiektywne, a przede wszystkim błędy
w polityce gospodarczej wynikające z nadmiernej fascynacji problematyką
finansową w skali makro, przy niedocenianiu problemu kształtowania branżowej
struktury produkcji w skali mikro.
8. Przyszłość tych przemysłów w Polsce ....... 176
Uważam, że największe szanse na rozwój tych przemysłów w Polsce mają
cztery działy przemysłu.
Pierwszy to chemikalia elektroniczne i nowe materiały.
Na drugim miejscu wymieniłbym przemysł biotechnologii.
Trzecią dziedziną, najlepiej rokującą na przyszłość, jest przemysł ekologiczny.
Wreszcie istnieją takie szanse w awangardowych technologiach przemysłowych,
gdzie opóźnienie Europy jest jakimś atutem dla nowych producentów.
9. Próba reasumpcji ....... 179
Gdyby argumenty przeciwników rozwoju przemysłów wysokiej techniki w
Polsce okazały się prawdziwe, to bardzo smutne byłyby perspektywy dla naszej
gospodarki.
W tej dziedzinie rozstrzygać się więc będzie los
naszego przemysłu. Albo będziemy w stanie włączyć się do rozwoju głównego nurtu
rozwoju przemysłu światowego, to jest w rozwój przemysłów najbardziej
nowoczesnych, albo nie zdołamy zapewnić sobie uczestnictwa w tym rozwoju, co
oznaczać będzie utrwalenie naszego zacofania na długo i jeszcze głębsze zejście
do roli kraju peryferyjnego. A nasza produkcja przemysłowa przekształci się w
tym przypadku w produkcję surowców i prymitywnych półfabrykatów, usługowego
przerobu nie wymagającego wyższego poziomu technologii
i skoncentruje się wyłącznie na produkcji na potrzeby rynków lokalnych.
Oznaczałoby to stopniowe zdegradowanie roli naszego kraju. Jak z tego widać,
nie jest to problem czysto teoretyczny, ale gra o najwyższą stawkę.
Postulaty rozwoju najnowocześniejszych przemysłów w Polsce nie wynikają bowiem z jakichś indywidualnych sympatii,
nadmiernych ambicji czy też z mechanistycznego naśladownictwa ale po prostu z
przekonania, że ich rozwój jest jedną z najważniejszych płaszczyzn aktywnego
uczestnictwa w rozwoju techniki i bez ich rozwoju trudno sobie takie
uczestnictwo w ogóle wyobrazić.
ROZDZIAŁ VI
Czy koniec pracy - perspektywy rynku
pracy w Polsce w okresie do roku 2010 ...... 180
Kluczowym problemem współczesności u nas jak i w
całym świecie stała się trudność znalezienia pracy dla milionów ludzi. Główny konflikt w przyszłości
, w świetle wielu prognoz ma się wyrazić właśnie w relacji praca -
bezrobocie. Jak pisze amerykański tygodnik "Newsweek":
"Strach przed utratą miejsca pracy jest
najbardziej rozpowszechnionym zjawiskiem naszych czasów"1. Narastające bezrobocie, mimo
utrzymującej się koniunktury na świecie, stwarza zasadnicze zagrożenia
społeczne dla rozwoju w dotychczasowym kształcie.
Jest to wynik dominacji we współczesnej
gospodarce modelu wzrostu nie powodującego zwiększenia
zatrudnienia (job-less growth)
pod wpływem nowych technologii, zwłaszcza kompleksowej automatyzacji,
zastosowania komputera i nowych środków informacyjnych. W rezultacie
bezrobocie ma obecnie charakter strukturalny, nie jest więc
zjawiskiem przejściowym, ale tendencją długotrwałą, z którą walka jest
najtrudniejsza. Brak możliwości znalezienia pracy stać się może
zatem jednym z największych zagrożeń w przyszłości.
1. Spór o przyszłość pracy ....... 180
Największe spory rodzi ocena przyszłości pracy. Można
wyróżnić dwa diametralnie różne poglądy na ten temat.
Pierwszy ma w pewnym sensie charakter
katastroficzny. Zapowiada bowiem koniec pracy w jej
dotychczasowym kształcie, jako zajęcia stałego, dostarczającego ludziom nie
tylko możliwości wyżycia się, ale i osiągania stałych zarobków, i na tej
podstawie stabilizacji sytuacji własnej i rodziny.
Nurt ten znalazł główny wyraz w klasycznej już dziś pracy Jeremiego
Rifkina: "Koniec pracy", o której Adam Schaff pisał, co następuje: "Pojawił się na
międzynarodowych rynkach książki bestseller amerykańskiego autora Jeremy Rifkina pod tytułem
"Koniec pracy", który mówi o tym wszystkim (zagrożeniu bezrobociem - dop. A.K.) w sposób bardzo radykalny"2).
Zgodnie z tym, w ciągu 15 - 20 lat, w związku z postępującą automatyzacją i
robotyzacją procesów produkcyjnych, ma zniknąć popyt na prace proste, nie wymagające kwalifikacji. W rezultacie autorzy tych
prognoz uważają, że takie pojęcia jak robotnik, czy też klasa robotnicza
przejdzie do historii. W najbardziej krańcowych prognozach ocenia się, że już w
roku 2010 w krajach rozwiniętych istniejące miejsca pracy będą pozwalały na
zatrudnienie zaledwie 50% ludzi jej poszukujących. Pojawią się w związku z tym
próby znalezienia sposobu wyjścia z tej sytuacji przez stworzenie nowego modelu
pracy, opartego na jej reglamentacji (tzw.
praca na kartki), czy też na zasadzie przemienności (jedni pracują, a
następnie podnoszą kwalifikacje, inni na odwrót, następuje
więc okresowa zmiana tych dwóch faz), aż do rozwiązań systemowych, w
ramach których ostatnio pojawiła się wysunięta przez Klub Rzymski3)
koncepcja trzywarstwowego systemu pracy, w którym występować będą trzy jej
rodzaje, a mianowicie:
a) praca gwarantowana społecznie, ale w wymiarze wielokrotnie mniejszym niż
obecnie (postuluje się 20 godzin tygodniowo),
b) praca wynagradzana pieniężnie na rynkowych zasadach popytu i podaży,
c) praca nieodpłatna, służąca jedynie realizacji
potrzeby pracy.
Zrodzi to jednak zupełnie nowe skomplikowane
problemy, jak stworzyć zabezpieczenie socjalne dla tych ludzi, którzy pracować
będą na godziny lub okresowo, oraz dla licznej rzeszy bezrobotnych.
Generalnym następstwem tych tendencji ma być przejście od cywilizacji
opartej na pracy wynagradzanej pieniężnie (w terminologii niemieckiej Lohn - Arbeit Zivilisation)
do cywilizacji zajęć (Beschäftigungs Zivilisation).
Pojęcie "cywilizacji zajęć"
pochodzi z literatury niemieckiej, ale jak dotychczas, nie jest dostatecznie
sprecyzowane.
Jednak istotą tego pojęcia jest rozerwanie
bezpośredniego związku pomiędzy pracą a zarobkiem z niej wynikającym.
Realizacja tej wizji oczywiście jest dość odległa w czasie, ale elementy
takiego modelu będą stopniowo narastać. Oznaczałoby to
zmianę cywilizacyjną o trudnych do przewidzenia dzisiaj następstwach.
Poglądy o "końcu pracy" mają również swoich oponentów. Ich główne
argumenty sprowadzają się do dwóch grup.
Pierwsza to akcentowanie przede wszystkim zmian charakteru pracy, a nie jej
zaniku. Ma to się wyrazić zastępowaniem dominującego dziś modelu pracy
zorganizowanej na zasadzie stałej (permanent staff employment) nowym modelem,
w którym główną rolę będą odgrywać dwie jej nowe formy, a mianowicie praca w
niepełnym wymiarze czasu (part-time employment) oraz prace doraźne (targeted employment
albo temporary employment).
