Uwe Renald Müller :
Zmiana Warty w Zarządzaniu
Dramat i Szansa
Ewolucyjne systemy kierowania
Konstruktywna strategia kariery
Agencja Wydawnicza „Placet”, Warszawa 2000
Przekład: Ewa Schauz
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Strona w
budowie
Cytuję wybrane fragmenty. W paru miejscach dodaję uwagi własne, wyróżnione
inną czcionką oraz inicjałami „Z.U” lub
pseudonimem „Anonimus”.
Anonimus
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okładka
Uwe Renald Müller przeszedł wszystkie
szczeble kierownicze w międzynarodowym koncernie nowej technologii. W 1994 r. publikuje
pierwszą książkę „Szczupłe organizacje”, za którą dostaje prestiżową nagrodę Schmalenbacha. Od 1996 r. jest członkiem zarządu dużej
grupy wydawnictw.
Niniejsza
książka uzyskała w roku 1998 nagrodę „Global Business Book
Award” zwyciężając w kategorii „Fierst
Book on Business Strategy
& Leadership”.
Menedżerowie
z przetrąconym kręgosłupem, którzy pionową postawę utrzymują, jedynie dzięki
swej gruboskórności, są zasadniczą przyczyną coraz drastyczniejszych doniesień
o kryzysie, w jakim pogrąża się gospodarka. Zajęci przede wszystkim utrzymaniem
się na swoich stołkach i udowadnianiem własnej ważności, ciągną za sobą
skostniałe struktury, nieelastyczne hierarchie i niewykorzystane szanse
rynkowe.
Już
najwyższy czas na zmianę warty. Młoda generacja jest na nią gotowa. Jej przedstawiciele -
naszpikowani wiedzą o skuteczności działania - są bardziej ludzcy i dojrzali do
ewolucyjnego stylu kierowania.
Uwe Renald Müller
bez ogródek mówi o chorobie, na którą cierpi cała gospodarka. Wybrał on w tej
książce zaskakujący i trzymający w napięciu sposób przekazywania wiedzy.
Codzienny dramat skostniałych struktur zarządzania zamienia się w niej w sztukę
sceniczną; analiza mocnych i słabych stron, śmiałych i nieudanych strategii
przybiera postać fikcyjnego dialogu z Machiavellim. Wielu przyzna, że punkt
widzenia autora jest jak najbardziej uzasadniony, ale dla wielu z pewnością
szokujące będzie ujrzenie siebie w krzywym zwierciadle. Kto jednak powie sprawującym
ciągle władzę neandertalczykom, że są przeżytkami? Kto bez żenady doradzi im,
aby odeszli dla dobra przedsiębiorstwa?
Ta książka. Ponieważ ona ujawnia i udowadnia ich nieudolność i wyrywa ich z
letargu. A co najważniejsze, czyta się ją z takim zainteresowaniem, jak mało
które dzieło na temat zarządzania. Wszyscy kierownicy mogą, powinni chcieć i
muszą ją przeczytać.
Chyba niemożliwe
jest napisanie jeszcze bardziej pasjonującej, pouczającej, obrazowej i
przenikliwej książki na temat zarządzania. A kto pojmie jej przesłanie i uwzględni
je w swoim działaniu, będzie znał słowo "kryzys" jedynie z gazet.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przedmowa
Pisarz Martin Walser powiedział kiedyś, że potrzebuje książek, aby
przekopać swoją glebę. Podobnie jest ze mną. Pozostając przy metaforze Walsera: dwadzieścia lat społeczeństwa przemysłowego
niebezpiecznie utwardziło moje „podłoże”. Jeszcze kilka lat a stałbym się
całkowicie częścią unormowanego i jednostajnego podłoża przemysłowego.
Myślałem, działałem i zachowywałem się tak, jak tego ode mnie oczekiwano: w
sposób zmechanizowany i konformistyczny. Byłem niezdolny do przeprowadzenia
zmian z własnej woli. A jakikolwiek rozwój bez zmian jest niemożliwy, nie ma
bez nich przyszłości - ani dla jednostki, ani dla systemu kierowania w
przedsiębiorstwie.
Zmiana zaczyna
się w człowieku. Wyzwala ją albo wewnętrzna pobudka, albo jest ona następstwem
przemiany, jaka zaszła w otoczeniu. Raz wyzwolona zmiana jest nieodwracalna,
nie da się jej powstrzymać. Przyszłość systemów kierowniczych oznacza zmianę
stosunków władzy. Jeżeli nic się nie zmienia, przyszłość staje się ślepą
uliczką. Jeśli system kierowniczy zabrnął w ślepą uliczkę, związani z nim
ludzie mają tylko dwie możliwości: albo dokonać zmiany stosunków władzy w
obrębie danego systemu kierowania, albo przejść do innego systemu kierowania
zmieniając miejsce pracy.
Celem tej
książki jest ukazanie dróg wyjścia ze ślepych uliczek, w jakich utknęły systemy
kierowania. Podstawowym założeniem jest zmiana władzy bez rewolucji, która to
metoda polega na permanentnym odnawianiu systemów kierowania przez ewolucyjną
zmianę władzy. Książka ta zawiera także uwagi i wskazówki dotyczące budowy
samoregulujących się ewolucyjnych systemów kierowania, zachęca do zanegowania
skostniałych procesów i wzywa do otrząśnięcia się z utartych schematów
myślowych.
Uwe Renald Müller
Fryburg Bryzgowijski, maj 1997
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wskazówki dotyczące struktury i sposobu korzystania z tej książki
Książka składa
się z czterech części, które rozciągają pomost od indywidualnie przeżywanej
codzienności w przedsiębiorstwie aż po teoretyczne założenia systemów
ewolucyjnych. Poszczególne części stanowią zamknięte całości; czytanie ich po
kolei nie jest bezwzględnie konieczne. Kto jednak chce prześledzić ciąg
myślowy, powinien przyjrzeć się najpierw codzienności (część pierwsza) i ocenić
, czy on lub jego koledzy nie mają podobnych doświadczeń. W drugiej części może
przyłączyć się do chóru krytycznych głosów, które naświetlają opisaną sytuację
z różnych stron i jeszcze bardziej ją uogólniają. W następującym potem dialogu
(część trzecia) może podyskutować z poglądami Machiavellego na władzę i sposób
jej sprawowania, a wreszcie w części czwartej zająć się podstawami i budową ewolucyjnego systemu
kierowania.
Trzy pierwsze
części książki zawierają dialogi, które zostały opracowane w formie sztuki
scenicznej, krótkich wywiadów i polemiki. Forma dialogowa pozwala na bardziej
realistyczne potraktowanie tematu. Teksty są tak dobrane, aby je można uznać za
typowe dla praktyki życia w przedsiębiorstwie. Mają one zachęcić do przemyśleń
i dostarczyć konkretnych wskazówek do wykorzystania we własnej sytuacji zarówno
doświadczonym kierownikom, jak osobom stawiających pierwsze kroki w tym
zawodzie.
Aby sprostać dzisiejszej potrzebie zwięzłej, szybko przyswajalnej informacji,
jednocześnie zaś poruszyć kompleksowo tematykę, materiał został - gdzie tylko
było to możliwe - uzupełniony tabelami lub wykresami. Krótkie, szczególnie
wyeksponowane uwagi do zapamiętania stanowią podsumowanie fragmentów tekstu i
ułatwiają szybkie czytanie.
To, co nie
należy bezpośrednio do danego tematu, zostało umieszczone w ramkach na
ciemniejszym tle i oznaczone symbolem . Znalazły się tam liczne uzupełnienia ,
fakty, przykłady przypadków, odsyłacze, opisy założeń teoretycznych, analogii i
wskazówki dotyczące literatury uzupełniającej. W każdym rozdziale czytelnik
znajdzie listy uwag do zapamiętania z konkretnymi propozycjami podejścia do
określonego tematu w praktycznym funkcjonowaniu przedsiębiorstwa z ewolucyjnego
punktu widzenia. Dialog z autorem można nawiązać przez internetowe forum
dyskusyjne: http://www.haufe.de/autorenforum.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wykaz list z uwagami do zapamiętania
Tezy na temat sytuacji systemów kierowania
Założenia nowego kształtu organizacyjnego
Propozycje odnośnie nowego ukształtowania systemu kierowania
Machiavelli o kierownikach
Machiavelli o systemach kierowania
Machiavelli o strategii
Machiavelli o władzy i karierze
Propozycje postępowania z agresywnymi kolegami/przełożonymi
Zasady kształtowania wolnej od agresji kultury przedsiębiorstwa
Oportunistyczne sposoby zachowania w celu zrobienia kariery
Konstruktywne zachowanie w dążeniu do kariery
Propozycje postępowania wobec własnego przełożonego
Technika kierowania w systemach ewolucyjnych
Propozycje działań do podwyższania stopnia dojrzałości systemu kierowania
Propozycje wspierania wirtualnej zmiany stanu
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Spis treści
Przedmowa .... 5
Wskazówki dotyczące struktury i
sposobu korzystania z tej książki .... 7
Wykaz list z uwagami do zapamiętania .... 12
Wprowadzenie .... 13
Nowy punkt widzenia ma charakter ewolucyjny .... 13
Część
I. Rzeczywistość w przedsiębiorstwie .... 21
Dialogi władzy. Sztuka
dydaktyczna w trzech odsłonach .... 23
O sztuce .... 23
Osoby .... 24
Orientacyjny schemat organizacyjny koncernu .... 25
Scena pierwsza: Szczera odpowiedź .... 26
Scena druga: Pozory i rzeczywistość .... 37
Scena trzecia: Gdzie spojrzysz ster objął duch fałszów .... 48
Zakończenie .... 51
Finał .... 60
Interpretacje i komentarze .... 63
Część II. Opinie na temat obecnej sytuacji .... 67
Tłuste, leniwe i ociężałe?
Rozmowy o konieczności wprowadzenia ewolucyjnych systemów kierowania .... 69
Już czas na zmiany .... 69
Legenda reinżynieringu .... 73
Ewolucja systemów kierowania .... 77
Zmiana warty w zarządzaniu .... 83
Koncepcje zarządzania: Wieczne poszukiwanie złotego środka .... 92
Kobiety na stanowiskach kierowniczych? .... 99
Tłuste, leniwe i ociężałe? .... 100
Część III. Machiavelli .... 105
Czy kierowanie oznacza
presję, groźbę i manipulację?
Dialog z Niccolò
Machiavellim .... 107
Dodatkowe uwagi do dialogu .... 130
Część IV. Ewolucyjny system kierowania .... 135
Rozdział 1. Zachowania agresywne w
systemach kierowania.
Przyczyny, skutki, sposób postępowania .... 137
Rozdział 2. Pozytywna strona agresji:
sprężyna napędzająca procesy ewolucyjne .... 143
Rozdział 3. Znowu potrzebne są nam wartości! Solidarność,
służebność wobec grupy i wzajemny szacunek .... 149
Rozdział 4. Aspekty kariery .... 157
Konstruktywna strategia
kariery .... 162
Kariera w systemach ewolucyjnych .... 169
Rozdział 5. Oportuniści w systemach
kierowania .... 171
Przykład 1: przypadek
Schneidera/Schwerte .... 172
Przykład 2: przypadek Höfgena/Grüdgensa
....172
Przykład 3: powszedni oportunizm w przedsiębiorstwie .... 173
Rozdział 6. W jakim stopniu twoje zachowanie sprzyja twojej karierze?
Test dla oportunistów .... 177
Rozdział 7. Systemy kierowania -
założenia, właściwości, struktury .... 183
Każdy system kierowania wymaga istnienia przynajmniej jednego celu i jednego
sensu .... 185
Każdemu systemowi są
potrzebne zasady .... 186
Każdy system kierowania wymaga kar .... 189
Każdy system kierowania wymaga konkurentów .... 190
Każdy system kierowania potrzebuje przywódcy .... 193
Każdy system potrzebuje rytuałów i symboli .... 195
Każdy system kierowania potrzebuje odrobiny chaosu .... 199
Przykład: dogmaty tworzą zbiorowe światy urojone .... 201
Rozdział 8. Najmniejszą jednostką jest
zespół .... 205
Rozdział 9. Totalitarne, autorytarne czy
ewolucyjne -
Wzory zachowań w systemach kierowania .... 213
Rozdział 10. Systemowy, kooperacyjny i
nastawiony na człowieka ewolucyjny system kierowania .... 221
Określić jest trudno,
jeśli to w ogóle możliwe .... 223
Dynamiczne przebiegi .... 224
Nieodwracalność procesów .... 225
Okresowe zmiany między stabilizacją a przełomem .... 225
Zachowanie samostabilizujące .... 226
Nieostre struktury i zakresy kompetencji .... 228
Systemowe myślenie i działanie .... 231
Rozdział
11. Model stopni dojrzałości systemów kierowania .... 243
Artysta albo niewolnik: preorganizacyjne systemy kierowania .... 244
Zaplanowane i kontrolowane: hierarchiczno-mechanistyczne systemy kierowania
.... 244
Elastyczne i wydajne: szczupłe systemy kierowania .... 244
Organiczne i humanitarne: ewolucyjne systemy kierowania .... 245
Przeobrażenie pomimo stabilności .... 248
Stopień dojrzałości a przebieg procesów w przedsiębiorstwie .... 254
Aneks ....261
Fraktale, teoria gier i
synergetyka. Wycieczka w świat chaosu .... 263
Glosariusz .... 278
Podziękowanie .... 280
Literatura .... 281
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wprowadzenie .... 13
Nowy punkt
widzenia ma charakter ewolucyjny .... 13
„Hierarchiczno-mechanistyczna
organizacja opóźnia niezbędne zmiany i prowokuje agresywny i oportunistyczny
sposób zachowania”.
Okres rozwoju gospodarczego w
Stanach Zjednoczonych, który rozpoczął się w końcu ostatniego stulecia i
którego dynamika utrzymuje się w gruncie rzeczy do dzisiaj, byłby nie do
pomyślenia bez leżącego u jego podłoża systemu wolności obywatelskich,
systemu wolnego od przestarzałych struktur myślowych narzucających ograniczenia
dogmatów religijnych, społecznych lub ekonomicznych.
Imigranci z Europy, wyzwoleni od nacisku swoich skostniałych systemów, mogli
wówczas pójść nowymi drogami. Był to czas przełomu, młoda jeszcze ewolucyjna
sytuacja, która najlepiej chyba scharakteryzuje nastrój gorączki złota.
Wszystko było możliwe do pomyślenia, to zaś, co było do pomyślenia, było
wypróbowywane i jeśli było wykonalne - stawało się możliwe. Niebywałe sukcesy i
katastrofalne porażki sąsiadowały ze sobą.
Hasło: deklaracja
niepodległości
Deklaracja Niepodległości
Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej z 4 lipca 1776 roku wymieniając w pierwszym ustępie nie podlegające ograniczeniom prawa człowieka
– prawo do życia, wolności i szczęścia – kładzie podwaliny obecnego amerykańskiego „sposobu życia” (american way of life). „We hold these Truths to
be self-evident, that all Men are created equal, that they are endowed by their
Creator with certain unalienable Rights, that among these are Life,
Ale to są właśnie cechy żywego,
ewolucyjnego systemu rozwoju: wolność, optymizm, odwaga, również drogi, które
wiodą w ekonomiczne (lub ekologiczne) ślepe zaułki oraz drogi, które zdają się
wręcz wybrukowane złotem. Wzlot i upadek, sukces i klęska są nierozerwalnie
związane z ewolucją. Używając dzisiejszej terminologii, ekonomiczny ciąg
sukcesów Ameryki Północnej jest przykładem "reinżynierii
biznesu" na skalę całego narodu. Stany Zjednoczone tak długo mogą liczyć
na sukces ekonomiczny, jak długo uda się im utrzymać klimat nieograniczonych
możliwości. Albo, inaczej mówiąc, dopóki nie uzyskają przewagi immanentne siły
systemu dążące do konformizmu.
We współczesnych strukturach
społecznych i ich substrukturach - przedsiębiorstwach
- znajdziemy wiele przesłanek świadczących o skostnieniu, zaskorupieniu i
słabnącej zdolności do zmian. Dawno przestarzałe struktury administracyjne i
kierownicze w sektorze publicznym, politycznym i gospodarczym, skostniałe i
nacechowane przestarzałą ideologią stanowiska partnerów społecznych,
coraz silniej kontrolowana swoboda działania przedsiębiorstw, odmowa cywilnego
posłuszeństwa, rosnąca popularność systemu samoobsługi, ucieczka przed
podatkami, praca na czarno, szerząca się korupcja są niechybnymi oznakami, że
system społeczny brnie w ślepy zaułek.
Wolny, nieskrępowany rozwój
rynków jako podstawowa zasada ekonomicznego rozwoju został opisany przez Adama
Smitha już w XVIII wieku. Smith żądał zdecydowanego zlikwidowania jakichkolwiek
form regulacji rynku... Z dzisiejszego punktu widzenia trzeba jednak trochę
ograniczyć jego żądanie całkowitej wolności rynku.
Wzrastająca w ostatnim czasie bezwzględność pewnych przedsiębiorstw w traktowaniu dostawców lub konkurentów i pojawiające się w niektórych naszych publikacjach wezwania do totalnej walki konkurencyjnej wskazują na pilną potrzebę zastanowienia się nad wprowadzeniem odpowiedniego kodeksu postępowania dla przedsiębiorstw gospodarczych. Znamy przecież dostatecznie dużo przykładów autoagresywnych i pozbawionych skrupułów zachowań w systemach biologicznych i społeczno-ekonomicznych, które dowodzą, że grozi nam spustoszenie gospodarki narodowej.
Zasady makroekonomiczne
dotyczące systemów gospodarczych odnoszą się także do wewnętrznego funkcjonowania
przedsiębiorstwa i dlatego potrzebna jest zupełnie inna organizacja przywódcza.
Stworzenie struktur, które będą się ewolucyjnie przystosowywać do stale
zmieniającego się środowiska, jest podstawowym warunkiem dalszej egzystencji
przedsiębiorstwa. Wymaga to wprowadzenia spłaszczonej hierarchii, wewnętrznych
usługodawców, wewnętrznych zasad gospodarki rynkowej, wirtualnej struktury
organizacyjnej, zmiany przestarzałych systemów władzy, kariery i kierowania
oraz wymiany ich głównych postaci. Wymaga to uzasadnionej ewolucją zmiany
warty.
Wydajność
pracy, osobiste zaangażowanie, staranność i metodyka pracy to częste
kryteria służące jako podstawa oceny
pracowników. Takie natomiast wartości społeczne jak: umiejętność pracy w
zespole, doświadczenie w sterowaniu pracą grup, poszanowanie osobowości
drugiego człowieka lub służebność danej osoby wobec wspólnoty rzadko są
przyjmowane jako kryteria oceny. A przecież przede wszystkim te właściwości
odgrywają decydującą rolę we współpracy w przedsiębiorstwie.
Na stanowiskach
kierowniczych wielu przedsiębiorstw, także i przede wszystkim takich, które
dumne są z aktywnego rozwoju personelu, znajdują się od określonego szczebla
hierarchii prawie tylko tacy przedstawiciele kadry kierowniczej, którzy nie są
zdolni do krytycznego podejścia do systemu.
Powód tego jest całkiem prosty: ten, kto utrzymał się na stanowisku po
przejściu wieloletnich programów dokształcających, często nie ma wyraźnie
zaznaczonych mocnych i słabych stron. Rzuca się w oczy znamienny brak konturów,
konformizm i skłonność do zastępowania, które idą w parze z rozwiniętą
elokwencją i umiejętną samoprezentacją. U osób
na wyższych szczeblach zarządzania można niestety o wiele częściej spotkać
zdolność adaptacji, bezkrytycyzm, brak pomysłów i nieangażowanie się w problemy
innych niż samodzielność, odwagę cywilną, błyskotliwość lub empatię. Ale pomimo
najrozmaitszych kształtujących postawę konformizmu treningów w kierowaniu o
jednym kierownicy owi nie zapomnieli: o
dążeniu do zdobycia wpływów i zrobienia kariery.
Kto w
takiej atmosferze podchodzi do pracy otwarcie, konstruktywnie i ma szczery
zamiar wnieść swój wkład w osiągnięcie celu przedsiębiorstwa, czyli zapewnienie
jego egzystencji, będzie ciągle napotykał na niepojęte dlań trudności.
Odkryje, że jest to rządzący się własnymi prawami świat, pełen tajemnych
norm, niepisanych reguł i ukrytych motywów, które należy mieć na uwadze.
Kto nie chce dostrzec znaczenia delikatnych sygnałów wysyłanych przez
otoczenie, łatwo może się stać niepożądaną osobą, pariasem. Konsekwencje są równie wyrafinowane jak
bezlitosne. Oto nieoczekiwanie drzwi przed nim są zamknięte, rwą się wewnętrzne
powiązania, zaproszenia nie przychodzą, informacje docierają z opóźnieniem,
ważni pracownicy są usuwani z zasięgu jego wpływów, podejmowane przez niego
działania są akceptowane z ociąganiem lub blokowane, nie bierze się pod uwagę
jego opinii przed podjęciem decyzji dotyczących przedsiębiorstwa, przedstawiane
mu są gotowe decyzje, staje się obiektem sadystycznych szyderstw i kampanii
oszczerstw, i tak dalej, i tak dalej. Inspiratorzy zakulisowych knowań w
organizacji próbują go unieszkodliwić; odizolować, odseparować, obezwładnić,
wykluczyć lub wyeliminować.
Ktoś, kto jest nonkonformistą, jest
dla organizacji solą w oku, obcym ciałem, które uruchamia system immunologiczny
organizmu. W konflikt z ochroną immunologiczną popada też ten, kto nie jest
podobny do systemu, a więc nie przyjmuje wobec niego postawy konformistycznej.
Inaczej mówiąc, ucieczka w konformizm jest na dłuższą metę najczęściej jedyną
ochroną przed obroną immunologiczną organizacji i na tę drogę schodzą prędzej
czy później prawie wszyscy zatrudnieni. Istnieje jednak alternatywa dla
notorycznych nonkonformistów, a jest nią sukces. Jedyne wyjście z konformizmu narzuconego
przez system prowadzi przez niewielką
furtkę sukcesu. Ten, kto odrzuca
schematy myślowe, a może wykazać się niezwykłymi sukcesami, jest prawie zawsze
tolerowany. Kiedy jednak w jakimś momencie sukcesu zabraknie, samooczyszczające
siły organizacji zaatakują go z tym większą agresywnością. Kto zatem nie chce
lub nie może być taki, jak otaczający go system, ten nie ma wyjścia - jest
skazany na sukces. Poza tym pozostaje mu jedynie dopasowanie się lub zmiana
systemu.
Hasło: konformizm wobec systemu
Każdy system zna wartości i zasady, które -
dla potrzeb tego systemu - pozwalają rozróżnić
„dobre” i „złe” zachowania i stanowią
wytyczne dla obcowania w życiu społecznym. Kto ich nie przestrzega, łatwo staje
się przeciwnikiem, wrogiem systemu. Wszystkie systemy, czy to małe grupy,
przedsiębiorstwa, czy państwa, organizacje międzynarodowe lub wspólnoty
religijne oczekują i wymuszają za pomocą psychicznej i/lub fizycznej przemocy
zachowania konformistyczne. Najsurowszą karą, jaka może spotkać członka grupy,
czego dowiódł przypadek Sokratesa sprzed 2400 lat, jest wykluczenie z systemu.
Jedno jest pewne: im
bardziej homogeniczny, mniej zróżnicowany jest profil, umiejętności, zdolności
i zachowania zespołu kierowniczego, tym mniejsza jest jego kreatywność i
konkurencyjność. Jeśli dochodzą do tego takie zachowania agresywne, jak
nienawiść, sadyzm i pogarda dla ludzi, przyszłość staje się całkowicie
niepewna. Potrzebna staje się kultura kierowania, oparta na wzajemnym szacunku,
tolerancji i służbie na rzecz wspólnoty.
Najważniejszym zadaniem
wszystkich przedsiębiorstw jest utrzymanie zdolności do działania i zapewnienia
dalszej egzystencji lub, mówiąc inaczej, utrzymania siły gospodarczej. To samo
można powiedzieć o jednostkach organizacyjnych przedsiębiorstwa. Także dla nich
zasadnicze znaczenie ma zapewnienie ich istnienia i wzmocnienie wydajności. Niestety, odnosi
się wrażenie, że na stanowiskach kierowniczych jest niemało osób, które uważają
przedsiębiorstwo za swoje osobiste poletko, na którym mogą wyżywać się w
bezwzględny sposób w swojej egoistycznej żądzy władzy i kariery.
Na stanowiskach kierowniczych znajduje się
dzisiaj uderzająco wielu potakiwaczy i dążących do kariery oportunistów,
nastawionych przede wszystkim na osiąganie osobistych korzyści. Ich
strategia brzmi: odczekiwanie, minimalizacja ryzyka, i samoprezentacja.
Skutki tego są już wyraźnie widoczne.
Wiele przedsiębiorstw stało się zbyt ociężałych, aby sprostać globalnej
konkurencji, mają one za mało innowacyjnych produktów i za mało
kierowników-wizjonerów. Ich sytuacja stała się już tak niestabilna, że
nawet niewielkie wahania koniunktury grożą ich egzystencji. Wprowadzenie
skutecznych zmian w takim otoczeniu wymaga nie tylko reinżynierii
organizacji zarządzania, lecz w pierwszym rzędzie nowego stylu zachowań
kierowniczych. Egoiści,
dążący do kariery oportuniści, technokraci lub biurokraci nie mają czego szukać
na pozycjach kierowniczych. Przeciwnie, kadry kierownicze powinny znowu odznaczać się
kompetencjami społecznymi, zdolnością do tworzenia wizji i odwagą w forsowaniu
także nieprzyjemnych decyzji. Potrzebny
do tego jest system, który ujawni nieudolnych kierowników. System, w którym
zostanie przeprowadzona ewolucyjna zmiana warty w tradycyjnych strukturach
władzy, kariery i kierowania.
Część I. Rzeczywistość w przedsiębiorstwie .... 21
Dialogi władzy. Sztuka dydaktyczna w trzech odsłonach .... 23
O sztuce .... 23
Sztuka
ta ukazuje fragment rzeczywistego życia niemieckiego przedsiębiorstwa. Akcja i dialogi
oparte są na typowych procesach zachodzących w przedsiębiorstwie, dzięki czemu
można zobaczyć, co kryje się za błyszczącymi fasadami głównych budynków
koncernów i pod złudnymi pozorami niektórych kreujących wizerunek firmy
prospektów. Naturalnie historia jest zmyślona i jakiekolwiek podobieństwo do
żyjących lub zmarłych osób jest nie zamierzone i całkowicie przypadkowe.
Jednakże ten, kto zna funkcjonowanie naszych przedsiębiorstw wie, że takie
historie mogą się w każdej chwili wydarzyć lub może już gdzieś się wydarzyły.
Przeciwnie do powszechnego mniemania,
decyzje podejmowane przez kierownictwo jedynie w wyjątkowych przypadkach
wynikają z czysto rzeczowych przesłanek. Zawsze można doszukać się wpływów
emocjonalnych, społecznych lub postaw całkowicie irracjonalnych, które
odgrywają rolę nawet przy strategicznych decyzjach o zasadniczym znaczeniu dla
przedsiębiorstwa. Nie łudźmy się - za decyzjami przedsiębiorstwa, które
przedstawiane bywają z robiącą wrażenie elokwencją, dobitnie i w pełni niezależnie,
nader często kryją się jedynie osobiste słabości, niedomogi charakteru lub
drobnomieszczańskie sympatie i antypatie.
Cytat
„To, co dzieje się w największym
niemieckim koncernie, przypomina akcję serialu >>Dallas<<: wielkie
intrygi, małe afery i ryzykowna gra z miliardami. Ośrodkiem wszystkich działań,
jak się wydaje, jest nie winien i ma, lecz miłość i nienawiść. Do tego
wszystkiego dużą rolę odgrywa alkohol. Rezultatem są skandale i skandaliki.” *Za Der Spiegel im. Internet, 1.8.95,sp 31022.html
Osoby .... 24
Orientacyjny schemat organizacyjny koncernu .... 25
Scena pierwsza: Szczera odpowiedź .... 26
Scena druga: Pozory i rzeczywistość .... 37
Scena trzecia: Gdzie spojrzysz ster objął duch
fałszów .... 48
Zakończenie .... 51
Finał .... 60
Interpretacje i komentarze .... 63
„Aby
silniejszemu służyło słabsze, do tego nakłania słabszych wola , która chce
panować nad jeszcze słabszym; tej rozkoszy nie można sobie odmówić.”
Friedrich Nietzsche
Podejmowane w przedsiębiorstwie
decyzje nigdy nie są wolne od motywów osobistych.
Skryte motywy,
jakimi kierują się członkowie hierarchii, są przeszkodą na drodze ich własnej
kariery.
Podejmowanie działań
ponad głowami przełożonych jest częstym błędem w postępowaniu.
Zdarza się (zbyt)
wielu oportunistycznych i (zbyt) wielu agresywnych kierowników.
Podsumowanie. Zarówno Ruse , jak Uglie
kierowali się „ukrytymi” motywami działania. Ruse zręcznie zapewniał sobie
zaangażowanie Mayera, ale jednocześnie przeciwdziałał jego dalszemu awansowi.
Pobudką jego działania był strach: strach o własną karierę, być może strach
przed ewentualną konkurencją i przypuszczalnie też strach przed agresywnym Ugliem. Uglie pozornie odniósł
się do pytania przełożonego w sposób konstruktywny, ostatecznie jednak knuł
jedynie zemstę. Jego działanie było spowodowane przede wszystkim pobudkami o
charakterze destrukcyjno-agresywnym.
Kto nie jest
nastawiony konformistycznie wobec systemu wcześniej lub później zostanie z
niego wykluczony.
Hasło:
Nonkonformiści
Ten kto w obrębie jakiegoś systemu zachowuje się nonkonformistycznie zostaje
heretykiem albo - przede wszystkim w systemach totalitarnych - niezwykle szybko
staje się męczennikiem. Kilka klasycznych przykładów niekonformistycznego
zachowania: Sokrates - wymuszone samobójstwo; Jezus Chrystus – stracenie;
apostoł Paweł – stracenie; Galileusz – dożywotni areszt domowy; Marcin Luter –
emigracja; Aleksander Sołżenicyn: przymusowa emigracja; Wolf Biermann:
przymusowa emigracja.
Część II. Opinie na temat obecnej sytuacji .... 67
Tłuste,
leniwe i ociężałe?
Rozmowy o konieczności wprowadzenia ewolucyjnych systemów kierowania .... 69
Wyraźnie widać, że niektóre elementy naszego systemu
gospodarczego niebezpiecznie skostniały ze względu na przestarzałe struktury
władzy i kariery, jak również niewłaściwy styl kierowania. Wszyscy
zainteresowani tym problemem obserwatorzy od dawna zdają sobie sprawę, że
konieczne jest wprowadzenie natychmiastowych zmian i odnowienie systemów
kierowania. Pytanie, kto powinien je zainicjować i w jaki sposób zapewnia
największe szanse na sukces, pozostaje jednak otwarte. Konieczne jest podjęcie
natychmiastowych kroków, pojawiają się więc założenia mające na celu
zrewolucjonizowanie dotychczasowych systemów, ich całkowitą reorganizację.
Zwolennicy innej metody zdecydowanie odrzucają takie podejście i próbują
ulepszyć częściowo istniejący stan przez adoptowanie japońskich i amerykańskich
koncepcji zarządzania. Rewolucyjne zmiany są wysoce ryzykowne - po
przeprowadzeniu rewolucji często jest inaczej, ale wcale nie lepiej. Ostrożne,
opieszałe zmiany dotychczasowej sytuacji wiążą się jednak z ryzykiem czasowym,
mianowicie z niebezpieczeństwem, że nadejdą zbyt późno. Co zatem należałoby
przedsięwziąć?
Jedno jest pewne: obie drogi grożą
zbyt dużym dodatkowym ryzykiem, aby można było brać je pod uwagę przy zmianach
systemu i władzy w organizacji zarządzania przedsiębiorstwami.
Poniższe krótkie dialogi mogą być
przykładem możliwych rozwiązań typowych problemów, przed jakimi stoi wiele
organizacji przywódczych.
Już czas na
zmiany .... 69
Pytanie: Od wielu lat zajmuje pan kierownicze
stanowiska w niemieckich przedsiębiorstwach i ostatnio wystąpił pan publicznie
z prowokacyjnymi wypowiedziami. Przytoczę kilka z nich: „Nasze przedsiębiorstwa to pustynie pod względem
organizacji zarządzania” albo „Nadrzędnym
celem przedsiębiorstwa jest zapewnienie własnej egzystencji”, czy też „Wiele ważnych decyzji w przedsiębiorstwach ma irracjonalny
charakter”, bądź „Dla menedżerów
reprezentujących przemysł i związki zawodowe ważniejsza jest władza niż
potrzeby zatrudnionych” lub „Na wyższych
szczeblach zarządzania jest zbyt wielu egoistów, oportunistów i sadystów”.
Jak uzasadnia pan tego rodzaju wypowiedzi?
Odpowiedź: Od lat mówimy o gospodarce światowej, globalnej konkurencji,
problemach ekologii i zagrożeniach, w obliczu których stoi nasze społeczeństwo.
Od lat mamy do czynienia z coraz ostrzejszą konkurencją, malejącymi udziałami
rynkowymi, zmniejszającymi się dochodami i, co jest szczególnie istotne, z rosnącym bezrobociem. Wydaje się jednak, że nikt nie
chce tego przyjąć do wiadomości razem z wynikającymi stąd konsekwencjami. A
przecież wraz z upadkiem naszej gospodarki maleją nasze perspektywy na
przyszłość. Być może rzeczywiście po ponad czterdziestu latach nieprzerwanego
dobrobytu i zapewnionego przez państwo pełnego bezpieczeństwa socjalnego
staliśmy się zbyt tłuści, leniwi i ociężali?
Jakie szanse mają nasze dzieci?
Powodem, który skłonił mnie do zajęcia stanowiska, był chyba – obok
swego rodzaju uczucia gniewu – fakt, że nie chcę dopuścić, aby kiedyś moje
dzieci uczyniły mi zarzut, że nie próbowałem przeciwdziałać temu zjawisku.
Kwestia, do której nawiązuje, choć nie chcę się w nią dalej zgłębiać, brzmi, czy
rzeczywiście nasz system monetarny powinien być zorientowany tak monetarnie?
Czy Niemcy nie mogliby znów stać się krajem muzyków, poetów i myślicieli? W tych rozważaniach chciałbym pozostawić na
drugim planie również problem, czy nasz system społeczny jest właściwy, czy też
nie. Ważne jest dla mnie jedynie to, że dopóki poruszamy się w obrębie
globalnej gospodarki rynkowej, musimy się stosownie do tego zachowywać i dbać o
konkurencyjność.
Pytanie: Ale tymczasem pojawiły się obiecujące próby. Myślę tu na
przykład o reinżynieringu, działaniach mających na
celu obniżenie kosztów i dążeniu wielu przedsiębiorstw do umiędzynarodowienia.
Odpowiedź: Zgoda, ale czy reinżyniering,
umiędzynarodowienie i obniżanie kosztów spowodowały dotychczas coś więcej poza
wzrostem liczby bezrobotnych i spadkiem wpływów z podatków? Gdzie jest
ta siła ekspansji niezbędna do zapewnienia egzystencji? Gdzie jest zakrojone na szeroką skalę przekształcanie przedsiębiorstw w
innowacyjne i konkurencyjne systemy?
Wiadomo przecież, że strategie
przedsiębiorstw, w których wielkość przedsiębiorstwa utożsamiana jest z
gwarancją jego egzystencji, już od dawna nie mają racji bytu. Nie sprawdza się
także w wielu przypadkach dotychczasowa zasada, że wielcy połykają małych.
Przeciwnie, często widzimy, że małe, elastyczne i szybkie przedsiębiorstwa
wyprzedzają na rynku duże i ociężałe. Mali najadają się przed wielkimi! Musimy
jak najszybciej zmienić przyjęte założenia ekonomiczne. Dotyczy to nas
wszystkich i musi o tym pamiętać zarówno pojedynczy człowiek, jak
przedsiębiorstwo, związki konsumentów, instytucje państwowe i prawa
publicznego, strony dialogu społecznego, regiony, narody i stowarzyszenia
państw.
Pytanie:
Czy oznacza to, że postuluje pan proces zmian pod hasłem: małe jest
piękne (small is beautiful)?
Odpowiedź: No cóż,
„small” nie musi oznaczać automatycznie „beautiful”. Nie uważam bynajmniej, by duże przedsiębiorstwa
musiały się koniecznie zmniejszać, ponieważ także małe przedsiębiorstwa mogą
być ociężałe i nieelastyczne. Wystarczyłoby już, gdyby się zachowywały jak
odnoszące sukcesy nowe firmy (start-up), które zdecydowanie przodują w
realizacji szans rynkowych. A do tego przedsiębiorstwom potrzeba całkowicie
nowego ukształtowania systemów kierowania.
Pytanie: Przedsiębiorstwa, które dziś są
ociężałe i nieelastyczne, też kiedyś były bardziej elastyczne. Wydaje się, że
to prawo natury - większość przedsiębiorstw w pewnym momencie traci swoją
dynamikę.
Odpowiedź: właśnie dlatego należy przeprowadzać rutynową odnowę systemów
kierowania, zanim zaczną one przysparzać kłopotów. Probierzem jest w tym
przypadku rynek. Musimy orientować się według działających globalnie
konkurentów i być lepsi lub szybsi, mieć niższe koszty albo szybciej
wprowadzać innowacje.
W głębi duszy obawiam się jednak, że i
tym razem nie dojdzie do zasadniczej zmiany i niezbędne natychmiast ekonomiczne
i społeczne reformy nie zostaną zainicjowane – bo i przez kogo?
Pytanie: Czy nie podchodzi pan do tego trochę zbyt pesymistycznie?
Problemy naszej gospodarki zostały zidentyfikowane i dostatecznie dobrze
opisane.
Odpowiedź: To byłoby wspaniale. Nieprzyjemną prawdę odsuwa się chętniej
na bok, zamiast stawić jej czoła. Prawdopodobnie stanie się tak, jak to
przepowiedział już w roku 1969 profesor informatyki Karl Steinbuch.
Jego książka nosi trafny tytuł Fałszywe zaprogramowanie; O nieprzygotowaniu
naszego społeczeństwa teraz i na przyszłość i o tym, co właściwie powinno
nastąpić.* Choć
sformułowany przez niego wówczas wniosek nie pozostawia wiele nadziei, brzmi
jednak: „Istnieje
tylko jedna niewielka siła, która mogłaby spowodować przeprowadzenie reformy,
jest nią mianowicie rozsądek ludzi myślących. A ów rozsądek ludzi myślących
dotychczas w historii nie okazał się wielką potęgą”.
Jest to z założenia walcząca i w pewnym sensie pełna gniewu książka, napisana
przez krytycznego myśliciela, który nie chce dać za wygraną. Od tego czasu
powstało wiele równie krytycznych i gniewnych książek napisanych przez innych
autorów. Chciałbym tu przypomnieć
„Die Zeit drängt” i Das Ende der Geduld” C.F. von Weizsäckera,
„Weil das Land sich ändern muß – Ein Manifest“ Marion
von Dönhoff, a także Günthera
Oggera „Zera w garniturach”. Ta
ostatnia książka, szczególnie gniewna, znalazła zadziwiająco licznych
czytelników. Ale czy cokolwiek się zmieniło
pod wpływem jakiejkolwiek książki?*
* ... Ogger
Gunther: Zera w
garniturach. Niemiecki menedżer w podwójnym świetle. Wydawnictwo
Profesjonalnej Szkoły Biznesu, Kraków 1994.
Legenda reinżynieringu .... 73
Pytanie: Pan mówi o nadaniu nowego kształtu, a
więc w gruncie rzeczy o reinżynieringu
przedsiębiorstw. Istnieje na ten temat obszerna literatura przedmiotu, na którą
składają się pozycje znanych autorów oraz renomowanych i doświadczonych
doradców czynnych na arenie międzynarodowej. Wiele przedsiębiorstw znajduje się
obecnie w trakcie procesu restrukturyzacji albo już go zakończyło. Czy pańskie
wezwanie, o ile je dobrze rozumiem, do uzasadnionej ewolucyjnie zmiany władzy
nie jest trochę spóźnione?
Odpowiedź: Znowu ten reinżyniering! Czy
zastanowił się pan kiedyś, co właściwie oznacza to słowo? I co ono u nas
wywołało? Z pewnością wiele osób na stanowiskach kierowniczych pojęło sens reinżynieringu, lecz niemało - a wydaje mi się, że ich
liczba rośnie proporcjonalnie do szczebla hierarchii - używa go wyłącznie jako
synonimu do bezwzględnego sposobu postępowania, redukcji personelu i
maksymalizacji zysku. Jakiś czas temu w jednej z gazet poświęconej gospodarce
zacytowano wypowiedź kierownika średniego szczebla zarządzania pewnego przedsiębiorstwa
technologicznego, które na przełomie roku 1993/94 przechodziło proces „business
reengineering”:
„Tego roku musiałem zredukować
25% mojego personelu - ale ilość pracy pozostała ta sama. To bardzo porusza
emocjonalnie. Codziennie musiałem się zmuszać, aby iść do pracy, ponieważ
musiałem wywierać na ludzi presję, aby więcej pracowali. Kiedy patrzyłem im w
oczy widziałem, że są coraz bardziej zapadnięte. Ale pracownicy nie skarżyli
się., ponieważ żaden nie chciał należeć do następnych 25%”.
