Ian M. L. Hunter:
Pamięć
Fakty i Złudzenia
Państwowe
Wydawnictwo Naukowe. Warszawa 1963.
Przełożył: Stefan
Garczyński
------------------------------------------------------------------------------------------------
Cytuję wybrane fragmenty (strona w budowie):
------------------------------------------------------------------------------------------------
Z
okładki książki :
Ian M. L. Hunter - wykładowca
psychologii na uniwersytecie w Edynburgu - w książce pt. Pamięć daje interesujący
przegląd współczesnej wiedzy o podstawowych procesach pamięci.
Przejrzysty wykład naukowy, relacje z badań nad zapamiętywaniem i zapominaniem,
zostały przez autora poparte licznymi, konkretnymi przykładami.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Słowo o Autorze i Jego
Pracy
Mimo,
że od epokowej pracy Ebbinghausa zawierającej
pierwsze eksperymentalne badanie pamięci upłynęło już 75 lat, mimo że tysiące
badaczy poświęciło mniejszą lub większą część swego życia rozwiązywaniu jej
zagadek, tak bardzo interesujących każdego człowieka, znacznie więcej pozostało
w tej dziedzinie do wyjaśnienia, niż dotąd zostało wyjaśnione. Przekona się o
tym czytelnik książeczki I. M. L. Huntera, wędrując po rozległym terenie
problematyki pamięci pod miłym przewodnictwem Autora.
Ian M. L. Hunter należy do młodej generacji
psychologów angielskich. Wybierając się na studia myślał o fizyce, gdy jednak
zetknął się bliżej z zagadnieniami psychologicznymi, miejsce fizyki zajęła
psychologia. Uzyskawszy w Oxfordzie stopień doktora filozofii, wrócił do
rodzinnej Szkocji, do Edynburga. Tutaj na uniwersytecie wykłada obecnie
psychologię, a badawczo interesuje się głównie spostrzeganiem, myśleniem i
uczeniem się. W swej popularno-naukowej książce „Pamięć” I. M. L. Hunter
przedstawia w zarysie problematykę psychologii pamięci, czyniąc to w sposób
bardzo jasny i przyjemnie żywy.
Najpierw autor zdaję sprawę z tego, co psychologia może dziś powiedzieć na
temat podstawowych procesów objętych zbiorczo nazwą „pamięć”, a więc na temat
zapamiętywania, pamiętania i przypominania, a następnie informuje o
możliwościach pracy nad doskonaleniem pamięci. Nie wdając się w szczegóły, w
spory teoretyczne, stara się ograniczać do ogólnej charakterystyki, stara się
trzymać możliwie blisko faktów, zwracając uwagę na wszystkie luki, niepewności,
wieloznaczności, stara się nie sprzeniewierzyć metodzie obiektywnej, której hołduje jako eksperymentator. Dla czytelnika nie obznajomionego z terenem psychologii pamięci lektura
książki będzie z pewnością pożyteczną wstępną wędrówką „krajoznawczą”. Ale ci,
którzy już trochę wędrowali po tym terenie, znajdą niejedno i z niejednego
skorzystają.
Grudzień 1961
r.
Włodzimierz Szewczuk
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Spis Treści
Słowo o autorze i jego pracy ........ 5
Rozdział I. CZYM JEST PAMIĘĆ? ........ 7
1. Zapamiętywanie , pamiętanie i zapominanie ........ 7
2. Przywoływanie i rozpoznawanie ......... 11
3. Ponowne uczenie się i oszczędzanie ......... 26
4. Rozwój pamięci .........
ROZDZIAŁ II. UCZENIE SIĘ NA PAMIĘĆ ......... 42
1. Proces zapamiętywania ........ 42
2. Rodzaj materiału ......... 48
3. Charakterystyczne cechy zapamiętującego .........
53
4. Sposób i okoliczności zapamiętywania ......... 62
5. Ogólne zasady uczenia się na pamięć ......... 70
ROZDZIAŁ III. DLACZEGO ZAPOMINAMY? ......... 72
1. Istota zapominania ......... 72
2. Zacieranie się śladu ........ 75
3. Zaburzenia czynności mózgu ........ 76
4. Zakłócenia retroaktywne ........ 82
5. Zmienione warunki podczas przypominania sobie
........ 94
ROZDZIAŁ IV. PRZYMOMINANIE SOBIE OPOWIADAŃ I ZDARZEŃ ......... 100
1. Skutki interpretacji ........ 100
2. „Wojna duchów” ........ 107
3. Zeznania ........ 117
4. Plotki i podania ludowe ........ 124
ROZDZIAŁ V. TŁUMIENIE
......... 133
1. Tłumienie u osobników nienormalnych
........ 133
2. Zaburzenia jaźni ......... 138
3. Tłumienie u osobników normalnych ........ 145
4. Przypominanie sobie doznań z dzieciństwa .......
152
5. Wyolbrzymiający efekt pamięci ........ 159
Rozdział VI. WYOBRAŻENIA ........ 165
1. „Okiem wyobraźni” ........ 165
2. Negatywny i pozytywny obraz następczy ........ 168
3. Obraz zachowany w pamięci ........ 172
4. Pamięć fotograficzna ........ 179
Rozdział VII. DOSKONALENIE PAMIĘCI ........ 190
1. Postawienie problemu ........ 190
2. Ćwiczenie w uczeniu się na pamięć ........ 195
3. Systemy mnemoniki ........ 201
4. Organizowanie materiału do zapamiętywania .......
210
Bibliografia ........ 223
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 1
CZYM
JEST PAMIĘĆ ......... 7
1. ZAPAMIĘTYWANIE,
PAMIĘTANIE I ZAPOMINANIE ......... 7
Mówi się potocznie o pamięci dobrej lub
złej, o tym, że ktoś łatwiej zapamiętuje twarze, a gorzej nazwiska, o tym, że
ktoś ma pamięć dobrą lub złą itp. Ten sposób wyrażania się sugeruje, że pamięć
jest czymś takim, co posiadamy podobnie jak głowę albo duży palec u nogi.
Tymczasem trzeba powiedzieć, że pamięć jako rzecz nie istnieje. Wielki palec
możemy oglądać i dotykać, ale nie możemy oglądać pamięci. Jeżeli nasz znajomy
chwali się, że ma wyborną pamięć, nie możemy przekonać się o prawdziwości jego
twierdzenia, postępując tak samo jak w wypadku, gdyby się chwalił, że ma bogatą
bibliotekę. Nie możemy zażądać, aby nam swoją pamięć pokazał. Możemy natomiast
poprosić, żeby przeczytał stronę jakiejś książki, a potem zamknął ją i
powtórzył jej treść. Jeśli potrafi dosłownie ją wyrecytować, wyciągniemy
wniosek, że twierdzenie naszego znajomego w każdym razie nie jest bezpodstawne.
Ale nie dostrzegliśmy niczego, co można by nazwać pamięcią. Daliśmy mu tylko
okazję nauczenia się pewnego materiału i pokazania, w jakim stopniu go
zapamiętał. Nie zbadaliśmy niczego, co stanowi jego własność, ale
obserwowaliśmy coś, co robił, a mianowicie powtarzanie lub próbę powtórzenia
czegoś, co przeczytał. Krótko mówiąc, nie zajmowaliśmy się materialnym
przedmiotem, ale czynnością, nie pamięcią, ale czynnością pamiętania.
Psychologia zajmuje się badaniem
czynności człowieka, jego zachowaniem się i przeżyciami. Kluczowe w jej języku
są takie słowa, jak „mówić”, „śmiać się”, „myśleć” i „dążyć” - czasowniki
opisujące czynności. Rzeczowniki abstrakcyjne, takie jak „mowa”, „śmiech” i
„myśl”, mają też swoją funkcję i będą się powtarzały w tej książce. W
posługiwaniu się nimi kryją się jednak pewne niebezpieczeństwa. Rzeczowniki te
zmuszają nas niejako do myślenia kategoriami charakterystycznymi dla
zeszłowiecznej, bezpłodnej psychologii postaci z jej kolekcją statycznych,
pozbawionych życia „władz umysłu”, z jej postrzeganiem, sądem, pamięcią,
tworzeniem pojęć i poczuciem moralnym. A tymczasem, jak wynika z samej
definicji psychologii, przedmiotem jej wcale nie jest coś statycznego i
nieżywego. Myliłby się też ten, kto by przypuszczał, że to zastępowanie
abstrakcyjnych rzeczowników przechodnimi czasownikami jest tylko grą słów.