Zwolennicy tego poglądu uważają, że te trzy formy pracy będą współistniały w
każdej organizacji gospodarczej z tym, że ta pierwsza forma, której udział
sięga obecnie 90% całości zatrudnienia, ma zmniejszyć swój udział do 1/5 – 1/6
na rzecz dwóch pozostałych.
Dlatego uważają oni, że można mówić jedynie o końcu pracy
zorganizowanej na stałym etacie. Ale i to oznaczać będzie ogromną rewolucję,
gdyż cały dotychczasowy system wynagradzania, ubezpieczeń, urlopów itp. oparty
jest na koncepcji pracy stałej. Nawet i takie zmiany stwarzają więc zasadnicze
zagrożenie dla poczucia stabilizacji pracownika, o czym pisze się np.: „W USA
już kilkanaście milionów ludzi pracuje w tym systemie, a więc w wymiarze pracy
liczonej na dni i godziny. Już prezydent Clinton w swojej kampanii wyborczej
sygnalizował, że staje się to wielkim problemem społecznym, budzącym strach
przed przyszłością i brak poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa życiowego”4).
Drugim argumentem jest ten, że ludzkość nigdy nie umiała docenić skali
pojawiania się nowych form pracy i zawodów, które wynikały z rozwoju
nowoczesnych technologii. Ocenia się, że w ciągu jednej dekady pojawia się
około 25% nowych miejsc pracy, uprzednio nie przewidywanych. I tak, dzisiaj nie
można jeszcze przewidzieć, jakie zawody i jakie nowe dziedziny powstaną w
związku np. z rzeczywistością wirtualną, chociaż technicznie jest ona już zdeterminowana.
Reprezentanci tych poglądów uważają, że nawet przy utrwaleniu się w
krajach najwyżej rozwiniętych modelu zeroprocentowego wzrostu zatrudnienia (jobless
growth) nie należy oczekiwać w ciągu najbliższych 25
lat zasadniczej redukcji istniejących miejsc pracy. Jak dotychczas, praktyka
wydaje się potwierdzać
ten pogląd. Ostatnie 10 lat nie przyniosło bowiem nigdzie
bardziej odczuwalnego spadku ogólnego poziomu zatrudnienia, chociaż poziom
bezrobocia wzrósł wyraźnie poza niektórymi krajami, jak USA, gdzie liczba
zatrudnionych zwiększyła się nawet pod wpływem wyjątkowo dużej liczby nowych
miejsc pracy uruchamianych w tym kraju (tylko za kadencji B. Clintona 7,6 mln nowych miejsc pracy).
Jak z tego wynika, wszelkie próby przewidywania zmian w sytuacji na rynku pracy
w naszym kraju muszą być poprzedzone zajęciem stanowiska wobec tych sporów.
Komitet Prognoz „Polska w XXI wieku” PAN w marcu 1997 r. rozpatrzył
poglądy na przyszłość pracy w kontekście wynikających z nich wniosków dla
sytuacji w Polsce. Generalnie Komitet nie podzielił najbardziej krańcowego
poglądu o końcu pracy, stwierdzając, że jak dotychczas nie ma dostatecznych
podstaw, aby w ciągu najbliższych 10-15 lat zakładać radykalny spadek poziomu zatrudnienia.
Przemawiają za tym takie wspomniane wyżej fakty, jak dynamiczny wzrost
zatrudnienia w USA i podejmowane obecnie na wielką skalę programy walki z
bezrobociem, dążące do dwukrotnego zmniejszenia jego rozmiarów w stosunku do
obecnego poziomu np. w Unii Europejskiej itp. (niestety, kilka lat później sprawy znowu przybrały gorszy
obrót. Z.U.)
Podzielam ten
pogląd i uważam, że w perspektywie najbliższych dziesięciu lat (pozostało już cztery. Przypis Z.U) nie możemy się u nas spodziewać jakiegoś
głębszego załamania zapotrzebowania na pracę chyba, że nastąpiłoby bardziej
generalne pogorszenie koniunktury rynku światowego.
Jestem wiec bliższy w tym sporze
stanowisku raczej umiarkowanemu oraz poglądom, które potwierdzając ogólny trend
nie przyjmują wniosków najbardziej radykalnych.
Jeśli zaś chodzi o Polskę, to bardzo silnie podkreślić należy specyfikę naszej
sytuacji. Niezależnie od tego bowiem, jak ukształtują
się dalsze trendy światowe, bardziej prawdopodobne jest to, że tendencje
globalne w tym zakresie przenikać będą do naszego kraju w ciągu najbliższych 15
lat z opóźnieniem ze względu na specyfikę i różnice w warunkach polskich.
2. Specyfikacja sytuacji w Polsce ....... 185
Składa się na nią kilka elementów. Oto najważniejsze z nich.
1. Polska dopiero odbudowuje system gospodarki rynkowej. W ramach tego procesu
bardzo dynamicznie rośnie zatrudnienie w wielu dziedzinach warunkujących jej funkcjonowanie... W
związku z tym nie wydaje się możliwe, aby proces tworzenia nowych miejsc pracy
w tych dziedzinach mógł być przerwany w najbliższych latach. Postawiłoby to bowiem pod znakiem zapytania szanse zbudowania nowoczesnej
gospodarki rynkowej w naszym kraju. Dlatego w tych dziedzinach (profesjonalne
usługi biznesowe, czyli obsługa firm, usługi komputerowe, finansowe...) należy
się spodziewać raczej dalszego dynamicznego wzrostu zatrudnienia w ciągu
najbliższych 5-10 lat.
2. Na skutek następstw procesu demograficznego w przeszłości występować
będą w Polsce jak wspomniano wyżej aż do roku 2005 wysokie – jedne z
najwyższych w Europie – przyrosty podaży pracy mierzone liczbą ludności w wieku
produkcyjnym.
...
3. Najbardziej prawdopodobne zmiany w poziomie i strukturze zatrudnienia w
Polsce w roku 2010 ....... 188
Takie hipotetyczne obliczenie, opracowane w dwóch wariantach,
przedstawia tabela 20.
...
4. Procesy dostosowawcze w zatrudnieniu - kierunki przemieszczeń zasobów pracy ....... 194
Rozmieszczenie zasobów pracy w Polsce i w Unii Europejskiej
obecnie oraz szacunkowe zmiany w Unii w roku 2010 ilustruje następująca tabela:
...
5. Obszary, które wchłaniać będą przyrost podaży pracy
....... 200
Z przeprowadzonych analiz wynikałoby, że najwięcej nowych
miejsc pracy może powstać w ośmiu wymienionych niżej dziedzinach.
Tabela 22 (wyciąg)
1. profesjonalne
usługi biznesowe ( w tym najwięcej w formach usług konsultingowych, różnego
rodzaju usług komputerowych i służb ochroniarskich)
2. służba zdrowia (w tym 1/3 w opiece nad
ludźmi starymi i chorymi w domu)
3. ochrona środowiska…
4. usługi finansowe (głównie giełdy, banki,
biura brokerskie)
5. edukacja…
6. hotele, gastronomia, turystyka,
7. przemysły wysokiej techniki
8. budowa i obsługa autostrad
(Uwagi: chyba
trochę wzrośnie też i biurokracja, ale ta bardziej wykwalifikowana, przydatna w
Unii Europejskiej.