Za
twórców pojęcia „business reengineering” można uznać amerykańskich doradców
przedsiębiorstw Michaela Hammera i Jamesa Champy’ego.
Opisali oni założenia zmian, które – wspierane przez agresywne cele – dążą nie
do modyfikacji lub ulepszenia istniejącej sytuacji, lecz do generalnego nowego
zdefiniowania wszystkich procesów przebiegających w przedsiębiorstwie, a więc
do rewolucji w przedsiębiorstwie.
Zasadniczym elementem ich programu jest nie tylko nowe ukształtowanie
skostniałych procesów przedsiębiorstwa, lecz – jak to określają – myślenie
odrzucające kontynuację, które stawia pod znakiem zapytania, identyfikuje lub
eliminuje wiele niepisanych norm, przestarzałych reguł i nadal bezkrytycznie
przyjmowanych fałszywych założeń.
Pytanie: Ale to przecież nie zmienia faktu, że przedsiębiorstwa wymagają
natychmiast nowego ukształtowania?
Odpowiedź: Bez wątpienia konieczne jest nowe ukształtowanie. Tak szybko,
jak to możliwe. Ale jeśli reinżyniering
wykorzystywany jest jako alibi dla brutalnych przedsięwzięć, wtedy na dłuższą
metę nabiera negatywnego wydźwięku, który nie służy sprawie. Publicysta
zajmujący się tematyką gospodarczą, Hartmut Volk z Bad Harzburg tak o tym pisze: "Kto ślepo ufa tej teorii, naraża się na podwójne
niebezpieczeństwo, mianowicie że nie zrealizuje założonego celu, a poprzez to
nie osiągnie spodziewanych wyników, co sytuację jedynie pogarsza. (...) Coraz
częściej okazuje się, że z przedsiębiorstwami jest tak jak z ludźmi: kto
chudnie zbyt szybko i w nieprzemyślany sposób, temu nie wychodzi to na dobre.
Zamiast odzyskać zdrowie i stać się atrakcyjnym zaczyna chorować, a nierzadko
jego choroba rozwija się jeszcze bardziej,
przez co jego wygląd jest jeszcze mniej pociągający".
Mogę mu tylko przyklasnąć. Przeprowadzanie przemian w przedsiębiorstwie metodą Rambo daje taki sam wynik, jak wycinanie lasów
tropikalnych. Pomiędzy ekologią puszczy tropikalnej a procesami
przebiegającymi w przedsiębiorstwie obserwujemy zadziwiające analogie. Kto przekształca
przedsiębiorstwa przy użyciu fizycznej przemocy, ten niszczy nieodwracalnie
wiele niezdefiniowanych w żadnym planie organizacyjnym sieci powiązań,
przebiegów informacji i wynikających ze świadomości wielostronnych
współzależności układów partnerskich, bez których żadne przedsiębiorstwo nie
może funkcjonować. Przedsiębiorstwa są obiektami cybernetycznymi i
synergetycznymi albo, używając pojęcia stosowanego w tej książce - systemami
ewolucyjnymi, z czego wiele osób na kierowniczych stanowiskach niestety nie
zdaje sobie sprawy. Zastraszająco wielu kierowników
ciągle jeszcze uważa organizacje zarządzania przedsiębiorstwami za systemy o
charakterze mechanistycznym, które mogą być sterowane przy pomocy władzy
hierarchicznej i gdzie wystarczy wyrysować linie na schematach organizacyjnych,
aby nakłonić ludzi do optymalnej współpracy. To, czego potrzebujemy, to
ewolucyjne organizacje przedsiębiorstw i ewolucyjny sposób wywołania zmiany
warty na pozycjach kierowniczych.
Hasło: cybernetyka
Cybernetyka
jest teorią przekazywania informacji o przebiegu procesów sterowania i
regulacji w maszynach jak również w organizmach żywych".
Norbert Wiener.
Cytat: reinżyniering
Michael Hammer i James Champy posuwają się jeszcze
krok dalej i w swoim opracowaniu dają wyraz zazwyczaj pomijanej krytyce sposobu
postępowania wielu zarządów przedsiębiorstw: "Przedsiębiorstwa
nie są portfelami lokat kapitałowych, lecz składają się z ludzi, którzy ze sobą
współpracują, aby coś wynajdywać, produkować, sprzedawać lub świadczyć usługi.
Jeżeli przedsiębiorstwa nie odnoszą sukcesów w swoich branżach, przyczyną tego
jest, że działalność ich pracowników w dziedzinie wynalazczości, produkcji,
sprzedaży i świadczenia usług pozostawia wiele do życzenia. Być może dla
menedżera na najwyższym szczeblu zarządzania bardziej ekscytujące jest
odgrywanie roli magnata przemysłowego niż zniżanie się do banalnych szczegółów
operacyjnych - jednak wcale nie jest to ważniejsze."
Hasło: synergetyka
„Synergetyka jest nauką o współoddziaływaniu”.
Pytanie: Jak powinien, pana zdaniem, wyglądać
humanitarny proces przekształcania lub, jak pan to nazywa, ewolucyjnie
uzasadniona zmiana władzy?
Odpowiedź: Zanim zajmę się bliżej tą kwestią, chciałbym wypowiedzieć się
na temat literatury o zarządzaniu. Miał pan całkowitą rację, mówiąc, że
istnieje już obfita literatura na tematy związane z zarządzaniem i reinżynieringiem. I bez trudu można tam znaleźć znakomite
pozycje. Większość prac analizuje szczegółowo problemy licznych przedsiębiorstw
i pokazuje, dlaczego one występują i jak należy postępować, aby (znów) stać się
konkurencyjnym (hasła: elastyczniejszy, wydajniejszy, mający niższe koszty,
nastawiony na jakość, zorientowany na klienta). Niektórzy autorzy posuwają się
jeszcze krok dalej i opisują obszerne koncepcje zarządzania (przykładowe hasła:
kompleksowe zarządzanie jakością - TQM, ciągłe usprawnienia, pełne
skoncentrowanie się na kliencie, lean produktion). Teraz wiadomo, co należy robić, aby
przedsiębiorstwo stało się konkurencyjne. Ale prawie nikt nie daje istotnych
wskazówek pomocnych w procesie przekształcania, a więc „Jak sprawię, że ludzie
w przedsiębiorstwie będą zachowywać się tak, aby spowodować oczekiwane
zachowanie przedsiębiorstwa?” Właśnie w tym punkcie członkowie kierownictwa są
z reguły zdani na siebie.
Hasło: teoria zarządzania
„Wszystko już kiedyś było”. Zawartość literatury
przedmiotu na temat zarządzania i organizacji od początku lat sześćdziesiątych
naszego wieku prawie nie uległa zmianie. Większość postulatów, jakie zawierają
wszystkie prace zgodna jest ze znanymi dzisiaj wymaganiami wobec zachowania się
organizacji przywódczych. Peter Drucker, Tom Peters, Knut Bleicher,
aby wymienić zaledwie kilku autorów, od wielu lat formułowali w swoich pracach
takie wypowiedzi.
Ewolucja systemów kierowania .... 77
Teoria ewolucji mówi, że pojedynczy
człowiek, grupa ludzi, a więc także i przedsiębiorstwo, stanowi zawsze tylko
część większej całości i zarazem część procesu przebiegającego na wyższym
poziomie. Statyczna ewolucja jest niemożliwa, pomijając dwa wyjątki: pierwszy
to nisza ewolucyjna, która wymaga na trwale ustabilizowanego otoczenia, drugi
zaś to ewolucyjny ślepy zaułek, który jest stanem poprzedzającym wymarcie.
Obydwie sytuacje - nisza i ślepy zaułek - nie są do pomyślenia jako trwały stan
cechujący wspólnoty ludzkie, ponieważ nie mają szansy przetrwania.
Historia ewolucji biologicznej uczy, że nisza ma zawsze charakter tymczasowy.
Jedynie zdolność do przemian zapewnia przetrwanie gatunku.
Zgodnie z tym również wspólnotom społeczno-ekonomicznym
pozostaje wyłącznie pozbawiony nadziei wybór między Scyllą a Charybdą, między
niszą a ślepym zaułkiem albo ustawiczne, żmudne poszukiwanie nowych dróg – przy
uznaniu prymatu ewolucyjnych zmian. Wymuszanie konformizmu wobec systemu,
skostniałe procesy lub brak gotowości do przemian to cechy systemów nieewolucyjnych i oznaka czekającej je zagłady.
Pytanie: Traktuje pan przedsiębiorstwo jako
system ewolucyjny, który podlega całkiem innym prawom niż się to powszechnie
przyjmuje. Czy to właśnie jest przyczyną niepowodzenia aktualnych projektów reinżynieringu?
Odpowiedź: W zasadzie tak. Jeśli przyjrzeć się dokładniej
restrukturyzacji przedsiębiorstw, można wyróżnić dwa sposoby postępowania: w
pierwszym przypadku próbuje się wprowadzić nowy porządek własnymi siłami,
ewentualnie z pomocą doświadczonych konsultantów, w drugim przysłani zostają
ludzie z zewnątrz, a inicjatorzy zmian pozostają w cieniu. Ci, którzy nie mogą
sami przeprowadzić przekształceń – bo są słabi lub niezdolni - albo nie chcą -
bo są tchórzami - angażują doradcę, który wykonuje za nich czarną robotę i
zgarnia masę pieniędzy. Ich sposób postępowania można porównać do metody
przycinania zdrewniałych, a więc słabo owocujących drzew piłą mechaniczną.
Wprawdzie rezultat z daleka ładnie wygląda, ale czy rzeczywiście drzewa te będą
za parę lat owocować, ani też czy przedsiębiorstwo będzie uzyskiwać pozytywne
wyniki – nie jest istotne. A przy tym można stwierdzić bez emocji: jeśli
przedsiębiorstwo znalazło się w tak trudnej sytuacji, że jego egzystencja jest
zagrożona, to widocznie jego kierownicy, a przede wszystkim menedżerowie
najwyższego szczebla się nie sprawdzili. Nie umieli w odpowiednim czasie podjąć
działań, które pozwoliłyby utrzymać zdolność konkurencyjną przedsiębiorstwa.
Pytanie: Czyżby zapewnienie egzystencji stanowił
jedyny cel przedsiębiorstwa? A co z celami z zakresu ekonomiki przedsiębiorstwa
bądź zadaniami społecznymi albo społeczno-politycznymi?
Odpowiedź: Tylko wtedy, gdy przedsiębiorstwo istnieje, może realizować
zadania społeczne, toteż utrzymanie egzystencji staje się zasadniczym celem
przedsiębiorstwa. Z tego wynika, że jedynym zadaniem kadry kierowniczej jest
przyczynianie się do zapewniania egzystencji przedsiębiorstwa. I właśnie to
zadanie może i musi leżeć u podstaw każdej kultury przedsiębiorstwa.
Przedsiębiorstwa nie mogą być środkiem dla realizacji interesów egoistycznych,
przynoszących korzyść tylko jednostce. Kto tak uważa, powinien założyć spółkę
jednoosobową. Przedsiębiorstwa gospodarcze służą do tego, aby umożliwić
zatrudnionym pracownikom trwałe zapewnienie podstaw egzystencji zgodnie z
hasłem: „We earn money, You buy food” – i do niczego
więcej.
Pytanie: Klasyczna ekonomika przedsiębiorstwa
reprezentuje pogląd, że przedsiębiorstwa są wyłącznie po to, aby wypracowywać
zyski. Jak się to ma do pańskiego obrazu ewolucyjnego i do przedsiębiorstwa o
ludzkim obliczu?
Odpowiedź: Z punktu widzenia ekonomiki przedsiębiorstwa stwierdzenie, że
przedsiębiorstwo musi przynosić zysk, jest całkowicie prawidłowe. Cokolwiek
innego byłoby romantycznym marzycielstwem albo bzdurą. Jednak sformułowanie,
które ciągle słyszymy, że przedsiębiorstwa istnieją wyłącznie po to, aby
przynosić zysk, uważam za z gruntu przestarzałe. Zgodnie z moimi obserwacjami
stwierdzenie, że celem przedsiębiorstwa jest wyłącznie długofalowa przynosząca
korzyści inwestycja kapitału (a więc wypracowanie zysku), jest wprawdzie
zasadne z punktu widzenia ekonomiki przedsiębiorstwa, ale nierzadko prowadzi do
sprzeczności. Założenie, że przedsiębiorstwo musi przynosić korzyści, jest
niestety przez wielu ludzi fałszywie rozumiane jako pierwotna cecha
kapitalistycznej albo przynajmniej czysto materialistycznej, a przez to
„zdrożnej” przedsiębiorczości; co dziwne również przez takich, którzy w tych
przedsiębiorstwach zarabiają na chleb. Dlatego
chciałbym zaproponować zmodyfikowaną definicje „zysku” jako celu
przedsiębiorstwa, które uwzględnia zarówno pozycje przedsiębiorców, jak
pracowników może więc, moim zdaniem, złagodzić napięte stosunki między
przedsiębiorcami i pracobiorcami.
Hasło:
cele przedsiębiorstwa
- Nadrzędnym
celem przedsiębiorstwa gospodarczego
jest zapewnienie jego własnej egzystencji.
- Wtórnym celem przedsiębiorstwa
gospodarczego jest osiąganie wystarczająco wysokiego zysku.
Pytanie: Z punktu widzenia ekonomiki przedsiębiorstwa nie ma chyba
alternatywy dla wystarczająco wysokiego zysku. Co pan chce tu zmienić?
Odpowiedź: Nadrzędnym celem przedsiębiorstwa gospodarczego powinno być
przede wszystkim długofalowe zapewnienie jego egzystencji. Tylko wtedy, gdy
przedsiębiorstwo odnosi sukcesy, zagwarantowane są także podstawy egzystencji
zatrudnionych – i odwrotnie. Pracownicy przedsiębiorstwa i samo
przedsiębiorstwo (przedsiębiorca) są w równym stopniu wzajemnie od siebie
zależni lub, inaczej mówiąc, stanowią solidarną wspólnotę.
Dopiero jako wtórny cel, jako
konsekwencja starań o zapewnienie
egzystencji przedsiębiorstwa, pojawia się konieczność przynoszącego korzyści
inwestowania kapitału. W ten sposób
pierwotny niegdyś cel nabiera charakteru zadaniowego i dzięki temu na pytanie o
sens: „Dlaczego muszę inwestować kapitał tak, aby przynosił korzyści?” można
udzielić odpowiedzi: „Aby zapewnić
egzystencję przedsiębiorstwa”.
Pytanie: Zatem jednak maksymalizacja zysku.
Odpowiedź: Tak, ale wyższość tej definicji polega na jej ideologicznej
neutralności. Wspólny interes, jakim jest zapewnienie egzystencji, wysuwa na
plan pierwszy solidarną wspólnotę. Stąd można wyprowadzić ważną dla współpracy
w obrębie przedsiębiorstwa zasadę postępowania: każdy zatrudniony, i szeregowy
pracownik, i kierownik musi w wystarczająco wysokim stopniu przyczyniać się do
zapewnienia egzystencji przedsiębiorstwa (np. rentowność, koszty docelowe, cele
jakościowe, wydajność).
Pytanie: Powiedział pan, że kultura współpracy
powinna być oparta na zaledwie dwóch przesłankach: po pierwsze najważniejszym
celem przedsiębiorstwa jest utrzymanie własnej egzystencji, po drugie
najważniejszym zasobem przedsiębiorstwa jest człowiek. W tej kwestii zgadzam
się z panem. Myślę jednak, że potrzebna jest jeszcze szersza podstawa do
współpracy. Pracownicy potrzebują ukierunkowującej pomocy w postaci
specyficznej etyki przedsiębiorstwa i jednoznacznego wizerunku firmy (corporate identity).
Odpowiedź: Nie mogę się bez zastrzeżeń przekonać do dyskutowanej od lat
problematyki wizerunku przedsiębiorstwa w powiązaniu z jego kulturą. Również
nie przemawiają do mnie związane z tym dyskusje o określających sens celach
przedsiębiorstwa, o moralnych zobowiązaniach, o samorealizacji pracowników, o
etyce w zarządzaniu itp. Nieustanne używanie tych haseł , co prowadzi niemal do
ich dewaluacji, wskazuje tylko, że dotychczasowy system kierowania ma kłopoty z
motywacją, szuka więc kół ratunkowych. Nigdy nie jestem pewien, czy wypływa to
z prawdziwej potrzeby stworzenia bardziej humanitarnych systemów kierowania,
czy po prostu sytuacja finansowa zmusza przedsiębiorców do działania.
Pytanie: Nie ulega kwestii, że specyficzna
kultura przedsiębiorstwa przynosi przedsiębiorstwu korzyści.
Odpowiedź: Z pewnością, tylko że droga do kultury przedsiębiorstwa
akceptowanej przez wszystkich pracowników jest inna, niż się to powszechnie
przyjmuje. W moim pojęciu określona kultura przedsiębiorstwa powstaje sama
przez się jako wynik obejmującej całość, rozwijającej się ewolucyjnie
organizacji przywódczej, ponieważ tam powstają warunki wyznaczające rozwój
wspólnych wartości i norm. Nie można jej zaplanować ani tym bardziej zarządzić.
Nie można zarządzić kultury, można jedynie stworzyć ramowe warunki dla rozwoju
wspólnej kultury, który potem nastąpi albo nie. Czy kultura się rozwinie zależy
wyłącznie od tego, czy system potrafi zaspokoić potrzebę zapewnienia podstaw
osobistej egzystencji swoich członków. Wtedy, i tylko wtedy, uczestnicy systemu
będą wnosili wkład w zapewnienie egzystencji systemu.
Pytanie: Może pan zatem wszystko podporządkować
celowi przedsiębiorstwa, jakim jest zapewnienie egzystencji. Zgodnie z hasłem:
„Kto nie jest z nami, musi odejść!”. Czy
nie jest to trochę totalitarne i nieludzkie żądanie, które jest całkowicie
sprzeczne z pańską wypowiedzią o równowartości wszystkich części ewolucyjnego
wytworu?
Odpowiedź: Właśnie dlatego, że żądam tej równowartości, można i trzeba
oczekiwać od pracownika lojalności wobec zapewnienia egzystencji jako celu
przedsiębiorstwa. Ponieważ przedsiębiorstwo z reguły składa się z więcej niż
jednego pracownika, dochodzi do tego kolejna zasada postępowania: solidarność.
Przedsiębiorstwa są wspólnotami solidarnymi (ściślej – wspólnotami
społeczno-ekonomicznymi), złożonymi z ludzi, których łączy wspólny cel. Cel
przedsiębiorstwa można osiągnąć jedynie wspólnymi siłami, z czego wyraźnie
wynika przymus bezwarunkowej solidarności. Równoprawność wszystkich części
przedsiębiorstwa nie oznacza więc, że każda jednostka może robić to, co uważa
za stosowne, bowiem w krytycznych przypadkach, choć nie zawsze, konieczne jest
podporządkowanie indywidualnych interesów interesom wspólnoty. Prawo do
samostanowienia i osobista wolność jednostki kończą się tam, gdzie naruszone
zostają prawa innych.
Pytanie: Przecież już od dawna jednym z
podstawowych zadań kadry kierowniczej było dbanie o solidarną współpracę.
Odpowiedź: Być może kiedyś tak było, tego nie wiem. Dzisiaj odnosi się
wrażenie, że w niektórych przedsiębiorstwach chodzi tylko o to, aby przechytrzyć,
ośmieszyć albo zniszczyć kolegów...
Obowiązek solidarności wobec kolegów oznacza
również, że ten kto nie chce lub nie umie być solidarny*
i lojalny, nie ma czego w przedsiębiorstwie szukać.
*(„Solidarność
rozpłynęła się między korytami!”).
Skądś to słyszałem. Wydaje mi się również, że sama idea bezustannej walki
konkurencyjnej, niemal każdego z każdym, którą wyznaje tradycyjny kapitalizm,
oraz rozpowszechniony przez ten ustrój egoizm i konsumpcyjny styl życia, raczej
sprzyja tylko solidarności instrumentalnej,
czasowej, niezbyt trwałej i uczciwej. Chciałbym
się mylić.
Anonimus).
Zmiana
warty w zarządzaniu .... 83
Skłonność do konformizmu i homogenizacji to od dawna znane
wzory zachowania, które mają z pewnością zasadnicze znaczenie dla stosunków
społecznych. Jeśli jednak dochodzi do tego przymus lub ucisk, zrównanie,
tyrania, zniewolenie lub cenzura, a więc totalitarne wzory zachowania - trzeba
mieć się na baczności. Systemy, które nie
dopuszczają do ustawicznych zmian, są, jak dowodzi historia - niezdolne do
przeżycia.
Trzeba skończyć z intrygami, które
wynikają z walki o władzę lub z jakichkolwiek innych powodów, skończyć z
zawiścią i nieudolnością w kierowaniu, z dążeniem do władzy. Potrzebujemy naprawdę nowego wzoru zachowania się kierownictwa
i prawdziwie nowego rodzaju współpracy! Każdy to wie. Czemu więc nadal
tolerujemy nieodpowiedzialne sposoby zachowania? Dlaczego na całym świecie
ciągle jeszcze godzimy się na autorytarnych nieudaczników, żądnych władzy
sadystów, neurotyków i infantylnych pyszałków? Dlaczego tolerujemy asekurantów,
oportunistów i karierowiczów? Czy przyczyną tego, jak się często zakłada, jest
rzeczywiście tylko natura ludzka?
Pytanie: Historia dowodzi, że takie zachowania są stare jak ludzkość, a
więc tkwią głęboko w ludzkiej naturze. Adenauer
powiedział kiedyś: „Musimy akceptować ludzi takich, jacy oni są - nie ma
innych”. Czy nie byłoby zatem lepiej uznać niedoskonałość natury ludzkiej za
zło konieczne, zamiast ciągle usiłować ją zmienić?
Odpowiedź: Moim zdaniem nie musimy i nie wolno nam tego robić. To
prawda, że przyczyny naszych kłopotów ze współpracą tkwią głęboko w ludzkim
charakterze. Rozwiązanie tych kłopotów oznaczałoby
więc zasadniczą zmianę ludzi - właśnie tego zrobić się nie da - musimy raczej
zmienić ludziom organizujący ich system. Działania do tego
prowadzące zostały w literaturze szczegółowo opisane. Wymienię tu jedynie
najważniejsze z nich. Po pierwsze: wewnętrzna
gospodarka rynkowa. Po drugie: mniej
hierarchii, czyli osób na stanowiskach kierowniczych działających jedynie
na rzecz hierarchii. Po trzecie: wirtualne struktury, ponieważ tylko w
ten sposób złagodzimy problemy na styku klasycznych organizacji. Po czwarte: sieci powiązań nazywane obecnie
„networks”, które zapewniają istnienie elastyczniejszych i nieformalnych
procesów i wreszcie po piąte: wewnętrzny
kodeks zachowania w przedsiębiorstwie, czyli określone wartości i normy
stanowiące podstawę solidarnej współpracy.
Pytanie: W tym celu musi pan jednak zmienić istniejące struktury, a ponadto
- jak uczy doświadczenie - musi pan walczyć z głęboko zakorzenionym w naturze
ludzkiej problemem: zmiany są niewygodne i napawają lękiem. Człowiek stara się
unikać zmian. Jak przeprowadzić zmiany nie stosując krytykowanych przez pana
drastycznych środków?
Odpowiedź: Jeśli rzeczywiście mamy za pięć dwunastą, to rzeczywiście pomóc
może jedynie piła mechaniczna żeby pozostać przy metaforze drzewa owocowego.
(...) Nie uznaję również często przytaczanych argumentów, że to związki
zawodowe, rada zakładowa, kościoły, prawodawstwo, konkurencja lub ktokolwiek
inny jest przyczyną ciężkiego położenia. To wykręty! Każą się one domyślać, że
kierownicy nie poradzili sobie ze stojącymi przed nimi zadaniami.
Pytanie: Winą za kłopoty organizacji przywódczych obciąża pan jedynie
kierownictwo. Czy nie jest to zbyt jednostronne?
Odpowiedź: Być może tak. Ale w gruncie rzeczy wina leży po stronie kadry
kierowniczej, ponieważ organizacje przywódcze nie od samego początku niechętnie
patrzą na zmiany. Takie działania jak uproszczenie i standaryzacja procesów,
jak wprowadzenie rozmaitych mechanizmów kontrolnych powodowały przecież kiedyś
podnoszenie efektywności. Większość organizacji przywódczych w pewnym momencie
osiąga jednak stan, w którym – jak się wydaje – zaczynają się bronić przed
dalszymi przemianami. Organizacje przywódcze mają skłonność do biurokracji i
kostnienia. Tak jest i trzeba się z tym pogodzić, a przyczyna tego stanu rzeczy
tkwi w ludzkiej niechęci do zmian.
Ludzie są z zasady niechętni zmianom
„Indywidualny system człowieka zachowuje się w gruncie rzeczy nie inaczej niż
systemy tworzone przez wielu ludzi (zespoły, przedsiębiorstwa, społeczeństwo).
Niechęć poszczególnych ludzi do zmian jest wyrazem zasady samopodobieństwa,
która jest właściwa wszystkim systemom ewolucyjnym i o której mowa także w
dalszych częściach tej książki”.*
Pokrywa się to z obserwacją, że pracownicy przedsiębiorstwa rzadko kiedy
przyjmują problemy oddziaływające z zewnątrz za podstawę swojego działania i
zachowania. Nawet w obliczu wyraźnego zagrożenia egzystencji przedsiębiorstwa
wielu z nich będzie je ignorować , umniejszać jego znaczenie, a nawet mu
zaprzeczać. Odmowa przyjęcia do wiadomości
oczywistych faktów jest metodą stosowaną przez niektórych ludzi zawsze, gdy
konieczne byłyby zmiany w ich osobistych zachowaniach.
Rezultatem niedostatecznej
gotowości do zmian u człowieka jest wreszcie utrata zdolności
adaptacyjnych do zmieniających się
warunków rynkowych, albo co najmniej zmniejszenie elastyczności i wydajności
przedsiębiorstwa, a w konsekwencji jego zdolności konkurencyjnej.
Pytanie: Jeśli jednak zdajemy sobie z tego sprawę i wiemy, jak powinna
wyglądać nowa forma organizacyjna, to czemu nie
zmieniamy wreszcie systemu kierowniczego? Dlaczego trzymamy się przestarzałych
dawno struktur i sposobów zachowania? Dlaczego nie wysyłamy do diabła tych
wszystkich spośród kadry kierowniczej przedwczorajszych biurokratów,
hamujących albo wręcz uniemożliwiających postęp i zaczynamy wreszcie robić
wszystko inaczej?
Odpowiedź: Żądanie jest słuszne, ale niemożliwe do
spełnienia, ponieważ jest zbyt wiele takich kierowników. Nie możemy sobie
pozwolić na to, aby wymienić ich wszystkich naraz, lecz musimy ich - na
początek - tolerować. Trzeba tylko zadbać, aby w przyszłości zachowywali się
inaczej. Również i tu obowiązuje założenie, że to otaczający system nie może
dopuszczać niewłaściwych wzorców zachowania.
Cytat: „brakuje prawdziwych
przedsiębiorców”
„Europa jest za droga, jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia i pozostaje z tyłu
jeśli chodzi o technologię i jakość. To, czego często zupełnie się nie
dostrzega, ale co jest znacznie ważniejsze, to brak prawdziwych
przedsiębiorców. Wielu z nich pełni jedynie rolę administratorów
odziedziczonych majątków. Wyrzucenie dużej części menedżerów w Niemczech wiele by już pomogło”
Rüdiger Dornbusch, profesor ekonomii w Massachusetts Institute of T echnology (MIT) w
Bostonie (USA), odpowiedział tak w wywiadzie dla „Wirtschaftswoche”
(nr 52, 1996)na pytanie, co z amerykańskiego punktu widzenia jest w Niemczech
niewłaściwe?
Kluczem do rozwiązania problemu jest więc stworzenie odpowiedniej organizacji
przywódczej. Zważywszy, iż człowiek zmienia się (tylko) wtedy, gdy poddany jest
odczuwalnej presji, można sformułować rozwiązanie: należy – równolegle do
zewnętrznego nacisku egzystencjalnego, który wywierany jest przez
przedsiębiorstwo – wytworzyć rodzaj nacisku wewnętrznego. Musi on stworzyć i
zaakcentować związek pomiędzy osobistym działaniem a istnieniem przedsiębiorstwa.
Pytanie: Dobrze wiemy, że zmiany zachodzące w człowieku pod wpływem
presji nie utrwalają się, podobnie jak przestajemy łykać tabletki, gdy ustaje gwałtowny ból. Zanim
skończy się fala recesji, powracamy znowu do swoje starej, bezpiecznej postawy.
Presja egzystencjalna musi więc być wyjątkowo silna, aby doprowadzić do
pożądanych zmian, musi być silniejsza niż to się zazwyczaj zdarza w
przedsiębiorstwach. Mówiąc konkretnie: nie można nakazać ludziom bez przerwy
pracować w warunkach wyjątkowych. Wydaje się, że pańska teza , iż człowiek
tylko wtedy gotowy jest do zmian, gdy egzystencjalna presja przedsiębiorstwa
jest wystarczająco silna, jest chyba czysto teoretyczna.
Odpowiedź: Zgoda, presja kojarzy się nieprzyjemnie z naciskiem, groźbą,
autorytarnym zachowaniem, despotyzmem – leżącymi u podstaw tradycyjnego wzoru
kierowania. A jak wiadomo właśnie, w ten sposób nie da się zagwarantować
egzystencji przedsiębiorstwa na dłuższą metę. Z przedsiębiorstwa, gdzie panuje
taka atmosfera, uciekają dobrzy pracownicy, inni udają się na wewnętrzną
emigrację, stają się oportunistami albo pozbawionymi własnego zdania
potakiwaczami.
Mechanizm presji musi być pozytywnie
odbierany przez człowieka. I tu pojawia się następny problem: wszyscy –
księgowi, doradcy, menedżerowie, związkowcy i politycy – jednym głosem mówią,
że potrzebujemy myślących i działających w kategoriach interesu
przedsiębiorstwa pracowników, że musimy zapewnić swobodę działania itd. Jak do
tego doprowadzić? Jak skłonić pracowników do myślenia i działania w kategoriach
interesu przedsiębiorstwa? I wreszcie – czy pracownicy tego w ogóle chcą?
Myślenia i działania w kategoriach interesu przedsiębiorstwa nie da się
nakazać, podobnie jak współpracy zespołowej. To, czego nam więc potrzeba, to
samoorganizujące się organizacje przywódcze, które będą się uważać za
integralne części składowe otaczającego je rynku. Organizacje te składają się z
działających w dużym stopniu samodzielnie, związanych wspólną kulturą części,
które dążą do wspólnego celu.
Hasło: presja
Większość ludzi
zmienia swoje zachowanie dopiero w obliczu odczuwalnej, zagrażającej ich
egzystencji presji. Sytuacja kryzysowa zagrażająca egzystencji
przedsiębiorstwa, a przez to także osobistej egzystencji poszczególnych osób,
wytwarza presję osobistą, która - jeśli jest wystarczająco silna - wyzwala
gotowość do zmian. Owa gotowość człowieka do zmian jest niezbędnym warunkiem
umożliwiającym skuteczne i szybkie przeobrażenia w przedsiębiorstwie, a więc
adaptację do kryzysu egzystencjalnego. Presja jako motywacja do zmian zasadza
się na podstawowej potrzebie człowieka, a mianowicie zachowania egzystencji. Z
doświadczeń wiadomo, że trudno jest zewnętrzny nacisk na przedsiębiorstwo
wytłumaczyć pracownikom. Skuteczniej działa presja wewnętrzna, wytworzona
zgodnie z zasadami rynkowymi.
Pytanie: Wykładający w Palo
Alto Research Center
austriacki psychoterapeuta Paul Watzlawik w jednym z wywiadów stwierdził, że
przedsiębiorstwa, które odnoszą lub odnosiły sukcesy, mają do czynienia z
typowym problemem: pracownicy i menedżerowie systematycznie przeciwstawiają się
dalszemu rozwojowi. Watzlawik niestety nie potrafił
odpowiedzieć na pytanie, jak menedżer może usunąć ową niechęć pracowników do
zmian, która wyraźnie jest immanentną cechą systemu? Jeśli pańska teza o presji
jest prawdziwa, to na jej podstawie można by znaleźć konstruktywne rozwiązanie
problemu zachowania. Jak trzeba pana zdaniem postępować, aby zbudować
organizację, która nie będzie obciążona skłonnością do kostnienia i której
członkowie już nie będą się bronili przed zmianami?
Odpowiedź: Najpierw trzeba w przedsiębiorstwie wprowadzić zasady gospodarki
rynkowej, i ich najważniejszy element - wewnętrznych usługodawców. Usługodawców,
którzy będą istnieli tak długo, jak długo będą mieli wewnętrznych klientów,
którzy będą opłacać ich świadczenia. Z chwilą kiedy usługodawcy nie będą już
mieć klientów, stracą rację bytu, a ściślej mówiąc usługodawca, a nie
pojedynczy pracownicy, którzy działają dla niego. I to jest właśnie
konstruktywną siłą napędową trwałej gotowości do zmian i zachowań w kategoriach
przedsiębiorstwa, jakich nam potrzeba.
Pytanie: Czy mechanizmy rynkowe funkcjonujące w obrębie przedsiębiorstwa
wytwarzają konstruktywną presję?
Odpowiedź: Ależ tak. Utajona groźba zlikwidowania bezpośredniej jednostki
organizacyjnej pracownika jest przyczyną ustawicznego dopasowywania się i
optymalizacji. Zagrożony jest nie pojedynczy człowiek, ale wspólnota celowa.
Jeśli jakiś usługodawca w przedsiębiorstwie rzeczywiście miałby zostać
zlikwidowany, działający dla niego pracownicy nie stają się automatycznie
zbędni. W ewolucyjnym przedsiębiorstwie zmiany następują nie pod wpływem
spontanicznych wydarzeń albo kryzysów, lecz o wiele łagodniej - w terminach
pozwalających ludziom dostosować się do zmian.
Wniosek:
Musimy gruntownie zmienić nasze podejście do procesów kooperacji i komunikacji
w przedsiębiorstwie. Musimy w ogóle zmienić nasze myślenie co do sposobu
funkcjonowania organizacji przywódczej.
Pytanie: Chyba łatwiej to powiedzieć niż zrobić.
Co składa się na nowy sposób funkcjonowania systemów kierowania?
Przykłady przypadków niechęci do zmian systemów
Przykład:
prohibicja
Kiedy Kongres Stanów
Zjednoczonych zakazał sprzedaży alkoholu, powstał natychmiast czarny rynek,
który nadal zaopatrywał ludność w alkohol. Prawodawcy zareagowali wprowadzeniem
wydziałów do zwalczania przestępstw alkoholowych. Gdy po kilku latach zniesiono
prohibicję, oponowała zarówno policja, jak i czarnorynkowi handlarze.
Przykład: polityka zwalczania narkotyków
Podobne powiązania interesów da
się zauważyć dzisiaj w kwestii narkotyków. Daleki jestem od wystąpienia z
postulatem złagodzenia polityki zwalczania narkotyków (nie wyeliminuje to
przyczyny zagadnienia), ale jeśli przyjmiemy, że planuje się legalizację
sprzedaży narkotyków, to takie działania nie będą dobrze przyjęte ani przez
handlarzy narkotyków, ani przez poradnie dla narkomanów, ani jednostki policji
do zwalczania narkotyków - ponieważ ich egzystencja ulegnie zagrożeniu.
Przykład: strony konfliktu taryfowego
Podobne zjawisko jest zapewne
przyczyną nieustępliwości w negocjacjach przedstawicieli pracodawców i
pracowników. W fazie wczesnoindustrialnej sztywne
traktowanie robotników rychło doprowadziło do założenia związków zawodowych i
partii socjalistycznych. Obok poprawy warunków życia robotników walczyły one o
bardziej społeczny, humanitarny i bardziej liberalny charakter warunków pracy.
Co interesujące, właśnie te grupy interesów sprzeciwiają się dzisiaj dalszej
liberalizacji warunków pracy, ponieważ mogłyby w ten sposób stać się
niepotrzebne.*
(*
Uwagi. W poszczególnych przypadkach tak faktycznie może być. Wydaje mi się
jednak, że likwidacja związków zawodowych i partii socjalistycznych, generalnie
szybko doprowadziłaby do zaostrzenia konfliktów społecznych, z dalszymi z tego
tytułu konsekwencjami. Anonimus.)
Odpowiedź: Przedsiębiorstwa o strukturach
rynkowych są tworami złożonymi, podobnymi do naturalnych (biologicznych)
ekosystemów, które podlegają zasadom ewolucji. Składają się z praktycznie
nieprzejrzystej, a co za tym idzie niemożliwej do ustalenia liczby wzajemnie
zależnych zamkniętych, samoregulujących się obwodów. Ani liczba, ani
charakterystyka tych obwodów nie jest wystarczająco znana. Toteż - jak
wszystkie ekosystemy - zachowują się one w sposób niezwykle homeostatyczny:
pojedyncze zmiany parametrów, nazywanych w technice regulacji także
wielkościami zakłócającymi, są chętnie pomijane, a więc wyrównywane.
Wniosek: Kompleksowe systemy dadzą się zmieniać drogą wielu równoległych
działań o niewielkim raczej zasięgu. Pojedyncze, wyizolowane przedsięwzięcia
okazują się najczęściej bezskuteczne. Trwałe zmiany, zarówno w
przedsiębiorstwach, jak w ekosystemach, muszą zachodzić poprzez ewolucję, jeśli
mamy wykluczyć ryzyko katastrofy. Skuteczne wprowadzenie zmian wymaga
jednoczesnej, łagodnej modyfikacji wielu czynników sterowania. Dla środowiska
przedsiębiorstwa oznacza to, że trzeba działać na wielu frontach i nieustannie
podejmować wiele działań jednocześnie.
Należy jednak pamiętać, że wyniku ewolucyjnej zmiany nie da się
przewidzieć, może on okazać się pozytywny albo negatywny, i że ewolucyjne
zmiany są nieodwracalne. Dysponujemy dzisiaj
matematycznymi modelami w ramach teorii gier, które pozwalają określić, czy
system po zmianie będzie stabilny, czy niestabilny, ale na pytanie czy
przemiany wypadną "stabilnie dobrze" czy "stabilnie źle", a
więc czy zagrożą egzystencji przedsiębiorstwa, matematyczna teoria nie może nam
odpowiedzieć - bo i jak?*
Hasło: teoria gier
Teoria gier modeluje oraz analizuje m.in. społeczno-ekonomiczne sytuacje
decyzyjne i dlatego jest coraz częściej wykorzystywana w makroekonomii i w
ekonomice przedsiębiorstwa. Posługując się teorią gier można testować
teoretyczne twierdzenia na temat ekonomicznych zachowań uczestników rynku i
budować empiryczną teorię decyzji.
Podstawy zachowania teorii gier w ekonomii zostały opisane w
monumentalnej pracy Jona von Neumanna i Oskara Morgensterna Theory of Games and Economic
Behavior (1944). Dziś teoria gier jest ważnym
narzędziem wykorzystywanym przy analizie zagadnień ekonomicznych. Przede
wszystkim niekooperacyjna teoria gier, tzn. ta jej
część, która wyklucza zobowiązujące ustalenia, wywarła trwały wpływ na badania
nad gospodarką. Centralnym elementem owej teorii jest pojęcie równowagi, które
służy do przewidywania wyniku strategicznych interakcji. Teoria gier wywodzi
się z analizy gier towarzyskich, jak szachy albo poker. Gry te nastawione są na
przyszłość, tzn. trzeba określić strategię, która zasadza się na oczekiwanych
posunięciach przeciwników (strategiczna interakcja), a to właśnie cechuje także
wiele sytuacji w gospodarce i dlatego teoria gier okazała się bardzo przydatna
do analizy sytuacji ekonomicznych.
(*Uwagi. Na szczęście, obok „teorii
gier” i matematycznych modeli rozum
dysponuje jeszcze innymi środkami, które pozwalają czasami lub niekiedy często
trafnie coś przewidzieć, np. czy w wyniku „czegoś”
w gospodarce będzie się działo „dobrze”, czy też „źle”. Inna sprawa: dla
kogo „dobrze” a dla kogo „źle” lub „obojętnie”. Anonimus)
Koncepcje zarządzania: Wieczne poszukiwanie złotego środka .... 92
Prawie nikt z
kadry kierowniczej nie jest w stanie ogarnąć jednym spojrzeniem całego
przedsiębiorstwa. Jak to
możliwe, że każdy proces w przedsiębiorstwie, dajmy na to wprowadzenie nowego
produktu, raz przebiega bez najmniejszych trudności, innym zaś razem kończy się
katastrofą? Dlaczego zadowolenie klientów ciągle spada, choć przecież stale są
prowadzone szkolenia i uruchamiane programy dla polepszenia orientacji na
klienta. Dlaczego apele w sprawie jakości wygłaszane w najlepszej wierze przez
członków najwyższego kierownictwa do załogi nie odnoszą skutków? Dlaczego nie
da się uniknąć utajonych tendencji do biurokratyzacji działań w
przedsiębiorstwie?
