Janine Brémond, Marie-Martine Salort
Odkrywanie ekonomii
Przekład:  Krzysztof Malaga
Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994
=====================================================
Cytuję wybrane fragmenty (strona w budowie.). Dodaję też trochę własnych uwag wyróżnionych inną czcionką oraz inicjałami "Z.U." lub pseudonimem "Anonimus".
=====================================================
SPIS TREŚCI

Przedmowa do wydania polskiego ......... 7
W JAKI SPOSÓB PRZYSWAJAĆ SOBIE WIEDZĘ EKONOMICZNĄ ......... 13
Część pierwsza

WAŻNIEJSZE TEMATY ANALIZY EKONOMICZNEJ ......... 21
1. Społeczeństwo, w którym żyjemy ....... 22
2. Poziom życia ......... 33
3. Przedsiębiorstwo ......... 45
4. Prawo rynku ......... 74
5. Pieniądz i inflacja ......... 96
6. Wymiana międzynarodowa a równowaga bilansu płatniczego ......... 117
7. Zatrudnienie i bezrobocie ......... 136
8. Interwencja państwa ......... 153
ELEMENTRANY SŁOWNIK EKONOMICZNY ......... 171
Wykaz stosowanych skrótów ......... 185
Część druga
PODSTAWOWE REGUŁY METODOLOGICZNE ......... 187
1. Nie wierzcie w to co widzicie ....... 190
2. Czy jesteś przekonany, że umiesz czytać? ......... 198
3. W jaki sposób można Cię zmylić, zachowując szacunek dla liczb ......... 208
4. Pieniądz jako jednostka obliczeniowa, która stwarza wiele trudności ......... 215
5. Średnia arytmetyczna i inne statystyczne miary centralne ......... 222
6. Stopa wzrostu ......... 229
7. Indeksy i co z nimi robić? ......... 235
8. Elastyczność jako ważna wielkość ekonomiczna ......... 243
9. Porównania w czasie i w przestrzeni ......... 249
10. O pozornej ścisłości ......... 260
11. Prognozy ......... 272
12. Rygory metodologiczne dotyczą nie tylko statystyki ......... 274
13. Gdzie można znaleźć informacje ekonomiczne i społeczne? ......... 278
Część trzecia
SPOTKANIE Z WYBITNYMI EKONOMISTAMI ......... 287
1. Historia myśli ekonomicznej w kilku tabelach ....... 290
2. Od twórców nauk ekonomicznych do ekonomistów współczesnych ......... 295
A. Smith ......... 295
D. Ricardo .........
299
T.R. Malthus ......... 302
J.B. Say ......... 304
K. Marks ......... 306
L. Walras ......... 314
J. Schumpeter ......... 320
J.M. Keynes ......... 323
F. Perroux ......... 329
J.K. Galbraith .........
332
E. Malinvaud ......... 334
M. Friedman ......... 337
H.A. Simon ......... 342
Laureaci nagrody Nobla w dziedzinie Nauk Ekonomicznych ......... 345
Ważniejsze rozbieżności w poglądach ekonomistów ......... 348
ZAKOŃCZENIE ......... 355
INDEKS ......... 357

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Z okładki książki:
Praca prof. Janine Brémond i M.M. Salort, wykładowców w Instytucie Studiów Politycznych w Paryżu doczekała się we Francji siedmiu wydań. Nic w tym dziwnego. Autorki bowiem należą do najlepszych popularyzatorek wiedzy ekonomicznej, a praca stanowi bardzo dobre wprowadzenie do studiów ekonomicznych. Jest napisana przystępnie, żywym, a czasem nawet dowcipnym językiem. Autorki nie unikają jednak trudniejszych problemów. Materiał został podzielony na trzy części: podstawowe pojęcia analizy ekonomicznej, metody badania ekonomicznej rzeczywistości i elementy historii myśli ekonomicznej. Praca będzie doskonałą wstępną lekturą dla studentów, ale także będą z niej mogli korzystać uczniowie szkół średnich oraz wszyscy pragnący zapoznać się z podstawami ekonomii.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Przedmowa do wydania polskiego - str. 7
Wiele się dziś w Polsce mówi o potrzebie ekonomicznej edukacji społeczeństwa. Edukacja wymaga odpowiednich pomocy dydaktycznych, a wśród nich - popularnych opracowań danej dziedziny wiedzy. Mimo, że nasza literatura popularnonaukowa nie jest w ogóle uboga, książek popularyzujących wiedzę ekonomiczną jest w polskim języku niewiele.
Odkrywanie ekonomii jest adresowane do czytelnika początkującego, ale dorosłego i poświęcone w przeważającej mierze wyjaśnieniu procesów ekonomicznych zachodzących w skali całego kraju lub nawet w skali społeczności międzynarodowej. Funkcjonowaniu podstawowej komórki gospodarki - przedsiębiorstwa - i zarządzaniu tą komórką poświęcono stosunkowo mniej miejsca (rozdział 1 - 3). Autorki książki troszczą się głównie o to, by po zapoznaniu się z książką czytelnik lepiej pojmował to, co dzieje się w gospodarce jego kraju i świata, mógł ze zrozumieniem śledzić artykuły prasowe o problematyce ekonomicznej, sprawozdania rządów, spółek, banków i innych organizacji gospodarczych, krytycznie spoglądać na publikacje urzędów statystycznych i rozumieć spory między ekonomistami. Dla osiągnięcia tego ostatniego celu Autorki uzupełniły książkę przeglądem historii myśli ekonomicznej, wzbogacając rzut oka na tę historię wypisami z dzieł wybranych klasyków ekonomii.
     Bez podejmowania próby generalnej oceny warto z jednej strony podkreślić zalety książki, a z drugiej – przestrzec polskiego czytelnika przed niedosytem, jaki może odczuwać po jej przeczytaniu.  
     Zaletą książki jest trafnie dobrana tematyka, obejmująca zasadnicze problemy ekonomiczne dyskutowane zarówno w kręgach ekspertów, jak i w gronach rodzinnych, ponieważ związane są one silnie z najzupełniej codziennymi sprawami zwykłych ludzi. Książkę cechuje zdrowy sceptycyzm wobec poglądów wygłaszanych przez ekonomistów, zwłaszcza gdy uwikłani są oni w spory polityczne. Autorki doradzają dociekliwość wobec każdego napotkanego tekstu o treści ekonomicznej i kładą duży nacisk na wyrobienie w czytelniku nawyku analizy znaczenia używanych w tych tekstach słów, ponieważ język ekonomistów nie jest doskonały. Nie wytworzyła się jeszcze na świecie jednoznaczna terminologia, którą wszyscy ekonomiści mogą się posługiwać bez żadnej obawy o nieporozumienia - i w dyskusjach między specjalistami, i w kontaktach z laikami. Dobrym przykładem może tu być zwrócenie uwagi na niejednolite rozumienie słowa „bezrobotny” w różnych krajach. Inaczej rozumie się to słowo we Francji, a inaczej w Japonii (por. rozdział 9), wskutek czego liczby bezrobotnych podawane w publikacjach statystycznych tych krajów nie są bezpośrednio porównywalne. Autorki zalecają w ogóle wielką ostrożność przy korzystaniu z liczbowych informacji o gospodarce, gdyż mogą one być nieraz różnie interpretowane, a czasami bywają celowo podsuwane odbiorcy w takiej formie, by sugerowały pewne oceny, mimo tego że pozornie nie wykraczają poza bezstronne przedstawianie faktów. Zupełnie inny wydźwięk ma - na przykład - informacja, że stopa bezrobocia w danym kraju znacznie wzrosła w porównaniu z poprzednim okresem, niż informacja, że ta stopa należy do najniższych wśród krajów o zbliżonym poziomie rozwoju (por. s. 19). Obie informacje mogą oczywiście być prawdziwe, ale jakże łatwo wykorzystać pierwszą, przemilczając drugą, dla krytyki polityki gospodarczej rządu lub postąpić odwrotnie!
     W braku powszechnie przyjętej, jednoznacznej terminologii ekonomicznej szczególne znaczenie dla czytelnika rozpoczynającego dopiero studiowanie nauki o gospodarce ma zamieszczony w książce słownik podstawowych terminów ekonomicznych. Zwięzłe i proste definicje pozwalają czytelnikowi na wyjaśnienie sobie fragmentu tekstu, którego nie zrozumiał, i mogą
służyć jako odskocznia do dalszych, głębszych studiów ekonomicznych.
    Czytając książkę należy pamiętać o dwóch faktach: że jest to książka popularnonaukowa i że jest ona w zasadzie adresowana do czytelnika francuskiego. Z pierwszego wynika, że nie można od niej oczekiwać tak głębokiej analizy zjawisk ekonomicznych jaką dają podręczniki uniwersyteckie, nie mówiąc już o literaturze specjalistycznej. Nie znajdzie więc w książce czytelnik pełnego wyjaśnienia takich nękających współczesne gospodarki zjawisk, jak inflacja i bezrobocie. Będzie musiał zadowolić się podstawowymi definicjami, skrótowym przedstawieniem panujących na ten temat wśród ekonomistów poglądów, oraz krótką charakterystyką tych zjawisk w wybranych krajach. Ponieważ zaś książka jest niewątpliwie przeznaczona przede wszystkim dla czytelnika francuskiego, krajem będącym punktem odniesienia wszystkich rozważań jest Francja. Nie oznacza to, że książka jest pozbawiona uniwersalnych wartości. Ale w nauce ekonomii - w przeciwieństwie do nauk o przyrodzie - prawd uniwersalnych jest niewiele, a te, które są za takie uważane (że wzrost ceny wywołuje spadek popytu lub że dewaluacja waluty krajowej prowadzi do polepszenia salda handlu zagranicznego), są dość ogólnikowe. Prawdy konkretniejsze zakładają już pewne określone „zaplecze instytucjonalne” gospodarki, a więc pewien system polityczny i prawny oraz pewną strukturę organizacyjną społeczeństwa, na tle których toczy się działalność gospodarcza. To zaplecze jest odmienne w różnych krajach, nawet w krajach, które - ogólnie biorąc - są do siebie podobne, jako kraje o gospodarce rynkowej. Różne - na przykład - są przepisy i zwyczaje regulujące emisję pieniądza, stosunek banku centralnego do skarbu państwa, systemy podatkowe lub obciążenia pracodawców świadczeniami socjalnymi. Odmienne warunki instytucjonalne mogą prowadzić do odmiennych zachowań jednostek gospodarujących (przedsiębiorców, konsumentów) i odmiennych skutków takiej lub innej polityki gospodarczej państwa. Gdy Autorki schodzą z poziomu niewielu uniwersalnych prawd ekonomicznych na poziom konkretów, mają z reguły na oku gospodarkę francuską.  Dlatego - poza nielicznymi wyjątkami - przekład nie zawiera bezpośrednio odniesień do gospodarki polskiej. 
     W niewielkiej rozmiarami książeczce Autorki podjęły mnóstwo problemów, a wśród nich - problemów niełatwych, których rozwiązania są przedmiotem nie wygasających sporów. Zmusiło to Autorki do daleko idącej zwięzłości. Niektóre problemy zostały zaledwie naszkicowane i czytelnik, który tym problemom akurat chciałby poświęcić więcej uwagi, będzie musiał dla zaspokojenia swej ciekawości sięgnąć do bardziej zaawansowanej literatury ekonomicznej. I tak na przykład bardzo interesujące przedstawienie problemu mierzenia poziomu życia (rozdział I.1) tylko częściowo zdaje sprawę z kłopotów, jakie napotyka się przy mierzeniu tego zjawiska (zwłaszcza przy międzynarodowych porównaniach poziomu życia), i nie daje wyobrażenia o mnogości stosowanych tu (i niedoskonałych) metod pomiaru.
     Początkującego czytelnika, który chciałby szybko nauczyć się ekonomii, dziwić może fakt, że w wielu przypadkach - a dotyczy to też kwestii fundamentalnych, takich jak interwencjonizm państwowy, otwarcie gospodarki na zagranicę, walka z inflacją lub bezrobociem - zamiast jednego określonego poglądu lub jednej zbawiennej recepty, znajdzie w książce wiele poglądów lub recept, często ze sobą niezgodnych. Dotyczy to szczególnie historycznej części książki, w której Autorki starają się przedstawić poglądy wybitnych ekonomistów w sposób możliwie najbardziej obiektywny, unikając ocen i rozstrzygnięć. Żyją więc tam w spokoju obok siebie ideologowie różnych systemów ekonomicznych lub propagatorzy przeciwstawnych polityk gospodarczych: Adam Smith i Karol Marks, John Maynard Keynes i Milton Friedman. Niejeden, zwłaszcza młody i niecierpliwy, czytelnik chciałby wiedzieć „jak jest naprawdę”. Może się poczuć rozczarowany dowiadując się, że w wielu bardzo ważnych kwestiach nie ma w społeczeństwie ekonomistów jednomyślności, i to nie tylko tam, gdzie chodzi o poglądy polityczne lub oceny moralne (to jest całkiem zrozumiałe), ale i tam, gdzie chodzi o skutki określonej polityki gospodarczej lub przebudowy instytucjonalnej gospodarki. Niestety, z faktem tym będzie się musiał czytelnik pogodzić. Ogromna złożoność zjawisk gospodarczych nie pozwala na taką jednomyślność ekonomistów, z jaką chciałby się spotkać.
     W sumie Odkrywanie ekonomi powinno być dla czytelnika lekturą pożyteczną i przyjemną, choć nie zawsze łatwą, mimo popularnego charakteru książki. Wprowadzając dopiero czytelnika w problemy ekonomiczne, Autorki chcą bowiem równocześnie nauczyć go wnikliwie i krytycznie oceniać dorobek ekonomii, nie dać się zwieść słowom ani liczbom i wszystko, co dociera do nas za pośrednictwem książek i czasopism ekonomicznych, samodzielnie oceniać. Na podjęciu próby realizacji obu tych zadań naraz polega wartość książki, do lektury której zainteresowanych ekonomią gorąco zachęcam.

Zbigniew Czerwiński
------------------------------------------------------------------------------------------------

W JAKI SPOSÓB PRZYSWAJAĆ SOBIE WIEDZĘ EKONOMICZNĄ? - str. 13

    
Słynny reżyser filmowy Orson Wels zwykł opowiadać, że istotę technik kinematograficznych opanował zaledwie w ciągu jednego dnia. Ta anegdota unaocznia nie tylko bystrość Wellesa, z jaką umiał przyswoić sobie wiedzę, ale pokazuje również, że potrafił on wybrać z bogatej wiedzy technicznej to, co było w niej naprawdę istotne.
     Ambicją tej książki jest dostarczenie debiutantowi w dziedzinie ekonomii podstawowej wiedzy, która jest konieczna a zarazem wystarczająca do rozwoju jego głębszej i samodzielnej już refleksji. Coś podobnego uczynił zapewne dla Orsona Wellesa jego doradca w dziedzinie kinematografii.

Opanowanie najniezbędniejszego słownictwa ekonomicznego, poznanie najczęściej spotykanych pułapek metodologicznych - zarówno statystycznych jak i teoretycznych - możliwość usytuowania największych ekonomistów w historii myśli ekonomicznej, dostrzeganie najbardziej fundamentalnych mechanizmów ekonomicznych - to są ważniejsze umiejętności, które umożliwią czytelnikowi dalsze studia, czyniąc je łatwiejszymi i ściślejszymi. Podstawowe narzędzia analizy są ilustrowane przykładami, które mimo - celowej zresztą - prostoty pokazują ukryte w nich mechanizmy.

Po przeczytaniu tej książki czytelnik nie będzie bez wątpienia ekonomistą, lecz nie da się okpić w dyskusjach ideologicznych. Będzie wiedział, o czym się mówi i - co jest bardzo użyteczne - będzie znał granice swojej wiedzy, a także wiedzy ekonomistów.

Narzędzia ścisłej analizy  - str. 14

Zamierzeniem tej książki jest przekazanie wiedzy, która pozwoli jej adeptom nie tylko zrozumieć artykuły lub dyskusje ekonomiczne, lecz także ściśle i krytycznie przeanalizować występujące w nich argumenty.
    
Jakiego rodzaju wiedza jest nam potrzebna, aby z jednej strony rozumieć dyskusje ekonomiczne, a z drugiej zaś zachować krytyczny dystans, pozwalający uniknąć niebezpieczeństwa indokrynacji? Odpowiedź na to znajdziemy analizując treść pierwszego z brzegu artykułu ekonomicznego:

     W bieżącym tygodniu dolar tajwański uległ znacznej deprecjacji, podczas gdy w rządzie nie ma zgody co do priorytetów polityki gospodarczej; a należy dokonać wyboru między stabilizacją ekonomiczną a dynamiką handlu zagranicznego.
     Pomimo silnej interwencji banku centralnego, kurs waluty tajwańskiej, który w przeciwieństwie do dolarów z Hong Kongu i Singapuru w ciągu ostatnich dwóch lat nie był uzależniony od dolara amerykańskiego, spadł do poziomu 40,39 za 1 USD wobec 40,38 dolarów tajwańskich za 1 USD w dniu 2 sierpnia i 39,49 sprzed trzech miesięcy. 
     Wielu analityków uważa ten spadek za korzystny, ponieważ ich zdaniem wzrost gospodarczy wyspy, który zależy istotnie od handlu zagranicznego, w znacznym stopniu hamowany jest przez siłę tajwańskiej waluty.
     Poza tym PKB (Produkt Krajowy Brutto) Tajwanu w 1985 roku spadnie prawdopodobnie o 6% , wobec spadku o 10,9%, jaki miał miejsce w 1984 roku.
     Rząd Tajwanu rozpatruje możliwość dewaluacji swojej waluty, co pozwoliłoby krajowi odzyskać konkurencyjność wobec innych ośrodków eksportu w Azji Południowo-Wschodniej. Jednakże prezes banku centralnego przeciwstawia się temu rozwiązaniu, gdyż jego zdaniem przyczyniłoby się ono do wzrostu inflacji, która w wyniku takiej właśnie polityki w 1974 roku osiągnęła poziom 47%.   

     [Jaki jest sens tych zdań? Co znaczą te pojęcia? Jaka jest opinia teoretyków ekonomii na temat tych twierdzeń? O jakich mechanizmach ekonomicznych jest tutaj mowa?]

Poznawanie terminologii  - str. 15   

W cytowanym fragmencie artykułu pojawia się wiele pojęć ekonomicznych: deprecjacja, kurs waluty, bank centralny, zależność od handlu zagranicznego, PKB, dewaluacja, konkurencyjność, inflacja.
Jak każda dyscyplina, ekonomia używa specyficznego języka; kto go sobie nie przyswoi jest w sytuacji turysty, który nie zna języka zwiedzanego kraju. Jednak podobnie jak cudzoziemiec, który może się porozumiewać danym językiem, o ile opanuje podstawowy zasób słów, tak i zainteresowany ekonomią może zrozumieć dyskusje ekonomiczne przekazywane przez środki masowego przekazu, jeżeli przyswoi sobie elementarną terminologię ekonomiczną. Dokładna znajomość około stu słów - pod warunkiem, że będą to słowa rzeczywiście podstawowe - wystarczy do orientacji w bieżących debatach ekonomicznych i może stanowić punkt wyjścia do dalszego wzbogacania słownictwa.

Poznawanie zasadniczych mechanizmów i różnych punktów widzenia  - str. 16

Opanowanie podstawowego słownictwa jest konieczne, ale niewystarczające. Wróćmy do cytowanego już artykułu. W ostatniej jego części pojawiają się przeciwstawne poglądy: według rządu tajwańskiego dewaluacja pozwoliłaby krajowi zwiększyć konkurencyjność, podczas gdy zdaniem prezesa banku centralnego takie rozwiązanie zwiększyłoby inflację1.
     Tego rodzaju sprzeczności w dziedzinie ekonomii są dosyć często spotykane, toteż dla wyrobienia sobie opinii nie można ograniczać się do opanowania sensu używanych terminów, lecz należy także poznać mechanizmy, które wiążą zjawiska ekonomiczne. W naszym przykładzie można postawić sobie pytania:
     Jak to się dzieje, że dewaluacja może sprzyjać inflacji?  lub:
     Za pomocą jakich mechanizmów dewaluacja może przyczynić się do większej konkurencyjności?   
    Dla zrozumienia mechanizmów ekonomicznych niezbędne jest z jednej strony poznanie mechanizmów, które wiążą zjawiska ekonomiczne, z drugiej zaś dostrzeganie różnic w poglądach znaczniejszych ekonomistów dawnych i współczesnych.
     Różnic tych nie należy ani przeceniać, ani nie doceniać. Nie należy ich przeceniać, gdyż w wielu punktach istnieje zgodność poglądów, a nauka ekonomii nie ogranicza się jedynie do sporów między teoretykami. A nie doceniać nie należy choćby z tego powodu, że ograniczoność lub słabość pewnych poglądów skłaniają nas do postawienia sobie prostego pytania: a jakie uwagi krytyczne miałby wobec tego poglądu jego przeciwnik?
     Świadomość rozbieżności poglądów nie może być
zarezerwowana dla specjalistów. Niewiedza niesie ze sobą niebezpieczeństwo bezkrytycznej akceptacji tego, co jest jedynie opinią części ekonomistów, przez innych kwestionowaną. Wynika stąd, że każda osoba zainteresowana ekonomią powinna zdawać sobie sprawę z tych rozbieżności. Chodzi nam tu na razie o wstępne przybliżenie tematu, który zostanie następnie dokładnie omówiony na dwóch poziomach: w części pierwszej w trakcie studiów tematycznych (inflacja, bezrobocie, kryzys itd.) oraz w części trzeciej, poświęconej wielkim ekonomistom.
    Najużyteczniejszym podziałem ekonomistów jest rozróżnienie ortodoksyjnych ekonomistów liberalnych (lub ultraliberalnych), ekonomistów - reformistów i ekonomistów marksowskich.

Nurt ultraliberalny1  - str. 17

Ekonomiści, których można określić jako ultraliberalnych, uważają, że konkurencja między jednostkami oraz gra interesów osobistych są najlepszymi możliwymi regulatorami życia ekonomicznego, stąd interwencja państwa w gospodarkę powinna być radykalnie ograniczona. Zgodnie ze słynną formułą laisser faire (pozwalać), laisser passer (przepuścić), nie powinno się ustalać taryf celnych, minimalnej płacy, subwencji dla wybranych przedsiębiorstw itd. Trzeba pozwolić na swobodną grę rynkową i chronić własność prywatną.
     A Smith, R. Malthus, D. Ricardo (ekonomiści klasyczni) byli pierwszymi, którzy rozwinęli systematyczną argumentację na rzecz tego typu poglądu. W jeszcze ostrzejszej formie niż u wymienionych autorów (których sympatia na rzecz liberalizmu zabarwiona jest niekiedy pewnymi wahaniami) ten punkt widzenia przyjęty został w nurcie neoklasycznym, który wziął swój początek z prac L. Walraisa, S. Jewensona i K. Mengera (zob. trzecia część książki).

Nurt marksowski  - str. 18

Nurt marksowski przeciwstawia się całkowicie podejściu liberalnemu i usiłuje dowieść, że kapitalistyczna organizacja społeczeństwa prowadzi do eksploatacji większej części ludności przez posiadaczy środków produkcji. Ta eksploatacja zniknie dopiero wraz z kapitalizmem. Walka pracowników najemnych, wewnętrzne sprzeczności kapitalizmu doprowadzą do powstania nowego społeczeństwa, w którym nie będzie eksploatacji i kryzysów gospodarczych, które są źródłem ogromnego marnotrawstwa gospodarczego i społecznego.

Nurt reformistyczny  - str. 18  

Reformiści, przeciwstawiający się zarówno nurtowi ultraliberalnemu jak i marksowskiemu, uważają, że funkcjonowanie kapitalizmu rodzi problemy ekonomiczne i społeczne, które należy rozwiązywać nie tyle przez zmianę systemu organizacji społeczeństwa, ile przez interwencjonizm państwa2.
     Na problemy społeczne, których źródłem są warunki kapitalistyczne, zwracał uwagę już w XIX wieku John Stuart Mill, doradzając ich przezwyciężenie przez interwencję państwa.
     Nazwisko J. M. Keynesa związane jest z obroną ekonomicznego interwencjonizmu państwowego, którego celem jest ożywienie produkcji i redukcja bezrobocia. W takim rozumieniu interwencja państwa jest konieczna dla ochrony kapitalizmu.
     Te wyżej wymienione przeciwstawne nurty myśli odnajdywać będziemy w całej książce, szczególnie w jej trzeciej części poświęconej wielkim ekonomistom.

Ścisła interpretacja dostępnej informacji  - str. 19

Wiele błędów analitycznych bierze się z nieścisłej, czy wręcz fałszywej interpretacji dostępnych informacji ekonomicznych: nieodróżnianie indeksu od wartości absolutnej, przyrostu od poziomu, niezdawanie sobie sprawy z rzędu rozpatrywanych liczb itp.
     Ponieważ ekonomia jest terenem ważnych rozgrywek ideologicznych, więc ktoś, kto jest laikiem w tej dziedzinie, może brać za dobrą monetę nierzetelne argumenty uczestników tych rozgrywek. Na przykład polityk, który chce dowieść, że sytuacja jego kraju jest katastrofalna, będzie twierdził, że bezrobocie wzrosło o 40%; jego przeciwnik natomiast dla obrony tezy przeciwnej, będzie utrzymywał, że wskaźnik bezrobocia jest jednym z najniższych w krajach uprzemysłowionych. Oba twierdzenia mogą znajdować pełne potwierdzenie w dostępnych danych statystycznych, jednakże obaj politycy grzeszą niedokładnością, która może doprowadzić słuchacza do niewłaściwej oceny rzeczywistej sytuacji.
     Mądrość ludowa głosi, że "człowiek kompetentny wart jest tyle co dwóch". Wiele pułapek metodologicznych można łatwo uniknąć, jeżeli pozna się mechanizmy ich powstawania

Cztery klucze do zrozumienia ekonomii  - str. 19

Zapoznanie się z książką zapewni czytelnikowi:
    * opanowanie podstawowego słownictwa ekonomicznego;
    * zrozumienie podstawowych związków między zjawiskami ekonomicznymi;
    * umiejętność omijania najczęściej spotykanych pułapek metodologicznych w interpretacji dokumentów ekonomicznych;
    * poznanie poglądów wybitniejszych ekonomistów dawnych i współczesnych.

    Część pierwsza poświęcona jest ośmiu najważniejszym tematom ekonomicznym, a także wprowadza w podstawowe słownictwo. Jest ono podawane w porządku logicznym, co ma ułatwić przyswojenie. Ta część książki pozwala nauczyć się ścisłej analizy poprzez stałe zwracanie uwagi na różne trudności metodologiczne i teoretyczne napotykane w analizach ekonomicznych.

     Temat pierwszy w tej części to społeczeństwo, w którym żyjemy. Chodzi tu o usytuowanie naszej gospodarki w czasie i w przestrzeni (co nazywa się gospodarką rynkową, a co gospodarką centralnie planowaną?). Następnie podejmowane są problemy poziomu życia, przedsiębiorstwa, pieniądza (inflacja - brak inflacji), zatrudnienia, wymiany międzynarodowej oraz interwencjonizmu państwowego.

     W części drugiej na podstawie licznych przykładów pokazano zasadnicze pułapki, jakich należy unikać przy interpretacji informacji ekonomicznych.

     Trzecia część książki zapoznaje czytelnika z wielkimi ekonomistami. Prezentuje najpierw historyczny rozwój myśli ekonomicznej w postaci chronologicznych tabel. Następnie charakteryzuje najwybitniejszych ekonomistów dawnych i współczesnych za pomocą syntetycznych not bibliograficznych oraz wyciągów z ich dzieł. Końcowy rozdział poświęcony jest najważniejszym rozbieżnościom w poglądach wybitnych ekonomistów.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Część pierwsza
WAŻNIEJSZE TEMATY ANALIZY EKONOMICZNEJ - str. 21

1. Społeczeństwo, w którym żyjemy - str. 22

Problemy wszystkich społeczeństw  - str. 22

Organizacja współczesnej gospodarki nie jest wszędzie jednakowa. Niezależnie jednak od różnic istnieją pewne funkcje, które ta organizacja musi spełniać. Każde społeczeństwo produkuje (zbieractwo i łowiectwo są też pewnymi sposobami produkcji dóbr), dzieli posiadane przez siebie dobra między swych członków oraz gwarantuje im pewien poziom konsumpcji (niższy lub wyższy, bardziej lub mniej równomiernie dzielony między jednostki tworzące społeczeństwo).*

(* Uwagi. Z tym "gwarantowaniem" przez "każde" sprawa jest trochę "dwuznaczna", jeślibyśmy próbowali dochodzić, czy dla każdego potrzebującego, czy w sposób wystarczający itp. Z.U.).

    Rozpatrzmy, dla ilustracji, uprawiającą zboże rodzinę chłopską, żyjącą w Średniowieczu. Załóżmy, że wytwarza ona 20 kwintali pszenicy, z czego na przykład 8 kwintali przekazuje swemu panu, 2 kwintale oddaje kościołowi, a pozostałe 10 kwintali zatrzymuje dla siebie. Załóżmy również, że wymienia ona 1 kwintal pszenicy na inne produkty (odzież, sól itd.) oraz że w ciągu jednego roku konsumuje pozostałą ilość pszenicy i zużywa produkty uzyskane w ramach wymiany. Przykład ten ilustruje cztery rodzaje działalności gospodarczej, które można odnaleźć w każdym społeczeństwie: produkcję, podział, wymianę i konsumpcję.

Co różnicuje społeczeństwa? 
- str. 23

Pomimo pewnych podobieństw między społeczeństwami występują też liczne różnice. Współczesna gospodarka różni się istotnie od gospodarki innych epok. Współczesne technologie są bardziej złożone, zniknęło niewolnictwo, podniósł się poziom konsumpcji żywności, rozwinęło nauczanie itd., a centralną rolę w wymianie spełnia pieniądz.
     W sensie ekonomicznym społeczeństwa różnią się pod względem sposobu organizacji produkcji, podziału, wymiany, oraz poziomu i rodzaju konsumpcji:
       Sposób organizacji produkcji:  Kto produkuje? Przy użyciu jakich technik? Jakie relacje występują między członkami społeczeństwa ze względu na proces produkcji? Jaki jest poziom i rodzaj wyniku działalności produkcyjnej? 
       Sposób organizacji podziału i wymiany:  Komu przydzielana jest produkcja? Według jakich kryteriów dokonywany jest podział? Czy przeznaczana jest na konsumpcję indywidualną (autokonsumpcję) czy też na wymianę lub sprzedaż? Czy używa się pieniądza?   
       Poziom i rodzaj konsumpcji:  konsumowane może być tylko to, co zostało wytworzone. Przeciętny poziom konsumpcji w danym społeczeństwie jest więc ograniczony wielkością i rodzajem wytworzonych dóbr, które nie zostają przekształcone w kapitał. Należy jeszcze zaznaczyć, że nawet jeżeli te zależności są spełnione dla całego społeczeństwa, dana jednostka lub grupa społeczna może konsumować więcej niż wytworzyła.   

Podziały we współczesnym świecie 
- str. 24

Współczesne społeczeństwa są bardzo zróżnicowane. W najpowszechniejszych klasyfikacjach krajom o gospodarce centralnie planowanej, przeciwstawia się na ogół kraje o gospodarce rynkowej, a krajom wysoko uprzemysłowionym - kraje Trzeciego Świata. (...)

Logika planu a logika rynku  - str. 24   

Z punktu widzenia sposobu podejmowania decyzji współistnieją dzisiaj dwie logiki: logika planu i logika rynku. Do niedawna ZSRR i pozostałe kraje Europy Wschodniej były symbolami gospodarki centralnie planowanej. Zmiany polityczne i gospodarcze, jakim, podlegają te kraje od 1989 r., wydają się być w skali całego świata , podzwonnym dla centralnego planowania i uświęceniem uniwersalnego panowania rynku.
    
Konfrontacja logiki rynku z logiką centralnego planowania jest jednak w dalszym ciągu interesująca. Z jednej strony w rzeczywistych gospodarkach współistnieją ze sobą logika rynku i logika planu, a z drugiej strony, taka konfrontacja pozwala lepiej zrozumieć, że reguły gospodarcze obowiązujące w społeczeństwach, wyznaczają wiele możliwych sposobów organizacji społeczeństwa. Należy więc porównać zarówno ich zalety jak i wady.
     Jakiego rodzaju dobra wyprodukujemy? Za pomocą jakich procesów technologicznych zostaną one wytworzone? W jaki sposób rozdzieli się je między członków społeczeństwa? Odpowiedzi na postawione pytania będą się różnić w zależności od tego, czy mamy do czynienia z gospodarką centralnie planowaną, czy z gospodarką rynkową.

Co to jest gospodarka centralnie planowana?  - str. 25

Odpowiedź, jakiej na postawione powyżej pytania udziela nam gospodarka centralnie planowana, sprowadza się do ustalenia, jakie będą przyszłe potrzeby narodu, według jakiej hierarchii należy je zaspokoić, jakimi środkami dysponujemy i wyznaczeniu na podstawie tych informacji rodzaju i rozmiaru produkcji. Zestawienie ilościowe określonych celów i środków umożliwiających ich realizację, w danym przedziale czasu stanowi plan, który po zatwierdzeniu ma być wykonywany przez przedsiębiiorstwa1.
     Ta logika organizacji produkcji nazywana jest scentralizowaną, gdyż zasadnicze decyzje są podejmowane przez władze centralne. Jest ona przeciwstawna logice rynku, w ramach której decyzje są zdecentralizowane.

1 We Francji, od zakończenia II wojny światowej istnieje elastyczny system planowania, który służy sterowaniu działalnością rządu, lecz nie jest narzucany przedsiębiorstwom, a jeżeli już jest, to przy użyciu różnorodnych środków pośrednich (subwencje, podatki). Ten rodzaj planowania jest do pogodzenia z centralną rolą rynku w życiu gospodarczym.

Ta logika organizacji produkcji nazywana jest scentralizowaną, gdyż zasadnicze decyzje są podejmowane przez władze centralne. Jest ona przeciwstawna logice rynku, w ramach której decyzje są zdecentralizowane.

Co to jest rynek? 
- str. 26

W gospodarkach kapitalistycznych, pomimo występowania elementów planowania, dominującą logiką jest logika rynku. Należy oczywiście sprecyzować, co to jest rynek? Rozpatrzmy w tym celu przykład:
    
Tradycyjnie w dniu targowym chłopi przyjeżdżają na lokalny targ w celu sprzedaży swoich produktów. Potencjalni nabywcy przemierzają targowisko, porównują produkty pod względem ich cen i jakości. Następnie, w zależności od swoich potrzeb i zasobów pieniężnych podejmują decyzję zakupu. Przezorni kupujący wolą niekiedy odczekać na koniec dnia targowego – ryzykują wprawdzie mniejszy wybór, ale liczą na to, że chłopi raczej obniżą ceny, niż zabiorą ze sobą z powrotem łatwo psujące się produkty, które nie dotrwają do następnego targu.   
     Ten prosty przykład rynku ujawnia jego zasadnicze cechy.
  
    
Rynek to miejsce, w którym dochodzi do konfrontacji podaży produktów i popytu na produkty.    
     Ściśle rzecz biorąc, o rynku można mówić tylko wtedy, gdy popyt i podaż wywierają wpływ na wielkość sprzedaży i ceny produktów.
     Cechą zasadniczą rynku jest konfrontacja popytu i podaży, niezależnie od sposobu w jaki do niej dochodzi. Z tej konfrontacji wynika – przynajmniej częściowo – wielkość sprzedaży i cen, po jakich zawierane są transakcje.
 
     W rzeczywistych gospodarkach kapitalistycznych istnieje liczna grupa różnych typów dóbr, których ilości i ceny nie są ustalane na rynku. Dzieje się tak wtedy, gdy cenę produktu w sposób autorytatywny ustala państwo, albo wtedy, gdy sprzedawca lub nabywca znajdują się w sytuacji, że mogą narzucić swoją wolę drugiej stronie.

Spór o rynek  - str. 28  

Logika rynku i logika planu mają swoich zwolenników i przeciwników. Przedstawmy kilka spośród ważniejszych argumentów, z których każdy jest przedmiotem licznych dyskusji.
     Trzeci nurt, nie przyznający racji ani logice rynku, ani logice planu, odrzuca taką alternatywę na rzecz rozwiązania, które łączyłoby w sobie zalety rynku i planu. Miałoby ono opierać się na interwencji państwowej łagodzącej wady rynku, której zakres nie mógłby jednak osiągnąć takiego stopnia centralizacji, jaki pojawił się w gospodarkach centralnie planowanych.

Zasadnicze argumenty  - str. 28

Zwolennicy gospodarki centralnie planowanej 
- str. 28

1.  Ci, którzy krytykują gospodarkę rynkową.
  W gospodarce rynkowej decyzje co do ilości i jakości produkcji są uzależnione od spodziewanego zysku. Wynika stąd, że produkcja jest wyznaczana przez popyt efektywny a dobra, które należałoby wytwarzać ze względów społecznych, nie są produkowane. Nie bierze się pod uwagę wpływu działalności gospodarczej na środowisko.
  Logika rynku sprzyja zawłaszczeniu środków produkcji przez mniejszość, co prowadzi do eksploatacji i alienacji pracowników.
  Duże spółki mają zbyt dużą władzę.
  Taki rodzaj organizacji prowadzi do kryzysów gospodarczych, które sprzyjają marnotrawstwu społecznemu i gospodarczemu (np. bezrobocie).

2.  Ci, którzy wykazują korzyści wynikające z planu.
  Plan pomaga wziąć pod uwagę dłuższy horyzont czasu.*
  Logika planu pozwala w większym stopniu uwzględnić potrzeby społeczne. Ubodzy nie są tak biedni, jak w gospodarce rynkowej.

(* Uwagi. To się zgadza, pod warunkiem, że plan jest "mądry", w tym elastyczny, niezbyt sformalizowany, niezbyt scentralizowany, pozwalający na inicjatywy oddolne, opracowany metodami kompleksowymi opartymi na interdyscyplinarnej znajomości istotnych "szczegółów", wkomponowany w odpowiedni system zarządzania - oparty na wszechstronnej wiedzy, prawdziwej informacji, dobrej analizie, właściwej motywacji, w tym uniemożliwiającej tzw. "negatywne dostosowanie się" itd. itp.
Słowem, gospodarce socjalistycznej, bo to w niej dominował system "planowania centralnego", zabrakło około stu lat rozwoju wiedzy i umysłów ludzi, aby brać się za mądre "planowanie socjalistyczne", mające szanse pokonać "rynek kapitalistyczny".
Terminy "planowanie socjalistyczne" i "rynek kapitalistyczny" ująłem w cudzysłowach, bo zarówno planowanie w socjalizmie nie wypracowało swoich metod, uniemożliwiających jego zbiurokratyzowanie i negatywne dostosowanie się, jak i "kapitalistyczny rynek" to też nie tylko "rynek" ale także planowanie, choć różniące się dość mocno od "socjalistycznego". Inna sprawa, czy na nim też nie ciąży sporo "wad sztuki"? Moim zdaniem - nawet i owszem, choć z przyczyn oczywistych skutki są mniej katastrofalne niż w "socjalizmie". Z.U.).


Zwolennicy gospodarki rynkowej 
- str. 29

1.  Ci, którzy opierają się na krytyce gospodarki centralnie planowanej.
  Logika planu sprzyja tworzeniu się biurokracji*, która prowadzi do dużego marnotrawstwa oraz do powstania nowej, dominującej klasy społecznej.*
  Brak odpowiedzialności ze strony przedsiębiorstw jest źródłem niedostosowania produkcji do potrzeb i dużego marnotrawstwa.
  Plan centralny nie pozwala na szybkie dostosowanie produkcji do zmieniającego się popytu i technik produkcji.
  Plan centralny nie stymuluje innowacji.

2.  Ci, którzy wykazują korzyści wynikające z gospodarki rynkowej.
- Zysk jest wynagrodzeniem za efektywność.
- W gospodarkach rynkowych hierarchia wynagrodzeń odzwierciedla zróżnicowanie skuteczności działania jednostek.
- Zdecentralizowany charakter decyzji w gospodarce rynkowej sprzyja wolności politycznej.

(* Uwagi. Zgadza się, pod warunkiem, że mamy do czynienia z takim poziomem "fachowym" planowania, jaki dominował powszechnie w realnym socjalizmie, i zapewne także z takim, który usiłuje "przeformalizować" planowanie także w kapitalizmie.
"Jak nie umiemy robić to, co powinniśmy, robimy to, co umiemy!".
Temat wiąże się mocno z luką jaka istnieje pomiędzy teorią a praktyką w ekonomice/ekonomii, skutkującą w efekcie "opóźnieniem rozwoju" jednej i drugiej o dobre kilkadziesiąt - o ile nie więcej - lat w porównaniu do rozwoju nauk ścisłych. Z.U.).


Kto dysponuje środkami produkcji? 
- str. 30

"Własność prywatna to wolność", "własność prywatna pozwala mniejszości eksploatować proletariat".
     Własność, o którą tutaj chodzi i która prowadzi do licznych konfliktów, to oczywiście własność środków produkcji, tzn. zestawu urządzeń technicznych (fabryk, maszyn), które pozwalają efektywnie produkować, nie zaś własność dóbr konsumpcyjnych (chleb, befsztyki), które ze swej istoty przeznaczone są do użytku indywidualnego.
     Bez wchodzenia chwilowo w szczegóły problemu, można stwierdzić, że w niektórych krajach (byłe kraje socjalistyczne lub kraje Europy Wschodniej) większość środków produkcji jest własnością kolektywną, podczas gdy w innych krajach - zwanych kapitalistycznymi - większość środków produkcji należy do właścicieli prywatnych. Trzeba zwrócić uwagę na to, że w tych stwierdzeniach mówi się o "większości" środków, a nie o ich całości. Istotnie - można znaleźć przykłady własności kolektywnej (własność państwowa lub spółdzielcza) w krajach kapitalistycznych lub własności prywatnej w krajach Europy Wschodniej1.

1
Zmiany społeczno gospodarcze zachodzące w dawnej Europie Wschodniej, zwanej dzisiaj Europą Środkową i Wschodnią, spowodowały, że niektóre fragmenty książki opisujące stan faktyczny straciły swą aktualność (tłum.).