Anonimus)
Charakterystyczne jest, że poza
przemysłami wysokiej techniki, we wszystkich innych dziedzinach przemysłu
zatrudnienie pod wpływem procesów automatyzacji i mechanizacji spadnie…
6. Obszary najbardziej zagrożone redukcją zatrudnienia
....... 202
Jeżeli przyjąć za podstawę średni poziom szacunków dla roku
2010 w wariancie najbardziej prawdopodobnym, największe zagrożenia redukcją
zatrudnienia dotyczą następujących dziedzin:
Tabela 23 (wyciąg)
Rolnictwo
Górnictwo węglowe
Koleje
Przemysł
lekki razem
Hutnictwo żelaza
Przemysł
materiałów budowlanych
Przemysł okrętowy
Przemysł
maszyn rolniczych
Przemysł
taboru kolejowego
Przemysł
odlewniczy
Tylko w wymienionych wyżej
dziedzinach w ciągu 15-lecia może nastąpić utrata 1,3 – 1,5 mln miejsc pracy, z tego
około 0,7 – 0,8 mln w rolnictwie i 0,4 w dziedzinach pozarolniczych – w tym
około 300 tys. W przemyśle. Skalę tych zagrożeń może zmniejszyć wykorzystanie
doświadczeń związanych z redukcją dotychczasowego zatrudnienia w krajach
zachodnich.
…
7. Generalne wnioski dla polityki zatrudnienia ....... 203
Na podstawie dotychczasowych
rozważań można sformułować następujące wnioski:
W świetle aktualnej
sytuacji i trendów demograficznych w okresie do 2010 r. zapewnienie
zatrudnienia rosnącej podaży pracowników
i równocześnie zmniejszenie bezrobocia będzie wzajemnie konkurencyjne.
W przypadku kolizji
pierwszeństwo należy dawać zatrudnieniu ludzi młodych, nowo
wchodzących na rynek pracy, lepiej przygotowanych do współczesnych wymogów
zawodowych i do nowoczesnego funkcjonowania społeczeństwa.
Nabiera to u nas szczególnego znaczenia wobec wyższego niż w innych krajach
udziału ludzi młodych w ogólnym bezrobociu. Udział ten wynosi 33% całości
bezrobotnych wobec 22% w Unii Europejskiej i 12-15% w USA.
Przemawia to z wielu względów za podjęciem aktywnej polityki zatrudnienia na
rzecz młodych bezrobotnych nawet kosztem zaangażowania na ten cel środków
budżetowych i większej interwencji państwa na rynku pracy. Ograniczenie się bowiem tylko do obserwowania procesów spontanicznie
zachodzących na tym rynku oznaczałoby niemożność rozwiązania istniejących
problemów. Wyznacza to kluczową rolę polityce zatrudnienia.
Trzeba sobie przy
tym zdawać sprawę, że rozwiązanie problemu bezrobocia nie jest możliwe tylko w ramach środków i możliwości samej
polityki zatrudnienia czy też instytucji
w tym celu powołanych, ale zależy od podporządkowania temu całej strategii
rozwoju społeczno-gospodarczego kraju co najmniej do roku 2005, a więc
przyjęcia koncepcji polityki, którą posługując się terminem, wprowadzonym przez
prof. Mieczysława Kabaja nazwać można: „prozatrudnieniową
polityką gospodarczą”.
(…) Nawet jednak i w tym najbardziej
nawet optymistycznym wariancie bezrobocie w roku 2010 wyniesie co najmniej 1 – 1,5 mln.
Nie ma więc możliwości i szans na całkowitą likwidację bezrobocia i na pełne zatrudnienie do roku 2010.
W przyszłości bezrobocie będzie miało w jeszcze większym stopniu niż obecnie
charakter strukturalny. Na skutek ekspansji technologii informacyjnych liczba
miejsc pracy zmniejsza się bowiem szybciej niż liczba
chętnych i poszukujących pracy.
…
8. Kierunki walki z bezrobociem ....... 211
Nie ma, jak wspomniano wyżej, szans na całkowitą likwidację
bezrobocia do roku 2010. Tym bardziej jednak konieczna jest intensyfikacja
walki z tym zagrożeniem, aby zmniejszyć je do najniższego możliwego poziomu.
Na całym świecie intensywnie pracuje się nad różnymi koncepcjami walki z
bezrobociem również w ujęciu systemowym, to jest zwiększenia zatrudnienia przy istniejącym poziomie produkcji.
Dąży się do zmniejszenia wymiaru czasu pracy.
Szuka się możliwości bardziej elastycznego kształtowania płac…
U nas na przykład Jacek Ziemiecki proponuje
limitowanie indywidualnego czasu pracy…
Doraźnie można uzyskać zmniejszenie bezrobocia przez wydłużenie okresu
obowiązkowego kształcenia…
Wiąże się nadzieje z emigracją czasową do sąsiednich krajów. Ale narasta
również niebezpieczeństwo napływu pracowników…
Niemniej w warunkach polskich w najbliższym okresie największe szanse tkwią w
edukacji. Wszystkie badania wykazują bowiem, że im wyższy poziom wykształcenia,
tym mniejsze bezrobocie wśród tej kategorii pracowników.
…
ROZDZIAŁ VII
Rola przemysłu w społeczeństwie
cywilizacji informacyjnej .......
213
W studiach nad
strukturą społeczeństwa przyszłości istotne znaczenie ma odpowiedź na pytanie: "Jakie będą dalsze losy przemysłu, który
stanowił podstawę gospodarki w ciągu ostatnich 200 lat"? Jeszcze i obecnie
daje on w poszczególnych krajach od 1/5 do 1/3 PKB. Stawia to na porządku dnia
problem, jaka będzie jego rola w społeczeństwie cywilizacji informacyjnej?
1. Czy koniec ery przemysłowej czy koniec przemysłu?
....... 213
Istnieje daleko idąca zgodność poglądów co
do tego, że era cywilizacji przemysłowej już się skończyła. Należy przez to
rozumieć, że przemysł przestał być głównym czynnikiem napędowym rozwoju
gospodarki, a rolę tę przejmują obecnie nauka, informacja i oparte na nich
usługi. W tym rozumieniu teza ta jest z pewnością słuszna.
Od dłuższego już czasu, gdzieś od początku lat 60 naszego stulecia, towarzyszy
temu stały spadek udziału przemysłu w ogólnym zatrudnieniu w gospodarce w
przeciwieństwie do okresu poprzedniego, kiedy udział ten stale rósł. Zjawisko
to nazwano w literaturze "dezindustrializacją",
co w swobodnym przekładzie można by wyrazić terminem "odprzemysłowienie".
...
2. O potrzebie nowej interpretacji pojęcia "dezindustrializacja" .......
217
W nowej interpretacji pojęcia "dezindustrializacja"
proces ten jest traktowany jako przejaw wejścia na jakościowo wyższy poziom
społecznej wydajności pracy, prowadzącej mimo wzrostu produkcji do
wyeliminowania człowieka z wielu faz procesu produkcyjnego, a nie do likwidacji
tej formy produkcji. Według niej należy się spodziewać rosnącej roli usług w produkcji
przemysłowej, co określa się terminem "dematerializacji" produkcji,
ale nie likwidacji produkcji jako takiej.
...
3. Rola przemysłu w roku 2020: trzy typy krajów .......
218
Jak wiadomo, krajem o najbardziej zaawansowanych procesach
przestawiania się na gospodarkę usługową oraz tworzenia zrębów cywilizacji
informacyjnej jest USA.
...
(...) Na tej podstawie można przewidywać, że około roku 2010 poszczególne kraje
będą wchodziły pod tym względem do jednej z trzech grup.
Pierwszą z nich będą tworzyły, jak stwierdzono wyżej, USA i tylko kilka
nielicznych krajów, najprawdopodobniej jedynie Kanada i Australia, gdzie udział
przemysłu w całym zatrudnieniu wyniesie około 10% całości zaangażowanych
zasobów pracy..