Pytanie: Od wielu lat pojawiają się coraz to nowe programy
optymalizowania przebiegu procesów w przedsiębiorstwie. Myślę np. o TOP,
TQM, CIM, MBS, KAIZEN, CIP, LP, QFD, Benchmarking i SE. Co pana zdaniem jest przyczyną, że odnoszą one tak niewielki
skutek?
Odpowiedź:
No cóż, niektóre, jak „Total-Management” lub „Lean-Management”, są w Europie
niezwykle aktualne i jeszcze nie można z całą pewnością określić, jakie będzie
ich oddziaływanie. Ale odważę się postawić prognozę: stanie się z nimi to, co z
wszystkimi dotychczas programowymi założeniami dotyczącymi wzrostu efektywności
przedsiębiorstwa: zostaną wprowadzone, lecz nie zasymilowane. Z tego powodu
zmiany będą znacznie mniejsze niż by to było wskazane, aż wreszcie, cichutko,
odłoży się je ad acta. Poszczególne jednostkowe
przedsięwzięcia będą - w dłuższej perspektywie - bezskuteczne, jeśli równolegle
nie zostaną zmienione zachowania przywódcze oraz procedury komunikacji i
kooperacji (a więc kultura współpracy).
Chciałbym to przedstawić na przykładzie dwóch znanych obszarów
zagadnień. Po pierwsze:
„Organizacje przywódcze nie są
ujmowane jako całość”
Brzmi to nieprawdopodobnie, a jednak możemy założyć, iż większość pracowników i
kierowników nie ma żadnego, nawet przybliżonego wyobrażenia o współdziałaniu
obszarów funkcyjnych w przedsiębiorstwie. Ponadto wielu członków kadry
kierowniczej uważa organizację przedsiębiorstwa za statyczną, przebieg pracy za
procesy mechaniczne i wierzy, że pracownikami można kierować na mocy uprawnień
dyscyplinarnych.
Dlaczego tak
często tok pracy w przedsiębiorstwie kostnieje i zaskorupia się przyjmując
postać biurokratycznej hierarchii? Dlaczego tylu kierowników bez najmniejszego
sprzeciwu akceptuje fakt, że poza przedsiębiorstwem głosi się zasady gospodarki
wolnorynkowej, ale wewnątrz niego przestrzegane są sztywne reguły gospodarki planowej?*
Musimy (wreszcie) przestać traktować przedsiębiorstwa jako
hierarchiczno-mechanistyczne systemy, które mogą być sterowane autorytarnie
przy użyciu metod gospodarki planowej.*
*
Gospodarka planowa nie musi być koniecznie ani sztywna, ani głupia, ani
sterowana autorytarnie. To też wymaga „Zmiany Warty w Zarządzaniu”.
Anonimus
Każde przedsiębiorstwo ma w praktyce trzy poziomy organizacyjne,
kompleksowo ze sobą powiązane. Najbardziej oczywisty jest poziom formalnej
struktury organizacyjnej (schemat organizacyjny). To zaskakujące, jak niewiele
wiedzą pracownicy, a często także i członkowie kadry kierowniczej o strukturze
organizacyjnej swego przedsiębiorstwa. Mniej znany jest poziom powiązanych
forów (plan posiedzeń). Trzeci – praktycznie nieznany – to poziom struktur
wirtualnych.
Hasło:
struktury wirtualne
Pojęcie
struktur wirtualnych zapożyczone zostało z techniki informatycznej, gdzie
mianem „virtual memory”
określa się istniejący jedynie w wyobrażeniu obszar pamięci głównej komputera.
Z punktu widzenia programu użytkowego owa pamięć istnieje jakby fizycznie.
Zastosowanie tego określenia do struktury organizacyjnej może wprowadzić w
błąd. Tak zwany poziom wirtualny bywa w praktyce bardziej realny niż
rzeczywista struktura organizacyjna, istniejąca czasem jedynie na schemacie
organizacyjnym.
W praktyce struktury wirtualne pojawiają się w przedsiębiorstwach m.in. w postaci zespołów projektowych, jako zespoły zadaniowe, zespoły klientów albo jako zespoły produktowe. Wszystkie zespoły wirtualne (Virtual Teams – VT) odznaczają się wspólnymi cechami:
- Zespoły wirtualne są formalnymi
strukturami łańcuchów przebiegów, a nie struktury organizacyjnej.
- Zespoły wirtualne pracują nad
zadaniami, które przekraczają granice
poszczególnych obszarów.
- Zespoły wirtualne działają okresowo, permanentnie albo powoływane są zależnie od okoliczności.
- Zespoły wirtualne mają także miejsce
w formalnej strukturze organizacyjnej.
- Za prace zespołu wirtualnego odpowiada kierownik zespołu.
Znane na przykład od lat zespoły projektowe należą do tego poziomu, a
nie – jak często można zobaczyć na schematach organizacyjnych – do poziomu
struktury organizacyjnej. Jeśli wyobrazić sobie organizację przywódczą składającą
się z tych trzech poziomów i kompleksowych powiązań, łatwo dostrzec, że stany
statyczne są niemożliwe. Sieci powiązań
mają tylko czasowy charakter. Stąd wynika, że kierownik, który chce skutecznie
przyczynić się do działania przedsiębiorstwa, musi mieć stale aktualny obraz tych
trzech poziomów. Poza tym musi umieć poruszać się w sieci powiązań.
Drugi krąg zagadnień to:
„W
Europie nie da się wprowadzić japońskich i amerykańskich koncepcji zarządzania”.
Większość pomiarów służących do
podnoszenia efektywności (KAIZEN, TOP, SE, TQM itp.) rzadko przynosiła skutek w
europejskich przedsiębiorstwach; często były to liche kopie amerykańskich lub
japońskich oryginałów. Tym na przykład, co przeoczono przy naśladowaniu, był (i
jest) fakt, że Amerykanie w swoich przedsięwzięciach organizacyjnych tworzą
programy pod niewykształconych lub średnio wykształconych pracowników, w
Niemczech natomiast od pokoleń mamy do czynienia ze znakomicie wyszkolonymi
wykwalifikowanymi robotnikami i absolwentami wyższych uczelni, którzy przeszli
przez wyśmienity system oświatowy i z reguły chcą i potrafią samodzielnie
pracować. Ci ludzie wtłaczani są w system, w którym ich stopień wolności spada
niemal do zera. Pomimo różnych zabiegów adaptujących te programy do naszych
warunków zachowane zostały w znacznym stopniu podstawowe zasady amerykańskiej
ery industrializacji, jak choćby elementy gospodarki planowej, ekstremalny
podział pracy, sztywne założenia czasowe, hierarchicznie stopniowane
kompetencje i oparte na nieufności systemy kontroli.
Pytanie: Gorzka to krytyka starań wielu przedsiębiorstw. Przecież
nowoczesne koncepcje zarządzania przekazują pracownikom coraz większy zakres
odpowiedzialności i pozwalają im wywierać coraz większy wpływ.
Odpowiedź: Oczywiście, chyba tak być powinno. Moja krytyka nie odnosi
się do treści koncepcji zarządzania, lecz do sposobu ich realizacji i
oczekiwań, jakie się z nimi wiąże. Kopiujemy metody zarządzania i produkcji z
obcych kultur gospodarczych, które tam są całkowicie uzasadnione. Czy wiemy
jednak, dlaczego w Japonii została wprowadzona „Lean Production”
(LP)? Czy przypadkiem nie patrzymy na LP wyłącznie jako instrument do obniżania
kosztów, chociaż pierwotną intencją Japończyków była orientacja na klienta?
„Lean Production” oznaczało pierwotnie: należy
wyszczuplić produkcję, ponieważ wtedy można bardziej elastycznie i
indywidualnie reagować na życzenia klientów...
Nie ma wielu przedsiębiorstw w Niemczech, które by tak w praktyce stosowały
LP.
Pytanie: Czy mógłby pan swoje uwagi krytyczne poprzeć możliwie
niedawnymi przykładami?
Odpowiedź: Proszę przyjrzeć się systemowi usprawnień: nie ma chyba
większego przedsiębiorstwa, które nie organizowałoby zakładowego systemu
racjonalizacji. Jego celem jest zachęcenie pracowników za pomocą premii, aby
zgłaszali propozycje usprawniania przebiegu pracy. Do tego momentu nie można
niczego zarzucić.
Cytat: zakładowy system
usprawnień
„Wprowadzenie
systemu usprawnień w naszym zakładzie w rezultacie negatywnie wpłynęło na
produktywność i atmosferę pracy”.
Wypowiedź kierownika działu produkcyjnego z przedsiębiorstwa prowadzącego
wielkoseryjną produkcję w dziedzinie elektroniki samochodowej.
W praktyce okazuje się jednak,
że niezwykle trudno coś ocenić, czy chodzi o propozycję usprawniającą, czy też
pracownik powinien był zgłosić taką propozycję w ramach wykonywania swoich
zadań. Często propozycje ulepszeń wywołują gwałtowne reakcje przeciwne.
Niestety istnieje też "margines kryminalny", w obrębie którego
poszczególne obszary niejawnie przekazują sobie propozycje usprawnień, aby
kasować premie.
(Uwagi. Szczególnie „na wyższych stanowiskach” łatwo jest dokonywać
usprawnień „pozorowanych”, wykorzystujących słabości mierników efektów.
„Usprawnienia” takie, w przeszłości dość
często wyrządzały wręcz szkody, widoczne niemal gołym okiem, niezależnie od
tego, że demoralizowały uczestników i widzów. W okresie PRL, zapewne głównie z
uwagi na „państwową”, czyli jakby trochę niczyją kasę, było to zjawisko dość
nagminne, choć bez „kokosów” Teraz...? Proponuję przeanalizować „mierniki
usprawnień” ze „Strategicznej karty wyników” Kaplana i Nortona
- poz. 70 z prezentowanej na moich stronach literatury. Moje sygnalne uwagi o
słusznych celach, i budzących nieco wątpliwości metodach ich realizacji, są
raczej „bardzo delikatne” i – na razie -
świadomie unikają konkretyzacji. Z.U.).
Zasadniczym problemem
systemu usprawnień jest równoległe wyzwalanie konfliktu wartości. W Japonii,
gdzie system usprawnień jest ważną częścią składową kultury firmy, podstawową
sprawą jest harmonia panująca w grupie. Jej utrzymanie jest zasadniczym celem
każdego członka grupy. Naruszenie harmonii przez niezgodne z zasadami grupy
zachowanie jest przez nią negatywnie oceniane. Interesująca sprawa: kto dzięki
szczególnym osiągnięciom wyróżnia się jako jednostka, może sprawić, że inni
członkowie grupy "stracą twarz". Dla ludzi z kręgu kultury zachodniej
jest to zupełnie niezrozumiałe.
(W kręgu kultury polskiej, „wychylający się” zazwyczaj szybko
zostaje „przywołany do porządku", chyba że jest zbyt silny albo niegroźny.
Z.U.).
Stąd można wywnioskować, że indywidualne akcje są w Japonii praktycznie nie do
przeprowadzenia, a jeśli już to z zachowaniem wyjątkowej ostrożności, tzn. w
niewielkich dawkach.
(Przynajmniej w tym „wyprzedziliśmy” Japonię, będąc jakby pomostem
pomiędzy Dalekim i Bliskim Wschodem, a z bliższym i dalszym Zachodem: u nas
niemal wszystko indywidualnie jest do przeprowadzenia „sposobem”. Żartuję.
Z.U.).
Zgodnie z tym japoński system składania propozycji usprawnień służy do tego,
aby umożliwić pracownikom wniesienie propozycji nie naruszając harmonii i nie
raniąc poczucia honoru członków grupy. Bliżej przyjrzawszy się stwierdzimy, że
propozycje dotyczą najczęściej niewielkich , jak na nasze warunki usprawnień.
KAIZEN i Poke-Yoke są więc socjotechnicznymi trickami
służącymi do wprowadzania zmian w kulturze wykazującej tendencję do konformizmu
i homogeniczności.
Pytanie: .Ale przecież nacisk konformistyczny widzimy również w naszych
przedsiębiorstwach.
Odpowiedź: Tak, ale w Japonii konformizm jest wyrazem wzajemnego
poważania , natomiast w naszych przedsiębiorstwach należałoby stłumić skłonność
do przesadnego indywidualizmu. Ciągle więc powtarza się sytuacja, że fałszywie kopiujemy
coś, co pochodzi z zupełnie innego kręgu kulturowego i wprowadzane jest z
całkowicie innym zamiarem. Często zapomina się, że w zachodniej kulturze może
to łatwo wywołać skutek odwrotny, ponieważ skłonność do bardzo silnie
podkreślanego indywidualizmu ulega dodatkowo wzmocnieniu. Pomysły usprawnień,
które dotychczas były zgłaszane w trakcie pracy raczej swobodnie i w trybie
zabawy, są teraz starannie skrywane: premia mogłaby przypadkiem przypaść
innej osobie.
Wniosek: Większość programów podnoszenia efektywności, jakie ostatnio
wprowadzono w Niemczech, jest nieprzydatna. Powodem tego są: bezsensowne cele,
nieprzemyślane decyzje stawiające zbyt wygórowane oczekiwania, różnice podłoża
społeczno-kulturalnego albo złe skopiowanie oryginałów, ponieważ źle odczytano
ich zasadniczą intencję.
Pytanie: Czy nie działo się tak być może dlatego, że nowe koncepcje jako
pojedyncze przedsięwzięcia ze strony homeostatycznie reagujących organizacji
były kompensowane, albo dlatego, że nie były one wcześniej wcielane w życie
przez osoby na najwyższych szczeblach zarządzania, a tym samym nie mogły stać
się częścią składową kultury przedsiębiorstwa.
Odpowiedź: To z pewnością były dwie najczęstsze przyczyny. Choć w moim
przekonaniu niepowodzenie wszystkich dotychczasowych działań służących poprawie
współpracy w przedsiębiorstwie ma jeszcze całkiem inną przyczynę: żaden z
dotychczasowych programów usprawniających nie kwestionuje, w zasadniczy sposób,
hierarchiczno-mechanistycznej organizacji. Wszystkie przedsięwzięcia są przeprowadzane
z wykorzystaniem tej samej przestarzałej i niewłaściwej struktury
przedsiębiorstwa. Aby podsumować to pytanie metaforą z dziedziny ekologii: z
podobnym skutkiem można próbować zastosować biologiczne metody zwalczania
szkodników w cieplarni, gdzie nadal używa się środków chemicznych.
Pytanie: Z doświadczenia wiemy, że menedżerowie najwyższego szczebla
mają mało czasu na zajmowanie się szczegółami. Jeżeli miałby pan przedstawić
bardzo zajętemu prezesowi złoty środek na wprowadzenie ewolucyjnego systemu
kierowania, to co by mu pan powiedział, co zaproponował?
Odpowiedź: Powiedziałbym mu, że nie potrafię przedstawić mu złotego
środka w ciągu dziesięciu minut. Musiałbym się najpierw szczegółowo zapoznać z
jego przedsiębiorstwem i sytuacją rynkową. Ale właściwie musiałbym mu
powiedzieć, że powinien sobie poszukać innego zajęcia, jeśli jako
przedstawiciel najwyższego szczebla zarządzania serio wierzy, że istnieje jakaś
szybka recepta na przekształcenie organizacji przywódczej, oznacza bowiem, że źle
wybrał zawód.
W codziennej praktyce kierowania przedsiębiorstwem nie ma nigdy identycznych
sytuacji. Członkowie kierownictwa, którzy szukają patentowych rozwiązań, muszą
przyjąć zarzut, że mają nierealistyczny mechanistyczny obraz organizacji
przywódczej. Być może są oni jednak po
prostu zbyt leniwi (albo tchórzliwi), aby zastanowić się nad własnymi
rozwiązaniami. Jedno w każdym razie jest pewne: to męcząca, kamienista i długa
droga.
Kobiety na
stanowiskach kierowniczych? .... 99
Pytanie: Wypowiada się pan pozytywnie o
kobietach na stanowiskach kierowniczych, ale nie zajmuje pan żadnego stanowiska
wobec kwestii czemu tak niewiele kobiet zajmuje stanowiska przywódcze. Jaka
jest tego przyczyna?
Odpowiedź: Jeśli byłbym kobietą, odpowiedziałbym pytaniem na pańskie
pytanie: "Dlaczego tak niewielu mężczyzn prowadzi gospodarstwo
domowe?" Moja odpowiedź na to jest krótka: społeczeństwo przemysłowe było
i pozostaje nadal społeczeństwem mężczyzn. Większość kobiet absolutnie nigdy
nie wpadłaby na pomysł zbudowania systemu hierarchicznego.
Pytanie: Nie chcę tak szybko zakończyć tego tematu. Istnieje przecież
szereg obiecujących inicjatyw mających na celu wspieranie kobiet - także w
przedsiębiorstwach.
Odpowiedź: Dlaczego na przykład konstruktywne i szanujące zasady fair
play zachowanie ma tak niewielki wpływ na karierę? Dlaczego przy awansach
popierani są przede wszystkim ludzie zachowujący się oportunistycznie?
Przyczyna leży przecież w naszym hierarchiczno-mechanistycznym systemie, który
promuje agresywne i oportunistyczne sposoby zachowania.
Pytanie: Czy w takim razie obecne programy wspierania kobiet w
przedsiębiorstwach mają sens?
Odpowiedź: Czy mają sens czy nie, to sprawa drugorzędna. Pozostaną one
jednak z małymi wyjątkami bezskuteczne, gdyż rozpowszechnione dzisiaj systemy
zarządzania wymagają i promują agresywne i oportunistyczne sposoby zachowania
się. Są to cechy, które u większości kobiet nie są szczególnie silnie
rozwinięte. Kobiety z zasady są nastawione o wiele bardziej altruistycznie,
przykładają większą wagę niż mężczyźni do stosunków międzyludzkich i, co ważne,
poczucie własnej wartości czerpią niekoniecznie z pozycji zajmowanej w
hierarchii albo jakichkolwiek symboli statusu.
Wniosek: Programy
wspierania kobiet nie będą cieszyć się trwałym sukcesem, bo wymagałoby to
innego systemu kierowania. Systemu, który miałby charakter matriarchalny
a nie patriarchalny, a najlepiej by stanowił ich syntezę - był kooperatywny,
humanitarny i altruistyczny. Systemu, w którym nie chodziłoby o równouprawnienie
w dzisiejszej - często trochę plakatowo wspieranej formie, według której
kobiety mają prawo lub muszą robić to samo, co mężczyźni. Przeciwnie, byłby to
system łączący te indywidualne mocne strony, jakimi bez wątpienia odznaczają
się obie płcie, i czyniący z nich nową jakość. Przy tym w wyniku efektów
synergicznych pojawią się możliwości rozwiązywania problemów, z którymi
dotychczasowe systemy nie mogą sobie skutecznie poradzić (np. gdy chodzi o
coraz bardziej powiązane zadania zawierające w sobie aspekty socjalne,
techniczne, ekonomiczne i ekologiczne). Zgodnie z tym odpowiedź na domaganie
się równouprawnienia kobiet do zajmowania stanowisk przywódczych brzmi
następująco: musi powstać równouprawnienie co do
oceny mocnych stron specyficznych dla obu płci. Jednak wyraźnie
widać, że przeważająca większość dzisiejszych organizacji przywódczych nie
stanowi podstawy do równouprawnionego traktowania kobiecych mocnych stron.
Stanie się to możliwe dopiero wraz z wprowadzeniem nowych, ewolucyjnych
systemów kierowania.
Tłuste, leniwe i ociężałe? ........ 100
Pytanie: Mówił pan,
że system określa sposób zachowania się członków, albo że - gdy jest
odpowiednio zdefiniowany - pożądane sposoby zachowania pojawiają się same. Czy
mógłby udzielić pan kilku wskazówek dotyczących tego zagadnienia?
Odpowiedź: Owszem,
żeby zaś traktować sprawę konstruktywnie powiem, że potrzebujemy zupełnie innej
organizacji kierowania, potrzebujemy całkiem innej kultury przewodzenia.
Potrzebujemy takiej organizacji przywódczej, która opiera się nie na
hierarchiczno-mechanistycznym, lecz systemowo-ewolucyjnym rozumieniu funkcji, a
więc zakładającej otwartą komunikację, partnerską współpracę, ukierunkowane
sieci powiązań i - przede wszystkim - wielorakość mocnych stron. Potrzeba nam
takiej kultury przewodzenia, która nie będzie tolerowała zachowań agresywnych,
egoistycznych lub karierowiczowskich, kultury, która obowiązującą podstawą
współpracy uczyni solidarność, wzajemny szacunek, tolerancję i służebność wobec
wspólnoty.
Pytanie: Czy sądzi pan, że słuszne
jest stale powtarzane przez niektórych krytyków niemieckiej sceny gospodarczej
stwierdzenie, iż ludzie w naszym społeczeństwie stali się zbyt tłuści, leniwi i
zbyt ociężali?
Odpowiedź: Biorąc pod uwagę praktykę w
przedsiębiorstwach nie mogę zgodzić się z tą odpowiedzią. Przeciwnie: wiem, że
właściwie większości ludzi w przedsiębiorstwach zależy na uzyskiwaniu dobrych
wyników pracy i mają oni wysoki poziom motywacji. No cóż istnieje też wiele
przedsiębiorstw, w których tak nie jest. Wyprowadzenie z tego wniosku, że
większość z nas jest tłusta, leniwa i ociężała nie jest słuszne. Należałoby
raczej zadać pytanie, co jest przyczyną takiego zachowania? Czy wynika to z
niewłaściwego systemu kierowania, czy też z praktykowanych stylów kierowania?
Niektóre systemy kierowania do tego stopnia tłumią motywację swoich
pracowników, że wykonują oni wyłącznie "działania zgodnie z
przepisami". I właśnie to należałoby zmienić.
Silny wpływ na zachowanie ludzi ma
właśnie charakter systemu kierowania. Dlatego organizacje przywódcze muszą ulec
zasadniczym zmianom, aby umożliwiały kooperacyjną, ludzką i partnerską
współpracę. To nie ludzie sami z siebie są tłuści, leniwi i ociężali, lecz
systemy sprawiają, że stają się oni właśnie tacy.
Tezy
na temat sytuacji systemów kierowania
1.
Powszechne jeszcze dzisiaj hierarchiczno-mechanistyczne struktury
przedsiębiorstwa są niewłaściwe, ponieważ najczęściej nie dopuszczają do
wprowadzenia zapewniających egzystencję zmian bądź co najmniej je opóźniają.
2.
Hierarchiczne struktury przedsiębiorstwa wywołują agresywne i
oportunistyczne sposoby zachowania, niszczą twórcze podejście.
3.
Ujmując rzecz globalnie, kreatywność organizacji zarządzania stale
się obniża, a w konsekwencji spada także nasza konkurencyjność.
4.
Istnienie naszych przedsiębiorstw jest tym bardziej zagrożone, im
bardziej usztywnione są ich systemy kierowania.
5.
Pluralizm mocnych stron wyznacza kreatywność organizacji. Pluralizm
(wewnętrznych) kultur prowadzi do nieładu.
6.
System kierowania jest pojęciem czasowym, nie strukturalnym.
7.
Statyczne i zdeterminowane struktury organizacyjne nie odpowiadają
realiom w przedsiębiorstwie. Skuteczna organizacja przywódcza jest w
rzeczywistości dynamiczna, nieostra i niedeterminowalna.
8.
Przedsiębiorstwa są bardziej podobne do złożonych organizmów niż do
systemów o przebiegu czysto mechanistycznym, sterowanych zgodnie z zasadami
gospodarki planowej.
9.
Organizacja przywódcza jest synergetycznym tworem składającym się z
synergetycznych zespołów, które składają się z ludzi. Wszystkie części
organizacji przywódczej są wzajemnie od siebie zależne i w pewien sposób ze
sobą konkurują.
10.
Elementy nośne naszych przedsiębiorstw to ludzie, nie kapitał. Przedsiębiorstwo tworzą
ludzie a nie (tylko) kapitałodawcy.
11.
Większość pracowników w życiu zawodowym jest ustawicznie mniej lub
więcej sfrustrowana, pozbawiona złudzeń i rozczarowana.
12.
W naszych przedsiębiorstwach często nie przypisuje się człowiekowi
rzeczywistej jego wartości. Uważany jest za wymienialną siłę roboczą, ludzki
zasób, rzecz, przedmiot.
13.
Większość pracowników jest lub była nastawiona na osiąganie
wysokiej wydajności pracy.
14.
Wielu ludzi zmienia się dopiero w obliczu zagrożenia bytu.
15.
Większość przedstawicieli kadry kierowniczej osiągnęła stopień
swojej niekompetencji i/lub nie może się wyzwolić od przestarzałych wzorów
myślenia na temat władzy i kariery.
16.
Wielu dzisiejszych kierowników nie jest przygotowanych do
funkcjonowania w przyszłych, ewolucyjnych strukturach przedsiębiorstwa.
17.
Wielu członków kadry kierowniczej nie ma obrazu całości organizacji
przywódczej i sposobu funkcjonowania swojego przedsiębiorstwa.
18.
Nie żyjemy na samotnej wyspie: ekspansja jednego przedsiębiorstwa
lub gospodarki narodowej zawsze odbywa się kosztem innego przedsiębiorstwa lub
gospodarki narodowej. Niepohamowana ekspansja globalnego systemu gospodarczego
stanowi obciążenie dla naturalnego systemu ekologicznego.
19.
Związki zawodowe i związki przedsiębiorców nie zawsze mają na celu
dobro swoich członków. Jak wszystkie systemy, także one muszą zapewnić swoją
organizacyjną egzystencję.
20. Japońskie i amerykańskie
koncepcje zarządzania są często fałszywie rozumiane lub źle kopiowane.
21.
To nie ludzie są tłuści, leniwi i ociężali, lecz nasze systemy
kierowania.
Założenia nowego kształtu organizacyjnego ……
104
1. Musimy
stworzyć takie organizacje przywódcze, które nie będą pozwalały na egoistyczne
i bezwzględne zachowania ludzi ani na dłuższą metę ich tolerowały.
2. Musimy stworzyć autodydaktyczne, zmieniające się ewolucyjnie
organizacje przywódcze.
3. Musimy stworzyć takie organizacje
przywódcze, które nie będą tłumiły
twórczego podejścia i gotowości ludzi do pracy.
4. Musimy stworzyć takie organizacje
przywódcze, które sprawią, że wywodzące się z wczesnoindustrialnego
okresu pole napięć kapitalista-robotnik, także w świadomości ludzi, stanie się
wreszcie historią.
5. Musimy stworzyć takie organizacje
przywódcze, w których kultura współpracy nacechowana będzie wzajemnym
szacunkiem, uznaniem i nakazem służebności wobec wspólnoty.
Propozycje nowego ukształtowania systemów
kierowania …… 104
1. Należy zbudować wewnętrzne rynkowe
struktury z usługodawcami.
2. Należy ustalić jednoznaczne zasady
odpowiedzialności i zapewnić swobodę działania
niezbędną do ich realizacji.
3. Liczba członków kadry kierowniczej
aktywnych jedynie w obrębie hierarchii musi zostać zredukowana. Podstawą
ukształtowania struktury organizacyjnej powinny być szczupłe hierarchie.
4. Jako uzupełnienie dla szczupłych
hierarchii należy wprowadzić wirtualne struktury, aby umożliwić „nieostre
organizacje”
5. W całym przedsiębiorstwie należy
wprowadzić celowo zorientowane techniki kierowania i pracy oparte na pracy
zespołowej.
6. Muszą zostać przyjęte – wspólnie z wszystkimi pracownikami
– ustalenia dotyczące specyficznej kultury kierowania.
7. Zmiana oznacza działanie, działanie,
działanie: trzeba wprowadzić zestawy przedsięwzięć, których realizacja
uwzględniać będzie bieżącą sytuację. Muszą pojawiać się ciągle nowe impulsy w
zakresie organizacji kierowania.
Część III. Machiavelli
Czy kierowanie oznacza presję, groźbę i manipulację?
Dialog z Niccolò Machiavellim ....
107
Punktem wyjścia do przeprowadzenia tego dialogu było przypuszczenie, że
istnieje analogia między zasadami rządzenia księstwami-państwami z czasów włoskiego renesansu a zasadami
funkcjonowania nowoczesnych „księstw”, systemów kierowania przedsiębiorstw. We
wszystkich systemach kierowania chodzi w końcu o władzę i metody jej
sprawowania. Niccolò Machiavelli jako
klasyczny ekspert w dziedzinie polityki władzy, długoletni doradca polityków i
autor podręczników ba temat sprawowania władzy, powinien w fikcyjnej dyskusji
objaśnić swoje poglądy. Co odpowiedziałby, gdyby można było go zapytać o zdanie
na temat aktualnych problemów z zakresu zarządzania i zagadnień społecznych?
Jak skomentowałby sztukę dydaktyczną z pierwszej części tej książki? Jakich rad
udzieliłby dzisiejszym przedstawicielom kadry kierowniczej? Czy jego liczące ponad 500 lat zalecenia da
się z powodzeniem zastosować także
dzisiaj w organizacjach przywódczych?
• Hasło: Niccolò Machiavelli
Machiavelli (1469-1527), włoski polityk, kronikarz i poeta, był m.in.
sekretarzem Kancelarii Dziesięciu Republiki Florenckiej, dyplomatą na dworze
pozbawionego skrupułów księcia Cezarego Borgia (uważa się go za pierwowzór „Księcia” Machiavellego). Odbył podróże jako wysłannik do papieża Juliusza II w
Rzymie, do króla Francji, Ludwika XII i na dwór cesarza Maksymiliana I. Po
powrocie Medyceuszy do Florencji, podejrzewany o udział w powstaniu przeciwko nim w
roku 1512 pozbawiony został wszystkich stanowisk państwowych. Na wiele lat wycofał się do swojej wiejskiej posiadłości w pobliżu San Casiano (Toskania), gdzie powstało dopiero po jego śmierci wydane
dzieło
„II Principe” („Książe”,
pierwotny tytuł „De
princibatibus”) oraz podręcznik zasad republikańskich „Discorsi” i skąd czynił starania o swoją rehabilitację. Po roku 1519 został ponownie powołany przez Medyceuszy do służby państwowej. W roku 1527 po
powtórnym proklamowaniu Republiki Florenckiej został – cóż za ironia losu – raz
jeszcze pozbawiony wszelkich stanowisk, tym razem jako domniemany zwolennik
Medyceuszy.
Doświadczenia Machiavellego wynikały przede wszystkim z obserwacji stale
zmieniających się stosunków władzy w północnych Włoszech doby renesansu, z ich
nieustannie zmieniającą się konstelacją sojuszów, wrogich stosunków, współpracy
i konfrontacji. Było to ciągle czyhające zagrożenie
egzystencji, na które wystawione były państewka, księstwa i
miasta-państwa Włoch, a przecież ów – na pierwszy rzut oka – niestabilny system
długo utrzymywał się w swoistej równowadze władzy. Machiavelli poznał
podstawowe zasady funkcjonowania tych procesów, opisał je w swoich dziełach – „Discorsi” i „De principatibus” –
tym samym stal się prekursorem nauki o sprawowaniu władzy. Wyniósł często
błędnie interpretowaną zasadę racji stanu (cel uświęca środki) do rangi
podstawowej zasady polityki państwowej. Wychodząc od bardzo pesymistycznego obrazu
człowieka („Ludzie są zawsze źli, jeżeli
konieczność nie zmusza ich do tego, aby byli dobrzy”) Machiavelli proponuje, by systemy kierowania
tak ukształtować, aby negatywne cechy charakteru człowieka nie mogły dojść do
głosu.
Autor
: Signor
Machiavelli, nie chciałbym bawić się w długie przemowy wstępne i od razu
przechodzę do tematu, który uważam za niebywale aktualny. Jedni uznają
„Księcia” za podręcznik dla tyranów, inni – za nacjonalistyczny pamflet. Według
mnie, natomiast, to wyjątkowo aktualny podręcznik taktyki kierowania. Jak pan
sam go zakwalifikował?
Machiavelli: Odpowiedź jest prosta. Moje
dzieło opisuje środki służące do zapewnienia egzystencji (pewnego) księstwa oraz taktykę zdobywania i
utrzymania władzy, jaką musi opanować każdy książę.
Autor
: Jak
oceniłby pan dzisiaj „Wezwanie do wyzwolenia Włoch spod obcej władzy”.** Według
mnie pachnie ono bardzo mocno walczącym nacjonalizmem.
Machiavelli: Odpowiem na to pytaniem: czy
wierzy pan, że system, który już nie może się bronić, przeżyje?
Autor
: Z
pewnością nie, zostanie wchłonięty przez inny system bardziej żywotny i
ekspansywny.
Machiavelli: Właśnie. Spróbuję wyjaśnić panu sytuację, w
której się wówczas znajdowaliśmy. Włochy przeżywały wtedy, w XV wieku, okres
rozkwitu kulturalnego. Pod względem rozwoju sztuk pięknych i nauki znacznie
przewyższaliśmy naszych sąsiadów. Ale oni byli silniejsi, ponieważ mieli
silnych przywódców i nie uznawali naszych reguł gry wojennej w konfliktach
militarnych. My natomiast byliśmy słabi. Nie dlatego, byśmy odznaczali się
mniejszą dzielnością, lecz dlatego, że nie byliśmy zjednoczeni, przez co
stawaliśmy się ofiarami francuskich, hiszpańskich i habsburskich napastników.
Przychodzili i niszczyli nasz kraj, niszczyli naszą kulturę i nasz ustrój polityczny.
Autor
: Co
znaczy, że pańskie wezwanie do zjednoczenia zrodziło się z woli utrzymania
egzystencji całego systemu.
Machiavelli: Słusznie – kto sądzi, że kryje
się w tym nacjonalizm, coś widać źle zrozumiał.
Autor : Czy mógłby pan jeszcze dokładniej sprecyzować
to „coś”?
Machiavelli: Każdy człowiek obdarzony jest
instynktem samozachowawczym. Biorąc pod uwagę ów instynkt, ma on pełne prawo
czynnie bronić się przed wrogami.
Autor
:
Pańskie wojowniczo-nacjonalistyczne nastawienie jest więc formą
patriotyzmu?
Machiavelli: Oczywiście, można by to nazwać
patriotyzmem. Ale czy patriotyzm wynika z czegoś innego niż z woli utrzymania
istnienia ojczyzny?
Autor
: W
odniesieniu do dzisiejszych przedsiębiorstw oznaczałoby to, że potrzeba
utrzymania systemu usprawiedliwia każdy środek. Czy dobrze to rozumiem?
Machiavelli: Można to tak ująć, i owszem.
Mówiąc na marginesie, kiedy przyglądam się pańskim dzisiejszym
przedsiębiorstwom, to ów instynkt samozachowawczy nie zawsze wydaje mi się zbyt
silny.
Autor
: Co pan
ma na myśli?
Machiavelli: Wiele pańskich przedsiębiorstw
jest skostniałych i niechętnych zmianom. Ich członkowie myślą wyłącznie o
własnych, osobistych korzyściach.
Autor
: W
takim razie sformułuję pytanie ogólniej. Czy potrzeba zapewnienia egzystencji
jest cechą charakterystyczną wszystkich form ludzkich zjednoczeń?
Machiavelli: Dotyczy to na ogół wszystkich grup
ludzi, rodziny, przedsiębiorstwa, księstwa. Choć istnieją też wyjątki: na
przykład więźniowie skazani na galery z pewnością w najmniejszym stopniu nie są
zainteresowani utrzymaniem swego systemu, a tylko utrzymaniem własnego bytu.
Ale zawsze, gdy system składa się z elementów, które są na siebie zdane i
znajdują się we wzajemnej zależności oraz są
wobec siebie konkurencyjne, motyw zachowania własnej egzystencji jest
immanentną cechą systemu.
Autor
:
Dzisiaj powiedzielibyśmy, że są to systemy o charakterze ewolucyjnym.
Ale istnieją też systemy, które nie są ewolucyjne a mimo to próbują utrzymać
się przy życiu. Na przykład dyktatury lub systemy patriarchalne.
Machiavelli: Tam również jest wzajemna
zależność, ponieważ zawsze znajdą się ludzie, którzy wiążą się z dyktatorem. W
systemie dyktatury trzeba bez sprzeciwu robić to, czego chce dyktator.
Dyktatury są jak galery. Dlatego instynkt samozachowawczy systemu totalitarnego
nie jest ogólną potrzebą – dotyczy tylko tych, którzy mają władzę i tych, którzy
czerpią osobiste korzyści z ich wspierania.
Autor
:
Oznacza to, że wszystkie nieewolucyjne systemy
są w systemie galerniczym. Ponieważ zasady kierowania nimi obejmują zawsze
także strach, nacisk i groźbę jako środki dyscyplinujące.
Machiavelli: Sformułowałbym to tak: brak
dostatecznej motywacji zawsze wskazuje na system galerniczy.
Autor
: To
surowy osąd. Może to tylko praca nie ma większego sensu. Czy dlatego
niewystarczająca motywacja musi być zawsze równoważna z systemem galerniczym?
Machiavelli: Żaden galernik nie widzi sensu
pracy w wiosłowaniu.
Autor
:
Ponieważ jest do tego zmuszany.
Machiavelli: Czy w takim razie istnieje
różnica między kimś, kto dobrowolnie przebywa na galerze, a skazanym na galery
niewolnikiem?
Autor
: Każdy,
kto się na to godzi, nie jest niewolnikiem na galerze.
Machiavelli: Ja jednak pozostanę przy swoim
zdaniu.
Autor
:
Wspomniał pan wcześniej o sytuacji włoskich książąt w epoce renesansu.
Nasuwa mi się tu porównanie z obecną wspólnotą europejską. Czy wierzy pan, że
europejska gospodarka może się przebić na rynku światowym?
Machiavelli: Zależy to wyłącznie od
konkurentów i zachowania się państw europejskich.
Autor
:
Sytuacja wygląda tak, że konkurenci są niezwykle ekspansywni,
bezwzględni i mają silną pozycje gospodarczą. Nie uznają ani naszych reguł
rynkowych, ani naszego rozumienia „czystej gry” (fairness).
Inne są ich wartości etyczne i inne podłoże kulturowe.
Machiavelli: Mówiąc tak opisuje pan sytuację,
w obliczu której znaleźliśmy się we Włoszech przed mniej więcej pięciuset laty. Czy
wśród państw europejskich panuje zgoda?
Autor
:
Powiedzmy, że istnieją różne grupy interesów.
Machiavelli: W takim razie będzie z wami tak,
jak z naszymi księstwami. Utracicie niepodległość.
Autor: Doświadczenie dowodzi jednak, że historia się nie powtarza. Czy nie
znaczy to, że tym razem wszystko może potoczyć się całkiem inaczej?
Machiavelli: Biegu historii nie da się odwrócić – to prawda, co znaczy, że taka sama
sytuacja nie może się powtórzyć, ale procesy historyczne są do siebie podobne –
zakładając, że uwarunkowania są takie same. I dlatego dzisiaj będzie znowu tak
samo jak wtedy.
Autor
:
Napisał pan: „Ludzie zawsze są źli”.
Z jednej strony mogę to zrozumieć, z drugiej – brzmi to bardzo
pesymistycznie.
Machiavelli: Doświadczenie to przecież
potwierdza! Niech się pan przyjrzy
minionemu pięćsetleciu i znajdzie taki dzień, w którym nigdzie nie wydarzyło
się nic złego.
Autor
:
Musiałbym wobec tego wiedzieć, co uważa pan za zło?
Machiavelli: Złem
jest, jeśli ktoś dla zapewnienia sobie egoistycznych korzyści wyrządza innemu
człowiekowi materialną, fizyczną lub psychiczną krzywdę.
Autor
: Czy
natura także wchodzi w rachubę?
Machiavelli: To nie wymaga dalszej definicji.
Człowiek jest integralną częścią systemu natury. Kto wyrządza krzywdę naturze, krzywdzi również człowieka.
Autor
: Uznaje
pan zatem etykę nieograniczonej odpowiedzialności wobec wszystkiego, co
istnieje. Pomimo to uważa pan za właściwy każdy środek, gdy chodzi o utrzymanie
władzy, czyli także wyrządzanie krzywd. Zachowanie władzy jest dla pana
ważniejsze niż człowiek. Gdzie zatem miejsce cnót kardynalnych. Cóż z
imperatywem kategorycznym?
• Hasło: imperatyw kategoryczny
Kanta brzmi: „... postępuj wedle takiej tylko zasady, co do której mógłbyś jednocześnie chcieć,
aby stała się prawem powszechnym”*
* Wersja za
„Historią filozofii” Legowicza brzmi: „postępuj tak, abyś swoją wolę mógł
uważać za źródło prawa powszechnego”. Legowicz. s.364 [przypis – Ewa Schauz]
Machiavelli: Nie trzeba fatygować pana Kanta.
Właściwie napisano to już w piśmie świętym: „Wszystko więc, co byście chcieli,
żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie”.*
* Mateusz,
7,12
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych (Biblia
Tysiąclecia). Wydawnictwo Pallotinum, Poznań –
Warszawa 1971, s.1131
Autor
: Uważa
pan, że książę nie powinien cofać się przed okrucieństwem, jeśli dzięki niemu
może umocnić swoją władzę. A przecież – zgodnie z pana definicją – jest to zło,
czyż nie?
Machiavelli:
Proszę
nie rozumieć tego niewłaściwie – nie chodzi mi o
władzę dla samej władzy. Moje słowa na temat racji stanu są często
fałszywie interpretowane. Chciałbym uzupełnić moją definicję zła: złe jest
również to, co służy wyłącznie jednostce, dobre natomiast jest wszystko, co
służy wspólnocie.
