Iwona D. Bartczak :
Dysharmonia ambicji i możliwości
COMPUTERWORLD z 5
lipca 1999 r., nr 27/391, str. 47
============================================================
Całość artykułu:
============================================================
Na
stanowiskach kierowniczych często znajdują się ludzie, którzy nie tylko mają
małe kwalifikacje do zarządzania, lecz także prezentują dość niski poziom
intelektualny i etyczny.
Z takim szefem trudno jest
pracować, ale jeszcze większym bólem jest zrozumienie, jakim cudem ten człowiek
awansował tak wysoko. Dlaczego mechanizm negatywnej selekcji
jest tak trwały, mimo że nastały nowe warunki ustrojowe, konkurencja wymusza
efektywność, a zarządzanie personelem jest jedną z najbardziej docenianych i
najczęściej stosowanych technik zarządzania?
Dlaczego na powierzchnię nie wypływają ludzie najbardziej kompetentni i
rzetelni? Dlaczego sukces zdarza się im znacznie rzadziej niż mniej
utalentowanym i niezbyt uczciwym?
Myślę, iż tłumaczenie tej sytuacji jedynie układami partyjnymi czy „po starej
znajomości” jest uproszczeniem. Ma znaczenie tylko w pewnych obszarach
działalności gospodarczej, a i tak tylko dlatego że
wzmacnia inny, zasadniczy mechanizm selekcji i awansu. Ten mechanizm, który
jest prawdziwą przyczyną wielu nieporozumień na stanowiskach kierowniczych.
Układy i zależności polityczne i towarzyskie są po prostu doskonale widoczne,
dlatego uważa się je za głównego winowajcę.
Widzę następujący mechanizm
awansu (zaznaczam: jeden z wielu występujących w przedsiębiorstwach i innych
organizacjach). Ludzie, których ambicje są ogromne,
natomiast kwalifikacje intelektualne dosyć mierne, świadomi tych swoich
ułomności wykazują się znaczną zapobiegliwością, a co za tym idzie
skutecznością. Ludzie dobrze
wykształceni i mądrzy uważają, że ich wiedza i umiejętności mówią za nich, a
ich dokonania są wymownym dokumentem. Ludzie zatroskani o stanowiska nie mają takich
argumentów, a zatem ćwiczą się w sztuce konwersacji, dyplomacji, robienia
wrażenia, spektakularnych czynów i wypowiedzi. Są mistrzami wyczuwania cudzych
nastrojów, rozgrywania cudzych interesów, wykorzystywania słabości innych. Są skuteczni w realizowaniu celów krótkoterminowych, które
dyktują im własne, jasno sprecyzowane interesy. W ramach swojej strategii życiowej
potrafią wiele załatwić również dla innych. Za to są cenieni, nawet jeśli dokonania te mają wartość krótkotrwałą i służą
niezbyt chwalebnym celom.
Ludzie o większym formacie umysłowym i etycznym mają idee i ideały,
które można osiągnąć dopiero po latach, czasem u schyłku życia, a czasem nigdy,
jednak to oni dyktują styl życia i poszczególne wybory. Tacy ludzie nie umieją „walczyć
o swoje”, nawet gdy sami są na siebie o to źli. Nie są
skuteczni w potocznym tego słowa znaczeniu. Sami odsuwają się od ubiegania się
o stanowiska na myśl, że ich osobowość, umysł, serce miałyby stanąć do
przetargu. Mają wewnętrzne poczucie wartości.
Jednak w obliczu miernego szefa zaprawione ono jest goryczą, iż cnota wcale nie
jest wynagradzana. A mierny szef doskonale wie, że ma do
czynienia z mądrzejszym od siebie, i już postara się, aby służbowa hierarchia
była ważniejsza od porównania zalet serca i umysłu. Stosuje najskuteczniejszą
strategię „dołowania” zdolnych i dobrych ludzi. Maksymalnie wyzyskuje ich
umiejętności, chęć tworzenia i dobrą wolę, oszczędnie dawkując pochwały
(pieniądze - tak), a zarazem z taką samą intensywnością wytyka mało istotne
potknięcia, okresy słabszej pracy, mniej udane produkty. U uczciwego i oddanego
dobrym sprawom człowieka wywołuje to takie poczucie winy, że wydaje mu się, iż
jest do niczego. A tak naprawdę nic nie jest wart człowiek, który potrafi
doprowadzić do tego, żeby ktokolwiek tak o sobie myślał.
===========================================
Literatura | Strona główna |