Drugą grupę będą prawdopodobnie tworzyły pozostałe kraje OECD, w których tak
samo liczony udział przemysłu w całości zatrudnienia wynosić będzie od 10-20%.
Znajdzie się w tej grupie większość krajów Unii Europejskiej oraz kraje Azji
Południowo-Wschodniej łącznie z Japonią. Wyjątkiem mogą tu być tylko Polska i
Węgry.
Trzecią grupę krajów tworzyć będą kraje pozostałe i dopiero niedawno
uprzemysłowione, w których odsetek ten kształtować się będzie na poziomie wyższym niż 20%, ale z reguły nie wyższym niż 25-30%.... W
tej grupie znajdzie się najprawdopodobniej większość krajów Ameryki Łacińskiej,
byłego ZSRR, pozostałych krajów Azji i Afryki. W Unii Europejskiej udział ten
osiągnie w roku 2010 około 15%.
Polska znajdzie się na pograniczu grupy II i III z udziałem kształtującym się
najprawdopodobniej w przedziale 18 - 22%.
(...) Można więc stwierdzić, że w społeczeństwie
informacyjnym roku 2020 udział sektora przemysłowego wyniesie w całości
zatrudnienia w poszczególnych krajach 8% do 20%, a w tworzeniu PKB od 1/6 do
1/4, chociaż zmieni się zasadniczo jego struktura.
4. Kierunki przekształceń struktury przemysłu przyszłości
....... 220
Jeden z czołowych futurologów światowych Alvin
Toffler usiłował odpowiedzieć na pytanie, w jakim
kierunku pójdą zmiany w strukturze przemysłu przyszłości. Jego zdaniem wiodącą
rolę w tym przemyśle odgrywać będą przede wszystkim następujące dziedziny:
- przemysł mikroelektroniczny (komputery),
- przemysł kosmiczny,
- przemysł biologiczny, oraz
- przemysł genetyczny8.
8) Alvin Toffler: Trzecia fala, PIW,
Warszawa 1985.
W świetle dotychczas prowadzonych studiów
prognozy opracowane w niektórych ośrodkach przyjmują tezę niemal
niekwestionowaną, że:
- głównym kierunkiem zmian w przemyśle przyszłości
będzie rozwój kompleksu technologii informacyjnych... Do tego kompleksu zalicza
się trzy dziedziny przemysłu, a mianowicie:
- przemysł komputerowy łącznie z usługami...
- przemysł sprzętu
telekomunikacyjnego, w którym jednak telefon zostanie wyeliminowany...
- mikroelektronikę...
5. Inny przemysł ale nadal przemysł
....... 223
Jak wynika z powyższych
rozważań, przemysł nie zniknie w warunkach cywilizacji informacyjnej, chociaż
zasadniczo zmienią się jego struktura i funkcje.
1. Przewiduje się proces "dematerializacji", a więc
zmniejszenie udziału w całej produkcji przemysłowej wartości wyrobów
materialnych na rzecz usług i przedsięwzięć innowacyjnych...
2. Nastąpi eliminacja człowieka z wielu procesów
produkcyjnych...
Proces tych głębokich przemian określa się łącznie
terminem "reindustrializacji". Jego treścią
jest tak zasadnicza zmiana dotychczasowej struktury, że można ją utożsamiać z
odtworzeniem nowej struktury.
Reasumując, można stwierdzić, że prawdopodobieństwo reindustrializacji ocenia się dziś wyżej niż
prawdopodobieństwo zaniku czy obumierania przemysłu. Reindustrializacja
oznacza zaś przetrwanie przemysłu, chociaż w innej formie.
Wprawdzie prognozy o całkowitej likwidacji kategorii
robotników niewykwalifikowanych do roku 2010 należy oceniać za przesadzone, to
jednak udział robotników w całym zatrudnieniu przemysłowym zmniejszyć się może
w rezultacie z 1/3 obecnie, jeśli chodzi o robotników bezpośrednio
zatrudnionych w produkcji, do 15% , a łącznie z robotnikami zatrudnionymi poza
bezpośrednią produkcją, - do 1/3
całości zatrudnienia w przemyśle, wobec około 70% obecnie.
3. Postęp technologiczny, jaki przynosi system
komputerowego zarządzania produkcją, a w rezultacie pełne zautomatyzowanie
całych zakładów przemysłowych, nada kluczowe znaczenie elastyczności
kształtowania produkcji, szybkości reagowania na sygnały rynkowe, które
zadecydują o sukcesie firm i zrodzą nową ekonomie, w której ekonomie skali
zastąpi ekonomia „różnorodności”.
4. Zupełnie inna będzie struktura kosztów. Głównym ich czynnikiem
będą nie, jak dziś, koszty materiałowe i osobowe, ale koszty prac badawczo-rozwojowych
i amortyzacji urządzeń.
...
5. Dominującą formą będzie produkcja ciągła...
...
Jakie z tego wynikają wnioski? Jeżeli era cywilizacji
informacyjnej nie ma doprowadzić do zasadniczego pogłębienia różnic między
regionalnych, co byłoby niebezpieczne, to konieczne jest poszukiwanie nowych
metod aktywizacji i oddziaływania na regiony opóźnione w rozwoju, dostosowanych
do nowej ery.
ROZDZIAŁ VIII
Doświadczenia 30-lecia
Komitetu Prognoz Polskiej Akademii Nauk ....... 226
W maju
1999 r. Komitet Prognoz PAN będzie obchodzić swoje trzydziestolecie. Rocznice
takie zawsze skłaniają do podjęcia próby oceny wyników pracy, podsumowania
doświadczeń i sformułowania wniosków na przyszłość.
1. Prognozowanie w świetle krytyki naukowej ....... 226
Działalność Komitetu, od
chwili jego powstania w 12969r., przypadła na okres, kiedy w nauce dominowała
bardzo krytyczna ocena potrzeby i zasadności studiów nad przyszłością oraz
wyników i metod prognozowania. Na tej podstawie zaś ukształtowały się poglądy
kwestionujące charakter naukowy takiej działalności, jak i roli futurologii
jako dyscypliny naukowej.
...
2. Naukowa krytyka - dynamiczna praktyka -
rozbieżność tendencji ....... 228
W świetle przedstawionej
wyżej w największym skrócie krytyki naukowej futurologii, prognozowania i
studiów nad przyszłością można by się spodziewać tylko jednego trendu, a
mianowicie masowego wycofywania się z tego typu studiów oraz samolikwidacji
instytucji zajmujących się profesjonalnie tą działalnością.
W praktyce światowej obserwujemy jednak coś całkiem
przeciwnego. W ostatnich 30 latach nastąpił niezwykle burzliwy rozwój tych
studiów.
(...) Równocześnie wielkie korporacje ponadnarodowe i
organizacje międzynarodowe to dziś prawdziwe fabryki myślenia o przyszłości. W
rezultacie studia nad przyszłością stały się ważnym nurtem współczesnej nam
cywilizacji, a zwłaszcza ważnym nurtem kulturowym, który daje nie tylko wyniki
przydatne dla praktyki, ale wzbogaca naszą wiedzę o świecie i jego problemach.
Jak z tego wynika, nastąpiło tu zasadnicze rozwinięcie
się kierunku wynikającego z dyskusji naukowych z praktyką i to na zaskakującą
wręcz skalę.
3. U źródeł rozbieżności między teorią a praktyką ....... 229
Powstaje naturalne pytanie - dlaczego tak się stało?
Można zidentyfikować co
najmniej pięć tego przyczyn, które zasługują ma odrębne rozważenie.