W krajach Europy Wschodniej dominuje logika centralizmu, natomiast w krajach zachodnich zasadniczą rolę odgrywa rynek. Nie oznacza to, że w gospodarkach "socjalistycznych" nie natrafimy na ślady rynku, a w gospodarkach zachodnich na centralizację. W przypadku gdy sowiecki chłop sprzedaje produkt pochodzący z jego własnego skrawka ziemi na miejscowym rynku, transakcja jest dziwnie podobna do tych, które występują na wiejskim targu we Francji. Jednocześnie decyzje amerykańskiej NASA lub francuskiej administracji bliższe są logice centralizacji, aniżeli logice rynku. Cząstkowe podobieństwa nie mogą jednak przesłonić faktu, że znaczenie rynku i decyzji centralnych jest różne w obu wymienionych kategoriach krajów.

Założenia teoretyczne 
- str. 31

Wobec złożoności i różnorodności rzeczywistych gospodarek ekonomiści przeprowadzają swoje analizy przy określonych założeniach teoretycznych. W ramach gospodarki rynkowej wyróżnia się różne typy rynku, w zależności od stopnia konkurencji. Jeżeli analizę prowadzi się przy założeniu istnienia silnie konkurencyjnej gospodarki rynkowej, to uzyskane wyniki nie muszą być prawdziwe dla gospodarek opartych na innych założeniach. W praktyce, niestety bardzo często zapomina się o tej elementarnej regule metodologicznej. Często wniosek z pewnej analizy zostaje w pamięci, podczas gdy szybko zapomina się założenia, z których został on wyprowadzony.

Konieczność kwantyfikacji
(ilościowego ujmowania zjawisk) 
- str. 32

Mieliśmy okazję stwierdzić, że w rzeczywistych gospodarkach logika rynku współistnieje z logiką planu, lecz nasilenie tych dwóch typów decyzji w różnych krajach jest różne.
To stwierdzenie uwidacznia potrzebę kwantyfikowania zjawisk: w jaki sposób można zmierzyć to nasilenie? Na podstawie jakich kryteriów ilościowych można stwierdzić, że jedna logika przeważa nad drugą? Potwierdza się więc fakt, że w ekonomii można stosować analizę dwojakiego rodzaju: jakościową - zmierzającą do ujawnienia zachodzących relacji oraz ilościową - mającą na celu określenie natężenia tych relacji. Oba podejścia nie są przeciwstawne, lecz komplementarne.

2. Poziom życia - str. 33

Duże różnice poziomu życia 
- str. 33

Centralne ogrzewanie, bieżąca woda - elementy komfortu, dzisiaj uważane za coś powszedniego, są dostępne większości ludności francuskiej zaledwie od kilku dziesięcioleci. Samochód, telefon, wszystkie dobra, które są owocem wielkiego postępu technicznego, jeszcze niedawno były nieznane. Przeciętna konsumpcja produktów spożywczych była skromniejsza i mniej zróżnicowana.
     Ogólnie, przeciętny poziom życia, tzn. przeciętna dostępna ilość dóbr na jednego mieszkańca, znacznie wzrósł w ciągu ostatniego wieku.
     Nie oznacza to wcale, że nie istnieje już ubóstwo. Głód w krajach Trzeciego Świata czy nędza "czwartego świata" - czyli biedoty krajów bogatych, to tylko najbardziej widoczne oznaki istnienia dużego ubóstwa w zamożnym w zasadzie świecie.
     Wzrost ilości konsumowanych dóbr nie oznacza automatycznie wzrostu poziomu życia. Niektórzy twierdzą nawet, że obecny sposób życia nie jest wcale lepszy od dawnego: zanieczyszczenie środowiska, wyobcowanie społeczne, bezrobocie - to uciążliwe koszty społeczne, które osłabiają pozytywny wpływ wzrostu gospodarczego na poziom życia.


Kilka wskaźników poziomu życia - str. 34

Wzrost poziomu życia odzwierciedla się za pomocą kilku wskaźników ilościowych: spożycie produktów żywnościowych, wyposażenie w dobra trwałe...
    Wadą tego typu wskaźników jest to, że nie wykazują one, czy nie istnieją jednocześnie dobra, których ilość nie wzrasta tak szybko, albo wręcz maleje. Dlatego właśnie ekonomiści poszukiwali wskaźników syntetycznych, które pozwalałyby ocenić ogólny poziom życia pewnej grupy społecznej lub ludności danego kraju. Najczęściej stosowanym wskaźnikiem jest Produkt Krajowy Brutto (PKB) na jednego mieszkańca. Jest to statystyczna ocena wartości produkcji wytworzonej w kraju, jaka przypada na jednego mieszkańca.
    Takie kryterium oceny poziomu życia jest bardzo niedokładne, i - jak zobaczymy w drugiej części książki - stwarza wiele problemów związanych z jego oszacowaniem. Jednakże różnice PKB na mieszkańca dają pierwszą sposobność do stwierdzenia , w sposób przybliżony, różnic w poziomie życia między krajami uprzemysłowionymi a krajami słabo rozwiniętymi.

Co powoduje zróżnicowanie poziomu życia?  - str. 34  

Punkt widzenia jednostki 
- str. 34

Rola dochodu
Jeśli zapytamy o to, co wyznacza poziom życia jednostki, to odpowiedź wydaje się oczywista: im wyższy jest dochód, którym ona dysponuje (płaca, zyski), tym wyższy jest jej poziom życia. Taki związek musi być jednak dokładniej wyjaśniony.
     Po pierwsze, należy wiedzieć, o jaki dochód chodzi. (
W skrócie: netto czy brutto. Anonimus).

Dochód realny a dochód nominalny
Jeśli dochód wzrasta... i o tyle samo wzrastają ceny... to nastąpi tylko wzrost dochodu nominalnego...  Wzrost poziomu życia związany jest więc ze wzrostem pozostającego do dyspozycji dochodu realnego.

Znaczenie majątku i bezpłatnych usług
Jeżeli dwie osoby mają takie same dochody, lecz posiadają różne majątki1, to istnieją duże szanse, że ich poziomy życia są różne. Pan Dupont otrzymał w spadku dom i dwie działki. Ma również mieszkanie, w którym może mieszkać, co pozwala mu przeznaczyć swój miesięczny dochód na zakup innych dóbr. Dla zwiększenia swojego poziomu życia może on sprzedać działki, co pozwoli mu zwiększyć konsumpcję.
     Pani Durand posiada dochód w wysokości 3000 FF, jej poziom życia będzie inny, zależnie od tego czy państwo zapewni jej nieodpłatnie mieszkanie, kształcenie dzieci, przejazdy, czy też nie. Ten sam dochód może odpowiadać różnym poziomom życia.*
    
*  Ten sam dochód, przedstawiany w prostej statystyce,  może mieć także bardzo różną wartość, szczególnie w porównaniach międzynarodowych i historycznych , i to z bardzo wielu przyczyn, począwszy od struktury i poziomu cen, warunków klimatycznych, dóbr bezpłatnych lub bardzo tanich itp. Sam dochód plus bezpłatne świadczenia/usługi oraz własne dobra, też niekoniecznie w prosty sposób przekłada się na poziom życia, bo niezależnie od takiej czy innej dostępności dóbr materialnych, człowiek potrzebuje także  odrobiny bezpieczeństwa, możliwości samorealizacji, wolności itp. Inna też jest struktura potrzeb poszczególnych grup ludności. Tematy złożone – łatwo też o nieporozumienia.
Anonimus
    

…a punkt widzenia społeczności  - str. 36

Produkcja a poziom życia
Społeczeństwo nie może trwałe konsumować więcej niż wytwarza. To stwierdzenie, w zasadzie słuszne, wymaga kilku uzupełnień. Kraj może w w niektórych przypadkach korzystać z produkcji krajów, które są mu podporządkowane: starożytny Rzym nie jest jedynym tego przykładem. Kraj może również zadłużyć się chwilowo dla zachowania swojego poziomu życia. W krótkim okresie, może też żyć kosztem posiadanego majątku (wyprzedając zapasy lub uprzednio zgromadzone bogactwa). Nie zmienia to faktu, że w długim okresie nie ma konsumpcji bez produkcji i że w ostateczności wyznacznikiem poziomu życia w danym kraju jest zdolność produkcyjna…
     Jeżeli zatem w krajach uprzemysłowionych konsumpcja na jednego mieszkańca znacznie się zwiększyła w ciągu ostatnich dwóch stuleci, to dlatego, że ich produkcja zwiększyła się na tyle, aby umożliwić osiągnięcie wyższej konsumpcji przeciętnej.

Wydajność (produktywność) pracy a poziom życia 
Od 1946 r. do dzisiaj wielkość francuskiej produkcji przemysłowej wzrosła dziesięciokrotnie. Gdyby techniki produkcyjne i organizacja pracy nie uległy w tym okresie zmianie, to dla osiągnięcia obecnego poziomu produkcji należałoby pracować dziesięć razy dłużej lub mieć do dyspozycji dziesięciokrotnie więcej pracowników. Tymczasem liczba pracowników nie zwiększyła się tak bardzo, a czas pracy, począwszy od lat pięćdziesiątych uległ skróceniu. Mówiąc o wzroście produkcji należy wziąć pod uwagę wzrost produkcji uzyskiwanej przez pracownika w ciągu godziny pracy. Odpowiada on wydajności (produktywności) pracy, rozumianej jako wartość wyprodukowanych dóbr podzielona przez ilość czasu pracy niezbędnego do ich wytworzenia. Wzrost wydajności pracy jest jedną z cech charakteryzujących ewolucję krajów uprzemysłowionych od dwóch stuleci. Jest również warunkiem trwałej poprawy poziomu życia.*
     Wzrost produkcji nie wystarcza, by podniósł się poziom życia każdego człowieka. Do tego potrzeba jeszcze, aby wytworzona nadwyżka nie została zagarnięta przez mniejszość.
     Indywidualny poziom życia jest więc jednocześnie wynikiem zdolności produkcyjnych kraju i sposobu podziału wytworzonych dóbr między członków społeczeństwa.

* Warto zauważyć, że na tak zdefiniowaną „wydajność pracy” wpływa zarówno rzeczywista wydajność pracy pracowników, jak i wartość zużywanych do produkcji materiałów, wydajność i wartość używanych do produkcji maszyn itp. itd. Ponadto wyprodukowane wyroby należy sprzedać po odpowiedniej cenie aby to wszystko razem miało sens. Może więc wyjść i tak, że pracownicy pracują fantastycznie, organizacja pracy jest wspaniała, przedsiębiorstwo wypracowuje duże zyski, wszyscy są zadowoleni, a „statystyczna wydajność pracy” jest niska, bo po prostu kierownictwo umie liczyć i dobrze rządzi.  A może być i tak, w przedsiębiorstwie organizacja i pracownicy mierni, „statystyczna wydajność pracy” bardzo wysoka , tylko straty olbrzymie, bo ktoś „przeholował” z zakupem bardzo drogiego sprzętu, ze stosowaniem drogich materiałów, źle ocenił popyt itp.
Może też mieć miejsce dziesiątki innych przyczyn (dość szeroko opisywanych na mich stronach, począwszy od „konkretyzacji”), że do „statystycznej wydajności pracy” należy podchodzić bardzo ostrożnie. Na Zachodzie, w kapitalizmie przedsiębiorcy tak robili z przyczyn zupełnie oczywistych; mieli to ułatwione, bo znali swoje firmy i przeróżne ich niuanse i dbali, z reguły sensownie, o własne interesy. W socjalizmie, Centralny Planista raczej słabo nad tym panował, bo i skąd miał się na tych wszystkich szczegółach znać. Ufał więc teorii. Dla urzędników ekonomicznych dzielenie jednej liczby ze sprawozdań przez drugą liczbę ze sprawozdań i komentowanie wyników w rutynowo fachowy sposób, było najłatwiejsze. Zapewne bardzo znaczna część przedsiębiorstw to wykorzystywała poprzez ustawianie się pod wskaźniki (też dość szeroko opisywane na moich stronach, jako tzw. „negatywne dostosowanie się”), dołując jeszcze bardziej i tak już niezbyt sprawną gospodarkę. A można było temu w znacznej mierze zapobiec – tyle tylko, że to wymagało niemal rewolucji w myśleniu.
Oczywiście, „statystyczna wydajność pracy”, to tylko jeden z niuansów, dlaczego nauki ekonomiczne, pomimo swojej mądrości, są tak słabe praktycznie. Wbrew pozorom, analiza negatywnych doświadczeń gospodarki socjalistycznej, połączona z analizą sytuacji obecnej, może się przydać.  
Anonimus
                 

Produkcja a produktywność (wydajność) pracy
1
(...)

-----
1
Produktywność oznacza wielkość produkcji na jednostkę zużytego do jej wytworzenia czynnika produkcji. Jeżeli czynnikiem tym jest praca, to mówimy o wydajności pracy lub o produktywności pracy (tłum.).
----- 

Skąd bierze się wzrost gospodarczy? - str. 39

Dlaczego produkcja i produktywność wzrosły tak znacznie w ciągu dwóch ostatnich stuleci? Jest to jedno z fundamentalnych pytań ekonomicznych.
     Problem ten można wyjaśniać na wysokim poziomie abstrakcji, niezależnie od warunków w jakich wzrost nastąpił, a w szczególności niezależnie od faktu, że żyjemy w gospodarce rynkowej. Można jednak też odwoływać się w wyjaśnianiu i do tego faktu.  


Ogólne czynniki wzrostu  - str. 39

Siła robocza
     Na poziom produkcji wywiera wpływ kilka czynników. Pierwszym z nich jest wielkość zatrudnionej siły roboczej oraz jej produktywność (co niektórzy ekonomiści nazywają czynnikiem pracy).

Postęp techniczny, uzbrojenie i mechanizacja
Doświadczenia pokazują, że główną rolę we wzroście produktywności odgrywała mechanizacja. Na wyprodukowanie dywanu przy użyciu maszyny potrzeba mniej czasu niż przy produkcji ręcznej. Mówiąc ogólnie, postęp techniczny odegrał ważną rolę we wzroście gospodarczym, udostępniając nam zarówno nowe techniki produkcyjne, jak i możliwość wytwarzania nowych produktów.
     W sensie technicznym mechanizacja oznacza  opanowanie określonej technologii, ale także fakt, że ludzie pracowali nad wytwarzaniem maszyn. Oznacza to, że część działalności produkcyjnej przeznaczona jest na wytwarzanie środków trwałych produkcji, a druga a druga część na wytwarzanie dóbr konsumpcyjnych. Z punktu widzenia produkcji oznacza to, że część wytworzonych dóbr przeznaczana jest na konsumpcję, a druga może służyć jako dobra kapitałowe (dobra produkcyjne).
     (...)...to dochody nie mogą być w całości przeznaczone na konsumpcję, jeżeli wśród wytworzonych produktów znajdują się dobra nie tylko konsumpcyjne.

Podział pracy
A. Smith, najbardziej znany ekonomista w XVIII wieku, dowiódł, że podział pracy, tzn. przydział różnych zadań jednostkom biorącym udział w produkcji, odgrywa również istotną rolę we wzroście produktywności pracy. Na progu XIX wieku myśl tę kontynuował F. Taylor, doradzając radykalny podział pracy między pracę koncepcyjną a pracę wykonawczą, ścisły podział zadań do wykonania oraz dokładną kontrolę czasu wykonania. Taki sposób organizacji pracy nazywany jest często "tayloryzmem". Ford dorzucił jeszcze taśmę produkcyjną i standaryzację części.
     Wielu współczesnych ekonomistów nie zaprzecza , że podział pracy może być jednym z czynników zwiększających produktywność, lecz jednocześnie wskazuje na negatywne efekty, jakie mogą wynikać z podziału pracy. Na przykład niektóre aspekty społeczne pracy przy taśmie produkcyjnej (monotonia pracy) mogą doprowadzić do wzrostu kosztów produkcji: brak zainteresowania pracą może prowadzić także do spadku jakości produktów, wzrostu braków, które nie mają wartości gospodarczej.
     Tak więc organizacja pracy w szerokim znaczeniu (sensu largo), tzn. organizacja wraz z jej konsekwencjami dla zachowań ludzkich, wywiera niewątpliwie wpływ na produktywność pracy. Jednym z najważniejszych aktualnych problemów ekonomicznych jest zdefiniowanie najskuteczniejszej organizacji pracy.

Specyficzne warunki związane z organizacją gospodarczą, w której żyjemy - str. 41

Znaczenie popytu w gospodarkach rynkowych 
- str. 41

W każdym społeczeństwie na produkcję i produktywność wywierają wpływ różne spośród wymienionych przed chwilą czynników. Jednocześnie w gospodarkach rynkowych wpływ na rzeczywisty wzrost produkcji wywierają pewne specyficzne dla nich mechanizmy. W gospodarkach rynkowych popyt efektywny wywiera taki wpływ, jakiego nie spotkamy przy innego rodzaju organizacji gospodarki. Załóżmy, że pewne przedsiębiorstwo pracuje wyłącznie na rzecz kraju będącego producentem ropy, oraz że ceny ropy naftowej na rynku światowym gwałtownie spadają, co powoduje załamanie się dochodów kraju produkującego ropę. Jego potrzeby importowe pozostają nie zmienione, lecz jego efektywny popyt - jedyny rodzaj popytu, który interesuje przedsiębiorstwo - może ulec gwałtownemu załamaniu. Wobec zmniejszenia się zamówień, przedsiębiorstwo - o ile nie znajdzie innych rynków zbytu - może zostać zmuszone do redukcji swojej produkcji. Widzimy więc, że obok ogólnych ekonomicznych i społecznych warunków wzrostu gospodarczego istnieją warunki specyficzne dla gospodarek rynkowych, które również wywierają wpływ na poziom produkcji. Znaczenie popytu efektywnego jest tylko przykładem.

Poważne rozbieżności między ekonomistami - str. 42

Wszyscy ekonomiści uważają, że maksymalny poziom produkcji globalnej , jaki może zostać osiągnięty w danej gospodarce, związany jest z wielkością istniejącego kapitału, z zasobem i jakością siły roboczej i z organizacją pracy.*

(* Jest on także związany ze sposobami liczenia tej produkcji globalnej, na co duży wpływ mają organizacja gospodarki i metodologie ustalania produkcji globalnej - obrotu globalnego. To co w pewnych warunkach jest tylko kosztem, po odpowiednich zabiegach organizacyjnych, może stać się także produkcją lub usługami, niekoniecznie tylko wewnętrznymi. W socjalizmie na przykład, metody wypracowania produkcji globalnej przy pomocy techniki "ekonomiczno-statystyczno-organizacyjnej" zostały doprowadzone niemal do perfekcji. Przypuszczalnie była to głównie inicjatywa "oddolna", choć "życzenia" ciągłego wzrostu, "wygłaszane odgórnie", niewątpliwie wpłynęły na jej rozwój i doskonalenie. Z.U.).

Większość ekonomistów uważa, że popyt wywiera korzystny wpływ na efektywną alokację zasobów oraz eliminuje produkcję wyrobów, które nie odpowiadają potrzebom klientów.
     Poważne rozbieżności między ekonomistami dotyczą natomiast skłonności gospodarki rynkowej do generowania kryzysów gospodarczych, tzn. okresów, w których występują większe trudności, szczególnie w dziedzinie zatrudnienia.

Ekonomiści neoklasyczni (neoklasycy)1 - wypowiadający się za ograniczonym interwencjonizmem państwa w dziedzinie gospodarczej - uważają, że większość gospodarek rynkowych spontanicznie dąży do równowagi popytu i podaży, pod warunkiem istnienia prawdziwej konkurencji. Gospodarka rynkowa wykazuje tendencję do autoregulacji. Jak zobaczymy w następnych rozdziałach, jej podstawowym instrumentem jest elastyczność cen.

Keynesiści1 także są zwolennikami gospodarki rynkowej, chociaż uważają, iż tkwią w niej zarodki nierównowagi. Może być ona niezdolna do osiągnięcia poziomu produkcji, przy którym siła robocza i kapitał będą w pełni wykorzystane. Wyrazem niepełnego wykorzystania potencjału ludzkiego jest bezrobocie. Państwo powinno przeciwdziałać tendencjom kryzysowym przez prowadzenie polityki gospodarczej, która sprzyja pełnemu zatrudnieniu oraz utrzymaniu optymalnej stopy wzrostu gospodarczego w długim okresie.

Zdaniem ekonomistów marksowskich1, system kapitalistyczny charakteryzuje się nie tyle grą rynku, co antagonistycznymi stosunkami między posiadaczami kapitału i pracownikami najemnymi. Kapitaliści przejmują część wartości wytworzonej przez pracowników, w wyniku czego tworzą się warunki do powstania , w długim okresie, coraz poważniejszych kryzysów, co prowadzi do zaniku kapitalistycznego typu organizacji społeczeństwa.

     Rozbieżności te są bardzo ważne, gdyż prowadzą do propagowania różnych polityk gospodarczych: nieinterwencji państwa według neoklasyków, interwencji regulującej według keynesistów oraz całkowitego zerwania z logiką kapitalistyczną według marksistów.

Wzrost gospodarczy a przemiany społeczne
.
Wzrost gospodarczy, tzn. trwały wzrost produkcji, jest więc warunkiem koniecznym do poprawy poziomu życia.
    
Jednocześnie wzrost produkcji przekształca społeczeństwo. (...)
     Przed dwustu laty większość zatrudnionych skupiona była w rolnictwie. Obecnie w krajach uprzemysłowionych większość pracowników zatrudniona jest w przemyśle i w tzw. sektorze trzecim (handel i usługi)2.
     Zmieniła się także struktura zawodów. Niektóre z nich zniknęły, a powstały nowe. (...)
     Wzrost przeciętnego poziomu konsumpcji spowodował bez wątpienia zmianę aspiracji dotyczących poziomu życia. Obok pojęcia ubóstwa absolutnego, które polega na braku dóbr i usług koniecznych do zaspokojenia podstawowych potrzeb (ochrona zdrowia, wyżywienie; mieszkanie) pojawiło się pojęcie ubóstwa względnego, które charakteryzuje się brakiem czegoś, co uchodzi za "normę społeczną".

3. Przedsiębiorstwo - str. 45

Co to jest przedsiębiorstwo?  - str. 45
...
Rozszerzona definicja przedsiębiorstwa  - str. 52
...
Status prawny przedsiębiorstwa 
- str. 53
...
Ustalanie zysku  - str. 54

Wpływy i przychody, wydatki i koszty - str. 54

Ustalenie ostatecznego wyniku działalności przedsiębiorstwa w pewnym okresie, rozumianego jako zysk lub strata, jest o wiele trudniejsze, niż można by oczekiwać.
     Wydaje się, że najprościej byłoby odjąć wydatki od wpływów. W ciągu  roku zainkasowałem w mln FF, zapłaciłem moim dostawcom, pracownikom i państwu 1,5 mln FF, więc w kasie pozostaje mi 0,5 mln FF. W rzeczywistości jednak te 0,5 mln FF nie stanowi jeszcze mojego zysku.         

Różnica między wpływami a wydatkami nie jest zyskiem  - str. 55

Istnieje kilka czynników, które mogą spowodować duże rozpiętości między obliczoną wyżej różnicą a zyskiem.  Przytoczmy kilka przykładów:
     *  Załóżmy, że jestem winien moim dostawcom... (...)
     *  Załóżmy teraz, że na koniec okresu pozostają mi towary... (...)

     Przychody
     ...
     Koszty
     ...  

Rachunek wyników  - str. 59

Dokument księgowy, który zestawia przychody i koszty dla danego okresu, jest rachunkiem wyników. 

Podwójne księgowanie jest lepsze niż pojedyncze  - str. 59

Już dawno przedsiębiorstwa stwierdziły, iż jednym z najskuteczniejszych sposobów kontroli prawidłowości zapisów księgowych dokonywanych przez własnych pracowników jest podwójne rejestrowanie tej samej operacji z dwóch różnych punktów widzenia. (Na marginesie: te dwa „różne punkty widzenia” wcale nie muszą eliminować zapisów błędnych merytorycznie, fałszywych lub nawet stwierdzających fakty fizycznie niemożliwe. Potęga wiary w niezawodność podwójnego jednolicie zdefiniowanego zapisu z „różnych punktów widzenia” jest mocno przesadna. Temat zapoczątkowany na stronie „konkretyzacja” a nieco szerzej naświetlony w komentarzu do poz. 68 prezentowanej literatury. Gwoli ścisłości: był to niedoceniany, a chyba ważny problem scentralizowanej gospodarki socjalistycznej, prawie bezkrytycznej w wierze w formalnie poprawną księgowość, statystykę, ekonomikę, ekonomię itd. Kapitalizm, pomijając propagandę, aż takiej wiary nie ma, i racja. Anonimus).     

Bilans jako inny sposób analizy zysku  - str. 59   

Jeżeli każda operacja jest  dwukrotnie księgowana, to muszą istnieć dwa sposoby ustalania zysku. Istotnie, obok rachunku wyników istnieje inny dokument – bilans, który ujawnia zysk.
     Bilans jest tabelą, w której część lewa, nazywana aktywami, zawiera ocenę zestawu dóbr składających się na majątek przedsiębiorstwa w momencie sporządzania bilansu, a część prawa, nazywana pasywami, wskazuje źródło pochodzenia funduszy, z których sfinansowane zostały aktywa.
     Uproszczony bilans może być przedstawiony w następujący sposób:
(...)    

Aktorzy  - str. 61

Przedsiębiorstwo nie jest jedynie abstrakcyjną jednostką gospodarującą, lecz zbiorowością osób, które w nim żyją i pracują.

Hierarchiczna organizacja przedsiębiorstwa  - str. 61

Przedsiębiorstwa są organizacjami hierarchicznymi. Umowa o pracę określa relacje podporządkowania pracownika przedsiębiorcy w sprawach zawodowych. Ingerencja państwa w tym zakresie jest istotna i wynika z długotrwałych przemian historycznych, które doprowadziły do ochrony prawnej pracownika, regulując czas pracy, minimalną płacę, respektowanie podstawowych wolności pracownika. Rozwój związków zawodowych ograniczył wszechwładzę przedsiębiorcy – pracodawcy.
     (...)
 
Podział wartości dodanej  - str. 61

Podział dochodów pochodzących z działalności przedsiębiorstwa rzadko kiedy odbywa się bez konfliktów (strajki pracownicze prowadzone w celu otrzymania podwyżki wynagrodzenia lub zabiegi przedsiębiorstwa o zmniejszenie obowiązkowych opłat na rzecz państwa).
     (...)

Podejmowanie decyzji  - str. 63

Problemy związane z podejmowaniem decyzji w przedsiębiorstwie są szczególnie ważne...  W praktyce poziom uzyskiwanych wyników, a nawet samo przetrwanie przedsiębiorstwa zależy od podjęcia skutecznych decyzji. Istnieją duże rozbieżności w poglądach ekonomistów – teoretyków na temat sposobu podejmowania koniecznych decyzji.
     W tradycyjnej – neoklasycznej – analizie ekonomicznej, przyjmuje się założenie* o doskonalej racjonalności zachowania się przedsiębiorców.  Natomiast keynesiści uważają, że decyzje przedsiębiorców są tylko częściowo racjonalne.
     (...)

(* Warto pamiętać, że jest to tylko „założenie”, a nie stwierdzenie stanu faktycznego, podobne założeniom o „doskonałym rynku”,  „doskonałej konkurencji” itp.  Równie dobrze za punkt wyjściowy rozważań można przyjąć założenie „doskonałego człowieka”,  „doskonalej ludzkości”, a następnie analizować, jak jest naprawdę i dlaczego,  oraz jak zmierzać do „doskonałości”.
Anonimus).


Jak interesy ludzi działających w przedsiębiorstwie wpływają na podejmowanie decyzji? 
- str. 65

(...)  Według Galbraitha...  zarządzający firmą niekoniecznie szukają maksymalnego zysku przedsiębiorstwa, lecz starają się robić wszystko co prowadzi do zwiększenia ich władzy.  H.A. Simon kładzie nacisk na ograniczony, częściowy i niedoskonały udział przesłanek racjonalnych w podejmowaniu decyzji w przedsiębiorstwie...  W praktyce, w kwestii znaczenia motywów i zachowań przedsiębiorców dla poziomu zysku przedsiębiorstwa ścierają się poglądy  obrońców organizacji typu taylorowskiego...  i zwolenników „nowego zarządzania”.  
Przytoczymy dla przykładu punkt widzenia japońskiego dyrektora Matsushity.  Oddaje on współczesne poglądy na ten temat, przy czym okazuje się, że japońskie firmy są dalekie od tayloryzmu:

      Wasze organizacje są taylorowskie; co gorsza, takie są również wasze głowy. Jesteście całkowicie przekonani, że przyczyniacie się  do dobrego funkcjonowania waszych firm wyróżniając z jednej strony dyrektorów a z drugiej strony wykonawców; z jednej strony tych, którzy myślą, a z drugiej tych co wykonują.
     Według was, zarządzanie jest sztuką właściwego przekazania  myśli szefów w ręce robotników.
     My jesteśmy posttaylorystami, wiemy że biznes stał się tak skomplikowany i trudny, a przetrwanie firmy, w coraz niebezpieczniejszym, zaskakującym i konkurencyjnym otoczeniu tak bardzo problematyczne, że każde przedsiębiorstwo każdego dnia musi mobilizować inteligencję wszystkich, aby mieć szansę na przetrwanie.
     Według nas zarządzanie jest sztuką mobilizowania całej inteligencji wszystkich pracowników w celu realizacji zadań przedsiębiorstwa, ponieważ lepiej od was zrozumieliśmy wyzwania technologiczne i ekonomiczne i wiemy, że inteligencja kilku technokratów  - niezależnie od ich błyskotliwości – nie wystarcza już do sprostania tym wyzwaniom.
     Tylko inteligencja wszystkich pracowników pozwoli przedsiębiorstwu stawić czoło bezwzględnym wymaganiom nowej rzeczywistości
1.

Koncentracja przedsiębiorstw  - str. 67

Wielkie firmy światowe 
- str. 67

Wiele firm osiągnęło rozmiary, które nie były spotykane w początkach kapitalizmu. (...)

Co to jest koncentracja ekonomiczna? 
- str. 68

Pojęcie „koncentracji” używane jest dla określenia dwóch typów zjawisk. W pierwszym przypadku koncentrację mierzy się udziałem wielkich firm w całej produkcji,  zatrudnieniu lub eksporcie.
     Jednakże „koncentracja” może również oznaczać operacje, których celem jest powiększenie wielkości firmy pod kontrolę innej firmy lub połączenie się z inną firmą.
     Jakie mogą być przyczyny fascynacji wielkim rozmiarem firmy?

Korzyści firmy z powodu koncentracji 
- str. 68

Korzyści skali
Koncentracja prowadzi często do osiągania korzyści skali, tzn. zmniejszenia kosztów jednostkowych produkcji dzięki wzrostowi wielkości sprzedaży.
     Generalnie istnieją liczne powody, dla których koncentracja prowadzi do osiągania korzyści skali.
     Wielka skala pozwala:
     -  rozłożyć koszty stałe na dużą liczbę produktów,
     -  uzyskiwać krótsze terminy dostaw i niższe ceny u dostawców,
     -  wdrożyć bardziej produktywne technologie.
  
Umocnienie pozycji przetargowej
Korzyści skali nie są jedynymi korzyściami, jakie wynikają z koncentracji. Znaczenie BSN po wchłonięciu GB wyraża się obecnie sumą 35 mld obrotów. To powoduje wzrost pozycji firmy w negocjacjach. (...)
     Wzrost pozycji przetargowej związany z wielkością przedsiębiorstwa dotyczy nie tylko relacji z bankami, lecz także z dostawcami i z państwem, które ze względu na zatrudnienie lub eksport nie może dopuścić do upadku największych firm krajowych, bardzo często jest zmuszone przyznawać dużym przedsiębiorstwom różnoraką pomoc.    

Negatywne efekty koncentracji  dla łączących się przedsiębiorstw  - str. 70

(
W skrócie: część kadry traci stanowiska, może dojść do dublowania zatrudnienia, blokady informacji itp. Dlatego część prób koncentracji kończy się porażką, albo ogranicza się do koncentracji finansowej... Anonimus).

Konsekwencje koncentracji dla zespołu połączonych firm  - str. 71

Zależność od typu koncentracji
Wpływ koncentracji na poziom zatrudnienia i produkcji zmienia się w zależności od typu koncentracji. Tak więc odkupienie przedsiębiorstwa w celu przejęcia tylko jego sieci handlowej prowadzi prawdopodobnie do masowych zwolnień z pracy w działach produkcyjnych, z których prowadzenia zrezygnowano. Wpływ wywierany na produkcję krajową będzie w takim przypadku negatywny, szczególnie wtedy, gdy zamknięte fabryki były aktywne i żywotne, jednak nie pasowały do strategii firmy ponadnarodowej, która je przejęła. (Na marginesie: mogły jej nawet zagrażać. Czasami się zdarza: wykupienie w celu likwidacji. Anonimus). Można również znaleźć przykłady przeciwne, kiedy to koncentracja jest korzystna z punktu widzenia zatrudnienia, poziomu produkcji i eksportu. Na przykład koncentracje przeprowadzone we Francji... (...)  [Na marginesie: w dobie „wszechogarniającej” globalizacji, szukania tańszej siły roboczej, niższych kosztów lub podatków itp., wszystko to się „trochę” pogmatwało: dla jednych korzystna, dla drugich nie, w jednym korzystna, w drugim nie, itd. Anonimus].

Ważniejsze negatywne efekty koncentracji
Prawdą jest, że koncentracja prowadzi do różnorakich efektów negatywnych.
     Duża wielkość przedsiębiorstwa stwarza ryzyko wzrostu biurokracji w zarządzaniu, gdyż wymusza zwiększenie kontroli i skłania do wprowadzenia sztywnych reguł działania (zob. Galbraith, s. 332).  [Na marginesie: „stwarza ryzyko...”, ale wcale nie musi. Są na to sposoby. Stwarza też zjawisko „negatywnego dostosowania się  do biurokracji w gospodarowaniu”, ale też nie musi. Są także na to sposoby. Tematy złożone. Niestety, duży wpływ na całość rozwiązań  ma słabość nauk ekonomicznych, które nie za bardzo rozumieją interdyscyplinarne szczegóły gospodarki w ich wzajemnym powiązaniu. Na moich stronach temat zapoczątkowany w pliku „konkretyzacja”. Warto przy tym nadmienić, że problemy są o wiele łatwiejsze do rozwiązania w skali interesów konkretnego przedsiębiorstwa, choćby nawet największego, które po prostu dba przede wszystkim o własne interesy, niż były w scentralizowanej gospodarce planowej całego kraju, gdy państwo, przynajmniej w założeniu, miało dbać o wszystko i o wszystkich. Tematy jeszcze bardziej złożone. Statystyka też nie o wszystkim tu mówi, i nie zawsze pełną prawdę.  Anonimus]. Ponadto wielkie firmy posiadają bardzo często zakłady zlokalizowane w licznych krajach na świecie. Ich działalność zależy od stanu gospodarki światowej. Mają one tendencję do lokowania swoich zakładów produkcyjnych w miejscach o najniższym koszcie produkcji . Prowadzi to często do rozdzielenia miejsca produkcji i miejsca konsumpcji. W konsekwencji zmniejsza się siła przetargowa pracowników i rządów: gdy pracownicy rozpoczną strajk, produkcja może być kontynuowana w innym kraju, a jeżeli interwencja rządu państwa, w którym znajduje się filia, będzie zbyt ostra, firma wielonarodowa może podjąć decyzję o zmianie miejsca swoich zakładów propdukcyjnych.            

Czy koncentracja jest ograniczeniem? 
- str. 72

Czy koncentracja jest pewnego rodzaju ograniczeniem dla krajów otwartych na zewnątrz? Można spotkać dwa typy poglądów . Pierwszy z nich sprowadza się do stwierdzenia, że istnieją liczne sektory, w których koncentracja jest konieczna dla zachowania konkurencyjności. Drugi, wyraża się w formule „small is beautiful”, która  w małym przedsiębiorstwie upatruje źródła dynamizmu i innowacyjności, niezbędnych dla wzrostu gospodarczego i zatrudnienia w skali światowej. Można sądzić, że poglądy te nie są sprzeczne. Mogłyby być nawet komplementarne, gdyby dotyczyły różnych rodzajów działalności.     

Mikroekonomia a makroekonomia  - str. 72

Różnica pomiędzy mikroekonomią a makroekonomią  - str. 72

Teoretycy wyróżniają dwa podejścia do problemów ekonomicznych. Pierwsze z nich polega na postawieniu się w sytuacji jednostki gospodarującej, tzn. uczestnika życia gospodarczego, określonej kategorii. Bada się więc zachowanie przedsiębiorstwa i konsumenta. Z takim podejściem w zasadzie mieliśmy do czynienia na poprzednich stronach. Tego rodzaju analiza nazywana jest mikroekonomiczną.
     Podejście drugie sprowadza się do ogólnej analizy relacji występujących między zmiennymi ekonomicznymi. Tego rodzaju analizę zawiera rozdział pierwszy. Chodzi w niej o ustalenie relacji między zmiennymi w skali całej gospodarki: Jaki jest wpływ poziomu produkcji na poziom zatrudnienia? Jaki jest wpływ globalnego popytu na działalność produkcyjną? Takie podejście przyjęte zostało przez makroekonomię.

W jaki sposób można przejść od poziomu mikroekonomicznego do poziomu makroekonomicznego?  - str. 73

Powyższe rozróżnienie oznacza, że coś, co jest słuszne na poziomie mikroekonomicznym, nie musi sprawdzać się na poziomie makroekonomicznym. Dla ilustracji tego stwierdzenia weźmy przykład spoza ekonomii. Jeżeli w sali kinowej jeden z widzów podniesie się , by lepiej widzieć ekran, to jego zachowanie jest skuteczne. Jeżeli jednak wszyscy widzowie pójdą jego śladem, to nie wszyscy z nich będą widzieli lepiej. Innymi słowy, działanie skuteczne dla jednostki, nie musi być skuteczne dla grupy ludzi. Mieliśmy okazję przekonać się, że to, co jest prawdziwe dla przedsiębiorstwa, nie zawsze da się uogólnić na całą gospodarkę.
     Należy więc zachować szczególną ostrożność, gdy zakłada się, że coś, co jest prawdą na poziomie przedsiębiorstwa jest również prawdą dla całej gospodarki (i na odwrót).

4. Prawo rynku - str. 74

Ile produktów tyle rynków
- str. 74

W gospodarce rynkowej ilości każdego towaru i ceny sprzedaży wynikają w zasadzie z konfrontacji popytu i podaży. Przeanalizujemy ten problem dokładniej. Przede wszystkim zauważmy, że nie ma jednego rynku, lecz jest ich wiele, oraz że nie są one od siebie niezależne.

O współzależności rynków

Jeżeli cena zielonej fasolki jest zbyt wysoka, to konsument będzie wolał kupić inne warzywo; a w każdym razie nie wyda na zakup więcej niż pozwala na to jego dochód. (
chyba, że na kredyt. Reklama kredytów też ma tu znaczenie. Anonimus). Oznacza to konieczność dokonywania wyboru między różnymi zakupami. (Przesadna reklama i przesadna łatwość uzyskania kredytu, może nawet całą gospodarkę doprowadzić do „życia na kredyt”. Do czasu! Anonimus).
     Jeżeli więc istnieje wiele rynków odpowiadających różnym produktom, to istnieje również współzależność między tymi rynkami.
 
Prawo podaży i popytu

Mechanizm, zgodnie z którym w gospodarkach rynkowych popyt i podaż wywierają wpływ na poziom cen i wielkość produkcji, wyjaśniany już był wielokrotnie. Prześledźmy wyjaśnienie podane przez jednego z wybitniejszych ekonomistów XIX wieku J.S. Milla.
     (...)
Na marginesie: J.S. Mill nie przewidział współczesnych metod sztucznego „nakręcania” popytu, z dalszymi tego konsekwencjami. Tematy kontrowersyjne z wielu powodów. Anonimus      

Elastyczność popytu względem cen - str. 76

O czym powiedział nam John Stuart Mill? Po pierwsze, że popyt na towar nie jest stały, lecz zmienia się w zależności od ceny.
     Rozpatrzmy dwa towary...:
     W pierwszym przypadku wzrost ceny o 50% powoduje spadek popytu o 50%. W drugim przypadku tej samej zmianie ceny odpowiada spadek o 90%. W języku ekonomicznym mówimy, że elastyczność popytu względem ceny jest większa w drugim przypadku.      
     W obu przypadkach założono, że popyt był tym wyższy, im niższa była cena. Jest to najczęściej spotykana sytuacja, lecz zdarzają się również sytuacje nietypowe. Na przykład w XIX wieku wraz ze wzrostem ceny chleba popyt na chleb z reguły wzrastał..., ponieważ ogólny wzrost cen wymuszał na szerokich kręgach społecznych wyrzeczenie się konsumpcji bardziej kosztownych produktów społecznych.

Wyrównywanie podaży i popytu poprzez ceny - str. 77

Jeżeli chodzi o sprzedawców, to nie są oni skłonni sprzedawać dowolną ilość produktów po jakiejkolwiek cenie. Koszt stanowi minimalną cenę, poniżej której produkt nie będzie na ogół sprzedany. (...) 

Wyrównywanie podaży i popytu poprzez ilości - str. 78

W przemyśle zdarza się często, że produkcja może wzrosnąć o 10% lub 20%, a nawet i o więcej, jeżeli przedsiębiorstwo otrzyma zamówienia na swoje produkty. Wpływ takiej zmiany na koszty jest różny, w zależności od sytuacji przedsiębiorstwa: spadek kosztów jednostkowych w przypadku istnienia dużych korzyści skali (s. 176), wzrost kosztów jednostkowych w przypadku dodatkowych wydatków kosztów związanych z pracą w godzinach nadliczbowych itp. Koszty jednostkowe mogą też pozostać na dawnym poziomie.
     Neoklasycy przyjmują na ogół, że krzywa podaży rośnie wraz z ceną, co oznacza, że podaż rośnie wtedy, gdy rośnie cena.
    