Istota sprawy polega na tym, że treścią słowa „pamięć” podobnie jak słowa
„życie”, nie są jakieś statyczne całości, ale olbrzymia liczba powiązanych ze
sobą czynności i procesów. Jeżeli mamy wyrobić sobie pojęcie o pracy pamięci
lub o życiu, musimy badać właśnie te procesy. Tak więc
rozróżniamy cztery podstawowe procesy pamięci, a
mianowicie: zapamiętywanie (uczenie się), przypominanie sobie, zapominanie i
przechowywanie. Pierwszy rozdział tej książki - może najtrudniejszy -
poświęcony jest właśnie omówieniu tych czterech procesów.
Zacznijmy od konkretnego przykładu. Uczeń
otrzymuje polecenie nauczenia się na pamięć jednego z sonetów Szekspira. Siada więc i czyta go raz po raz. Na drugi dzień w klasie
recytuje osiem pierwszych wierszy poematu bez potknięcia się i bez błędu, ale
mimo wszelkich usiłowań nie może sobie przypomnieć pozostałych. Na przestrzeni 24 godzin występuje tu
cały zespól procesów pamięci. Pierwszym jest proces zapamiętywania. Proces ten
zachodzi wówczas, gdy uczeń wielokrotnie odczytywał sonet, gdy odgadywał tekst
przed jego przeczytaniem, więcej razy powtarzał trudniejsze jego partie itd.
My, jako obserwatorzy, moglibyśmy do pewnego stopnia obserwować jego czynności i
moglibyśmy, gdybyśmy tylko zechcieli,
sprawdzać jego postępy, przerywając mu od czasu do czasu naukę i prosząc o
powtórzenie tego, co zapamiętał. W ten sposób stwierdzilibyśmy, że z czasem
uczeń może wyrecytować
coraz większą część sonetu, aż wreszcie powtórzy go w całości.
Zatem w tej pierwszej fazie główną czynnością jest zapamiętywanie. Główną
czynnością następnego dnia jest przypominanie sobie, czyli odtwarzanie tego, czego się
nauczył.
(...) Proszę zwrócić uwagę na to, że
możemy obserwować, jak uczeń sobie wiersz przypomina, jak recytuje, zatrzymuje
się, wypełnia luki i ewentualnie poprawia się, ale nie możemy zaobserwować
procesu zapominania; możemy zaobserwować tylko daremne usiłowania przypomnienia
sobie zapomnianej części materiału. Zeszłego wieczoru mógł wyrecytować cały
sonet, dziś nie może. Coś musiało zajść w tym czasie. Tym czymś jest proces
zapominania. Podobnie nie można zaobserwować procesu przechowywania.
Fakt, że można się czegoś nauczyć, a potem, niekiedy po wielu latach, można to
sobie przypomnieć, świadczy o tym, że przyswojony materiał musiał przetrwać przez ten
cały
czas. To przechowywanie przyswojonego materiału dokonuje się za sprawą systemu nerwowego. Nie mamy powodów do
powątpiewania w słuszność hipotezy, że podczas zapamiętywania zachodzą jakieś
zmiany w systemie nerwowym i że te zmiany trwają w nim jako ślady pamięciowe. Ale, jak
dotychczas (Autor pisał te słowa jeszcze w latach pięćdziesiątych. Przypis Z.U.)
, nic nie wiemy o samej
naturze tego procesu, nie wiemy czym są te ślady i w jaki sposób się
przechowują. Może jest to sprawa mikroskopijnych zmian w samej strukturze
systemu nerwowego, a może zachodzą tu tylko zmiany czysto funkcjonalne, takie
jak na przykład powstawanie w ośrodkach nerwowych reagujących na pobudzenia
obwodów. Jak dotąd nikt dokładnie nie wyjaśnił, co się dzieje w trakcie zapamiętywania. Jedno
jest tylko pewne: nasz uczeń musiał przechowywać coś z tego, czego się nauczył,
w przeciwnym bowiem razie przypomnienie sobie
czegokolwiek byłoby niemożliwe.
(...) Przypominanie
jeszcze wyraźniej występuje wtedy, gdy chłopiec w trakcie uczenia się przerywa
czytanie i sprawdza swoje postępy, starając się recytować to, czego nauczył się
dotychczas. (Zobaczymy później, że próby przypominania wyraźnie przyczyniają
się do szybkości zapamiętywania).
Warto jednak zauważyć, że do zapomnienia może dojść bez żadnego uszczuplenia
przechowania. W danej chwili chłopiec na próżno usiłuje przypomnieć sobie
ostatnie wiersze sonetu, ale po pewnym czasie, bez zaglądania do tekstu, może
wyrecytować zapomniane słowa. W tym wypadku zapomnienie nie oznaczało, że
pamięć nie przechowała owych słów. Stąd wniosek, że choć zawsze z
nieprzechowania wynika zapominanie, to jednak nie zawsze zapomnienie wynika z
nieprzechowania.
2. PRZYWOŁYWANIE I ROZPOZNAWANIE
......... 11
Po zapoznaniu czytelnika z pojęciem
zapamiętywania, pamiętania, zapominania i przechowywania, trzeba teraz
powiedzieć coś więcej o pamiętaniu. Jest to dlatego
konieczne, że pamiętanie występować może pod różnymi postaciami. Skutki
dokonanego w przeszłości zapamiętania mogą umożliwić przywołanie
, rozpoznanie lub mogą ułatwić ponowne nauczenie się danej lekcji.
Odpowiednio do tych trzech postaci pamiętania, możemy badać przechowanie
rezultatów uczenia się trzema różnymi metodami: metodą przywoływania, metodą
rozpoznawania i metodą ponownego uczenia się. Rezultaty jakie
otrzymujemy stosując dwie pierwsze metody, możemy zaraz zilustrować opisując
część prostego doświadczenia, które przeprowadziliśmy ze studentami wstępnego
kursu psychologii eksperymentalnej na uniwersytecie w Edynburgu. Metodę
ponownego uczenia się omówię w następnej części tego rozdziału.
W doświadczeniu tym podzielono studentów
na grupy po dwie osoby każda, przy czym jedna osoba występowała w charakterze
eksperymentatora, druga zaś w charakterze osoby badanej.
(...)
(…) W codziennym życiu znajdujemy
bardzo wiele przykładów większej łatwości rozpoznawania niż przywoływania. W pierwszym okresie nauki mówienia dziecko
rozumie (to jest rozpoznaje) poszczególne zdania, zanim jeszcze potrafi je
wypowiadać (to jest przywoływać).
Niemożność przywołania słów już rozpoznawanych istnieje nawet wtedy, gdy
dziecko najwyraźniej stara się je wypowiedzieć i gdy dostatecznie panuje nad
mięśniami krtani. Dorośli przeżywają to samo, kiedy usiłują się posługiwać
niezbyt dobrze opanowanym językiem obcym. Gdy ich ojczystym językiem jest
angielski, daleko łatwiej mogą podać angielski odpowiednik francuskiego słowa
niż, na odwrót, francuski odpowiednik angielskiego. Mogą rozumieć zasadniczy
sens przeczytanej po niemiecku strony, a mimo to nie potrafią poprawnie sformułować
ani jednego niemieckiego zdania. Powszechne jest także przekonanie, że trudniej
jest pamiętać nazwiska niż twarze.
(...)