1. Na pierwszym miejscu należy wymienić potrzeby
praktyki. Nauka może prowadzić teoretyczne spory na ten temat po prostu dlatego, że nie ponosi lub ponosi tylko w niewielkim
stopniu odpowiedzialność za bieżące decyzje. Tymczasem w warunkach coraz
bardziej komplikującego się świata nie można podejmować trafnych decyzji
bieżących, jeżeli nie dysponuje się wiedzą, jak mogą się rozwinąć dane procesy
w przyszłości, czyli bez spojrzenia na nie z dłuższej perspektywy. Ta potrzeba
praktyków... stworzyła ogromny nacisk potrzeb na
działalność w tym zakresie. Temu naporowi potrzeb praktyki nie mogły oprzeć się
nawet zastrzeżenia naukowców.
...
2. Drugim czynnikiem tej zasadniczej rozbieżności jest
rosnąca świadomość kryzysu światowego, w jakim znalazła się ludzkość we
współczesnym etapie rozwoju.
...
3. Trzecim czynnikiem rozwoju tych studiów w krajach
zachodnich o gospodarce rynkowej była potrzeba planowania, która w warunkach
zimnej wojny i ograniczeń doktrynalnych spowodowała konieczność szukania jego
substytutów. Studia nad przyszłością stały się więc
częściowym substytutem planowania, które z przyczyn doktrynalnych musiało być
odrzucone.
4. Wreszcie czwartą tego przyczyną stał się rozwój
studiów marketingowych. W miarę globalizacji świata, wzrostu znaczenia rynku
światowego kosztem rynków lokalnych, komplikowania się gospodarki i zachowań
ludzkich niewidzialna ręka rynku stała się niewystarczającym instrumentem.
...
5. Najważniejszym argumentem jest jednak utrwalone
przekonanie, oparte na praktyce światowej, że straty wynikające z braku
myślenia o przyszłości są wielokrotnie większe niż wszelkie straty, które mogą
wynikać z błędów i prognoz przewidywań. Jest to prawda nie do zakwestionowania.
Powoduje to, że studia te są w sumie efektywne. Uzasadniają
więc przeznaczenie na ten cel niezbędnych nakładów.
(...) Autorzy sensacyjnych artykułów o "końcu
prognoz" po prostu nie zrozumieli zasadniczych zmian, jakie dokonały się w
podejściu do nowoczesnego myślenia o przyszłości, a ugrzęźli w starych
stereotypach, z których nie umieją się wyzwolić.
4. Nowa doktryna i podejście do studiów nad przyszłością ....... 232
Zasadnicza zmiana sytuacji
znalazła wyraz zwłaszcza w pytaniach badawczych, jakie przyjmuje się za
podstawę tych studiów.
Tradycyjne prognozowanie usiłowało odpowiedzieć na
pytanie: "Jak będzie wyglądało dane zjawisko, proces czy świat za lat 20,
30 czy 50 i to z reguły w konwencji jednowymiarowej. Zbliżało to istotę tego
podejścia do wróżenia...
Rosnąca zmienność i nieprzewidywalność
świata...
W nowoczesnym podejściu do studiów nad przyszłością
stawia się w rezultacie całkowicie odmienne pytanie, a mianowicie: "Jak
działać w różnych możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji w przyszłości, aby
sprostać tym wyzwaniom, które może przynieść przyszłość?". Zakłada się więc z góry nie jeden obraz przyszłości, a możliwość
różnych jej wariantów.
...
5. Kariera studiów strategicznych nad przyszłością ....... 233
Obraz przyszłości staje się
funkcją przyjętych przesłanek. Praktycznym przykładem zastosowania takiego
podejścia może być opracowanie Leszka Kuźnickiego
"Polska w roku 2010 - projekcja optymistyczna".
...
6. Pozytywne doświadczenia Komitetu Prognoz PAN -
siedem elementów trwałego dorobku ....... 234
Na powstanie komitetu w
bardzo dużym stopniu wpłynęły trzy specyficzne elementy, które wywarły silne
piętno na jego dalszym rozwoju.
Pierwszy to fakt, że Komitet powstał z własnej
inicjatywy uczonych PAN.
Drugi to fakt, że Komitet powstał w dwa lata po
pierwszej konferencji inauguracyjnej w Oslo i był pierwszą tego typu instytucją
na wschód od Łaby.
Trzeci fakt przyjęcie zasady funkcjonowania Komitetu
na zasadach społecznych, a więc nieprofesjonalnych i nie
przynoszących korzyści materialnych członkom a realizujących jedynie
swoje osobiste zainteresowania. Zasada ta przetrwała aż do dzisiaj, a w
obecnych warunkach powszechnej komercjalizacji i gospodarki rynkowej stała się rzucającą
w oczy rzadkością.
...
7. Niespełnione wzajemne oczekiwania oraz pretensje ....... 239
Jednym z najbardziej
drażliwych i kontrowersyjnych problemów z tego punktu widzenia są perspektywy
minionych 30 lat stosunki komitetu z decydentami najwyższego szczebla. Obie
strony mają nie spełnione oczekiwania pod swoim
adresem, a czasami pretensje.
...
ROZDZIAŁ IX
Najważniejsze dwa wspólne
dylematy Polski i Europy .......
245
Wiele
omawianych tu dylematów jest wspólnych dla Unii Europejskiej i Polski. Za
najważniejsze z nich, a zarazem za najtrudniejsze do rozwiązania, o
największych konsekwencjach dla przyszłości, które mogą zadecydować, być albo
nie być "współczesnej cywilizacji" należy uznać dwa niżej
scharakteryzowane.
Refleksja na ich temat stanowić może najlepszą klamrę
zamykającą i podsumowującą dotychczasowe rozważania.
1. Sprzeczność pomiędzy potrzebą
wzrostu gospodarczego a jego konsekwencjami ekologicznymi i społecznymi
....... 245
Pierwszy - to podkreślany wielokrotnie w
dyskusjach w Komitecie Prognoz przez prof. Z. Sadowskiego
problem, jak pogodzić wzrost gospodarczy, który jest potrzebny nie tylko nam,
Polakom, ale i całemu światu, z jego rosnącymi ujemnymi konsekwencjami w
niektórych dziedzinach, zwłaszcza ekologicznymi oraz społecznymi, zagrażającymi
spójności społeczeństw.
Jest to dylemat podstawowy, gdyż
dotyczący świata jako całości, i do dzisiaj nie rozwiązany.
Nie ulega kwestii, że wytrzymałość środowiska jest coraz bardziej osłabiona i
zagrożona. Można dyskutować, czy granice dopuszczalnej chłonności środowiska
zostały już przekroczone, jak twierdzi nowy raport Klubu Rzymskiego1),
czy też dopiero zbliżamy się do tej granicy, chociaż jesteśmy już jej
niebezpiecznie blisko. Faktem jest, że zagrożenie istnieje.
Jeszcze groźniejsze są skutki społeczne wzrostu gospodarczego w
dotychczasowej strukturze. Towarzyszy mu wzrost bezrobocia na całym świecie poza USA.
Równocześnie pod wpływem narastania nadmiernych rozpiętości dochodowych
następuje osłabienie więzi społecznych grożąc ich zanikiem. Nierozwiązanie
tych problemów grozi wybuchem sprzeciwu społecznego. Mimo wzrostu produkcji bowiem coraz większa część ludzkości bądź już jest
pozbawiona pracy, bądź utraci ją pod wpływem postępu technologicznego. Grozi to
wyalienowaniem całych grup społecznych, a frustracja na tym tle rodzi
narastającą agresję.
Tylko naiwni teoretycy oraz
krótkowzroczni politycy sądzą, że można, jak obecnie w Europie, pozbawiać
rokrocznie miliony ludzi ich miejsc pracy, społecznej pewności bytu, nie płacąc
za to w jakimś momencie politycznej ceny. To się nie uda. Inaczej niż wedle
logiki strategów koncernów, jeśli idzie o ekonomikę zakładów pracy, w
demokratycznie zorganizowanych społeczeństwach nie ma „zbytecznych ludzi”,
żadnych niepotrzebnych obywateli. Przegrani mają głos i zrobią z niego użytek.