Elastyczność cen a tendencja do równowagi - str. 79

Sposoby przedstawiania  „prawa popytu i podaży” zmieniały się z biegiem lat, lecz logika tego prawa zasadniczo pozostaje taka sama, nawet wtedy, gdy współcześni ekonomiści neoklasyczni nadają mu formę bardzo ogólną, przystosowaną do wykorzystania matematyki. 
     Zdaniem neoklasyków, istnieje automatyczna tendencja do równowagi między podażą i popytem dzięki elastyczności cen na wszystkich rynkach. Konkurencja odrzuca każdą nadwyżkę popytu lub podaży zarówno na rynku produktów, jak i na rynku pracy. W sposób automatyczny powstaje cena pracy (płaca), przy której oferowane ilości pracy równoważą się z ilością, na jaką istnieje popyt. Wystarczy, aby pracownicy zaakceptowali tę cenę, żeby nie było bezrobocia.
     Czytelnik odgadł na pewno, że jest to typowy pogląd dla ekonomistów neoklasycznych, który jednak nie jest przyjmowany jednogłośnie przez wszystkich ekonomistów. Pogląd ten opiera się na przyjętych
implicite założeniach, które należy wyjaśnić.      

Czy wyrównywanie poprze ceny zachodzi na wszystkich rynkach? - str. 79

Czy mechanizm wyrównywania podaży i popytu istnieje na wszystkich rynkach? Weźmy na przykład oszczędności i inwestycje . Neoklasycy tradycyjnie tłumaczą, że zmiany stopy procentowej (cena kapitału) zapewniają równość podaży i popytu. Przy zbyt niskich oszczędnościach, stopa procentowa rośnie, a to wywołuje zwiększenie oszczędności. Keynesiści podchodzą do tego zagadnienia inaczej. Uważają oni, że poziom oszczędzania nie jest wyznaczony przez poziom stopy procentowej, lecz głównie przez poziom dochodu (im wyższy jest dochód gospodarstwa domowego, tym większe są oszczędności). Natomiast poziom inwestycji przedsiębiorstw zależy od prognozowanej rentowności inwestycji. Inwestycje i oszczędności to dwie autonomiczne zmienne, których poziom nie jest ustalany w wyniku konfrontacji na rynku. Brak więc rynku, na którym by dochodziło do konfrontacji między popytem i podażą; nie zachodzi również automatyczne wyrównywanie się tych wielkości poprzez mechanizm cen. Z podobnymi poglądami można się spotkać w odniesieniu do rynku pracy (rozdział 7).
      
Założenie o rosnących kosztach - str. 80

Czy podaż wzrasta, gdy wzrasta cena rynkowa? Znaczenie tego pytania wynika z faktu, że chodzi tutaj o jeden z fundamentów analizy neoklasycznej.
     Argumentacja przemawiająca za istnieniem takiego związku jest następująca: wyprodukowanie dodatkowej jednostki produkcji wiąże się z dodatkowym nakładem, który nazywany jest kosztem marginalnym lub krańcowym. Przedsiębiorstwo jest tylko wtedy zainteresowane produkcją dodatkowej jednostki, gdy ustalona na rynku cena sprzedaży (lub krańcowy przychód, to znaczy przychód z tytułu sprzedaży dodatkowej jednostki) jest wyższy od kosztu marginalnego. Skądinąd neoklasycy twierdzą, że koszt marginalny najpierw maleje, a potem rośnie. (Ten punkt widzenia jest przedmiotem sporu). Decyzja o wzroście produkcji zależy więc od ceny rynkowej. Jeżeli jest ona dostatecznie wysoka, to przedsiębiorca zwiększy produkcję, w przypadku przeciwnym jej nie zwiększy.
     Poniżej optymalnego poziomu produkcji, przedsiębiorstwo jest zainteresowane jej zwiększeniem, ponieważ osiąga zysk na każdej dodatkowej jednostce produkcji... (...)  Powyżej tego poziomu przedsiębiorstwo nie jest zainteresowane dodatkową produkcją, gdyż z każdą dodatkową jednostką produkcji ponosi ono stratę... (...)  Założenie o wzroście kosztu marginalnego z chwilą osiągnięcia pewnego poziomu produkcji wymaga dowodu. W rzeczywistości, gdyby koszt marginalny nie wzrastał, to utrzymywałby się poniżej ceny sprzedaży niezależnie od poziomu produkcji, a przedsiębiorstwo byłoby zainteresowane nieograniczoną wielkością sprzedaży towarów, o ile zostałaby ona zaakceptowana przez rynek.
     Słuszność założenia o rosnących kosztach krańcowych budzi sprzeciw niektórych ekonomistów (głównie keynesistów). Ich argumentacja jest następująca:
       Technologie i warunki społeczne określające zdolności produkcyjne charakteryzują się w krótkim okresie sztywnością. Jeżeli przewiduje się, że środki trwałe w przedsiębiorstwie dostosowane są do wyprodukowania 2000 jednostek, to po prostu nie można przy ich pomocy wyprodukować więcej, nawet gdy ceny wzrosną.
       Współczesne technologie i sposoby organizacji oparte na zasadach tayloryzmu (praca taśmowa, automatyzacja produkcji itp.) powodują, że korzyści skali wydają się prawie nieograniczone, a w konsekwencji koszty marginalne prawie zawsze maleją. W takim przypadku przedsiębiorstwo jest zainteresowane prawie nieograniczoną wielkością produkcji (o ile zaakceptuje ją rynek).
    
Na marginesie. Naturalnie rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona zarówno w odniesieniu do  „Założenia o rosnących kosztach”, jak i w przedstawionym „sprzeciwie” do tego założenia.
Anonimus
         

Prawo podaży i popytu jest związane z modelem konkurencji czystej i doskonałej - str. 82

Opisane powyżej mechanizmy wyrównywania nie funkcjonują w przypadku, gdy mamy do czynienia z jednym tylko sprzedającym (monopol), ponieważ jest on w stanie narzucić taki poziom ceny, który jest dla niego najzyskowniejszy. Niekoniecznie jest to poziom najwyższy z możliwych.
     Nie jest prawdą, że monopol nie bierze pod uwagę popytu. Panuje on wprawdzie nad ceną, ale nabywcy reagują na tę cenę. Wywierają więc wpływ na zysk.
     Informacja o rynku powinna być zupełna i dostępna dla każdego. Rynek musi być jawny; trzeba wiedzieć, co w nim jest sprzedawane i po jakiej cenie.
     Każda jednostka powinna być zdolna do wejścia na rynek, o ile podejmie decyzję o utworzeniu przedsiębiorstwa w celu sprzedaży wytwarzanego towaru. Rynek powinien być płynny: każdy może założyć przedsiębiorstwo lub podjąć decyzję o rozpoczęciu działalności produkcyjnej.
     Zbiór tych wszystkich warunków (atomizacja, jednorodność, jawność, płynność) charakteryzuje to, co ekonomiści nazywają konkurencją czystą i doskonałą. (
Na marginesie: naturalnie jest to wyidealizowane pojęcie teoretyczne, niestety nadużywane w walce ideologicznej, np. o roli państwa, niewidzialnej ręce rynku itp. W sporach tych może występować wiele nieporozumień, np. gdy państwo jest wyjątkowo niesprawne, sprawne „inaczej”, albo sprawne tylko w określonym kierunku – niekoniecznie korzystnym dla całego państwa.  Anonimus)

Rynki rzeczywiste - str. 83

Bardzo łatwo wykazać, że w rzeczywistych społeczeństwach konkurencja czysta i doskonała może pojawiać się jedynie wyjątkowo. Wynika to z kilku powodów:

Znaczenie oligopoli 
- str. 84

Jak widzieliśmy, koncentracja wyraża się istnieniem wielkich firm. W wielu sektorach kilka firm opanowuje zasadniczą część rynku światowego. Mówimy wtedy o oligopolu. Z taką sytuacją można się spotkać w przemyśle lotniczym, samochodowym, komputerowym, naftowym i innych.

Niedoskonała informacja i niejednorodność produktów
- str. 84

W teoretycznych rozważaniach przyjmowaliśmy, że każdemu produktowi odpowiadała jedna cena. Każdy jednak wie, że cena takiego samego produktu o takiej samej marce może być bardzo zróżnicowana, nawet w zależności od punktu sprzedaży.
     Dokładniejsze badania potwierdzają powszechność tego rodzaju zróżnicowania. Czy gospodyni domowa może jednak spędzać wiele godzin w sklepie na badaniu każdego produktu, którego potrzebuje? Informacja jest niedoskonała przede wszystkim dlatego, że wiąże się z nią koszt. Jest niedoskonała także dlatego, że nieujawnianie informacji może być czynnikiem wywierającym korzystny wpływ na zysk firmy.
     Niedoskonałość informacji i niepewność co do jednorodności produktów prowadzą do powstawania rynków, sztucznie chronionych. Jeśli na danym rynku występuje wiele ważnych firm, to używanie znaku firmowego pozwala odróżniać ... To odróżnienie ma duże znaczenie dla firmy, ponieważ pozwala zmniejszyć elastyczność cenową popytu. Załóżmy, że przedsiębiorstwo... oparło politykę sprzedaży na wysokiej jakości produktów, oraz że konkurent obniżył ceny... Na rynku istnieją dwa produkty o różnych znakach firmowych. Gdyby oba produkty uważane były za doskonale jednorodne, to pierwsza firma nic by nie sprzedała, chyba że też obniżyłaby swoje ceny ... Postępowanie pierwszej firmy wprowadza jednak pewną wątpliwość w umysły kupujących. Nie ma pewności, że produkty obu firm są takie same, chociaż nie ma też gwarancji, że są różne. Wobec niepewności, część nabywców zdecyduje się wybrać droższy produkt, licząc, że z wyższą ceną wiąże się wyższa jakość. Przestaje więc działać mechanizm wyrównywania popytu i podaży poprzez ceny.

Zachowania konsumentów i przedsiębiorców - str. 85

Model konkurencji czystej i doskonałej wywodzi się z założenia o racjonalnym zachowaniu się jednostek gospodarujących. Konsument dąży do maksymalizacji użyteczności zakupionych towarów, a przedsiębiorca do maksymalizacji swego zysku. Obaj działają w taki sposób, aby osiągnąć postawione cele, uwzględniając przy tym między innymi ceny różnych dóbr. Jednak zachowanie się jednostek gospodarujących może różnić się istotnie od przyjętego modelu.
     Jakie są rzeczywiste zachowania konsumentów? Wiele decyzji o zakupie powstaje pod wpływem chwilowego impulsu. Inne wynikają z bardzo trwałych przyzwyczajeń. Rzeczywiste zachowania odbiegają daleko od teoretycznych założeń neoklasycznych.
     Czy podobnie jest z zachowaniem przedsiębiorców? Zobaczymy, że ich strategie różnią się istotnie od teoretycznego schematu neoklasycznego. Wbrew temu schematowi firmy są aktywne wobec rynku, i jeżeli nawet ulegają rynkowi, to częściowo wywierają również na niego wpływ. Co nie znaczy, że popyt i podaż kształtują się w sposób niezależny.

Przykład tworzenia cen  - str. 86

Przypadek ropy naftowej
Dlaczego, w ostatnich latach, ceny ropy dwa razy znacznie się podniosły i dlaczego następnie spadły?  
    
Cena ropy arabskiej  w  dolarach za  baryłkę
1973    1974    1979    1980    1981    1983    1985    1986
 2,8       10        18        30       34        29        24       12

Efekt koalicji
Utworzenie OPEC1 spowodowało wzrost wpływu sprzedaży ropy naftowej na jej ceny. W latach 1973 – 1974 zmiany warunków produkcji oraz popytu nie uzasadniały gwałtownego wzrostu cen. Utworzenie koalicji producentów ropy naftowej dawało jej członkom możliwość narzucania nabywcom ceny, nawet gdy utrzymanie wysokiej ceny wymagało zmniejszenia wydobycia ropy.

Rewanż rynku?*
Począwszy od 1974 r., sytuacja na rynku ropy naftowej uległa zmianie . Od strony popytu, kryzys spowodował w niektórych krajach zmniejszenie zapotrzebowania na surowce energetyczne oraz korzystanie z innych źródeł energii (np. nuklearnej), a w konsekwencji gwałtowny spadek popytu. Jeśli chodzi o podaż, zwiększyły się tarcia między producentami ropy. W ramach OPEC, niektóre kraje skłonne były rozprowadzać duże ilości czarnego złota po każdej cenie. Powstawały więc konflikty między krajami należącymi do OPEC, a krajami produkującymi ropę, lecz nie należącymi do tej organizacji, którym dobrowolne ograniczenia wielkości produkcji przez OPEC dawały duże korzyści.
     Tak więc podaż i popyt wywierają wpływ na cenę ropy, jednak poziomy podaży i popytu w dużej mierze są wynikiem dobrowolnej działalności przedsiębiorstw i państw. Daje to obraz daleki od automatycznej regulacji rynkowej.        
----------------
* „W sierpniu 1985 r. w serce radzieckiej ekonomii wbito znienacka sztylet. Saudyjczycy odkręcili kurek i zalali światowe rynki ropą.  - poz. 62. prezentowanej literatury, str. 247.  
Anonimus
----------------
  
Inne przykłady
(...)

Niedostatki modelowania - str. 89

Zwolennicy modeli opartych na konkurencji czystej i doskonałej dostrzegają, tak jak wszyscy - poważny rozstęp między sytuacjami rzeczywistymi a tymi, które wynikają ze schematu teoretycznego. Na rzecz kontynuacji tego typu analizy wymieniają swa zasadnicze argumenty, które zasługują na uwagę.
     Mimo że konstruowanie modeli wymaga pominięcia szeregu czynników, to modelowe podejście do ekonomii sprzyja doskonaleniu wiedzy o funkcjonowaniu naszych gospodarek. Ponadto, jeżeli to prawda, czego dowodzą teoretycy konkurencji czystej i doskonałej, że przy założeniach tego modelu osiąga się optimum ekonomiczne, to należy dążyć do tego, by warunki konkurencji czystej i doskonałej zrealizować. (Pojęcie optimum rozumie się tu w szczególnym sensie, zdefiniowanym przez Pareto, jako sytuację, w której jeden członek zbiorowości może poprawić swoją pozycję jedynie za cenę pogorszenia pozycji co najmniej jednego z pozostałych członków zbiorowości). Model staje się więc normatywny, tzn. wskazuje stan, do którego winno zmierzać społeczeństwo.           
    
Wśród ekonomistów panuje zgoda co do tego, że konstruowanie modeli jest niezbędne do postępu nauki i że powinno ono przybrać postać matematyczną. Różnice w poglądach pojawiają się w momencie, gdy stawia się pytanie o przydatność analizy przeprowadzonej w ramach modelu. W przypadku większych rozbieżności między modelem a rzeczywistością, trzeba pamiętać, że wnioski wynikające z modelu nie będą pasować do rzeczywistości. Mimo to, w przypadku modelu konkurencji czystej i doskonałej sami ekonomiści nierozważnie przeskakują od modelu do rzeczywistości.

Konkurencja czysta i doskonała wobec krytyki - str. 89

Argumenty przemawiające za konkurencją czystą i doskonałą zderzają się z licznymi kontrargumentami rozwijanymi głównie przez keynesistów. Brak realizmu tej teorii dostrzegają również neoklasycy.

Nierealistyczne założenia - str. 89

Konkurencja czysta i doskonała pojawia się tylko wyjątkowo. Na świecie powstało wiele oligopoli, informacja jest niedoskonała, reklama i przywiązanie do znaku firmowego ograniczają jednorodność produktów, zachowanie jednostek gospodarujących i struktura kosztów są inne niż w modelu.
     Gdyby tego rodzaju ustępstwa były niewielkie , to można by twierdzić, że chodzi o błędy wynikające z modelowania. Jednakże rozbieżności są zbyt duże, aby wyniki analizy można uznać za odpowiadające rzeczywistości. Neoklasycy wprawdzie podkreślają, że chodzi tu o podejście normatywne, tzn. model, który bardziej wskazuje to, co powinno być, do czego należy dążyć, niż to, co jest. W praktyce jednak na podstawie ich analizy wysnuwa się wytyczne dla polityki gospodarczej, a więc zakłada się, że ten schemat opisuje rzeczywistość.

Konkurencja czysta i doskonała prowadziłaby do polityki autorytarnej - str. 90

Analiza konkurencji w wydaniu neoklasyków ma charakter statyczny, co znaczy, że nie bierze pod uwagę zmian zachodzących w czasie. Tymczasem konkurencja ma tendencję do "zabijania konkurencji". Nie ma żadnej naturalnej tendencji do utrzymywania się równości między jednostkami gospodarującymi.
      Wystarczy, że jakieś przedsiębiorstwo ma dobry pomysł, żeby rozwinąć się szybciej od konkurentów. Gdyby nie było takiej możliwości, konkurencja nie odgrywałaby swej roli w ustalaniu kierunków produkcji i podtrzymywaniu skuteczności działania. Ale gdy przedsiębiorstwo osiągnie duże rozmiary, ma ono tendencję do wywierania wpływu na rynek, co jest niezgodne z założeniami konkurencji czystej i doskonałej. Dla zachowania konkurencji nie wystarczy pozostawienie swobody działania. Należałoby również podtrzymać działalność „słabeuszy”, którzy w przeciwnym przypadku byliby eliminowani przez najefektywniejsze firmy.  Aby zapobiec sytuacji, w której konkurencja zabija konkurencję, należałoby prowadzić silnie interwencjonistyczną politykę, a neoklasycy nie są jej zwolennikami, a poza tym słabość polityki antymonopolowej dowodzi nieskuteczności takich poczynań.

Czysta konkurencja może stać na przeszkodzie efektywności ekonomicznej - str. 91

Efektywność ekonomiczna jest często konsekwencją korzyści skali, które pozwalają osiągnąć wysoki poziom produktywności. Czy byłoby możliwe utrzymanie obecnego poziomu produktywności w sektorze samochodowym, gdyby zwiększyła się liczba producentów, a znaki firmowe zostały zniesione?

Konkurencja może prowadzić do specjalizacji szkodliwych na długą metę - str. 91

W przypadku dużych różnic w poziomach płac w dwóch krajach, konkurencja może prowadzić do przemieszczenia produkcji i inwestycji, które w długim okresie mogą okazać się szkodliwe dla gospodarki narodowej jednego z tych krajów (zob. s. 117).

Mechanizmy destabilizujące - str. 91

Ekonomiści neoklasyczni rozpatrują tylko reakcje sprzedawców i nabywców, którzy wykazują tendencje dostosowywania się, a przecież istnieją jeszcze inne reakcje.
W przypadku spadku cen przedsiębiorca, który musi opłacić swoich dostawców i osiągnąć dochód potrzebny mu do życia, może zostać zmuszony do zwiększenia sprzedaży, aby ten dochód zachować. W takim przypadku początkowa nierównowaga (podaż większa od popytu) może się jeszcze nasilić wskutek wzrostu podaży.
Nie chodzi oczywiście o dowiedzenie, że istnieją tylko mechanizmy naruszające równowagę, lecz o stwierdzenie możliwości ich pojawienia się oraz wykazanie, że brak gwarancji, iż mechanizmy prowadzące do równowagi okażą się silniejsze (zob. s. 323).

Konkurencja nie prowadzi do optimum społecznego - str. 91

Przeprowadzono wiele analiz , aby wykazać, że sytuacja czystej konkurencji nie odpowiada optimum społecznemu.
       Krytyka marksowska dotyczy struktury własności i podziału. Jeżeli uważa się tak jak marksiści - że źródłem własności jest przechwycenie wartości dodatkowej wytworzonej przez pracowników, to trudno zaakceptować taką organizację społeczeństwa, która prowadziłaby do eksploatacji pewnej klasy społecznej (zob. s. 306).
       Inny rodzaj krytyki dotyczy celu działalności ekonomicznej. Powinien nim być jedynie dobrobyt społeczny, a zgodnie z logiką czystej konkurencji zaspokojone mogą być tylko te potrzeby, który towarzyszy siła nabywcza (potrzeby tych, którzy mają pieniądze, aby za ich zaspokojenie zapłacić, tłum.). Inny podział dochodów pozwoliłby osiągnąć lepsze zaspokojenie podstawowych potrzeb całego społeczeństwa (zdrowie, edukacja, wyżywienie, mieszkania itp.). Z tego powodu bardzo często postuluje się interwencję państwa, która zmierzałaby do zmniejszenia nierówności dochodów, przez co zwiększyłby się "dobrobyt społeczny".
       Swobodna gra konkurencyjna skłania przedsiębiorstwa do brania pod uwagę tylko tych czynników, które wpływają na koszty. Tak więc, jeżeli kominy fabryczne zanieczyszczają środowisko, to przedsiębiorstwo weźmie ten fakt pod uwagę dopiero wtedy, gdy będzie on miał wpływ na koszty. "Efekty zewnętrzne", tzn. skutki działania nie pociągające za sobą konsekwencji finansowych dla danej jednostki gospodarującej, nie są brane pod uwagę, nawet wtedy, gdy powodują koszty społeczne (a także ekonomiczne) dla społeczeństwa.
       Konkurencja może prowadzić do nędzy najsłabszych. "Drapieżny kapitalizm" dziewiętnastowieczny nie był ograniczony prawami socjalnymi, towarzyszyła mu wielka nędza robotników oraz okropne warunki pracy. Podobnie jest dzisiaj w krajach, w których ochrona socjalna jest słaba.

Konkurencja dopuszczalna i efektywna - str. 92

Zamieszczone powyżej uwagi krytyczne nie oznaczają wcale, że należy odrzucić każdą formę konkurencji, jeżeli przez konkurencję rozumie się współzawodnictwo, rywalizację o zwiększenie udziału w rynku i zysków.
     Konkurencja istnieje i występuje również między oligopolami. Wywiera ona pozytywny wpływ na efektywność działań zmierzających do dostosowania się produkcji do popytu, do eliminacji nieskutecznych technologii i metod pracy. Celem tej krytyki było określenie warunków dopuszczalności i efektywności konkurencji zarówno w sferze ekonomicznej, jak i społecznej.

Nierównowaga sił w gospodarce - str. 93

Kilka przykładów  - str. 93

W książce
Wszystko dla Pań E. Zola wspaniale pokazał, jak trudno jest rywalizować małemu sklepikowi z wielkimi magazynami, które dysponują rezerwami finansowymi i mogą stosować różne środki przyciągania klientów (z obniżeniem ceny włącznie).
     Gdy mała firma pracuje na rzecz firmy wielonarodowej, która zapewnia jej rynki zbytu, to pod względem prawnym obie firmy są niezależne. W praktyce jednak wielka firma prawie zawsze może narzucić małej swoją wolę.
     Jeżeli kilka zjednoczonych krajów posiada zasadniczą część światowych zasobów energetycznych, to mogą one, tak jak OPEC od 1973 r. do początku lat osiemdziesiątych, wymusić znaczny wzrost  cen. Gdy tego rodzaju związek ulega rozluźnieniu i pojawiają się nowi producenci odgrywający rolę „wolnych strzelców”, to zmiany cen są odwrotne.
     Niezależnie od tego, z jakiej pozycji na to patrzymy, znajdziemy w gospodarce wiele przykładów występowania nierówności sił.      
...
Neoklasycy a równość sił jednostek gospodarujących  - str. 93

Analiza neoklasyczna opiera się zasadniczo na założeniu o równości sił między jednostkami gospodarującymi. Dlatego za jedną z cech sytuacji  konkurencyjnej uważa się dużą liczbę nabywców i sprzedawców, którzy mogą określać jedynie wielkość własnego popytu lub podaży. Żaden z nich nie może wywierać wpływu na innych uczestników rynku (pobudzając ich na przykład do zmiany popytu lub oddziałując na poziom cen).

Centralna rola nierównowagi sił w analizie marksowskiej  -  str. 93

W analizie marksowskiej kładzie się nacisk na brak równowagi, która może się pojawić w systemie prawnym gwarantującym równość wszystkich obywateli. Robotnik i właściciel przedsiębiorstwa nie dysponują taką samą siłą:  pierwszy z nich musi pracować dla uzyskania dochodu potrzebnego dla życia, a drugi posiada zasoby finansowe, które pozwalają mu szukać lepszych okazji do osiągnięcia zysku. Wynika stąd nierówność, która pozwala eksploatować pracownika. Równość wobec prawa  kryje faktyczną nierówność sił
     Nierówność sił występuje również miedzy krajami. Współcześni marksiści wyjaśniają istnienie krajów nierozwiniętych jako skutek eksploatacji Trzeciego Świata przez uprzemysłowione kraje kapitalistyczne.

Przejawy nierównowagi sił w ekonomii niemarksowskiej - str. 94

O braku równowagi sił mówią również ekonomiści niemarksowscy. Na ogół należą oni do grupy reformistów społeczeństwa kapitalistycznego, lecz nie są ultraliberałami.

Przejawy dominacji  - str. 94

Przejawy dominacji wiążą się z takimi zjawiskami , jak: istnienie firm wielonarodowych, oligopoli (w niektórych rodzajach działalności zasadnicza cześć produkcji światowej realizowana jest tylko przez kilka firm), reklama, instytucja znaków firmowych itd.
     Mając te zjawiska na uwadze  F. Perroux definiuje przejawy dominacji jako:  „wpływ asymetryczny i nieodwracalny”.  Duża firma dominuje nad swym podwykonawcą. Jej wielkość, zasoby finansowe i rozmiary zamówień powodują, że w rzeczywistości mała firma zależy od firmy dużej, pomimo równości obu firm wobec prawa.
     Efekty dominacji mogą również występować miedzy regionami, krajami i – w zależności od ich nasilenia mogą być mniejsze lub większe (zob. Perroux, s. 329).

Regulacja sił  - str. 94

Reformiści uważają, że gra sił jest w niektórych przypadkach źródłem nierówności społecznych oraz poważnego marnotrawstwa gospodarczego. Nie jest dla nich obojętny stopień dominacji i sposoby w jakich się ona przejawia. Niektóre jej przejawy są w ich przekonaniu dopuszczalne, inne natomiast powinny być energicznie zwalczane. Przejawom dominacji można zapobiegać poprzez rozwój sił kompensacyjnych. I tak na przykład słabości pracowników przy zawieraniu umów o pracę można zapobiec przez rozwój związków zawodowych. W niektórych przypadkach państwo powinno ingerować w ustawodawstwo, aby podtrzymać najsłabszych i zmienić stosunek sił społecznych przez ustalenie minimalnej płacy, ograniczenie czasu pracy itp.  Na płaszczyźnie gospodarczej każde państwo stara się realizować politykę, której celem jest poprawa własnej gospodarki narodowej wobec konkurencji zagranicznej.

5. Pieniądz i inflacja - str. 96

Gospodarka nie może funkcjonować bez pieniędzy  -  str. 96

W prymitywnych społeczeństwach, które opisują nam socjologowie rozpowszechniona była zamiana, tzn. wymiana dobra za dobro.
Współczesne społeczeństwa nie byłyby w stanie wrócić do powszechnej zamiany.
W rzeczywistości zamiana dóbr nie zniknęła całkowicie z naszych społeczeństw. 


Co to jest pieniądz? - 
str.  97

W jaki sposób można rozpoznać pieniądz?  -  str.  97

Pieniądzem nazywamy dobro, które spełnia jednocześnie następujące funkcje: jest środkiem wymiany, miernikiem wartości, środkiem przechowywania wartości (tezauryzacji).
Na przestrzeni wieków rolę pieniądza spełniały różne dobra: cukier, bydło, a w szczególności metale szlachetne, które są łatwe do podziału i gromadzenia w dłuższym okresie.

Różne formy pieniądza   -  str.  99

Najpowszechniej używanym pieniądzem nie jest ani pieniądz zdawkowy (monety metalowe służące do wydawania reszty w transakcjach), ani banknoty, lecz pieniądz nazywany „pieniądzem bezgotówkowym”...
Natomiast czek nie jest pieniądzem. Czek jest tylko środkiem transferu pieniądza bezgotówkowego i jako taki nie jest pieniądzem.

Ile jest we Francji pieniędzy?  
-  str.  100     

Czy pytano Was kiedyś o to, ile jest pieniędzy we Francji (lub w innym kraju)?  Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Wystarczy w tym celu zaglądnąć do publikacji ekonomicznych, w których podawana jest wielkość masy pieniądza w obiegu1.
1
W Polsce dane o globalnych zasobach pieniądza i jego głównych elementach składowych są systematycznie publikowane w Biuletynie Informacyjnym, wydawanym przez Narodowy Bank Polski (tłum.).

Kto tworzy pieniądz?  
-  str.  101

We Francji jedyną instytucją, która jest uprawniona do emisji banknotów, jest Bank Francji, zwany bankiem centralnym lub emisyjnym. Natomiast francuski bilon, od monety 5 centymów do monety 100-frankowej, jest emitowany przez Skarb Państwa, który jest finansowym reprezentantem państwa1.
...
1  W Polsce w odróżnieniu od Francji, polski bank centralny (NBP) jest jedyną instytucją uprawnioną do emisji nie tylko bilonu, lecz również monet zdawkowych (tłum.).

Spory między ekonomistami  
-  str.  104

Pieniądz jest ważnym tematem dyskusji toczących się miedzy ekonomistami. O ile w omówionych wyżej sprawach istnieje pełna zgodność, o tyle co najmniej dwa tematy są przedmiotem wielu sporów:
    
Jaki jest wpływ pieniądza w obiegu na inflację i na wzrost gospodarczy?
     W jakim zakresie i przy użyciu jakich środków państwo winno oddziaływać na system bankowy?
Czytelnik nie będzie zapewne zdziwiony, gdy się dowie, że nurt ultraliberalny doradza ograniczoną interwencję państwa w określaniu stopy procentowej, respektującą w maksymalnym stopniu automatyczne mechanizmy rynku (podaż i popyt pieniądza).  Natomiast zwolennicy centralizmu uważają, że władza, jaką posiadają banki z tytułu kreacji pieniądza, jest nadmierna i że należy ją silnie ograniczyć w świetle pewnych kryteriów interesu społecznego.

Inflacja – str. 105

Zmiany poszczególnych cen a ogólny poziom cen 
-  str.  105

(...)  Indeks cen dóbr konsumpcyjnych, regularnie publikowany przez środki masowego przekazu, jest oszacowaniem kierunku zmian cen w danym zakresie.
 

Inflacja jest zjawiskiem samopodtrzymującym się 
-  str.  105

Inflacja to wzrost ogólnego poziomu cen. Trzeba zaznaczyć, że nie mówimy o inflacji, gdy chodzi o krótkookresowy wzrost cen, który samoczynnie zanika. Najbanalniejszym przykładem tego typu sytuacji są sezonowe zmiany cen. Sezonowe zmiany cen nie mają inflacyjnego charakteru, ponieważ... inflacja to „trwały i samopodtrzymujący się wzrost ogólnego poziomu cen”.  O inflacji w ścisłym znaczeniu tego słowa mówimy wtedy, gdy wzrost przeciętnego poziomu cen jest trwały, a spadek cen niweluje spontanicznie ich wzrost.

Czy należy obawiać się inflacji? – str. 106

Konieczność walki z inflacją jest często przedstawiana jako coś oczywistego. Inflacja jest złem absolutnym!  Kategoryczność tego stwierdzenia zastępuje często jego dowód. Warto po raz kolejny przypomnieć, że w dziedzinie ekonomii należy się strzec tego, co wydaje się oczywiste. Rozpatrzmy więc konsekwencje inflacji bez jej uprzedniego osądzania.

Inflacja a siła nabywcza 
-  str.  106   

Bezsprzecznie wskutek inflacji maleje siła nabywcza pieniądza. Nie oznacza to jednak, że spada również siła nabywcza płacy. Istotnie, jeżeli wynagrodzenia rosną przeciętnie szybciej niż koszty utrzymania, to mimo inflacji może nastąpić wzrost siły nabywczej płac...
     Niemniej jednak inflacja jest niekorzystna dla pracowników, ponieważ rekompensata wzrostu poziomu cen nie następuje automatycznie i wymaga często trudnej i długotrwałej walki prowadzonej przez związki zawodowe lub partie polityczne.

Czy dłużnicy powinni cieszyć się z powodu inflacji? 
-  str.  107

Mówiąc ogólnie, wysoka inflacja jest korzystna dla silnie zadłużonych jednostek gospodarujących (osób, przedsiębiorstw itd.), a także dla państwa.
     To, że inflacja zmniejsza wielkość zadłużenia nie pozostaje bez wpływu na gospodarkę. Gospodarstwa domowe, które się zadłużyły, odczuwają wzrost siły nabywczej w stosunku do sytuacji przed wzrostem cen. Ich popyt na dobra i usługi nadal się utrzymuje, co może skłaniać przedsiębiorstwa do zwiększenia produkcji i zatrudnienia. Jednocześnie przedsiębiorstwa widzą, iż ich zyski wzrastają, ponieważ rzeczywista wartość ponoszonych przez nie kosztów nominalnych maleje, a to może stymulować wzrost inwestycji i produkcji.
     Niemniej jednak nie zawsze warto jest się zadłużać w okresie inflacji, ponieważ stopa procentowa, tzn. cena pożyczanego pieniądza bywa również wysoka.
     Oczywiście pożyczkodawcy w okresie inflacji nie są zainteresowani pozbywaniem się swoich zasobów pieniężnych bez dostatecznego zabezpieczenia. Podobnie państwo, aby uniknąć nadmiernego jego zdaniem wzrostu kredytów, sprzyja często praktyce stosowania wysokiej stopy procentowej.

Ucieczka od pieniądza 
-  str.  108

Gdy inflacja postępuje bardzo szybko, a szczególnie, gdy jednostki gospodarujące: gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa, zakładają, że będzie się ona zwiększać, pojawia się zjawisko nazywane przez ekonomistów „ucieczką od pieniądza”1.
     Reakcje polegające  na ucieczce od pieniądza na rzecz dóbr materialnych pociągają za sobą pewne skutki ekonomiczne, które mogą być bardzo szkodliwe.

Inflacja a konkurencja 
-  str.  109

O ile przedsiębiorstwa są często zadowolone widząc, że wskutek inflacji zmniejsza się wartość ich długów, o tyle wzrost cen krajowych może doprowadzić do negatywnego skutku w dziedzinie konkurencyjności produktów krajowych, szczególnie wtedy, gdy wzrost ten jest większy niż wzrost cen produktów zagranicznych.
     (...)

Czy inflacja to zawsze coś najgorszego? 
-  str.  110

Jeżeli nawet inflacja czyni wiele szkody, to przynosi też pewne korzyści. Jak widzieliśmy, redukując zadłużenie, może ona stymulować produkcję i zatrudnienie. Z drugiej strony, w celu walki z inflacją stosowane są często środki ograniczające popyt (np. ograniczenie kredytów); przedsiębiorstwa, mające trudności ze zbytem, redukują produkcję i zwalniają część swojej siły roboczej.
     Czy należy więc walczyć z inflacją? Jedyna trafna odpowiedź na to pytanie brzmi: to zależy od sytuacji gospodarczej.

Skąd bierze się inflacja? – str. 111

Spory między ekonomistami  -  str.  111

Ekonomiści w różny sposób wyjaśniają inflację. Dla jednych – zwanych monetarystami – przyczyny inflacji leżą w nadmiernej emisji pieniądza. Inni prawdziwych przyczyn inflacji upatrują w konfliktach między grupami społecznymi walczącymi o podział bogactw oraz w sztywności aparatu produkcyjnego. Prześledźmy argumenty jednych i drugich.

Tradycyjna teoria monetarna 
-  str.  111

Jeżeli dla prostoty założymy, że w każdym kraju istnieje tylko jeden produkt  A, produkowany  i sprzedawany w ilości Q,  po cenie  P  oraz, że ilość pieniędzy w obiegu równa się  M, a prędkość obiegu pieniądza w ciągu danego okresu (np. miesiąca)  wynosi  V, to otrzymamy równanie:
MV = PQ.
Ekonomiści uznają jednomyślnie słuszność tego równania, niezależnie od tego, czy ma ono tę postać, czy też jest zapisywane w postaci bardziej złożonej, która uwzględnia różne formy pieniądza (pieniądz papierowy, pieniądz bezgotówkowy)  lub różne prędkości obiegu pieniądza.
Samo to równanie nie wyjaśnia inflacji. Jest tylko stwierdzeniem pewnej równości prawdziwej zawsze
a posteriori.
Próba wyjaśnienia inflacji na podstawie tego równania charakteryzuje tradycyjnych monetarystów. Zakładają oni, że  Q  i  V  są stałe, co pozwala im twierdzić, że przy rosnącej masie pieniądza w obiegu  (M)  rosną  ceny  (P). Aby więc uniknąć inflacji, należy kontrolować masę pieniądza w obiegu. 

Krytyka teorii monetarystycznej 
-  str.  112

Analiza monetarystyczna była przedmiotem szerokiej krytyki.

Ilość pieniędzy i poziom produkcji nie są
zmiennymi niezależnymi


     Gdy osoby lub przedsiębiorstwa dysponują większymi środkami pieniężnymi, na ogół mają skłonność do zwiększania zakupów. Wobec wzrostu zamówień przedsiębiorstwa będą zadowolone sądząc, że nastąpi wzrost sprzedaży. Wiele spośród nich zwiększy produkcję, aby zaspokoić ten dodatkowy popyt.
     Tradycyjne założenie monetarystyczne o tym, że ilość sprzedawanych produktów jest niezależna od ilości pieniądza w obiegu nie sprawdza się w rzeczywistej gospodarce. 
     Keynesiści nie twierdzą, że ilość znajdującego się w obiegu pieniądza jest bez znaczenia, sądzą jednak, że zwiększeniu ilości pieniądza odpowiada jednocześnie wzrost wielkości produkcji  ( a więc i wzrost zatrudnienia, konieczny do zwiększenia wielkości produkcji) i pewien wzrost cen, który jest tym mniejszy, im większa jest zdolność do szybkiego wzrostu produkcji. Możliwości pojawienia się korzyści skali związanych ze wzrostem popytu stanowią również hamulec  dla rozwoju skutków inflacyjnych.
     Keynesiści uważają zasadniczo, że pełne zatrudnienie warte jest niewielkiej inflacji, oraz że lepsza jest obfitość pieniędzy ożywiająca produkcję i chroniąca przed zwolnieniami z pracy niż ograniczenie ilości pieniądza znajdującego się w obiegu, który powoduje spadek zamówień, a więc (w okresie trudności gospodarczych) zwiększenie bezrobocia.
Pozorna kontrola masy pieniężnej
Drugi rodzaj krytyki odnosi się do polityki zalecanej w walce z inflacją:  ograniczenie masy pieniężnej może okazać się trudne , a zbyt restryktywna polityka monetarna jest niebezpieczna.
     Masa pieniężna, którą należy regulować, nie jest równa całej masie pieniężnej. Pieniądze znajdujące się w posiadaniu osób i przedsiębiorstw są częściowo przeznaczane na przeprowadzanie transakcji (zakupów), lecz jednocześnie część pieniędzy jest zatrzymywana, z powodu przezorności.
Pieniądze zatrzymywane z powodu przezorności  lub z motywów spekulacyjnych nie stanowią stałej części masy pieniężnej. Dlatego oddziaływanie na masę pieniężną nie jest w istocie sposobem kontrolowania całego popytu, który zależy jedynie od poziomu zasobu pieniądza transakcyjnego. 

Monetaryści współcześni 
-  str.  113

W
spółcześni monetaryści nie przeczą na ogół istnieniu krótkoterminowego „efektu ilościowego”1. Twierdzą jednak, że prędzej czy później rozwinie się inflacja. Wywołują ją zachowania adaptacyjne jednostek gospodarujących , które stają się coraz bardziej zainteresowane wzrostem ilości pieniędzy w obiegu, co sprzyja samopodtrzymującej się inflacji. Poziom inflacji niezbędny początkowo do utrzymania działalności gospodarczej staje się stopniowo nie do zniesienia.
     Według M. Friedmana, przedsiębiorstwo (lub gospodarstwo domowe) dostosowuje się do poziomu inflacji. Jeżeli w roku poprzednim ceny wzrosły o 5%, to przedsiębiorstwo przewiduje na bieżący rok ich wzrost o 5% i nie zwiększy swojej produkcji, jeżeli popyt nie zwiększy się co najmniej o 5%. Dla utrzymania wzrostu produkcji niezbędny będzie większy wzrost masy pieniężnej niż w roku poprzednim. Wyniknie stąd inflacja wyższa niż 5%. Spirala inflacyjna zacznie się rozwijać.  Może ona zostać zatrzymana jedynie przez politykę monetarną, która dokładnie przystosuje wzrost masy pieniężnej do wzrostu PKB.  Nawet jeżeli w krótkim okresie wyniknie stąd bezrobocie, to zdaniem monetarystów  jest to jedyny sposób zahamowania inflacji.

Niemonetarystyczne wyjaśnienia inflacji 
-  str.  114

Przyjmuje się na ogół, że wzrost ilości pieniądza w obiegu jest czynnikiem sprzyjającym inflacji, i że drastyczne ograniczenie ilości pieniądza powoduje zahamowanie wzrostu cen (przy ryzyku powstania bezrobocia). Działanie tego mechanizmu jednak – zdaniem zwolenników niemonetarystycznego sposobu tłumaczenia inflacji –  nie powinno przesłaniać prawdziwego źródła inflacji.
     Inflacja w naszych społeczeństwach jest zjawiskiem strukturalnym. O ile obserwujemy znaczne zwyżki cen, to nie spotykamy prawie nigdy spadku cen. Należy wiec szukać przyczyn strukturalnych.

Inflacja odzwierciedla stosunek sił
miedzy grupami społecznymi oraz trudności
w osiąganiu społecznego konsensusu.


Teoria inflacji jako odzwierciedlenia stosunku sił i konfliktów przy podziale  wytworzonej wartości została rozwinięta przez marksistów.  Natomiast teoria inflacji jako przejaw trudności w osiąganiu kompromisów społecznych jest głoszona przez keynesistów.  Podstawa obu teorii jest wspólna.  Różnice wynikają ze sposobu rozumienia stosunków miedzy grupami społecznymi.
     Dla marksistów inflacja jest narzędziem , które wykorzystują przedsiębiorstwa, aby zachować lub zwiększyć stopę wartości dodatkowej, tzn. części wartości dóbr wytworzonej przez pracowników , a przejmowanej przez kapitalistę.
     Nurt niemarksistowski źródło inflacji dostrzega w trudności osiągnięcia konsensusu społecznego. Zamiast porozumieć się co do podziału wytworzonej wartości, konkurujące ze sobą grupy społeczne  walczą o ten podział starając się zdobyć wpływ na ceny (płace, ceny produktów).