3. PONOWNE UCZENIE SIĘ I OSZCZĘDZANIE ......... 26
We
wstępie do tego rozdziału wspomniano, że rezultaty zapamiętania mogą być
trojakiego rodzaju. Dwa z nich już omówiono, trzeci polega na tym, że dokonane
w przeszłości zapamiętanie może ułatwić aktualną naukę tego samego materiału,
to znaczy, że przy ponownej nauce może zmniejszyć wysiłek i czas potrzebny na
opanowanie materiału, z zatem zaoszczędzić energię. Przystąpmy teraz do omówienia tego trzeciego
rezultatu zapamiętania, zaczynając od przedstawienia klasycznej pracy Ebbinghausa nad „krzywą zapominania”.
(...)
4. ROZWÓJ PAMIĘCI ......... 32
Powyżej
scharakteryzowaliśmy różne rodzaje pamiętania występujące u dorosłych.
Widzieliśmy, że o pamiętaniu można mówić wtedy, gdy spożytkowujemy jakąś
dawniej opanowaną umiejętność, gdy rozpoznajemy, przywołujemy lub wspominamy.
Teraz zajmiemy się formami pamiętania u małych dzieci. (...)
(...) W podsumowaniu tego
wstępnego rozdziału możemy powiedzieć, że pamięć nie jest ani rzeczą, ani
zdolnością, ani władzą, ale, jak samo życie, kompleksem wzajemnie od siebie
uzależnionych procesów. W ogólnym zarysie procesy te obejmują zmiany zachodzące
w jednostce pod wpływem jakichś faktów (zapamiętywanie), utrzymywanie się tych
zmian przez pewien czas (przechowywanie) i ujawnianie się tych zmian w jakiejś
późniejszej działalności (przypominanie). Na swoim najniższym szczeblu
przypominanie wiąże się ściśle z aktualną działalnością jednostki: przejawia
się ono w wykonywaniu wyuczonych czynności, w nawykach i w rozpoznawaniu. Na
wyższym szczeblu przypominanie obejmuje sięganie myślą do czynności, a
zwłaszcza doznań nie będących składową częścią
aktualnej sytuacji. Jest to zjawisko przywoływania, które oznacza, że z
przechowanych do chwili obecnej śladów przeszłego zdarzenia osobnik może, w
jakiś tajemniczy sposób, dokładnie je sobie uprzytomnić. Na jeszcze wyższym
szczeblu osobnik potrafi „wspominać”, to znaczy nie tylko potrafi uprzytomnić
sobie przeszłe wydarzenia, ale także odnosi je z większą lub mniejszą
dokładnością do jakiegoś okresu swego osobistego życia: potrafi świadomie
przeżywać przeszłość, która w danej chwili już nie istnieje. Kiedy natomiast
osobnik pamięta coś, ale po upływie pewnego czasu nie potrafi powtórzyć tego,
co pamiętał, mówimy, że jest to zapomnienie.
Rozdział
drugi
UCZENIE SIĘ NA
PAMIĘĆ ......... 42
1. PROCES ZAPAMIĘTYWANIA .........
42
Dzięki temu, że dosłowne zapamiętywanie , ma charakter powtarzalny i wierny, jest ono
mimo swej złożoności najłatwiejszą do badania formą zapamiętywania zjawisk.
Zajmując się w tym rozdziale
zapamiętywaniem dosłownym , pragniemy rzucić więcej światła na
szerokie zagadnienie znaczenia procesu uczenia się na pamięć w ogóle. Wszyscy
znamy rodzaj zapamiętywania nazywany powszechnie uczeniem się na pamięć, gdyż
posługujemy się nim zawsze, gdy uczymy się wiersza, przemówienia albo dat. (...)
(...) Jak z powyższego wynika, im
wyższy jest stopień wyuczenia się (wyrażany w liczbie powtórzeń), tym lepsze
jest pamiętanie. To odkrycie ma olbrzymie praktyczne znaczenie dla tych, którzy
pytają się, jak mogliby „polepszyć swoją pamięć”. Możemy im dać następującą
dobrą radę: „Jeżeli chcesz coś pamiętać, to przede
wszystkim bądź pewny, że się tego gruntownie nauczyłeś”. Jednakże, jeśli ta
rada ma być przydatna, trzeba, byśmy zrozumieli sam proces uczenia się, byśmy
poznali niektóre wypływające z niego zmienne i odkryli warunki, w których
dochodzi do sprawnego zapamiętywania. Zmienne mające wpływ na zapamiętywanie
omówimy w trzech rozdziałach: W pierwszym zajmujemy się rodzajem samego materiału (czyli, co zapamiętujemy). W drugim będziemy
mówili o warunkach, w jakich odbywa się zapamiętywanie (czyli,
jak postępujemy, by zapamiętać). W trzecim omówimy charakterystyczne cechy zapamiętującego (czyli, kto zapamiętuje). Niemożliwe jest
przedstawienie w ramach tej książki wszystkiego, co psychologia wie o tych
zmiennych, ale możliwe jest opisanie najważniejszych zmiennych.
2. RODZAJ MATERIAŁU ......... 48
Dobrze wiemy z codziennego doświadczenia,
że to, z jaką łatwością zapamiętujemy, w dużym stopniu zależy od rodzaju
materiału i od jego ilości. Tu mamy szereg możliwości. Jeśli idzie o rodzaj
materiału, najważniejszą zmienną jest jego sensowność. Jeśli idzie o jego
ilość, interesuje nas to, ile maksymalnie możemy zapamiętać danego materiału po
jednorazowym usłyszeniu lub przeczytaniu go; jest to klasyczne zagadnienie
„pojemności pamięci”. Dalej powstaje pytanie, co się dzieje, gdy zwiększymy
ilość materiału? Jeśli
możemy zapamiętać dziesięć wierszy utworu poetyckiego w ciągu sześciu minut,
ile minut nam potrzeba na nauczenie się dwudziestu wierszy? Czy dwa razy więcej, czy może mniej
albo więcej? Zbadajmy
każdą z tych zmiennych po kolei:
(...)
3. CHARAKTERYSTYCZNE CECHY
ZAPAMIĘTUJĄCEGO ......... 53
Jednym z najbardziej fascynujących, a
zarazem utrudniających pracę aspektów zjawisk badanych przez psychologię
jest to, że u różnych ludzi przebiegają one różnie. Truizmem jest powtarzanie,
że każdy człowiek jest jedyną w swoim rodzaju indywidualnością, a jednak,
zapominając o tej prawdzie popełnia się mnóstwo błędów i wygłasza się wiele
zbyt surowych sądów. Nie znaczy to oczywiście, iż ta „jedyna indywidualność”
każdego człowieka nie
da się w żaden sposób badać. Człowiek jest indywidualnością dzięki otrzymanemu
w danej grupie wychowaniu społecznemu, dzięki szkole, w której się uczył,
dzięki swojej płci, wiekowi, odziedziczonym cechom itd. Każdy z tych kształtujących
go czynników da się względnie wyodrębnić i zbadać, jak również można opisać, co
każdy z nich wnosi do danej osobowości. Tego rodzaju badania są oczywiście i
trudne, i skomplikowane, ale psychologowie dowiedli, że przynajmniej w
odniesieniu do niektórych zmiennych przeprowadzenie ich jest możliwe. Najpierw
zastanowimy się nad zmiennymi motywacji, płci, wieku i inteligencji. Potem
odpowiemy na drugorzędne, ale też bardzo doniosłe pytanie: czy ci, którzy
szybko się uczą, pamiętają lepiej niż uczący się powoli.
Motywacja. (...)
Płeć. (...)
Wiek. (...)
Inteligencja. (...)
Czy
lepiej pamiętają ci, którzy szybko się uczą? (...)
