Marian Kuraś:
Dlaczego inżynierowie.
COMPUTERWORLD z 5 października 1998 r., nr 36/352,
str. 21.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Przytaczam całość artykułu:
------------------------------------------------------------------------------------------------
Da
capo, czyli od początku
W tzw. minionym okresie władze na dyrektorów mianowały inżynierów z
reguły nie mających żadnego pojęcia o gospodarowaniu. Na wykładach z
ekonomii politycznej nabawili się oni alergii i starali się utrzymać dystans do
wszystkiego, co kojarzy się z ekonomią. Ich przewagą była aktywna i kreatywna
postawa, czego system socjalistycznej edukacji na szczęście nie zdołał
wyeliminować. Władze, jakkolwiek niedouczone, zachowały
instynkt powołując na kierowników ludzi aktywnych. Wytępiono ekonomistów i
innych ludzi „starego typu”, którzy nie odpowiadali potrzebom powstającej
utopii. Stworzono nową naukę społeczną, odpowiadającą mrzonkom ideologów.
Zgodnie z doktryną zmieniono edukację. Jej celem było przekazanie w tradycyjny
sposób nowej, postępowej wiedzy.
Jaka była (jest?) różnica między kształceniem
inżynierów a ekonomistów? Na pierwszy rzut oka dotyczyła jedynie zakresu
dziedzinowego. Inżynierowie poznawali narzędzia matematyczne, gdy ekonomiści -
werbalne opisy i gotowe interpretacje. Inżynier musi poznane narzędzia
zastosować do stworzenia nowego fragmentu rzeczywistości (jego modelu). Przyszły ekonomista poznaje i odtwarza opis
rzeczywistości i jego interpretacje. Materia inżyniera jest relatywnie prosta, opisywalna i deterministyczna. Rzeczywistość ekonomisty
jest złożona, trudno opisywalna i rozmyta. Czy można
się dziwić, że inżynier jest twórczy i aktywny, a ekonomista czeka na przepisy,
zalecenia, wskazówki i dyskutuje? Według współczesnego rozumienia wiedzy
pierwszy ją ma, a drugi nie. Wiedza jest bowiem
zdolnością do działania (Polanyi, Sveiby,
Wittgenstein). Sama
informacja to nie wiedza. Wiedza to inaczej umiejętność wykorzystania informacji
do skutecznego i efektywnego działania (Senge).
Szybkość działania inżyniera wcale nie świadczy
o lepszej wiedzy. Jego decyzje mogą być nie przygotowane. Szybkie działanie
jest dobre pod warunkiem, że jest trafne. Można to zapewnić jedynie
przez wykorzystanie odpowiedniej wiedzy. A tej, bywa, brakuje. Inżynier często
nieświadomie ryzykuje, pomijając czynniki w jego mniemaniu nieistotne. Uczy się
na własnych błędach. Kosztowna to nauka i mało skuteczna, gdyż inżynier zwykle kiepsko komunikuje się i nie ma cierpliwości do nieistotnych
szczegółów.
Kompetencje do zarządzania zarówno ekonomistów, jak i
inżynierów są ograniczone. To, czego się uczą w czasie studiów, jest
niewystarczające. Niezbędne kwalifikacje obejmują wiedzę specjalistyczną
oraz umiejętności, doświadczenie, zdolność wartościowania i więzi społeczne.
Aby wykształcić menedżera, nie wystarczy przekazywać wiedzy (Czy to jest w
ogóle możliwe?). Trzeba pozwolić zdobywać pełne kompetencje menedżerskie
(przede wszystkim podejmować decyzje!). Doświadczenia nowoczesnych szkół
biznesu dowodzą, że jest to wykonalne.
Błąd tamtej władzy wciąż popełniają liczni
menedżerowie angażując do rozwiązywania problemów zarządzania inżynierów /
programistów. Jedni i drudzy nie rozumieją
problemów zarządzania. Dowodzi tego poszukiwanie ratunku w komputerze
przez jednych i podejmowaniu się przez drugich zadań o nieokreślonym celu. Dostarczamy sporo przykładów niewidzialnego marnotrawstwa.
Tony sprzętu informatycznego i terabajty oprogramowania służą niepotrzebnemu
mieleniu terabajtów nikomu niepotrzebnych danych. To właśnie jest niewidzialne
marnotrawstwo. Przykro, że liczni użytkownicy odpowiedzialność za skutki
własnej niekompetencji zrzucają na inżynierów / programistów. A środowisko
zupełnie nie broni się przed niedouczonymi intruzami. Chyba jednak niebawem
przyjdzie potrzeba takich działań.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Literatura |Strona główna |