Oligopole jako źródło inflacji 
Współczesny  świat charakteryzuje się istnieniem koalicji producentów i pracowników. Oligopole są częściej spotykane niż konkurencja czysta i doskonała, a pracownicy zrzeszają się w związkach zawodowych. Wymienione koalicje prowadzą do specyficznych zachowań, które sprzyjają wzrostowi cen. (...)
Inflacja a rzeczywiste warunki produkcji
...
Przyczyny i skutki inflacji nigdy nie są takie same
...
Dezinflacja nie oznacza spadku cen
- str. 116

Gdy zmniejsza się tempo wzrostu cen, mówimy o dezinflacji. Termin ten nie oznacza ogólnego spadku cen. Jeżeli roczny wzrost cen zmniejsza się z 15%  do 5%, to mamy do czynienia z dezinflacją, ale jednocześnie roczny wzrost cen wynosi 5%, nadal więc trwa inflacja. 

6. Wymiana międzynarodowa a równowaga bilansu płatniczego - str. 117

Gospodarka otwarta, gospodarka zamknięta – str. 117
Otwartość gospodarki - zjawisko dawno znane 
- str. 117

Wiele dawnych społeczeństw miało charakter  autarkiczny – ich gospodarki były samowystarczalne. Polegając tylko na sobie, bardzo rzadko wchodziły w wymianę z innymi społeczeństwami. Oczywiście niektóre dobra mogły stanowić przedmiot wymiany ze społeczeństwami sąsiednimi, lecz zasadnicza część konsumpcji była wytwarzana przez członków danej społeczności. W starożytności liczne ludy prowadziły ożywioną wymianę i pomimo względnego osłabienia tego zjawiska w Średniowieczu, także u dostojników tej epoki można było podziwiać jedwabie sprowadzane z Indii, miecze z Toledo itd.
     O ile otworzenie się gospodarki na zagranicę jest zjawiskiem dawnym, to stosunkową nowością jest nasilenie się tego zjawiska w ostatnich latach. 

Rozwój wymiany we współczesnym świecie 
- str. 117

We współczesnym świecie każdy kraj kupuje i sprzedaje towary za granicą. O „wymianie międzynarodowej” lub „wymianie zewnętrznej” mówimy, gdy nie odbywa się ona w ramach jednego kraju (wymiana krajowa lub wewnętrzna), lecz między krajami.
     Wymiana międzynarodowa ma duże znaczenie dla większości gospodarek. (...)
      Jeżeli przedsiębiorstwo danego kraju sprzedaje swoje produkty za granicą, to mówimy, że prowadzi ono działalność eksportową. Zestaw dóbr zakupionych za granicą przez jednostki gospodarujące danego kraju stanowi jego import. Jest on źródłem wydatków na rzecz zagranicy, które w taki czy inny7 sposób muszą być poniesione przez dany kraj.
     Stopień otwarcia danego kraju wobec zagranicy mierzony jest na ogół udziałem eksportu w PKB tego kraju. Na przykład Francja po drugiej wojnie światowej stała się krajem bardziej otwartym, ponieważ tuż przed wojną eksportowała 10% swego PKB a obecnie ponad 20%. Poszczególne kraje różnią się stopniem otwarcia. W większości krajów europejskich eksport stanowi 20-25% PKB, w USA zaledwie 7%, a w Japonii 14%.
     Import i eksport nie są jedynymi operacjami prowadzącymi do wymiany pieniężnej z zagranicą: jeżeli wyjeżdżamy za granicę lub jeżeli jakieś przedsiębiorstwo amerykańskie inwestuje we Francji, to wynikają stąd transakcje gospodarcze, które są źródłem wydatków lub wpływów oraz wynikających stąd przepływów pieniężnych.              

W jaki sposób dokonywane są rozliczenia z zagranicą? – str. 119

Operacje wymiany
(...)
Rynek walutowy
(...)
Stałe kursy wymiany
(...)
Płynne kursy wymiany
(...)
Nie utożsamiajmy dewaluacji z inflacją
Inflacja i dewaluacja są dwoma niezależnymi i różnymi faktami ekonomicznymi; pierwszy dotyczy zmiany siły nabywczej pieniądza krajowego na terenie danego kraju; drugi odnosi się do ilości pieniądza krajowego, który należy dać w zamian za jednostkę danego pieniądza zagranicznego. Te dwa pojęcia są często mylone, a bierze się to stąd, że inflacja prowadzi często do dewaluacji, a dewaluacja do inflacji.
  
Rachunek wymiany z zagranicą
(...)
Bilans płatniczy
W celu rozpoznania rozmiarów operacji, w wyniku których ma miejsce dopływ i odpływ dewiz, wszystkie kraje na świecie sporządzają bilans płatniczy.
     Bilans płatniczy jest dokumentem rozrachunkowym zawierającym wszystkie transakcje z zagranicą, którym towarzyszą przepływy pieniężne. Z zagranicą prowadzone są operacje różnego typu i dlatego rozróżnia się wiele bilansów częściowych, w których grupowane są operacje podobne. Przy sporządzaniu bilansu płatniczego rozróżniamy transakcje bieżące i przepływy kapitałowe.

Bilans transakcji bieżących
(...)
Bilans przepływów kapitałowych
(...)
Zmiana pozycji finansowej wobec zagranicy
(...)

Skutki deprecjacji pieniądza  - str. 126

Punkt widzenia przedsiębiorstw 
- str. 126

Przedsiębiorstwa prowadzące ożywiony eksport  są pozytywnie nastawione do deprecjacji pieniądza krajowego, ponieważ pozwala im to na uzyskanie szerszego dostępu do rynków, zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego lub na zwiększenie marży zysku.
     (...)

Wpływ deprecjacji pieniądza na bilans handlowy 
- str. 127

Deprecjacja pieniądza wywiera wpływ na wymianę handlową. Zmniejszenie wartości pieniądza krajowego budzi na ogół nadzieję na poprawę salda bilansu handlowego. Nadzieja ta wynika z faktu, że ceny produktów importowanych wyrażone w pieniądzu krajowym rosną (z wyjątkiem przypadku, gdy firmy importujące decydują się na zmniejszenie swoich marż zysku).
     Pozytywny wpływ deprecjacji pieniądza krajowego na bilans handlowy ujawnia się wtedy, gdy wpływ na wielkość importu i eksportu jest dostatecznie duży, by wartość importu malała, a wartość eksportu rosła.
     (...) 

Czy otwarcie kraju na zagranicę jest pożądane?  -  Str. 129

Wymiana zagraniczna jako konieczność 
- str. 129

Wymiana niektórych produktów z zagranicą jest konieczna dla zachowania poziomu życia. Większość krajów nie posiada na swoim terytorium wszystkich niezbędnych dla nich surowców.

Protekcjonizm a swobodna wymiana 
- str. 129

Rzadko się zdarza, by kraje rozważały możliwość zniesienia wszelkich powiązań handlowych z zagranicą. Wymiana międzynarodowa może mieć swobodny charakter, ale może też napotykać pewne przeszkody.  (...)

Obrona swobodnej wymiany 
- str. 131

Czy każdy kraj jest zainteresowany otwarciem swych granic?

Teoria kosztów komparatywnych
...
Swobodna  wymiana  a wzrost gospodarczy
...
     (...)  Swobodna wymiana pozwala korzystać z rozległego rynku, a tym samym osiągać korzyści skali związane z dużą wielkością produkcji. Pozwala ona również konsumentowi nabywać towary po niższych cenach. W przykładzie pokazaliśmy, że istnienie taryf celnych prowadzi do wyższej ceny sprzedaży na terytorium całego kraju.

Ryzyko swobodnej wymiany 
- str. 133

Swobodna wymiana może stwarzać pewne ryzyko.

Problem powstających przemysłów

Otwarcie granic może być efektywnym czynnikiem wzrostu gospodarczego, pod warunkiem, że przedsiębiorstwa krajowe dostosują się i nie zostaną zniszczone przez konkurencję.

Znaczenie specjalizacji

Innym argumentem przemawiającym za protekcjonizmem jest problem specjalizacji danego kraju.
(...)

Polityczny pragmatyzm 
- str. 135

Współczesne kraje rzadko kiedy stosują politykę w pełni protekcjonistyczną, ponieważ są uzależnione od zagranicy, bądź to ze względu na zaopatrzenie, bądź ze względu na rynki zbytu konieczne dla zachowania rentowności dużych przedsiębiorstw. Zamknięcie granic przed innymi krajami za pomocą środków protekcjonistycznych niesie ryzyko, że postąpią one w podobny sposób...
     Równie rzadko można znaleźć kraje wcale nie stosujące protekcjonizmu. Realne rozwiązania mieszczą się gdzieś pomiędzy dwoma skrajnymi powiązaniami, a problem sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: jaki udział protekcjonizmu i swobodnej wymiany byłby optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia danego kraju?

7. Zatrudnienie i bezrobocie - str. 136

Bezrobocie - zjawisko nieakceptowalne  - str. 136

We Francji w 1974 r. bez pracy pozostawało 11 % czynnej zawodowo ludności.
    
Bezrobocie oznacza sytuację, w której osoba pozbawiona płatnej pracy szuka jej i nie może znaleźć.           
Masowe bezrobocie gnębi kraje kapitalistyczne począwszy od 1974 r., tworząc nowe nierówności między tymi, którzy pracują i tymi, którzy uzależnieni są od solidarności rodzinnej i państwowej.
    Masowe bezrobocie typowe jest dla okresów głębokich kryzysów, które pojawiają się regularnie w uprzemysłowionych krajach kapitalistycznych: wielki kryzys końca XIX wieku, kryzys z 1929 r., obecny kryzys , który się rozpoczął w 1974 r.  Masowe bezrobocie w ostrym świetle stawia sposób funkcjonowania rynku pracy.*

(* Proponuję zapoznać się z książką Paula Krugmana: Wracają problemy kryzysu gospodarczego. Prezentuję ją pod poz. 71 "prezentacji literatury". Z.U.)

Segmentowy rynek pracy  - str. 137   

Rynek pracy można zdefiniować jako miejsce, w którym dochodzi do konfrontacji podaży i popytu na pracę.
     Ponieważ istnieje wiele niezastępowalnych wzajemnie rodzajów pracy – po stronie popytu i po stronie podaży, nie istnieje jeden rynek pracy, lecz jest ich wiele (w zależności od oferowanych i potrzebnych kwalifikacji, miejsca pracy, mniejszej lub większej trwałości zatrudnienia itd.)
     Badanie rynku pracy sprowadza się do zrozumienia, w jaki sposób podaż dostosowuje się (lub nie) do popytu na pracę.  Jest to tym ważniejsze, że czas pracy zajmuje centralne miejsce w życiu większości ludzi, a bezrobocie należy do najważniejszych problemów społecznych i ekonomicznych naszych czasów.  

Duże zróżnicowanie popytu na pracę 
- str. 137
...
Podaż miejsc pracy określana jest przez charakter aparatu produkcyjnego 
- str. 138
...
Struktura ludności czynnej zawodowo 
- str. 140
...
Skąd się bierze bezrobocie? - str. 140

W trybach kryzysu 
- str. 140

Przedsiębiorstwa stwierdzają w pewnym momencie, że ich produkcja nie znajduje zbytu po cenie, którą mogą zaakceptować. Wówczas jedynym wyjściem jest zmniejszenie produkcji. Niestety, gdy zmniejsza się produkcja, zmniejsza się również zapotrzebowanie na siłę roboczą, a ponieważ nikt nie chce płacić za pracę, której się nie wykonuje, więc następują jedne po drugich zwolnienia, rozwija się bezrobocie. Ponieważ zwolnieni z pracy przestają otrzymywać płacę, więc handlowcy stwierdzają spadek zakupów dokonywanych przez ich dotychczasowych klientów. Mając mniejsze dochody, ludność zmniejsza swoje zakupy. Wobec nowych trudności ze zbytem wyprodukowanych towarów przedsiębiorstwa dokonują nowych zwolnień. Tak działają tryby kryzysu.

(Uwagi. To jest klasyczne, podręcznikowe i oczywiście trafne wyjaśnienie. Proponuję zapoznać się jednak z dalszymi fragmentami książki, sięgnąć do literatury "bardziej szczegółowej" i zastanowić się, czy w skali "mikro" - naszego konkretnego przedsiębiorstwa, sytuacja musi być zawsze beznadziejna, bo wokół recesja. A może jednak, przy większej wiedzy i sprawności zarządzania, można sobie, chociaż spróbować poradzić - bez nakręcania dalszej spirali recesji. Jeśli się nam nie uda - przynajmniej będzie mniej rozgoryczenia i wzajemnych pretensji. Czy nie ma sporych szans "na udanie"? Proponuję wyciągnąć wnioski z poziomu wiedzy, szczególnie kadry kierowniczej oraz specjalistycznej, i sprawności zarządzania, a kierunki poszukiwania rozwiązań dość często mogą okazać się zupełnie oczywiste.
Nie piszę nic gołosłownie. Pomimo trudności zewnętrznych, na które mamy wpływ znikomy, same tylko usprawnienie w przedsiębiorstwach systemów motywacyjnych, informacji i komunikacji wewnętrznej oraz zewnętrznej, prawidłowe rozpoznanie możliwych rynków, prawidłowe rozpoznanie własnej ekonomiki firmy, prawidłowe zorganizowanie rachunkowości [zarządczej, controllingu, trafny rachunek kosztów itp.],
podniesienie praktycznej wiedzy, stworzenie warunków do wykorzystania inicjatyw pracowniczych oraz zachęcania do nich itp., może nam dość radykalnie poprawić "klimat" w firmie, a czasami nawet pozwolić zauważyć szansę, której inni nie widzą.
Anonimus).


Wyjaśnienia neoklasyczne i keynesowskie 
-  str.  141   

Jak widzieliśmy, na „prawdziwym” rynku konfrontacja podaży i popytu wyznacza jednocześnie ilości sprzedawanych produktów i ceny, po których dochodzi do transakcji.  Jeżeli zastosuje się te zasadę do pracy, jak to czynią neoklasycy, będzie to oznaczać, że płaca (cena pracy) i poziom zatrudnienia (ilość pracy) dostosowują się do podaży i popytu, które zetknęły się na rynku pracy

Zapewnienie zmienności płac

Według neoklasyków, w przypadku konkurencji czystej i doskonałej, zmiana – a w szczególności spadek płacy, prowadzi do zwiększenia podaży miejsc pracy aż do poziomu niezbędnego do zapewnienia pełnego (lub prawie pełnego) zatrudnienia siły roboczej. Pogląd ten opiera się na następującej argumentacji:  ...
     Według neoklasyków, jedną z przyczyn bezrobocia, jest istnienie minimalnej płacy, gdyż ogranicza on spadek poziomu płac.
Ponieważ związki zawodowe i państwo ograniczają samoczynne mechanizmy dostosowawcze, więc należałoby ograniczyć ich rolę.*
*  Jednym z „samoczynnych mechanizmów dostosowawczych”  są także przeróżne epidemie i inne klęski. Po co państwo się do nich wtrąca!
Anonimus

  
Rola popytu

Opinia keynesistów jest odmienna, rynek pracy nie jest prawdziwym rynkiem w neoklasycznym znaczeniu tego pojęcia. Poziom popytu na pracę nie jest określony przez poziom płac, lecz przez wielkość oczekiwanego przez przedsiębiorstwo popytu. Przedsiębiorstwo podejmuje decyzję o zwiększeniu zatrudnienia dopiero wtedy, gdy uzna, że będzie miało zbyt na swoje produkty, tzn. wtedy, gdy popyt będzie wystarczający. Poziom zatrudnienia zależy więc od popytu na produkcję.*
     Z drugiej strony, spadek płac nie tylko nie podtrzymuje zatrudnienia , ale jeszcze wywiera negatywny wpływ na jego poziom, ponieważ obniżenie płac może spowodować zmniejszenie popytu na produkcję przedsiębiorstw, gdyż pociąga za sobą zmniejszenie się łącznego funduszu na pracę.  To zmniejszenie popytu spowoduje spadek poziomu produkcji, a wiec i spadek zatrudnienia.
     Wreszcie spadek płac może wywołać okresowo negatywny wpływ na zatrudnienie, hamując procesy modernizacji. Istotnie – im niższe są płace, tym mniej jest firm zainteresowanych inwestycjami zwiększającymi produktywność przez modernizację. Celem takich inwestycji jest głównie redukcja kosztu płacy na jednostkę produkcji. W podanym dalej przykładzie spadek kosztów płacy czyni rozpatrywaną inwestycję nierentowną. Tymczasem wzrost produktywności jest warunkiem poprawy konkurencyjności, która prowadzi do wzrostu popytu a tym samym do podtrzymania zatrudnienia.
...
*  Produkcję można często znacznie zwiększyć nie tylko bez wzrostu zatrudnienia i płac, ale nawet z ich spadkiem. Współcześnie są to zjawiska masowe, spowodowane postępem techniczno-organizacyjnym i konkurencją kosztową. Przedsiębiorstwa po prostu kalkulują, co im się lepiej opłaci. To co się lepiej opłaci konkretnemu przedsiębiorstwu, np. automatyzacja, ucieczka z produkcją tam gdzie jest tańsza siła robocza, ucieczka z podatkami tam gdzie podatki są niższe itp., niekoniecznie opłaci się całemu społeczeństwu.
Anonimus
 

Wpływ spadku poziomu płac na zatrudnienie 
-  str.  144

Kiedy spadek płac jest korzystny dla zatrudnienia?
...
Kiedy spadek płac jest niekorzystny dla zatrudnienia
Równie łatwo można pokazać przypadek, kiedy redukcja płac jest niekorzystna dla zatrudnienia.
... 

Sztywność czy giętkość płac, które z tych rozwiązań jest bardziej racjonalne? 
-  str.  146
...
Czy należy ożywiać popyt żeby podtrzymać zatrudnienie 
-  str.  147

Z punktu widzenia keynesistów, najefektywniejszą polityką dla podtrzymania zatrudnienia jest ożywienie popytu na dobra konsumpcyjne i na dobra kapitałowe. Taką politykę w różnym stopniu stosują wszystkie kraje kapitalistyczne. Nazywa się ją ogólnie polityką ożywienia gospodarki.
     Jeżeli państwo zwiększa świadczenia socjalne, to siła nabywcza gospodarstw domowych wzrasta, powodując wzrost popytu. Jeżeli jest on dostatecznie duży, to można oczekiwać, że przedsiębiorstwa odpowiedzą wzrostem produkcji i same zakupią więcej towarów oraz zdecydują się na nowe inwestycje, pociągające dalszy wzrost popytu.*
     Wielu keynesistów zaleca politykę ożywiania gospodarki  przez inwestycje, które wywierają istotny wpływ na inne sektory, niezależnie od tego, czy chodzi o inwestycje prywatne, które można pobudzić polityką niskiej stopy procentowej**, czy inwestycje publiczne, które mają tę wyższość, że mogą być podejmowane bez uprzedniego stwierdzenia, iż istnieje efektywny popyt.***

Uwagi
* Jeśli wzrost popytu nie zostanie zaspokojony przez import. Jeśli zostanie zaspokojony przez import, to biorcy świadczeń socjalnych też zyskają, ale gospodarki to nie ożywi i bezrobocie nie spadnie. Przy okazji mogą – ale nie muszą – wzrosnąć ceny. Zależy to od całego szeregu uwarunkowań.
** Pod warunkiem, że niskie stopy procentowe obejmą nie tylko lokaty bankowe, lecz także pożyczki udzielane przez banki.
***  Mogą, ale jeśli będą nietrafne, to zmarnują tylko środki.
Tematy pokrewne i ściśle powiązane: siła konkurencyjna,  protekcjonizm, wolny handel, globalizm, stosunki społeczne, międzynarodowe itp.
Anonimus


Wpływ wzrostu popytu na zatrudnienie  -  str.  148

(...)  Keynesiści twierdzą, że dla pełnego zatrudnienia warto tolerować niewielką inflację, pod warunkiem, że potrafimy ją ograniczyć. Najpoważniejsze przeszkody dla polityki ożywiania gospodarki ujawniają się, gdy weźmiemy pod uwagę otwarcie gospodarki na zagranicę.  
Jeżeli wzrost popytu skierowany jest w większym stopniu do przedsiębiorstw zagranicznych niż krajowych..., to wpływ polityki ożywiania popytu na krajowe zatrudnienie może być niewielki czy wręcz zerowy. Jedynym znaczącym efektem będzie tendencja do wzrostu cen, przy równoczesnych negatywnych skutkach dla konkurencyjności przedsiębiorstw krajowych, wraz z wynikającą stąd utratą rynków. Tak więc w niektórych przypadkach chęć ożywienia popytu może się obrócić przeciw zatrudnieniu, przy równoczesnym pogorszeniu się bilansu handlowego. Jaki będzie ostateczny bilans zatrudnienia? Brak na to uniwersalnej odpowiedzi. Istnieje wiele różnych odpowiedzi, w zależności od konkretnej sytuacji gospodarczej.
(...)  W takiej sytuacji keynesiści doradzają aktywną interwencję państwa, zmierzającą do wprowadzenia takiej struktury przemysłu i handlu, przy których negatywne skutki polityki ożywienia popytu będą niewielkie, a jej skutki pozytywne znaczne.*
Bardzo trudno jest w realnych sytuacjach określić natężenie  efektów keynesowskich i neoklasycznych. Należałoby je umieć zmierzyć (skwantyfikować), ponieważ skuteczność polityki zależy od siły wpływu różnych efektów. Jeżeli efekty keynesowskie są silniejsze, to wprowadzenie neoklasycznej polityki obniżania płac byłoby nie tylko bezużyteczne, lecz wręcz szkodliwe.
Obecnie jedną z większych trudności jest rosnąca integracja gospodarki światowej, która znacznie zwiększa zakres negatywnych efektów różnych polityk, mających prowadzić do zapewnienia pełnego zatrudnienia  i utrudnia znalezienie drogi do osiągnięcia tego celu.**

Uwagi
*  Sama zmiana struktury... nie pomoże jeśli rodzimy przemysł i handel będą przegrywać z obcą konkurencją.
** Najwyższy czas do odwrócenia tego trendu: żeby integracja pomagała, a nie utrudniała. Przypuszczam, że przynajmniej w ramach Unii Europejskiej jest to możliwe, ale... chyba sporo rozwiązań trzeba by jeszcze zmienić, w tym postawić na mądre unijne planowanie, oczywiście elastyczne i interdyscyplinarne, a nie biurokratyczne, z uprzednią – przed podjęciem decyzji – symulacją wszystkich istotnych aspektów. Problem pogodzenia interesów narodowych, grupowych i społecznych z interesami całej Unii. 
 
Anonimus

Czy modernizacja majątku produkcyjnego sprzyja czy nie sprzyja pełnemu zatrudnieniu?
-  str.  150

Często pojawiają się oskarżenia, że modernizacja jest przyczyną bezrobocia. Analiza tego problemu pozwala stwierdzić, że ze społecznego punktu widzenia jest on bardziej złożony, niż to sie wydaje z punktu widzenia jednostki.

Od punktu widzenia jednostki
Robotnik zatrudniony w zakładach Renault czy Fiata będzie zaniepokojony, gdy dowie się, że taśma produkcyjna, przy której pracuje, zostanie zastąpiona przez taśmę nowocześniejszą. Jest bardzo prawdopodobne, że nowe urządzenie będzie wymagało mniejszej liczby robotników...  Co więcej, umiejętności robotnika, przydatne przy dawnej taśmie, mogą nie wystarczać przy nowym urządzeniu. Powstaje ryzyko deklasacji... 
Oczywiście, zmiana może być okazją do przeszkolenia. Nie zawsze jednak łatwo przystosować się do nowych warunków...  To wszystko pozwala zrozumieć, dlaczego modernizacja wzbudza wśród zatrudnionych niepokój.
... do społecznego punktu widzenia
Problem jest jednak bardziej złożony. Aby lepiej go zrozumieć wróćmy do naszego pracownika. Załóżmy, że przedsiębiorstwo, w którym on pracuje, nie modernizuje się, podczas gdy robią to przedsiębiorstwa zagraniczne. Konkurencyjność przedsiębiorstwa krajowego, posługującego się przestarzałą technologią, spada, gdyż jednostkowe koszty własne zagranicznych konkurentów maleją. Prowadzić to może do wojny cenowej i jeżeli, i jeżeli przedsiębiorstwo, w którym zatrudniony jest pracownik nie potrafi jej wygrać, to może upaść wraz ze wszystkimi wynikającymi stąd dla zatrudnienia konsekwencjami.
W naszym przykładzie nie wzięto pod uwagę jednego elementu: modernizacja wywołuje często efekty pośrednie, które niekiedy wywierają pozytywny wpływ na łączne zatrudnienie w danym kraju. (...).

Uwagi
Aby nie było tak prosto, dodam, że modernizacja może być chybiona (czegoś tam nie wzięto pod uwagę), zatrudnienie i fundusz płac  wprawdzie zmalały, ale koszty ogółem wzrosły, jakość się nie poprawiła (skutki wadliwego zarządzania), konkurencyjność  pogorszyła, w dodatku trzeba było spłacać, wraz z odsetkami, zaciągnięte na modernizację kredyty, a mimo to firma nie padła, bo krajowi konkurenci „nie są też orłami”, a zagraniczni jeszcze w pełni nie dotarli do wszystkich nisz rynkowych.
Co na to zbiorowy właściciel: ano, zwyczajnie, nie zna się, „kreatywna” księgowość  jeszcze mu w tym pomaga, a biegli księgowi, badający bilanse, nie przeszkadzają.
Anonimus

          
Negocjacje i konflikty 
-  str.  151

Jeżeli problemy zatrudnienia są źródłem konfliktów, to dzieje się tak dlatego, że mają one znaczenie strategiczne, a także dlatego, że interesy partnerów społecznych w kwestii podziału dochodów i warunków pracy są często sprzeczne. W ostatnich dwóch stuleciach stosunki pracy zmieniły się wskutek rozwoju związków zawodowych...

Uwagi
W ostatnich kilku–kilkunastu  latach ponownie sytuacja pracujących ulega pogorszeniu: przede wszystkim wzrasta bezrobocie i maleją świadczenia socjalne, spowolniał też wzrost średnich płac w poszczególnych grupach zatrudnienia, a niekiedy średnie płace w poszczególnych grupach nawet znacznie spadły. Jednocześnie szybko wzrasta rozwarstwienie społeczne, w tym narastają dysproporcje pomiędzy zarobkami pracowników a kierownictwa, szczególnie – najwyższego kierownictwa (nawiasem mówiąc, zniekształca to zasadniczo  średnią statystyczną płacę i występujące w niej tendencje, jeśli się nie dokonuje odpowiedniego  usystematyzowania danych).
Fakty, przynajmniej przez zainteresowanych „głębiej” tematem, są chyba dość dobrze znane. Natomiast w odniesieniu do przyczyn i sposobów odwrócenia niekorzystnych trendów, istnieje spora różnica poglądów.
Konflikty znowu narastają. 
Tematy, w miarę swoich możliwości, przedstawiam na swoich stronach. Docelowo, ze względu na ich ważność, zamierzam poświecić im więcej miejsca. 
Anonimus

8. Interwencja państwa - str. 153

Różne formy interwencjonizmu państwowego - str. 153

We wszystkich krajach świata interwencja państwa w dziedzinie gospodarczej i społecznej stała się zjawiskiem niezwykle ważnym. Przede wszystkim przejawia się ona w reglamentacji, która określa ramy, w jakich muszą się kształtować relacje między jednostkami gospodarczymi. Innym przejawem interwencji są wydatki państwa i społeczności lokalnych oraz działalność sektora publicznego (administracji oraz przedsiębiorstw państwowych).
...
Reglamentacja jest jedną z ważnych form interwencjonizmu i dużym błędem byłoby dostrzeganie interwencji państwa  tylko z działaniach związanych z wydatkami. Waga problemów, naciski wyborców i presja pracowników wymuszają na państwie interwencje w dziedzinie zatrudnienia zarówno w formie reglamentacji (czas pracy, minimalna płaca), jak i w formie popierania porozumień między  stronami w sporach społecznych, w szczególności – układów zbiorowych... 
Interwencjonizm państwa ma również charakter finansowy, wyraża się on w świadczeniach społecznych (ubezpieczenia emerytalne, zasiłki dla bezrobotnych) dokonywanych przez organizacje odpowiedzialne za redystrybucję dochodów, a także przez udzielanie ulg podatkowych i subwencji mających na celu sprzyjanie zatrudnieniu oraz ułatwianie przeszkolenia i adaptacji pracowników, jeżeli są one niezbędne.    

Obowiązkowe opłaty 
- str. 154
Finansowanie wydatków publicznych stwarza wiele poważnych problemów, którymi musimy się zająć:
Podatki •  Składki ubezpieczeniowe    Dochody z działalności gospodarczej państwa i społeczności lokalnych
Obowiązkowe opłaty  
Składki ubezpieczeniowe 
- str. 155   
Składki ubezpieczeniowe różnią się od podatków tym, że ich przeznaczenie jest określone przed wniesieniem opłaty.
...
Podatki lokalne...

Podatki państwowe
Każdego roku parlament przeprowadza glosowanie nad budżetem państwa. Budżet ustala... (...)

Podatek dochodowy...

Deficyt budżetowy

Co to jest deficyt budżetowy?
Zdarza się, że dochody państwa są niższe od sumy wydatków. W takiej sytuacji mówi się, że istnieje deficyt budżetowy.

Deficyt budżetowy jest jednym z możliwych deficytów, z jakim spotykamy się w finansach publicznych. Społeczności lokalne, instytucje ubezpieczeń społecznych również dysponują własnymi budżetami, które mogą charakteryzować się deficytem. Te różne budżety muszą być powiązane w celu pokrycia finansowych potrzeb społeczeństwa. 

Dla sfinansowania deficytu publicznego państwo może się uciec do rozpisania pożyczki długoterminowej (emisja obligacji), do pobierania dochodów od kontrolowanych przez siebie organizacji lub do kreacji pieniądza.

Kontrowersje wokół konsekwencji deficytu budżetowego  - str. 159

Konsekwencje deficytu budżetowego są różne w zależności od sposobu jego finansowania.* Jeżeli państwo rozpisuje pożyczkę, to ilość pieniędzy w obiegu pozostaje stała, jednakże wzrasta zadłużenie państwa. Jeżeli państwo ucieka się do kreacji pieniądza, to ilość pieniądza znajdującego się w obiegu istotnie wzrasta, z wyjątkiem sytuacji, gdy podjęte zostaną pewne zabiegi kompensacyjne (np. ograniczenie możliwości udzielania kredytów przez banki komercyjne).

Załóżmy, że finansowanie deficytu budżetowego odbywa się przez tworzenie pieniądza (bez ograniczeń kompensacyjnych).  Jakie są konsekwencje takiej decyzji dla wzrostu gospodarczego?

Keynesiści uważają, że wynika stąd ożywienie działalności gospodarczej, a w konsekwencji podtrzymanie wzrostu gospodarczego. Gdy wypłacone zostaną dodatkowe dochody, popyt wzrośnie, a to będzie stymulować wzrost produkcji przedsiębiorstw oraz zatrudnienia.** Deficyt budżetowy jest więc pożądany w okresie niepełnego zatrudnienia.

Przeciwnicy  deficytu budżetowego przestrzegają przed ryzykiem inflacji, jakie stąd wynika, gdyż – jak stwierdziliśmy przy omawianiu inflacji – wzrost popytu działa jednocześnie na wolumen produkcji i na poziom cen.  Wskazują oni również na tzw. efekt eksmisji (w Polsce nazywany efektem wypychania, tłum.), będący następstwem zaciągania pożyczek publicznych; jeżeli państwo zaciąga pożyczkę w wysokości 1 mln FF na sfinansowanie pewnego wydatku, to o tyle samo zmniejszą się środki pieniężne dostępne dla inwestorów prywatnych, co może spowodować  wzrost stopy procentowej, a tym samym wzrost kosztów inwestycji prywatnych. Obrońcy deficytu  w odpowiedzi argumentują, że gdy można wybierać między nieco wyższym bezrobociem i nieco wyższą inflacją, należy postawić na redukcję bezrobocia oraz że obecnie stopy procentowe nie kształtują się w zależności od popytu i podaży kapitału, lecz w zależności od czynników zewnętrznych wobec gospodarki krajowej. Jeżeli stopa procentowa we Francji jest wysoka , to dlatego, żeby zapobiec ucieczce kapitałów do RFN lub USA, a nie dlatego, że kapitały szukające lokat są niewielkie. Co do sztywności podaży, która może nieść ryzyko inflacji, to należy jej przeciwdziałać przez interwencję państwa w dziedzinie przemysłowej w taki sposób, aby podaż produkcji krajowej stała się bardziej elastyczna  względem popytu.  

Jak widać kontrowersje są liczne.  Obrazują one pewną ważną stronę metodologii ekonomii: nie należy zbyt szybko akceptować rozumowania ekonomisty, nawet wtedy, gdy wydaje się ono przekonywające, gdyż odwołuje się do pewnego mechanizmu wyjaśniającego. Nie mamy bowiem gwarancji, że na ten mechanizm nie nałożą się inne, które unicestwią skutki działania pierwszego.

Konkretnie, jeżeli chodzi o deficyt budżetowy, to istnieje w historii wiele przykładów, kiedy to polityka pobudzania gospodarki przez deficyt dawała pozytywne wyniki z punktu widzenia zatrudnienia (w trzydziestoleciu, po drugiej wojnie światowej, współcześnie w USA). Istnieją też przykłady, gdy pojawiły się efekty negatywne.  Francuska polityka ożywienia gospodarczego realizowana w latach 1975 i 1981 stała się zbyt kosztowna ze względu na inflację, deficyt zewnętrzny, wzrost popytu wywołującego masowy import, co w konsekwencji było korzystniejsze dla firm niemieckich lub amerykańskich niż dla przedsiębiorstw francuskich. W tych warunkach bilans handlowy znacznie się pogorszył, co skłoniło ówczesne rządy do szybkiej rezygnacji z realizowanej przez nie polityki.

Z powyższych rozważań, poza regułami metodologicznymi, wynika, że zawsze należy pamiętać  o tym, jaka jest konkretna sytuacja historyczna. Jeżeli nawet deficyt budżetowy rzeczywiście uruchamia pewne mechanizmy, które są korzystne dla wzrostu gospodarczego i zatrudnienia, to w pewnych warunkach historycznych mogą się równocześnie rozwinąć skutki negatywne. Wynika stąd, że nie zawsze deficyt budżetowy musimy z góry uznać za niekorzystny oraz że żadna gospodarka nie zniesie dowolnie wielkiego deficytu budżetowego.

Uwagi
*  Wg mnie „i przeznaczenia”.  Czy trzeba to uzasadniać?
**  Niekoniecznie. Wszystko może pójść w import!
Tak ogólnie: im gospodarka silniejsza i lepiej zarządzana, tym więcej może sobie pozwolić na finansowanie sensownych celów z deficytu budżetowego, oczywiście w rozsądnych granicach, bez większego ryzyka wystąpienia negatywnych skutków.
Anonimus

Kontrowersje wokół interwencjonizmu państwowego  -  str.  161

Dyskusje nad deficytem budżetowym są jedynie przykładem rozbieżności w poglądach ekonomistów w kwestii interwencjonizmu państwowego. Zwolenników i przeciwników interwencjonizmu państwowego dzielą duże różnice poglądów. Wśród jego zwolenników można wydzielić dwie grupy. Pierwsza z nich dopuszcza interwencję państwa jako instrumentu osłabienia negatywnych efektów rynku, w celu jego usprawnienia. Grupa druga odrzuca gospodarkę rynkową i oczekuje jej likwidacji.

Nie należy sądzić, że neoklasycy odrzucają w pełni interwencję państwa.  Po pierwsze dlatego, że bez państwa nie byłoby możliwe respektowanie umów. Państwo musi więc nie tylko istnieć, lecz przede wszystkim wypełniać kilka zasadniczych funkcji (obrona narodowa, ochrona własności, umów). Większość neoklasyków uznaje konieczność niektórych interwencji, takich jak: kontrola emisji pieniądza, ustawodawstwo antymonopolowe. Jednakże neoklasycy odrzucają interwencje, które ograniczają spontaniczną grę rynkową.   

Keynesiści są na ogół zwolennikami kompensacyjnej działalności państwa prowadzonej w licznych dziedzinach życia społecznego i gospodarczego dla przezwyciężenia niedostatków rynku, jednakże przy zachowaniu kapitalistycznej struktury gospodarki, natomiast marksiści reprezentują skrajny interwencjonizm prowadzący do likwidacji kapitalizmu.

Interwencja państwa może odegrać pewną rolę społeczną lub ekonomiczną (a niekiedy i obie jednocześnie);  każdą z nich kolejno omówimy.

Polityka społeczna  -  str.  162

  Dlaczego państwo musi interweniować w stosunki społeczne?
-  Potrzeba solidarności
-  Potrzeba konsensusu społecznego
-  Minimalne zaspokojenie podstawowych potrzeb
-  Potrzeby ekonomiczne
  Dziedziny polityki społecznej
-  pomoc dla bezrobotnych
-  oświata, kultura
-  rodzina
-  wprowadzenie infrastruktury pozwalającej na poprawę dobrobytu społecznego
-  pomoc dla najbiedniejszych
-  zdrowie
-  emerytury

Solidarność czy ubezpieczenia? 
-  str.  162

Interwencja państwa w życie społeczne odwołuje się przede wszystkim do zasady solidarności miedzy ludźmi. Solidarność skłania ludzi cieszących się dobrym zdrowiem do łożenia wydatków na chorych, a ludzi, którzy są aktywni, do łożenia na wykształcenie młodych oraz do wspomagania tych, którzy nie zapewnili sobie dostatecznego dochodu na ostatnie lata swego życia. Solidarność ma charakter zbiorowy, podczas gdy miłosierdzie ma charakter indywidualny, w obu jednak przypadkach, w odróżnieniu od ubezpieczeń, nie oczekuje się rewanżu.
     Interwencja socjalna państwa odpowiada również humanitarnej potrzebie zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka. Z punktu widzenia potrzeb, takich jak oświata, zdrowie, prawo do założenia rodziny, wszyscy obywatele winni być równo traktowani. Różnice wynikające ze skuteczności w działalności produkcyjnej mogą występować dopiero po zaspokojeniu potrzeb podstawowych.
     Takiej logice nurt ultraliberalny przeciwstawia logikę ubezpieczenia dobrowolnego i indywidualnego.
     Interwencja socjalna państwa pociąga za sobą konsekwencje ekonomiczne. Na przykład wzrost zasiłków rodzinnych wywiera wpływ na wydatki gospodarstw domowych, a tym samym na wielkość popytu. Należy jednak finansować te świadczenia pomimo negatywnego wpływu, jaki mogą one wywierać na koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa.

Redystrybucja dochodów jako konsekwencja polityki społecznej 
-  str.  163

Obecnie jedna trzecia dochodu gospodarstw domowych we Francji pochodzi ze świadczeń społecznych, tzn. z dochodu otrzymywanego nie tyle w wyniku bezpośredniego udziału w produkcji, lecz z powodu spełnienia pewnych kryteriów socjalnych (liczba dzieci, wiek). Znaczenie interwencji socjalnej okaże się jeszcze większe, jeżeli weźmie się pod uwagę darmowe usługi publiczne.
     Według Centrum Badań Dochodów i Kosztów (CERC), we Francji w 1983 r., na przeciętny dochód gospodarstw domowych składały się:
-  dochód pierwotny, tzn. dochód wynikający z bezpośredniego udziału w produkcji (płace i zyski) – 59,3%,
-  świadczenia społeczne (z tytułu choroby, starości, pomocy dla bezrobotnych, zasiłku rodzinnego) – 29,8%,
-  darmowe usługi -  18,6%,
-  ulgi podatkowe wynikające z korekty uzyskanych dochodów -  7,7%.
(Razem to daje -  115,4%!  Przypis Z.U.).
Dochód sensu largo składa się więc nie tylko z dochodu pieniężnego (tzn. dochodu pierwotnego wraz ze świadczeniami społecznymi, od których odejmuje się  obowiązkowe opłaty), lecz także z darmowych usług publicznych.

Jaką część swego PKB społeczeństwo jest skłonne przeznaczyć na wydatki socjalne?
-  str.  164

W okresie słabego wzrostu gospodarczego istnieje tendencja do wzrostu wydatków socjalnych, podczas gdy wpływy budżetowe utrzymują się na tym samym poziomie. Tym samym występuje wzrost udziału wydatków w PKB. Z tego konfliktu wynika to, co się nazywa kryzysem „państwa opiekuńczego”. Problem finansowania wydatków socjalnych jest tym ostrzej odczuwalny, że ich udział w PKB, we wszystkich krajach uprzemysłowionych (w szczególności w Europie) jest bardzo wysoki. Z drugiej strony interwencja państwa może przynieść efekty negatywne. Czy prawie darmowe lekarstwa nie prowadzą do ich nadmiernego spożycia?  Czy istnieje pewien poziom zasiłku dla bezrobotnych, przy którym nie opłaca się poszukiwać pracy?
     Istnieją różne opinie co do tego, przy jakim poziomie opieki społecznej zaczynają się pojawiać efekty negatywne, a także co do jej generalnej oceny. Nurty socjalistyczny i reformistyczny utrzymują, że wydatki socjalne powinny być utrzymane, chociaż należałoby unikać zdarzającego się sporadycznie marnotrawstwa i lepiej zarządzać niektórymi wydatkami. Nurt ultraliberalny, odwrotnie, uważa że wydatki socjalne państwa muszą być wydatnie zmniejszane, a jeżeli to możliwe – powinny w ogóle zaniknąć.  

Polityka gospodarcza
Różnorodność polityki gospodarczej  -  str.  164

Polityka gospodarcza może przybierać różne postacie: od określenia warunków pracy w przedsiębiorstwie, które może ułatwiać osiąganie kompromisu społecznego, a tym samym prowadzić do przyspieszenia wzrostu gospodarczego, po politykę celną, o której mówiliśmy poprzednio.
     Jeżeli polityka gospodarcza jest zbiorem środków przyjętych prze państwo dla zapewnienia wzrostu gospodarczego i pełnego zatrudnienia, to wybór środków jest skrajnie kontrowersyjny. Dowodzą tego różnice w polityce przemysłowej.
    (...)
 
Polityka przemysłowa 
-  str.  165

Polityka przemysłowa to zespół zabiegów podjętych przez państwo, które mają na celu rozwój przemysłowy kraju.
     Według zasad neoklasycznych, jedyną dobrą polityką przemysłową jest polityka, która sprzyja konkurencji między firmami oraz służy przekazywaniu firm kontrolowanych przez państwo sektorowi prywatnemu (prywatyzacja). Jednakże prawie we wszystkich krajach polityka interwencjonistyczna jest stosowana w mniejszym lub większym stopniu.
     Środki interwencji są różnorodne: zamówienia publiczne, dotacje, subwencje, polityka taniego pieniądza, ulgi podatkowe, prawodaws6two korzystne dla przedsiębiorstw państwowych (ulgi celne, finansowanie dużych projektów).
 