4. SPOSÓB I OKOLICZNOŚCI ZAPAMIĘTYWANIA
......... 62
Szybkość i wydajność zapamiętywania
zależy nie tylko od rodzaju materiału i zdolności zapamiętującego, ale także od
sposobu uczenia się. Czy na przykład lepiej jest uczyć się wszystkiego za
jednym zamachem, czy
podzielić czas nauki na drobne czasookresy i przerywać ją innymi
zajęciami? Czy lepiej jest uczyć się
materiału jako jednej całości, czy też rozbijając go na części i nie
przechodzić do następnej, zanim nie opanuje się poprzedniej? Najważniejsze pytanie powracające w tej
części książki brzmi:
Jaka jest najlepsza metoda zapamiętywania? I od razu musimy sobie powiedzieć, że na to
pytanie nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma jednej ogólnie obowiązującej
najlepszej metody
uczenia się. Co jest najlepszą metodą pracy w jednej sytuacji,
może nie być dobrą w innej. Metoda dająca optymalne
rezultaty jest różna nie tylko dla różnych ludzi, ale także może być różna dla
jednego i tego samego człowieka w różnych okresach czasu. Psycholog musi
odkryć, jaka jest najlepsza metoda zapamiętywania w każdej konkretnej sytuacji.
(...)
5. OGÓLNE
ZASADY UCZENIA
SIĘ NA PAMIĘĆ ......... 70
Być może, czytelnik jest rozczarowany
mglistością zawartych w tym rozdziale rad. Jeśli tak, to trzeba powtórzyć, że
zapamiętywanie jest procesem skomplikowanym (dlatego jeszcze nie dość
rozumianym) i że niemożliwością jest dostarczenie czytelnikowi pięknie
spisanych recept dających się stosować przez wszystkich ludzi, do wszystkich
okazji i celów. Aby wskazać konkretną metodę nauki, psycholog powinien znać jej
konkretne warunki. Ponadto musi postępować ostrożnie aby nie wywołać nieufności
i uniknąć niebezpieczeństw, związanych ze zbyt pospiesznych uogólnień kilku
doświadczalnie stwierdzonych faktów. Niemniej jednak następujące wskazówki
mogą okazać się pożyteczne, pod warunkiem, że zawsze będziemy uwzględniać
zmienność procesu zapamiętywania, jego zależności od inteligencji, wiedzy i
doświadczenia ucznia oraz rodzaju samego zadania:
1. Stwórz
i utrzymaj w mocy motywacje zapamiętania przez zapewnienie sobie odpowiednich
bodźców.
2. Wykorzystaj
istniejącą motywację, włączając aktualne zadanie w zajęcia, które cię interesują.
...
3. To, co musisz zapamiętać w
całości i w ustalonej kolejności, przyswajaj sobie w tej całości i w tej
samej kolejności.
4. Do
krótkich i łatwych zadań używaj metody całościowej, a do trudniejszych i
dłuższych używaj kombinacji metody całościowej z częściową, zwracając specjalną
uwagę na trudne partie materiału.
5. Niechaj
pierwsze umysłowe odzwierciedlenie materiału będzie dokładne; jeśli to tylko
możliwe, unikaj błędów i poprawiaj natychmiast, gdy je zauważysz.
6. Wcześnie
przechodź do prób odtworzenia
(recytacji), ale nie za wcześnie, aby nie zgadywać i nie
popełniać błędów.
7. Postaraj
się, by materiał był dla ciebie możliwie najbardziej sensowny i rytmiczny.
8. Pracuj
z przerwami; niech każdorazowo praca nad zapamiętywaniem trwa krótko; odkładaj
ją przy pierwszych
objawach zmęczenia.
9. Zapewnij
sobie zapamiętanie ponad minimum; w tym celu powtarzaj materiał nawet wtedy,
gdy go już znasz, najpierw często, później coraz rzadziej.
10. Zapewnij
sobie zapamiętanie ponad minimum drogą pośrednią, włączając to, czego się
nauczyłeś, w dalsze zajęcia.
Rozdział
trzeci
DLACZEGO ZAPOMINAMY? .........
72
1. ISTOTA ZAPOMINANIA .........
72
Na ogół pamięć
dnia poprzedniego jest dokładniejsza i żywsza niż pamięć wydarzeń sprzed
tygodnia, a wydarzeń sprzed wielu lat nieraz w ogóle nie można przywołać. Z
biegiem czasu ulegają zapomnieniu niepowtarzalne lekcje. Każdy wie, nie
uciekając się do pomocy kreślonych przez psychologów krzywych zapominania, że
zapominanie i czas
ściśle są ze sobą związane. Toteż na pytanie, dlaczego
zapominamy, oczywistą odpowiedzią wydaje się wskazanie na upływ czasu. Jednakże
ta odpowiedź, choć pozornie rozsądna, jest całkowicie niezadowalająca; czas –
sam przez się – nie może być powodem zapominania. Także żelazo rdzewieje i dzieci rosną
z biegiem czasu, a przecież nie powiemy, że to czas jest przyczyną rdzy i wzrostu. Procesy te
objaśniamy raczej szeregiem zmian chemicznych i fizycznych. Te zmiany wymagają
czasu, ale nie są następstwem samego upływu czasu. Krótko mówiąc, czas nie jest
czynnikiem działającym bezpośrednio, a tylko pozwala na działanie szeregu zmiennych.
(...) Reasumując można
powiedzieć, że powodem zapominania nie jest upływ czasu, lecz szereg
działających w czasie czynników, Celem tego rozdziału i rozdziału piątego jest
omówienie natury tych czynników, przy czym najwięcej uwagi poświęcamy ich
wpływowi na ilość zapominanego materiału. W rozdziale czwartym zobaczymy, że
czynniki te wpływają na zapominanie także jakościowo, to znaczy, że zmieniają i
nieraz poważnie zniekształcają to, co pamiętamy.
(...) Jest
pięć głównych czynników zapominania, wśród których rozróżniamy dwie kategorie.
Pierwsza odnosi się do procesów, które można by nazwać procesami zachowania. Są
to procesy natury fizjologicznej zachodzące w organizmie, podobne do procesów
związanych z zachowaniem zdrowia i życia, służących zaspokajaniu potrzeby
rośnięcia, regeneracji, odzyskiwania sił i gojenia się ran. Ta kategoria
obejmuje zapominanie
przypuszczalnie spowodowane: po pierwsze, zacieraniem się
towarzyszących zapamiętywaniu organicznych zmian i po drugie, uszkodzeniami lub
chorobami mózgu. Niewiele wiemy o tych dwóch czynnikach, ale musimy je wymienić
dla całości obrazu. Druga
kategoria obejmuje nie tyle procesy wewnątrzorganiczne, ile to, co zachodzi między człowiekiem
a otoczeniem. Jest to kategoria dająca się określić jako procesy czynnościowe.
Obejmuje ona trzy czynniki zapominania: zakłócenie retroaktywne, zmienione
warunki podczas przypominania sobie i tłumienie. Z kolei zastanowimy się teraz
nad tym, jak każdy z pierwszych czterech czynników wpływa na zapominanie. Piąty czynnik – tłumienie – omówimy w
rozdziale piątym, nie dlatego, by był ważniejszy od
innych, ale dlatego, że posłuży za dogodny punkt wyjścia dla poruszenia takich
spraw, jak wspomnienia z dzieciństwa, pamięć przyjemnych i nieprzyjemnych
zdarzeń oraz „rozdwojenie osobowości”.
2. ZACIERANIE SIĘ
ŚLADU .........
75
Rezultaty
zapamiętywania utrzymują się dzięki temu, że pozostawia ono mniej lub więcej
trwałe ślady w układzie nerwowym człowieka. Jest to proces przechowania w
pamięci raz zapamiętanego materiału. Wspomniano też, że prawie nic nie wiemy o
tym, jaki to jest ślad ani, w jaki sposób się przechowuje. Niemniej jednak jest
prawdopodobne, że ów ślad (niezależnie od tego, jaka jest jego natura) z
biegiem czasu zaciera się. Często używany mięsień czerpie pożywienie z krwi i
tym samym utrzymuje albo nawet powiększa swą siłę. Kiedy jednak przestaje się
go używać... Nie
jest wykluczone, że coś podobnego dzieje się ze śladem pamięciowym. Hipoteza,
że ślad zanika w następstwie „nieużywania” go, jest czystą spekulacją, niemniej
jednak może być słuszna.
Trudność polega na tym, że dopóki fizjologowie nie potrafią
bardziej szczegółowo zbadać działania układu nerwowego, dopóty wszelkie „za” i
„przeciw” hipotezie zanikania śladu pozostaną nieudowodnione.