Autor
:
Fryderyk Nietzsche napisał w „Antychryście”, że wszystko, co wzmaga
poczucie władzy, żądzę władzy, samą władzę w człowieku, jest dobre, złe jest
zaś wszystko, co wynika ze słabości.
Machiavelli: To nie jest sprzeczność, ponieważ
władza stawia wymagania przed człowiekiem, przed grupami ludzi, którzy wspólnie
tworzą system władzy. Władza bez systemu bazującego na ludziach jest
niemożliwa. Nietzsche uważa władzę jako
taką za dobro, chyba tylko dlatego, że żaden system nie może istnieć bez
władców. Mnie samemu chodzi jednakże w pierwszym rzędzie o prawo samozachowania się systemów – a dopiero w drugiej
kolejności o władzę.
Autor
:
Zgodnie z tym władza księcia służy tylko do utrzymania systemu? Jako
środek do celu?
Machiavelli: Można to tak ująć. W
gruncie rzeczy to zasada solidarności. Poza tym napisałem w tym samym miejscu:
„[...] nie powinien dbać o zarzut srogości, gdyż
będzie bardziej ludzki, ukarawszy kilku dla przykładu, niż ci, którzy przez
zbytnią litościwość dopuszczą do nieładu, skąd rodzą się zabójstwa i rabunki;
te bowiem zwyczajnie krzywdzą całą społeczność a tamte egzekucje nakazane przez
księcia, prześladują pojedynczego człowieka”. System ochrania pojedynczego człowieka,
pojedynczy człowiek ochrania system.
Autor: Ale on może stracić przy tym
życie!
Machiavelli: Aby ratować system.
Autor: A kto uzurpuje sobie prawo do
decydowania, kogo należy poświęcić, a kogo nie?
Machiavelli: Jeszcze raz powtarzam, chodzi o unicestwienie egzystencji systemu, czyli
egzystencję wszystkich. Proszę jeszcze raz wziąć za przykład jedno z pańskich
przedsiębiorstw. Przedsiębiorstwo zapewnia podstawę bytu zatrudnionych, a każdy
pracownik przyczynia się do zapewnienia egzystencji przedsiębiorstwa. Ważne
jest, aby utrzymać system, i jest to działanie pozbawione emocji.
Autor: Ale każda jednostka ma prawo do
istnienia.
Machiavelli: W przypadku totalitarnego systemu panującego na galerze może tak jest
istotnie, w systemach opartych na zasadzie solidarności tak nie bywa.
Przynajmniej wtedy, gdy cały system jest zagrożony.
Autor: Niebezpieczne w tym, co słyszę
jest, że – pod płaszczykiem racji stanu – władza może być nadużywana do
uzyskiwania osobistych korzyści.
Machiavelli: W systemie bez ludzi nikt nie
może sprawować władzy. Systemy, o jakich myślę są organizacjami, do których
przystępuje się dobrowolnie. Do takich zaliczają się pańskie przedsiębiorstwa.
Autor
: Nie
zawsze można sobie znaleźć odpowiedni system.
Machiavelli: Nie zawsze można znaleźć
odpowiedni system! To tylko kwestia osobistej odwagi albo odwrotnie, niechęci
do życia w niewoli.
Autor
:
Zgodnie z tym, każdy sam ponosiłby winę za własną sytuację. A przecież
można też mieć pecha, pomylić się, mogą nas ludzie okłamać lub zdradzić.
Machiavelli: Obstaję przy swoim: zawsze
istnieje alternatywa – odejść albo postarać się o to, aby książę odszedł.
Autor
: Bywają
przymusowe okoliczności, które sprawiają, że zmiana systemu jest niemożliwa.
Machiavelli: Przymusowe okoliczności? Czy
przymusowe okoliczności to nie wymówka? Czy nie używa się ich tylko jako
usprawiedliwienie dla własnej niechęci do zmian lub tchórzostwa?
Autor
: A
jeżeli chodzi o zmianę miejsca zamieszkania, gdy ma się dzieci w wieku szkolnym
lub rodziców wymagających opieki, jeśli grozi obniżenie zarobków bądź utrata
egzystencjalnego bezpieczeństwa? To są obiektywne sytuacje przymusowe, które
uniemożliwiają zmiany.
Machiavelli: Nie chciałbym się powtarzać.
Autor
:
Spodziewa się pan i toleruje użycie wszelkich środków do wyeliminowania
złych systemów? Czy w grę wchodzi także podstęp, oszczerstwo, oszustwo,
przemoc?
Machiavelli: Mówmy lepiej o środkach
taktycznych.
Autor : Czy mord jest również taktyką?
Machiavelli: Wróćmy do sedna sprawy. Władza
jest środkiem do celu – do utrzymania istnienia systemu. Przyznaję, są ludzie,
którzy jej nadużywają. Jest to głęboko ludzkie i tak stare, jak sama ludzkość.
Posunąłbym się nawet do twierdzenia, że w obliczu groźby utraty władzy
większość ludzi zapomina om zasadach etycznych.
Autor
: A więc
jednak – wszyscy ludzie są źli?
Machiavelli: Jeśli otaczający ich system na to
pozwala- tak. Ma to pewien związek ze sposobem funkcjonowania człowieka.
Człowiek też jest systemem wyposażonym w funkcje samozachowawcze. Dlatego nie
może postępować inaczej i będzie zawsze zły, jeśli uwarunkowania zewnętrzne
skłonią go do tego.
Autor : Rozgrzesza pan każdą nikczemność. Przed pięciuset laty pańskie zapatrywania były, być
może trafne, ale dzisiaj mamy całkiem inną sytuację. Mamy demokrację i wolność
słowa, i dojrzałych obywateli, i międzynarodowe organizacje broniące praw
człowieka, i ...
Machiavelli: A jednak pański
system przyzwala, by dzień w dzień naruszano podstawowe zasady etyczne. Ludzie
są zdradzani, krzywdzeni, okłamywani i oszukiwani. Pytam pana, czy człowiek,
który produkuje narkotyki albo prowadzi nielegalny handel bronią, ma jakieś
skrupuły? Czy partia polityczna ma
skrupuły przed zawiązaniem koalicji, jeśli przez to może zostać utrzymany lub
zdobyty udział w rządzie?
Niech pan się nie łudzi, wielu ludzi byłoby gotowych zawrzeć pakt z diabłem,
jeśli dzięki temu mogliby osiągnąć władzę.
Autor
: Co
trzeba by zmienić?
Machiavelli: Niech pan wyznaczy cel, który może
być osiągnięty jedynie wspólnie i zwróci uwagę na utrzymanie obowiązku
solidarności. Następnie niech pan stworzy system, który nie będzie przyzwalał
na niegodne zachowanie ludzi i nie będzie tolerował łamania zasad
człowieczeństwa. I niech pan postara się o przynajmniej jednego wroga, który
będzie zagrażał systemowi.
Autor
: Pan
pisze, że wszystko, co czyni książę powinno służyć tylko utrzymaniu się przy
władzy. Kiedy zaś przyglądam się historii Mayera, widzę, że stał się on nie
taktycznych działań mających na celu utrzymanie władzy, ale zranionego w swojej
próżności tyrana i jego oportunistycznego wasala.
Machiavelli: Próżność mogła być w tym
przypadku motywem, choć nie jedynym . Twierdzę, że stałoby się tak w każdym
przypadku.
Autor : Dlaczego tak pan sądzi?
Machiavelli: Los takiego poddanego, jak Mayer,
jest w podobnych sytuacjach nie do odwrócenia. Należy to do taktyki każdego
przejęcia władzy. Co musi zrobić książę, jeśli objął w posiadanie nowe
księstwo. Musi nagrodzić tych, którzy go wspierali, a tych, którzy go
zwalczali, pozbawić władzy.
Autor
: Ale
Mayer lojalnie wspierał swojego przełożonego, a mimo to został przez niego
pozbawiony władzy.
Machiavelli: Zgadza się. Widzi
pan, książę nie może sobie pozwolić, aby mieć w swoim otoczeniu osoby o zbyt
silnej osobowości. Ich osiągnięcia mogłyby umniejszyć jego sławę. I być może
osoby te mogłyby później powstać
przeciwko niemu. Książę musi więc po jakimś czasie pozbawić władzy także tych,
którzy dotychczas byli lojalni i zastąpić ich ludźmi słabymi, a przez to
zależnymi od niego.
Autor
: W
takim razie głównym celem Rusego było pozbawienie
władzy Mayera?
Machiavelli: Jednym z jego celów musiało być
co najmniej osłabienie Mayera.
Autor : Niemądrze jest zatem pomagać komuś w zdobywaniu władzy lub utrzymywaniu się przy
niej?
Machiavelli: O tym też już
mówiłem: „[...] gubi sam siebie, który drugiego czyni potężnym, gdyż tworzy się
tę potęgę zręcznością lub siłą, a jedno i drugie budzi nieufność u tego, który
stał się potężnym”.
Autor
:
Załóżmy, że kieruję dużym obszarem funkcyjnym i potrzebuję do tego
kolejnych kierowników. Jeśli zgadza się to, co pan powiedział, powinienem
wybierać ludzi słabych. Jeśli byliby zbyt silni, musiałbym się ciągle obawiać o
moje stanowisko.
Machiavelli: Jeżeli dobrze rozumiem, chciałby pan mianować
namiestników?
Autor : Owszem, można by tak to
ująć.
Machiavelli: Powiedzmy jasno, zależy to od
cech charakteru owych namiestników. Istnieją dwa rodzaje namiestników: lojalni
– ci są konstruktywni oraz zachłanni – ci są ambitni. Lojalnych musi pan
szanować i związać ich ze sobą. Zachłannych są dwa rodzaje: tchórze, tych nie
musi się pan wcale obawiać, może ich pan zadowolić pieniędzmi i drudzy, przed
którymi musi się pan mieć na baczności; są pańskimi wrogami.
Autor: Ale skąd mam wiedzieć, kto
jest konstruktywny, a kto podstępny?
Machiavelli: Tego nigdy nie wie
się z góry. Musi pan czekać, aż każdy z
nich się odsłoni.
Autor : A potem?
Machiavelli: Pan jako książę jest
władny, aby według własnego uznania z
powrotem odebrać mu stanowisko. W takim przypadku niech pan postępuje bez
emocji i bez moralnych oporów – i niech pan to uczyni publicznie. To wzbudzi
również dodatkowo respekt u ludu.
Autor: Nie respekt – strach! Ale za pomocą strachu nie można kierować
przedsiębiorstwem – przynajmniej na dłuższą metę.
Machiavelli: Za pomocą
sentymentów także się to nie uda.
Autor
: Czy
zgadza się pan z moim twierdzeniem, że ludzie, którym wolno działać
samodzielnie, którym nie narzucono z kim, kiedy i jak mają współpracować i
którzy nie żyją w strachu przed karą, więcej wnoszą w zapewnienie egzystencji
przedsiębiorstwa?
Machiavelli: Jeśli dobrze pana zrozumiałem, przedsiębiorstwo
przedstawia pan sobie jako zbiór samodzielnych grup, które mogą ze sobą
współpracować w dowolny sposób?
Autor
: Dopóki
zgodne jest to z celem i sensem istnienia przedsiębiorstwa.
Machiavelli: A celem przedsiębiorstwa jest
zachowanie egzystencji?
Autor
: Tak.
Machiavelli: I grupy te wpływają na siebie
wzajemnie, współpracują ze sobą, czasem także konkurują?
Autor
: Tak.
Machiavelli: Czym więc różnią się od księstw?
Pańskie przedsiębiorstwa składają się przecież wyraźnie z samych małych
księstewek. I wszystko, co mówię o księstwach, dotyczy także przedsiębiorstw.
Autor
:
Porozmawiajmy w takim razie o przedstawicielach kadry kierowniczej,
czyli pańskich książętach. Czy istnieją cechy, którymi kierownik musi się
bezwzględnie odznaczać, jeśli chce odnieść sukces?
Machiavelli: Nawiązuje pan do tematu cnót
księcia, jakich potrzebuje, aby utrzymać się przy władzy?
Autor
: Nie
utrzymać się przy władzy, lecz aby odnieść „sukces”.
Machiavelli: Na jedno wychodzi, niech mi pan
wierzy. Pan jest idealistą – nikt, komu władza nie sprawia pewnej radości, nie
może być księciem.
Autor
: Być
może w prawdziwych demokracjach tak.
Machiavelli: Tam również jest tak, jak mówię.
Polecam panu moje dzieła.*
Autor
: Mówimy
o cnotach księcia. Jeśli pana dobrze zrozumiałem, książę musi posiadać pięć
cech: musi być litościwy, dotrzymywać wiary, musi być ludzki, religijny i
prawy.
Machiavelli: Powiedziałbym to tak: „Nie jest przeto koniecznym, by książę posiadał
wszystkie owe zalety, które wskazałem, lecz jest bardzo potrzebnym, aby
wydawało się, że je posiada”.**
Autor
: Powinien
więc sprawiać takie wrażenie?
Machiavelli: Tak, odważam się stwierdzić, że
bardzo jest szkodliwe, „...gdy się je ma i stale zachowuje”.*
Autor
: Cóż
jest tak szkodliwego w owych pięciu cnotach?
Machiavelli: Książe traci władzę, gdy je
zachowuje.
Autor
: Tego
nie rozumiem.
Machiavelli: Może istotnie być godne pochwały,
dotrzymywanie słowa, pozostawanie prawym i wiernym. Doświadczenie ciągle
wszakże uczy, iż większe sukcesy odnosili ci książęta, którzy za nic mieli
cześć i wiarę.
Autor
: Podstęp,
kłamstwo i oszustwo, to według pana maksyma kierowania?
Machiavelli: Jeśli pan chce tak
to nazwać, i owszem, ale raczej określiłbym to jako taktykę powodzenia. Poza
tym poddani zachowują się identycznie. Oni także złamaliby przysięgę, gdyby
mogli dzięki temu osiągnąć korzyści.
Autor
: Myślę,
że ludzie kiedyś wreszcie dostrzegają, że są zdradzani, są wykorzystywani albo
manipuluje się nimi.
Machiavelli: Cała sztuka na tym
właśnie polega, aby postępować tak, by nikt tego nie zauważył.
Autor
: A
jeśli jednak?
Machiavelli: Ludzie na ogół są
prostolinijni. Zanadto ufają wrażeniom i pozorom – rzeczywiście chcą by ich
oszukiwano.
Autor
: Ale
skoro wreszcie dostrzegą, że zostali oszukani, wtedy obalają tego, kto za to
odpowiada.
Machiavelli: Skąd pan to wie?
Autor
: Czy w
przeciwnym razie dochodziłoby do rewolucji?
Machiavelli: Czy w przeciwnym razie byliby
jeszcze politycy? Czy jeden z książąt w pana kraju nie zmienił nazwiska, gdy
zaczęto kojarzyć je z wątpliwymi interesami i czy pomimo to lud nie wybrał go
ponownie?
Autor
: Wracam
znowu do rewolucji – czym one są?
Machiavelli: Są oznaką niespełnionych marzeń o
władzy, a bywają wynikiem dążenia do wolności.
Autor
: A
zmiana władzy w NRD?
Machiavelli: To nie była rewolucja, lecz totalitarny
system, z którego uciekli poddani. Sprawujący władzę żyli w zbiorowym urojonym
systemie, ale ludzie nie byli wolni i odpowiednio zaopatrzeni w dobra
konsumpcyjne. Lud chce przecież mieć poczucie, że jest wolny i nie może zbyt
długo cierpieć.
Autor : Czyżby panem et circenses?* (*chleba i igrzysk)
Machiavelli: Ależ tak.
Autor
: Wróćmy
z powrotem do przedsiębiorstwa. Czy i tu daje znać potrzeba wolności?
Machiavelli: Dokładnie to samo.
Autor
: Jak to
się więc dzieje, że zatrudnieni nie bronią się przed totalitarnymi kulturami
przedsiębiorstwa lub przed sadystycznymi członkami kierownictwa?
Machiavelli: To są dwa
pytania. Najpierw powiem tyle: osoba o
skłonnościach sadystycznych byłaby w antysadystycznym
systemie właściwie nieszkodliwa. Uważano by ją za nienormalną, izolowano jako
chorą i nigdy chyba nie znalazłaby dostępu do stanowisk, na których mogłaby na
innych wyładować swoje sadystyczne
skłonności.
Autor
: W ten
sposób system określa, czy sadyści będą tolerowani czy też nie?
Machiavelli: Tak, już o tym mówiliśmy.
Systemy, w którym sadyści mogą się wybić, same noszą charakter sadystyczny. To
systemy galernicze.
Autor
: A
druga część pańskiej odpowiedzi?
Machiavelli: Bywają ludzie, którzy chcą
cierpieć.
Autor
: Pan
chyba nie mówi tego poważnie?
Machiavelli: Czemu by nie? Mówiłem już: tak
jak istnieją ludzie, którzy znajdują przyjemność w odbieraniu wolności innym,
tak też są ludzie, którzy znajdują przyjemność w tym, że nie są wolni.
Autor
: Nikt
nie jest z własnej woli niewolnikiem w galerach.
Machiavelli: Jeśli to akceptuje, to i owszem.
Autor
: Ale
trzeba pracować, aby móc żyć.
Machiavelli: Zgadza się.
Autor
: Dobrze
więc, mimo wszystko musi się czasem akceptować system galerniczy.
Machiavelli: O tym także już mówiliśmy. Zawsze
mamy alternatywę: opuścić galerę albo obalić kapitana i uwolnić ludzi.
Autor
:
Związane z tym ryzyko jest często zbyt wysokie. Można przy okazji
stracić życie.
Machiavelli: Oczywiście, zawsze jest jakaś
cena, którą trzeba zapłacić za realizację potrzeby wolności.
Autor
:
Możliwe, ale co wtedy, gdy cena ta jest dla mnie zbyt wysoka?
Machiavelli: Jeszcze raz: każdy, kto obawia
się ryzyka, jakie niosą ze sobą zmiany, jest galernikiem z własnej woli.
Autor
:
Zgodnie z tym ludzi zatrudnionych w przedsiębiorstwie można podzielić na
dwie kategorie. Do jednej należą ci, którzy uciskają, do drugiej ci, którzy
chcą być uciskani.
Machiavelli: To nie takie proste. Dotyczy to
tylko systemów totalitarnych, ale nawet tam można znaleźć wyjątki.
Autor
:
Męczennicy?
Machiavelli: Tak, na przykład. Mam jednak na
myśli przede wszystkim oportunistów, którzy myślą tylko o osobistych
korzyściach i stanowią zagrożenie dla każdego księcia.
Autor
:
Ponieważ spiskują i wywołują rewolucje?
Machiavelli: Nie, oportuniści są na to zbyt
tchórzliwi. Są niebezpieczni, ponieważ nie są zaangażowani. Zdradzają księcia,
by osiągnąć osobiste korzyści.
Autor
:
Chciałbym powrócić do praktyki kierowania. Jak kierownik powinien
traktować swoich pracowników?
Machiavelli: Pańskie pytanie nie jest
wystarczająco sprecyzowane. Kierowanie odnosi się zawsze do konkretnej
sytuacji.
Autor
:
Dobrze, porozmawiajmy o tolerowaniu błędów. Przyjmijmy, że pracownik
popełnił błąd, z powodu którego przedsiębiorstwo poniosło szkodę.
Machiavelli: Czy było to zamierzone?
Autor
: Z
zamiarem czy bez zamiaru – jakie to ma znaczenie?
Machiavelli: Musimy to odróżnić.
Autor
:
Przyjmijmy, że nie sposób sprawdzić, czy to było zamierzone.
Machiavelli: Pomimo to musimy rozróżnić dwa
przypadki: czy był to zamiar, czy też niedbalstwo. Najpierw o błędzie
zamierzonym. Jeśli poddany w sposób umyślny działa na szkodę swojego księcia
lub swojego kraju, musi zostać ukarany. Ważne jest przy tym, aby odbyło się to
publicznie.
Autor
: Ale
czy to nie wystraszy reszty pracowników?
Machiavelli: Nie, ponieważ ci, którzy gardzą
jego czynem, powiedzą, że wymierzono mu sprawiedliwość. Ci natomiast, którzy
myślą jak on, zostaną odstraszeni i w sumie wzrośnie uznanie dla księcia.
Autor
: No nie
wiem. A jeśli ktoś został ukarany przez pomyłkę? Wtedy pracownicy zwątpią w
sprawiedliwość kierownika.
Machiavelli: Bardzo niewielu. Jeśli książę
cieszy się dobrą sławą, większość uwierzy, że kara nie była taka
bezpodstawna.
Autor
: Ale to
jest złamanie zasady sprawiedliwości. Ktoś został omyłkowo ukarany.
Machiavelli: Jak już powiedziałem „gdyż będzie bardziej ludzki, ukarawszy kilku dla
przykładu, niż ci, którzy przez zbytnią litościwość dopuszczą do nieładu...”*
Autor
: Cóż ma
uczynić książę, jeśli wynikało to z niedbalstwa lub nie da się stwierdzić, czy
było zamierzone, czy też nie?
Machiavelli: Niech pan zapyta poddanego, jak
chce uniknąć tego błędu na przyszłość. Niech mu pan da szansę, aby się
poprawił. Niech mu pan jednoznacznie powie, że nie będzie pan pobłażliwy, jeśli
ten sam błąd popełni po raz drugi.
Autor
: A
jeśli tak się stanie?
Machiavelli: Wtedy niech pan postąpi tak, jak
w przypadku błędu zamierzonego.
Autor
: Znowu
kara. Mam wrażenie, że pańska technika kierowania polega na nacisku, groźbie i
karze.
Machiavelli: Nieprawda! Kierowanie oznacza dla
mnie nakłonienie poddanych do robienia tego, co jest dobre dla księstwa.
Autor
:
Bardziej chyba tego, co jest dobre dla księcia..
Machiavelli: Książę i kraj to jedno. Książę nie jest niczym innym niż jego kraj.
Autor: Jak pan to rozumie?
Machiavelli: Każdy kraj ma
takiego księcia, na jakiego zasłużył.
Jeżeli większość poddanych jest
niemoralna i zła, także książę jest niemoralny i zły.
Autor
: Nie
czuję szacunku dla okrutnego kierownika i większość ludzi, jakich znam, myśli
tak samo.
Machiavelli: Może tak być, jeśli poza tym „uważa się go za zmiennego, lekkiego,
zniewieściałego, tchórzliwego i wahającego się”. Jeśli jednak świeci przykładem, jest sprawiedliwy i stara się, aby we
wszystkich jego „czynnościach
widziano wielkość, dzielność, powagę i siłę”,
nikt nie odważy się nim pogardzać.*
Autor
: Mamy
jeszcze wielu kierowników, którzy uważają, że pracownikom nie należy
pozostawiać zbyt dużej swobody działania i że kontrola jest ważniejsza od
zaufania.
Machiavelli: Jeśli książę nie ufa swojemu
ludowi i zniewala go, obraża go tym samym. Lud będzie niechętny i niewiele
będzie się przyczyniał do bogactwa księcia.
Autor
: A więc
jest pan za tym, aby pozostawić pracownikom swobodę działania?
Machiavelli: .Jeśli książę pozostawia swojemu
ludowi zbyt dużo wolności, stwarza niebezpieczeństwo dla księstwa. Zawsze
znajdą się ludzie, którzy będą chcieli działać na szkodę księstwa, powodowani
czy to zemstą, czy chciwością.
Autor
: Z
jednej strony nie powinno się dawać pracownikom wolności, ponieważ zagrażaliby
przedsiębiorstwu, a z drugiej strony nie wolno im odbierać wolności, ponieważ
zagrażałoby to przedsiębiorstwu. Co w takim razie powinien czynić
kierownik?
Machiavelli: Prawda leży pośrodku. Książe musi
przekazać odpowiedzialność i władzę części swoich poddanych i musi ich hojnie
wynagradzać za to, że gotowi są narażać się na niebezpieczeństwo i brać na
siebie dodatkowe obowiązki.
Autor
: A ci
inni, którzy nie otrzymali żadnej władzy?
Machiavelli: Większość ludzi obawia się ryzyka
i trudu związanego z obowiązkami, jakie niesie ze sobą taki urząd – choć do
tego nigdy by się nie przyznali. Będą zawsze mówili, że nie potrzebują tych
urzędów, aby potwierdzić poczucie własnej wartości.
Autor
:
Widocznie obawiają się ryzyka, że spotka ich kara ze strony księcia.
Machiavelli: Być może również i to, ale wielu
ludzi boi się przede wszystkim odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą osobista
wolność.
Autor
: W
takim razie ludzi można podzielić na dwa obozy: w jednym znaleźliby się
tchórze, którzy boją się odpowiedzialności, a w drugim odważni, którzy nie
obawiają się odpowiedzialności i ryzyka.
Machiavelli: Nie można tego tak upraszczać.
Niech pan się cieszy, że nie każdy dąży do władzy. Dzięki temu książę musi
troszczyć się jedynie o tych niewielu, których obdarzył władzą i
odpowiedzialnością. I odwrotnie: kto otrzyma od księcia władzę, będzie mu z
zasady wierny, bo w przeciwnym wypadku straciłby przywileje i swobody.
Autor
: Można
na to jednak spojrzeć inaczej. Kto nie przyjmuje żadnej odpowiedzialności ten
jest wolny, bo nie jest od nikogo zależny. Kto natomiast otrzymuje władzę od
księcia, ten jest jego sługą. W naszym przedsiębiorstwie jest zupełnie tak
samo. To są w gruncie rzeczy hierarchie sług.
Machiavelli: I tak jest dobrze. Jak chciałby
pan osiągnąć to inaczej?
Autor
: Na
przykład moglibyśmy kierowników wybierać demokratycznie.
Machiavelli: Władza ludu? Czy pan wierzy, że lud
nie wie, że demokracja to szachrajstwo?
Autor
: Już w
szkole uczyłem się o tym, że ateńska demokracja jest jedynym ustrojem, który
wyklucza dyktaturę. Dyktatura jest czymś najgorszym, co może się człowiekowi
przytrafić. Dyktatura jest pod względem moralnym zawsze złem.
Machiavelli: Ateńska demokracja została
zlikwidowana po niespełna stu latach.
Autor
:
Ponieważ najlepsi przywódcy padli ofiarą intryg. Tak zdolni mężowie
stanu jak Temistokles albo Arystydes zostali wygnani.
Machiavelli: Demokracja nie była tak do końca
władzą ludu, raczej była procedurą, która miała wykluczać tyranię. Ponieważ
każdy przywódca, który przekroczy określony poziom popularności albo zbyt długo
jest przy władzy, może przerodzić się w tyrana. Ateńscy przywódcy stawali przed sądem skorupkowym,
ponieważ stawali się zbyt popularni. Obawiano się, że mogliby się przerodzić w
jedynowładców.
Autor
:
Właśnie, nie wolno dopuścić, aby rzeczy zaszły tak daleko.
Machiavelli: Jak chce pan tego uniknąć?
Autor
: Chciałbym
odpowiedzieć na to pytanie przyjmując
inny punkt widzenia. Przywództwo powinien otrzymać ten, kto jest akurat
najlepszy, jako primus inter pares, jako jeden z grupy sobie równych. W ten sposób można, moim zdaniem,
usunąć groźbę, że jedna osoba może wyrosnąć do pozycji dyktatora.
Machiavelli: Czy istnieje kraj lub
przedsiębiorstwo, w którym tak się dzieje? Czy może mi pan podać nazwę
przedsiębiorstwa, w którym wszyscy kierownicy mają tę samą rangę?
Autor
: No
cóż, muszę przyznać rację, nie znam jeszcze żadnego.
Machiavelli: Proszę odpowiedzieć mi na
pytanie: po co istnieją przedsiębiorstwa?
Autor
: Aby
przynosić zatrudnionym dochód, który zapewni im egzystencję.
Machiavelli: Czy każdy nie mógłby sam sobie
zapewnić egzystencji? Całkiem samodzielnie, nie wchodząc w układy z kimś innym?
Autor : To z pewnością niemożliwe. Zawsze jest się
zdanym na innych.
Machiavelli: Oznacza to, że przedsiębiorstwa
istnieją tylko dzięki zatrudnionym, a zatrudnieni dzięki
przedsiębiorstwom?
Autor : Tak, przedsiębiorstwa są nastawione na
osiągnięcie wspólnego celu – solidarnymi wspólnotami.
Machiavelli: Wobec tego pański kierownik
najwyższego szczebla musi być specjalistą od utrzymywania przedsiębiorstwa przy
życiu.
Autor
: Tak,
owszem. Ale jaki wniosek powinienem z tego wyciągnąć?
Machiavelli: Pańskie przedsiębiorstwa przecież
muszą umieć zapewnić byt zatrudnionych. I odwrotnie – zatrudnieni muszą
przyczyniać się do zapewnienia istnienia przedsiębiorstwa. Dobrym pracownikiem
jest więc ten, kto wnosi istotny wkład w utrzymanie egzystencji
przedsiębiorstwa.
Autor
: Tak,
ale pytanie brzmiało, według jakich kryteriów wyznacza się kierowników. Jakimi
cechami musi odznaczać się np. kierownik najwyższego szczebla?
Machiavelli: A jakimi cechami powinien się on
odznaczać według pana?
Autor
: Platon
na pytanie, kto powinien rządzić, odpowiedział: ten, kto jest najlepszy i
jednocześnie najmądrzejszy.
Machiavelli: Pan jest idealistą. Kto jest ów
„najlepszy”? Sokrates powiedziałby, że człowiek, który uważa się za najlepszego
i najważniejszego, postradał zmysły. Ponieważ najlepszy wiedziałby, że niczego
nie wie, i że nie jest mądry. Najlepszy w pojęciu Sokratesa odrzuciłby
władzę.
Autor
: Albo i
nie, gdyby był pierwszy między równymi. Wtedy nie miałby tak daleko idących
uprawnień i mógłby być, gdyby to było konieczne, powstrzymywany.
Machiavelli: W gruncie rzeczy nie chodzi
jednak o to, jak daleko powinna sięgać władza księcia. Proszę przyjrzeć się
historii. Żadne prawo nie jest w stanie zapobiec, aby książę stał się tyranem.
Zatem pytanie nie brzmi: „Jak powinienem kontrolować uprawnienia wynikające z
władzy księcia lub pańskich kierowników?” lecz „Jak trzeba zbudować system,
który nie będzie tolerował książąt/kierowników, jeśli nie będą się oni dostatecznie przyczyniać do zapewnienia bytu
przedsiębiorstwa.
Autor
:
Rozumiem. Klucz do rozwiązania problemu tkwi w samym systemie.
Dodatkowe uwagi do dialogu …… 130
„Lud jest mądrzejszy i bardziej stały od
władcy”.
Niccolò Machiavelli
Niccolò Machiavelii zawarł swoje
zapatrywania dotyczące systemów politycznych i taktyki kierowania przede
wszystkim w dwóch dziełach: w „Rozważaniach nad pierwszym pięcioksięgiem
historii Rzymu Liwiusza”, gdzie opisuje swoje doświadczenia z demokratycznymi
republikami, i w „Księciu”, gdzie wykłada swoje poglądy na temat księstw.
Obydwa dzieła powstały w latach 1513-1519 i służą za podstawę do powyższej
dyskusji.
Dzieło Machiavellego było w ostatnich
wiekach interpretowane z rozmaitych punktów widzenia. Dla jednych był on przedstawicielem czystej
nauki o technice sprawowania władzy, dla innych nacjonalistycznym wojownikiem o
wyzwolenie Włoch spod obcego berła. Centralnym punktem zainteresowania tej
książki są jednakże jego wywody na temat
taktyki i techniki kierowania. Uznając,
że między Włochami czasów renesansu a obecną strukturą rynkową istnieje pewna
analogia, jego wypowiedzi z zadziwiającą trafnością mogą być odniesione do
dzisiejszej sytuacji. Trzeba sobie
przedstawić Włochy jako system samodzielnych, indywidualnych państewek, które
znajdowały się w stanie wzajemnej zależności i konkurencji. Większe
podporządkowywały sobie mniejsze, mniejsze sprzymierzały się przeciw większym,
a wszystkie razem występowały przeciwko siłom zewnętrznym. Stosunki władzy były
złożone, stabilne jedynie przez krótki czas...
Był to, jakbyśmy dziś powiedzieli, system społeczno-ekonomiczny o
cechach ewolucyjnych, który utrzymywał stan synergetycznej równowagi.
Podobieństwo do dzisiejszej gospodarki rynkowej jest uderzające.
Machiavelli określił trzy zasadnicze
siły stanowiące sprężyny napędowe procesów. Są to „virtù”,
„necessità” i „fortuna”. Virtù
(cnota, talent), to według niego zdolności niezbędne do zrealizowania celów.
Miano „necessità” (konieczność, przymus) wskazuje na konieczność (po co?) realizowania
celu; wszystkie działania zmierzają do zachowania egzystencji księcia i/lub
systemu. „Fortuna” (los) wreszcie jest umiejętnością postępowania w obliczu
nieuniknionych, przypadkowych wydarzeń, jakie mogą zakłócać przebieg każdego
procesu – zarówno w sensie pozytywnym jak negatywnym. Dla Machiavellego miarą
kwalifikacji władcy była jego umiejętność utrzymania się przy władzy. Zdobycie
i zachowanie władzy miały dla niego tak wielkie znaczenie, że – gdyby zaszła
potrzeba – moralne opory podporządkowuje on zapewnieniu bytu państwa („necessità”). Jego słowa o zapewnieniu bytu są
najczęściej wyrywane z kontekstu i cytowane jako „racja stanu”. Sformułowane na
tej podstawie wypowiedzi, jak choćby
„cel uświęca środki”, kojarzą się nieprzyjemnie z żądzą władzy,
bezwzględnością i pogardą dla człowieka. Machiavelli nigdzie się jednak tak nie
wypowiadał. Przeciwnie, czytając bez uprzedzeń jego oryginalne dzieła można
stwierdzić, że jak na ówczesne czasy, a nawet z dzisiejszej perspektywy –
Machiavelli zarysował wyczerpująco obraz systemów kierowania i że w tym, co
mówi na temat „necessità” chodzi mu głównie o
zagwarantowanie bytu całemu systemowi.
Hasło: zrytualizowane wojny
Liczne księstwa i państwa-miasta – były w ustawicznie zmieniających się
sojuszach – skłócone między sobą. Konflikty wojenne były wyjątkowo rzadkie. Ale
nawet, gdy do nich dochodziło, nie było zbyt wiele ofiar. Walczące strony
najczęściej zadawalały się odstraszeniem przeciwnika za pomocą wojskowych
przemarszów i groźnych gestów, a do ostatecznego rozwiązania dążyły przy stole
negocjacyjnym.
Abstrahując od politycznych celów, jakim
miały służyć pisma Machiavellego, zadziwiająco trafne są wypowiedzi o
charakterze ogólnym na temat techniki i systemów kierowania. Przytaczamy tu
niektóre jego zasadnicze wypowiedzi stosując określenia właściwe dla
dzisiejszych systemów kierowania. Używane w tekstach Machiavellego pojęcia „książę” i „księstwo” zostały najczęściej
zastąpione przez pojęcia „kierownicy” i „przedsiębiorstwo”.
Machiavelli o kierownikach
- Kierownik musi umieć podejmować
decyzje również bez doradców.
- Brak zdolności przystosowywania się do
stale zmieniających się warunków oznacza utratę egzystencji.
- Kierowników o zapędach dyktatorskich
należy karać okazując pogardę.
- Kierownik musi umieć być ludzki i
bezkompromisowo twardy, jeśli wymaga tego sytuacja.
- Delegowanie swobody działania i
odpowiedzialności wzmacnia motywację pracowników.
- Kto unika wykonania niewygodnego
zadania, staje w obliczu innego.
- Kierownicy powinni mieć na uwadze
jedynie dobro przedsiębiorstwa.
- Kierownik musi zajmować jasno
określone stanowisko i działać zdecydowanie.
- Przedsiębiorstwo (księstwo) może mieć
tylko lojalnych kierowników (służbę państwową).
Machiavelli o systemach kierowania
-
Systemy oparte na wolności istnieją dłużej i zapewniają swoim członkom
lepsze warunki życia niż dyktatury.
- Różnorodność mocnych stron i cech
jakiegoś systemu pozwala na lepsze adaptowanie się do zmieniającego się
otoczenia.
- Jedyną rzeczą pewną jest niepewność i
nieokreśloność wszystkich procesów.
- Jest winą systemu, gdy jego uczestnicy
nie zachowują się tak, aby służyć przedsiębiorstwu.
- Osoby zatrudnione w przedsiębiorstwie
bronią się przed zmianami.
- System przedsiębiorstwa oparty na
wolności skuteczniej może stawiać czoła konkurencji.
- Do założenia przedsiębiorstwa
(kraju/państwa) potrzeba przedsiębiorców (książąt), ale do utrzymania go
potrzebni są pracownicy (poddani).
Machiavelli o strategii
-
Każdy na własny sposób może wojnę rozpętać, ale niekoniecznie ją
zakończyć.
- Przedsiębiorstwu nie wolno zawierać
sojuszy z innymi przedsiębiorstwami dopóki nie zmusza go do tego konieczność.
- Niezbędne zmiany muszą być
przeprowadzone szybko i bezkompromisowo.
- Konformistyczne zachowanie wobec
otoczenia przynosi zazwyczaj korzyści.
- Jeśli istnienie przedsiębiorstwa jest
zagrożone, nie ważna już jest sprawiedliwość bądź niesprawiedliwość, przyjazny
stosunek bądź okrucieństwo, pochwała lub nagana, lecz tylko i wyłącznie liczy
się wolność i działanie do zachowania jego istnienia.
- Doradcy myślą zawsze tylko o własnych
korzyściach, to jest o zapewnieniu własnej egzystencji.
Machiavelli o władzy i karierze
-
W każdym przedsiębiorstwie znajdują się oportuniści nastawieni na
osiąganie osobistych korzyści.
- Od wyboru kierownika zależy dobro
przedsiębiorstwa.
- Jeśli przedsiębiorstwo źle działa, winni są zawsze kierownicy.
- Wspieranie przełożonego najczęściej nie
sprzyja własnej karierze.
- Kto przejmuje kierownictwo określonego
obszaru przedsiębiorstwa, musi stopniowo pozbawić władzy dotychczasowych
kierowników.
W
rozmowie z Machiavellim nie znaleziono właściwie rozwiązań dwóch
problemów:
1. Problemu wartości: jak rozpoznać
korzyść płynącą z jakiegoś działania dla
ogólnego dobra? Co się stanie na przykład, jeśli w imię racji stanu zostanie
wyrządzone „zło”? Jak określana jest
wartość wkładu w utrzymanie bytu przedsiębiorstwa i dalszy rozwój systemu? Jak uniknąć nadużywania władzy dla korzyści
osobistych?
2. Problemu budowy i dalszego rozwoju systemów
kierowania: z jakich podstawowych elementów składa się system? Jaką rolę odgrywają
agresja, chęć zrobienia kariery i współpraca przy ustalaniu optymalnej organizacji? Jak buduje się system zdolny do długofalowej
konkurencji? Jak inicjowane są jakościowe usprawnienia? Jak zapobiegać nieuchronnej skłonności do kostnienia
procesów?
Czwarta część książki zajmuje się tymi problemami i przedstawia założenia ewolucyjnie
rozwijającego się systemu kierowania.
Część IV. Ewolucyjny system kierowania .... 135
Rozdział
1. Zachowania agresywne w systemach kierowania
Przyczyny, skutki, sposób postępowania .... 137
„Każdy na własny sposób może wojnę rozpętać, ale
nie zakończyć”
Niccolò Machiavelli
Agresja jest częścią składową charakteru
człowieka, a zatem również częścią składową kultury przedsiębiorstwa.
Konflikty same w sobie nie są
negatywne, przeciwnie - mają ważne znaczenie dla procesów adaptacyjnych
utrzymujących przedsiębiorstwo przy życiu. Problemy w przedsiębiorstwach często
jednak przeradzają się w jałowe konflikty, przy których wychodzi na jaw silna
destrukcyjna agresja, a potem chodzi już tylko o to, aby innym zaszkodzić,
poniżyć ich lub ośmieszyć. Jak we wszystkich grupach ludzkich także w
przedsiębiorstwie ciągle są jakieś powody do konfliktów.
Potrzeba nam funkcjonującej w
przedsiębiorstwie kultury rozładowywania konfliktów.
Władza i uznanie są częstszymi
motywami działania niż lojalność i dobro publiczne.
Szczególnie
kierownicy płci męskiej wykazują znaczną gotowość do agresji, która ma
katastrofalne następstwa dla przebiegu pracy w przedsiębiorstwie. Rzut oka na
słownictwo używane przez niektórych przedstawicieli kadry kierowniczej zdradza
ich agresywny sposób myślenia i niemal wojskowy sposób bycia.
Agresja jest częścią składową
rzeczywistości w przedsiębiorstwie.
Skąd bierze się ta osobliwa
potrzeba przemocy i panowania? Czy jest oznaką patologii społecznej lub
archaicznym reliktem historii rozwoju człowieka?
Gwałtowne i częste zachowania agresywne w praktyce przedsiębiorstwa pozwalają
przypuszczać, że mamy do czynienia z - jak mówią psychologowie - popędem
wywołującym przyjemność; przyjemność płynącą z panowania, niszczenia i walki.