Planowanie 
-  str.  166

W niektórych krajach o gospodarce rynkowej , w celu zapewnienia większej spójności projektów rozwoju przemysłu, interesów społecznych i prywatnych stosowane jest tzw. planowanie indykatywne. Wykracza ono rzeczywiście poza ramy polityki przemysłowej. Chodzi tu o wyznaczenie celów dla całej gospodarki (np. stopa wzrostu PKB) na krótszy lub dłuższy horyzont (na ogół 4- lub  5-letni) i podjęcie decyzji w porozumieniu z różnymi uczestnikami życia społecznego. (związki zawodowe, przedsiębiorstwa) co do środków realizacji tych celów. Państwo przyjmuje na siebie moralne zobowiązanie do skutecznego ich stosowania. (Chyba nie tylko „moralne”. Anonimus).
     Środki, jakimi dysponuje państwo, mają charakter pośredni, ponieważ w krajach kapitalistycznych państwo nie sprawuje bezpośredniej władzy nad zarządzaniem przedsiębiorstwami za wyjątkiem sektora publicznego (z istoty rzeczy ograniczonego).
     Również nacjonalizacja, która polega na przejęciu przez państwo własności przedsiębiorstw prywatnych, bywa traktowana jako sposób skuteczniejszej kontroli nad restrukturyzacją przemysłu. Ale taka polityka jest bardzo kontrowersyjna.

Jak rozpoznawać konsekwencje zalecanej polityki?  -  str.  166
 
W różnych sferach polityki gospodarczej, tak jak w przypadku deficytu budżetowego, ekonomiści różnią się co do tego, jaka polityka jest najkorzystniejsza. Bardzo często określona polityka pociąga za sobą zarówno zmiany korzystne jak i niekorzystne, i należałoby wtedy zmierzyć rzeczywiste konsekwencje tych zmian. Wymaga to jednak narzędzi  pozwalających na przeprowadzenie odpowiedniego pomiaru. 

Rachunkowość społeczna
-  str.  166

Statystyki opracowywane przez administrację państwową lub przez instytucje publiczne obejmują praktycznie wszystkie dziedziny gospodarki: ceny, produkcje, płace, zatrudnienie, kredyty, świadczenia społeczne, wydatki publiczne. Jednakże dane statystyczne mają różną dokładność i zamieszczane są w rozproszonych publikacjach. Istnieje więc potrzeba pewnego ogólnego schematu, w który należałoby ująć zasadnicze dane ekonomiczne, tak aby były porównywalne i powiązane między sobą. Tego rodzaju spójnym schematem przedstawienia makroekonomicznych danych statystycznych jest rachunkowość społeczna.

Przedstawianie i kwantyfikacja relacji społeczno-ekonomicznych 
-  str.  167

Można wyznaczyć osobno wielkość  PKB, importu, eksportu, inwestycji brutto itd., lecz można również przedstawić te wielkości we wzajemnym powiązaniu:
(...)
 
Nieprzewidywalność zachowań ekonomicznych 
-  str.  169   

Jednym z największych problemów, jakie występują w prognozowaniu ekonomicznym, jest trudność związana z przewidywaniami zachowań jednostek gospodarujących.
Równie ważne jest odgadnięcie, jak zachowa się całe społeczeństwo. 
(...)  Jeżeli zachowanie społeczeństwa nie jest w pełni racjonalne, to trudno przewidywać decyzje ekonomiczne. Jeżeli zachowania irracjonalne są wyjątkowe, można je pominąć. W przeciwnym przypadku muszą być przedmiotem starannej analizy ekonomicznej.

Uwagi
Nieprzewidywalność zachowań ekonomicznych (oraz końcowych rezultatów) w znacznej mierze wypływa ze „słabości nauk ekonomicznych”, które nie nadążają za realiami świata, są za mało wszechstronnie  interdyscyplinarne, a za bardzo  szablonowo „ogólnoteoretyczne”, i chyba nieco „naginane” do potrzeb grup interesów, które reprezentują. Widać to chyba całkiem wyraźnie w dyskusjach polityków i  wspierających ich ekonomistów, choćby tylko (w Polsce) w dyskusjach nad kolejnymi budżetami i reformami. Ludzie, zwyczajnie, coraz mniej wierzą zapewnieniom i coraz mniej ufają autorytetom, oficjalnym danym, reklamie itp., a mimo to bardzo często dają się zwieść różnym sztuczkom..., a później przesadnie odreagowują.  Do władzy też niekoniecznie „dorywają się” lub „pchają” najbardziej kompetentni i uczciwi. Widać to również  wyraźnie. Ogólny brak zaufania, gry interesów, dominujący egoizm a przy tym niedoinformowanie i niedokształcenie ekonomiczne – muszą  się więc przekładać także i na nieprzewidywalność zachowań.
Jak temu przeciwdziałać, aby zachowania były nie tylko przewidywalne, ale także racjonalne, i to nie tylko dla grup interesów ale społeczeństwa jako całości?  
Na marginesie 
W socjalistycznej gospodarce „centralnie zarządzanej”, słabość  narzędzi ekonomicznych, ogólnoteoretycznie poprawnych, ale niedostosowanych do powszechnego „czarowania”,  przybierała często formę wręcz karykaturalną i prawdopodobnie  w dużej mierze przyczyniła się do upadku tego systemu.  Przyczyniła się też bardzo istotnie do niepowodzeń reformy gospodarczej w Polsce, podjętej w latach osiemdziesiątych. W znacznej mierze, wg mnie, wpłynęła, choć z innych powodów niż za socjalizmu,  także na błędy transformacji w latach dziewięćdziesiątych. Obawiam się, obym się mylił,  ale do dzisiaj, w tym zakresie nie nastąpił jakiś radykalny przełom „techniczny” na lepsze, i to pomimo wręcz rewelacyjnych możliwości, jakie dają techniki informatyczne (komputerowe). Dają, ale to nie znaczy, że są w pełni odpowiednio wykorzystane. Temat dość obszernie, choć bardzo  wybiórczo, zamarkowany na wielu moich stronach, poczynając od „konkretyzacji”.
Obecnie znowu coraz bardziej dają znać o sobie:  „wybujały” egoizm, narastanie konfliktów społecznych i nie tylko społecznych, zachwiania w gospodarce światowej. Samo udoskonalenie „narzędzi ekonomicznych” na pewno nie wystarczy. Globalna, obiektywna  analiza przyczyn i skutków, bardzo by się chyba przydała, zanim ewentualnie dojdzie do poważniejszych zaburzeń.
Anonimus

ELEMENTARNY SŁOWNIK EKONOMICZNY - str. 171

Akcja
Tytuł własności części majątku przedsiębiorstwa.
Akcjonariusz  Posiadacz akcji.
Aktywa  Część bilansu, która przedstawia wycenę stanu posiadania (majątku) przez przedsiębiorstwa.
Amortyzacja  Księgowa ocena utraty wartości dobra trwałego w danym okresie.
Autarkia  Sytuacja kraju, który nie prowadzi wymiany handlowej z zagranicą.
Bank  Organizacja posiadająca zezwolenie na prowadzenie działalności bankowej: udzielanie kredytu, kreację i zarządzanie pieniądzem bezgotówkowym.
Bank centralny  Instytucja, która ma na ogół monopol emisji banknotów i która kontroluje obieg pieniądza i kredyty w danym kraju. We Francji bankiem centralnym jest Bank Francji. Pozostałe banki nazywane są bankami komercyjnymi.
Bezrobocie  Sytuacja osoby, która jest pozbawiona płatnej pracy i jej poszukuje.
Bilans  Dokument księgowy, który opisuje stan posiadania (majątek, aktywa) przedsiębiorstwa oraz źródła jego pochodzenia (kapitał, pasywa) na dany moment.
Bilans transakcji bieżących  Bilans handlowy wraz z bilansem obrotów niematerialnych.
Bilans handlowy  Zestawienie wartości importu i eksportu towarów danego kraju.
Bilans obrotów niematerialnych  Zestawienie bieżących transakcji z zagranicą, nie związanych z przejściem towarów przez granice (np. turystyka).
Bilans płatniczy  Zestawienie wszystkich transakcji z zagranicą, mających konsekwencje finansowe.
Budżet państwa  Zestawieni dochodów i wydatków państwa, zatwierdzone przez parlament na dany rok.
Cena  Ilość pieniędzy, którą nabywca płaci a sprzedawca otrzymuje w zamian za wymieniane dobro.
Czek  Dokument służący do przesuwania pieniądza bezgotówkowego. Sam czek nie jest pieniądzem.
Czynnik produkcji  To, co przyczynia się do powstania produktu.
Deficyt budżetowy  Sytuacja, w której dochody budżetu państwa są niższe od wydatków.
Deprecjacja pieniądza Spadek wartości danej waluty względem innej waluty.
Dewaluacja  Decyzja państwa o obniżeniu kursu waluty krajowej w stosunku do walut innych krajów.
Dewizy  Pieniądz zagraniczny (waluta zagraniczna).
Dezinflacja  Spadek stopy wzrostu globalnego poziomu cen.
Dłużnik
     - Ten, kto jest winny pewną sumę pieniędzy.
     - Znaczenie szczególne: rachunek bankowy z ujemnym saldem, co oznacza, że właściciel rachunku jest winny bankowi pieniądze. 
Dobro ekonomiczne  Dobro posiadające wartość rynkową. Wyróżnia się wśród nich dobra konsumpcyjne, dobra trwałe, nietrwałe dobra produkcyjne.
Dobro  - kapitałowe, przeznaczane na inwestycje; pośrednie, przeznaczone do dalszego przerobu.
Dochód  Prawo do udziału w wyniku działalności gospodarczej. Rozróżnia się dochody pierwotne, redystrybucyjne, dochód brutto i dochód do dyspozycji (netto).
Dochód do dyspozycji (netto)  Dochód osoby do niego uprawnionej, po odliczeniu obowiązkowych opłat i dodaniu świadczeń socjalnych.  
Dochód pierwotny  Dochód wynikający z udziału w procesie produkcji; dochód za pracę, dochód z tytułu własności lub wkładu kapitału. 
Dominacja Siła, z jaką jednostka gospodarująca może wywierać wpływ na inną jednostkę gospodarującą, która nie posiada takiej samej siły.
Dostosowywanie monetarne  Zmiana kursów wymian.
Dywidenda Ta część spółki akcyjnej, która jest rozdzielana między akcjonariuszy.
Eksport  Wartość lub wolumen towarów sprzedanych przez dany kraj za granicę.
Elastyczność  Elastyczność A względem B oznacza stosunek stopy wzrostu zmiennej A do stopy wzrostu zmiennej B.
Finansowanie Środki pozwalające uzyskać zasoby pieniężne potrzebne do realizacji danego projektu.
Firma wielonarodowa (ponadnarodowa) Duże przedsiębiorstwo posiadające filie w wielu krajach.
Fordyzm  Taylorowska organizacja produkcji wspomagana „taśmą produkcyjną” i standaryzacją elementów
Giełda  Miejsce, w którym określane są kursy akcji i obligacji (giełda papierów wartościowych) lub różnych towarów (giełda towarowa).
Gospodarka centralnie planowana  Gospodarka, w której podstawowe środki produkcji należą do społeczeństwa i w której decyzje produkcyjne są na ogół scentralizowane i podejmowane w ramach planu.
Gospodarka kapitalistyczna   Synonim gospodarki rynkowej. Zob. Również kapitalizm.
Gospodarka rynkowa  Gospodarka, w której kierunki produkcji, jej wielkość, dochody i ceny wynikają z gry rynkowej.

Gospodarstwo domowe  Zbiór osób zajmujących to samo mieszkanie. Kawaler może również tworzyć gospodarstwo domowe.
     (Wg definicji PWN: „Gospodarstwo domowe, baza ekonomiczna jednostki lub grupy osób razem zamieszkujących i wspólnie utrzymujących się, powiązanych ze sobą np. więzami rodzinnymi.” Przyp. Anonimus)
 
Import Wartość lub wolumen towarów, zakupionych przez dany kraj za granicą. 
Inflacja   Trwała i samopodtrzymująca się tendencja do ogólnego wzrostu cen.
Inwestycja – pieniężna: przeznaczenie pewnej sumy pieniędzy na zakup dóbr trwałych; rzeczowa – powiększenie zasobu dóbr trwałych.
Jednostka gospodarująca  Uczestnik życia gospodarczego; gospodarstwo domowe, przedsiębiorstwo, administracja państwowa, instytucja finansowa.
Kapitalizm   Organizacja gospodarki, w której środki produkcji  stanowią własność prywatną, rozwinięty jest system pracy najemnej, a rynek odgrywa główną rolę w wyznaczaniu kierunków produkcji.
Kapitał
    
-  Sensu largo: majątek.
     -  Kapitał spółki: suma funduszy wniesionych do przedsiębiorstwa przez jego właścicieli.
     -  Kapitał techniczny: zespół (trwałych i nietrwałych) środków produkcji.
Koncentracja
    
-  Operacja prowadząca do zwiększenia wielkości przedsiębiorstwa poprzez połączenie lub wchłonięcie.
     -  Przewaga dużych firm w danym sektorze gospodarczym.
Konkurencja  Sensu largo: sytuacja, w której między firmami istnieje współzawodnictwo.

Konkurencja czysta i doskonała   Teoretyczne schematy przyjmowane często przez ekonomistów neoklasycznych (atomizacja, płynność, jednorodność, przejrzystość rynku). [Warto pamiętać, że „konkurencja czysta i doskonała”, to prawie zawsze „czysta abstrakcja” nie występująca w praktyce. Modele na niej oparte, mogą być błędne. Autorki piszą o tym – str. 89.  Podobny błąd „modelowy”  popełnili w przeszłości „marksiści praktyczni”, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że kapitalizm w „czystej postaci” analizowany przez Karola Marksa, już dawno nie występuje. Drogo za to zapłacili. Anonimus]

Konkurencja niedoskonała   Sytuacja, w której nie spełniony jest co najmniej jeden z warunków konkurencji czystej i doskonalej.
Konkurencyjność  Zdolność przedsiębiorstwa (lub kraju) do przeciwstawiania się konkurencji.
Konsumpcja  Zużycie dobra dla zaspokojenia pewnej potrzeby.
Korzyść skali   Korzyść skali występuje wtedy, gdy jednostkowy koszt własny zmniejsza się przy wzroście produkcji.
Koszt   Suma obciążeń z tytułu prowadzenia pewnej działalności. Rozróżnia  się koszt całkowity, koszt jednostkowy, koszt stały, koszt zmienny, koszt marginalny (krańcowy) itd.
Kraje kapitalistyczne   Kraje, w których podstawowe środki produkcji stanowią własność prywatną, rozwinięty jest system pracy najemnej, a rynek odgrywa istotną rolę w ustalaniu kierunków i wielkości produkcji.
Kraje socjalistyczne   Kraje, w których podstawowe środki produkcji stanowią własność uspołecznioną (spółdzielczą lub państwową), a plan spełnia istotną rolę w ustalaniu kierunków i wielkości produkcji.
Kredyt Pożyczka pewnej sumy pieniędzy, która musi być zwrócona w przewidzianym terminie.
Kryzys gospodarczy   Sytuacja gospodarki kraju charakteryzująca się bezrobociem  oraz nadwyżką  podaży towarów nad popytem na nie.
Księgowość podwójna  W księgowości podwójnej każda operacja jest zapisywana dwukrotnie, co ułatwia kontrolę. (...)
Kurs pieniądza
     -  Kurs walutowy: ilość pieniędzy kraju A potrzebna do uzyskania jednostki waluty kraju B.
     -  Posiadanie statusu prawnego środka płatniczego: akceptacja pieniądza jako środka obrotu i regulacji należności jest obowiązkowa.  
Ludność zawodowo czynna  Ludność, która wykonuje lub chce wykonywać opłacaną pracę zawodową.
Majątek (bogactwo)  Wartość zasobu dóbr posiadanych przez jednostkę, przedsiębiorstwo, naród (po odjęciu długów).
Makroekonomia   Analiza problemów ekonomicznych kraju lub zbioru krajów na maksymalnym poziomie agregacji (posługująca się takimi wielkościami, jak: produkcja krajowa, dochody ludności, globalne zatrudnienie itp.).
Masa pieniężna  Ilość pieniądza znajdującego się w obiegu na danym terytorium.
Mikroekonomia   Analiza działalności gospodarczej różnych kategorii jednostek gospodarujących, a nie z punktu widzenia całej gospodarki (jak to czyni makroekonomia).
Model ekonomiczny  Abstrakcyjny obraz zjawiska ekonomicznego.
Monopol  Sytuacja charakteryzująca się istnieniem jedynego sprzedawcy i wielu nabywców.
Nacjonalizacja (upaństwowienie)  Przejęcie kontroli nad przedsiębiorstwem przez państwo.
Obligacja  Papier wartościowy (tytuł własności) reprezentujący wierzytelność przedsiębiorstwa lub instytucji publicznej.
Obowiązkowe opłaty  Podatki, cła i składki ubezpieczeniowe.
Obrót  Wartość sprzedaży w danym okresie.
Oligopol   Rodzaj rynku, charakteryzujący się istnieniem ograniczonej liczby sprzedawców, na którym każdy z nich może wywierać wpływ na sytuację rynkową.
Optimum  Najlepsza z możliwych sytuacji.
-  w sensie Pareto: sytuacja, w której żaden z członków danej zbiorowości nie może poprawić swojego położenia bez pogorszenia położenia co najmniej jednego z pozostałych członków zbiorowości.
Oszczędność Nie skonsumowana część uzyskanego dochodu.
Pasywa   Część bilansu, która przedstawia ocenę kapitałów własnych i długów przedsiębiorstwa.
Pieniądz   Środki płatnicze, płatne na każde żądanie. Dobro powszechne używane jako pośrednik w wymianie.
Pieniądz bezgotówkowy  Pieniądz, który powstaje przez zapis na rachunkach bankowych. 
Plan  Opis środków i zabiegów zmierzających do terminowej realizacji określonego celu przy uwzględnieniu istniejących ograniczeń.

Planowanie  Opracowanie planów narodowych; rozróżnia się planowanie indykatywne i planowanie nakazowe. (Oczywiście: nie tylko „narodowych”. Poza tym rozróżnienie planów jest bardzo daleko większe. Cytuję poniżej kilka skróconych definicji planowania wg PWN. Anonimus:
-  Planowanie dyrektywne, planowanie zadaniowe, rodzaj planowania typowego dla gospodarki socjalistycznej.
-  Planowanie indykatywne, rodzaj planowania występujący w gospodarce rynkowej.
-  Planowanie gospodarcze, określenie przyszłych celów i zadań ekonomicznych oraz środków i instrumentów służących ich realizacji.
-  Planowanie gospodarcze, jedna z dyscyplin tzw. ekonomii stosowanej zajmująca się uogólnianiem praktycznych doświadczeń planistycznych oraz tworzeniem teorii planowania.
-  Planowanie społeczne, proces opracowywania planów rozwoju społecznego, bądź społecznych aspektów programu gospodarczego.
-  Planowanie przestrzenne, działalność zmierzająca do planowego zagospodarowania przestrzeni.
-  Planowanie perspektywiczne, długookresowe planowanie obejmujące zwykle okres 10-20 lat.).  

Płaca  Dochód będący wynagrodzeniem za pracę najemną. Rozróżniamy płacę brutto i płacę netto, płacę nominalną, płacę realną itd.
Podatek  Obowiązkowa opłata na rzecz państwa lub społeczności lokalnej, bez wstępnego określenia, na co zostanie przeznaczona.
Podaż  Ilość dobra lub usługi, którą jednostki gospodarujące skłonne są sprzedać po określonej cenie. 
Podwykonawstwo  Sytuacja  firmy  prawnie niezależnej, która wykonuje zlecenia innej firmy.
Podział  Sposób podziału dochodów.  (Naturalnie, nawet w ekonomii, jest to tylko jeden z wielu podziałów. Anonimus)
Podział pracy  Organizacja produkcji charakteryzująca się podziałem zadań i czynności między członków grupy.
Polityka gospodarcza  Zespół zabiegów podejmowanych przez państwo lub społeczności lokalne dla podtrzymania działalności gospodarczej.
Polityka pieniężna  Polityka państwa w stosunku do obiegu pieniądza (ustalanie stopy procentowej, ilości pieniądza w obiegu itp.)
Polityka przemysłowa  Zespół zabiegów podejmowanych przez państwo w celu ożywienia i nadania określonego kierunku produkcji przemysłowej.
Polityka społeczna  Zespół zabiegów podejmowanych przez państwo lub społeczności lokalne dla poprawy dobrobytu społecznego. (Ten „dobrobyt” to, oczywiście, tylko „literacka przenośnia, choć, równie oczywiście,  górne warstwy społeczeństw większości krajów świata zazwyczaj żyją w dobrobycie, a we Francji i w kilkunastu/kilkudziesięciu innych krajach – nawet średnie. Anonimus).   
Popyt  Ilość towarów, które jednostki gospodarujące skłonne są nabyć przy danej cenie.
Poziom życia  Przeciętna ilość dóbr, jaką dysponuje jednostka, grupa społeczna lub mieszkaniec danego kraju.
Pracownik najemny  Osoba, która pracuje pod kierunkiem innej osoby i otrzymuje za to płacę. 
Procent  Wynagrodzenie za udzieloną pożyczkę.
Produkcja
-  Działalność w wyniku której powstają nowe dobra lub usługi.
-  Zbiór dóbr wytworzonych w danym okresie. 
Produkt  Towar, dobro ekonomiczne.

Produkt krajowy brutto  (PKB)   Oszacowana wartość produkcji danego kraju. (W  „realnym socjalizmie”, w ramach samoobrony przed rozliczaniem ze wskaźników, wykonania planów itp., przedsiębiorstwa czyniły „statystyczne cuda” dla podniesienia wartości produkcji. Teraz problem „statystyki”  oddolnie stracił na znaczeniu;  mam jednak pewne wątpliwości, czy PKB faktycznie wiernie odzwierciedla to, co powinien  odzwierciedlać. Analiza wymaga znajomości i omówienia  wielu szczegółów.  Anonimus) 

Produktywność (wydajność) pracy  Stosunek wartości produkcji do czasu pracy niezbędnego do jej wytworzenia  (Uwagi jak wyżej. Anonimus).

Protekcjonizm  Polityka zmierzająca do ograniczenia napływu produktów zagranicznych na terytorium danego kraju (za pomocą taryf celnych, kontyngentów itd.).

Przedsiębiorstwo  
     -  sensu largo – każda organizacja zmierzająca do produkcji dóbr lub usług
     -  sensu stricto – przedsiębiorstwo kapitalistyczne
     Rozróżnia się przedsiębiorstwa publiczne i prywatne, indywidualne i spółki.
     (Wg definicji PWN: „Przedsiębiorstwo, podmiot gospodarczy wyodrębniony pod względem ekonomicznym, organizacyjnym i prawnym, obejmujący jeden zakład produkcyjny bądź większą ich liczbę.

Przychód marginalny   Przychód uzyskany dzięki ostatniej jednostce sprzedanego towaru.

Prywatyzacja  Sprzedaż przedsiębiorstw państwowych przedsiębiorstwom prywatnym.
     (Wg definicji PWN:  Prywatyzacja, udostępnianie osobom prywatnym (fizycznym i prawnym) udziałów i akcji przedsiębiorstw zamienianych w spółki lub sprzedaż lub ich składników majątkowych osobom fizycznym lub prawnym”.
     Przyp. Anonimus).   

Rachunek a vista  Sumy zapisane na takim rachunku są natychmiast wypłacane na każde życzenie.
Rachunek wyników  Dokument, który  zestawia wszystkie koszty i przychody przedsiębiorstwa za dany okres.
Rachunkowość społeczna (krajowa)  Spójny schemat zestawiający statystyczne informacje makroekonomiczne dotyczące danego kraju.

Redystrybucja   Operacja polegająca na przejmowaniu części praw do wytworzonej produkcji w celu powtórnego jej rozdzielenia według innych kryteriów niż udział w procesie produkcji (sytuacja rodzinna, stan zdrowia itd.). [„REDYSTRYBUCJA DOCHODÓW ingerencja państwa (system podatkowy, transfery) w podział dochodów uzyskiwanych z czynników produkcji (pracy, ziemi, kapitału) między obywateli.”* Wg Definicji PWN. Przyp. Anonimus].

Rentowność (opłacalność)   Stosunek zysku do kapitału zainwestowanego w celu uzyskania tego zysku. Działalność, którą uznano za wystarczającą. (Niestety, dość często dane w rachunkowości coś zniekształcają, nawet zupełnie legalnie i nieumyślnie. . Dla łatwowiernych skutki czasami mogą być „opłakane”. Anonimus).

Rewaluacja   Decyzja państwa o wzroście kursu waluty w stosunku do walut zagranicznych.
Rynek  Miejsce konfrontacji podaży i popytu, w którym ustalają się ceny i ilości podlegające wymianie.
Rynek pracy  Miejsce konfrontacji popytu i podaży pracy.
Samofinansowanie  Finansowanie wydatków ze środków własnych. (...)
Sektor 
   -  Sektor pierwszy – działalność rolnicza i wydobywcza.
   -  Sektor drugi – działalność przemysłowa. 
   -  Sektor trzeci – działalność handlowa i usługi.
   -  Sektory instytucjonalne: (klasyfikacja jednostek gospodarujących (gospodarstwa domowe, spółki, administracja itd.).
Sektor publiczny  Administracja państwowa i przedsiębiorstwa publiczne.
Siła nabywcza 
    -  Pieniądza:  ilość dóbr, jaką można uzyskać za jednostkę pieniężną.
     -  Płacy:  ilość dóbr, jaką można uzyskać za płacę.
Skarb (państwa)  Finansowy reprezentant państwa.
Składka na ubezpieczenie  Obowiązkowe opłaty przeznaczone na pokrycie wydatków socjalnych.
SMIC  Minimalna płaca, jaką można we Francji wypłacić pracownikowi. 
Spożycie naturalne  Konsumpcja dobra przez jego wytwórcę.

Spółdzielnia  Przedsiębiorstwo, w którym zyski są dzielone na podstawie innych kryteriów niż wkład kapitału wniesiony przez członka. To samo dotyczy prawa do zarządzania przedsiębiorstwem.
     (Wg definicji PWN:
     - 
Spółdzielczość, ruch społeczno-gospodarczy powstały w połowie XIX w., głównie w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech, zmierzający do samoobrony ludności pracującej przed wyzyskiem, organizujący stowarzyszenia prowadzące własne przedsiębiorstwa (spółdzielnie).”
     -  Spółdzielnia, kooperatywa, dobrowolne zrzeszenie nieograniczonej liczby osób prowadzące działalność gospodarczą, społeczną, wychowawczą lub oświatową w interesie i na rachunek jego członków w ramach uprawnień ustawowych i statutowych.”
       Przyp. Anonimus
).

Spółka  Grupa osób, która na mocy umowy podejmuje wspólne przedsięwzięcie w celu podziału wynikającego zeń zysku. Współczesne ustawodawstwo dopuszcza istnienie spółki jednoosobowej. 
Spółka akcyjna  Spółka, której tytuły własnościowe są swobodnie zbywalne. Odpowiedzialność akcjonariuszy jest ograniczona do ich udziałów.
Swobodna  wymiana  Brak przeszkód w przepływie towarów między krajami.
System pracy najemnej   Organizacja społeczeństwa, w której dominuje status pracownika najemnego.
System ubezpieczeń społecznych  Instytucja mająca na celu redystrybucję dochodów (ze względu na stan rodzinny, zdrowie, wiek itd.).
Świadczenia społeczne  Dochody rozdzielane według kryteriów społecznych (sytuacja rodzinna, zdrowie itp.) pochodzące z redystrybucji dochodu narodowego. 
Tayloryzm  Organizacja produkcji charakteryzująca się podziałem zadań i ścisłym podziałem na pracę koncepcyjną i wykonawczą.
Towar  Dobro wytwarzalne, które może być też otrzymane w wyniku wymiany. (Wg definicji PWN: „Produkt przeznaczony na sprzedaż”. Przyp. Anonimus).
Tworzenie kapitału trwałego brutto  ...
Ubezpieczenie  Usługa, dzięki której ubezpieczony uzyskuje ochronę finansową przed ryzykiem w zamian za składkę, która w przypadku, gdy ryzyko się spełni, przejdzie na rzecz ubezpieczającego.
Ubóstwo 
-  Sytuacja osoby, która nie może zaspokoić swoich elementarnych potrzeb.
-  Sytuacja osoby, która nie może nabyć dóbr , których posiadanie uważane jest w danym społeczeństwie za coś normalnego. 
Układ zbiorowy  Umowa zawarta ,między pewnymi partnerami społecznymi (np. pracodawcami i pracobiorcami).
Usługa  Dobro niematerialne (diagnoza lekarska, strzyżenie włosów itp.).
VAT  Podatek od wartości dodanej, w Polsce nazywany podatkiem od wartości dóbr i usług.
Wartość dodana  Różnica między wartością dóbr wychodzących z przedsiębiorstwa a wartością dóbr zużytych w procesie produkcji. Wartość dodana równa jest wartości produkcji pomniejszonej o wartość zużycia pośredniego.
Wartość dodatkowa  Znaczenie finansowe: ...  Znaczenie marksowskie: różnica między wartością dóbr wytworzonych przez pracowników a ich wynagrodzeniem za pracę. Np. eksploatacja pracowników przez kapitalistów polega na przejmowaniu wartości dodatkowej
Warunek równowagi bilansu płatniczego  Obowiązek państwa do zapewnienia w długim okresie równowagi między dochodami i wydatkami, w2 wymianie z zagranicą (równowaga bilansu płatniczego). 
Wierzyciel  Ten, kto posiada co najmniej jedną wierzytelność.
Wierzytelność (należność)  Prawo do otrzymania płatności w określonym terminie.
Wskaźnik aktywności zawodowej  Udział ludności, która ma pracę lub jej poszukuje w ogólnej liczbie ludności w wieku produkcyjnym.
Wspólny rynek  Zbiór krajów, które zniosły bariery celne między sobą, zachowując zewnętrzne taryfy celne, jednakowe we wszystkich krajach członkowskich w stosunkach z krajami spoza wspólnego rynku i które prowadzą wspólną politykę w wybranych dziedzinach (np. polityka rolna EWG i jej następczyni UE).
Wypłacalność  Zdolność do spłacenia swoich długów w momencie ich płatności.
Wzrost gospodarczy  Trwały wzrost PKB w danym kraju.
Zadatek  Suma pieniędzy wydatkowana jako gwarancja przyszłego zakupu.
Zadłużenie
-  Sytuacja dłużnika.
-  Suma długów osoby fizycznej, przedsiębiorstwa lub państwa.
Zakup  Uzyskanie pewnego dobra w zamian za pewną sumę pieniędzy.
Zamiana  Wymiana dobra za dobro bez użycia pieniądza.
Zasiłki socjalne  Dochody przyznawane w imię postrzegania zasady solidarności społecznej.
Zatrudnienie  Opłacalna działalność zawodowa.
Zużycie pośrednie  Dobro wykorzystywane w procesie produkcji, wchodzące w skład wytworzonych produktów lub w toku tego procesu zużyte.
Związek zawodowy  Organizacja służąca obronie interesów swoich członków.
Zysk 
-  Jakakolwiek korzyść.
-  Dochód od kapitału zainwestowanego w działalność przedsiębiorstwa. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Część druga
PODSTAWOWE REGUŁY METODOLOGICZNE - str. 187

Czy można wierzyć statystykom?   - str. 188

Czy nieufność wobec statystyki jest uzasadniona?  - str. 188  

Wiadomo, że w zależności od tego, czy bilans pewnego okresu będzie sporządzany przez zwolennika rządu czy przez jego przeciwnika, wyniki będą optymistyczne lub pesymistyczne, a przecież każdy z nich opiera się na tych samych danych statystycznych. Skąd bierze się więc przeciwstawność wniosków?
Tytułem ilustracji rozpatrzymy dwie sytuacje:
  Rozbieżność może wynikać ze sposobu opracowania danych statystycznych. Przykład: ...
  Rozbieżność może również wynikać ze sposobu doboru i prezentacji danych statystycznych. Na przykład ...
Wobec możliwości tego rodzaju manipulacji, człowiek, który nie jest specjalistą, może nie ufać statystykom.*

* Człowiek, który jest specjalistą, i w dodatku jeszcze zna się na tym, co dana statystyka prezentuje, jeszcze bardziej może nie ufać statystykom. Oczywiście, nie generalnie, tylko w bardzo konkretnych zagadnieniach, na których się zna.  Proponuję zapoznać się, choćby tylko,  z odcinkami 2 i 3 na mojej stronie „konkretyzacja” pod tytułem „Prawdy i nieprawdy o statystyce”. Praktycznie, chyba przeogromna większość samych statystyków sama się nie orientuje, że się nie orientuje, jaką rzeczywistą obiektywną wartość przedstawiają dane, które oni prezentują w swoich opracowaniach!  A co z tym jeszcze wyprawiają użytkownicy, celowo lub nie? 
     Nie ma jednak powodów specjalnie się tym przejmować. W końcu – zwykły czytelnik, słuchacz lub widz, nie ma praktycznie na to prawie żadnego wpływu ani możliwości rozeznania, jak jest naprawdę, nawet z „faktami”. Trzeba głównie starać się, żeby nie dać sobą ewidentnie manipulować.        
Anonimus

Oczywiście przy ocenie zmian gospodarczych nie trzeba ograniczać się jedynie do wyników badań ilościowych. Wyjście z takiej sytuacji nie polega jednak na całkowitym odrzuceniu badań statystycznych, ale na rzetelnej analizie statystycznej i na unikaniu licznych pułapek związanych z interpretacją danych statystycznych.
     Jeżeli znamy problemy powstające przy opracowaniu i interpretacji danych statystycznych oraz niebezpieczeństwo napotykania zniekształconej informacji, to dane statystyczne  stają się podstawą analizy faktów ekonomicznych.

 
Rygor logiczny potrzebny jest nie tylko w statystyce  - str. 189

Nieufną postawę wobec statystyki spotyka się często, natomiast rzadko zwraca się uwagę na brak rygorów logicznych w analizach jakościowych.
I tak na przykład dość często spotykanym błędem logicznym jest nadmierna skłonność do uogólnień: ...
Utożsamianie korelacji z przyczynowością, błędne uogólnienia, zapominanie o warunkach, w których może działać pewien mechanizm, rozumowanie w kategoriach jakościowych w sytuacji, w której zasadnicze znaczenie mają dane liczbowe – to przykłady błędów logicznych spotykanych w analizie ekonomicznej. 

Opanowanie problemów metodologicznych 
- str. 189
Dla jasnego zrozumienia pułapek metodologicznych, omawiane dalej przykłady będą często bardzo proste. Ma to na celu wyjaśnienie istoty błędów, w taki sposób, by móc je dostrzegać i reagować na nie, gdy spotykamy je w podobnych, lecz bardziej skomplikowanych sytuacjach, w których ich wykrycie jest trudniejsze. 

1. Nie wierzcie w to, co widzicie!  - str. 190

Zalety rysunków

O ile analiza szeregu liczb wymaga szczególnej uwagi, o tyle rysunek pozwala dostrzec wyraźne tendencje niemal natychmiast, co wyjaśnia, dlaczego tak często spotykamy się z graficzną prezentacją danych statystycznych. Jednakże rysunki powinny być interpretowane ze szczególną ostrożnością; są one użyteczne tylko wtedy, gdy czytelnik jest zapoznany z najbardziej typowymi pułapkami, jakie na niego czyhają.

(Uwagi. Dodał bym: "i przyjrzy się uważnie danym, na których te rysunki zostały oparte." To nie żart: graficzna prezentacja w jakimś celu, niekoniecznie w imię prawdy obiektywnej, może być oparta na założeniu, że nikomu nie będzie się chciało zwracać szczególnej uwagi. Z.U.).

Złudzenia optyczne
Uwaga na skalę
  ...
Znaczenie początku układu współrzędnych  ...
Skale logarytmiczne  ...
Jak interpretować rysunki w skali pół-logarytmicznej?  ...
Wybór okresu może zafałszować analizę
...
Przykład: zmiana cen podstawowych surowców  ...

Problem, który interesuje polityków 
(str. 197)

Politycy dość powszechnie ulegają pokusie, aby wybrać taki okres, który by podniósł wartość ich własnych dokonań i zarazem obniżył wartość działań  ich politycznych przeciwników. (...)*
    
* Można i prościej: Wystarczy łgać w żywe oczy, że „czarne jest białe” a „białe czarne” (lub odwrotnie). Kto się w tym połapie?
Anonimus
  

Okres znaczący 
str. 197)

Jedynym sposobem uniknięcia tego typu manipulacji jest ustalenie , czy przyjęty okres jest znaczący z punktu widzenia postawionego problemu.
     Przyjęty okres analizy powinien być dostosowany do rodzaju stawianego problemu . Jeżeli analizujemy dane statystyczne dotyczące okresu, który nie jest najwłaściwszy z punktu widzenia stawianego problemu, to wnioski powinny być powściągliwe, zwłaszcza gdy odnosimy je do okresu, dla którego brak danych statystycznych. 


2. Czy jesteś przekonany, że umiesz czytać? - str. 198

O co chodzi

Wobec tabeli z danymi statystycznymi lub innej publikacji statystycznej pierwszym odruchem powinno być sprawdzenie czy rozumiemy ich treść. W praktyce „błędy odczytu” są bardzo liczne. Przedstawiamy najczęściej spotykane pośród nich.
...
Zakres informacji i jednostki miary
...
Procenty w stosunku do czego?
...
Błędy interpretacyjne
związane z niedocenianiem przyjętych w statystyce konwencji 
- str. 200

Konwencje języka statystycznego


Takie pojęcia jak: „bezrobotni”, „małe, duże przedsiębiorstwa”, „gospodarstwa domowe” itd., stanowią część potocznego języka. Jeżeli nawet każdy z nas jakoś intuicyjnie rozumie te wyrażenia, to przy dokładnym zbadaniu sprawy może się okazać, że ich sens jest różnie rozumiany przez różne osoby. Z tych rozbieżności mogą wynikać poważne błędy w interpretowaniu danych. (...)
     Przyjęte konwencje językowe bywają wyjaśniane w odsyłaczach dołączonych do zestawień statystycznych. (...)
     W razie potrzeby zawsze można je odszukać w słownikach ekonomicznych  lub w publikacjach instytucji  opracowujących dane statystyczne.

Wybrać właściwy wskaźnik i nie zmieniać go
...
3. W jaki sposób można Cię zmylić, zachowując szacunek dla liczb - str. 208

Rzędy wielkości

Aby panować nad informacją, należy zdawać sobie sprawę z rzędów wielkości  ...

Rzędy wielkości, które należy znać 
...

Wartości absolutne - wartości względne  - str. 211

Sztuka sporządzania korzystnego bilansu 
(str. 211)

Stacje telewizyjne regularnie prezentują swoje sukcesy w zakresie oglądalności ich programów przez telewidzów. (...)  Nawet jeśli te dane są fikcyjne...  (...)

W jaki sposób wykorzystywać wartości względne i absolutne 
(str. 213)

Najlepszym sposobem, by nie dać się nabrać na tendencyjne interpretacje, jest zwracanie uwagi na różnicę między wartością względną i wartością absolutną i nie dokonywać nieświadomego przeskoku od jednej do drugiej.  (...)

4. Pieniądz jako jednostka obliczeniowa, która stwarza wiele trudności - str. 215

Posługiwanie się cenami jest praktyczną koniecznością

Od prostego przykładu...

... do ogólnych zasad

W jaki sposób wyeliminować efekty zmian cen

Wartość produkcji a wolumen produkcji

Względne zmiany cen mogą zniekształcić obraz zmian w długim okresie

Zmiany kursów wymiany i trudności związane z porównaniami międzynarodowymi

Drugi obieg gospodarczy

Koszty zewnętrzne

Czyste powietrze, woda , rzeki, morza, lasy, fauna, flora czy spokój – stanowią część wspólnego bogactwa. Jeżeli ludzka działalność prowadzi do zanieczyszczenia atmosfery, rzek, morza, do stworzenia szkodliwego środowiska odbiegającego od równowagi, to mamy w rzeczywistości do czynienia z niszczeniem dostępnych nam dóbr i usług. Jeżeli mieszkańcy pewnego regionu, w którym płynie rzeka, wzdłuż której mogli odbywać niedzielne spacery lub kąpać się w niej utracili możność tych rozrywek wskutek powstania w okolicy fabryki zanieczyszczającej środowisko, to mamy do czynienia z utratą wartości użytkowej rzeki. Ta utrata powinna być uwzględniona w ocenie PKB jako koszt. Tymczasem rachunków tego rodzaju nie prowadzi się, co powoduje rozbieżność między rzeczywistym wzrostem naszego bogactwa a jego statystyczną oceną.           

Niezbędne środki ostrożności

Trudności, z jakimi tu się zapoznaliśmy, nie powinny nas skłaniać do całkowitego odrzucenia informacji statystycznych wyrażonych w kategoriach pieniężnych, lecz do korzystania z nich z ostrożnością. Należy przyjąć kilka ogólnych reguł. Po pierwsze, że posługiwanie się cenami bieżącymi nie odzwierciedla zmian wolumenu. Dla oceny rzeczywistych zmian produkcji lub poziomu życia trzeba posługiwać się wskaźnikami wyrażonymi w "cenach stałych".
     Ponieważ w długim okresie pojawiają się zniekształcenia wywołane względnymi zmianami cen, więc gdy chodzi o długookresowe oceny należy brać pod uwagę tylko rzędy wielkości. Podobnie jest w przypadkach porównań międzynarodowych, gdzie uwzględnienie kursów wymiany prowadzi do zniekształceń, w wyniku których uzyskane wyniki należy traktować jako przybliżone.
     Ostatecznie, jeżeli chodzi o PKB, nie należy zapominać, że przy jego obliczaniu pomijane są niektóre elementy. Dlatego ważne są tylko rzędy rejestrowanych wielkości. Mimo to, przy ustalonych regułach szacowania, zmiany zarejestrowane przez statystykę można uznać prawie na pewno za istotne.


5. Średnia arytmetyczna i inne statystyczne miary centralne - str. 222

Co to jest średnia arytmetyczna ?