3. ZABURZENIA
CZYNNOŚCI MÓZGU .........
76
W swojej
książce Experimental Psychology prof. R.S. Woodworth opisuje następujący, osobiście przez siebie
zaobserwowany wypadek:
„Podczas
górskiej wycieczki młody człowiek upadł na głowę, stracił przytomność na
chwilę, a przez parę godzin pozostawał w stanie zamroczenia. Potem nie zdziwiło
nas, że nie pamiętał co się działo , gdy był
zamroczony, ale ciekawym i z psychologicznego punktu widzenia ważnym faktem
jest to, że absolutnie i trwale nie pamiętał także i tego, co się działo 15
minut przed wypadkiem”.
Te luki
pamięci, obejmujące pewien okres czasu, są, zdaje się, regułą w wypadkach, gdy
człowiek traci przytomność na skutek uderzenia w głowę, a także po stosowanej
przez psychiatrów tzw. kuracji wstrząsowej za pomocą fal elektrycznych. (Nie mam pewności – jestem w tych sprawach laikiem – ale chyba
„gdzieś mi się obiło o uszy”,
że kuracji wstrząsowej za pomocą fal elektrycznych,
współcześnie już się w psychiatrii nie
stosuje. Z.U.). A zatem, gdy na skutek uderzenia lub wstrząsu
elektrycznego działalność umysłu ulega nagłemu zakłóceniu, ginie też możliwość
przypomnienia sobie tego, co przed chwilą zostało zapamiętane. To gwałtowne
zapominanie w następstwie pochodzących z zewnątrz wstrząsów mózgu, znane pod
nazwą amnezji wstecznej..., każe przypuszczać, że do
okrzepnięcia śladów pozostawionych przez nauczanie potrzebny jest pewien czas
na ich utrwalenie. Doświadczenia wykazały, że po to, by białe szczury nauczyły
się rozróżniać
natężenie światła, ich mózg musi pracować normalnie przez parę
minut. Wstrząs wywołany w godzinę po nauce nie szkodzi zapamiętaniu. Natomiast
szczury otrzymujące wstrząs w piętnaście minut albo jeszcze krótszym czasie po
nauce, wykazują słabszy stopień zapamiętania, przy czym, im szybciej po nauce
następuje wstrząs, tym gorzej działa na zapamiętanie, aż dochodzimy do punktu
całkowitego i trwałego zapomnienia, w wypadku gdy
wstrząs nastąpił około 20 sekund po nauce.
Opisany powyżej
rodzaj wstrząsu zadanego mózgowi jest przemijającym i stosunkowo lekkim
zakłóceniem, które nie wywołuje trwałych zmian w samym mózgu. Bywają jednak
poważne uszkodzenia układu nerwowego w następstwie rany otrzymanej w głowę,
choroby, infekcji lub stanu toksycznego.
(...)
4. ZAKŁÓCENIA RETROAKTYWNE .........
82
Zakłócenie retroaktywne oznacza zmniejszenie zdolności pamiętania,
spowodowane jakąś czynnością lub
zajęciem, w czasie między pierwotnym zapamiętaniem a próbą przypomnienia sobie.
Spośród wszystkich czynników powodujących codzienne zapominanie zakłócenie
retroaktywne działa może najsilniej. (...)
(...) Powyższe wyniki wskazują na
to, że zapominanie jest nie tyle procesem zamierania starych wrażeń, ile
„wypieraniem” ich przez nowe. (...)
(...) Na
zakończenie rozdziału o zakłóceniu retroaktywnym zdefiniujemy je jako ubytek
pamięciowy, spowodowany przez czynności i doznania zachodzące między pierwotnym
zapamiętaniem a późniejszym przypominaniem sobie. Zakłócenie retroaktywne jest
zdecydowanie najważniejszym czynnikiem powodującym zapominanie i często
przyczynia się nie tylko do ilościowych, ale i jakościowych zmian w tym, co
pamiętamy. Działanie tego zakłócenia rośnie proporcjonalnie do liczby i
natężenia czynności zachodzących w międzyczasie oraz do podobieństwa tych
czynności do czynności pierwotnego zapamiętywania; te skutki zakłócenia
występują najwyraźniej wtedy, gdy materiał nie został od razu dobrze
przyswojony. Znaczy to, praktycznie biorąc, że pierwotne zapamiętanie powinno
być możliwie gruntowne i jeśli uczenie się dwóch różnych przedmiotów musi
nastąpić bezpośrednio jedno po drugim, powinniśmy wybierać materiał najmniej
podobny do tego, nad którym pracowaliśmy przed chwilą.
5. ZMIENNE WARUNKI PODCZAS
PRZYPOMINANIA SOBIE .........
94
Słyszałem
prawdziwe opowiadanie o kimś, kto spędził w Chinach szereg lat i dzięki dużej
wytrwałości nauczył się mówić po chińsku, po czym wrócił do kraju na dwa lata.
Pod koniec tych dwóch lat, gdy z powrotem wybierał się do Chin, odkrył, że prawie całkowicie
zapomniał z takim trudem opanowanego języka. Naturalnie spodziewał się, że
będzie musiał uczyć się go ponownie. A oto znalazłszy się znów w Chinach, że
zdziwieniem stwierdził, że w chińskim otoczeniu doskonale rozumie, co się do
niego mówi, i sam posługuje się tym językiem dość płynnie. W Chinach pamiętał
to, czego nie pamiętał w swoim kraju.
Jest to
przykład tymczasowego zapomnienia, wywołanego zmienionymi warunkami otoczenia.
Zapamiętanie odbywa się w określonym miejscu; jest ono konkretnym zadaniem
wykonanym w konkretnym otoczeniu, takim jak na przykład określona klasa lub
miasto. Choć możemy nie zdawać sobie sprawy z tego, to jednak to określone
otoczenie staje się częścią zapamiętanego materiału.
(...)
Rozdział czwarty
PRZYPOMINANIE SOBIE OPOWIADAŃ I
ZDARZEŃ ......... 100
1. SKUTKI INTERPRETACJI .........
100
W dwóch poprzednich rozdziałach zajmowaliśmy się głównie ilościowymi
aspektami pamięci, tym, jak wiele się pamięta i jak wiele się zapomina. Jeśli ktoś był jednak świadkiem wypadku na
ulicy, a potem ma zeznawać w sądzie, co widział, to jest prawie pewne, że to,
co sobie przypomni, będzie nie tylko nie pełnym, ale i zniekształconym obrazem
wypadku. Jego zeznania będą się może różnić i to w zasadniczych szczegółach od
zeznań innych świadków. Jasne, że mówiąc o jego pamięci nie możemy się
ograniczyć do tego, czy zapamiętał więcej, czy mniej, ale musimy także zwrócić uwagę
na zmiany jakościowe. Celem tego rozdziału jest zastanowienie się nad tymi
zmianami, tak jak się one przejawiają, gdy ujmujemy w słowa zapamiętany w
przeszłości materiał.
Rodzaje zachodzących w pamięci
przekształceń zilustrowali dwaj psychologowie z Cambridge J. Blackburn i E. J. Lindgren,
opisując wyniki przeprowadzonych przez siebie doświadczeń. Bez wiedzy
uczestników nagrali na taśmę dyskusję na zebraniu Towarzystwa Psychologicznego
w Cambridge. Dwa tygodnie później zwrócili się do jej uczestników z prośbą, by
spisali wszystko, co z niej zapamiętali. Po otrzymaniu odpowiedzi porównali je
z utrwalonym na taśmie oryginałem. Okazało się, że uczestnicy dyskusji
przypomnieli sobie przeciętnie 8,4 procent poruszonych spraw. Jednakże
najbardziej godne uwagi było to, że przeciętnie 42 procent tych zapamiętanych
punktów uczestnicy dyskusji przypominali sobie błędnie. Były to błędy istotne
najróżnorodniejszego rodzaju. Oprócz tego uczestnicy przypominając sobie
dyskusję mieszali sprawy i pojęcia. Opisywali sytuacje, których w ogóle nie
było albo, które zdarzyły się w innym miejscu i czasie. Tak
więc ktoś podał, że pamięta jakąś uwagę kolegi, którą ów kolega zwykle
wygłaszał, ale której wówczas nie wypowiedział, np. formalne podziękowanie
przewodniczącego za zabranie głosu. Zanotowano też zmyślenia, gdy uczestnik
opisywał jakąś rzuconą podczas dyskusji marginesową uwagę jako dłuższą
wypowiedź. Krótko mówiąc, te sprawozdania z dyskusji były nie tylko
fragmentaryczne, ale także zniekształcające rzeczywisty jej przebieg i wiele z
tego, co sobie „przypominano”, w ogóle nigdy nie zostało powiedziane. Takie obserwacje nasuwają dwa pytania:
Dlaczego w przywoływaniu zdarzają się niedokładności? Jakiego rodzaju niedokładności możemy
się spodziewać?