Zadowolenie, jakie osiąga zwycięzca, ma widocznie tak wielką siłę przyciągania,
że ryzykuje on nawet porażkę. Tę przemożną żądzę agresji wyraził Ernst Jünger w swoich wspomnieniach wojennych wydanych w formie
książkowej po raz pierwszy w roku 1920:
„Stawiliśmy
się w naszych grupach i na rozkaz <<Załadować i zarepetować>> z utajoną ochotą
naładowaliśmy magazynki ostrymi nabojami”. W innym miejscu nazywa to tak: „Wojna musiała nam to przecież przynieść - wielkość, moc, odświętność.
Wydawała się nam męskim czynem, wesołą potyczką strzelecką na kwiecistych,
zroszonych krwią łąkach". Pisze
o tym dalej ze zrozumiałym chyba tylko dla mężczyzn brakiem emocji: „ W czasie wojny zawsze starałem się patrzyć na
przeciwnika bez nienawiści i oceniać go jako mężczyznę według jego odwagi.
Starałem się odnaleźć go w walce, zabić go i od niego też niczego innego nie
oczekiwałem”.
Naukowcy zajmujący się badaniem zachowań ludzkich wyjaśniając
pochodzenie ludzkiej agresji dzielą się na dwa obozy. Teoria instynktów i
popędów zakłada, że skłonność do agresji jest wrodzona, teoria środowiskowa
natomiast - że agresja wywołana jest wyłącznie przez otoczenie. Niezależnie od
tego, która teoria jest słuszna, jest faktem bezspornym, że destruktywna
agresja jest stara jak sama ludzkość.
Przykład z Biblii
Jak głęboko zakorzeniona jest w ludziach destrukcja,
dowodzi najlepiej opis zawarty w Biblii - trudno by znaleźć bardziej trafny.
Karl Popper cytował ten przykład w wykładzie „Wolność i intelektualna
odpowiedzialność”.* W drugiej księdze Mojżeszowej rozdziale 32, Mojżesz
otrzymuje na górze Synaj tablice z dziesięcioma przykazaniami dla ludu Izraela.
Gdy wraca po kilku dniach i widzi zbudowanego podczas jego nieobecności Złotego
Cielca, dostrzega w nim niegodną, bluźnierczą i zasługującą na wytępienie
herezję. To, co potem nastąpiło, jest równie zadziwiające, jak niezrozumiałe.
Człowiek, który kilka godzin wcześniej sam otrzymał od Boga dziesięć przykazań,
pomija piąte z nich (nie zabijaj) i wzywa w imię Boga do mordu na ludzie
Izraela: „<<Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z
powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto
swego przyjaciela, kto swego krewnego>>. Synowie Lewiego
uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy
mężów”.**
*
Wspomniany wykład Poppera został opublikowany w języku polskim pt. Tolerancja i
intelektualna odpowiedzialność i wydany w zbiorze esejów Poppera W poszukiwaniu lepszego świata, Książka
i Wiedza, 1997 [przyp. - Ewa Schauz)
** Księga
Wyjścia, 32, 37 i nast.
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków
oryginalnych (Biblia Tysiąclecia).Wydawnictwo Pallottinum,
Poznań-Warszawa 1971, s.97)
Agresję można zaliczyć do
zakodowanych w nas wzorców zachowań i w związku z tym jest ona częścią składową
rzeczywistości w przedsiębiorstwie, której nie da się wyeliminować. Istnieje tu
jednak ograniczenie: agresja nie może być rozładowywana za pomocą metod
fizycznych, natomiast przenoszona jest na płaszczyznę psychiczną - i tam
rozładowywana. Skutki tej walki może nie zawsze są wyraźnie widoczne, lecz dla
ofiar wcale nie mniej przez to bolesne.
...
Hasło: agresja
psychiczna
Erich Fromm, psychoanalityk i filozof społeczny, pisze
w swojej słynnej prozie "Anatomia ludzkiej destruktywności":
"Okrucieństwo psychiczne, pragnienie poniżenia i kaleczenia uczuć innej
osoby jest przypuszczalnie jeszcze bardziej rozpowszechnione niż sadyzm
cielesny. Ten rodzaj sadystycznego ataku jest zapewne znacznie bezpieczniejszy
dla sadysty, mniej ryzykowny; [...] Z drugiej jednak strony ból psychiczny może
być równie intensywny lub nawet gorszy niż cielesny. Nie muszę przywoływać
chyba przykładów dla zobrazowania tego duchowego sadyzmu. Rodzice zachowują się
tak wobec swych dzieci, nauczyciele względem uczniów, przełożeni wobec
podwładnych - innymi słowy, sadyzm psychiczny pojawia się w takich sytuacjach,
gdzie istnieje ktoś, kto nie może się przed sadystą obronić.***
*** Erich
Fromm: Anatomia ludzkiej destruktywności. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1998,
s.319
Zależnie od formy, w jakiej się objawiają, zachowania agresywne dzieli się w psychologii na trzy grupy określane mianem autoagresji, agresji raniącej i agresji infantylnej. Autoagresja, do której zalicza się samookaleczenie, nienawiść do siebie samego i masochizm, w kulturze współpracy w przedsiębiorstwie nie stwarza prawie żadnego problemu, za to dwa pozostałe typy agresji pojawiają się we wszystkich możliwych odcieniach. I tak działania o charakterze agresji raniącej przyjmują postać sadystycznego szyderstwa, złośliwych komentarzy i potwarzy (mobbing!). Do tej grupy należą również działania, motywowane zawiścią, nieżyczliwością i nienawiścią. Do agresji infantylnej zaliczają się te wszystkie działania, które służą do wzmocnienia własnej władzy, podniesienia prestiżu i podkreślenia własnej ważności. Należą do nich pyszałkowatość, wybujała ambicja, mania wielkości, rywalizacja, kamuflowanie błędów i asekuranctwo.
Żądza władzy i mania wielkości są
przejawami agresji infantylnej.
Pojedyncza osoba nie potrafi zmienić agresywnej kultury kierowania w
przedsiębiorstwie - może je tylko opuścić.
Zetknięcie z agresywnym sposobem zachowania w przedsiębiorstwie jest trudnym
problemem dla pracownika o nastawieniu konstruktywno-solidarnym. Ma on
właściwie tylko dwie możliwości zachowania w obliczu agresji, które nie
ograniczają jego praw jako jednostki i nie ranią poczucia własnej wartości.
Albo odpowie agresją i spróbuje "zwyciężyć", bądź osiągnąć
przynajmniej równowagę sił, albo opuści dział lub przedsiębiorstwo. Kto jest
ofiarą agresywnego zachowania, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy opłaca
się podjąć walkę, czy też lepiej byłoby zmienić otoczenie. Decyzja o pozostaniu
wchodzi w rachubę tylko, gdy agresja wypływa od pojedynczej osoby, a więc
konflikt nie będzie miał szerokiego zasięgu. Odejście jest zalecane przede
wszystkim, gdy kulturę kierowania danego systemu cechuje agresywność. W
rozdziale dziewiątym przedstawiono metodę klasyfikacji, pozwalającą rozróżnić
kultury agresywne i nieagresywne.
Jak już wspomniano, agresje są
nieuniknionym elementem kultury przedsiębiorstwa, lecz nie każda agresywna
sytuacja musi mieć negatywne następstwa. Agresja może przynieść – jeśli
ostrożnie się z nią obchodzić – jak najbardziej pozytywne skutki. Następny
rozdział zajmuje się tą stroną agresji.
Rozdział
2. Pozytywna strona agresji:
sprężyna napędzająca procesy ewolucyjne .... 143
„Niepowtarzalną cechą człowieka jest to, że mogą
nim powodować popędy każące mu zabijać i torturować, i że w trakcie tych
czynności potrafi odczuwać rozkosz”
Erich Fromm
Dwa wielkie obozy psychologii zachowania od
wielu lat pozostają w nieprzejednanej opozycji. Po jednej stronie znajdują się
wyznawcy teorii wpływów środowiskowych i behawioryści (Watson, Skinner), po
drugiej zaś przedstawiciele teorii instynktów i popędów (Freud, Lorenz). Obydwa
obozy dysponują naukowo uzasadnionymi przykładami i spójnymi modelami
objaśniania istoty agresji, obydwa też służą wskazówkami użytecznymi w praktyce
kierowania. Zakładając, że zachowania ludzi mają charakter systemowy, można
znaleźć potwierdzenie dla modeli objaśniających obie teorie, nie koniecznie za
każdym razem uznając tę drugą za przestarzałą. Człowiek, zależnie od sytuacji,
może działać zarówno kierując się instynktem, jak przyjmując wzory narzucone
przez środowisko. W każdym z tych stanów - z pozoru stabilnych - można
pozostawać dłuższy czas. Wszyscy jednak wiemy, że istnieje także stopniowy
rozwój, za każdym razem w przeciwnym kierunku. Mówimy wtedy: „Zmieniła
się/zmienił się na korzyść/niekorzyść”
albo „Kiedyś/dawniej nie była taka/był taki”. Behawioryści przypisaliby to procesowi
pozytywnego lub negatywnego wzmocnienia. Zwolennicy teorii popędu
argumentowaliby zapewne, że zmiana zachowania nastąpiła pod wpływem utajonych,
sterowanych popędami potrzeb. Z punktu widzenia systemu oznacza to jednak, że
istnieje dualizm modeli psychologicznych. Zmiana zachowania jest rezultatem
przejścia ze stabilnego dotychczas stanu systemu do innego. Jeśli zmiana
zachowania zachodzi nagle, ale jest ograniczona w czasie, mówimy najczęściej o
działaniu w afekcie. Jeśli stan po przejściu jest trwały, mówimy o zmianie
osobowości. Jedną z patologicznych form spontanicznych przejść z jednej fazy do
drugiej jest schizofrenia.
Nasuwa się przypuszczenie, że podłożem
modelu zachowania człowieka są chaotyczne cechy, ale nie powstała jeszcze żadna
psychologiczna teoria tego rodzaju.
Teoria
wpływów środowiskowych i uwarunkowań
(człowiek uczy się zachowania)
Agresję nabywamy w kontakcie ze środowiskiem społecznym (kultura) i przez
wyuczone odruchy.
Teoria
instynktów i popędów
(człowiek dziedziczy zachowanie)
Agresja jest „autonomicznym instynktem”; zachowanie objaśniane jest przez
wzajemne oddziaływanie na siebie popędów i indywidualnych przeżyć.
Ujęcie systemowe
Oba obozy psychologii zachowania opisują zapewne to samo, choć z odmiennych
punktów widzenia. Człowiek odznacza się zarówno odziedziczonymi, jak nabytymi
sposobami zachowania, pozostającymi we wzajemnych zmiennych stosunkach
(zależność, konkurencja). Określone sposoby zachowania, zależnie od przyjętej
teorii, mogą być stabilne lub zmieniać się. Przejście może, jak we wszystkich
systemach ewolucyjnych, następować niezwykle powoli lub w formie nagłego skoku.
Klasyczna
psychologia nie może sprostać systemowej naturze ludzkiej psychiki.
Teorie obu systemów psychologii zachowania
mają swoje uzasadnienie, ale żaden z tych obozów nie może już utrzymywać, że
jego teoria jest jedynie słuszna. Synteza ((por. rys. 3) obu kierunków
psychologii zachowania pozwala opisać ludzką psychikę jako system, który
posiada i nabyte, i dziedziczne cechy w rozmaitym nasileniu. Pojedyncze elementy (popędy, instynkty,
zachowania wyuczone i narzucone przez środowisko) pozostają w złożonych
zmiennych stosunkach wobec siebie. Wyróżniamy zachowania kooperujące,
kompensujące i konkurujące.
Psychiczny system ma wszystkie cechy
ewolucyjnego (chaotycznego) systemu:
podobieństwo do samego siebie, okresowość, niewielkie bodźce mogące wywołać
istotne zmiany w systemie (np. skokowe przejście od zachowania społecznie
narzuconego do zachowania opartego na instynktach), cechy homeostatyczne
(niechęć do zmian) i załamanie przy przeciążeniu (burn-out-syndrom,
załamanie nerwowe, kryzys). W opisach psychicznego systemu człowieka – jak i w
przypadku wszystkich chaotycznych systemów – nie ma więc stwierdzeń „albo -
albo” lecz jedynie „zarówno – jak”.
Dla wyjaśnienia przyczyn agresywnej
reakcji wewnątrz przedsiębiorstwa obydwie wypowiedzi są jednakowo słuszne. Z
początku homogeniczna, pokojowo nastawiona grupa robocza pod wpływem
określonych wydarzeń (np. w obliczu mających nastąpić zmian) może się
spontanicznie podzielić na większą liczbę wrogich sobie obozów. Konrad Lorenz
przekonywał, że fałszywe byłoby mniemanie iż ludzie są wrodzy i agresywni
dlatego, że są podzieleni na wiele
obozów. Należy spojrzeć na to od drugiej strony: ludzie dzielą się na wrogie
partie, bo mają agresywne popędy. Właśnie z punktu widzenia ewolucji wiele
przemawia za tym, że agresję trzeba uznać za elementarną zasadę biologicznego i
intelektualnego rozwoju.
Od rozmaitości możliwych rozwiązań
zależy pojawienie się procesów konkurencyjnych; tak powstaje konkurencja.
Zwycięży obóz bardziej żywotny, bądź ten, który dysponuje lepszym rozwiązaniem,
o ile innemu/innym nie uda się wypracować rozwiązań konkurencyjnych. I to
właśnie staje się motywem dalszego rozwoju, początkiem ewolucji.
Przykłady: homeostatyka
i rozpad grupy
Przypadek 1
W zakładzie przemysłowym na początku lat
osiemdziesiątych w 50 sekretariatach chciano zastąpić maszyny do pisania
komputerami i lokalnymi drukarkami. Ankieta przeprowadzona wśród sekretarek
dała następujący obraz sytuacji: 18 z nich wyrażało zgodę, po tym jak u dwóch z
dobrym wynikiem pilotażowo zainstalowano komputery, 17 wolało mieć zamiast
komputerów nowoczesne maszyny do pisania z pamięcią, a 15 było niezdecydowanych. Grupa tych, które
wolały maszyny do pisania z pamięcią, dała się przekonać, gdy zamiast drukarek
zastosowano elektroniczne maszyny do pisania, co pozwoliło sekretarkom mieć
pewność, że w razie trudności zawsze mogą posłużyć się znowu zwykłą maszyną do
pisania. Grupa niezdecydowanych zmieniła wówczas swoją wyczekującą postawę.
Przypadek 2
Mniej więcej pięć lat później projektowano połączyć system pojedynczych miejsc
pracy w sieć i wprowadzić nowy edytor tekstów. Wynik przeprowadzonego w trzech
sekretariatach testu był następujący: jedna trzecia (24 osoby) z ogólnej liczby
70 zatrudnionych obecnie sekretarek chciałaby natychmiast wprowadzić nowy
system, około jedna trzecia (22 osoby) była przeciwna, i także jedna trzecia
(24 osoby) – niezdecydowana.
Przypadek 3
W jednym z licznych działów rozwoju pewnego koncernu elektrycznego zamierzano
wycofać dotychczasowy system CAD (Computer-Aided-Design).
Chociaż w całym przedsiębiorstwie użyuwano, obok
wielu innych, standardowego systemu CAD z odpowiednio obszernymi funkcjami,
przy zastosowaniu czasochłonnych oraz wymyślnych fachowych uzasadnień przeforsowano
zakup systemu, którego przedtem nie stosowano w żadnej innej części koncernu.
Co ciekawe, dotychczasowy system wprowadzono kilka lat wcześniej na życzenie
tego samego działu rozwoju używając równie przemyślnych uzasadnień, także i on
wtedy był wyjątkiem w całym koncernie.
Agresja
jest sprężyną napędową procesu ewolucyjnego.
Odwrócenie tej tezy oznacza, że pokojowe współistnienie możliwe jest tylko, gdy
wykluczymy zmiany status quo. Ponieważ zmiany wywołują zarówno przyzwolenie,
jak reakcje obronne – następuje podział. Jeśli jednak prowadzącą do podziału
siłę agresji odnajdujemy we wszystkich ludzkich systemach, niechęć do zmian
właściwie nie powinna mieć miejsca, a w przedsiębiorstwie musiałyby zatem
przebiegać bezustanne (wywołane przez agresję) zmiany. Ale jak ma się
niewątpliwie niechętny stosunek organizacji do zmian, do stwierdzenia, że
agresja jest immanentnym składnikiem systemu?
Konstruktywne
traktowanie przejawów agresji wymaga odpowiedniej kultury konfliktu.
Wyjaśnienia trzeba chyba szukać w zdolności ludzi do tworzenia solidarnych
wspólnot celowych, skoro pojawia się wspólny cel. Wymaga to jednak spełnienia
jeszcze jednego ważnego warunku: problem lub zadanie może być mianowicie
rozwiązane siłami wielu osób. Wtedy, i tylko wtedy, ludzie zechcą połączyć się
w grupę i stworzyć system (por. rozdz. 7). I tylko w obrębie systemu może
powstać efekt synergetyczny, dzięki któremu system odznacza się optymalną
produktywnością – ale także maksymalną niechęcią do zmian.
W systemie synergetycznym (przedsiębiorstwo, zespół,...) jego członkowie nie są
nastawieni wobec siebie agresywnie. Wprawdzie i tu występują stany
konkurencyjne, ale nie są one nacechowane destruktywną agresywnością,
odpowiadają raczej uczciwej grze (fair) i należałoby tu raczej mówić o
konflikcie niż o agresji. Aby konflikty nie przeradzały się w agresję, trzeba
umieć obchodzić się z nimi konstruktywnie.
System
w stanie synergii jest wolny od destruktywnej agresji.
Na zakończenie pozostaje stwierdzić, że sam w sobie pokojowy, synergetyczny
system może przejawiać niezwykłą wrogość wobec innych systemów
(przedsiębiorstw, zespołów, przyrody), chyba że ponownie połączy się z nimi w
jeden system, który znowu będzie stanowić synergetyczną całość. Konstruktywna
konkurencja między częściami synergetycznego systemu, mająca charakter gry,
jest też wewnętrzną siłą napędową dla
postępującej adaptacji systemu. Oparta na grze konkurencja nie jest szkodliwa,
dopóki istnieją jasne reguły gry. Najważniejsze zasady to fairness, solidarność, lojalność i – przede
wszystkim – służebność wobec systemu. Etyka Schopenhauera definiuje wymóg
służebności wobec systemu prosto, precyzyjnie i zrozumiale: „Nie czyń nikomu szkody, ani nie rań nikogo,
lecz pomagaj* wszystkim tak dobrze, jak tylko potrafisz”. (*czy
postępować nieetycznie też? Anonimus).
Propozycje
postępowania z agresywnymi kolegami/przełożonymi
- Jeśli wiesz lub przypuszczasz,
jakie tematy mogą ich drażnić – już zawczasu zrezygnuj z ich podejmowania.
- Oddzielaj zawsze przedmiot dyskusji od
emocji (osoby).
- Jeśli w czasie posiedzenia znalazłeś
się w trudnym położeniu, jeśli wzbudziłeś emocjonalne lub nierzeczowe
reakcje, zachowaj się z pozoru służalczo.
Przeproś za to, nawet gdy jesteś przekonany, że nie ma w tym twojej
winy. Nie wiąż błędu/winy ze swoją osobą:
„Przykro mi, że robi to wrażenie...”. „Doprawdy żałuję, nie było to moim
zamiarem, ...”, „Proszę mi wybaczyć to zdanie/tę wypowiedź, jest niestety
sprzeczna/wieloznaczna”.
- Spróbuj uniknąć narady lub skrócić jej
czas, jeśli mają być poruszane krytyczne tematy. Postaraj się na przykład
wysłać kogoś w zastępstwie; uzgodnij wcześniej zbadanie sytuacji; powołaj grupę
roboczą – o ile możliwe z udziałem osób zajmujących stanowiska sztabowe lub
zewnętrznych doradców.
- Okaż zainteresowanie opinią twoich
partnerów, zapytaj „Co by pan radził ...?”, „Co powinniśmy pańskim zdaniem
zrobić ...?”
- Nigdy nie krytykuj pośrednio lub
bezpośrednio partnerów rozmowy. Nie daj im zauważyć, że twoim zdaniem mają kłopoty merytoryczne lub braki w technikach
kierowania.
- Staraj się wybadać nieujawnione
pobudki działania partnerów rozmowy, popytaj np. ich pracowników lub dostawców.
- Postaraj się zachować spokój lub
rzeczowość. Pomyśl o jakimś przyjemnym wydarzeniu, o żonie, dzieciach, mężu.
- Podczas narady nie odpowiadaj sam na
prowokujące pytania. Przekaż pytanie dalej do innych uczestników. Na przykład:
„Co pan myśli o tym?”, „Czy ktoś z
państwa może odpowiedzieć na to pytanie?”, „Czy może sobie pan wyobrazić, że
...?”, „Czy sądzi pan, że byłoby to pomocne?”
- Zachowuj się zawsze konstruktywnie.
Nie pozwól się wciągnąć w emocjonalne akcje obronne.
- Bądź niezmiennie konstruktywny także i
wtedy, gdy jesteś przedmiotem ataków wydawałoby się patologicznie agresywnego
kolegi.
Metoda BAMBUS-a
Sprawdzoną metodą łagodzenia agresywnych i bezowocnych kłótni jest
upowszechniana przez Coverdale Team Management
(przedsiębiorstwo consultingowe z Monachium) koncepcja negocjacyjna „Bambus”,
mająca za podstawę starą japońską mądrość, aby w czasie burzy zachowywać się
jak krzak bambusa: ugiąć się, a kiedy wiatr ucichnie – wyprostować się
ponownie. W przypadku nierzeczowego ataku zaleca się następujące zachowanie:
- potwierdzić,
- okazać uwagę i uznanie,
- przyznać, że możliwe było popełnienie
błędu,
- okazać gotowość do dyskusji,
- dokonać zmiany funkcji,
- przejść do rzeczowości.*
Rozdział 3. Znowu potrzebne
są nam wartości! Solidarność, służebność
wobec grupy i wzajemny szacunek .... 149
„Nie może więc oko powiedzieć ręce: «nie jesteś mi potrzebna» albo
głowa nogom: «Nie potrzebuję was». Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za
słabsze”.*
* Pierwszy list do Koryntian, 12, 21 i nast.
Pismo Święte Starego I Nowego Testamentu
w przekładzie z języków oryginalnych (Biblia Tysiąclecia). Wydawnictwo Pallottinum, Poznań-Warszawa 1971, s. 1301
Solidarność i
altruizm są filarami naszych stosunków społecznych
, chociaż łatwo można by dojść do przekonania, że wartości
te w ostatnich kilkudziesięciu latach obróciły się we własne przeciwieństwo, a
ważniejsze od nich stały się teraz egoizm i bezwzględność. Coraz więcej
ludzi zachowuje się egoistycznie, arogancko, wygodnicko i bezlitośnie. Nie mogą i nie chcą z niczego rezygnować
na rzecz innych, obstają przy swoich rzekomych prawach, nawet gdy od dawna już
naruszają prawa innych, okazują rosnącą bezwzględność i coraz większą
obojętność w stosunku do pozostałych ludzi.
Nie tylko z perspektywy społecznej, lecz i z punktu widzenia wspólnot społeczno-ekonomicznych,
jakie stanowi większość przedsiębiorstw, jest to budzące obawy zjawisko. Bez
solidarności, bez wzajemnego szacunku, bez liczenia się z innymi, bez choćby
odrobiny miłości bliźniego nie może powstać cementujące wspólnotę poczucie
„my”. Zasadnicze pytanie, jakie należy tu zadać, brzmi: „Czy miłości bliźniego
można wymagać, czy też może ona powstać w człowieku jedynie sama z siebie?
Jeśli można jej wymagać, to w takim razie np. wspólnoty chrześcijańskie powinny
mieć idealną strukturę, bo przecież z
chrześcijańskiego punktu miłość do Boga miłość bliźniego są nierozłączne
(„Miłujmy się, ponieważ Bóg nas pierwszy umiłował; Pierwszy list św. Jana
Apostoła, 4, 19).*
--------------------
* Za: Ewangelie
i dzieje apostolskie; przekład Eugeniusza Dąbrowskiego, Księgarnia św.
Wojciecha, Poznań, Warszawa, Lublin, 1965
--------------------
Ponieważ, jak wiadomo, nie wszystkie
wspólnoty chrześcijańskie odpowiadają temu ideałowi, w przypadku wspólnot
jakimi są przedsiębiorstwa, nie można zakładać, że miłość bliźniego może być
użyteczną podstawą dla wytworzenia poczucia „my”. Z doświadczenia wynika, że w
zakładowych wspólnotach poczucie „my” może powstać właściwie tylko, gdy zdajemy
sobie sprawę z istnienia wielostronnych zależności niezbędnych dla utrzymania
egzystencji. Przedsiębiorstwo, w którym obowiązuje zasada „każdy przeciwko
każdemu”, nie ma przed sobą przyszłości, jest zbyt słabe i zbyt łatwe do
zranienia. Wprawdzie prawo do własnej indywidualności jest niezbywalnym, podstawowym
prawem obywatelskim, lecz idzie ono w parze z obowiązkiem służebności na rzecz
wspólnoty i dlatego w zdrowych ludzkich wspólnotach nie ma brania bez dawania,
i nie ma wolności bez braku wolności.
Solidaryzm i altruizm zamiast
egoizmu i bezwzględności.
Już Marcin Luter przed prawie pięciuset
laty w swoim traktacie zajął się
problematyką wolności i zniewolenia z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej.
Bierze on za podstawę wprawdzie Biblię, ale w jego rozważaniach widoczne są wyraźne
paralele z późniejszymi pracami Ericha Fromma i z podejmującymi dyskusję z
wiarą chrześcijańską poglądami etycznymi Immanuela Kanta i Artura
Schopenhauera. W dziele Lutra mamy dwie przeciwstawne wypowiedzi, sformułowane
na podstawie listów św. Pawła: pierwszego listu do Koryntian (9, 19) i
pierwszego listu do Rzymian (13, 18)
1. Chrześcijanin jest wolnym panem
wszystkich rzeczy i nie jest niczyim poddanym.
2. Chrześcijanin jest sługą wszystkich
rzeczy i jest poddanym każdego.
Luter ciągle powraca w swoim dziele do
zasadniczego tematu ludzkich stosunków społecznych, poruszanego również przez
Fromma w „Sztuce miłości”, a mianowicie konieczności zrezygnowania z osobistego
egoizmu na rzecz wzajemnej miłości, szacunku i tolerancji, co w gruncie rzeczy jest
niczym innym jak nieuchronnym zniewoleniem we wspólnocie pod patronatem miłości
bliźniego.
Francuski pisarz André
Gide na sposób literacki podjął dylemat jednoczesnej wolności i zniewolenia w
tryptyku „Szkoła żon”, dochodząc do podobnych wniosków. W opowiadaniu „Robert”
pisze on: „Miłość ludzka ma taką właściwość, że zaślepia nas w równej mierze i
wobec naszych wad i wad osoby, którą kochamy...”
Erich Fromm zwraca uwagę, że potrzeba
społeczna człowieka wynika z poznania, że jest on izolowany jako jednostka,
samotny, niepewny i bezradny w potencjalnie wrogim świecie. Człowiek odczuwa
przez to wewnętrzną samotność, samotność tym większą, im większa jest osobista
wolność, jaką sobie zdobył przez tysiąclecia.
Drzewo wiadomości złego i dobrego
Rozpoznanie własnego ja przez
człowieka idzie wyraźnie w parze z tworzeniem się świadomości lub, inaczej
mówiąc, ze zdolnością do poznania. Bresch (1977),
Popper (1998), Norretranders (1994) m.in. widzą w tym
wydarzeniu, które w gruncie rzeczy jest początkiem intelektualnej ewolucji,
właściwy moment wygnania ludzi z raju.*
Końcowy wniosek Fromma : W następstwie tej
niemożliwej do zniesienia samotności, wspierany przez wynikającą stąd
odpowiedzialność, człowiek decyduje się na ucieczkę od wolności. Albo inaczej
mówiąc, człowiek ucieka w niewolę wspólnoty.
Najczęstszą formą zrzeszania
się ludzi jest przystąpienie do jakiejś grupy. Jest to połączenie, które polega
na przyjęciu postawy konformistycznej wobec grupy...(...)
Fromm wyróżnia cztery motywy zrzeszania:
1. Zrzeszenie przez produktywną pracę...
2. Zrzeszenie tzw. orgiastyczne
(rytuały, uzależnienia)...
3. Jedność jest wyłącznie wynikiem
działania sił konformistycznych (przedsiębiorstwo, systemy społeczne) – to pseudozrzeszenie. Prawdziwych międzyludzkich stosunków tu
nie ma, a przynajmniej nie pełnią one roli nadrzędnej w stosunku do systemu.
4. Zrzeszenie z innymi ludźmi, którego
podstawą jest miłość bliźniego; jest ono jedynym trwałym zrzeszeniem ludzi w
głębokim sensie tego słowa.
Z Tradycyjne przedsiębiorstwa nie zaliczają się więc do zrzeszeń ludzkich w głębszym sensie tego słowa. Większość ludzi w przedsiębiorstwie nie odczuwa miłości bliźniego do kolegów – w najlepszym razie żywi do nich neutralne uczucia. Dopiero istnienie poczucia „my” rozciągającego się na całe przedsiębiorstwo jest warunkiem dla powstania wzajemnego uznania i szacunku. Nie ma sensu domagać się uzgodnienia dla przedsiębiorstwa podstawowych założeń etycznych, zanim kultura przedsiębiorstwa wyjdzie ze stadium niedojrzałej wspólnoty. Jak można zbliżyć się do kolegów i przełożonych biorąc za podstawę „miłość bliźniego”, skoro charakter kultury przedsiębiorstwa jest autorytarny i agresywny a nie humanitarny i kooperacyjny? Klucz do tego leży, jak mówiliśmy w pierwszej części książki, jedynie w zbudowaniu humanitarnego, kooperacyjnego i ewolucyjnego systemu kierowania. (Wątek natury ludzkiej - nieco podjęty także w Myśleniu politycznym – poz. 96 Prezentowanej literatury. Anonimus).
Potrzeba międzyludzkiej jedności
zaspokajana przez zrzeszanie się z innymi ludźmi jest, obok popędu seksualnego
i samozachowawczego, najbardziej chyba podstawowym popędem, który pierwotnie
wiązał rasę ludzką, ród, rodzinę i społeczeństwo.
Na płaszczyźnie psychicznej potrzebie
przynależności odpowiada uczucie sympatii lub miłości. Fromm rozróżnia prawdzie
i niedojrzałe formy miłości. Patologiczna jest niedojrzała miłość, którą
określa jako zjednoczenie symbiotyczne. Zjednoczenia symbiotyczne mogą mieć
charakter bierny i czynny.
Bierną formą symbiotycznej miłości
jest podporządkowanie się. Uległy,
zniewolony człowiek... (...)
Przedstawiciele kadry kierowniczej o
skłonnościach sadystycznych nie mają czego szukać w przedsiębiorstwie, ich
miejscem jest kanapa w gabinecie
psychoterapeuty.
Czynną formą zjednoczenia symbiotycznego
jest uzyskanie władzy nad innym człowiekiem. Dominujący, zniewalający innych
człowiek chce uciec od uczucia osamotnienia wchłaniając w siebie innych ludzi,
czyniąc ich nierozłączną częścią siebie samego. W jego oczach ten, kto mu się
poddaje, jest niczym – on jest wszystkim. W tym samym stopniu człowiek
dominujący jest jednak zależny od tego, który mu się poddaje, co tamten od
niego. Różni ich to jedynie, że władca rozkazuje temu drugiemu, wyzyskuje go,
rani i poniża, choć obydwaj pragną zjednoczenia bez zachowania własnej
integralności. Nic dziwnego, że często u jednej osoby można znaleźć oba te
wzory osobowości. Osoby takie, w psychologii określane mianem sado i masochistów, w codziennym życiu przedsiębiorstwa
dają się wyraźnie zauważyć, najczęściej w niemiły sposób. Przede wszystkim w
tradycyjnych, hierarchicznych przedsiębiorstwach, gdzie współpraca najczęściej
jest regulowana dyscyplinarnie, sadystyczni kierownicy mogą ujawnić swoje
skłonności – z fatalnymi następstwami dla bytu przedsiębiorstwa.
Zasady kształtowania
wolnej od agresji kultury przedsiębiorstwa
• Uzgodnij z wszystkimi pracownikami
reguły i wartości, które będą przestrzegane we wzajemnym obcowaniu. Ustalając
podstawowe zasady zachowania i współpracy wzoruj się na etyce Emanuela Kanta.
• Określ zasady tak, aby służyły jako
hasło działania jednostek, które wnoszą wkład na rzecz wspólnoty.
• Z uzgodnionych podstawowych zasad
współpracy wprowadź takie zasady działania, które będą powszechnie akceptowane.
• Dbaj aby przestrzegano zasad. Reaguj
na każde złamanie zasady i wyjaśnij je z osobą/osobami, której/których to
dotyczy.
• Dbaj, aby działania łamiące uzgodnioną
kulturę współpracy spotykały się z powszechnym potępieniem.
• Nagradzaj pozytywne zachowanie, które
szanuje uzgodnione reguły i wartości.
• Nie nagradzaj nigdy zachowania
sprzecznego z uzgodnionymi regułami i wartościami.
• Nie nagradzaj żadnych działań, w
których sukces finansowy osiągnięto lekceważąc przyjęte zasady i wartości.
• Stwórz forum dyskusyjne, aby dalej
rozwijać kulturę współpracy.
• Dawaj własną postawą przykład
wcielania w życie przyjętych zasad i wartości.
• Inwestuj w trenowanie technik
osiągania porozumienia w grupie.
• Organizując odpowiednie seminaria
podnoś umiejętności pracowników w postępowaniu w przypadku konfliktów i dla ich
unikania.
• Obsadzając stanowiska kierownicze
wybieraj pracowników o kompetencjach społecznych.
• Nie stosuj jako zasady awansowania
najlepszych fachowców na stanowiska kierownicze.
Rozdział 4. Aspekty kariery .... 157
Cele kariery i wynikająca stąd motywacja, o ile rodzą się z
konstruktywnej ambicji, bez wątpienia służą rozwojowi przedsiębiorstwa. Bywa
jednak, że kariera dla niektórych ludzi staje się sposobem kompensowania ich
osobistych problemów. Dążenie do władzy i wpływów, pozycja zajmowana w
hierarchii i osobiste przywileje są dla nich motywem postępowania, któremu
wszystko jest podporządkowane, i co czyni z nich bezkompromisowych oportunistów
dążących do kariery. Ale jak rozpoznać bezwzględne praktyki karierowiczów i jak
odróżnić je od konstruktywnie umotywowanego dążenia do kariery?
Szereg oznak może wskazywać na
egoistyczne i oportunistyczne zachowanie zmierzające do zrobienia kariery - ale
nie musi. W wykazie na końcu tego rozdziału wymienione są typowe zachowania.
Każdy, chcący zrobić karierę oportunista ma kilka z tych cech, ale też i
odwrotnie - nie każdy, kto odznacza się którąś z tych cech, należy od razu do
nastawionych wyłącznie na karierę oportunistów. Co najmniej kilka cech można
znaleźć u wszystkich prawie karierowiczów: zawsze potrafią się dostosować,
często są wręcz bezbarwni, unikają konkretnych stwierdzeń, otwartego zajmowania
jasno wyrażonego stanowiska, unikają wchodzenia w bezpośrednie spory i
podejmowania własnych inicjatyw. Są jednak zawsze obecni, wszyscy o nich mówią,
mają zwyczaj utrzymywać pozornie przyjazne i koleżeńskie stosunki ze wszystkimi
kolegami. Tak przynajmniej zachowują się, dopóki nie osiągną szczytu swojej kariery.
Wtedy wielu z nich pokazuje swe prawdziwe oblicze - stają się agresywni,
brutalni, nieprzyjemni i autorytarni.
Kariera to wyniki pracy plus
taktyka plus stosunki
Nastawiony na
karierę człowiek ocenia swoje zachowanie we wszystkich zachodzących w przedsiębiorstwie
procesach pod kątem jego przydatności dla kariery. Za nierozsądne, z punktu
widzenia taktyki, i ostatecznie chyba dla kariery szkodliwe należy uznać
otwartą odmowę lub sprzeciw. Przeciwnie, maskowanie się, wprowadzanie w błąd,
perfidia i intryga (trzeba to przyznać: niestety!) są sposobami zachowania,
które trzeba znać, aby móc dotrzymać kroku w grze o wpływy i władzę albo
zrozumieć jej przebieg. Cechy takie jak szczerość, otwartość, lojalność,
solidarność lub konstruktywność, kiedy mowa o taktyce kariery, należy natomiast
traktować z dystansem. Jeśli słysząc to popadasz w konflikt z swymi etycznymi
zasadami - znakomicie mogę to zrozumieć. Mam takie same odczucia. Ale pomimo to
czytaj proszę dalej, nawet jeśli tego rodzaju sposoby zachowania cię brzydzą,
bo twoi koledzy być może je stosują.
Aby nie wzbudzić podejrzenia, że będę
tu propagować przewrotne i nieetyczne sposoby zachowania, jeszcze jedno zdanie
tytułem wstępu. Członkowie kadry kierowniczej, którzy swoją osobistą potrzebę
kariery chcą realizować przy użyciu podstępu, oszustwa i perfidii, nie mają
czego szukać w przedsiębiorstwie. Poniższe
propozycje pomyślane są jako przykłady odstraszające i jako pomoc w wykrywaniu
oportunistycznych kolegów lub szefów. Ale oceniając należy zachować
pewną ostrożność, ponieważ zgodność poszczególnych sposobów zachowania
niekoniecznie musi świadczyć o generalnie oportunistycznym nastawieniu wobec
kariery.
Oportunistyczne sposoby
zachowania dla zrobienia kariery
Oportuniści
karierowicze:
- robią
zawsze wrażenie, że są przystępni i chętni do pomocy,
- słuchają chętnie i długo, kiwają potakująco głowami, okazują (pozorne)
zaangażowanie, oferują pomoc (której potem jednak nie widać) i próbują zdobyć
możliwie najwięcej informacji o innych,
- we współpracy z kolegami nigdy nie są rzeczywiście konstruktywni,
- wiedzą, kiedy szef jest w biurze, są w tym czasie na miejscu i dbają, aby
mieć swobodne dojście do szefa,
- ciągle składają szefowi relacje o swoich najnowszych bohaterskich czynach,
których dokonali, aby ułatwić mu życie,
- sprawiają wrażenie, że tylko największe osobiste zaangażowanie z ich strony
może uratować ich dział od klęski,
- próbują zwolnić tylu pracowników, ile to tylko możliwe,
- dają kolegom rady i wskazówki, które nigdy nie są użyteczne,
- nie nawiązują współpracy z kolegami, chyba że miałaby służyć przede wszystkim
im samym; jeśli współpracy nie sposób uniknąć, nie angażują się w nią,
- na zewnątrz robią wrażenie, jak gdyby całkowicie panowali nad sytuacją, nigdy
nie są bezsilni lub bezradni,
- używają formułek typowych dla "ludzi czynu", jak: "Będę się
osobiście starał o to, aby ..."; "Może mi pan całkowicie
zaufać"; "To jest nieodpowiedzialne, natychmiast się z tym
rozprawię"; "Zrobię oczywiście wszystko, ażeby ...";
"Zapewniam pana , że dopilnuję, aby się to nie powtórzyło",
- nigdy nie okazują słabości ani emocji,
- winy za popełnione błędy i ich przyczyn szukają u kolegów,
- przedkładają przełożonym pisma i sprawozdania, w których wskazują na
szczególne osiągnięcia lub wyniki swojej pracy,
- milczą, kiedy potrafią odpowiedzieć na pytanie (nic nie działa chyba bardziej
przekonywująco niż wymowne milczenie, czasem z wskazującym na głęboki namysł
przechylaniem głowy),
- pozostawiają pracowników w niepewności, zatajają przed nimi ważne informacje,
nie zaznajamiają ich z celami, nie zapewniają ani pozytywnego, ani negatywnego
sprzężenia zwrotnego.
Ważną
miarą jakości współpracy w przedsiębiorstwie jest osiągnięty konsensus. Tylko
wtedy, gdy istnieje konsensus między wszystkimi zainteresowanymi stronami co do
jakiegoś zadania, można przyjąć, że jego realizacja przebiegnie bez większych
zakłóceń. Skalę konsensusu współpracy w przedsiębiorstwie przedstawioną
w tabeli 1 można podzielić na pięć stopni: sympatia, tolerancja, neutralność, awersja
i opozycja.
(...)
Przedsiębiorstwa
nie są środkiem do realizacji egoistycznego dążenia do kariery
Konsekwencją tego musi być przyjęcie zasady: kto wybija się kosztem innych
(kolegów, klientów), kto wprowadza w błąd, oszukuje, narusza zasadę lojalności,
lekceważy podstawowe wartości etyczne, również ten, kto działa na szkodę
przedsiębiorstwa - nie może znaleźć miejsca we wspólnocie
społeczno-ekonomicznej. Jeśli ktoś stale zachowuje się niesolidnie, to szkodzi
całości, a tym samym zagraża egzystencji wszystkich i nie może już wymagać
dotrzymywania obowiązku solidarności wspólnoty wobec jednostki. Dla tego, kto w
krytycznej sytuacji nie umie ograniczyć celów własnej kariery i wysunąć na
pierwsze miejsce celów przedsiębiorstwa, kto chce wyłącznie realizować dążenie
do zajęcia eksponowanego stanowiska lub nie potrafi po ludzku postępować z
ludźmi, dla tego nie ma miejsca w solidarnej wspólnocie przedsiębiorstwa.
