Monika Kostera :
Zarządzanie personelem
Polskie
Wydawnictwo Ekonomiczne. Warszawa 1999
------------------------------------------------------------------------------------------------
Cytuję wybrane fragmenty:
------------------------------------------------------------------------------------------------
Z okładki książki
Jesteś menedżerem,
kierownikiem lub dyrektorem w jakiejś firmie. Pełnisz odpowiedzialną funkcję i
nierzadko pracujesz ponad siły. Codziennie stykasz się z problemami, które są
źródłem Twojego zniechęcenia. Dostrzegasz brak dyscypliny pracy, niskie morale
załogi, brak zaangażowania ze strony pracowników. Nabierasz przekonania, że
nikomu na niczym nie zależy. A jednocześnie wiesz, że załoga też nie jest
zadowolona, zbyt często dochodzi do konfliktów między pracownikami lub na linii
przełożony - podwładny. Wiele osób odchodzi z pracy. Czy tak musi być?
Oczywiście, że nie.
Problemy, z którymi się borykasz, wskazują, że zarządzanie personelem nie jest
mocną stroną Twojej firmy. A może w ogóle nie jest praktykowane. Spowoduj
zmianę tej sytuacji. Zaangażuj specjalistów, którzy mają do dyspozycji wiele
sprawdzonych narzędzi, metod i technik. Po pewnym czasie przekonasz się, że
pracownicy to nie tłum obojętnych ludzi, ale zespół samodzielnych,
odpowiedzialnych osób, potrafiących solidnie pracować. Muszą jednak widzieć
sens tego, co robią, muszą być właściwie ukierunkowani i w różny sposób
motywowani. Płaca to nie wszystko.
Książka ułatwi Ci
rozwiązanie tego problemu. Znajdziesz w niej nowe pomysły, propozycje
rozwiązań, praktyczne wskazówki. Będą one przydatne tylko wówczas, gdy uwierzysz, że pracownicy są
najcenniejszym zasobem twojej firmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Wprowadzenie
Książka, prezentująca podstawy
nowoczesnego zarządzania potencjałem społecznym, jest podsumowaniem wielu lat
mojej nauki i późniejszych doświadczeń. Na Zachodzie poznałam liczne użyteczne
techniki nowoczesnego zarządzania personelem, które warto byłoby przenieść na
polski grunt. Jednak nie możemy bezkrytycznie kopiować gotowych systemów
personalnych czy kultur organizacyjnych firm zagranicznych. Najpierw trzeba
poznać gruntownie ich funkcjonowanie, następnie przemyśleć zdobytą wiedzę i
zastanowić się, jak ją wykorzystać w polskich warunkach. Mam nadzieję, że
książka pomoże menedżerom w tym zadaniu.
Typowa polska organizacja boryka się z
wieloma problemami. Te najbardziej widoczne i bezpośrednio zagrażające jej
istnieniu to problemy natury finansowej - zatory płatnicze. Zadłużenie polskich
przedsiębiorstw przypomina błędne koło, które,
niestety, nadal się kręci. Inny problem wielkiego kalibru to kłopoty ze
sprzedażą. Wiele monopoli runęło, z czego cieszy się klient, mniej cieszy się
samo przedsiębiorstwo, które w nowej sytuacji jest bezradne. Magazyny wielu
firm zawalone są towarami, koszty rosną, a rezerwy topnieją. To dwa podstawowe
dylematy typowe dla polskich organizacji Anno Domini 1993. Ale są także inne
problemy, z którymi borykają się przedsiębiorstwa. Można sporządzić całą ich
listę, ale ograniczę się do zasygnalizowania tych, które występują najczęściej.
• Syndrom przypadkowego pracownika, zmartwienie wielu
kierowników i dyrektorów. Nadal zatrudnia się przypadkowe osoby, nie kontroluje
się przepływu pracowników, fachowców nie udaje się zatrzymać w organizacji.
Trudno natomiast pozbyć się pracowników słabych i mimo deklaracji o wolnym rynku
wiele polskich organizacji nie korzysta z możliwości, jakie ten rynek oferuje.
Teoretycznie można człowieka zwolnić, praktycznie - rzadko się to czyni. Jeśli
już dochodzi do sytuacji kryzysowej, to znów zwalnia się osoby przypadkowe, np.
z najkrótszym stażem albo zatrudnione bezpośrednio w produkcji.
• Niejasne kryteria wynagradzania. Wynagrodzenia
w polskich organizacjach bywają różne - mniej i bardziej atrakcyjne. Ale
zarówno te atrakcyjne, jak i nieatrakcyjne, przyznawane są czasem uznaniowo i
tendencyjnie, czasem po prostu nierozważnie i nieudolnie. Pracownicy, zamiast
być mobilizowani do pracy przez wynagrodzenia, często są zniechęcani. Dopatrują
się w systemie ich przydziału intryg, niesprawiedliwości, czują się
pokrzywdzeni i nie mają ochoty pracować.