(...) Człowiek spontanicznie
stara się pojąć sens każdej sytuacji, w której się znalazł. Drogą do tego jest
skojarzenie nowej sytuacji z innymi, z którymi już dawno się zetknął.
(...) Istnieje
bardzo wiele eksperymentalnych dowodów także i na to, że aktualne doznania
interpretujemy zgodnie z naszymi zainteresowaniami, postawami, oczekiwaniami i
nadziejami.
(...) Ten
subtelny i nieuświadomiony proces interpretacji wywiera podwójny wpływ na
przypominanie sobie opowiadań i zdarzeń. Po pierwsze, interpretacja wpływa na
pierwotne spostrzeganie ich.
Po drugie, interpretacja wpływa na samo przypominanie sobie
danego zdarzenia. Wiele z tego, co uważamy za przypominanie, jest w gruncie
rzeczy rekonstrukcją.
(...)
2. „WOJNA DUCHÓW” .........
107
Wspomniano już o tym, że Bartlett był tym psychologiem, który najwszechstronniej
zbadał zagadnienie przypominania sobie złożonego materiału. Dawał on dorosłym
osobom jakiś obrazek, fragment prozy albo opowiadania i prosił o przypomnienie
go sobie po upływie paru dni, tygodni, albo nawet lat. Stosując metodę
powtarzanego odtwarzania, prosił tę samą osobę, by przypomniała sobie to samo
zdarzenie. Bartlett stwierdził, że jeśli odtworzenia
były częste, a przerwy między nimi niedługie, szybko ustalała się ich wersja,
jeśli natomiast odstępy były długie, proces stopniowego przekształcenia
materiału trwał prawie bez końca. Pracując znów metodą seryjnego odtwarzania, postępował w
sposób, który do pewnego stopnia limitował warunki rozchodzenia się plotek i
przekazywania legend z pokolenia na pokolenie.
...
3. ZEZNANIA
.........
117
Życie nieraz stawia nas w sytuacji, kiedy
wymagają od nas, byśmy zdali sprawozdanie z jakiegoś zdarzenia, którego byliśmy
świadkami. Powstaje
pytanie, zwłaszcza w świetle tego co powiedzieliśmy,
czy i w jakim stopniu nasze opowiadanie pokrywa się z faktami?
Stwierdzono, że zeznania świadków w dużym
stopniu zależą od rodzaju zadawanych im pytań, zwłaszcza
jeżeli są to pytania „naprowadzające” lub „sugerujące”. Ponieważ
większość czytelników nie zdaje sobie sprawy z tego, jak liczne i subtelne
różnice zachodzą między formami „tego samego” pytania, pouczająca może być
krótka charakterystyka sześciu głównych typów pytań.
(...)
(...) Całkowicie dokładne
zeznanie jest rzadkością. Bezbłędne przedstawienie rzeczy należy do wyjątków nawet wtedy, gdy w
sprzyjających warunkach zeznają kompetentne jednostki. Tak np., pewien
niemiecki uczony, który zebrał ogółem 240 zeznań, znalazł wśród nich tylko pięć
bezbłędnych „sprawozdań”
i jedną bezbłędną odpowiedź.
(...)
4. PLOTKI I
PODANIA LUDOWE .........
124
Wspomniano już o tym, że rezultaty
uzyskane w eksperymentach prowadzonych metodą seryjnego odtwarzania, ukazują
zniekształcenia, które następują w przypominaniu sobie rzeczy z dalekiej przeszłości
oraz że zachodzące tu procesy są analogiczne do sposobu, w jaki powstają plotki
i podania ludowe. W przybliżeniu można zdefiniować plotkę jako rzekomo
prawdziwą wiadomość przekazywaną od osoby do osoby, zwykle ustnie, bez
przedstawienia wystarczających dowodów jej prawdziwości.
(...) Aby plotka mogła się szerzyć , temat jej musi mieć pewną doniosłość zarówno dla
mówiącego, jak i dla słuchacza, a prawdziwe fakty powinny być otoczone mgłą
niepewności.
(...)
Rozdział piąty
TŁUMIENIE ......... 133
1. TŁUMIENIE U
OSOBNIKÓW NIENORMALNYCH .........
133
W rozdziale trzecim staraliśmy się scharakteryzować czynniki,
które mają wpływ na zapominanie, i wspomnieliśmy, że pozostał do omówienia
jeszcze jeden temat – tłumienie. Gdy
mowa o pamięci, tłumienie można zdefiniować jako nieświadome blokowanie w
pamięci tych doznań, przeżyć i czynów, które sprawiają ból bezpośrednio lub
pośrednio. Zjawisko to pierwszy jasno rozpoznał i nazwał sławny wiedeński
lekarz i psycholog, Zygmunt Freud, który dokonał swego odkrycia obserwując
pacjentów cierpiących na zaburzenia w zachowaniu. (...)
(...) Słowo „amnezja” obejmuje
wszystkie postacie patologicznego zapominania wywołane środkami chemicznymi,
urazem mózgu lub tłumieniem, ale potoczny język używa go tylko w odniesieniu do
tego rzadkiego zaburzenia pamięci, jakim jest zaburzenie poczucia własnej
jaźni, występujące pod postacią „fugi” lub osobowości rozszczepionej. Omówimy
tu krótko te dwa stany, ponieważ budzą one wiele ciekawości i są dalszą
ilustracją emocjonalnego blokowania pamięci.
2. ZABURZENIA JAŹNI .........
138
Słowo „fuga” znaczy dosłownie „ucieczka”.
Używamy go do określenia dłuższego epizodu zachowywania się „jak ktoś inny”.
(...)
3. TŁUMIENIE U
OSOBNIKÓW NORMALNYCH .........
145
Czy
tłumienie tak wyraźnie widoczne u chorych umysłowo może powodować zapominanie
także u osób normalnych? Temu pytaniu poświęcamy pozostałą część rozdziału i od
razu na początku trzeba powiedzieć, że trudno jest na nie odpowiedzieć.
(...)
3. PRZYPOMINANIE SOBIE
DOZNAŃ Z DZIECIŃSTWA .........
152
Zadziwiająco
mało doznań przypominamy sobie z dzieciństwa. Dlaczego?
(...)
4. WYOLBRZYMIAJĄCY EFEKT
PAMIĘCI ......... 159
Teraz
przejdziemy od zagadnienia tłumienia do omówienia innego zjawiska związanego z
dzieciństwem i dobrze znanego wielu ludziom. Możemy je nazwać „wyolbrzymiającym
efektem pamięci”, ponieważ jego najważniejszą cechą charakterystyczną jest to,
że we wspomnieniu dany przedmiot wydaje się większy niż jest w rzeczywistości.
(...)
Rozdział szósty
WYOBRAŻENIA ......... 165
1. „OKIEM WYOBRAŹNI” .........
165
„Oczyma wyobraźni” to zwrot, którego
treść zna z własnego doświadczenia każdy, kto nie jest niewidomy od urodzenia.
(...)
2. NEGATYWNY I POZYTYWNY OBRAZ
NASTĘPCZY ......... 168
Kto sam nigdy nie doświadczył negatywnego
obrazu następczego, może zrobić mały eksperyment.