Konstruktywne zachowanie w dążeniu do kariery
- Nie myśl "czy to korzystne dla mojej kariery?",
lecz: "Czy to pomoże przedsiębiorstwu?".
- Nie myśl "Jakie wrażenie sprawiam na innych?", lecz: "Jak
służę grupie?".
- Nie myśl "Wyżej, wyżej, wyżej", lecz "Praca, solidarność,
integralność".
- Nie myśl "Czy umiem to zadanie rozwiązać?", lecz "Jaki jest
następny krok?".
- Nie myśl "Trudno, nieprzyjemnie, męcząco", lecz:
"Zaangażowanie, wytrwałość, dyscyplina".
- Nie myśl "Zdenerwowałem się dzisiaj na ..., lecz: "Z czego mogę się
dzisiaj cieszyć?".
- Nie myśl "Jakie trudności kryje w sobie to zadanie?", lecz:
"Co może mnie w tym zadaniu ucieszyć?", albo "Co mnie w tym
zadaniu podnieca?".
Wskazówka: w razie sporu z
autorytarnym/agresywnym przełożonym zrób zawczasu unik. Zaprezentuj się jako
(pozornie) zdyscyplinowany pracownik i zacznij, ze swej strony, spokojnie
poszukać nowego miejsca pracy.
Konstruktywna
strategia kariery .... 162
Czy istnieje
wypróbowana i pewna metoda zrobienia kariery? Czy karierę można zaplanować i
zrealizować własnymi siłami, czy też zależy ona wyłącznie od szczęśliwych
okoliczności i dobrego ustosunkowania? Jedno jest pewne: karierę można z góry
określić w stopniu równie niewielkim, jak rozwój przedsiębiorstwa. Drogi
kariery oraz drogi rozwoju przedsiębiorstwa są jednak ze sobą powiązane i
istnieje sprawdzona strategia, której skuteczności dowodzą lata doświadczeń, a
składają się na nią: wyniki pracy, wizerunek, protekcja i oportunizm.
(1)
Wykazać się wynikami pracy
Nawet jeśli ciągle
przychodzą nam na myśl oczywiste przykłady będące zaprzeczeniem tej zasady,
ponieważ konformizm często lepiej służy karierze niż wysoka wydajność pracy,
osiąganie wysokich osobistych wyników pracy jest i będzie bezwzględnie
konieczne. Kto nie chce utknąć na zawsze na pozycji raz osiągniętej, ten
musi ciągle wykazywać się maksymalnym* zaangażowaniem na rzecz przedsiębiorstwa
i pracować ze zdwojoną siłą.
* Podzielał bym ten pogląd, gdyby Autor nie użył
słowa „maksymalnym”. Proponuję się zastanowić: Gdy ktoś w coś maksymalnie się zaangażuje, to z reguły nie
zostawia sobie rezerwy sił na coś innego. A jeśli to zaangażowanie zawiedzie? Jeśli uzyskamy nawet znakomite wyniki w pracy ale zostaniemy „wykolegowani”
jako niebezpieczni dla kariery innych? Jeśli trzeba będzie zmienić
firmę i w ogóle zacząć od nowa, a my, używając żargonu sportowego, zupełnie
„wypruci” maksymalnym angażowaniem się, nie mamy już sił, środków, co wtedy? Z.U.
Nie wystarczy być po prostu dobrym. Wymagana jest ponadprzeciętność. Nie każdy
awans wynika jednak z tej zasady, a to wcześniej lub później zaczyna
przysparzać kadrze kierowniczej (i przedsiębiorstwu) kłopotów. Wcale niemały
procent przedstawicieli kierownictwa nie pracuje (już) dostatecznie wydajnie.
Większość z nich na swej drodze zawodowej została awansowana ma stanowisko, na
którym ich kwalifikacje i/albo wyniki pracy już nie wystarczają.
Hasło: "Zasada Petera"
Lawrence Peter i
Raymond Hull opublikowali pod koniec lat sześćdziesiątych książkę pod tytułem
"Zasada Petera"* o problemach hierarchicznych systemów kierowania.
Podstawowe tezy ich "hierarchologii" brzmią
następująco:
- Zakładając, że nie zabraknie mu czasu i będzie wystarczająca liczba szczebli
w danej hierarchii, każdy zatrudniony wspina się na swój szczebel
niekompetencji i na nim pozostaje. Kierownicy, którzy znajdują się w tym
stanie, określani są jako ostatecznie obsadzeni.
- Każdy ostatecznie obsadzony nie może już wykonywać żadnej pożytecznej pracy.
Co nie oznacza wcale, że jest leniwy.
- Człowiek, który osiągnął stopień swojej niekompetencji, zdradza typowe, chociaż
niekiedy trudne do rozpoznania objawy, należące do tzw. syndromu ostatecznie
obsadzonego.
Są to objawy medyczne, jak m.in. wrzody żołądka, choroby skórne, bezsenność,
nadciśnienie, alkoholizm, a z drugiej strony zaburzenia w zachowaniu, jak np. fonofilia (przymus telefonowania), papierofobia,
papieromania, chorobliwa pedanteria, gigantomania
biurkowa lub biurkofobia. Psychologiczne oznaki tego
stanu to m.in.: litowanie się nad samym sobą ("Nikt nie rozumie, że
ustawiczny nacisk z góry i beznadziejna nieudolność na dole uniemożliwiają mi
odpowiednie wykonywanie pracy"), niezdolność do podejmowania decyzji
(odwlekanie, niezdecydowanie), totalna fobia stanowiska (żadnych zdecydowanych
potwierdzeń, chorągiewka na wietrze). W trakcie rozmowy niektórzy ostatecznie
obsadzeni popadają często w długie milczenie, inni mają zwyczaj bez końca
gdzieś się gapić. Obydwa sposoby zachowania wywołują u obserwatora wrażenie, że
osoby te myślą o przygniatającym ciężarze związanym z piastowaniem danego
stanowiska, jaki spoczywa na ich barkach.
* Peter Laurence,
Nie łatwo zidentyfikować
kierowników należących do tej kategorii, bo często wypracowali subtelne metody
zachowywania pozorów. Ukrywanie słabych punktów w wiedzy fachowej i/albo
techniki kierowania prowadzi nierzadko do niebywałej retorycznej zręczności
argumentowania.
(...) Innymi słowy także ten, kto nie dysponuje
ugruntowaną fachową wiedzą, może zrobić duże wrażenie. Nie będzie
rzeczą całkiem nieuzasadnioną, uzmysłowić to sobie czasem podczas szczególnie
błyskotliwego wystąpienia szefa lub kolegi.
(2) Wykorzystać szansę
Na początku kariery nie pozostawaj zbyt długo w jednym miejscu
pracy. Zmień je, jeśli zobaczysz możliwość pogłębienia wiedzy fachowej lub
polepszenia pozycji w hierarchii. Zazwyczaj wystarcza trzy do pięciu lat, aby
wykazać dostatecznie dużą dbałość o ciągłą pracę, a z drugiej strony nie być
uznanym za człowieka mało rzutkiego lub dotkniętego "ślepotą zawodową"
rutyniarza. Unikaj zbyt częstych zmian. Job-hopping
nie jest potwierdzeniem jakości.
(3) Dbać o swój wizerunek (image) i popularność
O tym, kto zawsze siedzi w swoim kąciku i cichutko pracuje, łatwo
się zapomina. Myśleć wyłącznie o przedsiębiorstwie, wyłącznie pracować, być
jedynie konstruktywnym, mieć na uwadze jedynie samą rzecz - to rzadko służy
karierze. Nawet jeśli brzmi to jak nawoływanie do oportunizmu dla zrobienia
kariery, trzeba wreszcie spróbować stworzyć "na górze" swój pozytywny
wizerunek (image). A ów wizerunek jest tym lepszy, im mniej bywa zadrażnień z
innymi stanowiskami w przedsiębiorstwie. Zadrażnienia najłatwiej uniknąć
ograniczając współpracę z innymi stanowiskami, a więc przez odseparowanie się.
Kłopot polega więc na tym, że aby zbudować pozytywny wizerunek trzeba posłużyć
się znanymi sposobami zachowania oportunistów, czyli: nigdy otwarcie nie
zajmować stanowiska w spornych kwestiach; nie podejmować zobowiązujących
uzgodnień; nigdy nie dowodzić innym, że zrobili błąd; nie szukać nowych dróg;
asekurować się na wszystkie strony zanim przystąpi się do jakiegokolwiek
działania; być zawsze przyjaznym i łatwym w obejściu wobec osób z zewnątrz;
unikać jakichkolwiek przejawów wewnętrznej wrogości; nie okazywać emocjonalnych
reakcji; nigdy nie uprawiać otwartej krytyki ani nie wyrażać otwarcie
sprzeciwu; zachowywać się zgodnie z systemem; nie ryzykować żadnych konfliktów
z innymi komórkami, nawet wtedy, gdyby było to uzasadnione i ważne z punktów
widzenia interesów przedsiębiorstwa. Jedynym wyjściem dla chcących zrobić
karierę konstruktywnie nastawionych członków kadry kierowniczej jest męczące balansowanie
między (haniebnym) oportunizmem z jednej strony, a (szkodliwym dla kariery)
prowokowaniem systemu z drugiej strony.
(4) Protekcja może być użyteczna
Wspiera się na niej większość awansów i obsadzania stanowisk. Nawet
jeśli mamy wrażenie, że jedna czy druga osoba została awansowana jedynie ze
względu na swoje szczególne kwalifikacje. Być może nawet czasem to prawda, ale
od pewnego stopnia hierarchii nie ma już awansów, przy których jeden z
decydentów nie byłby osobiście zainteresowany awansowaniem danej osoby. Stąd
wniosek, który należy uwzględnić w strategii kariery: poszukaj sobie mentora.
Trudność polega więc na tym, jak znaleźć odpowiedniego mentora? Własny szef z
reguły na protektora się nie nadaje. Również jego przełożony najczęściej nie
wchodzi w rachubę, jeśli chcesz uniknąć konfliktu z bezpośrednim szefem. Mentor
musi mieć jakiś powód, aby cię wspierać. Stąd też pytanie: dlaczego ma wspierać
właśnie ciebie? Dlatego spróbuj nawiązać rozmowę z potencjalnymi mentorami.
Uwaga dodatkowa: nie zaszkodzi postarać się o więcej niż jednego.
(5) Współpracuj ze swoim przełożonym
W rozważaniach nad karierą nie wolno zapominać o własnym szefie.
Trzeba koniecznie dbać, aby kontakty nie były napięte. Ale pamiętaj, że
szefowie wcale nie muszą być tak skorzy do pomocy, jak to się może wydawać.
Zwróć kiedyś uwagę, jak zachowuje się wobec ciebie twój przełożony. Czy
traktuje cię jako partnera, czy jak poddanego?
Nie ma opatentowanego sposobu na współpracę z własnym przełożonym. Zasadniczo
obowiązują tu, tyle że odwrotnie, te same zasady, co w postępowaniu z
pracownikami. Niektóre propozycje konstruktywnego postępowania z własnym
przełożonym przedstawia to zestawienie:
Propozycje
postępowania wobec własnego przełożonego
- Komunikuj się z nim możliwie najczęściej.
- Bądź bezwzględnie lojalny, solidarny i konstruktywny.
- Nie próbuj zmieniać przełożonego/przełożonych; sprawdź najpierw swoje własne
nastawienie i zachowanie, a jeśli nie chcesz lub nie możesz się zmienić -
poszukaj sobie innej pracy.
- Spróbuj ustalić, na czym polegają jego szczególne zawodowe problemy i
kłopoty, spróbuj pomóc mu w ich rozwiązaniu.
- Spróbuj uzgodnić z nim terminy narad w regularnych odstępach czasu.
- Jeśli sam jesteś kierownikiem: spróbuj wyobrazić sobie, jakie wrażenie
sprawiasz na twoich pracownikach i zauważ podobieństwa ze swoją własną
sytuacją.
- Przyczyniaj się do tworzenia klimatu zaufania; unikaj tricków i wymówek, za
pomocą których zwykle przeprowadza się swoje zamiary lub tuszuje błędy.
- Spróbuj ustalić, jakie są jego cele i jak najlepiej możesz go wspierać w ich
osiąganiu.
- Spróbuj znaleźć wspólną płaszczyznę pracy z przełożonym... Jeśli absolutnie
nie możesz znaleźć z nim wspólnego języka..., wtedy raczej powinieneś zmienić
miejsce pracy, zanim zniżysz się do intrygi, perfidii, obłudy lub wprowadzania
w błąd.
Duże znaczenie w stosunkach między przełożonymi a pracownikami ma ocena wyników
pracy. Wprawdzie jeszcze nie wszystkie przedsiębiorstwa wprowadziły formalną
ocenę, ale nie ma chyba dużego przedsiębiorstwa, w którym nie odbywałyby się
regularne rozmowy z pracownikami. Rozmowy te, jeśli są prowadzone jako dialog
między kierownikiem a pracownikiem są ważnym środkiem z punktu widzenia
techniki kierowania. Każde sprzężenie oceny z wysokością wynagrodzenia budzi
wszakże wątpliwości, gdyż pracownicy zmuszani są do stawiania na pierwszym
planie interesu finansowego, a konstruktywny i rzeczowy dialog nie może się
wtedy rozwinąć. Zasadnicza trudność w ocenie wyników pracy stwarza także
kwestia obiektywności i uprzedzeń...* (* Dodał bym także "i
kwalifikacji oceniającego". Oceniający po prostu może się niezbyt znać na
pracy ocenianych. Przypadek całkiem częsty przy pracach wymagających wysokich
kwalifikacji. Z.U.).
W gruncie rzeczy z
perspektywy przełożonego dokonującego oceny istnieją dwie możliwości: pracownik
jest dla niego pożyteczny albo pracownik nie jest dla niego pożyteczny. Kiedy
jest pożyteczny, przełożony będzie próbował go zatrzymać, w drugim przypadku
będzie starał się go pozbyć. Jeśli więc zbyt dobrze oceni on pożytecznego dla
siebie pracownika, ten łatwiej będzie mógł zmienić obszar działania na inny. I
przeciwnie, jeśli zbyt nisko oceni mniej pożytecznego pracownika, być może nie
będzie mógł się go pozbyć.
Propozycje korzystnego dla
kariery postępowania wobec przełożonego
- Poproś swojego szefa, aby cię wspierał w poszukiwaniu możliwości awansu;
jeżeli będziesz przedstawiał swoje życzenia dostatecznie często i wiarygodnie,
będzie raczej skłonny pomóc ci, bo będzie musiał liczyć się, że tak czy inaczej
cię straci.* (* On może także "chcieć cię stracić”. Na jedno wychodzi, jeśli
dla ciebie zakończy się lepiej. Z.U.)
- Nie chodź do stojącego wyżej w hierarchii przełożonego zanim nie uzgodnisz
tego ze swoim bezpośrednim szefem.
- Jeśli zagadnie cię przełożony twojego szefa, zachowaj się nieobowiązująco
(choć z zaangażowaniem); ważne: idź potem bezzwłocznie do swojego szefa i zdaj
mu z tego relację!
- Nie przeciągaj struny dotykając szczególnie drażliwych miejsc szefa - także
on jest człowiekiem.
- Dbaj abyś był odpowiednio widoczny dla szefa; musi wiedzieć, co (dla niego)
robisz.
- Zwracaj uwagę ( w każdej sytuacji), aby robić pozytywne wrażenie na zewnątrz;
pamiętaj o mowie ciała: na twój wizerunek składa się niezliczona liczba
drobiazgów...
- Nie przeceniaj wpływu oceny wyników pracy na twoją karierę i unikaj nużących
dyskusji o poszczególnych, twoim zdaniem zbyt niskich ocenach; spróbuj się za
to dowiedzieć się, co twój szef zamierza w związku z tą oceną.
- Traktuj poważnie delikatne nawet sygnały świadczące o niezadowoleniu z ciebie
twojego otoczenia lub szefa; ustal ich przyczyny.
- Zrezygnuj raczej ze swoich zamiarów, niż gdybyś miał bezpośrednio zmierzyć
siły z autorytarnym przełożonym; poszukaj alternatywnej (pośredniej) drogi lub
sojusznika.
Kariera w systemach ewolucyjnych .... 169
W
systemach ewolucyjnych
kariery nie przebiegają już
hierarchicznie.
Kierownicy w
systemach ewolucyjnych, inaczej niż w dzisiejszych organizacjach, nie będą
mogli wspinać się po drabinie hierarchicznych stopni, lecz będą musieli
poruszać się w dynamicznych i nieostrych strukturach organizacyjnych
ewolucyjnych organizacji przywódczych. Osiągnięcie określonego szczebla
hierarchii nie będzie już miało nieodwracalnego ostatecznego charakteru
dzisiejszych pozycji kierowniczych. Ewolucyjne organizacje (por. rozdz. 10) nie
mają już nic wspólnego ze statycznymi hierarchiami wielu dzisiejszych systemów.
Stanowiska i pozycje w systemach ewolucyjnych mają zawsze tylko okresową
ważność. Drogi kariery w ewolucyjnych systemach kierowania odznaczają się
takimi cechami jak:
Ograniczony czas egzystencji stanowisk i kierowników
Elementy organizacyjne ewolucyjnych systemów kierowania (stanowiska, zadania)
mają charakter jedynie doraźny. Dotyczy to również kierowników. Kierownik tylko
tak długo pozostaje na swoim stanowisku w określonej jednostce organizacyjnej,
jak długo jego specyficzne zdolności i umiejętności są tam potrzebne, bądź jak
długo jest potrzebna ta jednostka organizacyjna.
Problem ostatecznie obsadzonych
Ewolucyjne systemy kierowania nie znają problemu „ostatecznie obsadzonych”
cechującego organizacje hierarchiczne. W organizacjach ewolucyjnych kierownik nie może utrzymać się długo na
stanowisku, na którym się nie sprawdza.
Poczucie własnej wartości kierowników
Kierownik w organizacji ewolucyjnej czerpie poczucie własnej wartości już (nie
tylko) z hierarchicznej władzy wynikającej z zajmowanego stanowiska, lecz z
szacunku, jakim darzą go pracownicy i organizacja. Wyraża się to na przykład w
tym, że każdorazowo najbardziej odpowiedni ludzie przejmują zadania (i obszary)
o zasadniczym znaczeniu dla przedsiębiorstwa. Szacunek jest tym większy, im
skuteczniej ów kierownik przyczynia się wraz ze swoimi pracownikami do
zapewnienia bytu przedsiębiorstwa.
Obsadzanie stanowisk z dołu
Jednostki organizacyjne, które przeżywają trudności lub stoją w
obliczu trudnych zadań, zwracają się do właściwych – z ich punktu
widzenia – kierowników albo specjalistów z innych obszarów organizacyjnych i
próbują ich nakłonić do (okresowej) współpracy.
Kwalifikacje kierownika
Kwalifikacje kierownika będą określane m.in. na podstawie jego
"umiejętności przywódczych". Kierownicy nie będą wybierani przez
swoich pracowników, ale regularne ocenianie ich przez pracowników będzie
należało do standardowego repertuaru ewolucyjnych systemów kierowania. Już dzisiaj podejmowane są pierwsze próby
wprowadzenia takich procedur. Doświadczenia są na ogół pozytywne i świadczą, że obawy są bezpodstawne.
Opracowane najczęściej przez doradców z zewnątrz i anonimowo przeprowadzane
oceny są realistyczne. Nie mają, jak się obawiano, charakteru rozliczeniowego,
lecz dostarczają kierownikom ważnych wskazówek dla optymalizacji ich zachowań
kierowniczych. Zaskakujące jest też, że problematyka kierowania i wysiłki
kierowników dostrzegane są przez pracowników.
(Uwagi.
W podobnym duchu wypowiada się Tom Lambert: „Problemy zarządzania”, str. 85 –
„Ocena oddolna”, poz. 14 „Prezentowanej
literatury”.
Osobiście sądzę, że oceniać trzeba, zarówno odgórnie jak i oddolnie, ale kiedy
oceny formalizować, i jak formalizować –
odpowiedź powinna dać nam wiedza i rozum. Przy ocenie oddolnej wcale nie chodzi
tylko o „nurt rozliczeniowy” ale także o zachowania populistyczne, znane dobrze
z zachowań polityków przed wyborami, przeróżne „gry dyplomatyczne” w firmie,
atmosferę w firmie, fachowość itp. Sądzę też, że wszystkie oceny, zarówno
oddolne jak i odgórne, zarówno sformalizowane jak i niesformalizowane, powinno
rozpoczynać się z reguły od
„analizy i ocen procesu pracy”, a nie od
ludzi, i dopiero na tym tle, o ile to celowe, przechodzić do oceny zachowań i
wkładu poszczególnych osób. Przy ocenach
oddolnych, można też, zamiast formalnej oceny kierownika, zorganizować
przeróżne ankiety i sondaże na temat pracy, jej organizacji, stosunków w
zespole, podejścia kierownika do problemów, uwarunkowań zewnętrznych itp.
Oczywiście, to powinno być analizowane, wyniki omawiane itp.
Podkreślam jedynie: to nie może być
sformalizowany „cel w sam sobie”,
bez odpowiednich ku temu warunków, bo po prostu „szkoda czasu i nerwów”.
Na marginesie, jak pisze Autor, „Zaskakujące jest też, że problematyka kierowania
i wysiłki kierowników dostrzegane są przez pracowników.”
Wg mnie nie ma w tym nic zaskakującego. Pracownicy są coraz lepiej przygotowani
i potrafią myśleć, jeśli więc, jak
przypuszczam, eksperyment z „oddolną oceną” przeprowadzono w firmach dobrze
zarządzanych, w których panowała właściwa atmosfera, to i nic dziwnego, że
wysiłki kierownictwa zostały docenione.
Prawdopodobnie jednak, gdyby taki eksperyment przeprowadzić w firmach źle
zarządzanych, zagrożonych upadkiem, w
których dodatkowo ujawniła się „prywata kierownictwa”, to zamiast rzeczowych
ocen uzyskalibyśmy „epitety”.
Anonimus).
Rozdział 5. Oportuniści w systemach kierowania .... 171
Im bardziej system pozbawiony jest wolności,
tym więcej jest oportunistów.
Oportunistów dążących wyłącznie
do zrobienia kariery znaleźć można zawsze we wszystkich systemach. Pojawiają
się z reguły jako konformistycznie nastawieni pracownicy i dlatego raczej nie
rzucają się w oczy. Dopiero kiedy widzą możliwość zrealizowania swej kariery
a/albo zaspokojenia żądzy władzy, ujawniają typowe dla oportunistów cechy, na
które składa się mieszanina egoizmu i agresji. Przykładów bezdusznego
zachowania oportunistów dbających tylko o swoją karierę mamy wystarczająco dużo
w przedsiębiorstwach i poza nimi. Niektóre przypadki nie wychodzą na jaw i
wydają się, jak opisany poniżej przypadek Schneider/Schwerte,
tak nieprawdopodobne, że niemal trudno w nie uwierzyć. Inne, których dobrym
przykładem jest kariera generalnego intendenta pruskiego teatru państwowego
Gustawa Grüdgensa, rozgrywają się na oczach
wszystkich, nie budząc specjalnego sprzeciwu. Wśród prac na temat zarządzania
ciągle pojawiają się publikacje o oportunistycznym sposobie zachowania
nastawionych na karierę menedżerów. Mało spektakularny, choć o wiele częstszy ,
jest występujący w przedsiębiorstwach codzienny oportunizm karierowiczów.
Wyczerpujący przykład tej chyba najczęstszej formy oportunizmu w
przedsiębiorstwie znajdziemy w jednym z opisanych tu przypadków.
Niezależnie od tego, czy mamy
do czynienia z oportunizmem w sytuacji naukowym, politycznym, kulturalnym czy
gospodarczym, wspólna dla wszystkich przypadków jest zadziwiająca umiejętność
przemiany oportunistów i bezwzględność, z jaką realizują swoje cele dążąc do
zrobienia kariery. Cele, dla których mogą poświęcić wszystko: rodzinę,
przyjaciół, kolegów, wartości etyczne, wiarę lub miłość bliźniego. Z
oportunistami niczego nie można uzgodnić, nie ryzykując, że nasze zaufanie
zostanie nadużyte. Wyraźnie widoczna jest przy tym reguła, że im mniej wolności
zapewnia jakiś system kierowania, tym więcej pojawia się w nim oportunistów. I
to także podpowiada nam, jak pozbyć się oportunistów: musimy budować
organizacje przywódcze, które organizują się samoczynnie i ewolucyjnie
zmieniają.
Przykład 1: przypadek Schneidera/ Schwerte
Niezwykłym przykładem oportunizmu w
dążeniu do kariery, który nie wzbudził w Niemczech większej uwagi, był
przypadek Schneidera/Schwerte. Hans Ernst Schwerte, to typowy przykład człowieka nastawionego na
karierę. W czasie panowania narodowego socjalizmu Schneider/Schwerte,
członek SS i NSDAP, zrobił karierę naukową. Zmiana nazwiska pomogła mu, jak
wielu narodowym socjalistom, uniknąć denazyfikacji i w roku 1945, jako Hansowi
Ernstowi Schwerte, wejść na drogę drugiej kariery,
którą sterował równie skutecznie jak pierwszą. Profesor Hans Ernst Schwerte objął w końcu katedrę germanistyki na
uniwersytecie w Akwizgranie i został uhonorowany licznymi wyróżnieniami, w tym
również Federalnym Krzyżem Zasługi. Szczególnie poruszające jest, że został on
następnie pełnomocnikiem rządu krajowego Północnej Nadrenii-Westfalii w
Holandii, kraju, w którym podczas niemieckiej okupacji organizował akcje
germanizacyjne. Psychoterapeuci objaśniają jego zachowanie zaburzeniami
osobowości („Przerost własnego ja”) i/lub presją podporządkowania się warunkom
wywieranym przez systemy. Jeśli spojrzeć na jego zachowanie pod kątem taktyki
kariery, ujrzymy bezdusznego oportunistę, który – stwierdziwszy, że
dotychczasowy system jego kariery się załamał – wszedł po prostu na drogę
kariery w nowym systemie. U osób, w których świadomości kariera zajmuje miejsce
nadrzędne, pięcie się w górę i żądza władzy często zagłuszają wszelkie opory
moralne. Nie pojmują znaczenia imperatywu kategorycznego.
Przykład
2: przypadek Höfgena/Grüdgensa*
Klaus Mann przedstawia w swojej
powieści „Mefisto – opowieść o pewnej karierze”
przemianę bohatera powieści Hendrika Höwgena z
lewicowego aktywisty w sztandarowego aktora narodowego socjalizmu.
Mann opisuje tu niemal bez osłonek
zawrotną karierę swojego szwagra Gustawa Grüdgensa,
który za cenę poczucia przyzwoitości i własnych przekonań uzyskał stanowisko
generalnego intendenta pruskiego Teatru Państwowego.
----------
* Wyczerpująco opisany przez Manna i dlatego w
tym miejscu jedynie wspomniany.
Mann Klaus: Mefisto, przełożyła
Jadwiga Dmochowska, PIW, Warszawa 1957
Przykład
3: powszedni oportunizm w przedsiębiorstwie
Sytuacja wyjściowa:
Koncern przemysłowy, który rozwija i
wytwarza skomplikowane produkty elektroniczne. Łańcuch procesów przebiega w
dwóch samodzielnych obszarach (A i B) koncernu. W obszarze A następuje rozwój
układów scalonych, a w B layout i testowanie układów
oraz wytwarzanie produktów. Okres rozwoju elektronicznych produktów to zazwyczaj
rok do dwóch lat, mieści w sobie liczne sprzężenia zwrotne. Obydwa obszary
przedsiębiorstwa mają osobne systemy elektronicznego przetwarzania informacji
(niekompatybilne narzędzia rozwoju), co również jest typowe dla wielu koncernów
przemysłowych.
Skutek:
Wymagająca dużych nakładów
manualna procedura przekazywania wyników z jednego etapu procesu do drugiego
oraz brak możliwości całościowego zarządzania informacjami... opóźniają rozwój
produktów i mają negatywny wpływ na jakość produkcji. Pomiędzy obszarami nie ma
prawie uzgodnień. Każdy uparcie pozostaje przy swoich narzędziach rozwoju i w
atmosferze pracy wyczuwa się raczej konkurencję. Ujednolicony łańcuch narzędzi,
wprowadzenie specjalnego systemu ekspertów i ustalenie nowych zasad współpracy
pozwoliłoby osiągnąć znaczny postęp w skracaniu czasu rozwoju, w podniesieniu
jakości produktów i w obniżeniu kosztów.
Pomijając bezpośrednie upoważnienia,
centralny dział informatycznego przetwarzania danych sporządza analizę stanu
obecnego, która wykazuje liczne techniczne i organizacyjne niedociągnięcia i
wskazuje możliwość skrócenia czasu rozwoju o 30-50%. Wynik analizy zostaje przedstawiony zarządowi
koncernu, który pół roku później zwołuje posiedzenie. Uczestniczą w nim, poza
członkami zarządu, kierownik działu informatycznego, dyrektorzy obu obszarów
przedsiębiorstwa, kierownik komórki sztabowej do spraw techniki produkcji i
kierownik działu badawczego. Ten ostatni jest zarazem przełożonym kierownika
działu informatycznego przetwarzania danych. Tymczasem w dziale informatycznym
zmienił się kierownik i dlatego właściwy inicjator analizy nie bierze udziału w
posiedzeniu.
Przebieg
posiedzenia:
Zarząd:
wskazuje na problemy przedstawione w analizie i prosi obu dyrektorów o zajęcie
stanowiska.
Dyrektorzy:
występują jeden po drugim, pokazują uzgodnione między sobą folie. Sprawiają
wrażenie, że współpraca przebiega zgodnie i harmonijnie. Ich zasada: nie ma
żadnych kłopotów, analiza jest błędna.
Kierownik
komórki do spraw techniki produkcji: wypowiada się kwieciście na
temat nowoczesnych, wspomaganych komputerowo narzędzi rozwoju i aktualnych
trendów. W swojej wypowiedzi nie nawiązuje do znanej mu sytuacji.
Kierownik
rozwoju: nie pojawia się sam, lecz przysyła zastępcę, który w czasie
trwania całego posiedzenia nie mówi ani jednego słowa.
Sytuacja kluczowa:
Ponieważ wypowiedzi dyrektorów w
najmniejszym stopniu nie potwierdzają sytuacji przedstawionej w analizie,
prezes zarządu zwraca się do kierownika działu informatycznego z pytaniem:
„Wyjątkowo cenię fachowe kwalifikacje pańskiego poprzednika, toteż muszę bardzo
poważnie potraktować jego analizę. Usłyszał pan, jak przedstawiają sytuację oba
obszary przedsiębiorstwa. Czy pan też uważa, że analiza pańskiego poprzednika
była błędna?
Komentarz
do sytuacji kluczowej
Prezes zarządu zadaje niebezpieczne
pytanie. Kierownik działu informatycznego przetwarzania danych ma dwie
możliwości: może dać wymijającą odpowiedź ... albo – co leży w interesie
przedsiębiorstwa – okazać się szczery i ściągnąć na siebie gniew obydwóch
dyrektorów jednocześnie. Ma przy tym utrudnioną sytuację, wyraźnie nie może
oczekiwać żadnego wsparcia od swojego bezpośredniego przełożonego... Od kierownika komórki sztabowej także nie
może oczekiwać pomocy... Może
ewentualnie liczyć jeszcze na pomoc prezesa zarządu, który dał do zrozumienia,
że podziela ocenę poprzednika. Zasadnicza trudność kierownika polega więc na
tym, że aby wyplątać się z afery, musi zaprzeczyć wynikom analizy. Nie zgadza
się to z jego fachową opinią i podważa zaufanie do jego poprzednika, którego
ceni. Jeśli jednak będzie przytaczał słuszne rzeczowo argumenty, będzie musiał
stawić czoła obu niezadowolonym dyrektorom.
Dalszy
przebieg posiedzenia:
Kierownik
działu informatycznego: rozpoczyna od zwrócenia uwagi, że obydwa
obszary przedsiębiorstwa już podjęły szereg środków zaradczych, zatem niektóre
punkty analizy są już nieaktualne, ale zauważa, że istnieją jednak pewne
możliwości ulepszeń. Proponuje stworzenie zespołu racjonalizatorskiego (bez
udziału działu informatycznego).
Dyrektorzy:
okazują gwałtowne niezadowolenie i podważają konieczność powoływania takiego
zespołu.
Prezes
zarządu: pozostawia sprzeciw obu dyrektorów bez komentarza. Prosi obecnych
o ustalenie wspólnej linii postępowania i opuszcza posiedzenie.
Ledwo zarząd wyszedł z
pomieszczenia, robi się bardzo głośno. Padają gwałtowne zarzuty ze strony
dyrektorów pod adresem kierownika działu informatycznego. Kompetencje jego i
jego poprzednika podawane są w wątpliwość. Następnie zapada kompromisowa
decyzja powołania zespołu projektowego do skontrolowania wyników pierwszej
analizy. Kierowanie zespołem powierza się kierownikowi działu informatycznego.
Także i w tej fazie kierownik techniczny
komórki sztabowej i zastępca kierownika działu rozwoju nie biorą udziału w
dyskusji. Dopiero gdy obydwaj dyrektorzy, ciągle jeszcze rozgniewani opuszczają
pomieszczenie, ku zdumieniu kierownika działu informatycznego zgadzają się z
jego wypowiedziami.
Komentarz do dalszego przebiegu posiedzenia
Właściwy błąd popełnił już poprzednik kierownika działu informatycznego. Nie
powinien był informować zarządu o kłopotach obu obszarów nie uzgodniwszy tego
wcześniej z ich dyrektorami. Częsty błąd, który zawsze prowadzi do trudności we
współpracy. Szczera odpowiedź kierownika działu informatycznego, choćby
najostrożniej sformułowana i jak najbardziej zgodna z rzeczywistością, z
taktycznego punktu widzenia była fałszywa. W ten sposób postawił zarzut dyrektorom
w obecności ich bezpośredniego szefa, że nie wypełniają swoich obowiązków
właściwie. Co ze zrozumiałych względów wprawiło ich we wściekłość. Prezesa
zarządu postawił w niezręcznej sytuacji, zmuszając go do publicznego
potwierdzenia niedociągnięć obu dyrektorów. Mógł to naprawić jedynie
przeprowadzając taktyczny, w istocie udany, odwrót. I sam w jego wyniku znalazł
się, poza napiętymi stosunkami z obydwoma obszarami przedsiębiorstwa, w dość
nieprzyjemnej sytuacji: jeśli udowodni z nowym zespołem projektowym, że
pierwsza analiza była prawidłowa, obydwaj dyrektorzy na zawsze staną się jego
wrogami. Jeśli – aby tego właśnie uniknąć – nie potwierdzi wyników analizy,
obydwaj dyrektorzy będą z satysfakcją podkreślać jego rzekomą niekompetencję.
Zakończenie:
Dalszy ciąg nie może pozostać niedopowiedziany. Kierownik działu
informatycznego zdał sobie tymczasem sprawę, na czym polega jego dylemat.
Przekazał prowadzenie projektu jednemu z pracowników, aby usunąć swoją osobę z
linii strzału. Pozostając w cieniu kierował zespołem tak, że minęły w końcu
prawie dwa lata, zanim przedłożono sprawozdanie końcowe. Zespół potwierdził wprawdzie wszystkie zasadnicze
problemy uwzględnione w pierwszej analizie, ale dzięki przeciągającemu się
opracowaniu projektu mogły być równolegle podjęte działania usprawniające.
Sprawozdanie końcowe celowo omawiało tylko działania oraz osiągnięty dzięki nim
postęp i unikało jakichkolwiek odniesień do pierwotnej analizy. Dyrektorzy byli
zadowoleni, zespół projektowy otrzymał pisemną pochwałę.
Rozdział 6. W jakim stopniu twoje zachowanie sprzyja twojej
karierze?
Test dla oportunistów .... 177
Stanley
Bing, amerykański dziennikarz prowadzący stałą rubrykę w czasopiśmie FORTUNE
zamieścił w satyrycznym komentarzu
na temat zachowania amerykańskich menedżerów wobec kariery, ankietę testującą
zdolność menedżerów do "nie-szczerości". Ponieważ, według Binga, im
bardziej menedżer potrafi być w zawodzie nieszczery, tym szybciej zrobi
karierę. Quiz Binga jest pomyślany wprawdzie jako krótki poradnik dla
kierowników, którzy nie nauczyli się jeszcze zachowywać oportunistycznie, ale
przy okazji ujawnia szeroko rozpowszechnione oportunistyczne strategie
zachowania nastawione na zrobienie kariery. Przykłady podane przez Binga
pochodzą z kręgu amerykańskiej kultury i nie wszystkie są dla nas zrozumiałe,
można jednak przyjąć schemat, na jakim oparte są pytania. W tym rozdziale
przedstawiam je używając przykładów z naszych kręgów gospodarczych.
Pytanie 1: Dyrektor zaprosił cię do jego ulubionej
chińskiej restauracji, gdzie jako stały gość, traktowany jest w sposób wyraźnie
uprzywilejowany. Czujesz się
zmuszony zamówić dużą porcję – jak on to
mówi - „wspaniale przyprawionych i
jedynych w swoim rodzaju jaj w sosie sojowym”, które okazują się obrzydliwie
śluzowatą, zalatującą stęchlizną masą. Nie jesteś w stanie przełknąć ani
jednego kęsa. Co robisz?
a) Przemagasz się, wduszasz w siebie
jedzenie i zapewniasz szefa, że jego wybór był niezwykle trafny.
b) Markotnie dziobiesz widelcem
jedzenie, aż w końcu na talerzu przed tobą leży absolutnie niemożliwa do zidentyfikowania masa, którą
przykrywasz dyskretnie serwetką, udając że nie widzisz pełnego oburzenia
spojrzenia szefa.
c) Wołasz kelnera i zamawiasz coś
innego.
d) Czekasz aż szef wyjdzie do toalety,
zawijasz bryję w serwetkę i wtykasz do kieszeni spodni. Nie wspominasz ani
słowem o jedzeniu, ale w obecności szefa rezerwujesz stolik dla siebie i żony.
Rozwiązanie: Jedynie
menedżerowie bez odrobiny szacunku dla samego siebie zakreśliliby a). Możliwości b) i c) wybraliby menedżerowie,
którzy jeszcze nie doświadczyli, jakie konsekwencje mogą wyniknąć
z fałszywej szczerości. (czemu „fałszywej”? Anonimus). Mądry menedżer
odznaczający się optymalną nie-szczerością wybiera d), bo w ten sposób ani nie
psuje sobie żołądka, ani nie niszczy swoich szans zrobienia kariery (choć
zapewne niszczy ubranie).
Pytanie 2: Jesteś menedżerem produkcji i znalazłeś się w
gronie, któremu zaprezentowano właśnie okropną, pozbawioną jakiegokolwiek
pomysłu strategię reklamową. W posiedzeniu bierze udział szereg menedżerów
wysokiego szczebla a wśród nich prezes zarządu, którego zięć jest kierownikiem
działu reklamy. Ktoś pyta cię o zdanie. Co odpowiadasz?
a) Pytasz „czy mam być szczery? To było
wielkie gówno! Uważam że do niczego się nie nadaje!.
b) Mówisz: „To najlepszy pomysł od czasu
sterowanej laserem reklamy proszku do prania na opakowanym przez Christo budynku Reichstagu. Moja osobista
ocena: Trzy Bambi!”
c) Siedzisz zesztywniały z szeroko
otwartymi oczami i ustami i szepczesz „To było fenomenalne. Ciągle jeszcze
jestem pod wrażeniem. Techniczno-reklamowy majstersztyk. Wyrazy najwyższego
uznania dla kierownika działu reklamy”.
d) Drapiesz w zamyśleniu podbródek i
mówisz poważnie: „Kilka rzeczy zrobiło na mnie dobre wrażenie. To bez wątpienia
znakomita robota, chociaż – nie jestem pewien – przesłanie nie we wszystkich
miejscach jest równie dobitnie wypunktowane. Proponuję, abyśmy jeszcze raz
wspólnie się nad tym zastanowili”.
Rozwiązanie: Menedżer o małym rozeznaniu w taktyce kariery
wybierze c). Lizusostwo jest tu tak przesadzone, że nawet człowiek cierpiący na
niebotycznie wysoką samoocenę z punktu może je rozpoznać. Kto wybierze b), ten
jeszcze widać nie wie, że wybuchy wesołości kosztem innych mają zawsze
negatywny wpływ na własną karierę. Na
wybór a) nie odważyłby się chyba nawet władca absolutny. Również tu jedynie
właściwą odpowiedzią jest d), bo tylko w ten sposób udaje ci się nie urazić
niczyjej próżności, a mimo to nieprzekonywająca akcja reklamowa, która
zniszczyłaby owoce twojej pracy, zostanie zahamowana.