Średnia arytmetyczna prosta


Średnia arytmetyczna ważona

Dlaczego interesujemy się średnimi?


Synteza informacji

Pułapki związane z średnią arytmetyczną

Inne centralne miary statystyczne

Średnia modalna (moda)

Mediana

Którą z miar centralnych należy wybrać?


6. Stopa wzrostu - str. 229

Co to jest stopa wzrostu?

Definicja

Wyznaczanie stopy wzrostu

Korzyści z posługiwania się stopą wzrostu

Konieczność zachowania ostrożności przy odczytywaniu danych
Stopami wzrostu można się posługiwać w pewnych przypadkach a w innych nie.  Nie mogą one w szczególności dostarczyć niektórych i8nformacji, jakie daje tylko znajomość wartości absolutnych. (...)

7. Indeksy i co z nimi robić? - str. 235

Co to jest indeks?

Odczytywanie indeksów
...
Obliczanie indeksów prostych
...
Indeks prosty i indeks ważony
...
Wybór struktury konsumpcji
...
Problem zmiany jakości produktów
...
Odczytywanie indeksów cen
...
Dane dotyczą różnych zjawisk
...
Który wskaźnik jest najbardziej reprezentatywny


Nietrudno dojść do wniosku, że istnieje duża łatwość do tendencyjnego wykorzystywania danych statystycznych... (...)
     W związku z tym powstaje pytanie: w jaki sposób unikać pułapek zastawianych przez ekonomistów lub polityków, którzy „zbyt dobrze” operują danymi statystycznymi?  (...)    


8. Elastyczność jako ważna wielkość ekonomiczna - str. 243
Co to jest elastyczność
Pomiar siły reakcji

Każdy wie, że jeżeli dochody rosną, to konsumpcja wykazuje również tendencję rosnącą, oraz że wzrostowi cen produktów importowanych, na przykład wskutek zmiany kursów wymiany, będzie towarzyszyć wzrost skłonności do konsumpcji produktów krajowych, które stają się konkurencyjne. Oba te stwierdzenia mają charakter jakościowy, sprowadzający się do wskazania kierunku zmian, bez podania ich natężenia.
(...)

Definicja teoretyczna i praktyczna

Aby sprostać tego rodzaju potrzebom, statystycy i ekonomiści zdefiniowali wskaźnik, który pomaga w dokładny sposób ocenić zmianę jednej zmiennej (popytu na dane dobro lub usługę) wobec zmiennej innej (dochody, ceny).
(...)

Interpretacja elastyczności

Przykład: elastyczność popytu względem cen
...
Inny przykład: elastyczność popytu względem dochodu
...
Elastyczność niekoniecznie musi być stała
...
Różne typy elastyczności
...

9. Porównania w czasie i przestrzeni - str. 249

Przy porównywaniu danych statystycznych w czasie i w przestrzeni należy zachować dużą ostrożność. Szczególną uwagę należy zwracać na rodzaj i stabilność wykorzystywanych wskaźników, skutki różnic strukturalnych i eliminację zjawisk przypadkowych,

Rodzaj i stabilność wykorzystywanych wskaźników  - str. 249

Konstrukcja wskaźników

Oficjalne dane statystyczne różnych krajów rzadko kiedy opracowywane są na podstawie identycznych zasad. Pojęcie produkcji, na przykład w krajach socjalistycznych i kapitalistycznych, było odmienne. Takie fakty utrudniają porównania, a niekiedy wręcz je uniemożliwiają.
(...)
 
Stabilność wskaźników
...
Skutki różnic strukturalnych

Przykład rynku pracy
...
Inny przykład różnic strukturalnych
...
Eliminacja zjawisk koniunkturalnych
...
Ocena rzędu możliwych błędów
...


10. O ścisłości  pozornej - str. 260

Ocena ścisłości informacji statystycznych - str. 260   

Tajemniczy wiersz

Tak ważna wielkość, jaką jest saldo „bilansu bieżących transakcji z zagranicą”, znana jest z dużą niedokładnością.
     W bilansie bieżących transakcji istnieje tajemniczy wiersz zatytułowany „inne dobra i usługi”. Służy on  statystycznemu wyrównaniu rozbieżności między informacjami pochodzącymi z dwóch różnych źródeł informacji. Ta pozycja jest duża (w 1984 r. wynosiła ok. 30 mld FF). Przyjrzyjmy się opisowi tej rozbieżności podanemu w ...   Pozwoli nam to lepiej zrozumieć, dlaczego nie należy oczekiwać od danych statystycznych precyzji, której nie posiadają.  

Dwa niezależne źródła informacji

„Od 1972 r. bilans transakcji bieżących opracowywany jest przez Bank Francji w dwóch etapach:
     -  wszystkie banki przekazują do Banku Francji sprawozdania o płatnościach z tytułu wszystkich operacji, jakich dokonały z zagranicą: te sprawozdania pozwalają sporządzić bilans bieżących płatności,    
     -  następnie konfrontuje się pozycję w wierszu handel zagraniczny z danymi statystycznymi pochodzącymi z urzędów celnych, zebranymi gdy towary przekraczają granice. Przeprowadza się różne poprawki i ostatecznie otrzymuje się bilans transakcji bieżących, który traktowany jest jako oficjalne źródło informacji.  

Urzędy celne rejestrują tylko to, co fizycznie przechodzi przez granice...

Służby celne dokładnie rejestrują towary przechodzące przez granicę, zarówno w ujęciu rzeczowym jak i wartościowym
     - głównie po to, by móc ustalić należne opłaty celne. (...)
     Pomijając nawet błędy, jakie mogą się pojawić przy wypełnianiu deklaracji celnych, liczby te wcale nie są pewne, gdyż:
     -  ...
     -  ...
     -  ...     

Banki odnotowują tylko to, za co się płaci

Sprawozdania bankowe stanowią jedynie źródło statystyczne pozwalające uchwycić również obroty dobrami niematerialnymi. Nie dostarczają one zbyt dokładnych informacji, ponieważ ... (...) 

Trudne małżeństwo danych pochodzących z urzędów celnych i banków

     (...) Korzystanie z dwóch różnych źródeł przy opracowywaniu bilansu transakcji bieżących wymaga ich wzajemnego dopasowania i to z kilku powodów:
     -  ...
     -  ...
     -  ...
     Jednakże korekta bilansu z tego punktu widzenia wywołuje liczne wątpliwości, o czym świadczą następujące przykłady:
       ...
       ...
       ...

Poznanie marginesu błędu
...
Badania spisowe
...
Badania sondażowe
...
Stopień wiarygodności uzyskiwanych wyników

Ważne jest, by wiedzieć jak dalece można zaufać uzyskanym wynikom...
     Odpowiedź na te pytania zależy od wielu czynników... i wreszcie od tego, czego chcemy dowieść.

Wiarygodność i sposoby uchwycenia rzeczywistości społecznej i gospodarczej
... 
Wiarygodność źródeł statystycznych
Jeśli chodzi o dane statystyczne opracowywane na podstawie dokumentów księgowych ..., to ich wiarygodność zależy od rzetelności, z jaką prowadzona jest księgowość...*

*Nie tylko. Księgowość może być prowadzona bardzo rzetelnie, tworząc jednocześnie informację bardzo nieprawdziwą. Przyczyn jest dużo. Część z nich omawiam na swoich stronach, poczynając od „konkretyzacji”.
Anonimus


Wiarygodność a sposób zadawania pytań
...
W dzienniku „Le Monde” przytoczono następującą anegdotę:
     „Niemiecki tygodnik <<Der Spiegel>> opublikował wyniki celowo nieuczciwego sondażu na temat popularności ministrów w RFN . Na liście zawierającej nazwiska niemieckich ministrów umieszczono ministra nie istniejącego. W wyniku sondażu uplasował się on na szóstym miejscu, przed dziesięcioma innymi osobistościami”1.
     Podana historyjka ilustruje jak dużymi błędami mogą być obciążone wyniki sondażu, jeżeli osoby badane nie ośmielą się przyznać do swojej niewiedzy – nawet gdy w kwestionariuszu występuje rubryka „Nie wiem”.

Wiarygodność a cel badania

Wiadomo, że badanie ankietowe nie może dowieść wszystkiego. Istnieją problemy, których nie można rozwiązać za pomocą sondażu, a jego wyniki są mało wiarygodne. Świadczy o tym inna anegdota  podana również przez „Le Monde”:
     „Sondaż przeprowadzony na reprezentatywnej próbie 1200 osób w okresie od 17 do 22 marca pokazał, że większość Francuzów nie wierzy w to, co się im mówi na temat kątów dowolnego trójkąta. (...)”.
     Poza rozbawieniem, jakie mogą wywołać takie odpowiedzi, nasuwa się pytanie: jak należy interpretować uzyskane wyniki? Jeżeli celem badania jest pokazanie, że większość Francuzów nie zna reguł matematycznych lub że większość z nich  nie zrozumiała sensu pytania, to wyniki badania można uznać za istotne. Jeżeli jednak celem badania było sprawdzenie trafności stwierdzenia, że „suma kątów dowolnego trójkąta jest równa dwóm kątom prostym”, to wyniki badania nie mogą dostarczyć żadnych informacji na ten temat. W tym przypadku wydaje się to oczywiste. Istnieją jednak przypadki, gdy łatwo można się mimochodem prześlizgnąć od jednej do drugiej interpretacji.
     (...)  

Jak korzystać ze statystyki?

Dane statystyczne pozwalają nam lepiej poznać świat, który nas otacza, pod warunkiem, że dostrzegamy granice ich wykorzystania i że dobrze je interpretujemy. 

Kilka praktycznych reguł

Należy w tym celu przestrzegać kilku reguł:
     Przede wszystkim należy sprawdzić, czy źródło informacji jest względnie wiarygodne.
     (...)  

Konieczność uwzględnienia marginesu błędu

Nawet przy respektowaniu powyższych reguł istnieje zawsze pewien margines błędu*, którego dokładnie nie znamy. (...)

* Czasami może być to nie „margines błędu” ale „błąd gruntowny”. Tematy złożone i kontrowersyjne.
Anonimus
 

11. Prognozy - str. 272

Trudności przewidywania  - str. 272  

Większość prognoz na temat zużycia ropy naftowej i zmiany jej cen, które sporządzano od 1973 r., okazała się nietrafna.
     Jedną z zasadniczych przyczyn błędów w prognozowaniu jest często przyjmowane założenie o utrzymaniu się obecnych tendencji. Stosując terminologię statystyków, można powiedzieć, że chodzi raczej o ekstrapolację, tzn. projekcję przeszłych i obecnych tendencji w przyszłość niż o prognozy.
     Niestety w życiu gospodarczym tendencje się zmieniają, co powoduje, że prognozowanie jest bardzo trudne. Nikt (lub prawie nikt) nie przewidział kryzysu z roku 1929 i z roku 1973.       

Wiarygodność prognozy zależy od rodzaju prognozowanego zjawiska  - str. 272   

Niektóre prognozy demograficzne są bardzo wiarygodne. Wynika to stąd, że pewny elementy określające przyszły stan ludności (liczba kobiet w wieku rozrodczym) są dokładnie znane, a inne mogą być oszacowane w ramach bardzo wąskiego „przedziału”. (...) 

12. Rygory metodologiczne dotyczą nie tylko statystyki - str. 274

Z pochopnymi lub chybionymi wnioskami, nadmiernymi uogólnieniami, brakiem szacunku dla faktów spotykamy się oczywiście nie tylko przy okazji analizy danych statystycznych. W pierwszej części książki poznaliśmy wiele błędów metodologicznych, wobec których należy się mieć na baczności, szczególnie gdy mamy do czynienia ze sporami ekonomicznymi prowadzonymi w ramach rozgrywek politycznych.

Należy brać pod uwagę założenia przyjmowane w modelach - str. 274

Modele teoretyczne buduje się na podstawie ściśle określonych założeń. Nie należy o nich zapominać. Na przykład wnioski wynikające z modelu konkurencji czystej i doskonałej zachowują swoją ważność jedynie w ramach przyjętych założeń, i nie mogą być
a priori rozszerzane na inne sytuacje.

Opóźnienia i efekty progowe - str. 274

Bardzo często oczekiwane efekty podjętych działań ujawniają się z pewnym opóźnieniem, a w przejściowym okresie się różnorodne skutki uboczne. Czas może być również czynnikiem pozwalającym jednostce gospodarczej na uczenie się, o czym nie należy zapominać. Na przykład każde przedsiębiorstwo  poszerza stopniowo swoją wiedzę na temat mechanizmów sektora, w którym się znalazło, co prowadzi do wzrostu skuteczności przedsiębiorstwa, a pośrednio stanowi hamulec mobilności międzysektorowej, gdyż w razie przeniesienia się do innego sektora przedsiębiorstwo nie dysponuje takimi doświadczeniami.     
     Zjawiska gospodarcze charakteryzują się często tzw. efektami progowymi. Na przykład zmniejszenie się dochodu o 1 – 2% nie musi spowodować żadnej zmiany w poziomie konsumpcji, podczas gdy powyżej pewnego progu, np. przy 3%, pojawia się gwałtowny jej spadek.      

Niebezpieczeństwo ekstrapolacji w czasie i przestrzeni - str. 274

Polityka gospodarcza, która jest skuteczna w danej epoce lub w danym kraju, nie musi być równie skuteczna w innym kraju i w innym okresie. Bardzo często mówi się na przykład o sukcesach polityki stosowanej w innym kraju, po to, aby wprowadzić taką samą politykę w innym kraju lub w zupełnie innych warunkach. Inflacja w latach sześćdziesiątych  miała korzystny wpływ na wzrost gospodarczy we Francji, przynajmniej w krótkim i średnim okresie. Absolutnie nie gwarantuje to, że inflacja mogłaby być zaakceptowana również obecnie. 

Konieczność przebadania wszystkich dostępnych danych - str. 275

Jeden z dość powszechnie popełnianych błędów  polega na uwzględnianiu tylko tych faktów, które potwierdzają tezę, jaką chce się obronić. Na przykład w przypadku dyskusji na temat interwencjonizmu państwowego argumenty mogą być dobierane w zależności od przyjętej tezy. Obiektywizm wymaga wzięcia pod uwagę  wszelkich dostępnych informacji, a opieranie się na informacji wyselekcjonowanej grozi przemianą dyskusji ekonomicznej w spór ideologiczny.   

Krytyka pewnej polityki nie oznacza wyższości polityki przeciwnej - str. 275

Nadmiernie często spotykamy się z krytyką polityki gospodarczej, polegającą na wskazywaniu jej niedostatków lub negatywnych skutków, które za sobą pociąga. Polityce ożywienia zarzuca się na przykład, że wpływa negatywnie na bilans handlowy lub że prowadzi do inflacji. Występowanie tych negatywnych skutków nie oznacza jednak a priori, że polityka odwrotna  byłaby generalnie lepsza. Żeby to stwierdzić należy przeanalizować wszystkie konsekwencje tej drugiej polityki, ocenić wywołane przez nią skutki i porównać je ze skutkami polityki krytykowanej.

Korelacja a przyczynowość - str. 276

Wiemy, że bociany wracają do Alzacji na wiosnę. Załóżmy, że stwierdzono, iż w tym samym okresie liczba zawieranych małżeństw i urodzeń jest wyższa, niż w każdej innej porze roku.  Nie można na tej podstawie wnioskować, że powrót bocianów sprzyja zwiększeniu liczby zawieranych małżeństw i urodzeń. W dziedzinie ekonomii jednak tego typu pozorne związki odnotowujemy bardzo często. Na przykład w ostatnich latach Stany Zjednoczone stosowały politykę ograniczania interwencji państwa, równocześnie podniosła się w tym kraju stopa wzrostu produkcji. Należy być bardzo ostrożnym przy formułowaniu wniosku, że ograniczanie interwencji państwa jest czynnikiem wzrostu gospodarczego , ponieważ istnieje ryzyko pominięcia innych czynników wyjaśniających wzrost produkcji w USA, na przykład dużego deficytu budżetu państwa. Nie twierdzimy tutaj, że drugi z wymienionych czynników odegrał decydującą rolę. Byłoby to znów błędem metodologicznym. Chodzi o to, by dostrzec, że prosta korelacja między dwoma zjawiskami nie oznacza, że istnieje między nimi prawdziwy związek przyczynowy.   

Jeden mechanizm może ukrywać inny - str. 276

Tak jak wygodnie jest dobierać fakty potwierdzające idee, których chcemy bronić, tak samo prościej jest zwracać uwagę tylko na mechanizmy korzystne dla teorii, którą wyznajemy. Pomijanie niektórych czynników i mechanizmów nie musi wynikać ze zlej woli, często może wynikać stąd, że trudno się zorientować, które czynniki należy wziąć pod uwagę, i które mechanizmy oddziałują na dane zjawisko. 

Konieczność kwantyfikacji siły wpływu danego mechanizmu   - str. 277

Stwierdzenie oddziaływania pewnego mechanizmu nie zapewnia, że jego wpływ będzie ilościowo znaczny. Pomijając aspekt ilościowy ryzykujemy, że przypiszemy taką samą siłę oddziaływania zjawiskom, których rzeczywiste konsekwencje mogą być bardzo różne. 

Czemu służy matematyka w ekonomii? - str. 277

Stosowanie matematyki w ekonomii bardzo dziś rozwinięte, stanowiło przedmiot licznych kontrowersji.
     Początkujący ekonomiści, jeżeli nie są zbyt mocni w matematyce, mogą w niej widzieć sztuczną przeszkodę do poznania zjawisk ekonomicznych. Tym z kolei, którzy opanowali tę dyscyplinę, może zagrażać, że zwiedzeni wewnętrzną harmonią rozumowania matematycznego utracą krytyczną postawę wobec kruchych podstaw analizy ekonomiczno-matematycznej. Matematyczne modelowanie prowadzi często do przyjmowania założeń, które krańcowo odbiegają od rzeczywistości oraz do pomijania tego, co do matematycznego modelowania się nie nadaje.   
    
Rozpowszechniona moda na stosowanie przez ekonomistów narzędzi matematycznych może prowadzić do tego, że wyrafinowane techniki będą kryć banalne wnioski.*
     Wspomniane problemy nie powinny jednak zniechęcać do wykorzystywania  matematyki w ekonomii. Język matematyki jest bardzo precyzyjny. Jego stosowanie eliminuje dwuznaczność tego, co zostało w nim wyrażone. Jest on ponadto niezbędnym instrumentem pomiaru zjawisk ekonomicznych.

*  Od wniosków  banalnych znacznie gorsze są wnioski niebanalne, lecz jedynie fałszywe. Sytuacja dość częsta z przeróżnych powodów. Nie jest to jednak wina matematyki, tylko sposobu jej wykorzystania.
Anonimus
   

13. Gdzie można znaleźć informacje ekonomiczne i społeczne? - str. 278

Analiza problemów gospodarczych lub społecznych powinna być poprzedzona zebraniem informacji o danym problemie . Należy przy tym wiedzieć. Gdzie można znaleźć te informacje i na ile są one wiarygodne.
     (...)

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Część trzecia

SPOTKANIE Z WYBITNYMI EKONOMISTAMI - str. 287

Punkty wyjścia do rozumienia ekonomii  - str. 288

Rozpoznanie wielkich nurtów myśli ekonomicznej i ich miejsca w historii  - str. 288

Studiowanie ekonomii nie powinno ograniczać się do poznawania prac ich wybitnych twórców. Znajomość ta jest jednak konieczna do rzetelnego opanowania wiedzy ekonomicznej. Poznanie myśli wybitnych ekonomistów ma znaczenie historyczne, ponieważ pozwala dostrzec sposób, w jaki powstawały nauki ekonomiczne. Przede wszystkim jednak ułatwia zrozumienie współczesnego świata.
     Wiele problemów ekonomicznych już zbadano i przedyskutowano w ciągu ostatnich wieków, i podobnie jak nie dyskutuje się już o wielu rozwiązanych problemach matematycznych i fizycznych, tak i w ekonomii są zagadnienia, na których wyjaśnianie nie warto tracić czasu, gdyż zostały dawno rozwiązane.
     Co więcej, poznanie poglądów wybitnych ekonomistów pozwala lepiej zrozumieć zarówno rozbieżności, jak i podobieństwa między współczesnymi nurtami ekonomii. Ich znajomość jest ważna, ponieważ bardzo często hipotezy lub wnioski wynikające z badań są niezrozumiałe dla czytelnika, który nie zna historii myśli ekonomicznej i teorii głoszonych przez najwybitniejszych przedstawicieli tej dziedziny.

Czy warto czytać wielkich klasyków?  - str. 288

Czytanie prac wielkich klasyków stwarza często poważne trudności - szczególnie debiutantom. Z nielicznymi wyjątkami, dzieła te okazują się trudne do zrozumienia. Jednakże trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jakkolwiek syntetyczne opracowania dzieł tych autorów są użyteczne dla poznania ich osiągnięć, to opieranie się wyłącznie na takich opracowaniach może prowadzić na manowce. Na przykład, mimo że prace Keynesa zajmują uprzywilejowane miejsce w historii myśli ekonomicznej i doprowadziły do powstania całego nurtu myśli ekonomicznej, to interpretacje tego, co powiedział Keynes są tak rozbieżne, że trudno jest się w nich połapać. Jedynym sposobem wyjścia z impasu jest zapoznanie się z dziełem Keynesa Ogólna teoria. Mimo, że nie jest to dzieło zbyt trudne, to jednak przystępując do jego czytania należy dość dobrze znać słownictwo i mechanizmy ekonomiczne. W tej części książki zamieszczono kilka rad pomagających debiutantowi wyjść z tego błędnego koła.
     Najpierw w schematycznym ujęciu przekażemy mu podstawowe informacje o tym, kiedy żyli Ricardo, Walras, Keynes, kto to byli fizjokraci, neoklasycy itd.
     W następnym rozdziale przedstawimy trzynastu wybitnych ekonomistów, twórców nauki ekonomii. Obok podstawowych informacji biograficznych i bibliograficznych o każdym z nich podane zostaną wyjątki z ich dzieł, co jest okazją do pierwszego i bezpośredniego kontaktu z ich pracami. W przypadku autorów współczesnych, takich jak E. Malinvaud, F. Perroux, J.K. Galbraith, M. Friedman, H.Simon, to znaleźli się w tej książce dlatego, że obrazują różnorodność współczesnych teorii oraz że wzbudzają zainteresowanie. Rozdział uzupełnia lista laureatów nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.
     W ostatnim rozdziale omówiono najważniejsze nurty myśli ekonomicznej. Jest to trudniejszy fragment książki, jednakże dostarcza on, naszym zdaniem, klucz umożliwiający wejście w świat współczesnej ekonomii.


1. Historia myśli ekonomicznej w kilku schematach - str. 290

Najważniejsze punkty orientacyjne  - str. 290

Podane niżej tabele umieszczają w historycznej perspektywie wybitnych twórców myśli ekonomicznej. Oczywiście jest to tylko szkic, w którym brak wielu ważnych autorów. Za to wyraźnie zarysowują się zasadnicze szkoły myślenia.

     (...)

2. Od twórców nauk ekonomicznych do ekonomistów współczesnych - str. 295

Adam Smith   -  str. 295

Kim był Adam Smith?

Ekonomista angielski, Adam Smith, uważany jest za twórcę szkoły liberalnej. Pierwszy z klasyków urodził się w 1723 r., a zmarł w 1790 r.  W chwili publikacji jego największego dzieła Ricardo miał cztery lata, a Malthus miał się dopiero urodzić.

Jego najbardziej znane dzieło
Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów (1776) jest pierwszą wielką pochwałą liberalizmu ekonomicznego.

Główne tematy "Bogactwa narodów"
W
Bogactwie narodów przewijają się trzy najważniejsze myśli:
- Szukanie korzyści indywidualnej jest najpewniejszym środkiem zapewniającym narodom bogactwa; rola państwa musi być znacznie ograniczona.
- Ludzka praca jest pierwotnym źródłem wartości dóbr.
- Podział pracy jest ważnym czynnikiem bogacenia się narodów.

Lektura dzieł Adama Smitha
  Niewidzialna ręka
 „Każdy „człowiek czyni stale wysiłki, by znaleźć najbardziej korzystne zastosowanie dla kapitału, jakim może rozporządzać. Ma oczywiście na widoku własną korzyść, a nie korzyść społeczeństwa. Ale poszukiwanie własnej korzyści wiedzie go w sposób naturalny, a nawet nieuchronny do tego, by wybrał takie zastosowanie, jakie jest najkorzystniejsze dla społeczeństwa.

(Najkorzystniejszym zastosowaniem dla kapitału – pod warunkiem, „że nie złapią” – może być ulokowanie go w narkotykach. Społeczeństwo też może mieć z tego korzyść: będzie go mniej. Anonimus). 

(…) myśli tylko o własnym zarobku, a jednak w tym, jak i w wielu innych przypadkach, jakaś niewidzialna ręka kieruje nim tak, aby zdążał do celu, którego wcale nie zamierzał osiągnąć.

(np. wcale nie zamierzał osiągnąć „zmniejszenia bezrobocia wśród młodych”, ale zarabiając na narkotykach, może się do tego przyczynić bardzo skutecznie.  Anonimus)
 
 
(…)  Jest  rzeczą oczywistą, że każdy człowiek może w konkretnej sytuacji znacznie lepiej ocenić, w jakiej gałęzi gospodarki krajowej może umieścić swoje kapitały i w jakiej gałęzi produkt osiągnie największą wartość, niżby to mógł zrobić mąż stanu czy pracodawca”.
A. Smith
Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów
PWN , Warszawa 1954.

(Niewątpliwym tego dowodem jest współcześnie np. „Poczet aferzystów polskich” i ludzi, którzy im zaufali – Polityka nr 16 z 20 kwietnia 2002 r.  Anonimus)  

     Przepraszam za ironiczne uwagi. Adam Smith  nie jest winien wulgaryzacji swoich idei na doraźny użytek przeróżnych grup interesów. Ten sam los  spotkał zresztą dzieła innych wybitnych uczonych, jak przykładowo biorąc, Karola Marksa, Johna Maynarda Keynesa czy nawet Miltona Friedmana. Moje ironiczne uwagi są jedynie reakcją na masową propagandę.
Anonimus


  Teoria korzyści absolutnych

.„Jest zasadą każdego roztropnego ojca rodziny, by nie próbować nigdy wyrabiać tego w domu, czego wyrób kosztuje więcej niż kupno. Krawiec nie kusi się o to, by zrobić sobie buty, ale kupuje je u szewca. Szewc nie stara się robić sobie odzieży, ale zatrudnia tym krawca. Rolnik nie próbuje  robić ani butów, ani odzieży, lecz zatrudnia wspomnianych rzemieślników. Każdy z nich zdaje sobie sprawę...
     To co jest roztropnością w prywatnym życiu każdej rodziny, nie może być chyba szaleństwem w życiu wielkiego królestwa. Jeżeli jakiś obcy kraj może nas zaopatrzyć w jakiś towar taniej, niż my sami możemy to uczynić, lepiej ów towar nabyć za jakąś część wyrobów naszego własnego przemysłu, który obejmuje dziedzinę, w jakiej mamy przewagę nad innymi krajami.
     Przewaga, jaką warunki naturalne dają jednemu krajowi nad drugim w produkcji jakiegoś dobra, jest czasem tak wielka, że daremnie byłoby z nią walczyć. Stosując szklarnie, inspekty i ogrzewane mury można wyhodować w Szkocji bardzo piękne winogrona, jak też zrobić z nich doskonałe wino, kosztem blisko trzydziestokrotnie większym niż koszt sprowadzenia z zagranicy win co najmniej równie wysokiej jakości. Czy słuszne byłoby prawo, które zakazywałoby  przywozu wszelkich obcych win tylko dlatego, aby zachęcić do wyrobu win bordoskich lub burgundzkich w Szkocji.
Adam Smith
Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, op. cit.
 
   
  Podział pracy

 „Największy rozwój sił produkcyjnych pracy  i  przeważna część  umiejętności, sprawności i znawstwa, z jakim  kieruje się pracą lub jakie się w pracę  wkłada, są, jak się wydaje, rezultatem
podziału pracy.
     Łatwiej zrozumiemy skutki podziału pracy dla ogólnej gospodarki społeczeństwa, gdy rozważymy, w jaki sposób podział ten odbywa się w poszczególnych dziedzinach wytwórczości. [...]  
     Weźmy więc dla przykładu drobny przemysł, który jednak swym podziałem pracy często zwracał na siebie uwagę, mianowicie wyrób szpilek; robotnik nie zaprawiony do tej pracy (którą podział pracy uczynił odrębnym zawodem) i nie obeznany z używanymi w niej maszynami (do których wynalezienia podnietę dał prawdopodobnie właśnie ten podział pracy) potrafiłby z trudnością przy największej pilności zrobić jedną szpilkę na dzień, ale z pewnością nie zrobiłby dwudziestu. Jednak przy obecnym sposobie wykonywania tej pracy jest ona nie tylko odrębnym zawodem, ale dzieli się jeszcze na szereg gałęzi , których większość stanowi również pewnego rodzaju odrębne  zajęcia. Jeden robotnik
wyciąga drut, drugi go prostuje, trzeci tnie, czwarty zaostrza, piąty szlifuje koniec dla umocowania główki; by zrobić główkę potrzebne są dwie lub trzy oddzielne czynności. Odrębną pracą jest nałożyć ją, inną jeszcze pobielić szpilki; oddzielnym nawet zajęciem jest wetknąć szpilki w papier; w ten sposób ważne rzemiosło wyrobu szpilek jest podzielone na blisko 18 odrębnych czynności, które w pewnych manufakturach wykonują różni pracownicy, chociaż w innych ten sam pracownik wykonuje czasami dwie lub trzy czynności. (...)
Adam Smith
Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, op. cit.
        

------------

David Ricardo  -  str. 299

Kim był David Ricardo?

Dawid Ricardo (1772 - 1823), świetnie prosperujący przedsiębiorca, wszedł do nauki ekonomii dzięki studiom nad konkretnymi problemami, jakie pojawiły się w Anglii na początku XIX wieku i - wydaje się paradoksalne - przyczynił się do rozwoju abstrakcyjnego myślenia w ekonomii.
Najlepiej znane dzieło -
Zasady ekonomii politycznej i opodatkowania, 1817.

Główne tematy:

- Teoria kosztów komparatywnych.
Handel zagraniczny jest korzystny dla wszystkich krajów pod warunkiem, że każdy z nich specjalizuje się w wytwarzaniu produktów, których produkcja jest dla niego względnie (komparatywnie) najkorzystniejsza.

-  Renta gruntowa
Renta właścicieli gruntu wykazuje tendencje do wzrostu w wyniku połączenia się rosnącego popytu na produkty ze zjawiskiem  „malejących przychodów”  w rolnictwie. Właściciele ziemscy dążą do zagarnięcia coraz większej części dochodu narodowego, mimo iż są próżniakami, którzy nie przyczyniają się bezpośrednio do postępu gospodarczego.

Lektura dzieł  Ricarda

  Koszty komparatywne i obrona swobodnej wymiany
 „W obrębie tego samego kraju zyski pozostają na ogół na takim samym poziomie. Mogą różnić się jedynie dlatego, że umieszczanie kapitału w różnych dziedzinach może być mniej lub bardziej pewne i dogodne. Natomiast rzecz ma się inaczej, gdy chodzi o stosunki pomiędzy różnymi krajami.
...”
----------

Thomas Robert Malthus   -  str. 302

Kim był Robert Malthus?
Urodzony w 1776 r., zmarły w 1834 r. brytyjski pastor T.R. Malthus jest szczególnie znany ze swej wrogości wobec jakiejkolwiek pomocy społecznej oraz propagowania polityki ograniczania wzrostu liczby ludności.

Najlepiej znane dzieło
- 
An easy on the principle of population, or a view of its past and present affects on human happiness, 1803.

Główne tematy:
-  Należy ograniczyć wzrost liczby ludności, gdyż rośnie ona w tempie geometrycznym podczas gdy produkcja rośnie tylko w tempie postępu arytmetycznego.
-  Nadmierne oszczędzanie  może być źródłem kryzysów gospodarczych.


Lektura dzieł Roberta Malthusa

 Prawo ludności

 „Twierdzę, że siła mnożenia się ludności jest nieskończenie większa niż siła ziemi produkującej środki niezbędne do wyżywienia człowieka. Jeżeli ta pierwsza siła nie zostanie zahamowana, to liczba ludności wzrastać będzie w postępie geometrycznym. Natomiast żywności przybywać będzie jedynie w postępie arytmetycznym. Elementarna znajomość liczb wykazuje olbrzymią przewagę pierwszej siły pomnażania nad drugą.
Wyniki działania obu tych nierównych sił utrzymywane są w równowadze za pomocą prawa naszej natury, która sprawia, że żywność jest dla człowieka życiową koniecznością. Co oznacza, że trudności z wyżywieniem są silnym hamulcem, działającym stale na ludność. Te trudności występują powszechnie  z dużą siłą i są okrutnie odczuwane prze dużą część ludzkości.
W świecie zwierzęcym i roślinnym, natura rozdała nasienie życia ręką niezwykle hojną i liberalną. Natomiast rozdzielając przestrzeń i żywność, niezbędne dla rozwoju tych światów, była bardziej skąpa. Przy dostatku żywności i dostatecznie dużej przestrzeni nasiona życia pochodzące z małego zakątka ziemi wypełniłyby miliony światów na przestrzeni kilku tysięcy lat. Jednakże konieczność, to wyniosłe prawo natury, panuje nad wszystkim, i utrzymuje wszystko w wyznaczonych granicach. Zwierzęta i rośliny  poddają się ograniczeniom tego prawa. Rasa ludzka też go nie uchyli, nawet największym wysiłkiem swego rozumu. Wśród zwierząt i roślin ograniczeniami są choroby , przedwczesna śmierć, a także marnotrawstwo nasion. Natomiast wśród ludzi efektem tego prawa jest ubóstwo i ułomności. Ubóstwo dostrzegamy powszechnie wokół siebie. Nie należy jednak przedwcześnie uważać, że jest ono absolutnie nieuchronne. Żeby przejść cnoty trzeba przeciwstawiać się wszelkim pokusom zła.  
Naturalna nierówność między siłą mnożenia się ludności a siłą produkcyjną ziemi oraz podstawowe prawo naszej natury, które utrzymuje ich efekty w równowadze, stanowią przeszkodę na drodze ulepszania społeczeństw, która wydaje mi się nie do pokonania. Wszelkie inne siły mają niewielkie i drugorzędne znaczenie. Nie widzę żadnego środka, dzięki któremu człowiek mógłby wymknąć się spod ciężaru tego prawa, któremu podporządkowana jest cała natura. Żadna egalitarna utopia, żadne prawo agrarne, nawet doprowadzone do skrajności, nie oddalą tego jarzma dłużej niż przez stulecie. Prawo to wydaje się przeciwstawiać w zdecydowany sposób możliwości powstania społeczeństwa, w którym wszyscy jego członkowie żyliby dostatnio, w szczęściu i zadowoleniu, bez odczuwania najmniejszej troski o zapewnienie swego bytu i bytu swoich rodzin”. 
...
----------

Jean Baptiste Say  -  str. 304

Kim był Jean Baptiste Say?

Francuz, Jean Baptiste Say, urodzony w 1767 r. i zmarły w 1832 r., był zaciętym liberałem, który odrzucił możliwość wspierania polityki gospodarczej Napoleona Bonaparte. Przedsiębiorca i ekonomista, znany jest szczególnie ze swojego słynnego "prawa rynków zbytu".

Podstawowe dzieło -
Traktat ekonomii politycznej, 1803.

Główny temat -
Prawo rynków zbytu: ogólny kryzys nadprodukcji jest niemożliwy; może wystąpić jedynie brak równowagi między gałęziami produkcji.

Lektura dzieł Jean Baptiste Say’a

  Prawo rynków zbytu

 „Przedsiębiorcy różnych gałęzi przemysłu mają zwyczaj mówić, że trudność nie polega na produkcji, lecz na sprzedaży; można zawsze wyprodukować dostatecznie dużo towarów, jeżeli tylko znajdzie się na nie zbyt.
...
----------

Karol Marks   -  str. 306

Kim był Karol Marks?
Urodzony w Niemczech w 1818 r., Karol Marks zajmuje szczególne miejsce w myśli ekonomicznej, między innymi dlatego, że jego analizy (dokonywane wspólnie z F. Engelsem) stanowiły podstawy teoretyczne, na których oparły się demokracje ludowe.

Najbardziej znane dzieła

Manifest partii komunistycznej, 1848
Kapitał, 1867

Główne idee

Ostra krytyka kapitalizmu

Kapitalizm prowadzi do wyzysku pracowników najemnych przez właścicieli środków produkcji. Ten wyzysk wynika z zagarnięcia przez nich "wartości dodatkowej" wytworzonej przez pracowników i prowadzi do nieusuwalnego antagonizmu między klasami społecznymi. Równocześnie kapitalizm prowadzi do rosnącej alienacji pracownika najemnego.

Istotny wkład do analizy ekonomicznej

Z gruntu wrogie nastawienie wobec kapitalizmu nie powinno nam przesłaniać istotnego wkładu K. Marksa do metod analizy ekonomicznej:
- Prawa ekonomiczne muszą być traktowane historycznie, gdyż zmieniają się społeczeństwa a ich sposób funkcjonowania ulega transformacji.
- Trafne wyjaśnienie faktów musi łączyć analizę ekonomiczną i społeczną.
- Założenie o równości sił między jednostkami gospodarującymi, które przeważa w myśli liberalnej, nie pozwala zdać sprawy z rzeczywistego funkcjonowania naszych społeczeństw, które charakteryzuje ścieranie się antagonistycznych sił.


Lektura dzieł Marksa

  Walka klas

 „Historia wszelkiego społeczeństwa dotychczasowego jest historią walk klasowych.
Wolny człowiek i niewolnik, patrycjusz i plebejusz, pan feudalny i chłop – poddany, mistrz cechowy i czeladnik, krótko mówiąc, ciemiężyciele i ciemiężeni, pozostawali w stałym do siebie przeciwieństwie, prowadzili nieustanną, to ukrytą, to jawną walkę, która za każdym razem kończyła się albo rewolucyjnym przekształceniem, transformacją całego społeczeństwa, albo też wspólną zagładą walczących klas”.

   Burżuazja

 „Wyrosłe z upadku społeczeństwa feudalnego  nowoczesne społeczeństwo burżuazyjne nie zniosło przeciwieństw klasowych. Zastąpiło ono jedynie dawne klasy, dawne warunki ucisku, dawne formy walki przez nowe.
Cale społeczeństwo rozszczepia się coraz bardziej i bardziej na dwa wrogie obozy; na dwie wielkie, wręcz  przeciwstawne sobie klasy: burżuazję i proletariat.
Potrzeba coraz szerszego zbytu dla swych produktów gna burżuazję po całej kuli ziemskiej. Wszędzie musi ona się zagnieździć, wszędzie ugruntować, wszędzie zadzierzgnąć stosunki.
Przez eksploatację rynku światowego burżuazja nadała produkcji i spożyciu wszystkich krajów charakter kosmopolityczny. Ku wielkiemu żalowi reakcjonistów usunęła spod nóg przemysłu podstawę narodową. Odwieczne narodowe gałęzie uległy zniszczeniu i ulegają mu codziennie. Są wypierane przez nowe gałęzie przemysłu, których wprowadzanie staje się kwestią życia dla wszystkich cywilizowanych narodów, przez gałęzie przemysłu, które przerabiają już nie miejscowe, lecz sprowadzane z najodleglejszych stref surowce, i których fabrykaty spożywane są nie tylko w kraju, lecz także we wszystkich częściach świata. Miejsce dawnych potrzeb , zaspokajanych przez produkty krajowe, zajmują nowe, wymagające dla swego zaspokojenia produktów najodleglejszych krajów i klimatów. Dawna miejscowa i narodowa samowystarczalność i zasklepienie ustępuje miejsca wszechstronnym stosunkom wzajemnym i wszechstronnej współzależności narodów.  I podobnie jak w produkcji materialnej , dzieje się w produkcji duchowej.
Dzięki szybkiemu udoskonaleniu wszystkich narzędzi produkcji, dzięki niezwykłemu ułatwieniu komunikacji burżuazja wciąga w prąd cywilizacji wszystkie, nawet najbardziej barbarzyńskie narody. Niskie ceny jej towarów to owa ciężka artyleria, za pomocą której burżuazja burzy wszystkie mury chińskie, zmusza do kapitulacji najbardziej zaciekłą nienawiść do cudzoziemców. Pod groźbą zagłady zniewala wszystkie narody do przyswojenia sobie burżuazyjnego sposobu produkcji, zniewala je do wprowadzenia u siebie tzw. cywilizacji, tj. stania się
bourgeois. Słowem stwarza sobie świat na obraz i podobieństwo swoje”.

  Kryzysy nadprodukcji

 „W czasie kryzysów wybucha epidemia społeczna, która wszystkim innym epokom wydawałaby się niedorzecznością – epidemia nadprodukcji. Społeczeństwo zostaje nagle cofnięte do stanu chwilowego barbarzyństwa; jak gdyby powszechna niszczycielska wojna pozbawiła je wszystkich środków utrzymania; przemysł, handel wydają się unicestwione, a dlaczego?  Dlatego, że społeczeństwo posiada zbyt wiele cywilizacji, zbyt wiele środków utrzymania, zbyt wiele przemysłu, zbyt wiele handlu. Siły wytwórcze, którymi ono rozporządza, nie służą już rozwojowi burżuazyjnej cywilizacji i burżuazyjnych stosunków produkcji; przeciwnie, są przez nie hamowane; skoro zaś te zaporę przezwyciężają, wprawiają całe społeczeństwo burżuazyjne w stan nieładu, zagrażają istnieniu burżuazyjnej własności. Stosunki burżuazyjne stały się zbyt ciasne dla wchłonięcia wytworzonego przez nie bogactwa.
W jaki sposób przezwycięża burżuazja kryzysy?  Z jednej strony, przez przymusowe niszczenie masy sił wytwórczych; z drugiej strony, przez podbój nowych rynków i gruntowniejszą eksploatację dawnych. W jaki więc sposób?  W ten sposób, że przygotowuje kryzysy bardziej wszechstronne i bardziej potężne, i zmniejsza środki zapobiegania kryzysom”.