Doświadczenie ostatnich ośmiu
lat także i u nas wykazało, że wytrzymałość społeczeństwa jest ograniczona. U
progu lat 80. rozpoczęła się na świecie ofensywa
przeciwko państwu dobrobytu, gwarantującemu szerokim masom określone przywileje
socjalne oraz jego instytucjom. Znalazło to wyraz w likwidacji wielu zdobytych
uprzednio uprawnień socjalnych. Niektórzy ekonomiści i politycy liczyli, że
operacja ta dokona się bezkarnie. Reakcja społeczeństwa wskazuje, że było to
złudzenie. Ceną za obniżenie poziomu bezpieczeństwa socjalnego stał się w
latach 90. gwałtowny spadek stopy urodzeń do poziomu
nie gwarantującego nawet utrzymania substancji ludnościowej. Dotyczy to również
Polski.
Coraz powszechniejsza staje się w rezultacie świadomość
tego, że jeżeli problemy społeczne nie zostaną rozwiązane, to wzrost
gospodarczy w dotychczasowym kształcie nie będzie mógł być kontynuowany.
Dlatego dylemat dotyczący wzrostu gospodarczego i jego ujemnych konsekwencji
ekologicznych i społecznych nie może być rozwiązany bez zasadniczej zmiany
charakteru samego rozwoju, a więc bez nowego pojęcia, inaczej mówiąc,
paradygmatu tego rozwoju, czyli oceny tego, co jest w nim pożądane i korzystne
dla społeczeństwa jako całości, a nie tylko jego jednostek i grup społecznych
czy regionów.
Wchodzimy w okres, kiedy nie rozwiązane problemy społeczne mogą zahamować rozwój
techniki i doprowadzić do wybuchu sprzeciwu społecznego. Kto tego
niebezpieczeństwa nie dostrzega, nie powinien zajmować się projektowaniem społecznym.
Dlatego przyszły wzrost gospodarczy nie
może być tym samym co wzrost z przeszłości, czyli
wzrost gospodarczy, stanowiąc nadal cel działalności ludzkiej, nie może być
wzrostem w rozumieniu tradycyjnym. Co więcej, im bardziej model przyszłego
wzrostu będzie odbiegał od wzrostu tradycyjnego, tym większe będą szanse na
sukces, a mniejsze zagrożenia.
Jest to obiektywna i uniwersalna
prawidłowość, która dotyczyć będzie zarówno świata jako całości, jak i Unii
Europejskiej, w tym także Polski. To zaś przesądza o kluczowej roli w tym
wzroście przekształceń strukturalnych, które stanowić muszą główną treść tego
rozwoju. Będą one spychać na dalszy plan i zmniejszać znaczenie samych procesów
wzrostu ilościowego.
Dlatego z całym przekonaniem można
stwierdzić, że system nasz powinien być zgodny z modelem
ekospołecznej gospodarki rynkowej z przyczyn
obiektywnych. Albo nasz rozwój będzie odpowiadał tym wyzwaniom, albo natrafi na
przeszkody nie do pokonania.
2. Sprzeczność pomiędzy koniecznością
imitacji a potrzebą innowacji ....... 249
Wiąże się z tym bezpośrednio drugi
dylemat. Jego specyfika polega na tym, że w większym stopniu dotyczy on krajów
opóźnionych w rozwoju i zajmujących peryferyjną pozycję w gospodarce światowej,
a więc także Polski. Dotyczy on również Europy, która jako całość pod wieloma
względami jest opóźniona w stosunku do USA i Japonii.
Jest to więc zasadnicza sprzeczność: jak pogodzić imitację z innowacją. Od jej rozwiązania zależeć będzie sukces lub niepowodzenie poszczególnych krajów i wspólnot regionalnych. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. W naszej literaturze sprawy te stawiał szczególnie mocno prof. A. Kukliński, stwierdzając, że losy Polski będą w decydującym stopniu zależeć od tego, czy zdołamy uczynić z naszego kraju obszar innowacyjności, a nie tylko naśladownictwa cudzych wzorców. Nasze doświadczenia są tu nie najlepsze. Bezkrytyczne i mechaniczne naśladowanie amerykańskich wzorców cywilizacyjnych, które obecnie u nas dominuje, nie będzie ułatwiać rozwoju naszych własnych procesów innowacyjnych. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Nie dostrzega się przy tym często zasadniczych głosów krytycznych w tamtych krajach, o których głośno w literaturze zachodniej, które mogą mu zagrozić.
Istotną rolę z tego punktu widzenia może
odegrać stworzenie państwa innowacyjnego, a więc takiego, w którym pobudzenie
procesów innowacyjnych w całym społeczeństwie i gospodarce staje się jednym z
głównych jego celów i funkcji. Elementy takiego państwa powstają na naszych
oczach w Japonii, krajach Azji Południowo-Wschodniej i niektórych innych. Jego znaczenie
będzie w przyszłości rosło. Takiego państwa jeszcze nie mamy.
Stąd też potrzebne dalsze ograniczenie
roli państwa w gospodarce, spotęgowane obecnie jeszcze przez świadome dążenie
Wspólnoty do osłabienia państw narodowych w imię szybszej jej integracji, nie powinno
doprowadzić do podważania funkcji innowacyjnych, które może w tej dziedzinie odegrać istotną rolę.
Przy reformie państwa nie można więc do tego dopuścić.
W przypadku gdyby sprawdziły się prognozy
o stopniowej likwidacji roli państwa narodowego w gospodarce funkcje
innowacyjne państwa mogą się przesunąć na szczebel ponad państwowy, a więc stać
się kompetencją Unii Europejskiej, bądź też częściowo będą się przesuwać na
szczebel regionalny. W żadnym przypadku funkcje te jednak nie zanikną lecz występować będą tak długo jak długo istnieć
będzie potrzeba finansowania z budżetu wielkich programów naukowych, których
ciężaru prywatny biznes nie jest w stanie udźwignąć. Nie zmienia to więc istoty
rzeczy.
Istotne z tego punktu widzenia znaczenie będzie miało też to, czy
Europa, w tym i Polska, będą umiały stworzyć, własne wzorce kulturowe – często
odmienne niż te, które narzuca światu cywilizacja amerykańska. Niesie ona ze
sobą nie tylko wielkie osiągnięcia, ale i groźne dla przyszłości niebezpieczeństwa.
Jest to bowiem
cywilizacja oparta na nadrzędnym kryterium dominacji pieniądza... kosztem wartości humanistycznych5).
Rośnie w rezultacie nawet w naukach ekonomicznych wyczulenie na problemy
moralne i etyczne6).
Jak dotychczas ludzkość nie ma recepty na rozwiązanie tych sprzeczności.
Ten problem jednak nigdy nie zginie, zwłaszcza w dyskusjach o
przyszłości, chociaż jest niezwykle trudny do rozwiązania.
Można w reasumpcji z całym przekonaniem stwierdzić, że będą to dwa
najtrudniejsze problemy do rozwiązania.
Na zakończenie niniejszych rozważań można z nich wyprowadzić generalny
strategiczny wniosek: Tym większe będą szanse na sukces w gospodarce
polskiej im bardziej będziemy umieli pogodzić rozwój gospodarczy z postępem
społecznym i rozumnością ekologiczną oraz zespolić procesy imitacji z szerokimi
działaniami na rzecz innowacji. Można to uznać za główną konkluzję
wynikającą z niniejszej pracy.
......................................................................................................................
Uwagi
Najpiękniejsze
plany mogą „lec w gruzach” na skutek zwykłej niesprawności zarządzania.