Pytanie 3: W siedzibie głównej administracji spotykasz
kolegę, który, jak ty – jest menedżerem w jednej z filii koncernu. Prosi cię o
radę co do propozycji, jaką w następnym tygodniu chce przedłożyć kierownictwu
koncernu. Krótko przed tym dowiedziałeś się jednak, że za kilka tygodni twego
kolegę ma zastąpić młody menedżer, wychowanek firmy. Jak się zachowujesz?
a) Uśmiechasz się i mówisz coś w
rodzaju: „No, niech pan się w takim razie przygotuje na ciężką walkę. Najlepiej
niech pan sobie od razu kupi broń i dużą tarczę”. Potem po prostu zostawiasz
kolegę samego i odchodzisz z pośpiechem.
b) Mówisz mu kilka komplementów na temat
jego nowej fryzury, ubrania, butów lub czegoś podobnego i używając jakieś
wymówki szybko go opuszczasz.
c) Odciągasz go w ustronne miejsce,
gdzie nikt nie może cię zobaczyć, opowiadasz pośpiesznie coś o niewdzięczności
młodszych wobec starszych i radzisz mu mimochodem, używając argumentu „coś
takiego zawsze się przyda”, skontaktować się z doradcą od zmian miejsca pracy.
Na koniec zasłaniasz się ważnym posiedzeniem, przerywasz szybko rozmowę i
zostawiasz go samego.
d) Odciągasz go do jakiegoś spokojnego
miejsca i przez kilka minut wymieniasz z nim uwagi na temat ciężaru
odpowiedzialności, coraz bardziej złożonej sytuacji w biznesie lub coraz silniejszego nacisku konkurencji.
Następnie mówisz mu otwarcie o tym, co usłyszałeś, stwierdzając, że nie znasza
jakichkolwiek szczegółów na ten temat i zasłaniasz się ważnym spotkaniem z
klientem, aby go szybko opuścić. Potem schodzisz mu z drogi i każesz mówić, że
jesteś nieobecny, gdy on dzwoni.
Rozwiązanie: Element
oportunistycznej mądrości tkwi w każdej z tych odpowiedzi: unikaj jakichkolwiek
kontaktów z tymi, którzy ponieśli porażkę. Z kimś, czyja kariera jest
skończona, nie należy ani rozmawiać, ani się z nim pokazywać. Dlatego mniej
właściwe są a), b) i
c), ale tylko punkt d) ma w sobie karierowo-oportunistyczny
element. Może się przecież zdarzyć, że
kolega nie pójdzie w odstawkę lub, co wcale nie jest takie rzadkie, że skoczy
nagle na wyższy szczebel (kopniak w górę).
Pytanie 4: Od momentu twego awansu pierwszy raz bierzesz
udział w comiesięcznym spotkaniu kierowników regionalnych działów sprzedaży.
Wasz wspólny szef jest jeszcze nieobecny. Zauważasz, że wszyscy twoi koledzy
bez wyjątku mają narcystyczne skłonności do autoprezentacji i z gruntu
przesadne mniemanie o sobie. W dodatku każdy traktuje innych jako skończonych
nieudaczników. Wszystko to cechy, które zawsze budziły w tobie największy
wstręt. Jak się zachowujesz?
a) Doklejasz się do stojących obok
grupek, klepiesz kogo popadnie w ramię i mówisz: „No drogi kolego, jak nam
idzie?”
b) Siedzisz nic nie mówiąc na swoim
miejscu, przechwalających się kolegów obrzucasz niewidzącym wzrokiem pełnym
wyższości i zagłębiasz się w przygotowanych na posiedzenie dokumentach.
c) Zachowujesz się jak stary wyga, który
siedzi przed tobą i pochrapuje.
Opuszczasz się wygodnie w fotelu, krzyżujesz ręce nad głową, zamykasz
oczy i udajesz, że śpisz.
d) Uśmiechasz się, pijesz kawę i
rozmawiasz z sąsiadem o nowym samochodzie, który masz zamiar sobie wkrótce
zamówić.
Rozwiązanie: Kto chce poznać
bezmiar solidarnej złośliwości i podstępności, do jakiej zdolni są
egocentryczni i skłonni do zawyżonej samooceny menedżerowie, wybiera a).
Odpowiedzi b) i c) wybiera menedżer,
który jeszcze się nie nauczył poruszać na brudnym parkiecie nie-szczerości.
Jedyną właściwą odpowiedzią jest w tym przypadku d). Zdradza ona profesjonalnie
zimnego i beztroskiego, dążącego do kariery oportunistę w codziennej grze o
karierę i władzę.
Pytanie 5: Twój zespół sprzedaży na czele z jego
kierownikiem tak sknocił prezentację wobec klienta, że ważna umowa została
podpisana z konkurencyjnym przedsiębiorstwem. Dowiedziałeś się, że kierownik
działu sprzedaży robi sobie teraz wyrzuty i że jego zmartwienie z powodu nie
podpisania umowy ustępuje tylko zmartwieniu z powodu niedawnej śmierci ojca.
Jak postępujesz na tym posiedzeniu wobec kierownika działu sprzedaży?
a) Podczas posiedzenia rozmawiasz ze
wszystkimi, a tylko wobec kierownika działu sprzedaży zachowujesz wyraźny
dystans.
b) Klepiesz go w ramię, gdy razem
wychodzicie z posiedzenia i mamroczesz coś w rodzaju: „Wszystko się jakoś ułoży, głowa do góry!”
c) Chwalisz kierownictwo działu
sprzedaży u konkurencji, mówisz swoim ludziom, że za takie pieniądze, jakie
dostają, oczekujesz od nich więcej i podkreślasz z naciskiem, że taka rzecz nie
ma prawa wydarzyć się po raz drugi.
Rozwiązanie: To było podchwytliwe
pytanie. Poruszany problem dotyczy bardziej techniki kierowania niż taktyki
kariery. Wszystkie odpowiedzi są prawidłowe.
Rozdział
7. Systemy kierowania
- założenia, właściwości, struktury .... 183
„Chodzi o to, aby za pomocą możliwie
najmniejszej liczby elementów uzyskać maksymalną złożoność, która umożliwi
maksymalną skuteczność”.
Carsten Bresch
Jakie są typowe cechy systemów kierowania? W jaki sposób
stworzony przez ludzi związek staje się systemem? Jakie są wewnętrzne siły,
które utrzymują go w całości? Czy istnieją jednolite reguły i prawidłowości,
które występują we wszystkich systemach kierowania i jakie one są? Czy można
wyróżnić podstawowe rodzaje systemów kierowania? Co jest miarą jakości systemów
kierowania? A wreszcie: jak zbudować ewolucyjny system kierowania?
Pod pojęciem systemu kierowania
rozumiemy całość wszystkich zawartych w organizacji pojedynczych elementów
składowych, struktur i procesów. Zaliczają się do nich wielorakie i najczęściej
złożone stosunki o charakterze dyscyplinarnym, hierarchicznym, socjalnym,
psychologicznym, technicznym, ekologicznym i ekonomicznym, które istnieją w
przedsiębiorstwie i jego środowisku.
Systemy kierowania składają się z
ludzi, którzy zorganizowani są w grupy i związani ze swoim otoczeniem, przede
wszystkim zaś między sobą, złożoną z sieci powiązań. Każda grupa ludzi
przedstawia sobą własny system kierowania (por. rozdz. 8). Dokładniej
przyjrzawszy się można łatwo zauważyć, że systemy kierowania nie odznaczają się
(nie mogą się odznaczać ) mechanistycznymi i deterministycznymi cechami, jakie
często się im przypisuje. Przeciwnie – odznaczają się one ewolucyjnymi i przez
to chaotycznymi cechami i zasadami funkcjonowania:
(...)
We wszystkich systemach stworzonych
przez ludzi, czy to z powodów ekonomicznych, społecznych, politycznych czy też
religijnych, można wyróżnić co najmniej siedem podstawowych elementów:
1. Cel i sens...
2.
System ma zespół zasad i praw...
3.
Kary...
4. Wrogowie albo konkurenci...
5.
Przywódca...
6.
Rytuały (i symbole)...
7.
Ewolucyjny system kierowania odznacza się dodatkową cechą: specyficzną
dla systemu kulturą, która pozwala na kreatywne działanie i reguluje procesy
oraz obcowanie ze sobą zatrudnionych osób; jest to kultura wolności i pozornego
chaosu.
Owe siedem podstawowych składników omówimy w
dalszej części z perspektywy systemów kierowania w przedsiębiorstwach.
Każdy
system kierowania wymaga istnienia przynajmniej jednego celu i jednego sensu .... 185
Zasadniczym celem każdego systemu
jest utrzymanie własnej egzystencji.
Każde przedsiębiorstwo, każda część
przedsiębiorstwa i każdy pracownik musi mieć określony cel i realizować
określony sens. Cel musi być realny i stanowić dla pracowników wartość, do
której warto dążyć lub inaczej mówiąc:
„Cel musi być sensowny”. W większości
przedsiębiorstw na pytanie o cel słyszy się odpowiedź „Wypracować zysk”. Otóż
osiąganie zysków jest celem wtórnym, w istocie zaś chodzi o zapewnienie bytu
przedsiębiorstwa.
(...)
Każdemu systemowi są potrzebne zasady .... 186
Odpowiedzialność pojedynczej
osoby obniża się proporcjonalnie do liczby zasad i przepisów.
Surowo zdefiniowane przepisy formalne
i zasady mają te zaletę, że oszczędzają pracownikom samodzielnego myślenia i
chronią ich przed koniecznością ponoszenia odpowiedzialności za własne decyzje.
(...)
Każdy system kierowania wymaga kar .... 189
Konformizm systemowy jest celem,
ale zarazem i końcem każdego systemu.
Jeśli istnieją zasady, muszą też
istnieć sankcje na wypadek ich łamania. Zagrożenie karą jest ważnym warunkiem,
aby członkowie systemu zachowywali się wobec niego konformistycznie.
(...)
Każdy system kierowania wymaga konkurentów .... 190
System istnieje dopóty, dopóki ma
przynajmniej jednego konkurenta.
Każdy chyba zna popularne
powiedzenie „konkurencja ożywia interesy”. Jeśli w branży istniałoby jedno
jedyne przedsiębiorstwo – monopolista, zabrakłoby wtedy motywacji, by
podejmował wysiłki. Dopiero „wróg” wywołuje identyfikację, poczucie wspólnoty i
poszukiwanie optymalnych rozwiązań. (Przesada. I bez „wroga” można się obejść,
a przeważnie jest nawet lepiej. Trochę co innego z konkurencją. Odrobina
konkurencji zwykle nie zaszkodzi, ale już konkurencja typu „być albo nie być”,
nawet zwycięzcom może nieco szkodzić. Jak już człowiek „zszedł z drzewa”, czy
też „wyszedł z jaskini”, nie musi wcale podporządkowywać się wszystkim
pierwotnym prawom natury. W końcu po to ma rozum. Anonimus).
Konkurencja ma jeden (zasadniczo)
pozytywny efekt: prowadzi do utajonego zagrożenia bytu. Dopiero w obliczu
niebezpieczeństwa utraty własnej
egzystencji większość ludzi jest – tego niestety dowodzi doświadczenie – skłonna
do służebności wobec systemu i zapewniających egzystencję zmian. (Wątpię, czy zagrożenie ich
egzystencji, jest ludziom koniecznie potrzebne do szczęścia! Autor po prostu myślał nie o rzeczywistym
zagrożeniu egzystencji, tylko o społeczeństwie dobrobytu, w sprawnym
demokratycznym państwie, o społeczeństwie, które nieco zgnuśniało pod wpływem
tego dobrobytu i opiekuńczości państwa, i które trzeba pobudzić do nieco większej aktywności, przedstawiając
zagrożenia. Anonimus). A właśnie
takie sposoby zachowania gwarantują, w systemie gospodarki rynkowej, utrzymanie
zdolności konkurencyjnej, utrzymanie zdolności konkurencyjnej. Jedno jest
pewne: przedsiębiorstwa bez konkurentów wcześniej czy później są zagrożone w
swojej egzystencji. (Zagrożone w swojej egzystencji są nie tylko przedsiębiorstwa..., ale zagrożona
jest i cała ludzkość, przy czym ta ostatnia bardziej
jest zagrożona z powodu nadmiaru konkurencji, niż jej niedostatku. Anonimus)
(...)
...
Każdy system kierowania potrzebuje przywódcy .... 193
Jak w większości zjednoczeń
ludzkich także w przedsiębiorstwie potrzebny jest jeden lub kilku przywódców.
System jest utożsamiany z osobą przywódcy lub odwrotnie – wspólnota naśladuje
zachowanie przywódcy (przywódców). Przywódca jest najczęściej wizjonerem,,
który określa kierunek, w jakim porusza się system. Często przywódca istniał
już przed powstaniem systemu (w przedsiębiorstwie to jego założyciel) i stworzył go zgodnie ze
swoimi wyobrażeniami.
Każdy system, czy to
przedsiębiorstwo, czy partia polityczna, czy wspólnota religijna, gdy odniesie
odpowiedni sukces, skłania się do tego, aby osobę przywódcy przedstawiać jako
nieomylną. Nieomylność przywódcy jest tym większa, im bardziej autorytarne i
totalitarne są założenia systemu kierowania.
Cytat: „... nie ma takiego absurdu, którego przy
odpowiednim działaniu władzy, nie dałoby się ludziom wmówić”.
Angielski filozof i matematyk Bertrand Russel w książce „Szkice niepopularne”
zwraca uwagę na nieograniczone niemal jego zdaniem – możliwości manipulowania
ludźmi w obrębie systemów.
„Jestem więcej niż pewien, że nie ma
takiego absurdu, którego przy odpowiednim działaniu władzy nie dałoby się
ludziom wmówić. Dajcie mi do dyspozycji... (...) Nikt, kto nie stanie się entuzjastycznym
wyznawcą oficjalnego światopoglądu, nie będzie mógł uczyć w szkole ani zajmować
żadnych stanowisk. Tylko najwyżsi urzędnicy będą sobie przy kieliszku szeptać
na ucho, że to kompletna bzdura, a potem śmiać się i pić dalej”.*
--------
*Bertrand Russel: Krótka historia bzdury w: Szkice niepopularne, Książka i
Wiedza, Warszawa 1997, s. 116-119
-------
(...)
Każdy system potrzebuje rytuałów i symboli .... 195
Nauczyciel pantomimy i wykładowca
szkól wyższych Samy Molcho, który zajmował się
zachowaniami społecznymi ludzi z punktu widzenia mowy ciała, twierdzi, że
konieczność istnienia rytuałów wywodzi się z terytorialnego zachowania się
człowieka. Kto wkracza na terytorium jakiejś grupy, a więc staje się członkiem
owej grupy, musi wypełnić określone rytuały, aby dać wyraz swoim przyjaznym
zamiarom. (...)
Obok jawnych reguł i przepisów w
każdym systemie kierowania istnieje zawsze także pewna liczba tabu i
niepisanych praw. (...) Oczywiście
większość przedstawicieli kadry kierowniczej będzie podkreślać, że godzi się
przyjmować krytykę, w końcu tego się dzisiaj powszechnie oczekuje. Ale jeszcze
bardziej oczywiste jest tabu, jakim objęte jest krytykowanie jakości pracy
członków kierownictwa. Skrytykowanie szefa, do tego być może publiczne oznacza
(ło) koniec wielu karier – zarówno w gospodarce, jak
w polityce.
Każdy system kierowania potrzebuje odrobiny chaosu .... 199
„Utrata chaotycznych cech [systemu] nie
jest objawem zdrowia , lecz oznacza początek choroby, a w sytuacji ekstremalnej
– rozpadu”.
Erwin Laszlo
Nie ma chyba przedsiębiorstwa, w
którym procesy nie przedstawiałyby się bardziej lub mniej chaotycznie – pomimo
wszystkich wysiłków organizacyjnych – a dzieje się tak chociaż klasyczna nauka
o organizacji właśnie tego próbuje uniknąć. Chaos, albo lepiej nieokreśloność,
jest istotnym i dlatego pożytecznym czynnikiem kreatywności.
„Chaos” oznacza otwartą komunikację, partnerską
współpracę, celową sieć powiązań, wielorakość mocnych stron.
Podejmowane w poszukiwaniu nowych
dróg optymalizowanie istniejących procesów i procedur jest początkowo zawsze
nieukierunkowane. Przebieg poszukiwań jest ciągiem pomyłek i odkryć, na
przemian występujących okresów pozornego spokoju i stabilizacji oraz czasów
pozornego chaosu i błyskawicznych przemian. Uniemożliwiając ludziom w
organizacji bycie kreatywnymi, odbiera się tej organizacji możliwość adaptacji,
ale nie trzeba zapominać, że zakres wolności jednostek nie może być ani zbyt
rozległy, ani zbyt wąski. Stąd wynika pytanie: jak ustalić właściwe zakresy
wolności?
Z doświadczenia wiemy, że niestety
nie ma prostej recepty na ustalenie zakresu wolności zatrudnionych. Zmiany
wolności są zależne od wielkości przedsiębiorstwa, jego celu, sytuacji
rynkowej, uregulowań prawnych, stopnia wykształcenia pracowników i wielu innych
czynników. A przy tym obowiązuje zasada, że stopnie wolności nie dadzą się
statycznie zdefiniować, muszą zostać określone w przebiegu procesu, w którym
obowiązują jedynie „chaotyczne” prawidłowości. Także przydzielanie pracownikom
optymalnych zakresów wolności funkcjonuje tak jak wiele procesów
przebiegających w przedsiębiorstwie, nie da się ich z góry zdeterminować, w ich
przebiegu pojawia się stabilizacja albo nie. Brzmi to jak banał, ale niestety
dopiero post factum wiemy, czy wybór drogi był
właściwy.
Zadaniem kierownictwa jest znaleźć
odpowiedni zakres wolności dla każdej pojedynczej części danego systemu
kierowania. Zbyt duże zakresy wolności prowadzą, jak to pokazano w aneksie na
przykładzie matematyki fraktalnej do podobnych wyników jak zbyt niskie. Nie
tworzą się wtedy optymalne struktury współpracy, ponieważ tylko, gdy zakresy
wolności znajdują się w pewnym określonym obszarze pojawiają się zjawiska
synergetyczne, co jest niezbędne do efektywnego funkcjonowania
przedsiębiorstwa.
Hasło: matematyka fraktalna
Istnieje
kilka wyodrębnionych dziedzin matematyki, które zajmują się tzw. systemami
chaotycznymi. Zaliczają się do nich na przykład teorie systemu, informacji,
katastrof, synergetyka, teoria gier lub
teoria fraktali. Jak dziś wiadomo, nie należy przedstawiać sobie chaosu jako
stanu nieuporządkowanego. Przeciwnie, właśnie chaotyczne przebiegi wykazują
istnienie uporządkowanych struktur, nawet jeśli te mogą być czasem unaocznione
dopiero za pomocą matematyki. Znaczenie teorii matematycznych dla kształtowania
się organizacji przywódczych zostało przedstawione w aneksie na końcu książki.
Dlatego właśnie decydujące znaczenie dla współpracy w systemach kierowania ma wewnętrzny
system komunikacji i dopuszczalny stopień wolności tworzenia specyficznej sieci
powiązań. (...)
Wniosek: Nieostrość i chaos
oznaczają dla systemów kierowania witalność konieczną dla utrzymania
egzystencji. „Chaotyczność” organizacji przywódczej określana jest przez
stopień wolności jego procesów komunikacji i współpracy. Im bardziej swobodny
jest system kierowania, tym bardziej skomplikowana jest siatka jego powiązań,
tym bardziej skomplikowane są jego procesy komunikowania i współpracy, tym bardziej
skomplikowane są możliwe schematy jego działania i zachowania i wreszcie tym
bardziej kreatywny jest system w codziennej walce o utrzymanie się przy życiu.
Jakie następstwa może mieć niedopuszczalne ograniczenie elementów
wolności w systemach kierowania, obrazuje poniższy popularny przykład.
Przykład: dogmaty tworzą zbiorowe światy urojone .... 201
22 czerwca 1633 roku w Rzymie ogłoszono, po długim procesie, oficjalny
wyrok Świętego Oficjum w sprawie pism Galileusza:
„Mówimy, odczytujemy, wyrokujemy i
ogłaszamy, że ty Galileuszu, dzięki wnioskom wyciągniętym z procesu i do
których się przyznałeś, stałeś się podejrzany o herezję w Oczach Świętego
Oficjum ze względu na to, iż głosiłeś i przyjąłeś fałszywą i sprzeczną z Pismem
Świętym i Boskim doktrynę głoszącą, że słońce jest w centrum świata nieruchome,
a Ziemia nie jest w centrum i obraca się, którego to poglądu mieć nie można ani
go bronić jako zbliżonego do prawdy, od chwili gdy uznano go i określono jako
sprzeczny z Pismem Świętym…”.*
…
Jak wielką katastrofą był ten wyrok dla dalszego rozwoju Kościoła rzymskiego,
widać wyraźnie dzisiaj, w obliczu kryzysu wielu religii chrześcijańskich.
Wykluczenie nauk przyrodniczych wprawdzie usunęło na jakiś czas konieczność
dostosowywania kościelnych dogmatów, jednocześnie jednak Kościół rzymski
odsunął się od dalszego społecznego rozwoju, a ponadto stworzył długotrwale
(nierozwiązywalne) konflikty. Dezorientacja i dylematy, z jakimi boryka się
dzisiaj wielu ludzi należących do tej wspólnoty religijnej, mogą być
wywiedzione z ówczesnego wykluczenia nauk przyrodniczych.
Tezę tę potwierdza Rupert Lay, jezuita, psycholog i
trener prowadzący szkolenia dla menedżerów, w swoim wywodzie na temat zasad
etycznych dla menedżerów.
…
Czy zbiorowy świat urojony istnieje tysiąc (e)
lat, czy zaledwie kilka, zależy od liczby ludzi, od rodzaju niestety
siły konfliktów działających niestety z zewnątrz na system. Oto przykłady
–przytoczone prze Laya: marksizm-leninizm w sowieckim
wydaniu trwał okrągłe 80 lat; „Tysiącletnia Rzesza”…
…
Można niestety wątpić, czy Kościół, który w roku 1992 oficjalnie zrehabilitował
Galileusza, wyciągnął naukę ze swej historii.
…
(…) Wniosek: dla organizacji przywódczych przedsiębiorstw
można wyciągnąć stąd następującą naukę: zakazy myślenia, a o takie chodzi w
przypadku tez dogmatycznych, zawsze szkodzą systemowi. Zakazy myślenia nie
dopuszczają do dostosowywania się systemu i wywołują konflikty
zagrażające jego egzystencji
Rozdział 8. Najmniejszą jednostką jest zespół .... 205
„Każdy sądzi, że działa jedynie we własnym
interesie, w rzeczywistości dobro całej gospodarki narodowej otrzymuje w ten
pośredni sposób najlepsze wsparcie. Pojedynczy człowiek kierowany jest
niewidzialną ręką, aby dążyć do celu, którego w żadnym wypadku nie miał na uwadze”.
Adam Smith
Do czego potrzebne są
zespoły w przedsiębiorstwie? Bo tak jest bardziej humanitarnie? Ponieważ
zmniejsza się obciążenie pracą przypadającą na pojedynczą osobę? Ponieważ w ten
sposób podnosi się produktywność? Ponieważ presja na osiąganie wysokiej
wydajności pracy jest wtedy mniejsza i ludzie czują się lepiej? Czy też znowu
kopiuje się wzór, w tym przypadku japoński, całkowicie bezkrytycznie i bez
potrzeby?
(...)
Zespoły są podstawą ewolucyjnych organizacji przywódczych.
(...)
Wynika stąd konieczność tworzenia grup, których członkowie wspólnie posiadają
wymagany wachlarz umiejętności, dzięki temu mogą rozwiązać postawione przed
nimi zadanie. Jest to jedyne użyteczne wyjaśnienie potrzeby tworzenia zespołów
w przedsiębiorstwach.
Nie każda grupa ludzi stanowi zespół.
Zespoły nie mogą więc być uznawane za
„ciała kolektywne” składające się z identycznych jednostek, lecz są to
nastawione na osiągnięcie celu wspólnoty solidarne, których członkowie
dysponują indywidualnymi mocnymi stronami. Praca zespołowa nie oznacza, że
określona praca zostanie podzielona możliwie równo między członków zespołu,
lecz że postawione przed nim zadanie może być rozwiązane jedynie przy pomocy
zdolności i umiejętności pojedynczych członków zespołu.
Dopiero połączenie tych mocnych stron
wywołuje efekt synergetyczny.
Rozdział
9. Totalitarne, autorytarne czy ewolucyjne -
Wzory zachowań w systemach kierowania
.... 213
Psycholog społeczny Erich Fromm przeanalizował
ustroje społeczne trzydziestu prymitywnych kultur i podzielił je na trzy
zasadniczo odmienne systemy, które nazwał A, B i C (por. tab. 3). Systemy te
różnią się między sobą nie tylko w kwestii agresywnych zachowań ich członków,
ale także nastawieniem do życia.
Przykłady systemów społecznych według tej klasyfikacji.
-
A: społeczeństwa afirmujące życie: Indianie Zuni, Mobutu, Eskimosi
arktyczni.
-
B: społeczeństwa niedestrukcyjno-agresywne:
Eskimosi grenlandzcy, Samoańczycy, Maorysi, Inkowie.
-
C: społeczeństwa
destrukcyjne: Aztekowie, Witoto, Dobu,
Kwakiutlowie*
----------
* Literatura uzupełniająca: Erich Fromm: Anatomia
ludzkiej destruktywności. Dom Wydawniczy REBIS. Poznań 1998
----------
Do systemu A
zaliczył on społeczeństwa, które afirmują życie i których ideały,
obyczaje i instytucje nastawione są przede wszystkim na to, aby służyć
zachowaniu i rozwojowi życia. W społeczeństwach typu A przejawy wrogości, przemocy i okrucieństwa
pojawiają się rzadko. Nie ma surowych kar, przestępstwa prawie się nie
zdarzają... Kobiety z reguły mają równe prawa... Obserwuje się z reguły bardzo
wiele przejawów współpracy i prawie żadnych przejawów konfrontacji. Prawie
całkowicie brak egoizmu, zazdrości skąpstwa, chciwości i wyzysku.
Do systemu B zalicza Fromm
społeczeństwa, które różnią się od systemu A tym, że nie są zasadniczo
destruktywne, ale agresywność i wojnę zaliczają do repertuaru zachowań
społecznych. Za dalszym rozgraniczeniem
przemawia według Fromma to, że są one „... przesiąknięte duchem męskiej
agresywności, indywidualizmu, pragnieniem zdobywania rzeczy i realizacji
zadań”. Najwyższym celem (mężczyzn) w
tych społeczeństwach jest zgromadzenie możliwie jak największego osobistego
majątku... Kto przestaje być aktywny
ekonomicznie, ten rychło traci swój status społeczny. Obsesja bezustannej pracy
jest tak silna, że wielu mężczyzn już w wieku średnim umiera z
przepracowania.
Do systemu C Fromm zalicza społeczeństwa, które są
destruktywne i odznaczają się bardzo silną skłonnością do przemocy, chęcią
niszczenia i agresją. Wojna, perfidia i zdrada sprawiają ludziom radość. Panuje
atmosfera strachu, wrogości i napięcia. Zasada rywalizacji odgrywa dużą rolę
zarówno w obrębie tego społeczeństwa, jak i w jego stosunkach z innymi
społeczeństwami. Panuje ścisła hierarchia i toczą się ustawiczne walki o
przynależność do określonej rangi. Życie to bezwzględne i niekiedy zabójcze
współzawodnictwo, które ma na celu jedynie zdobycie korzyści i dóbr kosztem
innych. Walka ta z reguły nie jest
otwarta i prowadzona fair, lecz zdradziecko i w ukryciu. Najbardziej podziwianą
cnotą jest osobiste wzbogacenie się kosztem innej osoby lub zajęcie podstępem
jej pozycji społecznej.
Systemy
kierowania dzisiejszych przedsiębiorstw zbyt często mają charakter
agresywno-destrukcyjny.
Tabela 3 przedstawia
zestawienie charakterystycznych cech wspomnianych systemów społecznych
według sporządzonej przez Fromma
klasyfikacji. Łatwo zauważyć, że większość dzisiejszych kultur przedsiębiorstw
należy zaliczyć do jednego z dwóch agresywnych systemów.
Wyciąg/streszczenie z
tabeli 3: życie jest radością, pracą albo walką
----------
System A. Równouprawnienie. Nastawienie na grupę.
System B. Hierarchiczny porządek,
indywidualizm, rywalizacja.
System C. Ścisła hierarchia, walki, egoizm.
System A.
Agresja praktycznie nie występuje.
System B. Męska rywalizacja bez psychicznej destruktywności.
System C. Stałe przejawy agresji,
podstępu i zdrady.
System A. Duża tolerancja. Autorytarne zachowanie jest
przywarą.
System B. Pracowitość jest cnotą. Status
zależny od wypracowanego stanu posiadania.. Ekonomiczna nieudolność pociąga za
sobą społeczną i rodzinną izolację.
System C. Władza i uznanie zależą od osobistego stanu posiadania i umiejętności
takich jak perfidia i niszczenie bytu
innych.
System A. Wesoła, pogodna i pełna zaufania atmosfera.
System B. Atmosfera pozbawiona zaufania i nieprzyjazna.
System C. Wrogość, nieufność, napięcie,
nienawiść, strach.
System A. Życie jest radością.
System B. Życie jest pracą.
System C. Życie jest walką.
----------
Kilka
refleksji
- złodziej uznał za agresję, że mu
przeszkadzają,
- leń uważa za nietolerancję, że mu nie
płacą,
- polityk skarży się, że mu nie wierzą.
Anonimus
Globalny system gospodarczy jest systemem typu
agresywno-destrukcyjnego.
Tę klasyfikację można zastosować także do systemów makroekonomicznych.
Gospodarka wolnorynkowa w wydaniu zachodnim zna (jak dotąd) jeszcze zasadę fairness,
zgodnie z którą obydwaj partnerzy
powinni odnieść korzyść. Zmiany spowodowane przez pojawiających się na globalnym
rynku nowych konkurentów, którzy nie uznają zasad fair-play ani ustaleń wynikających z prawa handlowego
(copyright, marki handlowe, prawo patentowe), świadczą coraz dobitniej o
generalnej zmianie nastawienia. Wydaje się, że zmiany globalnego systemu
gospodarki rynkowej idą bardziej w kierunku systemu agresywno-destrukcyjnego
niż w kierunku kooperatywno-afirmatywnego. Skłania do zastanowienia fakt, że to
pociągnąć za sobą dramatyczne zjawiska o charakterze makroekonomicznym i
ekologicznym. Jak już wspomniano rozwój jednego elementu jakiegoś systemu z
powodu wielostronnych powiązań, może przebiegać jedynie kosztem innego elementu
tego systemu, jeśli ma on charakter zamknięty.
Agresywno-destrukcyjny system gospodarczy
prowadzi automatycznie do zniszczenia biologicznego ekosystemu.
W odniesieniu do systemów ekonomicznych oznacza to, że ekspansja jednego
przedsiębiorstwa zawsze odbywa się kosztem innego (w obrębie lokalnego albo
globalnego systemu gospodarczego). Wielostronne wzajemne oddziaływanie
(rolnictwo, surowce energetyczne, woda, powietrze, kopaliny, itp.) globalnego
systemu ekonomicznego sprawia, że każda ekonomiczna ekspansja odbywa się
kosztem naturalnego środowiska człowieka.
Jeśli ekspansywny system makroekonomiczny zachowuje się agresywnie i
destrukcyjnie w opisanym powyżej znaczeniu, prowadzi to automatycznie do zniszczenia obecnego biologicznego systemu
Ziemi.
Stosowanie w dzisiejszej nauce o
organizacji i zarządzaniu cechy różnicujące organizacje przedsiębiorstw nie
nadają się do porównywania jakościowego systemów kierowania, które różnią się
przede wszystkim strukturą organizacyjną i w gruncie rzeczy są jedynie
wariantami dawnego i coraz bardziej niedostosowanego do współczesności systemu.
Nawet te nowocześniejsze spośród nich nie kwestionują
hierarchiczno-mechanistycznego systemu organizacyjnego.
Hasło:
teoria organizacji
W literaturze na temat organizacji wyróżnia
się co najmniej pięć różnych systemów organizacji przedsiębiorstw (organizacja
funkcjonalna, liniowa, linii sztabowych, matrycowa oraz formy mieszane). W
koncepcjach kierowania w ostatnich osiemdziesięciu latach można zaobserwować
przejście od formalno-mechanistycznego do humanistyczno-społecznego obrazu
człowieka. Począwszy od racjonalnego obrazu organizacji i człowieka Frederika
Taylora (od 1910 roku), poprzez Eltona Mayo (człowiek jako istota społeczna, motywacja
jako następstwo zajmowania się pracownikiem, od 1923 roku), Likierta
i Katza (motywacja jest reakcją na zadowolenie z pracy, od roku 1945), A.H.
Maslowa, Douglasa McGregora (automotywacja
wynikająca z biologicznej hierarchii potrzeb, od 1954 roku), F. Herzberga i in.
(wydajność pracy efektem motywacji pracowników, od 1959 roku), aż po istniejące
od końca lat sześćdziesiątych (M. Davidman, model Harzburgera i
in.) kombinacje modeli kierowania opartych na teorii motywacji oraz modeli
zorientowanych na cel i sens.
Rozdział
10. Systemowy, kooperacyjny i nastawiony na człowieka ewolucyjny system
kierowania .... 221
„Nie można wejść
dwa razy do tej samej rzeki.
Wszystko płynie”.
Heraklit
Ewolucyjne systemy
kierowania są
zarówno drogą do osiągnięcia celu
jak i samym celem
Jakimi cechami odznacza się
ewolucyjny system kierowania i czym różnią się zadania członków kadry
kierowniczej w systemach ewolucyjnych od ich zadań w klasycznych organizacjach
przywódczych?
Odpowiedź na to pytanie wydaje
się trudna, ale szukając rozwiązania można znaleźć sporo trafnych analogii w
wielu obszarach środowiska naturalnego... Zawsze można rozpoznać ewolucyjną
zasadę: proces ewolucyjny nie przebiega w sposób nieprzerwany, ani nie jest
pozbawiony tarć, ale zawsze jest nieodwracalny i dlatego ciągle postępuje
naprzód.
...
Określić jest trudno, jeśli o w ogóle możliwe
Zmiany w procesach zachodzących w przedsiębiorstwie mają z reguły charakter
ewolucyjny. Dlatego nie można z całkowitą pewnością przewidywać skutków
ingerencji w organizację pracy, kiedy zmieniamy na przykład strukturę
organizacyjną lub fluktuację pracowników.
…
Dynamiczne przebiegi
Doświadczenie uczy, że procesów przedsiębiorstwach rzadko spotyka się dwa
przebiegi, po jakimś czasie nadal identyczne.
Praktyka dowodzi, że procesów systemach kierowania, inaczej niż to się
zazwyczaj przyjmuje, nie ma żadnych statycznych, raz na zawsze obowiązujących
prawidłowości. Przeciwnie, zasady zmieniają się wraz procesów przebiegami.
Nieodwracalność procesów
Ewolucyjne zmiany są nieodwracalne. Ewolucyjny proces nie może być stworzony,
lecz rozwija się on na bazie wielu przypadkowych wydarzeń w obrębie całej
sytuacji. Nie można przywrócić jakiegoś konkretnego, ale minionego już okresu
organizacyjnego, podobnie jak nie można z góry dokładnie wyznaczyć stanu
przyszłego; można i trzeba planować określony stan i wdrażać go. Widać to w
praktyce podczas, zwykle nieudanych, prób cofnięcia większych zmian
organizacyjnych. Nawet jeśli pierwotna struktura organizacyjna może być
ponownie odtworzona, wcześniejsze sieci powiązań nie poddają się żadnym próbom
odbudowania.
Okresowe zmiany między stabilizacją a przełomem
Fazy pozornie trwałej, na zawsze osiągniętej stabilizacji wymieniają się z
głębokimi przemianami. System kierowania przedsiębiorstwa może, jeśli stworzymy
po temu warunki, stosunkowo szybko dopasować się do określonej sytuacji
rynkowej.
…
Zachowania stabilizujące
Przedsięwzięcia mające na celu przemianę
organizacji przynoszą jedynie dyferencjalne efekty. Ich oddziaływanie po
jakimś czasie ponownie zanika.
…
Nieostre struktury i zakresy kompetencji
Nieostrość struktur i przebiegu procesów to cecha charakterystyczna
ewolucyjnych systemów kierowania.
…
Systemowe myślenie i
działanie .... 231
Ewolucyjne przedsiębiorstwo
uważa się za aktywną część globalnego systemu ekologicznego. Zamiast
postępującej i nieograniczonej eksploatacji biologicznych i materialnych
zasobów dąży ono do osiągnięcia stanu równowagi z systemem ekologicznym.
Zapewniająca egzystencję ekspansja odbywa się przede wszystkim w obszarze
niematerialnym , w formie dalszego intelektualnego rozwoju (przyrost wiedzy).
...
Technika
kierowania w systemach ewolucyjnych .... 240
-
Oczekujcie i wymagajcie dyscypliny tylko wtedy kiedy chodzi o
cel i sens istnienia przedsiębiorstwa, a nie dla niej samej.
- Zrezygnujcie z przyjętych zazwyczaj rytuałów konformistycznych.
- Tak zaprojektujcie wasz system gratyfikacji, aby nagradzał pracownika /zespół
za udział w zapewnianiu istnienia firmy.
- Twórzcie zespoły, w których członkowie mogą wykorzystywać swoje indywidualne
mocne strony...
- Zrezygnujcie z wyłącznego planowania indywidualnej wydajności. Nie chodzi o
to, aby ciągle podwyższać wydajność każdego z osobna pracownika, lecz by
nastąpił wzrost ogólnej wydajności wszystkich pracowników (synergia).
- Dbajcie o to, aby indywidualne mocne strony pracowników/zespołów zostały
utrzymane. Przeciwstawiajcie się tendencjom do homogenizacji: nie każdy np.
musi umieć zastąpić każdego.
- Uczcie i wymagajcie stosowania techniki współpracy nastawionej na cel i sens,
która będzie uwzględniać potrzeby zespołów synergetycznych.
- Krytykujcie lub potępiajcie tylko łamanie obowiązku solidarności, ale nie
łamanie tradycyjnych zasad konformizmu.
- Zapobiegajcie skłonnościom do homogenizacji, wspierajcie różnorodność.
- Dbajcie o rozmaitość umiejętności i zdolności pracowników.
- Zrezygnujcie z tradycyjnego podziału hierarchicznego kadry kierowniczej.
- Wspierajcie struktury zespołowe i miejsca, w których następuje nakładanie się
na siebie jednostek organizacyjnych.
- Starajcie się o to, aby wpływy i uznanie, jakim cieszy się kierownik, były uzależnione
przede wszystkim od jego wkładu w zapewnienie bytu przedsiębiorstwa.
- Dbajcie, aby oportunistyczne sposoby zachowania spotykały się z potępieniem.
Jeśli możecie, usuńcie z szeregów kadry kierowniczej oportunistów dążących
jedynie do zrobienia kariery.
- Wprowadźcie "system doradców". Dajcie każdemu pracownikowi i każdej
jednostce organizacyjnej możliwość wyszukania sobie wewnątrz przedsiębiorstwa
odpowiedniego z jego/jej punktu widzenia doradcy (mentor, coach).
Założenie: doradzanie jest dobrowolne;
każdy może zostać doradcą; przełożeni nie mogą utrudniać doradzania swoim
pracownikom.
Trzeba poruszyć jeszcze
jeden ważny temat, który ciągle jest dyskutowany. Jak zmierzyć jakość systemu
kierowania? Aby uniknąć
niezbyt pomocnego sposobu oceny "dobrze - źle", wprowadzę pojęcie
dojrzałości. Dojrzałość systemu kierowania jest, z jednej strony,
wyrazem jego wydajności i skuteczności, która ma na celu zapewnienie istnienia,
a z drugiej - jest miarą społecznej jakości współpracy w przedsiębiorstwie.
Można przyjąć, że wraz z rosnącym stopniem dojrzałości systemu rośnie także
jego egzystencjalne bezpieczeństwo. Następny rozdział poruszać będzie problem
oceny dojrzałości systemów kierowania i zaprezentuje działania z zakresu
organizacji zarządzania, zmierzające do podniesienia stopnia dojrzałości.
Rozdział 11. Model stopni dojrzałości systemów kierowania .... 243
„Trzeba się
ustawicznie zmieniać, odnawiać, odmładzać, aby nie skostnieć”.
Johann Wolfgang v. Goethe
Im wyższy jest
stopień dojrzałości systemu tym wyższa jest jego synergetyczna stabilność i
jego ewolucyjna witalność
Jakości albo dojrzałości
organizacji przywódczej nie sposób właściwie zmierzyć stosując kryteria
ilościowe, dlatego też stosuję stopniowanie, które może pomóc w ocenie
jakościowej stopnia dojrzałości organizacji przywódczej.
W tabeli 7 dojrzałość organizacji przywódczych podzielono na cztery stopnie.
(...)
Artysta albo niewolnik: preorganizacyjne
systemy kierowania
...... 244
Najniższy stopień dojrzałości, któremu odpowiada przedział (0 - 1), określony
jest mianem „prowizorycznego”. Prowizoryczna organizacja przywódcza nie ma
jeszcze zdefiniowanych struktur i przebiegu procesów. Jej dwie przeciwstawne
formy to „wspólnota artystów”, której przebieg procesów odznacza się
spontanicznością, nieformalnością i brakiem jakichkolwiek zależności oraz
„wspólnota niewolników”, w której instrumentami kierowania są nacisk, groźba i
przemoc. Zerowej skali wartości odpowiada pojęcie „preorganizacyjny”.
Zero oznacza stan „każdy przeciwko każdemu” i zazwyczaj w przedsiębiorstwie nie
występuje.