  Proletariat

 „W tej samej mierze , w jakiej rozwija się burżuazja, tj. kapitał, rozwija się proletariat, klasa nowoczesnych robotników, którzy dopóty tylko żyją, dopóki znajdują pracę, a znajdują ją tylko tak długo, dopóki ich praca pomnaża kapitał. Ci robotnicy, zmuszeni sprzedawać się od sztuki, są towarem jak wszelki inny artykuł handlowy, toteż na równi z innymi towarami podlegają wszelkim zmiennościom konkurencji, wszelkim wahaniom rynku.
Praca proletariuszy zatraciła na skutek rozpowszechniania maszyn i podziału pracy wszystkie cechy samodzielności, a wraz z tym wszelki powab dla robotnika. Staje się on prostym dodatkiem do maszyny, od którego wymaga się tylko czynności najprostszych, najbardziej monotonnych, do wyuczenia się najłatwiejszych. Koszt robotnika ogranicza się zatem niemal  wyłącznie do środków żywności, niezbędnych do jego utrzymania i przedłużenia jego gatunku. Ale cena towaru, a więc również pracy, równa się kosztom jego produkcji. Dlatego też w tym samym stopniu, w jakim rośnie zastosowanie maszyn i podział pracy, zwiększa się także masa pracy bądź wskutek pomnożenia godzin pracy, bądź też wskutek zwiększenia pracy wymaganej w danym okresie czasu, przyspieszenia biegu maszyn itd.
Nowoczesny przemysł przekształcił drobny warsztat patriarchalnego majstra w wielką fabrykę przemysłowego kapitalisty.  Masy robotnicze, stłoczone w fabryce, organizowane są po żołniersku. Jako prości szeregowcy przemysłu, robotnicy oddani są pod dozór całej hierarchii podoficerów i oficerów. Są niewolnikami nie tylko klasy burżuazyjnej, państwa burżuazyjnego, są na co dzień, co godzinę ujarzmiani przez maszynę, przez dozorcę, a przede wszystkim przez każdego burgeois – fabrykanta. Despotyzm ten jest tym bardziej małostkowy, nienawistny, jątrzący, im jawniej proklamuje on zysk jako swój cel”

  Praca jest jedynym źródłem wartości

 „Co to jest wartość towaru? Co ją określa?  Mogłoby się na pierwszy rzut oka zdawać, że wartość towaru jest czymś całkiem względnym, i że nie można jej określić inaczej, jak tylko rozpatrując dany towar w stosunku do wszystkich innych towarów. W samej rzeczy, mówiąc om wartości wymiennej towaru, mamy na myśli ilościowe stosunki, w jakich dany towar jest wymieniany na wszelkie inne towary. Lecz oto powstaje pytanie: jak ustalają się te proporcje, w których odbywa się wymiana jednych towarów na inne? Wiemy z doświadczenia, że proporcje te są nieskończenie różne. Jeżeli weźmiemy jakiś towar, na przykład pszenicę, to zobaczymy, że kwarta pszenicy jest wymieniana na różne inne towary w niemal niezliczonych proporcjach. A jednak, ponieważ wartość jej pozostaje zawsze taka sama, czy jest wyrażona w jedwabiu, złocie czy też w jakimkolwiek innym towarze, musi ta wartość być czymś odmiennym i niezależnym od tych różnych proporcji, w których wymienia się ona na inne artykuły. Musi istnieć możność wyrażenia jej w formie4 odmiennej od tych różnych stosunków równości między różnymi towarami.
Ponieważ wartości wymienne towarów są tylko funkcjami społecznymi owych przedmiotów i nie mają nic wspólnego z ich przyrodzonymi właściwościami, musimy najpierw zapytać: jaka jest wspólna substancja społeczna wszystkich towarów? Jest to praca. 
...
  Wartość siły roboczej

 „Czymże więc jest wartość siły roboczej?
Podobnie jak wartość wszelkiego innego towaru, wartość siły roboczej jest określona przez ilość pracy niezbędnej do jej wytworzenia.
...
   Wartość dodatkowa
   (...)  Jest to ten  rodzaj wymiany  miedzy kapitałem a pracą, na którym opiera się produkcja kapitalistyczna lub system pracy najemnej i który z konieczności prowadzi do tego, że robotnik stale reprodukuje się jako robotnik, a kapitalista jako kapitalista”.  

  Zniesienie systemu pracy najemnej
Powinni oni zrozumieć, że wraz z całą nędzą , którą system obecny na nich sprowadza, stwarza on zarazem warunki materialne  i formy społeczne  niezbędne do ekonomicznej przebudowy społeczeństwa. Zamiast konserwatywnego hasła „Sprawiedliwa płaca za sprawiedliwy dzień roboczy” robotnicy powinni wypisać na swoim sztandarze hasło rewolucyjne:  „Zniesienie pracy najemnej”.

----------

Léon Walras   -  str. 314

Kim był Léon Walras?
Francuz, L. Walras (1834 – 1910) był jednym z twórców nurtu marginalistycznego. Jego osiągnięcia były tak duże, że określenie „analiza walrasowska” jest często używane jako synonim „analizy neoklasycznej”.

Najbardziej znane dzieło
 
Elementy czystej ekonomii politycznej, opublikowane w 1874 r., uważane jest za jedną z najważniejszych prac z ekonomii politycznej.

Główne tematy 
-  Teoria wartości opartej na rzadkości.
-  Proponowanie stosowania matematyki w ekonomii.
-  Logika czystej ekonomii.
-  Model konkurencji czystej i doskonałej.
-  Teoria równowagi ogólnej. 


Lektura dzieł Walrasa

  Czysta ekonomia
 „Istnieje czysta ekonomia polityczna, będąca nauką zbliżoną do nauk matematyczno-fizycznych, która powinna poprzedzać ekonomię polityczną stosowaną.
Czysta ekonomia polityczna powinna badać różne zjawiska, takie jak wymiana, podaż, popyt, rynek, kapitały, dochody, usługi produkcyjne, produkty. Z tych rzeczywistych zjawisk powinna ona wyprowadzić definicje ich idealnych odpowiedników i poddawszy je analizie powrócić do rzeczywistości jako nauka ukształtowana i gotowa do zastosowań. Na rynku idealnym będziemy więc mieli idealne ceny, które pozostawać będą w ścisłym związku z idealnym popytem i z idealną podażą itd. Czy te czyste prawdy będą często nadawać się do stosowania? W skrajnym przypadku będzie to tak jak z czystymi prawami geometrii dla mierniczego, który korzysta z nich codziennie, badając szczególne kształty, jeżeli jest nimi zainteresowany. Jak zobaczymy, te prawdy czystej ekonomii politycznej dostarczą rozwiązania najważniejszych problemów, najbardziej dyskutowanych i najmniej wyjaśnionych przez ekonomię polityczną stosowaną i ekonomię społeczną”.

  Propagowanie stosowania matematyki w ekonomii
 „Jeżeli chodzi o język, to dlaczego mamy się upierać  przy tym, aby mozolnie i bardzo nieściśle wyjaśniać, w języku potocznym te problemy (jak czynił to często Ricardo i jak robi to Jon Stuart Mill w swoich
Zasadach ekonomii politycznej), które w języku matematyki można wyrazić przy użyciu niewielkiej ilości słów, w sposób dokładniejszy i precyzyjniejszy?” 

  Wartość oparta na rzadkości
 „W nauce istnieją trzy zasadnicze rozwiązania problemu źródła wartości. Pierwsze  wywodzi się od A. Smitha,  D. Ricardo, Mac Cullocha. Jest to rozwiązanie angielskie; źródła wartości upatrują oni w pracy. To rozwiązanie jest zbyt wąskie i nie przyznaje wartości niektórym rzeczom, które ją realnie mają. Drugie rozwiązanie zaproponowane zostało przez Condillaca i J.B. Saya. Jest to rozwiązanie francuskie. Kładzie ono nacisk na użyteczność. Jest zbyt szerokie i przyznaje wartość rzeczom, które w rzeczywistości jej nie posiadają. Rozwiązanie trzecie, które jest właściwe, zaproponowane zostało przez Burlamaqui i mojego ojca A.A. Walrasa:  źródłem wartości jest
rzadkość.
...
  Użyteczność
 „Mówię, że rzeczy są użyteczne, jeżeli mogą one być w jakikolwiek sposób użyte, jeżeli odpowiadają one pewnej potrzebie i pozwalają ją zaspokoić.
...
  Ceny
 „Wymiany dokonuje się na rynku [...] Weźmy na przykład zboże ...
...
  Konkurencja
 „Rynek jest miejscem, gdzie wymieniane są towary. Zjawisko wartości wymiennej powstaje więc na rynku, i właśnie na rynek należy się udać, aby badać wartość wymienną.
Wartość wymienna pozostawiona sama sobie powstaje w sposób naturalny na rynku, na którym panuje konkurencja.
...
----------
Joseph Schumpeter   -  str. 320

Kim był Joseph Schumpeter?
Dzieła austriackiego ekonomisty J. Schumpetera  (1883 – 1950) nie można zaklasyfikować do żadnego tradycyjnego nurtu teoretycznego. Niektóre jego pomysły bliskie są neoklasykom, inne Keynesowi lub Marksowi.  W całej jego spuściźnie można odnaleźć pochwałę zmysłu przedsiębiorczości, nawet jeżeli pesymistycznie ocenia on możliwości opanowania innowacji, również w krajach kapitalistycznych.

Najbardziej znane prace:
- 
Teoria ewolucji ekonomicznej,  1912
- 
Kapitalizm, socjalizm i demokracja, 1942

Tematy wiodące
-  Krytyka statycznej teorii konkurencji czystej i doskonałej.
-  Centralne znaczenie przedsiębiorstwa i innowacji we wzroście gospodarczym i w kryzysach.


Lektura dzieł Schumpetera

  Proces „twórczej destrukcji”
 „Rzeczywiście, podstawowy impuls, który wprawia i utrzymuje w ruchu machinę kapitalistyczną, ma swe źródło w nowych dobrach konsumpcyjnych, nowych modelach produkcji i transportu, nowych rynkach, nowych typach organizacji przemysłu. Wszystkie te elementy tworzą się dzięki inicjatywie kapitalistycznej. [...].
(...)  Ten proces
twórczej destrukcji jest podstawową cechą kapitalizmu...
Każdy system – ekonomiczny lub inny – który w każdym momencie eksploatuje do maksimum swoje możliwości, w długim okresie może okazać się gorszy od systemu, który w żadnym momencie nie osiąga takiego wyniku, gdyż unikanie maksymalnego wysiłku może być warunkiem osiągnięcia właściwego poziomu i skuteczności w długim okresie [...]
(...)  Problemem, który jest najczęściej rozpatrywany, jest problem ustalenia, w jaki sposób kapitalizm zarządza wytworzonymi przez siebie strukturami, podczas gdy problemem, który należałoby podjąć, jest ujawnienie, w jaki sposób kapitalizm tworzy i niszczy swoje struktury. [...]”

  Krytyka modelu konkurencji
 „Przede wszystkim powinna być wyrzucona za burtę tradycyjna koncepcja funkcjonowania konkurencji. Ekonomiści zaczynają – nareszcie – zdejmować końskie okulary, które nie pozwalały im dostrzegać niczego poza konkurencją cenami. Od momentu gdy konkurencja jakością i reklama zostały usankcjonowane przez teorię, cena jako zmienna przestała zajmować dominującą pozycję. Niemniej jednak, uwaga teoretyków koncentruje się nadal na funkcjonowaniu konkurencji w niezmienionym systemie  warunków (dotyczy to metod produkcji i form organizacji przemysłu).
Jednakże w rzeczywistości kapitalistycznej (w przeciwieństwie do obrazu, jaki dają podręczniki) wcale nie taki rodzaj konkurencji się liczy, lecz taki, który łączy się z powstawaniem nowego produktu, nowej techniki, nowego źródła zaopatrzenia, nowego typu organizacji (na przykład powstawanie jednostek kontrolujących produkcję w wielkiej skali). Liczy się konkurencja, która polega na podejmowaniu lepszych decyzji  z punktu widzenia kosztów i jakości, która koncentruje swą uwagę nie tylko na marżach zysku i na ubocznych warunkach działania istniejących firm, lecz sięga do ich podstaw, a nawet do ich istnienia.  
...
  Innowacja i rola przedsiębiorcy
 „[...]  Rola przedsiębiorcy polega na reformowaniu lub na rewolucjonizowaniu tradycyjnego procesu produkcji, w oparciu o nie stosowane dotąd możliwości techniczne (produkcja nowego towaru, nowa metoda produkcji znanego towaru, stworzenie nowych możliwości zbytu, reorganizacja gałęzi produkcji itd.).
... 

----------

John  Maynard  Keynes   -  str. 323

Kim był John Maynard Keynes?

Ekonomista angielski J. M. Keynes, urodzony w 1883 r., wykładał na Uniwersytecie w Cambridge. Jego wpływ na myśl ekonomiczną, a także na stosowaną politykę gospodarczą  po drugiej wojnie światowej był bardzo duży. W czasie konferencji w Bretton-Wood w 1944 r. jego projekt nowej organizacji monetarnej opartej na pieniądzu ponadnarodowym został odrzucony. Zmarł w 1946 r.

Najbardziej znane dzieło
- 
Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, 1936; wyd. pol. 1956 i 1985  (także w 2003 r.: poz.  87 prezentowanej literatury. Przyp. Anonimus)

Ważniejsze tezy
*  Zjawiska ekonomiczne powinny być rozpatrywane w makroskali.   
*  Oczekiwany przez przedsiębiorców popyt (popyt efektywny), nie zaś nominalny poziom płac, jest czynnikiem determinującym poziom zatrudnienia. Jeżeli oczekiwane przez przedsiębiorców zamówienia nie są wystarczające, to wystąpi bezrobocie. Spadek płac nie jest na ogół środkiem prowadzącym do rozwiązania problemu, gdyż powoduje on spadek popytu na produkty przedsiębiorstwa, skłaniając je do redukcji zatrudnienia.
*  Możliwość pojawienia się równowagi przy niepełnym zatrudnieniu powoduje, że interwencja państwa jest pożądana dla uniknięcia bezrobocia. 


Lektura dzieł Keynesa

  Makroekonomia

 „Nazwaliśmy naszą teorię  «Ogólną teorią». Chcieliśmy w ten sposób podkreślić, że mieliśmy na uwadze funkcjonowanie systemu ekonomicznego w całości, że rozpatrywaliśmy globalne dochody, globalne zyski, produkcję globalną, zatrudnienie globalne, globalne inwestycje i konsumpcję, a nie po prostu dochody, zyski, produkcję, zatrudnienie, inwestycje  i oszczędności przemysłów, przedsiębiorstw i jednostek rozpatrywanych oddzielnie. Uważamy, że popełniano poważne błędy uogólniając na cały system wnioski, które zostały poprawnie ustalone w oparciu o analizę pewnej części systemu rozpatrywanej oddzielnie”.

  Spadek cen nie pozwala znieść bezrobocia

 „Mniemanie, że bezrobocie w czasie depresji gospodarczej wynika z oporu robotników przeciwko obniżce płac nominalnych – nie znajduje potwierdzenia w faktach. Trudno bowiem uważać za przekonywujące twierdzenie, że bezrobocie w Stanach Zjednoczonych w 1932 r. było wywołane przez to, że robotnicy uporczywie sprzeciwiali się obniżeniu płac nominalnych, bądź też uporczywie domagali się płacy realnej o poziomie wyższym od tego, jaki produkcyjność machiny gospodarczej była w stanie zapewnić. Zatrudnienie ulega ustawicznie znacznym wahaniom bez żadnych widocznych zmian w minimum żądań robotników w zakresie płac realnych lub też w wydajności ich pracy. Klasa robotnicza nie zachowuje się wcale bardziej wojowniczo podczas depresji aniżeli podczas ożywienia gospodarczego – raczej przeciwnie. Produkcyjność pracy wyrażona w jednostkach produktu również nie jest niższa w czasie kryzysu. Fakty te, zaczerpnięte z doświadczenia, wystarczają na początek, by podać w wątpliwość poprawność analizy klasycznej. [...]
     W zarysie nasza teoria daje się przedstawić jak następuje. W parze z zatrudnieniem wzrasta globalny dochód realny. Psychika społeczeństwa jest tego rodzaju, że globalna konsumpcja rośnie wraz z całkowitym dochodem realnym, ale przyrost jej jest mniejszy od przyrostu dochodu. Wobec tego przedsiębiorcy ponieśliby stratę, gdyby cały wzrost zatrudnienia był przeznaczony na zaspokojenie wzmożonego popytu na dobra konsumpcyjne, Toteż aby dany stan zatrudnienia mógł się utrzymać, bieżące inwestycje muszą być wystarczająco duże, by wchłonąć nadwyżkę produkcji ponad to, co społeczeństwo skłonne jest spożyć przy tym poziomie zatrudnienia.  Jeżeli bowiem inwestycje nie osiągną tego rozmiaru, to wpływy przedsiębiorców będą niższe, niż to jest niezbędne, by zachęcić ich do uruchomienia danego zatrudnienia. Wynika stąd, że przy danej – jak to jedziemy nazywali – skłonności społeczeństwa do konsumpcji poziom zatrudnienia w stanie równowagi, czyli poziom, przy którym przedsiębiorcy nie mają tendencji ani do rozszerzenia, ani do kurczenia globalnego zatrudnienia – zależeć będzie od rozmiarów bieżących inwestycji. Te zaś zależą od tzw. przez nas skłonności do inwestowania. [...]
    Wobec tego przy danej skłonności do konsumpcji i danych rozmiarach inwestycji istnieje tylko jeden poziom zatrudnienia, przy którym może zachodzić równowaga   Ale nie ma też na ogół żadnej podstawy do tego, aby poziom ten był równy pełnemu zatrudnieniu. Popyt efektywny, prowadzący do pełnego zatrudnienia, jest szczególnym przypadkiem, który występuje jedynie, gdy skłonność do konsumpcji i skłonność do inwestowania pozostają ze sobą w pewnej określonej zależności. [...] 
     Teoria nasza daje się streścić w następujących twierdzeniach:
     1.  Przy danym stanie techniki, środków wytwórczości i kosztów, dochód (zarówno realny jak i nominalny) zależy od wielkości zatrudnienia N.
     2.  Zależność między dochodem społeczeństwa a sumą D1, którą ono wyda przypuszczalnie na konsumpcję, wynika z pewnej właściwości psychicznej tego społeczeństwa; właściwość tę nazwiemy
skłonnością do konsumpcji. W ten sposób konsumpcja zależeć będzie od globalnego dochodu, a więc od poziomu zatrudnienia N. 
     3.  Ilość siły roboczej N, którą przedsiębiorcy decydują się zatrudnić, zależy od sumy (D) dwóch wielkości, a mianowicie przypuszczalnego wydatku społeczeństwa na konsumpcję D1, oraz przypuszczalnego nakładu na nowe inwestycje D2. D jest wielkością, którą nazwaliśmy wyżej
popytem efektywnym. [...]     

    
Wraz ze wzrostem zatrudnienia rośnie D1, ale w mniejszym stopniu niż popyt efektywny D; konsumpcja bowiem rośnie wraz z dochodem, lecz jej przyrost jest mniejszy od przyrostu dochodu. [...]
     Układ gospodarczy osiągnąć może równowagę stałą przy wartości N  niższej od pełnego zatrudnienia [...]
     Skłonność do konsumpcji i stopa nowych inwestycji decydują łącznie o wielkości zatrudnienia, a ta ostatnia wyznacza poziom płac realnych, a nie odwrotnie. Jeżeli skłonność do konsumpcji i stopa nowych inwestycji nie stwarzają dostatecznie wielkiego popytu efektywnego, faktyczny poziom zatrudnienia będzie niższy od podaży siły roboczej gotowej do pracy za istniejące płace realne i w stanie równowagi, która się ustali, płace realne będą większe od krańcowej przykrości pracy.
     Analiza ta wyjaśnia nam paradoks istnienia ubóstwa pośród obfitości. Jeśli bowiem popyt efektywny nie jest dostatecznie silny, to wzrost zatrudnienia może zostać i często zostaje zahamowany zanim osiągnięto stan pełnego zatrudnienia. Niewystarczający więc popyt efektywny będzie przeszkodą dla rozszerzenia procesu produkcyjnego, mimo iż krańcowa wydajność pracy w dalszym ciągu  przewyższa jej krańcową przykrość.
     Co więcej, im społeczeństwo jest bogatsze, tym większa jest na ogół rozpiętość między faktyczną produkcją a istniejącymi w tym zakresie możliwościami, a więc wady systemu gospodarczego stają się tym bardziej oczywiste i rażące.  Biedne społeczeństwo będzie bowiem skłonne do konsumowania znacznej części swej produkcji, tak że bardzo skromne rozmiary inwestycji wystarczą już do zapewnienia pełnego zatrudnienia.  Natomiast społeczeństwo zamożne musi znaleźć znacznie więcej możliwości inwestycyjnych, by oszczędzanie bogatszych jego obywateli mogło iść w parze  z zatrudnieniem biedniejszych.
     Co gorsza, w społeczeństwie bogatym nie tylko słabsza jest krańcowa skłonność do konsumpcji, ale w związku z tym, że nagromadzony już kapitał takiego społeczeństwa jest większy, możliwości inwestycyjne są mniej obiecujące, chyba że stopa procentowa spada w tempie dostatecznie szybkim.  
Zakumulowany kapitał jest większy, okazje do dodatkowych inwestycji są mniej atrakcyjne, za wyjątkiem sytuacji, gdy stopa zysku będzie rosła w szybkim tempie.

  Interwencja państwa, warunek konieczny do zachowania swobód i do rozwoju indywidualizmu

 „Państwo będzie musiało wywierać wpływ na kształtowanie się skłonności do konsumpcji częściowo poprzez system podatkowy, częściowo przez ustalanie stopy procentowej, a częściowo za pomocą innych środków.  Ponadto, wydaje się mało prawdopodobne, żeby wpływ polityki bankowej na stopę procentową wystarczył sam przez się dla wyznaczenia optymalnej stopy inwestycyjnej. Dlatego uważam, że jedynym środkiem zapewniającym przybliżenie się do stanu pełnego zatrudnienia okaże się uspołecznienie inwestycji w dość szerokim zakresie, chociaż nie musi to wykluczać  najrozmaitszych form mieszanych, za pomocą których władze publiczne będą współdziałać z inicjatywą prywatną. Ale poza tym nie ma oczywistych argumentów przemawiających za systemem socjalizmu państwowego, który by obejmował większość życia gospodarczego społeczeństwa. Dla państwa nie jest ważne przejęcie na własność środków produkcji . Jeżeli państwo będzie miało możność wyznaczania ogólnej ilości środków, jakie się poświęca na powiększenie aparatu wytwórczego oraz podstawowej stopy wynagrodzenia jego właścicieli, to dokona wszystkiego co potrzeba. Ponadto, niezbędne decyzje wprowadzające uspołecznienie mogą być podejmowane stopniowo i bez łamania powszechnej tradycji społeczeństwa.
     Nasza krytyka klasycznej teorii ekonomii polegała nie tyle na wynajdowaniu logicznych błędów w jej analizie, co na wskazaniu, że jej milczące założenia są spełnione tylko w rzadkich wypadkach albo nigdy, wskutek czego nie może ona rozwiązać zagadnień gospodarczych dzisiejszego świata. Ale jeżeli przy pomocy naszego centralnego kierownictwa uda się doprowadzić całkowite rozmiary produkcji do poziomu odpowiadającego możliwie najdokładniej pełnemu zatrudnieniu, to od tej chwili teoria klasyczna nabierze znowu mocy. Jeżeli założymy, że rozmiary produkcji są dane, to znaczy wyznaczone przez siły spoza klasycznego schematu myślowego, to wówczas nie będziemy mogli podnieść żadnego zarzutu przeciwko klasycznej analizie następujących zagadnień: w jaki sposób osobisty interes jednostki wyznacza szczegółowo to, co się produkuje, w jakich proporcjach zestawione zostaną różne czynniki produkcji, żeby to wyprodukować i jak zostanie podzielona między te czynniki wartość końcowego produktu. Poza tym, chociaż potraktowaliśmy odmiennie zagadnienie oszczędności, to nie możemy nic zarzucić nowoczesnej teorii klasycznej, jeżeli chodzi o to, w jaki sposób korzyść prywatna godzi się z publiczną  w warunkach doskonałej lub niedoskonałej konkurencji.  Jeżeli zatem pominiemy konieczność wprowadzenia centralnego kierownictwa w celu wzajemnego przystosowania skłonności do konsumpcji i skłonności do inwestowania, to nie ma więcej niż dotychczas powodów do uspołecznienia życia gospodarczego. 
     Konkretnie mówiąc, nie widzę żadnego powodu do przypuszczenia, że obecny system prowadzi w poważnym stopniu do niewłaściwego zatrudniania znajdujących się w użyciu czynników produkcji. Zdarzają się oczywiście błędy w przewidywaniach, ale tych nie da się uniknąć przez scentralizowanie decyzji. Kiedy spośród 10 mln ludzi chętnych i zdolnych do pracy zatrudnionych jest 9 mln, to nic nie świadczy o tym, że ich praca jest źle użyta. Obecnemu systemowi nie zarzuca się, że tych 9 mln ludzi należałoby zatrudnić w inny sposób, ale że należy znaleźć zajęcie dla pozostałego miliona ludzi. Panujący obecnie system załamał się, jeżeli chodzi o wyznaczanie rozmiarów a nie kierunków zatrudnienia.
     Zgadzam się [...], że rezultatem wypełnienia luk w teorii klasycznej nie jest odrzucenie
systemu manchesterskiego ale sprecyzowanie charakteru środowiska, jakiego wymaga swobodna gra sił ekonomicznych, jeżeli ma w pełni realizować potencjalne możliwości produkcyjne. Centralne kierownictwo, niezbędne dla zapewnienia pełnego zatrudnienia, będzie oczywiście wiązało się z prawdziwym rozszerzeniem tradycyjnych funkcji rządu. Ponadto nowoczesna teoria klasyczna sama zwróciła uwagę na pewne warunki, w których swobodna gra sił ekonomicznych może wymagać ograniczenia lub pokierowania. Pozostanie jednak jeszcze szerokie pole do działania dla inicjatywy prywatnej. Na tym polu będą nadal występowały tradycyjne zalety indywidualizmu. [...]
     Chociaż więc rozszerzenie funkcji rządowych w związku z koniecznością wzajemnego przystosowania do siebie skłonności do konsumpcji i skłonności do inwestowania wydawałoby się jakiemuś publicyście z dziewiętnastego wieku lub współczesnemu amerykańskiemu finansiście straszliwym zamachem na indywidualizm, to jednak staję w jego obronie. To rozszerzenie funkcji rządowych jest bowiem jedynym środkiem, który pozwala uniknąć zniszczenia obecnych form gospodarki w całości oraz warunkiem pomyślnego funkcjonowania inicjatywy indywidualnej. [...]”
John Maynard Keynes
Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza
PWN, Warszawa 1956 i 1985*
        
     (*także w 2003 r.: poz.  87 prezentowanej literatury. Przyp. Anonimus)

----------

François Perroux    -  str. 329

Kim był François Perroux?
Współczesny francuski ekonomista  J. Perroux urodził się w 1904 r., zmarł  w 1987 r. Przy ogólnie życzliwym nastawieniu do gospodarki kapitalistycznej  (i równoczesnym ujawnianiu jej słabości), J. Perroux wykazał wiele braków analizy neoklasycznej, która pomija nie tylko nierówności i konflikty między jednostkami gospodarującymi, lecz także miedzy sektorami, regionami i krajami. W swoich teoriach skoncentrował się na tych zagadnieniach.

Jego najbardziej znane dzieła
* 
Kapitalizm,  1948
* 
Przedsiębiorstwo i ekonomia XX wieku, 1966 – 1967

Wiodące tematy
*  Analiza „efektów dominacji” i „gospodarek dominujących”.
*  Analiza „efektów przyciągania” i  „biegunów wzrostu”.
*  Koncepcje „kosztu człowieka” w procesie rozwoju.  

Lektura dzieł F. Perroux

  Nierówności jednostek gospodarujących
 „Jednostki gospodarujące różnią się między sobą wieloma cechami, a także długością okresu, który pozostaje w ich polu widzenia, swoim horyzontem ekonomicznym; różnią się też wytrwałością i zdolnością opierania się naciskom, a także agresywnością i zdolnością do kształtowania otoczenia według własnego interesu. Różnie kształtują one rozmiary przepływów i zapasów towarów oraz pieniędzy, którymi dysponują. [...]”
...
  Efekty dominacji
„[...] Rozpatrując jedynie dwie jednostki gospodarujące będziemy mówić, że A dominuje nad jednostką B, jeżeli niezależnie od intencji, jakie może mieć jednostka A, wywiera ona określony wpływ na B, przy braku oddziaływania na A ze strony B lub oddziaływania w takim samym stopniu. Istotna dla tego efektu jest więc nieodwracalność lub asymetria kierunku lub stopnia oddziaływania. .
     Ujawnia się ona w sferze powiązań zamierzonych lub powiązań niezamierzonych. [...]”  

  Krytyka założeń neoklasycznych

(..)  Polityka gospodarcza stawia problemy, których teoria nie tylko nie potrafi na razie rozwiązać, lecz co więcej, do których rozwiązywania stosuje narzędzia, o jakich można wątpić czy są właściwe.
...
  Niedorozwój i koszt człowieka
 „Obserwacja krajów, które statystyka określa jako niedorozwinięte, odsłania trzy ważne cechy charakteryzujące ich gospodarki.
     Są to gospodarki o nieokreślonej organizacji.
     Gospodarki te są zdominowane...
     Gospodarki, o których tu mowa, nie są w stanie zapewnić wszystkim swoim obywatelom minimum życiowego, oszacowanego przez naukę.
Te zjawiska są ze sobą powiązane. W następstwie dominacji może pogłębiać się brak wyraźnej struktury gospodarki i pogarszać poziom życia. Tego rodzaju niedostatki stwarzają jednak również przeszkody dla wzrostu jednostki dominującej, przeszkody, które powinna ona we własnym interesie  zlikwidować”.      

----------

John Kenneth Galbraith   332

Kto to jest John Kenneth Galbraith?
J.K. Galbraith jest jednym z najbardziej znanych współczesnych amerykańskich reprezentantów nurtu instytucjonalistycznego. Jego prace koncentrują się wokół analizy władzy w przedsiębiorstwie. Galbraith kwestionuje założenia przyjmowane na ogół w mikroekonomii neoklasycznej.

Najbardziej znane prace:
- 
Nowoczesne państwo przemysłowe, 1973
- 
Ekonomia a cele społeczne, 1973; wyd. polskie 1979

Ważniejsze tematy jego badań:
-  Istotą decyzji ekonomicznych jest gra o władzę.
-  Rozwój „technostruktury” zmienia istotę celów firmy i warunki decyzji ekonomicznych.
-  Tylko ekonomia, która uwzględnia te nowe zjawiska, potrafi objaśnić rzeczywistość. 


Lektura dzieł Galbraitha

  Technostruktura
 „W przeszłości kierownictwo przedsiębiorstwa utożsamiane było z przedsiębiorcą, tzn. z jednostką, która dysponując kapitałem ma równocześnie zdolność  do organizowania czynników produkcyjnych i, w większości przypadków, zdolność do wprowadzania innowacji. Wraz ze wzrostem wielkich społeczeństw, wraz z pojawieniem  się organizacji, których wymaga nowoczesna technologia i planowanie i wraz z rozdziałem kapitału od faktycznego kierownictwa przedsiębiorstwa, w rozwiniętej firmie przemysłowej, przedsiębiorca nie istnieje jako pojedyncza osoba. Codzienne obserwacje ujawniają te zmiany, mimo iż w podręcznikach ekonomii  o nich się nie pisze. Przedsiębiorca został zastąpiony przez siłę kierującą firmą, «kierownictwo»  («menagement»). Jest to jednostka zbiorowa i trudna do określenia. W wielu spółkach składa się ona z prezesa, administratora, dyrektorów generalnych i dyrektorów odpowiedzialnych za ważne działania  lub departamenty, osób zajmujących ważniejsze stanowiska, a także, być może, szefów ważniejszych oddziałów lub służb poprzednio nie wymienionych.  Kierownictwo to tylko niewielki ułamek tej części personelu, która dostarcza informacji do podejmowania decyzji. Ta druga grupa jest liczniejsza: stanowią ją wszystkie osoby zatrudnione na odpowiedzialnych stanowiskach we wszystkich jej działach.  To w tej sferze dochodzi do kontaktu pracowników umysłowych i fizycznych – „białych kołnierzyków” z „niebieskimi kołnierzykami”, których funkcja sprowadza się najczęściej  do postępowania zgodnego z instrukcją lub rutyną. Ta grupa obejmuje wszystkich tych, którzy dostarczają swojej specjalistycznej wiedzy, talentu lub doświadczenia grupie podejmującej decyzje. Ta właśnie grupa, a nie wąska grupa managerów jest siłą intelektualną (mózgiem) przedsiębiorstwa. Nie ma stosownej nazwy dla zbioru tych wszystkich, którzy biorą udział w podejmowaniu decyzji oraz organizacji, którą tworzą. Proponuję nazywać tę organizację technostrukturą”.
Uwagi na marginesie
„Technostruktura jest najczęściej niedoceniana, niedokształcona, lekceważona. I to jest „mózg”! Najzdolniejsze i najambitniejsze jednostki, z reguły  chcą się z niej jak najszybciej wyrwać do grupy „podejmującej decyzje”, zanim jeszcze same staną się „sprawnymi komórkami mózgu”. To są później „komórki sterujące mózgiem”; i tak jeszcze dobrze, gdyż w praktyce całkiem często się zdarza, iż „mózgiem” sterują komórki w ogóle „nie znające mózgu”.
Anonimus
  
---------

Edmond Malinvaud   -  str. 334

Kto to jest Edmond Malinvaud?
E. Malinvaud jest obecnie dyrektorem INSEE i jednym z reprezentantów współczesnego nurtu badań nad nierównowagą, który usiłuje łączyć osiągnięcia  autorów neoklasycznych i keynesistów.

Najbardziej znane dzieło
- 
Rewizja teorii bezrobocia, 1980

Dominujący temat w jego pracach
Według E. Malinvauda neoklasyczna analiza bezrobocia odpowiada dwóm różnym i realnym sytuacjom, które często współistnieją w danym momencie historycznym. Wynika stąd, że polityka ekonomiczna  staje się sztuką bardziej złożoną niż przypuszczali to neoklasycy i keynesiści, w miarę jak terapie, które mogą nas wyleczyć z jednego lub drugiego typu bezrobocia, okazują się odmienne i trudne do pogodzenia.  


Lektura dzieł Edmonda Malinvauda

  Sztywność gospodarki jako wynik racjonalnego zachowania
  „Sztywność cen i niedoskonałość konkurencji stanowią dwa aspekty rzeczywistych sytuacji w gospodarce. Do powstania tych zjawisk przyczyniają się koszty gromadzenia informacji, zawierania nowych transakcji oraz wszystkich zmian, które wymagałaby natychmiastowa adaptacja do ciągle zmieniających się warunków ekonomicznych. Aby poradzić sobie z tymi kosztami, dostawcy i klienci, pracodawcy i pracobiorcy dostrzegają wzajemne korzyści wynikające z utrzymywania miedzy sobą trwałych więzi, mniej lub bardziej wyraźnie sformalizowanych. Prowadzi to do tego, że niektóre ceny i stawki wynagrodzeń są mało wrażliwe na dodatkową podaż lub popyt. Te koszty powodują również, że popyt skierowany do każdego sprzedawcy jest mniej lub bardziej nieelastyczny, wbrew temu co głosił pogląd o doskonałej konkurencji”.

  „Bezrobocie keynesowskie”  a  „bezrobocie neoklasyczne”
 „Rozpatrując model, w którym z jednej strony wszystkie produkty  a z drugiej wszystkie rodzaje pracy  są zagregowane w jeden produkt i jedną pracę,  i traktowane jako jednorodne, można pokazać trzy typy równowagi i w krótkim okresie:  „bezrobocie klasyczne”,  „bezrobocie keynesowskie” i „hamowaną inflację”.
     Można więc wykazać, że wybór najlepszej polityki ekonomicznej zależy nie tylko od celów, jakie stawia sobie rząd, lecz również od rodzaju sytuacji, która przeważa. W szczególności walka z bezrobociem klasycznym wymaga innych środków niż walka z bezrobociem keynesowskim.
    Z tych rozważań wynika w sposób naturalny pewna idea typologii spotykanych sytuacji. Byłoby oczywiście dobrze, gdyby z analizy koniunktury wynikało jednoznacznie, w jakiej sytuacji znajduje się gospodarka w każdym momencie, czy bezrobocie ma charakter keynesowski czy neoklasyczny i czy wobec tego  polityka gospodarcza winna być keynesowska czy neoklasyczna?
     Taka idea byłaby jednak zbyt prosta. Zakłada ona, że rzeczywistość można odzwierciedlić w modelu, w którym nie uwzględnia się dużego zróżnicowania produktów i wielości rynków pracy. Ograniczając się do tych dwóch zjawisk, należy uwzględnić różne kwalifikacje zawodowe, rozmieszczenie miejsc pracy a nawet warunki, jakimi się charakteryzują [...]  Ta różnorodność rynków powoduje, że można sobie wyobrazić różne rodzaje równowagi oraz że bezrobocie keynesowskie i bezrobocie neoklasyczne będą całkowicie wytłumaczalne w dwóch skrajnych przypadkach: w obu występuje z jednej strony nadwyżka podaży na
wszystkich rynkach pracy, a z drugiej strony albo nadwyżka potencjalnej podaży dla wszystkich produktów (przypadek keynesowski) albo nadwyżka popytu na wszystkie produkty (przypadek klasyczny).
     Rzeczywistość rzadko kiedy jest tak prosta. Występują w niej najczęściej aspekty nieco sprzeczne. Pomimo istnienia mniej lub bardziej poważnego bezrobocia na niektórych rynkach pracy istnieją miejsca, w których są jeszcze wolne miejsca pracy dla ludzi o pewnych kwalifikacjach zawodowych. O ile producenci niektórych dóbr są w stanie zwiększać natychmiastowo rytm swojej produkcji, jeżeli tylko otrzymają dodatkowe zamówienia, to inni, działający na granicy swoich możliwości produkcyjnych, narzucają swoim klientom pewien okres wyczekiwania.
     Rzeczywista sytuacja kształtuje się w ramach pewnej gamy, w której pojawi się wiele subtelnych różnic. Wybór najlepszej polityki ekonomicznej musi być również subtelny. (...)”   
...
----------

Milton Friedman   -  str. 337

Kto to jest Milton Friedman?
M. Friedman, laureat nagrody Nobla w 1976 r., urodził się w Brooklynie w 1912 r.  Profesor nauk ekonomicznych na Uniwersytecie w Chicago i najbardziej znany reprezentant nurtu monetarystycznego.

Jego najbardziej znane dzieła
- 
Inflacja: przyczyny i skutki, 1963
- 
Historia monetarna USA, 1867 – 1960 (z Anną J. Schwartz), 1963
- 
Kapitalizm a wolność, 1962

Ważniejsze tematy

  Pochodzenie monetarne inflacji
Oryginalność poglądów Friedmana w dziedzinie inflacji polega na tym, że nie przeczy on, iż obfitość pieniądza wywiera w krótkim okresie korzystny wpływ na zatrudnienie, co ułatwia mu krytykę skutków tej obfitości w długim okresie.  Wprowadzając do swej analizy pojecie antycypacji  i dostosowywania się jednostek gospodarujących, poprzedził on w pewnym sensie rozpowszechnione później wśród teoretyków pojęcie racjonalnych antycypacji.

  Polityka keynesowska jest teoretycznie niedostatecznie uzasadniona i jest polityką niebezpieczną
Prace M. Friedmana mieszczą się w nurcie antykeynesowskim; chodzi w nich o wykazanie , że przyjmowane przez Keynesa założenia nie odpowiadają rzeczywistości, co powinno przesądzać o odrzuceniu polityki zalecanej przez Keynesistów.