(...)
3. OBRAZ ZACHOWANY W
PAMIĘCI ......... 172
(...) Pomimo olbrzymich i jeszcze nie sklasyfikowanych różnic indywidualnych, nagromadzony
materiał pozwala na stwierdzenie czterech ogólnych tendencji. Po pierwsze,
najczęstsze są wyobrażenia wzrokowe i u większości ludzi są one także
najbardziej wyraziste. Po nich najczęściej spotyka się wyobrażenia słuchowe, na
dalszym zaś miejscu – dotykowe, a na jeszcze dalszym – kinestetyczne, smakowe i
organiczne.
(...)
4. PAMIĘĆ FOTOGRAFICZNA .........
179
(...) Czy
więc istnieje coś, co odpowiada popularnemu
pojęciu „pamięci fotograficznej”? Z tego
co powiedziano wynika, że nikt takiej pamięci nie ma. Choć zdumiewające mogą być przykłady
wyobraźni ejdetycznej, to jednak nie byłoby słuszne sądzić, że są one tak
wierne i niezmiennie utrwalone, jak obrazy na fotografii. Ten rodzaj wyobraźni
podobny jest do innych procesów przywoływania, ponieważ jest procesem twórczym
i ponieważ wykazuje typowe dla tych procesów formy zniekształceń.
(...)
Rozdział siódmy
DOSKONALENIE PAMIĘCI
......... 190
1. POSTAWIENIE PROBLEMU .........
190
W tym miejscu książki czytelnik na pewno
zrozumie, że pytania dotyczące możliwości doskonalenia pamięci w tej postaci, w
jakiej zwykle się je stawia, są tak szerokie, że nie sposób na nie
odpowiedzieć. Jak się o tym przekonaliśmy, pamięć nie jest jakąś „władzą”;
słowem „pamięć” określamy szeroki i nie jednorodny szereg procesów.
Najważniejszymi wśród nich są zapamiętywanie, przechowywanie i
przypominanie sobie. A zatem już na samym wstępie zagadnienie doskonalenia
pamięci rozpada się na trzy pytania:
Pierwsze - czy można doskonalić zapamiętywanie?
Drugie - czy
można doskonalić przechowywanie?
Trzecie - czy można doskonalić
przypominanie?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest
twierdząca, na drugie i trzecie – prawie na pewno przecząca. Przechowywanie
jest procesem fizjologicznym, o którym dotychczas wiemy mało lub zgoła nic. Od
najdawniejszych czasów żadne psychologiczne badania nie wskazały na możliwość
doskonalenia przechowywania drogą ćwiczeń czy jakimkolwiek innym sposobem.
Usprawnienie przypominania, jako czynnego procesu odtwarzania w myśli
przeszłych faktów, powinno być możliwe – przynajmniej w teorii. Jednak
dotychczas żadnemu psychologowi nie udało się zdobyć dowodów na możliwość
rozwijania zdolności przypominania ani zaproponować metody jej ćwiczenia.
Trudno przewidzieć, co przyniosą przyszłe badania, ale tymczasem możemy
powiedzieć, że przypominania jako czynności nie możemy świadomie doskonalić.
Wobec tej sytuacji zagadnienie doskonalenia pamięci sprowadza się w gruncie
rzeczy do pytania, jak się uczyć, by lepiej się uczyć. Już siedemdziesiąt lat
temu wielki amerykański psycholog William James powiedział, że wszelkie
doskonalenie pamięci polega na doskonaleniu nawykowych sposobów przyswajania
sobie wiadomości.
Otóż powyższy wniosek już sam przez się
ma duże znaczenie praktyczne. Oznacza on, że jeśli coś się wydarzy nie
pozostawiwszy w nas żadnego śladu, to w żaden sposób sobie tego nie
przypomnimy. Pierwszym i najważniejszym krokiem do zapewnienia możliwości
późniejszego przypominania sobie czegoś jest zapamiętanie tego we właściwym
czasie. Wielu z nas codziennie zachowuje się tak, jakby o tym nie wiedziało. Na
przykład, spotykając kogoś po raz pierwszy, tylko przelotnie na niego
spoglądamy; gdy mówią nam jego nazwisko, to przeważnie nawet go dobrze nie
dosłyszymy, dochodzi ono do naszych uszu tylko jako jakieś mruknięcie pod nosem
na tle ogólnego gwaru i rozgardiaszu. A potem, jakbyśmy się spodziewali czegoś
innego, narzekamy, że nie możemy przypomnieć sobie ani wyglądu, ani nazwiska
nowopoznanego i w ogólnie przyjęty sposób obwiniamy „złą pamięć”.
Widzieliśmy już w rozdziale drugim, jak dużą rolę w zapamiętaniu gra
postanowienie zapamiętania.
Ale sam zamiar nie wystarcza.
Brak nam czegoś, co można by nazwać wydajną techniką uczenia się. Jaka
jest ta „technika” i jak można ją opanować? Jest to podstawowe pytanie odnoszące
się do doskonalenia pamięci i w tym rozdziale będziemy szukać na nie odpowiedzi. Już
tutaj, wyprzedzając dalszy ciąg rozumowania, możemy powiedzieć, że – w
przybliżeniu biorąc – mamy trzy takie techniki. Pierwszą jest technika
selektywnego obserwowania i spostrzegania. Drugą i najważniejszą jest technika
organizowania materiału, którego mamy się nauczyć. Trzecią jest technika
rozkładania nauki w czasie.
(...)
2. ĆWICZENIE W
UCZENIU SIĘ NA PAMIĘĆ .........
195
Często się słyszy, jak ktoś skarży się na
złą pamięć,
przypisując winę szkole, w której nie kazano mu uczyć się wierszy. Tego rodzaju
uwagi są skrajnym przykładem szeroko rozpowszechnionego przekonania, że możemy
zwiększyć naszą zdolność do zapamiętywania drogą wytrwałych ćwiczeń w uczeniu
się na pamięć wierszy, nazwisk widniejących nad drzwiami sklepów, miejsc
rozrzuconych na stole poszczególnych kart, części słownika itp. Jak błędne jest
to przekonanie... Eksperyment
Sleighta wykazał, że żadne z trzech rodzajów ćwiczeń
nie dały nawet najmniejszej ogólnej poprawy zdolności do zapamiętywania.
Wniosek płynący z tych i z innych
podobnych eksperymentów jest jasny. Specjalne ćwiczenia w zapamiętywaniu nie
przynoszą ogólnej poprawy zdolności zapamiętywania. Tam, gdzie taka poprawa
występuje, ma ona bardzo specjalny charakter. Tak więc ćwiczenia w uczeniu się
wierszy mogą w rezultacie zwiększyć łatwość uczenia się podobnych wierszy, ale
wcale nie muszą przynieść
poprawy w zdolności uczenia się wszelkich wierszy pisanych w
innym stylu i na inne tematy. Tego rodzaju
eksperymenty przemawiają za twierdzeniem, że zapamiętywanie nie jest jakąś
jednorodną zdolnością, którą można wzmocnić za pomocą gimnastyki umysłu, tak
jak mięśnie ramion można wzmocnić dzięki regularnym ćwiczeniom z ciężarami. Nie
mamy jakiejś jednej, wszystko obejmującej zdolności do zapamiętywania, ale
raczej dużą ilość bardziej specyficznych zdolności i ćwiczenie jednej z nich ma
taki wpływ na pozostałe, jak ćwiczenie palców rąk na palce nóg.
Możliwości doskonalenia uczenia się są
jednak większe niż można sądzić na podstawie powyższych eksperymentów.
Pochłonięci rutyną uczenia się przyswajamy sobie techniki zapamiętywania,
odpowiadające tylko specyfice danego typu materiału. Ale techniki te nie przenoszą się na
naukę innego typu materiału. Czy jednak zwrócenie podczas ćwiczeń uwagi na
ogólne zasady leżące u podstaw tych metod zapamiętywania nie pomoże nam później
w nauce innego materiału?