Zaplanowane i kontrolowane: hierarchiczno-mechanistyczne systemy
kierowania .........
244
Drugi stopień dojrzałości określany jako „zdefiniowany”, leży w przedziale (1 -
2), a dotyczy organizacji przywódczych, które mają jasno określone struktury
organizacyjne i - przynajmniej dla głównych produktów - określony sposób
organizacji przebiegu procesów. Procedury podejmowania decyzji i zatwierdzania
są przede wszystkim hierarchiczne. Organizacja ma charakter taylorowski
o wyraźnym podziale pracy, wysokiej specjalizacji, z ostrymi procedurami
kontroli i mechanistycznymi, powtarzalnymi procesami. Organizacyjne zmiany są
łatwe do przeprowadzenia jedynie podczas kryzysów ekonomicznych, które
wyzwalają egzystencjalną presję. Poza niewieloma wyjątkami większość
dzisiejszych przedsiębiorstw ciągle jeszcze zalicza się do tradycyjnych
hierarchiczno-mechanistycznych organizacji, której stopień dojrzałości
odpowiada przedziałowi (1 – 2).
Elastyczne i wydajne: szczupłe systemy kierowania ....... 244
Trzeci stopień nazywany
„zoptymalizowanym”, leży w przedziale (2 - 3) i określa szczupłą organizację.
Ma ona już początki endogennej adaptacji, zna mechanizmy służące do stałego
ulepszania przebiegu procesów. Łańcuchy procesów nie są już
mechanistyczno-skostniałe jak w poprzednim stopniu, ale zależne od sytuacji i
kontekstu. Poza tym pozwalają na zdecentralizowaną swobodę działania i mają
elastyczną strukturę organizacyjną. Szczupłe organizacje są wstępnym etapem do
samoorganizujących systemów ewolucyjnych.
Organiczne i humanitarne: ewolucyjne systemy kierowania ....... 245
Najwyższy stopień dojrzałości został określony mianem „samoorganizującego”.
Jest ograniczony przedziałem (3-4) i dotyczy organizacji, które mają
charakter zmieniającego się ewolucyjnie
organizmu. Przedsiębiorstwa o tym stopniu dojrzałości mogą sterować się w
sposób endogenny, elastycznie i szybko dopasowywać się do zmieniających się
warunków rynkowych. Ich struktura organizacyjna i organizacja przebiegu
procesów zmieniają się odpowiednio dynamicznie i obowiązują tylko w
ograniczonym czasie. Stopień czwarty odpowiada organizacji idealnej: „Wszyscy żyją w zgodzie, każdy jest
konstruktywny, solidarny i lojalny”. Stan, którego w ludzkich wspólnotach
oczywiście nie można osiągnąć na stałe, ale do którego należy dążyć.
(...) Czas trwania zmiany stopnia dojrzałości zależy od liczby szczebli
hierarchii.
Propozycje działań prowadzących do podwyższenia stopnia dojrzałości systemu
kierowania
-
Przeprowadźcie ocenę, aby ustalić obecny stopień dojrzałości waszego
systemu kierowania.
- Zapewnijcie nieograniczoną komunikację
i współpracę, o ile są potrzebne.
Wymieńcie kierowników, którzy je blokują.
- Zaproponujcie przejście do wyższego
stopnia dojrzałości.
- Zastosujcie ewolucyjną zmianę władzy w
celu uzyskania zmian w systemie kierowania: przy działaniach organizacyjnych
mających na celu podniesienie stopnia dojrzałości wymieńcie część pracowników i
kadry kierowniczej (rotacja, awans, zastępstwo, przeniesienie na niższy stopień
hierarchii).
- Przeprowadźcie, po zakończeniu działań
przygotowawczych, właściwe przejście (rotacja personelu, wielokrotne obsadzanie
stanowisk, w razie potrzeby wymiana).
- Kontrolujcie regularnie stopień
dojrzałości waszej organizacji.
- Wprowadźcie strukturę organizacyjną na
wzór spłaszczonych hierarchii.
- Wprowadźcie wirtualne zespoły tam,
gdzie zakresy kompetencji nakładają się na siebie (punkty zbieżne).
- Wprowadźcie wewnątrz przedsiębiorstwa
zasady gospodarki rynkowej...
- Kierujcie przedsiębiorstwem
korzystając z sieci forów.
- Dopuście „nieostrość” w przebiegu
procesów. Dajcie np. waszym pracownikom możliwość optymalizowania przebiegu
pracy na własną odpowiedzialność.
- Wprowadźcie wewnętrzny system
wskaźników (dostępny także dla pracowników), który umożliwi odpowiednio wczesne
reagowanie na zmiany rynku.
Przeobrażenie pomimo stabilności?
....... 248
............
Synergetyczne efekty wynikają ze
zintegrowania uprzednio niezależnych części w nową całość.
............
Istnieje pozorna sprzeczność w charakterze systemów ewolucyjnych: z jednej
strony ewolucyjny system kierowania w
stanie synergetycznej stabilizacji powinien odznaczać się optymalną
produktywnością i najwyższą siłą oporu wobec zakłóceń i zmian, z drugiej strony
może on – dzięki ewolucyjnej witalności – dopasowywać się elastycznie i szybko
do zmieniających się warunków rynkowych. Obydwie cechy jednak nie wykluczają
się, są typowe dla przebiegu procesów
ewolucyjnych. Synergetyczna stabilność występuje po spełnieniu
określonych warunków wstępnych jako następstwo ewolucyjnego dopasowania się, a
nie jednocześnie z nim. System tak długo pozostaje w stanie stabilności, dopóki
wpływy otoczenia nie spowodują konieczności ponownego dopasowania się, które
trwa tak długo, jak długo system nie znajdzie się w nowym stanie synergetycznej
stabilizacji.
............
Zjawiska
„ekonomii skali” (economy
of scale ) nie mają nic wspólnego z synergią.
............
Synergetyczne zjawiska powstają tu poprzez integrację niezależnych wcześniej
części o zróżnicowanych indywidualnych zdolnościach i cechach w nową całość o
nowych cechach i zdolnościach. W mowie
potocznej pojęcie „zjawisko synergii” używane jest jednak często na oznaczenie
ekonomi skali (economy of scale)
i jest błędnym określeniem następującego, przy łączeniu lub przejmowaniu
przedsiębiorstw, procesu likwidacji redundancji i homogenizacji pojedynczych
elementów składowych. Wynikający stąd efekt wzmocnienia pojawia się tu, jeśli w
ogóle, przez zwiększenie mocy produkcyjnych, dystrybucyjnych lub rozwojowych,
albo po prostu przez siłę finansową. O
synergii możemy natomiast mówić wtedy tylko, gdy dzięki integracji części o
całkowicie odmiennych zdolnościach i umiejętnościach uzyskuje się nielinearny
przyrost ogólnej wydajności (rys. 8). To zaś w każdym wypadku zakłada
zachowanie indywidualnych silnych stron i cech części składowych
przedsiębiorstwa.
............
Synergetyka
dowodzi: potrzebujemy mnogości silnych stron, a nie mnogości kultur.
............
Hasło synergetyka
Ogólny schemat Hakena może być w uproszczeniu opisany
następująco: stara struktura, opisana przez nielinearne równania ewolucyjne,
które mają wewnętrzne zmienne, tzw. modusy i uzależnione są od zewnętrznych
parametrów, tzn. parametrów sterowania destabilizowana jest przez zmianę
zewnętrznych parametrów sterowania (np. statystyczne wahania). Powoduje to, że
poprzednio stabilne wewnętrzne zmienne (takie, na które mogą mieć wpływ
zewnętrzne parametry) tracą swą stabilność. Zmienne te stają się teraz tzw.
parametrami porządkowymi, które mogą wpływać na wiele, poza tym utrzymujących
stabilność, wewnętrznych zmiennych. Można więc powiedzieć, że niestabilne
modusy zniewalają pozostałe stabilne zmienne. Powstaje całkowicie nowa
makroskopijna struktura, w której funkcjonują już tylko nieliczne, ale relewantne modusy jako wewnętrzne parametry
porządkowe (zasada zniewolenia).*
............
System w stanie synergii zdolny jest do samostabilizacji, co znaczy, że może
sam wyeliminować zakłócenia nie
przekraczające określonego natężenia. Wszystkie części systemu znajdują się w specyficznym związku
wzajemnego oddziaływania.
............
Im
wyższa jest synergetyczna stabilność, tym większa jest produktywność systemu
kierowania.
............
Jako miary zdolności
samostabilizacji systemów używam pojęcia synergetycznej stabilności. Im większa
jest synergetyczna stabilność systemu,
tym większa jest wydajność i efektywność, z jaką system realizuje swój cel i tym większe mogą
być (dopuszczalne) zewnętrzne zakłócenia, które udaje mu się wyrównać. (...)
............
W
niektórych przypadkach przed zmianami trzeba zakończyć stan synergii.
............
Haken daje wskazówki co do sposobu postępowania, aby
wprowadzić zmianę statusu w obiekcie synergetycznym: po pierwsze
zdestabilizować systemy i po drugie aktywnie zorganizować je na nowo. Ważnym
pytaniem dla przekształceń organizacji przywódczych jest: jak przejście między
fazami przekształcić w nowy, ponownie synergetyczny stan systemu? Synergetyka
niestety w tym względzie nie dostarcza żadnych wskazówek.
............
Zmiany w
systemach muszą być poprzedzone fazą destabilizacji.
...........
Warto w tym miejscu zajrzeć do książek historycznych. Destabilizowanie systemów
było i jest stosowanym we wszystkich kulturach
sposobem politycznie umotywowanej zmiany władzy, najczęściej przez
zamach stanu albo rewolucję. (...)
Stopień dojrzałości a przebieg procesów w przedsiębiorstwie ........ 254
Przejście do
kolejnej fazy na skali stopni dojrzałości musi być zainicjowane zmianami
personalnymi.
Jest nieuniknione, że
przedsiębiorstwa gospodarcze przeżywają fazy pozytywne i mniej pozytywne.
Należy to uznać za następstwa faz
synergetycznej stabilizacji i ewolucyjnych sytuacji przełomowych. Gdy porównuje
się przebieg procesów w firmach należących do jednej branży, dostrzegalne są
wyraźne różnice w oddziaływaniu wahań koniunktury lub innowacji technicznych;
jedne przedsiębiorstwa odznaczają się znacznie stabilniejszym przebiegiem
procesów, inne podlegają gwałtownym wahaniom, które mogą doprowadzić nawet do
zagrożenia bytu. Pojawia się więc pytanie, czym można to wytłumaczyć? Wiele
przemawia za przypuszczeniem, że przedsiębiorstwa o wyższym stopniu
dojrzałości odznaczają się także
bardziej stabilnym i przynoszącym większe sukcesy ekonomiczne przebiegiem
procesów. Prowadzi to do tezy, że ekonomiczna jakość przedsiębiorstwa (krzywa
rentowności obrotów, stopień dojrzałości) jest skorelowana z dojrzałością
systemu kierowania.
Teza: im wyższy jest
stopień dojrzałości organizacji przywódczych, tym stabilniejszy jest przebieg
procesów w przedsiębiorstwie.
Przedstawiona poniżej teoria
opiera się na przesłankach empirycznych. Wykorzystuje zwłaszcza prace Thomasa
Petersa i Roberta Watermana, którzy w początkach lat osiemdziesiątych
przeanalizowali 43 odnoszące sukcesy
przedsiębiorstwa amerykańskie. Ich celem było – na podstawie określonych
kryteriów wyboru, takich jak sukces finansowy, siła innowacji oraz cechy
organizacji przywódczych – wyodrębnienie przedsiębiorstw wzorcowych. (...)
Im wyższa jest
ewolucyjna witalność, tym łatwiej przebiega adaptacja.
Ta zależność została
objaśniona na rysunkach 9 i 10. (...)
Im wyższy jest
poziom synergetycznej stabilności, tym wyższa jest wydajność i efektywność
przedsiębiorstwa.
Futurysta i członek Klubu
Rzymskiego, Ervin Laszlo, wyróżnia trzy rodzaje zmian
stanu w systemach ewolucyjnych: katastrofalny, eksplozywny i subtelny. Mianem
katastrofalnej zmiany stanu określa on np. gwałtowne zerwanie się huraganu przy
dobrej pogodzie... Eksplozywne zmiany stanu, dajmy na to rewolucje lub wojny
domowe, wybuchają równie gwałtownie, lecz ich zasięg jest jeszcze bardziej
nieograniczony niż w przypadku zmian katastrofalnych.
Analogia: eksplozywna zmiana stanu
Przykładem eksplozywnej zmiany stanu fizycznego
jest zmiana stanu skupienia wody: możliwe jest obniżenie temperatury wody
poniżej 0oC, tak aby woda nie uległa zamrożeniu. Woda znajduje
się wtedy w stanie bardzo wysokiej niestabilności. Wówczas wystarczy już
niewielkie zakłócenie jej struktury molekularnej, np. zanurzenie czubka igły,
aby wywołać zmianę stanu skupienia.
Synergetyka może
wskazać moment wirtualnej zmiany stanu.
Jak już wspomniano, problem
momentu czasowego, w którym zostaną rozpoczęte witalne zmiany stanu, odgrywa
ważną rolę dla zapewnienia bytu przedsiębiorstwa. Większość przedsiębiorstw
posiada wieloaspektowy system wskaźników do obserwowania rynku. Im większa jest
jego zdolność wczesnego ostrzegania lub raczej umiejętność interpretacji wskaźników przez członków kadry
kierowniczej, tym szybciej mogą być wprowadzane, zapewniające istnienie,
zmiany.
Propozycje
wspierania witalnej zmiany stanu
- Wspierajcie
bezwarunkowo swobodną komunikację w przedsiębiorstwie, dopóki służy ona jego
celom.
- Wspierajcie wszystkie przejawy własnej inicjatywy i współpracy wykraczające
poza granice obszarów funkcyjnych, dopóki służą one celom przedsiębiorstwa.
- Nie obawiajcie się niezbędnych zmian organizacyjnych: wykorzystajcie je także
jako szansę dla rotacji personalnej.
- Myślcie i działajcie w kategoriach struktur zespołowych.
- Celem jest stworzenie za każdym razem
optymalnego zespołu do rozwiązania optymalnego zadania. Nie chodzi o stworzenie
stanowisk na wykresie struktury organizacyjnej.
- Szukajcie optymalnego kierownika dla każdego zadania. Nie szukajcie
optymalnego zadania dla każdego kierownika.
- Przy zadaniach wymagających szerokich kompetencji zrezygnujcie z tworzenia
stanowisk sztabowych lub formalnych jednostek organizacyjnych.
- Twórzcie sieci złożone ze specjalistów (zespoły wirtualne) i zapewnijcie im
niezbędne wsparcie.
- Nie dopuszczajcie do kominowych karier w organizacjach przywódczych.
- Dbajcie, aby wasi kierownicy odznaczali się rozległymi umiejętnościami.
- Prowadźcie nieustające działania dla podniesienia stopnia dojrzałości waszego
systemu kierowania. Podejmujcie przy tym zawsze również działania personalne
(rotacja, przeniesienie, degradacja, awans).
- Zakomunikujcie pracownikom jasno i wyraźnie, że wszystkie stanowiska kierownicze
są obsadzane jedynie na określony czas.
- Zrezygnujcie w znacznym stopniu ze stanowisk jedynie hierarchicznych.
- Zrezygnujcie z poniżających zmian personalnych. Zmiany w obsadzie stanowisk
muszą przebiegać tak, aby żadna z biorących w nich udział osób nie utraciła
twarzy.
- Skończcie ze „świętymi krowami” w waszej organizacji.
- Poszukajcie w przedsiębiorstwie dla wszystkich osób dotkniętych zmianami
miejsc pracy, na których będą one mogły skutecznie przyczyniać się do
powodzenia przedsiębiorstwa. Nie ma nic bardziej frustrującego dla człowieka
niż poczucie, że wykonywana praca nie ma sensu.
- Nie okazujcie fałszywych skrupułów w kontaktach z członkami kadry
kierowniczej, których styl kierowania jest przestarzały i którzy już nie chcą
się przestawić. W ten sposób ani wam, ani wspólnocie przedsiębiorstwa nie
oddają żadnej przysługi.
Aneks
Fraktale,
teoria gier i synergetyka:
Wycieczka w świat chaosu ........ 263
Wydaje się, że żyjemy w świecie emergentycznej
ewolucji, w świecie problemów, których rozwiązanie, o ile w ogóle udaje się
osiągnąć, stwarza nowe, jeszcze głębsze problemy. Żyjemy więc we Wszechświecie
rozwijającej się nowości – nowości, której reguły nie da się zredukować do
żadnego ze stanów wyjściowych.
Karl Popper
Także z
perspektywy organizacji przywódczej niezbędne jest posiadanie choćby ogólnego
pojęcia na temat przebiegu procesów ewolucyjnych, ponieważ zasady, które nimi
rządzą dotyczą nie tylko procesów materialnych, biologicznych i intelektualnych
lecz także ekonomicznych i społecznych. Poniżej zostanie przedstawiony krótki
przegląd historii ewolucji.
Profesor dr Carsten
Bresch, biogenetyk z Freiburga, dzieli historię ewolucji na trzy fazy, które
nazywa ewolucją materialną, biologiczną i intelektualną. Pierwsza, z punktu
widzenia nauk przyrodniczych, faza ewolucji rozpoczęła się około 18 lub 19
miliardów lata temu wraz z powstaniem naszego Wszechświata. Nastąpiło wówczas
połączenie dotychczas niezależnych cząstek w znane obecnie 92 stabilne jądra
atomowe. Następnie z tych 92 różnorodnych atomów powstało za pomocą katalizy
kilka tysięcy cząsteczek nowego rodzaju, które nazywamy molekułami. Już wtedy
zaznaczyły się wyraźnie dwie ewolucyjne zasady oddziaływania, które są obecne
we wszystkich kolejnych fazach. Po pierwsze: molekuły same w sobie stanowią
nowe całości o właściwościach, których nie można objaśnić jako sumy właściwości
atomu lub z niej wyprowadzić. I po drugie: z niewielu pierwotnie pojedynczych
elementów i przy udziale zaledwie kilku reguł tworzenia powstała duża liczba
nowych całości.
Drugą fazą była tak zwana ewolucja
biologiczna. Rozpoczęła się ona wówczas/
gdy molekuły połączyły się w łańcuchy, tak zwane polimery. Także i tu
obowiązuje reguła, że polimery wykazują właściwości, których nie da się
uzasadnić cechami molekuł, z których powstały i odznaczają się jeszcze większą
różnorodnością niż molekuły. Zwłaszcza
dwa rodzaje polimerów miały szczególne znaczenie dla ewolucji biologicznej –
kwasy nukleinowe i proteiny. Obydwa rodzaje mogą się same replikować w
określonych warunkach katalitycznych i w ten sposób umożliwiły powstanie
pierwszych probiotonów. Dla uzupełnienia obrazu
należy dodać, że w wyniku dalszych zjawisk ewolucyjnych z probiotonów
powstały w końcu pierwsze żywe komórki, następnie wielokomórkowce, aż wreszcie
organizmy wyższego rzędu i biologiczni przodkowie człowieka. Każdy pojedynczy
etap rozwoju przedstawiał sobą zawsze nową całość, która z uwagi na swoje
właściwości i różnorodność nie odpowiada
już wcześniejszym pojedynczym elementom.
Intelektualna i jak dotąd ostatnia
faza ewolucji rozpoczęła się wówczas, gdy u pierwszych organizmów wyższych
wytworzył się nowy rodzaj postrzegania otoczenia. Była to zdolność zapisywania
w pamięci spostrzeżeń odnoszących się do specyfiki środowiska i wyizolowanego ich przetwarzania.
Wcześniej zachowanie było wyznaczane jedynie przez odruchy i instynkty, które
zostały genetycznie na stałe zaprogramowane, teraz mogły być spożytkowane
indywidualne doświadczenia. Jednak indywidualna wiedza wyższych organizmów w
dużej mierze ginie wraz z końcem biologicznego istnienia indywiduum. Dopiero
kiedy człowiekopodobne istoty połączyły się w grupy i
w jednej z nich wytworzyła się zdolność do werbalnej komunikacji, stało się
możliwe zachowanie i dalsze przekazywanie indywidualnej wiedzy. I to był
bodziec wyzwalający odtąd coraz to szybsze pomnażanie się wiedzy w ramach
ewolucji intelektualnej.
----------
Ewolucja w
przyszłości może przebiegać chyba tylko na bazie zasobów intelektualnych.
----------
We wszystkich trzech fazach ewolucji da się określić trzy jednakowe zasady oddziaływania. We wszystkich trzech fazach istnieje to, co Carsten Bresch określa jako podstawową zasadę ewolucji: „Ewolucja jest zawsze powtarzającą się rekapitulacją elementów istniejących dotychczas niezależnie od siebie w bardziej złożone wzory – w nowe całości wyższego rzędu – w całości o większej sile oddziaływania”. Wszystko jedno czy chodzi o cząsteczki atomu, atomy, molekuły, polimery, probiotony, wielokomórkowce czy ludzi, historia ewolucji dowodzi, że pojedyncze części zawsze łączą się w całość, wcześniejszy egoizm indywiduum zawsze musi ustąpić miejsca nastawionemu na wspólnotę altruizmowi.
----------
Możliwe, że pewnego dnia okaże się, że wszystkie dotychczasowe
systemy kulturalne i gospodarcze stworzone przez człowieka są jedynie
podsystemami jednego globalnego systemu intelektualnego, którego jedynymi
zasobami są informacje i wiedza.
----------
Wraz z ewolucją intelektualną pojawiła się jeszcze jedna decydująca metoda
poszukiwania nowych rozwiązań, lepszych całości: symulacja alternatywnych przebiegów procesów. Podczas gdy w fazie
biologicznej ulepszenia mogły być znajdowane jedynie na pełnej ofiar drodze mutacji
i selekcji, teraz nowe założenia rozwiązań mogą być znajdowane przez
symulację.
Hasło
symulacja
Karl Popper opisał proces intelektualnej ewolucji jako czterostopniowy system
samoregulacji. Mutacja/selekcja biologicznej ewolucji została zastąpiona przez
tezę/falsyfikację. Jego credo: „Wszystkie organizmy żywe pochłonięte są
rozwiązywaniem problemów.
Symulacja przypuszczalnego przebiegu procesów w obrębie złożonych systemów,
jakimi są np. procesy socjologiczne i ekonomiczne, jest począwszy od lat
czterdziestych naszego wieku coraz częstszym obiektem badań naukowych.
----------
Nie stworzyliśmy jeszcze żadnych spójnych modeli
wyjaśniających funkcjonowanie wspólnot społeczno-ekonomicznych.
----------
Matematyka fraktalna, teoria gier, synergetyka i stosunkowo nowa teoria emergencji zajmują się
systemami, które stale się zmieniają ale w sposób nieciągły, mają charakter
rozwojowy, ale postęp nie przebiega linearnie i których procesy występują w
określonym następstwie ale nieregularnie. Albo, inaczej mówiąc, systemami, których
właściwości są nielinearne, dynamiczne i nie dające się wyraźnie określić.
Dynamika, z jaką rozwijają się te systemy, ma charakter ewolucyjny: co oznacza,
że ich zmieniające się zarówno cyklicznie jak i skokowo stany są wprawdzie
podobne do siebie, ale nigdy nie są identyczne. Właśnie takie właściwości,
można opisać za pomocą wspomnianych teorii matematycznych. Poniżej omówimy
pokrótce znaczenie tych teorii dla systemów kierowania w przedsiębiorstwach.
Benoit Mandelbrot
z Centrum Badawczego IBM im. Thomasa J. Watsona, stworzył podwaliny teorii
fraktali. Wprowadził nazwę „fraktal”, gdy zajął się prostym z pozoru problemem,
a mianowicie długością linii brzegowej Wielkiej Brytanii. Fraktale mają
znaczenie dla wszystkich dziedzin nauk przyrodniczych: linie brzegowe, pasma
górskie, tworzenie się chmur, rozwój zjawisk pogodowych lub fale
elektromagnetyczne. Fraktale mają także znaczenie dla przebiegu procesów
ekonomicznych i ewolucyjnych i w ten sposób dla wszystkich rodzajów systemów
ewolucyjnych. Mówimy o fraktalu, gdy jakieś zjawisko odznacza się cyklicznym
przebiegiem, na który składają się samopodobne powtórzenia określonego wzoru o
określonym zestawie wariantów. O chaotycznym fraktalu mowa jest wtedy, gdy jego
podstawą jest nieliniowy, dynamiczny system. Rozwój pogody jest przykładem
fraktala chaotycznego. Chaotycznego dlatego, że małe, lokalne zmiany w obrębie
kompleksowych, stale na siebie oddziaływujących i stale zmieniających się
systemów pogodowych mogą wywołać globalne zmiany o największym zasięgu.
Porównanie z przebiegami procesów zachodzących w gospodarkach rynkowych jest oczywiste.
Teoria gier próbuje formułować
wypowiedzi na temat przyszłych stanów
pewnego chaotycznego systemu. Za jej pomocą próbuje się między innymi
przewidzieć, czy planowana decyzja przedsiębiorstwa w ramach rynku wywrze
pozytywny czy też negatywny wpływ na wyniki przedsiębiorstwa. Boński ekonomista Reinhard Selten za
rozwinięcie analizy równowagi gier niezespołowych otrzymał wraz z Johnem C. Harsanyi i Johnem F. Naschem w
roku 1994 nagrodę Nobla w dziedzinie
nauk ekonomicznych. Oto przykład objaśniający ich prace: brany jest pod uwagę
rynek monopolistyczny, na którym należy odstraszyć potencjalnego konkurenta
groźbą wali cenowej. Wprawdzie istnieje tu równowaga Nasha
(jeśli konkurent da wiarę groźbie, lepiej, żeby trzymał się z daleka,
monopolistę zaś ta groźba nic nie kosztuje, bo nie musi jej urzeczywistniać),
ale groźba jest niewiarygodna, jeśli koszty monopolisty w przypadku wojny
cenowej są wysokie. Potencjalny konkurent, który to rozpozna wejdzie na rynek,
a dotychczasowy monopolista nie rozpocznie wojny cenowej. Taka sytuacja to tak
zwana równowaga Nasha, która spełnia jednocześnie
wymaganie Seltena „perfekcyjność gry cząstkowej”
(należy brać pod uwagę jedynie wiarygodne
groźby). Postulat „perfekcyjności
gry cząstkowej” Seltena na np. znaczenie przy
rozpatrywaniu wiarygodności polityki gospodarczej i analizy ogliopolistycznej
konkurencji. Na tym polega zasadnicze znaczenie jego koncepcji perfekcjonizmu.
Istnieją jednak sytuacje, w których nawet żądanie „perfekcjonizmu gry
częściowej” nie jest wystarczające. Z tego względu Selten
wprowadził dodatkowo równowagę „drżącej ręki”
(trembling hand).
Równowaga Nasha w grze jest „perfekcją drżącej ręki”, jeśli przy niewielkich
błędach, które pojawiają się z określonym prawdopodobieństwem, nadal jest
stabilna. Prace Stellena okazały się bardzo użyteczne
dla opisania określonych procesów zachodzących w przedsiębiorstwie i gospodarce
narodowej. Ale chociaż teoria ta poczyniła ogromne postępy, to nic więcej poza
wypowiedzią określającą prawdopodobieństwo, czy rezultat będzie stabilny czy
nie, nie jest możliwe. Nie da się, niestety, przewidzieć, czy strategiczna
decyzja wywrze pozytywny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, czy też
spowoduje równie stabilne, ale negatywne dla przedsiębiorstwa
samounicestwienie..
Z uwagi na ewolucyjny charakter
rozwoju zjawisk rynkowych i w zasadzie niemożliwość dokładnego opisania każdego
systemu rynkowego (por. dowód Gödela), uważam za
wykluczone, aby kiedyś można było rzeczywiście rzetelnie przewidywać przyszły
rozwój rynku. Także zasadniczym niepowodzenia badań operacyjnych (operations-research, OR) z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych jest opisana powyżej
charakterystyka rynku. Nic dziwnego, że badania operacyjne (OR) nie są już
stosowane nawet w wojskowości, w dziedzinie, w której zostały zainicjowane jako
instrument planowania działań wojennych. Ewolucyjny system jest trudny do
określenia i nie da się go z góry przewidzieć, zwłaszcza za pomocą macierzy
prawdopodobieństwa.
Hasło:
dowód Gödela
Austriacki matematyk Kurt Gödel wykazał w roku 1930
za pomocą swojego słynnego dowodu o „formalnie nierozstrzygalnych zadaniach w
Principia Mathemamatica i systemach pokrewnych”, że w
każdym formalnie zdefiniowanym systemie istnieją stany, które nie mogą być
rozwiązane w obrębie tego systemu. (Przykład: pierwiastek z liczby ujemnej jest
w obrębie systemu liczb wymiernych nierozwiązywalny. Dopiero system liczb
zespolonych umożliwia rozwiązanie). Dowód Gödela
opiera się na tworzeniu metapoziomów, które generuje
on rekurencyjnie wychodząc od skończonej liczby reguł tworzenia. Te metapoziomy ze swojej strony są zbiorami elementów, ponad
którymi za pomocą reguł tworzenia kreowane są nowe metapoziomy.
Wlaściwy dowód przeprowadzony jest metodą dedukcyjną
i polega na sprawdzeniu, czy każdy element pochodzący z metapoziomu
wyższego rzędu da się odwzorować na zbiorze elementów jednego z niżej leżących metapoziomów. Mogą przy tym wystąpić przypadki, w których
nie da się tego rozstrzygnąć. Gödel dowiódł tym sposobem, że w każdym systemie,
który oparty jest na skończenie wielu aksjomatach, pojawiają się stany, które
nie są zdefiniowane. Albo mówiąc inaczej: system, który składa się ze skończenie
wielu założeń wstępnych (a więc wszystkie „możliwe do wymyślenia” systemy, nie
pozwala się całkowicie uzasadnić sam z siebie.
Tworzenie fraktali jest wynikiem
postępowania podobnego do procedury Gödela. Także tu
sprawdza się, czy rekurencyjnie wytworzone wartości systemu równań (dokładniej: urojonej części
rekurencyjnie obliczonej liczby zespolonej) da się odtworzyć w tak zwanym
zbiorze Mandelbrota (określony obszar liczb
zespolonych). Dowód Gödela ma równie duże znaczenie
dla czterostopniowego schematu ewolucji naukowej Poppera: każda nowa teoria
wyjaśnia wprawdzie problemy dotychczasowej teorii, zawsze jednak zawiera
niewyjaśnione zagadnienia częściowe. Problemy danej teorii są jej produktem. W
ten sposób nie ma nieskończenie ważnych teorii, istnieją natomiast nieskończone
ciągi teorii
Fraktale pozwalają poznać przebieg
procesów, których nie da się przedstawić za pomocą zwykłych algorytmów, a więc
spoza obszarów, dla których zdefiniowano matematyczne równania systemowe. Dzięki
temu znowu odrobinę uchylają one drzwi zamknięte przez genialny dowód Gödela o nieuniknionej niekompletności opisu systemów,
umożliwiając spojrzenie na system wyższego rzędu z pozycji systemu leżącego
poniżej. Nie pomagają nam niestety (jeszcze) w poznaniu lub w zrozumieniu
nadrzędnego systemu.
Fraktale są opisywane jako
wielokształtna złożona struktura we
wszystkich skalach obserwacji: nieskończenie wiele odgałęzień, samopodobieństwo części, chaotyczna dynamika i jej
fraktalny wymiar, który jest miarą stopnia nieregularności. Istnieje już
kilkaset różnych atraktorów i ciągle pojawiają się
nowe. Jednym z bardziej znanych fraktali,
za pomocą których daje się przedstawić przejścia zachodzące w systemach
chaotycznych, jest fraktal Lorenza (rys. 11), nazwany tak od nazwiska amerykańskiego meteorologa
Edwarda Lorenza, który w roku 1963 opisał atraktor w
formie motyla odwzorowany później jako fraktal.
Hasło:
dowód fraktale
Odkryty przez Benoita Mandelbrota podstawowy wzór
fraktala (Z(i+1) = Zi2 +c przy Z, c≤ C)
otworzył drogę do niezwykle tajemniczego jeszcze świata. Za pomocą arytmetyki
fraktalnej można przedstawic graficznie nieuchwytność
ewolucyjnych procesów. Podstawą stabilności w systemach fraktalnych są tak
zwane atraktory. Zależnie od rodzaju tworzącego się
wzoru rozróżnia się atraktory chaotyczne, periodyczne
i statyczne. Jeśli wzór składa się z cyklów o stałym okresie trwania mówi się o
atraktorze periodycznym (np. koniunktura gospodarcza
lub przebieg procesów biologicznych). Jeśli w rozwoju wzoru nie zaznaczają się
przerwy ani periodyczne powtórzenia, mówi się o atraktorach
chaotycznych (np. pogoda i większość stanów przejściowych w systemach
ewolucyjnych, a wiec i zmian w organizacjach przywódczych).
Fraktal motyla obrazuje
wprawdzie chaotyczną strukturę rozwoju pogody, ale równie dobrze można go
zastosować do przedstawienia rozwoju zjawisk ekonomicznych.
Hasło:
zmiany klimatyczne
Dane dendrologiczne potwierdzają wyniki
badań glacjalnych warstw lodu. Zmiany klimatyczne w Europie Środkowej
poprzedzała , jak wiadomo z analiz stosunku izotopów w znaleziskach
drewnianych, faza silnych wahań temperatury. Niektórzy badacze klimatu
podkreślają, że ponad 50 procentowy
wzrost liczby huraganów w ostatnich latach, może być oznaką nowej
klimatycznej destabilizacji i nadchodzącego załamania się klimatu. W tym
momencie pojawia się pasjonujące pytanie, w jakim kierunku pójdą zmiany
klimatyczne, czy będzie stabilnie ciepło czy stabilnie zimno.
Wpływ stopnia swobody na tworzenie
się struktur można przedstawić na przykładzie innego fraktala (rys. 12). Gdy przyrówna się wartości zmiennych do
zakresu swobody działania ludzi w organizacjach powstaje następujący efekt:
zbyt duży zakres swobody prowadzi do nieuporządkowanego chaosu. Tylko w
określonym przedziale stopnia swobody powstają sensowne str4uktury współpracy o
charakterze chaotycznym. Przy zbyt małym zakresie swobody działania procesy te
znów się załamują. (...)
Formułowanie prognoz na temat
ekonomicznych skutków planowanego działania nie jest jeszcze możliwe.
Dotychczas uzyskane wyniki pozwalają przypuszczać, że powinno być możliwe
określenie przynajmniej przedziału czasu, w którym zajdą znaczące zmiany s
funkcjonowaniu rynku. To wystarczyłoby, aby odpowiednio wcześnie móc
zainicjować witalną zmianę organizacji przywódczej.
Można założyć, że dla każdej sytuacji
rynkowej można znaleźć odpowiedni system kierowania. Inicjowanie koniecznych
zmian należy do najważniejszych zadań kierownictwa. Systemy o charakterze
ewolucyjnym umożliwiają znacznie szybsze i efektywniejsze zmiany niż zazwyczaj,
co wyjaśnia niniejszy rozdział.
Analogicznie można sformułować
zadania dla systemu politycznego. Sytuacja
rynkowa kraju jest znacznie bardziej złożona , ale także i tu można
przyjąć założenie, że dla każdej sytuacji środowiskowej istnieje optymalna
struktura, (optymalny system społeczny). Odpowiednio wczesne inicjowanie
niezbędnych zmian, to zasadnicze zadanie każdego kierownictwa politycznego,
którego celem może być tylko zapewnienie egzystencji społeczeństwa, a nie
partii politycznej. Systemy społeczne odznaczają się zarówno cyklicznymi jak i
nielinearnymi, a więc chaotycznymi charakterystykami, które znamy z rozwoju
rynku. W historii każdego państwa występują fazy synergetycznej stabilności i
fazy ewolucyjnych przełomów, te ostatnie często związane są ze zmianą władzy
politycznej (por. tab. 6). Naturalną cechą systemu jest skłonność do homeostazy (proces
samoregulacji zmierzający do utrzymania stanu równowagi dynamicznej systemu –
Józef Penc: Leksykon
biznesu, Placet, Warszawa 1997 – przyp. red.). Jest ona ważna i właściwa,
tak długo jak długo panują stabilne warunki otoczenia, ale w razie potrzeby
może i musi być wyeliminowane za pomocą witalnej zmiany stanu. Także i tu obowiązuje,
analogicznie do przedsiębiorstw stwierdzenie, że zbyt słabi lub zbyt dominujący
politycy (kierownicy) często nie mogą lub nie chcą wprowadzać zmian
zapewniających byt. Jakość politycznego systemu kierowania jest, tak jak w
przedsiębiorstwie, oceniana przez dwa czynniki:
1. Przez odpowiednio wczesne
wyznaczenie momentu czasu dla witalnej zmiany stanu,
2. Przez wydajność i efektywność, z
którą ta witualna zmiana stanu jest
przeprowadzana. (...)
(...)
Przegląd aktualnych teorii matematycznych,
które zajmują się opisem ewolucyjnych procesów zawiera tabela 8.
Tabela 8. Matematyczne teorie w organizacjach przywódczych
|
Synergetyka Formułuje opinie na temat nowotworzących się struktur ewolucyjnego Fraktale Dostarcza informacji
o procesach zachodzących dokładnie w momencie Teoria gier Może przewidzieć, czy
nowa struktura będzie stabilna, ale nie potrafi Teoria
emergencji Może dostarczyć
informacji o podstawowych mechanizmach |
Fraktale, teoria gier, synergetyka
i teoria emergencji w przyszłości z pewnością będą mogły nam pomóc przedstawić
zachowanie złożonych ewolucyjnych systemów, takich jak systemy kierowania,
zrozumieć je i kierować nimi. Nie są one jednak w stanie zastąpić poznawczych
zdolności człowieka.
Glosariusz ........
278
Ewolucyjny system kierowania:
Uczący się system, który składa się z elementów o dużym stopniu niezależności
połączonych przez posiadanie wspólnej kultury i dążenie do jednego celu.
Relacje między składnikami systemu mają charakter złożony, składniki są wobec
siebie wzajemnie zależne (interdependencja) jak i
konkurujące. Ewolucyjny system kierowania charakteryzuje się najwyższym
stopniem dojrzałości (samoorganizujący). Zachodzącymi zmianami rządzą nie z
góry ustalone zasady funkcjonowania, lecz zasady funkcjonowania rozwijają się
wraz z przebiegiem zmian.
Ewolucyjna witalność:
Miara zdolności do samodzielnej
endogennej adaptacji systemu kierowania do zmieniających się warunków
rynkowych. Im wyższa jest ewolucyjna witalność, tym wyższa jest elastyczność i
tym szybszy przebieg procesów zmian.
Zmiana władzy (warty):
Synonim dla witalnej zmiany stanu. Oznacza (rutynową) wymianę skostniałych lub
ulegających skostnieniu struktur zarządzania i władzy w organizacjach. Wiążące
się z nim zmiany personalne wywołują także zmianę organizacji i przebiegu
procesów. Zaplanowane zmiany władzy są konstruktywną formą działań personalnych i
organizacyjnych spowodowanych naciskiem ekonomicznym.
Stopień dojrzałości:
Jakościowa ocena stopnia rozwoju systemu kierowania. Wyróżnia się cztery
odrębne stopnie dojrzałości (prowizoryczny, zdefiniowany, zoptymalizowany i
samoorganizujący). Skorelowany z ekonomiczną jakością przedsiębiorstwa. Im
wyższy jest stopień dojrzałości, tym wyższa jest synergetyczna stabilność i
ewolucyjna witalność systemu kierowania.
Synergetyczna stabilność:
Miara zdolności systemu kierowania do generowania zjawisk synergetycznych. Im
wyższa jest synergetyczna stabilność, tym wyższa jest wydajność i efektywność,
tym większa jest produktywność przedsiębiorstwa.
Zjawisko synergii:
Powstaje przy integracji części o indywidualnych/zróżnicowanych cechach w nowe
całości. Te posiadają nowe właściwości
nie dające się zredukować do pierwotnych właściwości poszczególnych części oraz
nielinearnie rosnącą wydajność pracy.
Witalna zmiana stanu:
Planowa zmiana struktur (struktura organizacyjna i zmiana procesów) i
zachowania systemu kierowania. Obejmuje wszystkie działania niezbędne dla
gwarantującej istnienie przedsiębiorstwa adaptacji (do nich zaliczają się też
zmiany personalne). Witalne zmiany stanu nie muszą być wyzwalane dopiero przez
wyraźnie widoczny egzystencjalny kryzys przedsiębiorstwa.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uwagi do
całości książki
Jestem
„pod wrażeniem”! Muszę jeszcze wszystko
przemyśleć. Nie ukrywam: sporo skorzystałem, choć początkowo odniosłem
wrażenie, że Autor rzeczywistość „mocno przerysował”. Do tematu
powrócę/przynajmniej zamierzam.
Osobny, bardzo ciekawy, nawet
pasjonujący temat, choć nie ukrywam, mam mieszane uczucia „praktyka”, to Aneks
- Fraktale, teoria gier i synergetyka:
Wycieczka
w świat chaosu.
Niektóre wnioski Autora wydają mi się oczywiste, niektóre mniej (na razie nie
rozwijam).
Właściwie, to sam jestem niezdecydowany, co dalej, szczególnie iż większość
poruszonych tu zagadnień znam po prostu słabo.
Anonimus
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
| Literatura | Strona
główna |