Lektura dzieł Miltona Friedmana

  Inflacja

(...)  Jeżeli chodzi o źródło zła, musimy rozróżnić przyczyny bezpośrednie i pośrednie. Nietrudno jest zidentyfikować bezpośrednią przyczynę inflacji; rzeczywista trudność dotyczy przyczyn głębszych. Bezpośrednia przyczyna inflacji jest zawsze taka sama: anormalnie szybki wzrost ilości pieniądza w stosunku do wielkości produkcji.
     Kwestia podstawowa sprowadza się do pytania: dlaczego ilość pieniądza wzrasta szybciej aniżeli produkcja?  Wydaje się, że w przeszłości zjawisko to pojawiało się wskutek oczywistych powodów. Na przykład w Stanach Zjednoczonych inflacja rozwijała się przez piętnaście lat poprzedzających wojnę secesyjną, wskutek odkrycia złota w Kalifornii  w 1848 r. [...].
     Natomiast obecnie takie źródła inflacji nie mają większego znaczenia, ponieważ jesteśmy bardziej pomysłowi niż nasi przodkowie i zamiast ustalać ilości pieniądza w obiegu w stosunku do ilości złota, tej barbarzyńskiej relikwii, powierzyliśmy to zadanie mądrości naszych ekspertów w Waszyngtonie. Obecnie zmiany  ilości pieniądza są wynikiem polityki rządowej, co sprowadza się do stwierdzenia, że aktualnie inflacja w USA powstaje w Waszyngtonie i nigdzie więcej. Oczywiście, żaden rząd nie lubi wypominania mu złych posunięć. Zawsze jest on gotów do wyciągania korzyści ze szczęśliwej inicjatywy innych ludzi, rzadko natomiast chce ponieść odpowiedzialność za swoje błędy.  Dlatego w przypadku inflacji  rząd oskarża Arabów o podniesienie ceny ropy naftowej lub związki zawodowe o spowodowanie wzrostu płac, o ile nie zwala winy na chciwość przemysłowców lub na naturalne katastrofy, jakich doznała produkcja rolna.
     Są to fałszywe preteksty. Żadne z tych oskarżeń nie ma nic wspólnego z inflacją. Wspomniane zjawiska mogą jedynie wywierać wpływ na względne ceny, tzn. na ceny ropy w stosunku do innych produktów, na płace w jednym sektorze stosunku do poziomu płac w innych sektorach itd., lecz żadne nie wywiera bezpośredniego wpływu na inflację. Jak można stwierdzić za pomocą wykresów i na podstawie innych empirycznych dowodów, zjawisko inflacji powstaje wtedy, gdy ilość pieniądza wzrasta szybciej niż wolumen produkcji i to niezależnie od kryzysu naftowego, rewindykacji związkowych czy chciwości przedsiębiorców. Inflacja rodzi się w Waszyngtonie, wskutek błędów rządów.
     Pozostaje odpowiedzieć na pytanie dlaczego?  Jak to się dzieje, że rząd USA lub w innym kraju pozwala, aby ilość pieniądza w obiegu rosła szybciej niż produkcja? I czy rzeczywiście jest on odpowiedzialny za inflację?
     Sądzę, że można to wyjaśnić trzema powodami.
     Pierwszy, który przeważał przez stulecia, polega na stwierdzeniu, że rząd zmuszony jest zwiększania swoich wydatków  oraz że nie  może ich oficjalnie zwiększyć przez podatki. W konsekwencji zmuszony jest do przyjęcia formy pośredniego opodatkowania przez inflację. Z tego punktu widzenia za odpowiedzialnych za inflację można uznać wielu Amerykanów.
     Drugi powód inflacji, powszechniejszy niż poprzedni, sprowadza się do dążenia do  pełnego zatrudnienia, któremu to dążeniu towarzyszy polityka o tej nazwie. Za każdym razem, gdy pojawiała się recesja, nawet niewielka lub chwilowa, rząd śpieszył się, aby zwiększyć swoje wydatki, przy pomocy Banku Federalnego i emisji banknotów, w wyniku czego wabiono proces, który prowadził do inflacji.
     Trzeci powód – ważny również poza USA – wskutek którego wzrost pieniędzy staje się zbyt szybki, sprowadza się do błędów popełnionych przez banki centralne. Zarządzający bankami centralnymi podejmują decyzje w oparciu o błędne teorie; sądzili oni, że ich zadanie polega na zajmowaniu się stopami procentowymi, podczas gdy polega ono na kontroli ilości pieniędzy. Próbując utrzymać stopy procentowe, sprowokowali oni inflację, a ostatecznie stopy procentowe osiągnęły poziom o wiele wyższy od tego, który by się ustalił, gdyby banki centralne stosowały właściwą politykę monetarną.
     Przejdźmy obecnie od przyczyny zła do lekarstwa na nie. Sposób jest bardzo prosty. Likwidacja inflacji nie stanowi żadnego problemu. Wiemy, jak to zrobić. Wie o tym każdy ekonomista. Mogę to powiedzieć natychmiast: jedynym lekarstwem na inflację jest zapobieżenie zbyt szybkiemu wzrostowi wydatków. Jedyny środek, jakim dysponuje rząd w walce z inflacją, sprowadza się do zmniejszenia wydatków i ograniczenia produkcji pieniędzy. Nie ma innego rozwiązania. Żaden inny sposób postępowania nie zwalcza inflacji.
     Z inflacją jest dokładnie tak samo jak z alkoholizmem. Jeżeli człowiek oddaje się pijaństwu, to tego wieczora może mu to nawet dobrze zrobić.  Dopiero nazajutrz czuje się źle. Tak samo jest z inflacją  Jeżeli jakiś kraj zaangażuje się w proces inflacyjny, to na początku ludzie są – przez jakiś czas – w stanie euforii, ponieważ nie wiedzą co się dzieje. Powstaje
boom i gospodarka ożywia się. Płaci się za to później, o czym wiemy, wzrostem cen, a następnie w miarę jak ceny rosną, gospodarka kieruje się w stronę stagflacji, w której zanurzony jest cały świat. Sprawy przebiegają podobnie jak wtedy, gdy alkoholik chce przerwać picie i stosuje kuracje odwykową. Na początku czuje się źle, i dopiero później odczuwa dobrodziejstwo kuracji. Przechodzi bardzo trudny moment zanim dobrze się poczuje i nie będzie już miał ochoty pić. Podobnie gdy jakiś kraj zacznie walkę z inflacją , na początku przeżywa cierpienia: następuje spadek wzrostu gospodarczego, bezrobocie, a nawet recesja. Dopiero później osiąga się korzyści ze swego postępowania.
     Jeżeli chcemy naprawdę wyleczyć zło, to musimy w sposób nieunikniony przejść przez okres zwolnienia wzrostu, któremu towarzyszy wzrost bezrobocia. Powód jest bardzo prosty. Środkiem leczenia inflacji jest zahamowanie wydatków. (...)
     W długim okresie brak jest określonej zależności między stopą inflacji, stopą wzrostu lub stopą bezrobocia. Możliwe jest pełne zatrudnienie przy zerowej inflacji. Można również spotkać okresy pełnego zatrudnienia przy rocznej stopie inflacji  równej 10%, pod warunkiem, że trwa ona ci
ągle”.

----------

Herbert A. Simon   -  str. 342

Kto to jest Herbert A. Simon?
H.A. Simon otrzymał nagrodę Nobla w 1978 r. za swoje prace w dziedzinie organizacji, które łączą w sobie analizę przedsiębiorstw , administracji, stowarzyszeń itp. Znaczenie jego prac polega na tym, że kwestionują one skuteczność tradycyjnych reguł zarządzania (tayloryzm i fordyzm), a z drugiej strony przeciwstawiają się założeniom o zachowaniu jednostek gospodarujących, przyjmowanym przez autorów neoklasycznych.

Jego najbardziej znane dzieła
- 
Teoria organizacji (z J.G. March), 1958; wyd. pol. 1964
- 
Podejmowanie decyzji kierowniczych. Nowe nurty, 1958

Ważniejsze tematy

  Ograniczona racjonalność
Niedoskonałość każdego systemu informacji, niepewność wobec przyszłości, złożone współzależności między zmiennymi  prowadzą do podejmowania decyzji zadowalających – a nie optymalnych.
  Rzeczywiste cele organizacji nie sprowadzają się do celów tych, którzy nimi zarządzają lub ich właścicieli.


Lektura dzieł H.A. Simona
Wyobraźmy sobie fabrykę, w której należy podejmować decyzje...
(...)  Moglibyśmy sobie wyobrazić wszechwiedzącego planistę (w klasycznej teorii ekonomicznej byłby to przedsiębiorca),  który rozwiązując odpowiedni układ równań podejmowałby wszystkie te współzależne decyzje. [...]
W praktycznym działaniu rzeczywistych organizacji nikt nie próbuje znaleźć optymalnego rozwiązania całości problemu. Różne grupy decyzyjne, które występują w całym kompleksie dla podejmowania decyzji, składają się z wyspecjalizowanych jednostek (członków). Podejmując decyzje, poszczególne wyspecjalizowane jednostki nie rozwiązują całego problemu, lecz znajdują rozwiązanie  «zadowalające»  jeden lub kilka problemów.
(...) Każdy, kto zna życie organizacji może przytaczać liczne tego rodzaju przykłady, w których różne problemy skupiają uwagę różnych jednostek organizacyjnych, w których przyjmowane są różne rozwiązania tego samego problemu, w zależności od miejsca zajmowanego przez daną jednostkę w organizacji.
(...) Nic nie gwarantuje, że podjęte decyzje będą optymalne dla każdego z głównych celów organizacji. Do tego system jest źle przystosowany. 
Co więcej, obserwując strukturę podejmowania decyzji w konkretnej organizacji, zauważymy, że jest ona podzielona między różne jednostki w sposób, który powinien gwarantować, że decyzje podejmowane przez jednostki wyspecjalizowane będą zależne od ogólniejszych celów. Poszczególne jednostki są połączone z systemem centralnym programami produkcji, systemami nagród i kar opartych na takich wytycznych, jak koszt, zysk, stan zapasów itd. Złe dostosowanie różnych części może doprowadzić do narzucenia podsystemom takich ograniczeń szczegółowych, które sprawią , że decyzje podejmowane w oparciu o ten mechanizm, będą nieskuteczne.”

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nagrody Nobla w dziedzinie Nauk Ekonomicznych  -  str. 345

1969
-  Ragnar FRISCH
,  Uniwersytet w Oslo (Norwegia)
-  Jan TINBERGEN
,  School of Economics (Holandia)

1970
-  Paul SAMUELSON
,  Massachusetts Institut of Technology (USA)

1971
-  Simon KUZNETS
,  Uniwersytet Harvarda (USA)

1972
-  Jon R. HICKS
,  Uniwersytet w Oxfordzie (Wielka Brytania)

1973
-  Wasyli LEONTIEW
,  Uniwersytet Harvarda (USA)

1974
-  Gunnar MYRDAL
,  Uniwersytet w Sztokholmie (Szwecja)
-   Friedrich August VON  HAYEK
,  Uniwersytet we Fryburgu (Szwajcaria)

1975
-  Leonid KANTOROWICZ
,  Akademia Nauk w Moskwie (ZSRR)
-  Tjalling C. KOOPMANS
,  Uniwersytet w Yale (USA)

1976
-  Milion FRIEDMAN
,  Uniwersytet w Chicago (USA)      

1977
-  Bertil  OHLIN
,  Stockholm School of Economics (Szwecja)
-  James MEADE
,  Uniwersytet w Cambridge (Wielka Brytania)

1978
-  Herbert A. SIMON
,  Uniwersytet  Carnegie-Melon  (USA)

1979
-  Theodore W. SCHULTZ
,  Uniwersytet w Chicago (USA)
-  Arthur  LEWIS,  Uniwersytet w Princeton (USA)

1980
-  Lawrence R. KLEIN
,  Uniwersytet w Pensylwanii (USA)

1981
-  James TOBIN
,  Uniwersytet w Yale (USA)

1982
-  Georges J. STIGLER
,  Uniwersytet w Chicago (USA)

1983
-  Gérard DEBREU
,  Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley (USA)

1984
-  Richard STONE
,  Uniwersytet w Cambridge (Wielka Brytania)

1985
-  Franco MODIGLIANI

1986
-  James BUCHANAN
,  Uniwersytet George Mason w Farfax (USA)

1987
-  Robert SOLOW
,  Massachusetts Institut of Technology (USA)

1988
-  Maurice ALLAIS
, Ecole des Mines  w Paryżu  (Francja)

1989
-  Trygve HAAVELMO
,  (Norwegia)

1990
-  Harry MARKOWITZ, 
Uniwersytet w Nowym Jorku (USA)
-  Merton MILLER, 
Uniwersytet w Chicago (USA)
-  William  SCHARPE,  Uniwersytet Stanforda (USA)

1991
-  Ronald COASE, 
Uniwersytet w Chicago (USA)

1992
-  Gary Stanley BECKER, 
Uniwersytet w Chicago (USA)

1993
-  Robert  W. FOGEL, 
Uniwersytet w Chicago (USA)
-  Dowglass C. NORTH, 
Uniwersytet Waszyngtona w ST. Louis (USA)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
3. Ważne rozbieżności w poglądach ekonomistów - str. 348

Można teraz zająć się już nie tylko różnicami, które dzielą poszczególne nurty teoretyczne, lecz także podziałami, które istnieją wewnątrz każdego z nich. W tym celu powróćmy do tradycyjnej klasyfikacji: klasycy, marksiści, neoklasycy, nie zapominając o ekonomistach heterodoksyjnych.

Klasycy? Powiedział pan klasycy?   .........   348

Aby wyrażenie  „ekonomiści klasyczni” było użyteczne, nie powinno zawierać żadnej dwuznaczności. Może się ono odnosić do autorów danego okresu, tak jak w literaturze mówi się o klasykach w odniesieniu do pisarzy XVII wieku. Trzeba by wtedy określić okres zastrzeżony dla ekonomistów klasycznych. Jeśli wybierze się wiek XIX,  to wykluczy się z tego nurtu Adama Smitha, a zaliczy takich autorów, jak L. Walras – założyciel nurtu neoklasycznego, który rozwija się w XX wieku.  Na ogół uważa się za „klasyczny”  okres zapoczątkowany przez A. Smitha, a kończący się wraz z pojawieniem się pierwszych neoklasyków (1871). Autorzy klasyczni nie tworzą jednorodnego nurtu: socjaliści i marksiści są w opozycji do liberałów, a nawet w ramach tego ostatniego nurtu występują liczne przeciwieństwa, czego przykładem jest pesymizm Malthusa i optymizm Saya. Istnieje jednak kilka punktów wspólnych: Podejście tych autorów jest zasadniczo jakościowe, w przeciwieństwie do przeważającego dzisiaj dążenia do matematycznego opisu ilościowych relacji ekonomicznych. Pewna wspólnota poglądów w analizie wartości1, za podstawę której uważana jest  - praca, od Adama Smitha, przez Dawida Ricardo do Karola Marksa.
     W nieco innym znaczeniu wyrażenie „ekonomiści klasyczni” odnosi się do autorów z końca XVIII wieku do lat siedemdziesiątych wieku XIX, którzy stają w obronie rynku. W tym znaczeniu Karol Marks nie może być uważany za „klasyka”, podczas gdy według poprzedniej konwencji mówi się o nim  jako o „ostatnim klasyku”.
     Wreszcie przyjęło się również zaliczać do „ekonomistów klasycznych” lub do „nowych klasyków” autorów współczesnych , którzy nawiązują do nurtu myśli zapoczątkowanej przez A. Smitha2. 
--------
1 
Z kilkoma ważnymi wyjątkami, w tym J.B. Say.
2  Zob
.  M.M. Salort, Les économistes classiques, Hatier.

Marksista? Kto to jest marksista?   .........   349

Karol Marks, filozof;  Karol Marks, polityk;  Karol Marks, ekonomista…  Różne strony dzieła K. Marksa i jego wiernego towarzysza F. Engelsa są tak ściśle powiązane, że często trudno jest je oddzielić.
     Marks jako ekonomista jest przede wszystkim słynny z powodu analizy eksploatacji i alienacji pracowników najemnych w społeczeństwie kapitalistycznym, teorii antagonistycznych klas społecznych i walki klas oraz analizy wzrostu i kryzysów kapitalistycznych w perspektywie historycznej.
     Jego dorobek wykracza daleko poza te antykapitalistyczne wnioski z badań.  K. Marks jest inicjatorem strukturalnej analizy kryzysów ekonomicznych. Według niego charakterystyczne cechy funkcjonowania gospodarki rynkowej w okresie wzrostu stwarzają sytuacje kryzysowe. Żeby zrozumieć ewolucję ekonomiczną, najważniejsze jest dostrzeganie antagonistycznych sił między różnymi grupami społecznymi. Zjawiska ekonomiczne i społeczne są ściśle ze sobą powiązane, gdyż łączą je więzi dialektyczne.
     Współcześni autorzy, których poglądy skądinąd są zróżnicowane, odrzucając marksowską analizę kapitalizmu jako całość, przyjmują jednak niektóre elementy dorobku myśli K. Marksa.
     Wśród autorów, którzy związani są z myślą Marksa, można wyróżnić dwa różne nurty:
  Teoretycy  „państwowego kapitalizmu monopolistycznego” zbliżeni do francuskiej partii komunistycznej  uważają, że we współczesnym świecie interwencja państwa jest w zasadzie na usługach monopoli  (słowo monopol należy tutaj rozumieć jako bardzo duże, prywatne i dominujące przedsiębiorstwo).
  Do poglądów Marksa nawiązują niektórzy teoretycy nurtu  „regulacji”. Kapitalizm aż do kryzysu z 1929 r. podlegał „regulacji konkurencyjnej”, co oznaczało , że zasadniczymi czynnikami przystosowywania się gospodarki do zmian była płynność cen i zatrudnienia.  Po 1929 r. rozpoczął się nowy sposób regulacji działalności gospodarczej – „regulacja monopolistyczna”. Nowa organizacja produkcji zakładała masową produkcję i konsumpcję (fordyzm) oraz stabilny wzrost dochodów podtrzymujący popyt niezbędny do osiągania zysków z produkcji . Sztywność gospodarki wydawała się bardziej sprzyjać produktywności niż płynność. Dopiero w końcu lat sześćdziesiątych ten rodzaj regulacji okazał się z kolei nieskuteczny. O ile tego typu poglądy są w zasadzie zgodne z wnioskami Marksa, to nie są one do pogodzenia z poglądami przychylnymi dla gospodarki rynkowej, i dlatego marksowski charakter tego nurtu może być przedmiotem dyskusji.

Jeden czy kilka kierunków neoklasycznych?   .........   350  

To, co nazywano „rewolucją marginalistyczną”, powstało w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Za twórców kierunku marginalistycznego uważani są Leon Walras, Karol Menger i Stanley Jevons, do których należałoby dołączyć kilku prekursorów, a wśród nich Cournota.

     Rewolucja marginalistyczna jest przede wszystkim zasadniczą zmianą  w metodach analizy: badanie wielkości marginalnych jest podejściem, które umożliwia wykorzystanie matematyki przy rozwiązywaniu problemów ekonomicznych. Zarówno niektóre osiągnięcia marginalistów, jak i strukturalna analiza Marksa tworzą dziś wspólne dziedzictwo ekonomistów, jakkolwiek należą one do różnych dziedzin ekonomii.

     Z drugiej strony, niektóre aspekty analizy marginalistycznej związały się bezpośrednio z nurtem „ultraliberalnym” i antymarksowską obroną swobody (leseferyzmu) w działalności gospodarczej. Za podstawę wartości nie przyjmuje się pracy, lecz użyteczność dóbr, która z natury jest subiektywna. Gospodarka zmierza automatycznie do równowagi, o ile  nic nie zakłóca spontanicznej gry rynku.

     W ramach kierunku neoklasycznego można obecnie wyróżnić trzy różne nurty1:
       Pierwszy z nich można określić jako normatywny. Mieści się on zasadniczo w ramach teorii konkurencji czystej i doskonalej, i stara się dowieść, że przy pewnych założeniach wolna gra rynku prowadzi do optimum ekonomicznego (Debreu, nagroda Nobla w 1983 r.).
       Drugi nurt uważa, że niewłaściwa polityka monetarna może być zasadniczym źródłem trudności ekonomicznych. F. von Hayek i  M. Friedman są najbardziej znanymi reprezentantami monetarystycznego nurtu neoklasycznego.
       Nurt „racjonalnych przewidywań” (J.F. Muth, R.E. Lucas, T.J. Sargent, N. Wallace) pojawił się w latach sześćdziesiątych. Podstawowe jego założenie sprowadza się do tego, że jednostki gospodarujące są w pełni „racjonalne” w ramach dostępnych im informacji.* Dla większości zwolenników tego nurtu interwencja państwa jest prawie zawsze nieskuteczna, ponieważ jednostki gospodarujące włączają tę interwencję do swoich przewidywań. Ten pogląd łączy ich z tradycyjnymi poglądami neoklasycznymi.

     Nie należy przy tym sądzić, że każde badanie, które posługuje się pojęciem racjonalnych przewidywań jest koniecznie neoklasyczne; na przykład analiza dotycząca racjonalności sztywności płac, z punktu widzenia przedsiębiorstwa i z punktu widzenia pracowników najemnych (przedstawiona na str. 146), jest bliższa keynesistom niż neoklasykom.

       Jeżeli chodzi o tzw. teoretyków podaży, to nawiązują oni do tradycji prawa rynków zbytu J.B. Saya. Odrzucają politykę nastawioną na podtrzymywanie popytu i zalecają poprawę konkurencyjności produkcji, nalegając w szczególności na obniżenie obowiązkowych obciążeń podatkowych. 

* Nie wytrzymałem!  Tak rozumując, wyjdzie nam, że „w pełni racjonalny jest nawet największy wariat i szaleniec, w ramach dostępnych mu informacji.”
Anonimus)

Od keynesowskiej rewolucji do nurtów keynesowskich   .........   352   

Analiza Keynesa dominowała w myśli ekonomicznej w ciągu trzydziestu lat po drugiej wojnie światowej. Według Keynesa, analiza neoklasyczna nie jest całkiem błędna, lecz nie znajduje ona zastosowania poza trzema, szczególnymi przypadkami, a prawdopodobieństwo pojawienia się różnych sytuacji, w których nie dochodzi automatycznie do równowagi miedzy podażą i popytem (w szczególności na rynku pracy) jest bardzo wysokie.

Neoklasycy zakładają na przykład, że zmiana stopy procentowej może doprowadzić do równowagi miedzy oszczędnościami a  inwestycjami. Natomiast według keynesistów obie te zmienne są w  dużej mierze niezależne od siebie. Oszczędności są w zasadzie fuzją poziomu dochodu (im wyższy dochód, tym większe oszczędności), podczas gdy decyzja o inwestowaniu wynika z oczekiwanej rentowności inwestycji.  Bez wątpienia stopa procentowa jest elementem rzeczywistego kosztu, lecz nie jedyną zmienną, jaką się uwzględnia przy inwestowaniu. W ocenie przyszłej rentowności decydującą rolę odgrywa najczęściej przewidywany przez przedsiębiorstwo popyt.  Może więc zdarzyć się pewna rozbieżność miedzy poziomem oszczędności a wybranym poziomem inwestycji. Jeżeli po wyrównaniu się tych wielkości i po dokonaniu odpowiednich transakcji  inwestycje i oszczędności zrównoważą się, to może być to poziom, który nie zapewnia pełnego zatrudnienia.

Jakkolwiek wszyscy współcześni keynesiści zalecają interwencję państwa  w celu ograniczenia pojawiającej się samoczynnie nierównowagi, to jednak w ramach tego nurtu występują liczne rozbieżności.

Pierwsza grupa ekonomistów opiera się na sformułowaniu idei keynesowskich podanym przez J. Hicksa (model IS/ML), które w formie matematycznej,  w centrum analizy keynesowskiej stawia interwencję państwa  za pomocą stopy procentowej. Należy przy tym rozróżnić ten nurt nazywany często „neokeynesowskim” lub „nurtem syntezy” od innych nazywanych „postkeynesowskimi”. Te ostatnie uważają, że poprzedni nurt stanowi wprawdzie neoklasyczną interpretację myśli Keynesa, ale w tym sensie, że obejmuje tylko jeden  aspekt rozwiniętych przez niego idei  (oddziaływanie za pomocą stopy procentowej), pomija natomiast to, co w „Ogólnej teorii” stanowi ich zdaniem zasadnicze odejście od analizy neoklasycznej: zwrócenie uwagi na relacje makroekonomiczne, znaczenie popytu efektywnego, tzn. popytu, który przewidują przedsiębiorcy (w warunkach niepewności i niedoskonałej informacji, w jakich się znajdują), ograniczone możliwości dostosowywania się gospodarki w okresie poważnego kryzysu do zmiany stopy procentowej itd.

Joan Robinson1, Nicolas Kaldor, R.F. Harrod, koledzy i przyjaciele Keynesa, a także Francuz Alain Barrere i Amerykanie – Paul Dawidson i Alfred Eichner, należą do ruchu postkeynsowskiego, który zaleca bardziej zróżnicowane formy interwencji państwa  (polityka przemysłowa, podtrzymywanie inwestycji publicznych, polityka dochodowa itd.). Nurt postkeynesowski znalazł swoje przedłużenie w pracach współczesnych teoretyków „nierównowagi”.
---------
1  
Jedyna ekonomistka, której prace nabrały ogólnoświatowego rozgłosu. Zmarła w 1983 r. Należała do nurtu, który łączył pewne elementy analizy marksowskiej z analizą keynesowską.

Ekonomiści heterodoksyjni   .........   353

Niektórych wybitnych autorów nie da się związać w zadawalający sposób z żadną szkołą myśli ekonomicznej.  J. Schumpeter na przykład zaprezentował oryginalne poglądy, które pod wieloma względami zbliżają się do poglądów neoklasyków, niekiedy do idei keynesowskich a nawet marksowskich.

Teoretycy nurtu „nierównowagi” (lub „równowagi z racjonowaniem”) uważają, że wyrównywanie się popytu i podaży dzięki płynności cen w krótkim okresie nie zachodzi automatycznie. Jeśli podaż przewyższa popyt , to nie wszystko zostanie sprzedane, i o poziomie cen zadecydują pożądane ilości (popyt). Jeżeli podaż jest mniejsza od popytu, to zostanie wprowadzone racjonowanie, nie wszystek popyt będzie mógł  być zaspokojony, a o poziomie cen zadecydują oferowane ilości (podaż).  Ceny, które nie są cenami równowagi walrasowskiej, zakłócają wyrównywanie popytu i podaży. Mogą powstać dwa typy bezrobocia, „keynesowskie” lub „klasyczne” (zob. Malinvaud s. 335).  

Jest wielu ekonomistów, których trudno zaklasyfikować. Na przykład Pierrot Sraffa kwestionuje analizę neoklasyczną, nawiązuje do myśli, które można by przypisać jeszcze Ricardo. Wyjaśnia on na przykład, że można  wykazać istnienie systemu cen równowagi bez odwoływania się do rozumowania marginalistycznego. Innym przykładem może być F. Perroux, który wiąże badania nad skutkami dominacji z postawą sprzyjającą gospodarce rynkowej  (zob. s. 329). Natomiast Oskar Lange (1904 – 1965) dążył do powiązania analizy marginalistycznej z analizą marksowską.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------

ZAKOŃCZENIE - str. 355

Podstawowe pojęcia ekonomiczne, pułapki metodologiczne zarówno statystyczne jak i teoretyczne, rozbieżności w poglądach ekonomistów stały się dla Ciebie czytelniku zrozumiałe. Nie samo ich poznanie jednak jest ważne, ale umiejętność korzystania ze zdobytej wiedzy w dyskusjach ekonomicznych.

Stając wobec informacji ekonomicznych powinniśmy stawiać sobie bez ustanku pytania: Jakie uproszczenie, jakie uogólnienie, jaki błąd w interpretacji mogą się za nimi ukrywać? Jakie powiązania zostały pominięte w toku tych badań? Na jakich założeniach opiera się przedstawione nam rozumowanie? Które z nich można przyjąć? Z jakimi ograniczeniami i w jakich warunkach? Czy nie przemilczano pewnych skutków? Jaką krytykę przeprowadziliby przeciwnicy?

Aby uczynić dalsze postępy, warto sobie przypomnieć podstawowe zagadnienia, co do których nie ma zgody między ekonomistami: następstwa niepewności wobec przyszłości, konsekwencje kosztów pozyskiwania informacji, miejsce i znaczenie mechanizmów makroekonomicznych i mikroekonomicznych, znaczenie podaży i popytu, skutki dominacji, rola korzyści skali, stopień elastyczności i sztywności gospodarki, następstwa zróżnicowanych interesów uczestników życia gospodarczego, determinanty zachowań jednostek gospodarujących, ograniczona lub doskonała racjonalność tych zachowań, rola czynników pozarynkowych itp.

Ocena rzędu wielkości, kwantyfikacja rzeczywistych skutków rozpatrywanych działań, umiejętność korzystania z danych historycznych, zachowanie dystansu wobec własnych poglądów, wyrobienie nawyku ścisłości w analizie ekonomicznej - to wszystko wymaga jednocześnie wytężonej pracy i rzeczywistej chęci rozumienia ekonomii.

------------------------------------------------------------------------------------------------
Indeks - str. 357
------------------------------------------------------------------------------------------------

    
Odszedł na darmowy lunch*
     Ekonomiczni ignoranci nie rozumieją, jak to się dzieje, że dwóch ekonomistów o skrajnie różnych poglądach może uchodzić za guru w swojej dziedzinie. Skoro John Maynard Keynes słusznie wskazywał, że rządy mogą wpływać na cykl gospodarczy, sterując popytem na poszczególne dobra czy usługi, to czy rację mógł mieć jednocześnie Milton Friedman proponujący obniżki podatków i deregulację gospodarki? A jak pogodzić pogląd Keynesa, że światowe finanse powinien stabilizować system sztywnych kursów walutowych, z receptą Friedmana postulującego uwolnienie tychże kursów? Tajemnica tych dylematów tkwi w naturze ekonomii, ubogiej w prawdy ostateczne, które można sprawdzić doświadczalnie.
     Miarą wielkości ekonomistów jest umiejętność dostrzeżenia momentu, w którym dotychczasowe rozwiązania przestają działać oraz zaproponowanie nowych, lepszych i skuteczniejszych. W tym sensie Milton Friedman (1912 – 2006), zmarły 16 listopada, był największym ekonomistą naszych czasów i godnym następcą Johna Maynarda Keynesa, nawet jeśli jego teoria „ekonomicznego liberalizmu” w wielu miejscach podważała wnioski poprzednika. Ale i Friedman nie zawsze miał rację. Jego dogmatyczny monetaryzm sprawił, że prognozy formułowane przez niego w latach 80. i 90. okazywały się często mylne. Usłana sukcesami kadencja Alana Greenspana na stanowisku szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej zadała także kłam twierdzeniu, że polityką monetarną znacznie lepiej od człowieka pokierowałby komputer.
     Tak czy owak wkład Friedmana w rozwój XX-wiecznej ekonomii jest nie do przecenienia. Tyleż słynne, co oklepane stwierdzenia w stylu „nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch” sprawiają, że bardzo łatwo zapominamy, jak dalece odkrywcze były te tezy kilkadziesiąt lat temu. Problem ten ładnie ubrał w anegdotę obecny szef  Rezerwy Federalnej Ben Bernanke, gdy na konferencji poświęconej Friedmanowi przypomniał dowcip o studencie, który po raz pierwszy zetknął się z twórczością Szekspira i głęboko się nią rozczarował: Jedyne, co zrobił ten cały Szekspir, to zgrabnie połączył w jedną całość garść dobrze znanych cytatów.

Na podstawie The Washington  Post  
    * FORUM nr 47 (20.11. – 26.11.2006)  

..................................................................

Gospodarka

Zmarły niedawno Milton Friedman zapewne pozostanie w pamięci jako orędownik wolnego rynku i przeciwnik zaangażowania państwa w gospodarkę. Był to przy tym myśliciel głęboki, co warto polecić uwadze zarówno jego zwolenników, jak i przeciwników. Również w Polsce.

Kolacja u Friedmana*

Edwin Bendyk

     Centralnym punktem refleksji i jednocześnie misji Friedmana była wolność, najważniejsza dyspozycja człowieka jako odpowiedzialnej za swój los i czyny jednostki. Najkrótszą drogą prowadzącą do wolności jest nieskrępowana aktywność gospodarcza, w trakcie której ludzie kształtują materialne podstawy życia swojego i swoich rodzin. Doskonałym miejscem realizacji tej wolności jest wolny rynek taki, jakim go opisał prekursor liberalizmu ekonomicznego i wybitny filozof Oświecenia  Adam Smith. „Nie od przychylności rzeźnika, piwowara lub piekarza spodziewamy się naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Nie odwołujemy się do ich humanitarności, lecz do ich egoizmu, i nie mówimy im o naszych potrzebach, lecz o ich korzyściach. Jedynie żebrak godzi się z tym, by zależeć głównie od łaski swych współobywateli. Ale nawet żebrak nie jest od niej całkowicie zależny. (...) Większa część jego przygodnych potrzeb znajduje zaspokojenie w taki sam sposób jak u innych ludzi, przez umowę, wymianę i kupno”. 
     Friedman pozostał wierny Smithowi aż do końca. Gdy w lipcu br. dziennik „The Wall Street Journal” zapytał go, kogo zaprosiłby na kolację, uczony bez wahania odparł, że w pierwszej kolejności właśnie Adama Smitha. Ale przy stole Friedmana znalazło się również miejsce dla Johna Maynarda Keynesa. Dla tego samego Keynesa , który w ogłoszonym w 2005 r. przez konserwatystów rankingu uznany został za jednego z najbardziej niebezpiecznych myślicieli XXw. (okazał się groźniejszy nawet od Włodzimierza Lenina).
     Friedman nie miał jednak wątpliwości, że twórca teorii interwencjonizmu państwowego był po pierwsze wielkim ekonomistą. Po drugie, wcale nie miał zamiaru rozmontować kapitalizmu i rynku, tylko je w sytuacji ostrego kryzysu ratować, angażując państwo w stymulowanie rozwoju gospodarczego. „Keynes był wielkim ekonomistą. W każdej dyscyplinie postęp tworzą ludzie stawiający hipotezy, z których większość okazuje się błędna, ale które prowadzą do właściwej odpowiedzi. Keynes w Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza postawił piękną hipotezę, która zmieniła stan ekonomii. Okazała się jednak błędna. Co nie znaczy, że nie był wielkim człowiekiem”.
     Podatek negatywny
     Największy problem z Keynesem polegał na tym, że realizacja jego koncepcji w okresie powojennym doprowadziła do gwałtownego wzrostu udziału państwa w gospodarce, z nacjonalizacją całych gałęzi przemysłu w takich krajach jak Francja i Wielka Brytania. Dla Friedmana pomysł, by politycy i urzędnicy wpływali na rynek, wydawał się podejrzany, a idea, by państwo bezpośrednio angażowało się w działalność gospodarczą, była zarówno ze względów ekonomicznych, jak i filozoficznych odstręczająca. Co nie przeszkadza, że to właśnie Friedman w okresie II wojny światowej dostarczył państwu ważnego narzędzia do „zniewalania rynku”. Narzędziem tym stała się koncepcja poboru indywidualnego podatku dochodowego u źródła, czyli pomysł, by zaangażować przedsiębiorstwa  do przekazywania fiskusowi co miesiąc zaliczki podatkowej w imieniu zatrudnionych pracowników. Ten element dorobku intelektualnego Friedmana całkowicie zdyskredytował go w oczach amerykańskich libertarian, czyli najtwardszych wyznawców indywidualnej wolności, uznających każdą formę indywidualnego opodatkowania za usankcjonowaną prawem kradzież i ograniczenie naturalnych swobód.  
     Ułatwiając państwu pobór podatków, Friedman wcale jednak nie zdradził Adama Smitha, tylko przygotowywał grunt pod kolejną znienawidzoną przez libertarian koncepcję – negatywnego podatku dochodowego.  Otóż skoro już sam Smith stwierdził, że nawet żebracy uczestniczą w życiu społecznym za pośrednictwem rynku, najlepszym sposobem wyrwania ich z upokarzającego stanu zależności od łaski innych (mniejsza o to, czy będzie to dobroczynność prywatna, czy wsparcie udzielane przez publiczną opiekę społeczną) będzie zapewnienie im minimalnego dochodu. Nie może być on jednak wypłacany uznaniowo, lecz musi być częścią uniwersalnego systemu podatkowego. W systemie tym, kto zarabia więcej niż pewne minimum, oddaje część pieniędzy państwu. Kto znajduje się poniżej progu, dostaje pieniądze od państwa.
     Dla libertarian podatek negatywny nie różni się niczym od innych, nagannych z definicji, form wspomagania jednostek przez państwo. Dla Friedmana różnica jest zasadnicza – nie ma wolności bez udziału w rynku, nie ma jednak udziału w rynku bez posiadania minimalnego choćby wolnego dochodu. Uczony przekonał do swojego pomysłu najpierw Richarda Nixona. W pełni on został wprowadzony w Stanach Zjednoczonych w latach 90., w czasie prezydentury Billa Clintona, który w 1993  r. znacznie podniósł tzw. kredyt podatkowy (earned-income tax credit), który w praktyce polega na wspieraniu słabo zarabiających dopłatami od państwa. Podatek negatywny stał się ważnym elementem zapoczątkowanej przez Clintona przebudowy państwa dobrobytu (welfa-re state) w kierunku państwa pracy (workfare state).
     Idea workfare state polega na tym, żeby stopniowo zmniejszać świadczenia tradycyjnej pomocy społecznej po to, by zmusić ludzi do poszukiwania pracy. Zwiększona liczba ubiegających się o zatrudnienie powoduje, zgodnie z regułami obowiązującymi na wolnym rynku, obniżenie stawek płacy, zwłaszcza w profesjach niewymagających kwalifikacji. By jednak opłacało się pracować, amerykańskie państwo gotowe jest dopłacać do niskich pensji właśnie za pomocą podatku negatywnego. Jak podają analizy Rona Haskinsa z Brooking Institute, dochody kobiet, które wcześniej wegetowały na zasiłku, a obecnie pracują, wzrosły średnio o 25 proc.
     Niechciany monetaryzm
     Znacznie gorzej poszło Friedmanowi z przekonaniem swojego ojczystego kraju do akceptacji najważniejszych idei – monetaryzmu.  Zakłada on, że jedyną formą oddziaływania państwa na rynek powinna być kontrola podaży pieniądza po to, by utrzymać w ryzach inflację. Ponadto państwo ma starannie pilnować budżetu i unikać deficytu, by nie zakłócać działania rynku. Jak jednak zauważa wybitny polski znawca historii ekonomii prof. Tadeusz Kowalik, to właśnie rządy, które najbardziej hołubiły Friedmana, najmniej ściśle realizowały jego monetarystyczne wskazania. Nie był monetarystą  Nixon, nie był nim Ronald Reagan, który rozbuchał deficyt budżetowy zwiększając m.in. nakłady państwa na zbrojenia, nie jest monetarystą  George W. Bush. Daleka od monetaryzmu była też polityka Alana Greenspana, legendarnego szefa Urzędu Rezerwy Federalnej (amerykański odpowiednik banku centralnego). Najściślej natomiast wskazania Friedmana dotyczące kontroli podaży pieniądza realizują banki centralne w Europie.
     Konserwatywnym rządom  w USA bliższe są inne aspekty myśli Friedmana, podkreślające konieczność maksymalnego wycofania się państwa z realizowania usług publicznych, które po prostu powinny być sprywatyzowane i wystawione na rynek.  Przekonanie o naturalnej wyższości własności prywatnej nad wszelką inną i prywatyzacja jako panaceum na choroby państwa nie wytrzymały jednak próby czasu. Współczesny kapitalizm w dość istotny sposób różni się od tego, jaki opisywał Adam Smith. Dziś na rynku dominują wielkie korporacje, w najmniejszym stopniu zainteresowane doskonałą konkurencją. Bo doskonała konkurencja, jak wyjaśnia Joseph Stiglitz, inny wybitny amerykański ekonomista – w książce „Szalone lata dziewięćdziesiąte” – oznacza zerowe zyski. Korporacje nauczyły się więc w trosce o swoje zyski angażować państwo w realizację swoich interesów, opanowując sztukę lobbingu. Rozbudowany system taryf, dopłat, ceł, kwot importowych, zamówień publicznych obowiązujący w Stanach Zjednoczonych (a także w innych krajach rozwiniętego kapitalizmu) pokazuje, jak realne życie odległe jest od rzeczywistości podręcznikowej.    
     Po pierwsze, rządy prawa
     Po skandalach korupcyjnych w firmach Enron i WorldCom, by wymienić najgłośniejsze, okazało się, że trudno również udowodnić wyższość moralną własności prywatnej realizowanej w sposób korporacyjny. Firmom kontrolowanym przez państwo można słusznie zarzucić, że znajdują się pod wpływem polityków. Czy jednak o wiele lepszą alternatywą są niekontrolowane przez nikogo, bo w najmniejszym stopniu przez rozproszony akcjonariat, korporacje?   
     Jeszcze wyraźniejszym dowodem, że prywatyzacja i własność prywatna nie muszą być dobre z definicji, są procesy przekształceń własnościowych w dawnych państwach pokomunistycznych. Apologeci Friedmana podkreślają, że to właśnie te kraje, dzięki entuzjastycznemu odrobieniu lekcji monetaryzmu i  prywatyzacji, wkroczyły na prostą drogę do dobrobytu. Sam Friedman, wstrząśnięty zwłaszcza mafijnym i oligarchicznym zawłaszczeniem majątku państwowego w Rosji, przyznał w 2002 r.: „Myliłem się. Okazuje się, że rządy prawa są ważniejsze od prywatyzacji”. Inaczej: rynek i własność prywatna są na tyle doskonałe, na ile doskonałe są otaczające je instytucje i obowiązujące w społeczeństwie normy.  
     Oczywiście, rynek i własność prywatna są niezmiernie ważnymi, jeśli nie kluczowymi elementami ładu społeczno-ekonomicznego. O tym jednak, jak dalekie od doskonałości są to instytucje, warto pamiętać szczególnie dzisiaj, gdy światowa gospodarka wkracza w kolejną fazę. Coraz większe znaczenie w kreowaniu wartości, obok takich tradycyjnych czynników jak kapitał i praca, mają idee i wiedza. W przypadku idei i wiedzy nie sposób jednak stosować takiego samego rozumienia własności jak w przypadku materialnych środków produkcji. Jeśli ktoś ma samochód, to już nikt inny mieć go nie może. Tę samą ideę może posiadać wiele osób w tym samym czasie. Wraz z dematerializacją gospodarki pojawiły się również nowe formy tworzenia produktów i usług, zwane pozarynkową produkcją społeczną, ilustrowane przez takie fenomeny jak ruch wolnego oprogramowania i wolnej kultury. Z wyników badań społecznych wynika, że własność prywatna nie jest jedyną naturalną formą własności i że wspólnotowe formy rozporządzania  zasobami mogą być równie naturalne.     
     Postulat wolności człowieka jako autonomicznej jednostki, centralny w myśli Friedmana i kluczowy dla wszystkich nurtów myśli liberalnej, można interpretować na wiele sposobów. Można, jak Margaret Thatcher w 1987 r. powiedzieć: „coś takiego jak społeczeństwo nie istnieje, są kobiety, mężczyźni i rodziny”. Warto jednak, jak przypomina amerykański liberał Michael Walzer, pamiętać, że od chwili narodzin stajemy się członkami niedobrowolnych stowarzyszeń: rodziny, wspólnoty lokalnej, narodowej. Wolność uczestnictwa w rynku jest jedną z ważniejszych, bo umożliwiając rozwój materialny jednostce daje jej szansę na emancypację z wielu krepujących więzów narzucanych przez niedobrowolne stowarzyszenia. By jednak była to wolność realna, należy ją wspierać, słusznie zauważył Friedman, tworząc koncepcję podatku negatywnego.        
     Nie tylko jednak brak wolnych dochodów blokuje dostęp do rynku i realizacji wolności, przypomina Amartya Sen, ekonomista z Indii, również jak Friedman, laureat nagrody Nobla. Barierą taką  może być brak dostępu  do służby zdrowia, edukacji, kultury. Przekonanie, że wszystkie te bariery zniweluje rynek, zakłada istnienie nie tylko jednostki wolnej i odpowiedzialnej, ale i kompetentnej. Niestety, praktyka społeczna pokazuje, że to niezbyt uzasadnione przekonanie. Dlatego aktywne wspieranie kształcenia kompetencji jest niemniej ważne z punktu widzenia uczestnictwa w rynku niż wspieranie wolnego dochodu. A to oznacza, że istnieje cała strefa zadań publicznych, których rynek sam z siebie nie zrealizuje. Chyba, że wierzymy w legendę o baronie Münchchausenie, który sam siebie wyciągnął z bagna.                   
Edwin Bendyk 

* Polityka z 2 grudnia 2006 r., str. 44-46.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Wstęp | Literatura | Strona główna |