Jednocześnie „najpiękniejsze plany”, przy bliższej ich analizie, mogą okazać
się nie „najpiękniejszymi planami”, ale planami wręcz szkodliwymi.
Sprawność zarządzania
możemy oceniać zarówno pod kątem interesów zarządzającego (taki bogaty, więc
widocznie dobrze rządzi, chyba że „kradnie”), jak i
pod kątem efektów dla całej organizacji, regionu, społeczeństwa, kraju.
Inne też
walory, wiedza i mądrość życiowa są potrzebne do dbałości głównie (albo niemal
wyłącznie) o interes własny, a sporo inne, gdy zdecydowanie na pierwszym
miejscu stawiamy interesy tych, w imieniu których
rządzimy, a jeszcze inne, gdy rządzeni wyraźnie dzielą się na istotne grupy o
nie bardzo spójnych interesach.
Inaczej też
jest, gdy możemy udzielać dobrych rad „teoretycznie”, mając czas na myślenie i nie
odpowiadając za skutki, a inaczej, gdy w tym mocno konkurencyjnym i
egoistycznym (niestety) świecie będziemy rozliczani, dość często niezbyt
sprawiedliwie, za przeróżne i niejednakowe dla wszystkich, skutki naszych
decyzji.
Dbanie, na
pierwszym miejscu, o interes własny niż ogółu, jest także łatwiejsze,
przyjemniejsze, raczej powszechnie akceptowane a drażni dopiero wtedy, gdy ktoś
się zbyt mocno i niesprawiedliwie - wg nas - wyróżnia, albo
gdy sami wpadliśmy w „tarapaty” oceniając, że z przyczyn przez siebie
niezawinionych, a „władza” o nas nie dba albo wręcz przyczynia się do naszych
kłopotów.
To są sprawy
chyba zupełnie oczywiste, choć czasami nie chcemy o tym pamiętać, jak i
oczywistym jest to, że chyba na całym świecie, elity przeważnie o wiele lepiej
potrafią dbać (i dbają) o interesy własne niż o interesy ogółu.
Wydaje mi
się też, że choć „ustrój sprawiedliwości społecznej” sam się skompromitował
(bądź został uznany za skompromitowany), przegrywając gospodarczo z Zachodem (
Do tej przegranej zapewne w istotny sposób przyczyniła się rywalizacja
supermocarstw, balansująca niekiedy na krawędzi „gorącej wojny”, no i przeróżne
wypaczenia socjalizmu.), to jednak wszystkich zasad
„sprawiedliwości społecznej” nie można spokojnie wrzucić do kosza, bo po
prostu... co tu wyjaśniać. Zarysowujące się skutki
pogłębiającego się rozwarstwienia społecznego, skutki egoistycznych rządów,
skutki niekompetencji rządzących, już teraz, w latach 2000 - 2002, widać
zupełnie wyraźnie, i nie tylko w Polsce.
Taką samą szansą
- wg mnie - jest również mądre otwarcie się na "Wschód". Nie można w
końcu podchodzić do wszystkiego przez pryzmat przeszłości. Pokolenia się
zmieniają. Każdy naród ma też swoje racje.
W pełni podzielam generalny strategiczny wniosek
Autora:
„Tym większe będą szanse na sukces w
gospodarce polskiej im bardziej będziemy umieli pogodzić rozwój gospodarczy z
postępem społecznym i rozumnością ekologiczną oraz zespolić procesy imitacji z
szerokimi działaniami na rzecz innowacji."
Przypuszczam
też, że i takie są odczucia większości Czytelników, a różnice poglądów
ujawniają się głównie dopiero wtedy, gdy dochodzimy do szczegółów. Jak jednak
doprowadzić do konkretyzacji strategicznego wniosku, a następnie do jego
wdrożenia?
Nie czuję
się kompetentny do szerszej analizy w skali makro. Nie jestem pewny konkretnie,
jakie przemysły i na jakich zasadach warto popierać, a z jakimi dać sobie
spokój. Nie mam też pełniejszego rozeznania jak przygotować rolnictwo. Poza
fragmentarycznymi uwagami, nie odnoszę się też do treści książki i
przedstawionych w niej sporów i różnych poglądów.
Wiem jednak na pewno, że do dobrego funkcjonowania w Unii, poza
poczynaniami parlamentu, rządu, władz lokalnych oraz samorządowych, przede
wszystkim i dobrze powinna przygotować się kadra menedżerska i specjalistyczna,
szczególnie w zarządzaniu, ekonomice, finansach, marketingu. To są chyba nasze
najsłabsze strony w porównaniu do społeczeństw zachodnich, oczywiście, nie
licząc możliwości kapitałowych, bo nawet z technicznymi, to chyba łatwiej.
Jak
doprowadzić do tego, żeby na właściwych stanowiskach znaleźli się głównie
właściwi ludzie, którzy będą chcieli chcieć i potrafić?
Moja,
skromna i, jak na razie, chyba bez większego praktycznego oddźwięku próba
(pomijając sporą popularność witryny pomimo jej widocznego dotychczas dużego
niedopracowania, zarówno pod kątem „technicznym” jak i merytorycznym)
, to próba szerszego nakłonienia, kogo trzeba, do czytania i myślenia,
co jest główną filozofią całej witryny i wszystkich stron na niej zawartych.
Czy to może
coś praktycznie dać? - mam nadzieję, inaczej bym nie
pisał. Ale kiedy, i co?
- Co dalej,
nawet w wąskim podejściu branżowym, które co nie co
zamarkowałem? Jeszcze kilka lat „po staremu”, i większość „myślących i działających
po staremu”, może się pożegnać z nadzieją na lepsze czasy, chyba że mają
możliwość „prywatnie się urządzić”, nie zawracając sobie głowy pracą i wynikami
firmy.
- Co dalej, z wdrożeniem sprawniejszych systemów zarządzania?
Czy naprawdę nie widać, ile gospodarka na tym traci?
- Co dalej z rachunkowością w firmach, jeśli wszystko nadal
ograniczy się tylko do zmian ustawowych, bo „menedżerowie nie wierzą a
pracownicy nie potrafią” posłużyć się rachunkowością zarządczą, controllingiem,
porządnym rachunkiem ekonomicznym? Czy dalej zamierzamy liczyć na intuicję,
opatrzność lub pomoc boską?
- Co dalej z systemami informacyjno-motywacyjnymi w firmach? Czy
naprawdę nie można mądrzej. Prosty przykład do
przemyślenia, to choćby tylko to, na co ukierunkować motywację: na obrót
ogółem, marżę zysku czy obrót ukierunkowany, od którego rozpocząłem swoją
internetową publikację.
- Co dalej z szerszą, odpowiednio ukierunkowaną współpracą
praktyków i teoretyków. Wg mnie, ona, odpowiednio ukierunkowana, mogłaby bardzo
dużo dać. Osobiście widzę olbrzymią szansę dla gospodarki poprzez kompleksową,
interdyscyplinarną konkretyzację analizowanych zagadnień, ze znajomością także
wszystkich istotnych szczegółów. Czy to jest sporne? A może w ogóle nie ma
problemu?
- Co dalej z wykorzystaniem internetu dla krzewienia wiedzy,
wymiany poglądów, współpracy? Owszem - sporo już jest. Jest też i trochę
dalszych zapowiedzi. Ale czy nie warto radykalnie przyspieszyć i podnieść
poziom? Ja też chciałbym szybko podnieść poziom swojej witryny, tylko
zwyczajnie - nie daję rady, no i za bardzo się spieszę, odkładając „na później”
nawet zwykłą uważniejszą
korektę pisowni (trochę też dały mi się we znaki zmiany wersji edytorów tekstów, zmiany
klawiatur itp., trochę też i co innego). Od początku zresztą wyraźnie
przedstawiłem: to jest tylko jednoosobowe hobby, z niewielkimi możliwościami,
mające jedynie za cel, coś zamarkować... Popełniłem jednak błąd zanadto się
spiesząc, kosztem jakości.