• Niska dyscyplina i niskie morale - któż z nas nie
słyszał skarg kierowników i dyrektorów różnych szczebli na ten temat. Niestety,
mają swoje uzasadnienie w rzeczywistości. Są pracownicy, którzy nie reagują na
żadne argumenty przełożonych i sprawiają wrażenie, jakby ich nic nie obchodziło
poza wypłatą. Nierzadko dochodzi do sytuacji kryzysowych - załoga odmawia
współpracy i ogłasza strajk. Podjęte negocjacje kosztują wszystkich
zainteresowanych dużo zdrowia i energii, a porozumienie wydaje się
nieosiągalne. Strony mówią obok siebie, czasem przeciwko sobie, ale nie
rozmawiają ze sobą. Często żądania strony pracowniczej wydają się dyrekcji
abstrakcyjne, świadczące o całkowitym niezrozumieniu tego, co się dziej w
organizacji. Oto przykład. W pewnym przedsiębiorstwie opracowano strategię
opartą na niskich kosztach pracy, dzięki której przedsiębiorstwo mogłoby
konkurować skutecznie z producentami zagranicznymi. Tymczasem, tuż po
przystąpieniu do prywatyzacji, załoga ogłosiła strajk, domagając się podwyżki
płac średnio o 100 %. Taka podwyżka podważała sens i celowość strategii.
Pracownicy nie przyjmowali do wiadomości żadnych argumentów, sprawiali
wrażenie, jakby nie rozumieli, o czym mówi strona przeciwna. Być może naprawdę
nie rozumieli. W polskich przedsiębiorstwach system informacji nadal niedomaga.
„Góra” i „dół” prawie nic o sobie nie wiedzą, nie mają
wspólnego języka, nie potrafią ze sobą rozmawiać. Częstą przyczyną konfliktu
między pracodawcą i pracownikami nie jest zła wola czy brak dyscypliny, ale
właśnie brak informacji.
• Brak wrażliwości na koszty, syndrom lawinowego
marnotrawstwa - oto zjawisko, które szczególnie niepokoi menedżerów w dobie
kryzysu. W wielu firmach i instytucjach, mimo braku pieniędzy, nadal nie zwraca
się należytej uwagi na koszty związane z ich funkcjonowaniem (np. opłaty za
rozmowy telefoniczne, za prąd, ogrzewanie). Słabo opłacani pracownicy traktują
często te „dodatkowe” możliwości jako rekompensatę, która im się należy,
ponieważ: „Marnie mi płacą, to przynajmniej sobie podzwonię”. W tej sytuacji
próby odwoływania się do poczucia gospodarności pracowników czy inicjowania
akcji oszczędzania są nieskuteczne. Z jednej strony, pracownicy uważają, że
takie działania są wymierzone przeciwko nim, a więc mają charakter represyjny.
Z drugiej strony, wyeliminowanie jakiegoś źródła nieuzasadnionego kosztu, np.
marnotrawstwa papieru, i tak nie przyniesie pożądanych korzyści, jeśli nie
zostanie zapewniona stała, systematyczna kontrola. Nierzadko się
więc zdarza, że pracownicy są nie tylko niewrażliwi na marnotrawstwo,
ale otwarcie je popierają w obronie źle pojętego własnego interesu.
• Syndrom braku odpowiednich ludzi na odpowiednich
stanowiskach, czyli brak orientacji we własnym potencjale ludzkim. Często firmy
zatrudniają cennych i wartościowych pracowników, ale na niewłaściwych, tj.
przypadkowych stanowiskach, w nieodpowiedniej strukturze organizacyjnej. Nawet
światły menedżer, wiedząc, że problem tkwi nie tyle w ludziach, ile w naszej
organizacji, nie może rozwiązać problemu bez odpowiednich narzędzi.
• Syndrom szefa orkiestry. Przełożony musi sam ze wszystkim
sobie poradzić. W polskiej organizacji szef, czy to liniowy, czy funkcjonalny,
oprócz obowiązków związanych z jego stanowiskiem, wykonuje wiele czynności
dodatkowych, nie należących do zakresu jego obowiązków
(np. rozmowy z kandydatami na pracowników, przyuczanie do pracy, zwalnianie).
Nic dziwnego, że nadal aktualny jest wizerunek szefa wiecznie zapracowanego,
zabieganego kierownika, który ma mnóstwo spraw na głowie, a na nic nie ma
czasu.
Długo by jeszcze wymieniać, lista nie
jest zamknięta i każdy z Czytelników niejedno mógłby do niej dodać.
(Dodaję: 1.Syndrom przypadkowego
kierownika. 2.Syndrom - przykład idzie z góry. 3. Syndrom - marnotrawstwo
organizacyjne jest dziesiątki albo i setki razy większe od sumy marnotrawstwa
indywidualnego. „Wszyscy” to widzą, i wyciągają wnioski. 4. Syndrom ogólnego
braku wiary w uczciwość, rzetelność, prawdomówność, kompetencje i sens
samorealizacji w pracy „nie na własny rachunek”. Z.U.).
Ale niewiele z tego wyniknie. Czas
podejść do tych problemów konstruktywnie. Co możemy zrobić, żeby w naszej
organizacji te problemy rozwiązać? Mam nadzieję, że książka okaże się pomocna w
znalezieniu odpowiedzi.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Wybrane
myśli | Literatura | Strona główna |