Amerykański psycholog H. Woodrow
dowiódł w 1927 r., iż rzeczywiście taka możliwość istnieje.
Woodrow kontynuował badania Sleighta.
Podzielił 182 studentów na trzy grupy, każdą badał serią testów wstępnych i końcowych. (...) Okazało się, że wyniki testu końcowego
dla grupy ćwiczebnej nie były lepsze niż dla kontrolnej: ćwiczenia nie
poprawiły jej zdolności zapamiętywania. Natomiast grupa instruowana wyraźnie
przewyższała obie pozostałe we wszystkich testach, mimo że spędziła mniej czasu
niż grupa ćwicząca na wprawianie się w zapamiętywaniu.
Grupie instruowanej podawano następujące
reguły: bądź umysłowo aktywny i skupiaj uwagę na zapamiętywanym materiale, miej
zaufanie do swojej pamięci; ucz się raczej całości niż kawałków; recytuj;
organizuj materiał w zależności od jego rytmu i sensu, a przy zgłoskach
bezsensownych rozbuduj „asocjacje wtórne”.
Jak wynika z rezultatów grupy ćwiczącej,
samo tylko mechaniczne ćwiczenie nie wystarcza do przyswojenia sobie technik
dających się zastosować w nowych sytuacjach. Trzeba,
aby uczący się rozumieli te techniki w kryteriach ogólnych zasad i reguł. Na podstawie
innych badań stwierdzono, że sama znajomość reguł także nie wystarcza, jeśli
człowiek nie stara się używać ich w praktyce. Nie wystarczy wiedzieć, że można
stosować te reguły, ale jeszcze trzeba wiedzieć, jak je stosować. Oczywiście,
że można nabyć wprawę tylko drogą własnego wysiłku.
Reasumując powiemy, że ćwiczenia w uczeniu się na pamięć stosowane jako
metoda doskonalenia zdolności do nauki w ogóle nie dają zamierzonego rezultatu.
Potrzeba jeszcze znać skuteczne metody uczenia się i ćwiczyć posługiwanie się nimi w codziennych
sytuacjach.
3. SYSTEMY MNEMONIKI .........
201
Istnieje tyle systemów mnemoniki, ile
posługujących się nimi mnemotechników, ale mimo nieskończonej różnorodności
tych systemów można je podzielić na trzy typy, a mianowicie:
wzrokowo-symboliczny, cyfrowo-literowy i system kolejnych zestawień.
(...)
4. ORGANIZOWANIE MATERIAŁU
DO ZAPAMIĘTANIA .........
210
Powyżej opisane systemy mnemotechniczne
pozwalają stosującym je na rzeczywiście imponujące popisy. Ale te osiągnięcia mają bardzo
ograniczony charakter, sprowadzają się bowiem do
szybkiego zapamiętywania kolejności nie powiązanych rzeczy. Dlatego systemy te
mają wartość raczej rozrywkową niż praktyczną. Zapamiętywanie u dorosłych
polega raczej na opanowywaniu sensownego materiału, a tak rzadko zachodzi w ich
życiu konieczność uczenia się na pamięć, że nie warto im podejmować pracy,
jakiej wymaga opanowanie systemu mnemotechnicznego. Nieco inaczej przedstawia
się sprawa z dziećmi, od których wymagamy, aby uczyły się na pamięć wielu
rzeczy, których sensu nie rozumieją. Kładąc podstawy pod dalszą naukę i wiedzę
praktyczną , dziecko musi uczyć się dźwięków, znaczeń, pisowni, faktów
geograficznych i historycznych, tabliczki mnożenia itd. Ale i dla niego systemy
mnemotechniczne nie są przydatne, gdyż ich opanowanie, jeśli nawet nie
przekracza jego możliwości, wymaga tyle wysiłku i czasu, że się po prostu nie opłaca. Na dłuższą
metę lepiej jest, aby dziecko, powoli powtarzając, uczyło się na pamięć tego,
czego uczyć się powinno, niż aby mozolniej pracowało nad opanowaniem
mnemonicznego systemu,
który sam w sobie nie przedstawia wartości.
Proces organizowania ma dwie strony.
Pierwszą jest rozumienie, to znaczy odkrywanie sensu w materiale, który mamy
zapamiętać. Przekonaliśmy się już, że im bardziej sensowny jest materiał dla
danego człowieka, tym łatwiej mu przychodzi zapamiętanie go. Przekonaliśmy się
też, że materiał jest o tyle sensowny, o ile da się umieścić w ramach już
nagromadzonych doświadczeń. Innymi słowy, sens materiału pochodzi ze schematu,
do którego daje się zasymilować. Sztuka mnemotechniki polega na
budowaniu takich schematów, do których można by asymilować nie znany sobie materiał. We
wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności znajdujemy dowody na to, że
wyrobienie sobie schematów ułatwia dalszą naukę. Świadczą o tym popisy
mnemotechników. Świadczą o tym progresywnie coraz szybsze postępy uczniów. Świadczy
o tym szybkość, z jaką specjalista – w przeciwieństwie do nowicjusza –
opanowuje nowe wiadomości odnoszące się do dziedziny jego zainteresowań. Jest
faktem pierwszej doniosłości, że posiadanie pewnego zasobu wiedzy ułatwia sobie
przyswajanie nowego, dającego się do niej nawiązać materiału.
A więc u osób dorosłych pierwszą
koniecznością przy uczeniu się jest nawiązanie materiału do czegoś już znanego,
poznanie i zrozumienie tego, czego się mamy nauczyć. I oczywiście, im większe jest nasze
doświadczenie i im rozleglejsza już nabyta wiedza, tym łatwiej przychodzi
nam nauczenie się czegoś, a to dzięki bogactwu „kartoteki”, do której włączamy nową
wiadomość.
Często się zdarza, że na pierwszy rzut
oka materiał, którego się mamy nauczyć, nie daje się zasymilować do żadnego
schematu. W tej sytuacji duże znaczenie ma druga strona organizowania. Musimy
reorganizować sam materiał albo – posługując się słownictwem teorii informacji –
musimy nasz materiał przełożyć na inny szyfr, tak aby
zmniejszyć jego objętość lub łatwiej związać z czymś już znanym. Nasz opis
systemów mnemoniki obfitował w przykłady takiej reorganizacji i teraz ogólnie
możemy przedstawić jej różne formy. (...)
Powyżej naszkicowaliśmy najczęściej
spotykane techniki wiązania miedzy sobą słów czy pojęć. Na ogół biorąc sposób
postępowania jest tu bardzo prosty. (...)
Powyższy opis uwydatnia następną cechę
organizowania: nie tylko nakłada ono konieczność stosowania techniki
selektywnej obserwacji, ale także stwarza ją. Zawsze, gdy z rozmysłem zabieramy
się do organizowania lub reorganizowania materiału, jaki mamy zapamiętać,
nieuchronnie powstaje w nas nastawienie na dostrzeganie jego istotnych cech, a
pomijanie nieistotnych i odrywających uwagę od cech istotnych. Tak więc selektywne obserwowanie, o którym już mówiliśmy
jako o warunku wydajnej nauki, dochodzi do skutku nieomal jako produkt uboczny
naszych prób zrozumienia i zreorganizowania materiału. W istocie rzeczy
selektywną obserwację możemy uważać nie za odrębny czynnik zapamiętywania, ale
za integralną część procesu organizowania.
(...) Możemy teraz podjąć próbę
sformułowania ogólnej odpowiedzi na pytanie, dotyczące możliwości i sposobu doskonalenia
pamięci. To doskonalenie daje się osiągnąć tylko przez podnoszenie wydajności
uczenia się. Drogą do tego jest nie mechaniczne ćwiczenie w uczeniu się na
pamięć, lecz stosowanie z rozmysłem i z pełną świadomością pewnych elastycznych
metod postępowania. Mówiąc najogólniej,
metody te polegają: po pierwsze, na organizowaniu i reorganizowaniu materiału,
a po drugie – na organizacji naszej pracy nad zapamiętywaniem go.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Literatura | Strona główna |