Najbardziej
irytuje to, że znaczna część problemów jest do pokonania w stosunkowo krótkim -
kilkuletnim czasie, a ślimaczy się, jakbyśmy mieli jeszcze kilkadziesiąt lat w
zapasie, a inni zechcieli na nas czekać.
Do tematu
powrócę, a przynajmniej zamierzam.
Anonimus
..............................
Uwagi przed Referendum Unijnym
Za kilka dni Referendum Unijne. Jeśli o mnie chodzi, pójdę do urny
i będę głosował „za”. Po
prostu, kierunek integracyjny uważam za trafny a szanse Polski o wiele większe
w strukturach Unii niż poza nią. Przypuszczam też, że i Unii również trochę na
Polsce zależy i to wcale nie wyłącznie jako na rynku zbytu. Sprawa wydaje mi
się dość oczywista, jeśli podejmiemy chłodną analizę, bez uprzedzeń i
posądzania z góry wszystkich o złą wolę. Inna sprawa, czy my jesteśmy
odpowiednio przygotowani (raczej wątpię – szczególnie w sprawność zarządzania)
i czy w samej Unii proces rozwoju kapitalizmu przebiega we właściwym kierunku
(niestety, też trochę wątpię).
Czy istnieje inna realna alternatywa, to jest szansa na prawidłowy rozwój Polski,
samodzielny, poza strukturami Unii, a dopiero po osiągnięciu odpowiedniego
poziomu faktycznego partnerstwa – podjęcia starań integracyjnych? Wg mnie pewna szansa była, kilkanaście lat temu,
bezpośrednio po „Okrągłym Stole” i „Upadku Muru Berlińskiego”. Wtedy
to, na fali powszechnego niemal entuzjazmu społeczeństwa, na fali znacznej dla
nas sympatii na Zachodzie, na fali zmian w ZSRR, przy bardzo mądrym kierownictwie
faktycznie mieliśmy pewną szansę stania się prawdziwym pomostem pomiędzy „Zachodem” i „Wschodem”, a może nawet
wypracowania jakiegoś lepszego ustroju niż realny socjalizm i realny
kapitalizm. Niestety, szansę tę zaprzepaściliśmy bezpowrotnie.
Co teraz? Jeśli
szybko potrafimy postawić zarządzanie na odpowiednim poziomie, ukierunkować je
faktycznie na interes ogółu a nie, w pierwszej kolejności, na interesy własne i
partyjne, to, według
mnie, proces integracyjny wcale nie musi
przebiegać zbyt boleśnie ani trwać kilka pokoleń. Nieprzystosowani do zmian, ale mający dobrą
wolę, też się wtedy łatwiej przystosują. Czy potrafimy? Moje prywatne doświadczenia, nawet w
prostych sprawach „technicznych”, tyle tylko, że wymagających zmiany postaw,
szczególnie kierownictwa, skłaniają mnie raczej do pesymizmu. Mimo to staram się zachowywać jak optymista, dalej
wierząc w rozum. W każdy razie nie zamierzam rezygnować ze swojego hobby
„internetowego szerzenia wiedzy”, choć czasami też już mam dość „walki z
wiatrakami”.
2-go czerwca 2003 r.
Anonimus
..............................
Uwagi po…
Wyniki już są znane!
Wiedza i rozum bardzo by się teraz przydały.
Uczciwość i wrażliwość społeczna też.
Od sprawnego i rzetelnego zarządzania wiele zależy.
Co będzie?
9 czerwiec
2003 r.
Anonimus
.............................................................................................................................................................
Concise Abstract
"European Union -
The paper presents
the problems and dilemmas faced by
In the first chapter, the author points out the
contradiction between the need of a
quick economic growth in Poland, which is necessary in order to decrease
Poland’s lag behind other countries of the Union, and the stabilized and not so much dynamic market of
the Union (2-3% average annual GDP growth). This contradiction could be
softened, provided the development of Europe is sped up; this, however, according to the author
depends on the faster rate of changes in the structure of
industries in the Union’s economy, giving way to more modern industries.
Against this background the author formulates his own vision
of chances for the acceleration of
In the second chapter the author analyzes the
historical chances and temporary dangers which
The writer disagrees with the thesis that the biggest
danger in the process of integrating
with the
The author presents his own concept of an area, which
should play a strategic role in Polish
economy from the point of view of
structural modernization, simulation of
the exports, and dynamization of the
economy. In this propesed area, he includes 7
industrial sectors, which currently constitute 6 per cent of total industrial production in
The author is against the reduction of negotiations with EU
mainly to changes in legislature. In his
opinion the
issue is more important since it
concerns negotiating the best
position of country in the sphere economy. This in turn requires having our
own thoroughly thought out structural
policy and preferences resulting from it. He writes in favor of the creation of such an industrial
policy. He also emphasizes the key role
of educating human resources and personnel with sufficient knowledge needed to function effectively
within the
In the third chapter much space is devoted to the analysis of the hitherto expansion of
foreign capital in
Hence the
author writes in favor of channeling the inflow
of foreign capital to the Polish economy through the creation of particularly favorable conditions for
investing in areas of importance to the
structural modernization of Polish
economy.
The author also points to the structure of
the industrial sectors represented by foreign investments, which are more
beneficial from the point of view of structural modernization when the
investments are made by non-EU countries (e.g.
The author generally supports the idea of
accepting as the chief priority of next 15 years (by the year 2010) the emphasis on the
education in
In chapter 5 the author discusses the
polemics whether
The author writes in favor giving certain privileges to
companies and private investors who invest in high technology industries in
Chapter 6 is devoted to the future of the job market in
The analysis indicates that in order to make
the employment structure in Poland more compatible with the EU employment
structure, it would be necessary to move approximately 4 million people from
the outdated areas (agriculture, heavy industry) to modern ones (professional
business services, modern high technology services). This means that every
fourth employee in
The author believes that the needs of Polish
economy, under the conditions
of one the4 greatest increase of
job demand in Europe in this
period, will be met more appropriately by the model of solving job market
problems in the U.S., where it is characterized by a strong emphasis on
creating new jobs, even at the cost of lover
salaries, rather than the more restrictive model used in the EU
countries.
In chapter 7 an attempt is made to answer the
question what role will the industry play in the information society. Agreeing with the view about the end of the industrial age, the author does not
however believe - in contrast of other
authors – that this will mean the end of industry as such. The writer suggests a new interpretation of
the idea of “de-industrialization” and defines the structure of industry in the future. Its core will
consist of three sectors: computer industry, telecommunications, and microelectronics , which together melt into a single
multimedia or information technology industry.
In the second decade
of the 21 st century it will constitute between ¼
and 1/3 of the entire industrial production in the most developed countries.
The author suggests that the chances for
counteracting the increasing regional divergences under the conditions of free
market and the information
age will be decreasing when compared to the traditional
industrial civilization. As a result, he
points to the need of seeking new path for solving this problem.
In chapter 8 the writer presents the
experiences gather during the years of the Committee for the Future Studies of
the
The works of the future studies carried cut in Poland since 1969 are, according to the author,
characterized by the following:
interdisciplinary form of these
studies (using the perspective of
various scientific disciplines), taking into account the world situation as a constant methodological principle, considering
alternative ways of thinking, a holistic approach, priority for humanistic
(concerning the human kind) sciences, counteraction against technocratism, a
systemic approach, aiming at passing the knowledge on to others, and therefore
an educational, opinion-making approach.
The work is concluded with chapter 9, which
presents two dilemmas of a fundamental importance, common to
======================================================================
Literatura | Strona główna |